Nikon, WTF?!?

Opowieść o tym, jak Nikon chciał zrobić mi dobrze, ale chyba coś nie wyszło.

3 października. 
Zaczyna się pięknie, choć od tragicznego dla mnie wydarzenia, bo oto mój jedyny aparat fotograficzny (poza tym w komórce, ale on się nie liczy, bo równie dobrze mogłabym fotografować tosterem) mi się popsuł. Nikon D70, którego dostałam kiedyś od Matki Rodzicielki po prostu wyzionął ducha, zaczął nagle informować o jakimś błędzie i niestety odmówił jakiejkolwiek współpracy. Jakem blogerka, podzieliłam się tą smutną wiadomością na fejsie.

Nie minęło 5 min. od publikacji posta a zadzwonił do mnie przedstawiciel Nikon Polska i zaoferował darmowy serwis aparatu. Szacun za czas reakcji, pełen ulgi komentarz doceniający Nikona, wzruszona czekam na kuriera, który po kilku dniach zabrał aparat i zawiózł go do serwisu.

No. I tu się kończy piękna historia a zaczyna coś, czego zrozumieć nie mogę…
A jestem dość wyrozumiałą kobietą i naprawdę wiele mi można wytłumaczyć. Wystarczy to robić. ;)

11 października
Czekając na informacje dotyczące serwisu, próbowałam się skontaktować z człowiekiem, który mi go obiecał, ale niestety bez skutku. Nie odbierał telefonów, nie odpisywał na wiadomości w otwartej już rozmowie na fejsie. No ale czekałam cierpliwie, pożyczając aparaty od znajomych, żeby jakoś robić zdjęcia na bloga. Przecież minął dopiero tydzień, zaraz pewnie do mnie zadzwonią. A jednak nie zadzwonili…

14 października
Żadnych wieści. Na BFG robię zdjęcia komórką.

18 października
W końcu dostałam list. Taki papierowy, z kosztorysem naprawy. Jeśli zgodzę się na jej koszt, aparat zostanie naprawiony i odesłany mi po uiszczeniu jeszcze kosztów przesyłki. Ewidentna pomyłka, pomyślałam. No przecież to trochę inny przypadek jest, ale co tam – pewnie tak wygląda zwykła procedura w serwisie. Co ciekawe – naprawa aparatu, który w tej chwili można kupić za 500 zł, kosztowałaby mnie niecałe 1300zł. ;)

Co zrobiłam? Oczywiście znów próbowałam się skontaktować z człowiekiem odpowiedzialnym za całą akcję, pytając o terminy. Wciąż jednak moje próby kontaktu pozostawały bez odpowiedzi. Jest ciekawie? Zaraz będzie ciekawiej ;)

1 listopada
Nikon milczy. Fotografuję groby tosterem.

21 listopada
Tym razem napisałam maila do innej osoby z agencji obsługującej Nikona. Prosiłam o wyjaśnienie sprawy, o jakiś sygnał, cokolwiek. Tym razem dostałam odpowiedź, że zaraz ktoś się ze mną skontaktuje. Surprise, surprise! Nie skontaktował się.

29 listopada
Mścisław, od którego znów pożyczyłam aparat, mówi, żebym go potem odesłała kurierem, bo na rozmowę już nie mam co liczyć.

3 grudnia
W zeszłym tygodniu dostałam ponownie kosztorys naprawy z ponaglającą informacją, że jeśli nie zgodzę się na te koszta, aparat zostanie mi odesłany bez naprawy. Nie za bardzo wiedziałam, co robić. W końcu napisałam maila do agencji, że czekam na informację zwrotną do wtorku. Starałam się być stanowcza, bo może to właśnie stanowczości ode mnie wymagali, żeby wreszcie mi odpowiedzieć…? Miałam rację. To pomogło, ale to, co usłyszałam, przerosło moją wyobraźnię.

10 grudnia
Ta dam!! Wreszcie!!! Udało się! Ktoś do mnie zadzwonił! Po ponad dwóch miesiącach czekania, fotografowania tosterem, dopraszania się o telefon jak zdesperowana kobieta, która patrzy tęsknie w wyświetlacz telefonu, licząc, że on się jeszcze odezwie, że będzie jak dawniej, że przeprosi i wynagrodzi to cierpnienie i tęsknotę… No i zadzwonił!

– Halo? – odbieram uradowana.

– Bla bla bla, nie opłacimy naprawy aparatu, bla bla, promocja tego modelu i tak nie jest w interesie Nikona, bla bla, no niestety…. ale możemy ci zaoferować poradę w zakresie kupna nowego apartu! bla bla.
Nikon, penis Wam między pośladki.

Komentarze do wpisu: 139 Napisz komentarz

  1. Tak sobie myślę… Gdyby oni naprawili Ci to za darmo (lub wysłali nowy aparat), to czy nie naraziliby się na falę takich próśb? Nie jestem blogerką, ale mam szerokie grono znajomych, którym mogę opowiedzieć o tej sytuacji (część z nich ma blogi, są dziennikarzami – mogą napisać, nie muszą, zupełnie jak Ty) – w czym więc „jesteś lepsza” od innych?
    Nie chcę Cię obrazić, Segritto, bo rozumiem, że problem jest tak naprawdę w tym, że obiecali, a nie wywiązali się, a nie w tym, że nie dostałaś tego za darmo, nonie?

    1. Kamila, ja nie prosiłam ich o ten serwis. Sami mi go zaproponowali. I chodzi dokładnie o to, co sama zauważyłaś. Spodziewałam się po nich jedynie WYWIĄZANIA SIĘ z danego mi słowa.

      1. Rozumiem. Wydaje mi się, że ktoś mega szybko (zbyt szybko) zareagował i był dumny z tego, że będzie się w blogosferze mówić właśnie o tej błyskawicznej reakcji. A później przeszło to przez kolejne ręce i uznano, że nie. Zawalili na maksa. Ale gdyby nie odpowiedzieli wcale – również by zawalili (choć mniej). Tu było tylko jedno dobre rozwiązanie… :/

        1. Kamila, sorry, ale to duża firma i mogli drobnym gestem zrobić dobrze wizerunkowi. Nie chodzi o to czy bloger, czy nie, bo oni wysłali w tym momencie sygnał „mamy zajebistą reklamę, marka jest znana tak czy inaczej, renoma jest, ale jak masz problem, to dostaniesz darmową poradę w zakresie wyboru nowego aparatu, no dobra, ewentualnie stary ci naprawimy w bezsensownie wysokiej cenie”. Nie chodzi o to, że tamten chłopak chlapnął, bo on akurat zrobił coś, co mogli wykorzystać na swój plus. Naprawdę tanim kosztem. To jest ciągle absurd, że wydaje się masę kasy na kampanie, a nie potrafią ciągle zdziałać wiele więcej dobrym spontanem. Ja nie chcę np. sprzętu od firmy, która w razie problemów ma mnie gdzieś. I takich firm nie wybieram, bo płacisz nie tylko za urządzenie, ale też za serwis i obsługę klienta. I dobrą firmą nadal będzie tak, która potrafi się zachować nie odsyłając mnie z problemem na księżyc, albo zbywając irytującym pismem.

        2. Segritto, avec respect, twoj post na fb byl wlasnie prosba o co najmniej naprawe aparatu, n’est-ce pas? Obojetnie w jaki sposob zostala ujeta ta prosba…
          Ale, no tak, Nikon zchrzanil sprawe. Aranqueuers, certes…

        3. Gdybym chciała wyłudzić od kogoś sprzęt/naprawę, napisałabym trochę innego posta. Na pewno nie takiego, który naśmiewa się z blogo-markowego zwyczaju obdarowywania blogerów prezentami. Sęk w tym, że nigdy nie zniżyłabym się do poziomu, by na serio o coś prosić za darmo, bo to by było żałosne. Owszem, dopuszczałam możliwość, że jakaś marka zareaguje, ale to był czysto żartobliwy post, który Nikon mógł zwyczajnie zignorować. Tak jak zignorowały go inne marki, conajwyżej uśmiechając się pod nosem na tę „open-game”.
          Ale w tej historii zupełnie nie o to chodzi. Nie jest istotne, dlaczego Nikon zaproponował mi darmową naprawę. Istotne, że taką propozycję dostałam.

        4. Czy w takim razie – okay, jestem adwokatem diabla – gdyby jakas marka, chocby i ten nieszczesliwy Nikon, rzeczywiscie zadzwonila aby „dac ci do przetestowania, etc. nowy aparat” to nie przyjelabys tego „prezentu” i nie napisalabys o tym postu, skoro to byl zart? Franchement …
          Segritto, kazdy – takze ten Pan od Nikona – mial prawo zinterpretowac twoj post jako powazna prosbe o serwis, nowy aparat etc. Normalne, ze dopuszczalas mozliwosc, ze jakas marka zareaguje.
          To, ze firma zareagowala, to tez normalne. Piszac posty spodziewamy sie reakcji.
          Co do reakcji Nikona to rece i cycki opadaja, masz racje.

    2. „Nie jestem blogerką, ale mam szerokie grono znajomych, którym mogę opowiedzieć o tej sytuacji”
      Odpowiem cytatem:
      „Widzę, że znasz bardzo wpływowych ludzi. Może załatwią ci jeszcze używaną oponę od Stara… albo choinkę o zapachu kokosowym do malucha?!”

      Jak nie jesteś blogerem i nie rozumiesz blogerów, to zapraszam na fanpage „Nie znam się, to się wypowiem”. Tam znajdziesz więcej ignorantów swojego pokroju.

    3. Koszt naprawy takiego aparatu dla Nikona jest znikomy, a biorąc pod uwagę pozytywny PR jaki by dostali z tego tytułu (lub negatywny PR jak się właśnie dzieje; dziewczyna właśnie mnie uświadomiła że Sergitta jest dosyć popularna) to by im się to świetnie opłacało. I nie urażając Ciebie, „Sergitta” a raczej jej blog jest właśnie jej przewagą nad Tobą.

    4. Nie narazili by się na falę takich próśb. Od kiedy jest tak, że jak jakaś firma daje coś blogerowi za darmo, to tłumy zaczynają dzwonić, że też chcą za darmo? Nie ma tak.
      Wypisujecie jakieś pierdoły typu „W czym jesteś ode mnie lepsza Segritto” albo „Myślisz że jesteś blogerem i możesz się panoszyć?” Wy chcielibyście ją zrównać do waszego żałosnego poziomu. Nie lubicie jak ktoś się wychyla. Typowa lewacka mentalność. Otóż ona może sobie pisać co chce. Najwyżej jak palnie złe słówko na temat Bronka, to podzieli los antykomora. Takie teksty są dobrą promocją dla bloga. Sam bym tak robił, gdybym był blogerem. Red Bull ty chuju!

      A Nikon strzelił sobie w kolano. Co z tego, że jest to światowa firma. W Polsce za reklamację, naprawy i tego typu sprawy odpowiada Polski oddział. Historia Segritty przybliżyła nam stopień upośledzenia ludzi pracujących w Nikon Polska.

  2. Nie zawracaj sobie głowy tym Nikonem,
    Polecam współpracę z SONY, na priv mogę podesłać dane to przemiłej osoby chętnej do współpracy (moja żona jest początkującą blogerką i została naprawdę szybko i dobrze potraktowana)

  3. Jutro na stacji benzynowej sprawdzę ten tekst „Jestem blogerką”.
    Tyle lat żyłem w nieświadomości, że wystarczy być blogerką aby mieć wszystko za darmo.

    1. Zbigniew – wszedłeś na level pro stwierdzenia – „jak bardzo można nie zrozumieć czytanego tekstu”…

      Przeczytaj raz jeszcze i spróbuj znaleźć fragment, w którym Segritta sama zgłasza się do Nikona, żeby jej za darmo naprawili aparat.

  4. No niestety tak wygląda profesjonalizm w wykonaniu polskich firm (oczywiście nie wszystkich). Kiedy zakładałem telewizję internetową zwróciłem się do kilku firm z pytaniem czy za reklamę wspomogą sprzętem powstający projekt medialny. Odezwała się tylko jedna firma, bodajże Sony, że niestety nie. Inni nawet nie raczyli zareagować. Niby nic, w końcu nie w ich interesie jest sponsorować młodych pasjonatów, ale to jednak wiocha że się nie odpowiada ludziom na listy.
    Co do nikona – nigdy mi nie przyszło do głowy kupować sprzęt od tej firmy. Zdecydowanie bardziej polecam Canona. Sam używam kamery Canona i jestem jako tako zadowolony. Mimo że przedstawiciele tej firmy również na początku mnie olali. Tak jak Nikon olał segrittę.
    Sprawa jest prosta – kupuj kupuj kupuj, my cie potem olejemy. Masz problem z naszym sprzętem? Cóż, to twój problem :)
    Nikonie – jednym wieśniackim zachowaniem straciliście zapewne tysiące klientów. Pamiętajcie że ci, którzy zostawiają tu komentarze to promil tych, którzy takie wpisy na blogach czytają. Część reaguje komentarzami, inni po prostu przyjmują do wiadomości że jesteście beznadziejną firmą. I dobrze. A teraz lećcie do działów marketingu patrzeć jak słupki sprzedaży śmigają ku podłodze.

    1. Takie tam pierdolenie. Ja jestem amatorem, mam Nikona – małpkę i go lubię. Fakt, że kogoś olali w serwisie nie sprawi, że ostentacyjnie wywalę go do śmieci i pójdę po Canona. Od tekstu Seg, z całym szacunkiem, żaden słupek Nikona nie pójdzie ani w dół, ani w górę. Zachowali się be, nie wiadomo kto dał dupy, dostało się więc całej firmie. Ale myślę, że oni wciąż mają to w dupie :)

      1. Rzeczywiscie, ale to nie jest zbyt bezrefleksyjne po jednym nieudanym przypadku oceniac caly marketing globalnej, bylo nie bylo, firmy? Czy wrecz cala firme w ogole? To, ze jakis wychodzacy przed szereg chcacy dobrze przedstawiciel zostal zgaszony przez liczacych cenciki jego szefow, a nikt nie mial cywilnej odwagi poczuc sie i napisac, ze niestety nie chca brnac dalej w klopotliwa sytuacje?

    2. „Co do nikona – nigdy mi nie przyszło do głowy kupować sprzęt od tej firmy. Zdecydowanie bardziej polecam Canona.”
      Na jakiej podstawie, jeśli nigdy panu do głowy nie przyszło kupno sprzętu tej marki?
      „Nikonie – jednym wieśniackim zachowaniem straciliście zapewne tysiące klientów.”
      W jaki sposób? Segritta nie ma tysięcy czytelników, a nawet, gdyby miała, to trzeba być prawdziwym „optymistą”, myśląc że tysiące jej czytelników właśnie teraz szuka nowego aparatu / wyrzuci swego Nikona na śmietnik…

      1. Ano nie wyrzucą na śmietnik, bo i po co? Używam aktualnie Nikona i jestem zadowolony ze sprzętu (chociaż przydarzyła się awaria po 2 miesiącach, w samym środku urlopu), na serwis też nie mogę złego słowa powiedzieć, bo w moim wypadku temat załatwili błyskawicznie.

        Natomiast mam świadomość, że kolejnym moim aparatem nie będzie Nikon. Jeśli marka wybiera agencję, która nie dotrzymuje umów, a w trakcie kryzysu chowa głowę w piasek i olewa temat, to bałbym się, że w podobnej sytuacji spotka mnie również mur milczenia.

        1. A mnie totalnie nie odwiedzie to od zakupu kolejnego Nikona, jeśli sprzęt będzie spełniał moje oczekiwania, będzie ładny i poręczny. Fakt, że Nikon wkurwił Segrittę nie spowoduje, że przestanie mi się podobać ich sprzęt. Zresztą ja jestem idealnym reklamobiorcą, a oni mają cudne reklamy :) Lubię swojego Nikona i fakt, że jakiś kolo z agencji spartaczył im sprawę nie spowoduje u mnie negatywnych uczuć w stosunku do marki. Cała afera jest dla mnie sztucznie nadmuchana i napompowana.

    3. W temacie 1 – to Pan z Nikona powinien polecieć.
      W temacie Harrold – A niby dlaczego ktoś miałby Ci odpisywać na Twoją genialną propozycję. Podobnych fantastycznych „okazji” sponsorowania kogoś lub czegoś mają pewnie setki dziennie. Jedni chcą, żeby im telewizję zasponsorować, inni – pokaz mody kolejni tylko aparacik. Trudno wymagać, żeby Nikon czy jakakolwiek inna firma wspierała w ciemno każdy „genialny” pomysł kolejnego zgłaszającego się akwizytora. Może niech od razu rozdają kasę każdemu, kto się do nich zgłosi. Też mi argument, że firma jest be.
      Co innego, gdy odwaliłeś ciężką robotę, jesteś kimś, a już wtedy, gdy jesteś internetowym medium – powinni grzecznie przeprosić i bujać z aparatem i goździkami pod pachą. Pa.

  5. To zupełnie tak jakby zadzwonił do Ciebie facet i zaproponował pomoc przy naprawie zlewu. A potem zadzwonił znów i stwierdził, że pomaganie Ci nie leży w jego interesie, ale jak chcesz to może Ci pomóc znalezc w necie jakiegos innego pomocnika.

  6. Bardzo smutna historia. Smutniejsze jest chyba jednak to, że ten zmarnowany czas można było jakoś dobrze wykorzystać (np. podszkolic się w pisaniu). Zaczynanie dwóch zdań od tego samego zwrotu trąci podstawówką i niby co z tego, ale Ci wszyscy blogerzy, podkreślający nieustannie swoje „zajęcie” może powinni trzymać poziom i zwracać uwagę na to jak piszą?

    No i na boga, jak zepsuje samochód to mam latać z kartonami pod salon dystrybutora? 2012 rok mamy, a ubezpieczenie na sprzęt elektroniczny jest śmieszne tanie..

  7. Na marne pocieszenie powiem, że nikon polska nie takie rzeczy miał w dupie… łącznie z sądzeniem się o nazwę forum fanów tej marki.

    W sumie moooocno bym się zdziwił, gdyby ot tak Ci to naprawili. W dodatku szybko i za darmochę. Mieli gdzieś kilka tysięcy ludzi z forum, więc jedna blogerka robi im nic, c’mon ;)

  8. Zabawnie to przedstawiłaś. Cóż Nikon ma wszystkich gdzieś bo i tak i tak ludzie lecą kupować ich sprzęt. Po co mają się wysilać?
    Zawsze lubiłam Canona, ciekawe czy z nimi też takie jazdy ludzie miewają

  9. też kiedyś miałam taki problem z moim nikonem. cały czas migało mi „F” – okazało się, że obiektyw jakoś się lekko wypiął z body… odpięłam go, wpięłam z powrotem i działało!
    może u Ciebie było to samo ;)

  10. Trzeba być naiwnym, aby liczyć na darmową naprawę :) Niby dlaczego miałaby taka być ?
    Choć trzeba przyznać, że pan Nikona strzelił firmie w stopę…

      1. Ale jaką obietnicę złożyła Ci „marka” – zadzwonił do Ciebie „ktoś” i powiedział, że za free naprawi Ci aparat ;)
        Nie zastanowiło Cię skąd wie jakim aparatem się posługujesz – jak rozumiem Nikon ma Cię na liście VIPów ;)
        Jeżeli natomiast był to Twój znajomy pracujący w Nikonie/Agencji PRowej wynajętej przez Nikona, który w prywatnej rozmowie telefonicznej obiecał Tobie, to masz problem ze znajomym, a nie, że Nikon Ci obiecał i nie dotrzymał.

        1. Wiedziałam, kim jest ten człowiek i wiedziałam, że pracuje w agencji obsługującej PR Nikona. Nie rozumiem, czego tu nie rozumieć, skoro napisałam, kim był ten człowiek.
          I nie ma żadnego znaczenia, czy to był szef Nikona czy pracownik agencji PR Nikona. Dzwonił w imieniu marki. Za to mu płacą i do tego go wybrano. Gdyby naprawa doszła do skutku, pochwała należałaby się Nikonowi a nie panu z agencji. Skoro nie doszła – wciąż to Nikon jest odpowiedzialny za niepowodzenie.
          Nie, nie zastanowiło mnie, skąd wiedział o aparacie. Agencje dużo wiedzą o blogerach, bo na tym m.in. polega ich praca.

  11. Zgłoś sprawę do Nikona w Tokio. Ja tak wygrałam z serwisem naszym, a ten dostał ostrzeżenie z głównej siedziby :) podobno kilka takich skarg i odbiorą im licencję, bo zamiast godnie reprezentować firmę robią to co robią.

  12. Dlatego właśnie zainstalowałem taką małą aplikację w telefonie, która podczas nawiązywania połączenia zaczyna nagrywać i zapisuje rozmowę wraz z datą i numerem telefonu. Już raz się przydała, kiedy przedstawiciel banku powiedział przez telefon „już gotowe, załatwione”… Takie czasy ;)

  13. Hmmm, ciekawe czy pojawi się jakaś odp od Nikona bo mamy tutaj klasyczną sytuację kryzysową z branży PR. Swoją drogą niedługo na uczelnię powinnam przygotować „case study” przypadku pr, m.in może by sytuacja kryzysowa. Może by tak to wziąć na warsztat? ;)
    Co do wpisów, że „słupki” Nikona nie pójdą w dół itd… mogą pójść. Nam się tylko wydaje, że tak jest – oczywiście nie wyrzucimy swoich aparatów, bo ja też mam cyfrówkę Nikona i nie mam zamiaru się jej pozbywać, ale z tego co widzę, to poszło to w świat, kilka wpisów na portalach, inni blogerzy…osoby, które miały może kupić komuś prezent na święta albo sami rozważają kupno mogą zrezygnować. Poza tym nie mówcie, że taka sytuacja w ogóle nie wpływa na wizerunek firmy…;)

  14. Czytając tekst w pierwszej chwili na myśl przyszły mi dwie rzeczy. Pierwsza to taka, że jakiś prywatny koleś zadzwonił do Ciebie i się podszył pod Nikona w celu wyłudzenia kasy. Druga zaś taka, że to jakiś inny serwis zwęszył „łatwy zarobek”. Ale jeśli tak postępuje niby poważna firma. to szkoda gadać. Nie dość, że z tego co piszesz nie zarobią na Tobie to jeszcze parę osób na pewno po takim tekście dobrze pomyśli zanim zdecyduje się na kupno aparatu czy sprzętu tej firmy.

    Nic tylko pogratulować działowi marketingu. Piękny reklamowy strzał w stopę, kolano i kilka innych miejsc jednocześnie.

    1. Kamil, nie ma jak przecenianie wpływu blogosfery :) – ilu czytelników Seggrity planuje zakup aparatu w najbliższym czasie (bo za 2-3 miesiące, nikt już nie będzie o sprawie pamiętał)? Ilu z nich rozważa Nikona? Ilu z nich nie kupi bo przeczytali artykuł?
      Suma sumarum – koszty naprawy pewnie większe, niż potencjalny zysk (nie mylić z obrotem) ;)

      I odnośnie wpadek – dajcie przykład chociaż jednej dużej znanej firmy , która nie zaliczyła wtopy mniejszej lub większej z obsługą klienta?!?

      1. Spoko, Nikon finansowo na tej całej akcji nie straci. Ale wizerunkowo już chyba jednak trochę tak. Szczególnie w oczach tych ludzi, którzy zrozumieli to co przeczytali.

        Ja na przykład nigdy nie byłem, nie jestem i raczej nie będę fotografem ale w jeśli kiedyś będę potrzebował kupić jakiś porządniejszy sprzęt do fotek to Nikon na pewno nie będzie na czele mojej listy. Czy moje rozumowanie jest odosobnione? Nie wiem ale chciałbym myśleć, że raczej nie.

        Ciekawe ile tym razem zaliczę minusów :)

  15. Co za zmiany. Jak byłam na tym blogu poprzednim razem, to jeszcze był na bloxie, nie było Twoich zdjęć i logowanie przez fejsa.

    Awans społeczny jak u Kominka.

  16. Ale zdecyduj się – odezwał się do Ciebie przedstawiciel Nikona czy Agencji reklamowej. W wywiadzie w „na temat” wspominasz że jednak agencji.
    Inna rzecz, że polskie serwisy światowych firm to faktycznie kpina. Działają tak, jakby centrali nie interesowało co o nich myśli zaściankowy polaczek, jakby zapominali że przestaliśmy (chyba) być narodem zamkniętym na świat.

  17. Brawo. Co jeszcze masz ciekawego co można puścić na alledrogo? Jak można oddać aparat komuś kto sam dzwoni po wpisie na fb? Jaką masz gwarancję, że to faktycznie ktoś z serwisu Nikona, a nie ktoś kto właśnie zarobił sobie na święta parę stówek? Wczoraj nikon, jutro hasło do konta w banku…

  18. Mimo iż nie jestem stałym czytelnikiem „Segritty” ten post jakimś cudem dotarł do mnie.

    Jestem wiernym Nikonowcem od przeszło 8 lat, i dobytek mojego „gospodarstwa” to D70, D5000, D200, V1 i szereg lamp, obiektywów i innych gadżetów (przy okazji mojej pasji do fotografii zaraziłem moją dziewczynę, oczywiście ja doradzałem więc poszło na Nikona).

    Od jakiegoś czasu sam noszę się z zamiarem upgradu mojego starego, wysłużonego D200. Niestety, dwa aparaty które wyszły w tym roku – D800 i D600, to kompletne porażki kontroli jakości które niestety tylko ukazują serwiś w całej jego marnej okazałości.

    D800 na dzień dobry problemy z nadmierną ilością oleju w mechaniźmie migawki, potem – obecne do dzisiaj ogromne problemu z ustawianiem ostrości po lewej stronie. D600, niby wszystko fajnie ale problemy z ilością oleju w mechaniźmie migawki są jeszcze gorsze i już po pierwszych 500 zdjęciach trzeba czyścić matrycę żeby pozbyć się paskudnych kropek na zdjęciach (teraz tutaj zonk – dozwolony do niedawna zabieg czyszczenia matrycy przez Nikona został od niedawna zakazany i teraz trzeba aparat wysyłać do ich serwisu lub robić to w autoryzowanym serwisie; inaczej tracisz gwarancję).

    Nikon oczywiście nie potwierdza żadnej z usterek mimo że fora wrzą o tym od dobrych kilku miesięcy w kwestii D600 oraz blisko roku o D800. Wystarczy spojrzeć na http://forums.dpreview.com/forums/1021, czy też na http://bythom.com.

    Nie wiem czy Nikon dalej nie może się wygrzebać po ubiegłorocznych powodziach czy może zmienia strategie i próbóje koncentrować się na innym rynku (kompakty, nie lustrzanki) ale jak dla mnie, mimo iż jestem cierpliwym człowiekiem, jestem coraz bliżej od sprzedania całego systemu i przesiadki na coś innego.

    Przy okazji, nie wszędzie tak jest. W między czasie zakupiłem Fujifilm x100 który miał paskudną wadę produkcyjną (praktycznie 60% produkcji) – mechanizm przysłony w obiektywie się zacinał po jakimś czasie i aparat prześwietlał wszystkie zdjęcia. Fuji przepięknie poradziło sobie z problemem, przyznało się do niego bardzo wcześnie. Problem złapał i mnie, w ciągu 7 dni od wysłania aparat był spowrotem w moich rękach z nowym obiektywem oraz darmowym czyszczeniem i tuningiem. Czyli można i spieprzyć i wyjść z tego z twarzą (ale o tym Thom Hogan – link wcześniej – piszę wiele razy na swoim blogu).

    Pozdrawiam i mam tylko nadzieję że Segritta nie zraziła się do fotografii, a tylko do marki i życzę więcej szczęścia w przyszłości.

  19. No wreszcie coś dla oczu i ucha! Takie właśnie, szaman kobiety uwielbia, ostre, a i z pokorą. Tnące słowem, z wykwintnym smakiem słów doboru.
    D70. No tak wciąż pamiętam radość i dumę, kiedy miałem go w swych dłoniach po raz pierwszy, świeżo z pudełka wyciągnięty. Zapach nowych wyzwań, i pomysłów na kadrowanie rzeczywistości, mieszały się z niecierpliwością poznawania jego tajników. Empatycznie wyczuwam, Twoje do niego sentymenty, a tym bardziej żal, proporcjonalny do mocy związku z aparatem.
    Te foty z tostera też klimat miały, i pewnie większość populacji ich nie wychwyciła, bo Ty wiesz co w kadrze się liczy i jak znaleźć jego złoty podział.

    Reszta jest tylko wkurwem, na rzeczy które mieś miejsca nie powinny, i choć ciężko o nich nie pamiętać są niczym w łańcuchu życia, gdzie jedno jest wszystkim, a wszystko jednym.
    Tyle ode mnie, z małego wigwamu, ukrytego w górach, gdzieś w zimnej Skandynawii. Możesz jak zwykle nic nie odpowiadać, jam cierpliwy jest – myślę, tak samo jak Twoja wyrozumiałość.

    Howgh!

  20. No i? Nikon nie popisał się, fakt. Ale jak dla mnie postawa Sergitty (pomimo tego, że miał być to słaby żart) prezentuje to, czego prezentować nie powinna. Kojarzy mi się z tym czego nie lubię w blogosferze.

    Mów nadal, że to żart, dla mnie to zwykłe żebractwo. Pozdro.

  21. – napiłabym się – rzucasz luźno
    – stawiam drinka – odpowiada męski głos
    – ok – odpowiadasz. czekasz. czekasz. czekasz. idziesz potańczyć. wracasz. drinka nie ma.
    – jeszcze chwila
    – ok
    – facet znika

    kelner przynosi ci… rachunek.

    dalej chce ci się pić.

    1. Raczej zgodnie z opisem zdarzenia :
      1. Napiłabym się za free – żartuje dziewczyna
      2. Nie ma sprawy – podchwytuje żart znajomy ze stolika obok i podchodzi do baru i znika z klubu.
      3. Przychodzi barman z drinkiem i prosi o zapłacenie 20 PLN.
      4. Dziewczyna opieprza barmana, że jak śmie się domagać zapłaty za drinka – zamiast odmówić i odesłać barmana/wypić drinka zapłacić i …. na drugi dzień ochrzanić znajomego.

  22. Oczywiście, Nikon dla żartu obiecał ze naprawi Ci aparat, reagując na twój żartobliwy wpis o zepsuciu aparatu:) Nie widzę problemu…. Ahhh nie faktycznie jesteś TY prowadzisz Blog! … Nie no to nie ma przebacz żeby swojego strategicznego klienta nie traktowali wyjątkowo!

    Miej pretensje do gościa który Ci to zaproponował a nie obsmarowujesz całą firmę, która zapewne niewiele ma z tym wspólnego.

  23. Czytam te komentarze u Ciebie, trafiam tez u „znajomych” u siebie i oczy mi się ze zdumienia otwierają. Jak nie zarzut o to, że jesteś bezczelna i wymagasz by ktoś się wywiązał z danego słowa to o to, że nie masz godności i klasy pisząć o tym, albo idąc dalej, że masz czelność oczerniać firmę a przecież to „tylko” pan od PR coś Ci zaprononował a nie firma. WTF?!
    Naprawdę? Może wszystcy będziemy klaskać uszami z radości, że ktoś nas robi w ciula, ma w dupie przez kilka miesięcy i będzoemy to tłumaczyć tym, że pan od PR to jedno a firma do drugie?I że nie wolno mówic złego słowa na firmę bo to „tylko” PR dał ciała? Kto z Was kiedy nie popsuł mu się telefon, albo obsługa klienta dała dupy nie narzekał na całą firmę, że jest zwalona? Acha już widzę ten las rąk na to. Ale jakimś dziwnym trafem jak Segritta wprosyt napiszę, że pewne zachowania są poniżej wszelkiej godności i nagłaśnia rzeczy które trzeba piętnować żeby nie traktowano człowieka drugiego jak kawałka gówna które się naciąga i olewa to jest wielkie rwetes i wrzask, że jakim prawem. Ja się pytam jakim prawem ktoś zabiera mi apatrat na dwa miesiące i nie mogę się doprosić żadnej informacji o tym przez 60 dni! Jakim prawem ktoś mi broni napisac, że jest to postawa ujowa i nie ma racji bytu i absolutnie się z nią nie zgadzam.
    Nie kumam ludzi. Jak Was ktoś robi w konia to potulnie siedziecie i przepraszacie, że mieliście w ogóle oczekiwania??

  24. „Jestę blogerę i mogę wszystko?! Żadna firma mi nie podskoczy bo będzie mieć przesrane”. Prawda jest taka, że to tak nie działa :) Wstyd tak żebrać, naprawdę :D

  25. Ja mam D80 jak coś mogę mi też wymienić. Też tak chcę :D.
    Swoja drogą to d70->d70s->d90 (ciągle na rynku)->5000->5100->5200.
    To na co by mieli ci wymienić?
    Bo ja tez chcę.
    Trochę się zastanów dziewczyno, no może fakt, że jak obiecali to niech to zrobią ale koleś pewnie ma po premii już i szefostwo go blokuje bo pewnie by musieli wymienić tysiące d70/d80 itd bo coś się stało. Sprzęt ma to do siebie, że się psuje wiec czego się spodziewałaś po 8 letniej puszce?

  26. Zupełnie nie rozumiem skąd się biorą te wszystkie zarzuty o żebranie u Nikona ze strony Segritty. Podawany wpis na fb odczytałem jako napisany z przymrużeniem oka i czy ktoś może mi wskazać gdzie w nim autorka domaga się czegoś od Nikona?

    Przecież tam nie ma o marce mowy (nawiasem mówiąc nawet nie wiedziałem, że Seg ma Nikona) W odpowiedzi na ten wpis równie dobrze mógł jej wysłać lustrzankę Canon, Pentax, Sony czy Samsung pisząc coś w stylu: „Zauważyliśmy Droga Segritto, że nie masz aparatu. Teraz już masz”. Zresztą równie dobrze mógł to zrobić MediaMarkt czy inne EuroAgd. Ba, nawet Biedronka, gdyby w swojej ofercie miała lustrzanki, mogłaby taką akcję przeprowadzić.

    Dziwią mnie też tłumaczenia, że to tylko Pan od PR coś pomylił i nie ma co mieć pretensji do Nikona ale przecież to Nikon zatrudnił tego pana i ten pan wypowiadał się w imieniu Nikona. Jeżeli daje się pełnomocnictwo to trzeba też brać odpowiedzialność jeżeli ktoś je posiadający w naszym imieniu coś spieprzy.

    W ogóle to całą sprawę dałoby się szybko odkręcić. Nawet jeżeli pan z agencji coś za szybko chlapną wystarczyło, choćby po tygodniu, zadzwonić i powiedzieć „Słuchaj Seg, pospieszyliśmy się. Firma nie ma przewidzianych procedur na taki wypadek. Odeślemy Ci aparat.” Sądzę, że wtedy takiego wpisu jaki powstał w ogóle by nie było (choć tu musiałaby się wypowiedzieć sama zainteresowana)

    Bo może nie wszyscy zauważyli, ale wpis na blogu Segritty nie powstał dlatego bo Seg coś chciała za darmo od Nikona i tego nie dostała tylko dlatego, że Nikon coś jej obiecał i się z tej obietnicy nie wywiązał. W dodatku autorka cierpliwie czekała i chciała sprawę wyjaśnić i nie pobiegła od razu na bloga z płaczem.

    Tyle moich przemyśleń.

    Pozdrawiam serdecznie.
    Grzegorz.

  27. I o to cała ta afera w sieci? W sumie słusznie, że o tym napisałaś. Bo jak ktoś coś proponuje, to powinien dotrzymać słowa… A może jest jakiś ciąg dalszy, o którym nie wiem?

  28. Ja naprawdę się nie dziwię, że ten kraj tak cienko przędzie, skoro jest w nim tak wielu obywateli nie odróżniających prostego od krzywego. Czy to tak trudno obiektywnie spojrzeć na sprawę i przytaknąć, że dziewczyna ma rację? Przecież zachowanie firmy od początku do końca jest poniżej wszelkiej krytyki. Nikon – srikon. Nigdy nie kupię, bo już mi się źle kojarzy.

  29. Po kilku dniach od tekstu i patrząc an to jaki szum poszedł po internecie dzięki tej sprawie z Nikonem wnioski są dwa. Polacy po pierwsze są narodem zawistnym do granic możliwości. Niby to wiadomo nie od dziś ale ta cała sytuacja po raz kolejny bardzo dobitnie to pokazuje. A po drugie większość powinna wrócić do szkoły i nauczyć się czytać ze zrozumieniem bo to jakie wnioski są wysnuwane po „przeczytaniu” twojej notki to po prostu nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.

    Ehhh Ty zła i niedobra blogerko ;)

  30. No tak.
    Pamiętam z całkiem niedawna wpadkę Nikona reklamującą swoją nową lustrzankę dslr z funkcją filmowania. Senk w tym, że materiał promujący rzekomo ten model, którym został nakręcony spot tak naprawdę został skradziony pewnemu znanemu filmowcowi ( na dodatek żeby było śmieszniej, używa sytemu Canona)

    http://fotoblogia.pl/2012/03/07/nikon-pozyczyl-wideo-z-innych-aparatow-do-prezentacji-d800

    Radzę zorientować się w temacie lajkującym i wpisującym się zanim zaczniecie bronić firmy której reputacji nie uratują reklamy i spoty za setki tysięcy euro. :)

    Hail Canon.

  31. Zupełnie nie rozumiem sytuacji. Wkurza mnie to, że jakaś panienka pisząca sobie blogusia żąda od Nikona by ten coś dał jej za darmo? Nie rozumiem jeszcze jednego. Skąd masz w takim razie dwa kosztorysy naprawy jeden na 800 zł drugi na 400 zł? Sam używam od kilku lat zawodowo Nikona (nie jestę blogerę i nie żebram) mam trzy puszki, kilka szkieł (N) i dwie lampy, należę do NPS-u i za naprawy też płacę. Masz aparat, który ma kilka lat (6?) i dziwisz się, że się zepsuł po czym chcesz, aby Ci wymienili? Na co? Na D3200? Niby czemu skoro sprzet jest po gwarancji. Jak jesteś blogerę to wyciągnij kasę od mamy i taty i zapłać i przestań pluć na firmę dzięki której ja zarabiam, a klienci są zadowoleni ze zdjęć. Nie ośmieszaj się. Możesz ponarzekać, że w serwisie zjebali to, albo tamto. Ale nie płacz, że za naprawę 6-letniej lustrzanki ktoś chce kase.

    1. Widzę, byłem szczęśliwcem, który zdążył przeczytać przed cenzurą – jakby Kapłan jeszcze uprzejmie obwieścił, który pkt. regulaminu został złamany poza ego ;)

      1. To bardzo proste. Komentarz był obraźliwy, niekulturalny, pieniacki a w dodatku wkładał w moje usta słowa, których nie wypowiedziałam. Moje ego jest za duże, żeby mu jakiś frustrat zagrażał. :)

  32. Piotr tutaj jest więcej smaczków :
    1. Niby „humorystyczny” wpis na blogu – wyobraźmy sobie humor podobnego kalibru w wykonaniu np. Tomasza Lisa „zepsuł mi się samochód, jestem dziennikarzem, który z koncernów podstawi nową brykę pod dom?” – sądzę, że Tomasz L. na drugi dzień byłby zjechany przez forumowiczów w całej Polsce, ale autorka i wyznawcy uważają, że to był wyszukany żart ;)
    2. Postawa autorki -„to był żart” – no nie wiem jak ja żartuję i udaje mi się kogoś wkręcić to następnie wyprowadzam osobę z błędu zanim poniesie konsekwencje, w szczególności finansowe. Widać autorka ma inne zasady życiowe – czyli „jak się wkrętka uda, to mój zarobek, a jak nie to powiem, że żartowałam”.
    3. „Tajemniczy anonimowy pracownik Nikona/Agencji PR” – autorka sama nie może się zdecydować skąd on był, dzwoni w 5 minut po wpisie i od ręki oferuje naprawę – nie wie jaki model, czy w ogóle Nikon, bo przecież autorka we wpisie nie napisała (no wiem, akurat ten pracownik Nikona, nic innego nie robi tylko całymi dniami śledzi blog Seg i wie czym ona robi fotki), że ma Nikona.
    4. Seggrita zupełnie naturalnie przyjmuje, że słowo telefoniczne jakiegoś człowieka = obietnica Nikona . Przecież każdy z nas tak ma, że jak dzwonią do niego w imieniu firmy X i oferują sprzęt za friko lub inne gratyfikacje (tak z kapalusza), to bez żadnych potwierdzeń wierzymy, że to na pewno przedstawiciel tej Firmy, a nie jakiś żartowniś lub co gorsza naciągacz.
    5. Jeżeli to był znajomy Autorki (bo tak sugerują niektóre wpisy) to dalszy ciąg wynurzeń Autorki jest całkowicie niezrozumiały – dlaczego obwinia Nikona, za to jakich ma znajomych? To tak jakbym ja obiecał coś znajomemu, nie dotrzymał obietnicy, a ta osoba obsmarowywała za to firmę, a nie mnie ;)

    Podsumowując – zakładam, ze Autorka nie prowadzi kampanii negatywnej na zlecenie i nie przeinacza i nie przemilcza faktów (np. w kwestii ustaleń telefonicznych z „tajemnicznym dzwoniącym”) – wygląda na to, że Autorka została najzwyczajniej w świecie zrobiona w balona przez żartownisia lub sfrustrowanego pracownika PRu na wylocie, który postanowił zostawić po sobie małą, śmierdzącą minę ;)

    1. Z wpisu wnioskuję, że zadzwonił do niej pracownik Agencji PR która obsługiwała Nikona i naprawdę nie ma znaczenia czy Segritta miała okazję wcześniej go poznać czy nie.

      Czy jeśli dzwoni ktoś z agencji obsługującej Nikona (nawet znany autorce bloga z jakiejś innej kampanii) to:

      a) dzwoni jako osoba prywatna?
      b) dzwoni w imieniu agencji?
      c) czy może jednak dzwoni w imieniu firmy którą agencja reprezentuje?

      Rozumiem, że jakby zadzwonił ktoś z wewnętrznego działu marketingu Nikona to można byłoby mieć pretensję do firmy, a jak już dzwoni ktoś z firmy która ma się zajmować social mediami w imieniu Nikona (bo np. postanowili na outsource) to już do firmy pretensji mieć nie można. Czy tak?

      Zakładam cały czas, że dzwonił do niej ktoś kto reprezentował Nikona. Jeżeli by się okazało, że dana agencja jednak nie reprezentowała Nikona i nie miała z tą firmą nic wspólnego to oczekiwałbym wtedy od Segritty natychmiastowego sprostowania i przeprosin.

      Pozdrawiam serdecznie.
      Grzegorz.

  33. Grzegorz, znajomy – nie-znajomy, naiwna – nie-naiwna, faktem jest, że aparat jednak znalazł się w firmie, skoro ta wystawiła rachunek. Naprawdę widać, jak wam wszystkim żal dupę ścisnął, że ktoś mógł coś dostać za free, tak po prostu, choćby dlatego, że jest fajny i macie dziką satysfakcję, że jednak do tego nie doszło. To, jak postąpił Nikon-srikon, to zwyczajny brak honoru. Najwyraźniej pora wykreślić „słowo się rzekło, kobyłka u płotu” ze spisu przysłów polskich. O tempora, o mores!

    1. Anno – żal mi dupy nie ściska, bo różnych ofert dostania większych lub mniejszych gratisów miałem sporo z okazji wykonywanego zawodu – o ile tylko mogłem zawsze grzecznie odmawiałem bo nie lubię zobowiązań tego typu. Niektóre znacznie przekraczające wartością sumę, o której tutaj mówimy.

      Po drugie, jeżeli to był znajomy, to zupełnie inna jest percepcja zdarzenia i zaprawdę Nikon nic tu nie obiecał i nie spieprzył tylko była odstawiana prywata, która się nie udała i Seggrita powinna ukierunkować swoje słuszne oburzenie, ale w kierunku znajomego.

      Jeżeli jednak, był to pracownik firmy Nikon (a nie agencji PR, bo wówczas to ich zobowiązanie) i obiecał to tak dali ciała na całego. Jako pracodawca tego osobnika wywaliłbym go z firmy (a na pewno obciążył zobowiązaniem przez niego przyjętym), a aparat Seggrity wymienił/naprawił zgodnie z obietnicą.
      Jeżeli był to pracownik agencji PR to pretensje powinny być ukierunkowane w stronę agencji i aby było wiadomo, jakaż to firma obiecuje gruszeczki.

      1. A! Prezes miał zadzwonić? Osobiście? No to przepraszam. Nie wiedziałam, że ktoś, kogo zadaniem jest dbanie o pozytywny wizerunek firmy, nie ma możliwości reprezentowania tejże, w celu stworzenia jej pozytywnego wizerunku właśnie. ;)

  34. O co chodzi w tym temacie? O pieniądze. I o co jeszcze? O zarzucone komuś oszustwo. Chciałaś za darmo nowy aparat? Dostałaś obietnicę darmowej naprawy zepsutego. Ktoś nie wywiązuje się z umowy – idź ze sprawą do sądu, pozwij Nikona. Przestań biadolić na blogu.
    Jeżeli okaże się, że masz rację i Nikon zobowiązał się do darmowej naprawy – wygrasz sprawę przed sądem. Jeżeli okaże się, że pytałaś na pół serio czy dostaniesz za darmo naprawę, i pan z serwisu również na pół serio odpowiedział: tak, naprawa będzie za darmo – proces przegrasz i będziesz mogła pochwalić się tym (lub nie) na swoim blogu.
    W jakim kierunku zmierza ten świat? Boże nie mam aparatu, a IPhonem zdjęcia są za słabej jakości by zamieszczać na blogu… Ferrari mi się zepsuło, a Fiatem nie będę jeździć. Jak to tłumaczyć? Po prostu są ludzie z takim podejściem, i tyle.
    Podsumowując: Trzeźwy umysł oceni cały ten wątek jako bicie piany wyłącznie w celu zwiększenia oglądalności bloga, wywołania hałasu wokół siebie. I to się udało.
    Nie ma za darmowej naprawy po okresie gwarancji albo rękojmi. A jak ktoś zadaje takie pytanie ironicznie, to i odpowiedź, jak najbardziej, może być ironiczna.

  35. Tekst kompletnie o niczym. Jakaś blogerka sobie zażartowała, potem jakiś koleś z serwisu Nikona (cholera wie tak naprawdę czy z Nikona) się zapędził, a awantura na całą Polskę. Najbardziej żenujące w tym wszystkim jest, że tym „niezależnym” blogerom firmy wysyłają bardzo często produkty za darmo, albo płacą za teksty, a inni naiwniacy, którzy te badziewia czytają – myślą, że to fajna, obiektywna opinia na dany temat. Żenada.pl

    1. W samym słowie blog zawarta jest subiektywność. Ludzie, którzy myślą, że jakikolwiek blog jest obiektywny, nie wiedzą co czynią, przeca na blogach wyraża się wyłącznie swoje subiektywne zdanie.

        1. Blogerzy, których ja czytam, informują czytelników o tym, że dane teksty są sponsorowane. Blogerzy, których ja czytam, są bezkompromisowi, bo odmawiają firmom, które stawiają ich w sytuacji: albo pozytywna opinia, albo żadna. Blogerzy, których ja czytam, żyją ze współpracy z firmami i dzięki temu, że mogą żyć z pisania, my, czytelnicy, mamy więcej tego, na czym nam zależy, czyli rozrywki. A więc współpraca blogerów z markami jest w interesie czytelników. To raz. Dwa: Ludzie ‚kupują’ marketing i reklamy i wciskanie kitu przez firmy cały czas. Dlaczego to blogerom miało by się dostawać, za coś co i tak jest częścią naszego życia?

        2. Sponsoring i blog to powinny być dwie wykluczające się rzeczy. Ale co tam – ja się koniem kopać nie będę. Wierz dalej, że są bezkompromisowi. Ta pseudoafera to na pewno udowadnia

        3. A mógłbyś mi, głupiemu, wytłumaczyć, dlaczego sponsoring i blog powinny się wykluczać? Bo dla mnie tak tak jakbyś powiedział, że praca i branie za nią pieniędzy powinny się wykluczać.

  36. Jeśli twój aparat nie jest już objęty gwarancją to sama płacisz za naprawę.

    „W sytuacji, gdy Klient zamawia w firmie Nikon dokonanie naprawy lub wymiany jakichś Towarów zgodnie z Warunkami Gwarancji, musi on przedstawić firmie Nikon odpowiedni dokument potwierdzający, że żądana naprawa lub wymiana mieści się w okresie ważności Gwarancji i jest zgodna z innymi jej warunkami. Jeśli Klient nie przedstawi takiego potwierdzenia lub dostarczy je zbyt późno, firma Nikon będzie upoważniona do naliczenia Klientowi opłaty za dokonaną naprawę lub wymianę. „

    1. Martyna, problem w tym, że segritta myślała, że jej oferta została przyjęta na serio przez pana z serwisu, chociaż dobrze wiedziała, że sama nie pisała na serio. Widzisz tu pewien dysonans? Bo ja tak. Teraz ma pretensję do Nikona, za to, że ona pisała nie na serio, oni pomyśleli, że na serio, ona nie wyprowadziła ich z błędu… i teraz domaga się realizacji wykonania zobowiązania.
      Jeżeli ktoś akceptuje odpowiedź: Tak, naprawimy za darmo, to automatycznie przyjmuje, że swoje wcześniejsze oświadczenie (złożone nie na serio) przybiera znaczenie na poważnie (wiążąca oferta).

      Czy jakaś piękna dama nie odstąpiłaby mi swoich noszonych majteczek? To czy moja oferta jest na serio czy nie, zależy już od was…

    2. Martyno, czy jeśli wygrasz coś w konkursie a potem każą Ci za to zapłacić, to nie będziesz miała pretensji? Bo tu dokładnie o to chodziło. O ofertę darmowego serwisu z możliwością pochwalenia się nim przed blogerem. Dostałam bardzo jasną propozycję bezpłatnego serwisu, po czym straciłam kontakt z człowiekiem, który zabrał mi aparat.

  37. „Niniejsze warunki nie mogą ulegać zmianie bez pisemnej zgody Dyrektora lub odpowiednio upoważnionego pracownika firmy Nikon. ”

    Nie wiem na ile upoważniony był pan z którym się kontaktowałaś, ale w dzisiejszych czasach „na gadkę” przez telefon mało idzie załatwić, więc teraz bez papierka mało zrobisz w tej sprawie. Na stronie Nikona pisze, że wysyłając sprzęt zgadzasz się na ich warunki umowy.

  38. „Martyno, czy jeśli wygrasz coś w konkursie a potem każą Ci za to zapłacić, to nie będziesz miała pretensji? Bo tu dokładnie o to chodziło.”
    To nie był żaden konkurs i tutaj zupełnie nie o to chodziło. Niczego nie wygrałaś…

    Przed propozycją darmowego serwisu, która padła z ust serwisanta, zamieściłaś wpis, w którym zadałaś konkretne pytanie, podobno nie na serio. Dlaczego myślałaś, że przedstawiciel serwisu na poważnie mówi o naprawie za darmo? Sama ironizujesz, to dlaczego nie można ironizować z Ciebie?

  39. Mówisz, że sama się nie prosiłaś, przynajmniej twierdzisz, że pisałaś to ironicznie. Tylko dlaczego później wykorzystałaś sytuację, w sposób jakbyś właśnie wykorzystywała pozycję blogerki. To albo ironizujesz i kpisz z przywilejów blogerów, wyśmiewając to i nie uznając takich propozycji. W takim przypadku trzeba było być konsekwentną i odmówić darmowej usłudze zaoferowanej przez serwisanta. Albo przystać na taką propozycję (co uczyniłaś), która nie zdarza się byle przeciętnemu obywatelowi, przecząc w ten sposób tezie o ironicznym kontekście pytania: czy zrobicie mi to za darmo jak napisze na swoim blogu. I zaraz padnie następująca odpowiedź: postąpiłam tak, bo każdy by wziął, gdyby dawali za darmo. Mnie to nie przekonuje. Istnieją wśród nas osoby, które odmówią, gdyż mają świadomość, że z racji zajmowanego stanowiska, pozycji publicznej, przyjęcia darmowego świadczenia po prostu nie wypada. To się nazywa przyzwoitość.

    1. Co racja to racja, skoro pytanie bylo tylko takim żartem, to skoro ktoś na tym żarcie się nie poznał i potraktował poważnie i poważnie zaproponowal prezent – to należało sprostować, że to byl tylko taki zart, a nie korzystać z czyjejś naiwności, z tego, ze nie odczytał żartu (który zresztą dla niewtajemniczonych naprawdę mógł być nie do odczytania). Co nie zmienia faktu, ze skoro ktoś juz te pomoc zaoferował, a potem w taki nieładny sposób nie dotrzymał slowa, to też nie w porządku. Moja opinia zatem jest następująca : (bo jeszcze jej nie wyraziłam przez te wszystkie dni :) Obie strony zachowały się niepoważnie. Nie fair. Nie na poziomie. Czy jak to tam nazwać. Postępowanie umorzyłabym zatem.

  40. kobieto idz do pracy jak można całe życie zebrać i liczyć na darmowe prezenty.Lub idź pod kościół zebrać z Rumunami.Brawo dla Nikona za utarcie nosa nierobowi!!!

  41. I cała ta zawierucha to przez to, że w październiku br. „ktoś” niby z Nikona (czy tam jakiejś agencji PR) naobiecywał coś przez telefon naszej autorce, a ona to NA GĘBĘ łyknęła?
    To delikatnie naiwne – wierzyć w każde słowo, które słyszysz przez słuchawkę, nie?
    Szczerze – ilu z Was tak robi? ;) Wierzę, że nie wielu.
    Inna kwestia – ilu z Was to później opisze? Wiem, że jeszcze mniej.
    Kolejne spostrzeżenie – już widzę jak jakaś tam agencja może podejmować zobowiązania finansowe w imieniu Nikona. :)
    Cała ta sprawa nieźle wani. I dla Nikona. I dla Blogosfery. I dla autorki.

  42. Segritto, nigdy chyba nie napisałam Ci żadnego komentarza, ale czytuję Twojego bloga mniej lub bardziej regularnie od kilku lat i czasem mam wrażenie jakbyśmy się dobrze znały :) Zwłaszcza, że zwykle zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach, np. sprawach damsko-męskich.
    Wymierzony Twoim kierunku lincz, który pojawił się w ostatnim czasie w internecie, świadczy tylko i wyłącznie o linczujących,którzy nie mogą przyjąć do wiadomości, że ktoś inny dostaje coś za darmo. Zawistni, zgorzkniali nieudacznicy krzyczą: „Jakim prawem blogerzy wymuszają prezenty?” No cóż, opublikowanie posta na fb czy notki na blogu raczej karalne nie jest. A to, że wielkie firmy liczą się z blogerami na tyle, żeby wysyłać im prezenty i oferować darmowy serwis świadczy chyba o pozycji i osiągnięciach samego blogera, który potrafił wybić się z całej tej internetowej masy. Jeśli zdołał zdobyć popularność na tle tysięcy innych blogów, to chyba świadczy o tym, że jednak ma coś do powiedzenia. Jest to tylko i wyłącznie jego zasługa – tu, w przeciwieństwie do np. tradycyjnych mediów, nie działają znajomości, nie pomoże bogaty tatuś. Pomaga czasem znane nazwisko, ale przecież nie mówimy o Kasi Tusk, ty

  43. lko o Matyldzie Kozakiewicz, która zaistniała tylko i wyłącznie dzięki własnej pisaninie na blogu. Została doceniona i bardzo dobrze.
    I tak samo jak każdy z Was psioczy na Orange czy T.Mobile, kiedy zawiedziecie się na ich usługach, tak samo ona ma prawo skrytykować partactwo Nikona. Który przez 2 miesiące nie był w stanie nawet wyjaśnić zaistniałej sytuacji i w ostateczności po prostu wycofać się z prośby. Ten brak kontaktu z klientem jest chyba największym ich przewinieniem w całej tej aferze.

  44. Ja widzę to tak: wina Nikona / agencji PR jest ewidentna. Nawet jeśli uznać ofertę darmowego serwisu za żart – moim zdaniem niezbyt śmieszny – to brak kontaktu z klientem, po tym kiedy odebrało się jego aparat zdecydowanie źle świadczy o marce. Od tego czy agencja miała upoważnienie do wysuwania takich propozycji zależy moim zdaniem to, która z dwóch stron jest winna zaistniałej sytuacji.

    Natomiast myślę, że ocena zachowania Seg zależy przede wszystkim od tego czy napisanie takiego postu dopuszczając przy tym możliwość reakcji marki jest ok. A czy jest? Nie wiem…

  45. Nie używam aparatu foto, gdyż fotografowanie jest dość prostackim zabijaniem czasu. Ale jeśli zmienię zdanie, to kupię sprzęt firmy Nikon. Dla zasady.

  46. Skąd wiedziałaś, że to dzwonił przedstawiciel Nikona a nie np. Wojtek który też ma 13 lat,
    wszedł nielegalnie w posiadanie Twojego numer tel i potrzebował jeszcze tylko adresu? Pamiętajcie ludki. Internet to akwarium, w którym pływają także drapieżniki. Zamiast być łasym na darmowy stuff lepiej być ostrożnym. Ogólnie jednak boleję nad całą sytuacją i uważam, że płacenie za towary i usługi jest passe.

    1. Ano stąd wiedziałam, że współpracowałam z tym człowiekiem wcześniej i wiedziałam, kim jest. Generalnie jest taka zasada na tym blogu, że jeśli piszę „a” to mam na myśli „a”. A więc skoro napisałam, że był to przedstawiciel Nikona, to dokładnie to miałam na myśli. Ale rozumiem, że niektórzy są głodni wiedzy i chcieliby np. dowiedzieć się, skąd go znałam, kiedy poznałam, jak mi dłoń uścisnął i czym pachniał, tak?

  47. Lucas napisał(a):

    Udało się. O co mu chodzi zapytasz. A o to, że dzięki temu Twojemu Nikongate masz kolejnego czytelnika.
    Wczoraj znalazłem na gazeta.pl wpis o blogerce, która zwe się Segritta (ba, Twój blogowy nick był z hajperlinkiem do Twojego bloga) no i tak trafiłem tutaj. Może to dziwne, ale tego wpisu powyżej jeszcze nie przeczytałem (i właściwie na razie nie mam zamiaru tego robić..no może kiedyś jak mi się będzie nudzić) Przeleciałem jednak parę(naście :P) innych artykułów tutaj. Na razie najbardziej podobał mi się ten o niedzieli na Służewcu (chociaż ten o zdradzie albo jej braku w Twoim słowniku też jest dobry) No i tak od wczoraj czytam i czytam co tu zmajstrowałaś. Wciągam się i przyznam sie jeszcze, że złapałem się dzisiaj na myśli typu cholera, przecież ja nie czytam blogów.. Widzisz, udało Ci się. Pozdrawiam :)

      1. Ta akcja była dobra, bo teraz wiesz, kto jest ułomny intelektualnie. Dużo osób komentujących sprawę ma problemy z łączeniem literek w słowa i rozumieniem znaczenia tych słów. Cała masa pierdolonych Freudów wyczytała Twoje nieczyste intencje. A już nic mnie tak nie wkurwia jak te śmieszne oceny pod kątem moralności. Zresztą ocenianie w ten sposób osób niemoralnych- takich jak Segritta- jest bezsensowne.

  48. Czy naprawdę jestem The Only One, który ma w zadku całą tę zadymę? Mam w nosie to, co Seg uważa o jakiejkolwiek firmie i również mam w nosie jaki dana firma ma marketing.

        1. nie rozumiem. Twierdzisz, że coś mi się należy i pytasz, dlaczego. Ja nie wiem, dlaczego, bo nie myślę, że mi się należy. To się nazywa „błędna presupozycja”, gdybyś był ciekaw. :)

  49. Jeśli przedstawiciel Obiecał darmowy! serwis aparatu to ja również odebrałabym to jako zobowiązanie do darmowego! serwisu. Nie rozumiem dlaczego Seg jest posądzana o to, że liczyła na coś więcej niż darmowy! serwis aparatu. Ten Ktoś? powinien iść do pr- owca i powiedzieć,że jest szansa na fajną promocję marki , a PR- owiec powinien pomyśleć jak temat rozwinąć. Nagle wszyscy blogerzy postanawiają chować zabawki od reklamodawców i cieszyć się nimi przy zasłoniętych zasłonach. Dobrze zrobiłaś Seg.
    Miałam ostatnio podobną przygodę z CCC. Kupiłam buty uczciwie. Nowych nie chciano mi reklamować w sklepie mimo, że reklamowałam je kilka godzin po zakupie ze względu na wadę fabryczną. Kierownik sklepu z ekspedientką dostali histerii gdy powiedziałam, że jestem blogerką i sprawę opiszę. Potraktowano to jak groźbę i odmówiono współpracy- wysyłając do adresu strony internetowej centali. CCC ręce umyła proponując mi zwolnienie z pracy (na moją prośbę, bo miałam napisać na nich skargę) pracowników sklepu, a sprawę butów pominięto- proponując mi 20% rabat na nowe… Ja mam zwolnić za 89 złotych dwoje ludzi z pracy? To nie ich wina, że boją się blogerów.:-))
    Bloger powinien być traktowany uczciwie – jak każdy klient. My nie podpisujemy umów w momencie gdy wchodzimy do sklepu i nie zakładamy kupując towar, że i sprzedawca i marka chce nas w momencie zakupu zwyczajnie wykiwać.
    Seg również zakładała, że jeśli ktoś oferuje darmowy serwis- to w momencie wysyłania sprzętu tak właśnie się stanie.
    To głupie, że sprawa zakończy się podobnie. Nikon będzie ubolewał, potem sprawę zignoruje, a potem zwolni, lub ukarze przedstawiciela- tylko dlatego, żeby wszyscy byli happy, a Seg zostanie niezawiniony moralny kac i rachunek.

  50. Tomek napisał(a):

    W ogóle zacznijmy od tego, ze jakiego wała nikon miałby Ci naprawiać za free aparat, który swoją premierę miał 9 lat temu i raczej 9-letniej gwarancji na niego nie masz? Że niby mieli to zrobić dlatego, że jesteś BLOGERKĄ? i masz „władzę” w ręku?!. Chyba, że coś mi ukmnęło to przepraszam. Ale wcale się nie dziwie Nikonowi takiego zachowania – bo jakby mnie jakiś gówniarz zaczął straszyć że mam mu coś oddać za darmo, tylko dlatego że ma kilku starszych braci, to dałbym mu kopa w 4 litery.

  51. Magda napisał(a):

    To naprawde straszne ze kazali Ci zapłacic za naprawe… jestem zdruzgotana! teraz nie bedziesz mogla sobie pozwolic na kilka kawek w starbaksie ;( chlip

  52. Lucjan napisał(a):

    Koleżanko, ktoś sobie z Ciebie zażartował podając się za pracownika Nikon Polska a Ty się denerwujesz. Warto myśleć i nabrać perspektywy. Idź do restauracji, powiedz, że jesteś znaną, opiniotwórczą blogerką, może zjesz za friko. Jeśli nie – zrób im bagno na fejsbuniu.

Dodaj komentarz