Od kiedy można mówić, że jest się w związku

Ludzie dzielą się takich, którzy boją się być singlami, takich, którzy boją się być w związkach i takich, którzy nie mają już 12 lat. Bo tylko dwunastolatkom można wybaczyć przejmowanie się tą nomenklaturą i potrzebę ustalania daty, od kiedy „zaczynamy ze sobą chodzić”. 

Od kiedy można nazywać kogoś swoim chłopakiem/dziewczyną? Na której randce można zacząć mówić o dzieciach? Czy mówienie o swojej mamie „twoja teściowa” wystraszy faceta? Dlaczego on ma ciągle „single” w statusie na fejsie?

relationshipPowiem tak: z większością moich facetów rozmawialiśmy o (naszych, wspólnych) dzieciach już na pierwszej randce. A gdy przedstawiałam ich mojej mamie, mówiłam o nich jako o jej przyszłych zięciach. Jeden tylko się zbuntował, gdy po kilkumiesięcznym związku powiedziałam coś o naszym, no właśnie, „związku”.
– A musimy to nazywać? – spytał.
– Nie musimy. A nie możemy tego nazywać? – odparłam kolejnym pytaniem. W końcu skapitulował. Wielce pomocna była w tym Didi, która z uporem maniaka wołała na niego „Szwagierrrr!!!” i w końcu przestał się tym przejmować, zrozumiawszy, że to, jak się nazywamy, nie ma żadnego wpływu na jakość naszej relacji i do niczego nie zobowiązuje. Każdy, zawsze jest wolny.

Do jednego worka wkładam ludzi, którzy boja się bycia singlem i tych, którzy boją się bycia w związku. Bo to tylko kwestia nazewnictwa. Spędzasz z kimś czas, jest ci dobrze, uczucie fascynacji/miłości/przywiązania jest obustronne – i naprawdę nie ma znaczenia, jaki masz status na fejsie, bo jeśli kogoś kochasz, to z nim jesteś – a jeśli nie kochasz, to żadne etykietki tego nie zmienią.

Koleżanka opowiedziała mi dziś o swojej randce. Zaprosił ją na kolację do siebie, przygotował super posiłek, gadali kilka godzin, było miło, fajnie, seksownie i nagle on spytał:
– A ty musisz mieć chłopaka…?

Przez chwilę nie rozumiała pytania. Ja też bym nie zrozumiała, ale w końcu do niej dotarło. On pytał, czy może uprawiać z nią seks, wciąż pozostając singlem.

– Jeśli pytasz, czy mam parcie na związek i czy będę wymagać od Ciebie jakichś deklaracji, jeśli pójdziemy do łóżka, to nie. Ale chyba muszę już iść. Jestem umówiona na lunch.
– o 23?
– A… tak jakoś wyszło. Pa.

Jest taka prosta zasada na wszystkich pierwszych randkach: jeśli boisz się, że coś może twojego towarzysza wystraszyć – powiedz to jak najszybciej. Przeszedłeś depresję, masz dziecko, zmieniłeś płeć, słuchasz Kombi – wyrzuć to z siebie od razu, bo jeśli ma to dla Twojej randki jakieś decydujące znaczenie i uniemożliwia jej zdaniem przyszłą relację intymną, to lepiej od razu pozbyć się złudzeń. A jeśli nie ma znaczenia, to możecie skupić się na czymś przyjemniejszym.

I tak samo jest ze statusem związku. Tak samo jest z wyznaniami uczuć. Nieważne, kiedy to nazwiecie i kiedy padną te wyznania. Prawdziwe związek i miłość się po prostu w pewnym momencie czuje. Jeśli na pierwszym spotkaniu wspomnisz, że mielibyście razem śliczne dzieci, to tylko dwunastolatek odbierze to jako zobowiązanie do robienia tych dzieci. A wtedy Ty będziesz wiedział, żeby znaleźć sobie szybko jakąś wymówkę i uciec od tego dwunastolatka zanim policja aresztuje Cię za podrywanie nieletnich. Znajdź sobie jakiegoś dorosłego. Są lepsi w łóżku.

Komentarze do wpisu: 16 Napisz komentarz

  1. Dorota Kamińska napisał(a):

    Napisz jeszcze od kiedy można mówić, że się już nie jest w związku. Np. kiedy on tak jakby przestał się odzywać, nie odbiera telefonu i nie wiadomo czy ma inną babę, czy może na szczęście po prostu wpadł pod samochód ;).

  2. aaaaanaaa napisał(a):

    nie zgodzę się w kwestii rozmowy np o dzieciach na pierwszej randce, mnie to zraża do danej osoby, może dlatego, że znam facetów, którzy po zerwaniu znajomośći mówili: „Ale przecież dzieci już planowaliśmy” ;)

    1. Uwierz mi, lepiej tak, niżby po wpadce miał powiedzieć: „Nie lubię dzieci i nie chcę mieć dzieci” oraz „Niczego ci nie obiecywałem”.

  3. Aga napisał(a):

    Cholernie dobra rada.
    Pamiętam, jak mojemu dzisiejszemu mężowi na samym początku zwierzyłam się, że uwielbiam piosenkę Gabriela Fleszara Kroplą Deszczu… i okazało się, że on też nią nie pogardzi!

Dodaj komentarz