Odnaleźć Jezusa w mieszkaniu…

Wczoraj pierwszy raz weszliśmy do mojego S35 z siekierą.

Komentarze do wpisu: 8 Napisz komentarz

  1. Jeśli Jezusa odnalazłaś akurat w swoim nowym mieszkaniu, o przebieg remontu jestem już spokojna. Po szybkim wejrzeniu w ekipę remontową, jestem jeszcze spokojniejsza. Już nie muszę się o Was modlić. To miejsce jest błogosławione. I te karaluchy też.

  2. Na razie wygląda przerażająco i już się nie mogę doczekać efektu po remoncie.

    Moi znajomi kupili takie „równie urocze” mieszkanko na Bródnie. Po wstępnym szoku stwierdzili, że wywalą wszystko, zostawią tylko drzwi pokojowe, bo były piękne, takie stare, ciężkie dębowe z ogromną szybą. Po położeniu nowych podłóg okazało się, że drzwi trzeba przyciąć od dołu. Znajomy poprosił stojących pod klatką nurków, aby za zapłatą w postaci wina pomogli mu te drzwi wynieść. Tamci drzwi zdjęli, po schodach znieśli, jeden z nich otworzył drzwi klatki schodowej a pozostali dwaj z okrzykiem: heeej hooop! wywalili drzwi na chodnik, otrzepali dłonie i zapytali gdzie to wino.
    Oczywiście po drzwiach pozostało wspomnienie. Jednak najlepsze było to, że owi pomocnicy myśleli, że te drzwi są do wyrzucenia i jeśli chcesz wyrzucić coś dużego z mieszkania to nie fatygujesz się na śmietnik, tylko wywalasz przed klatkę. Taka już Bródnowska tradycja…

  3. Jezus daje nadzieję, na lepsze czasy dla Tego MIESZKANIA :) jestem ciekawa jak będzie wyglądało po remoncie…. :) zdradź szczegóły w jakim stylu będzie Twoja chatka :)

Dodaj komentarz