Pigułka „dzień po” oraz co myślę o sumieniu farmaceuty

Wyobraźcie sobie, że Wasze dziecko chodzi do szkoły i pewnego dnia wraca do domu z rewelacją w postaci informacji o tym, że Ziemia jest płaska. Nauczyła go tego pani od geografii, która generalnie dobrze uczy nazw stolic europejskich, zna najwyższe na świecie góry, ale wierzy też, że ziemia jest płaska, ma swoje krańce, a słońce sobie wokół tej płaskiej Ziemi krąży. Innego dnia przyjmujesz pociechę przy stole obiadem i pytasz, jak tam było na lekcjach. W odpowiedzi słyszysz, że uczyli się dziś o II Wojnie Światowej i że to straszne, jak Żydzi wtedy Niemców napadli. Gdy pytasz o holokaust, dziecko się dziwi, bo przecież pan od historii uczył go, że z tym holokaustem to straszna ściema żydowska i tak naprawdę żadnego ludobójstwa i masowych mordów podczas wojny nie było. Bo pan od historii większość z tego, czego go na studiach uczyli, przyjął za fakty – ale akurat z tym holokaustem się nie zgadza, ma własne zdanie na ten temat i przecież nie będzie dzieciom ściemniał i kłamał, skoro może im powiedzieć prawdę. Swoją prawdę.

W tym samym świecie policjant wymierzy ci karę za przechodzenie na zielonym świetle, bo wg niego powinieneś był się rozejrzeć na boki pomimo zielonego światła, tak przecież bezpieczniej, i nic go nie obchodzi, że w kodeksie nie ma ani słowa o takim wymogu. Pani w sklepie z butami nie wyda ci reklamowanej, wystawionej w witrynie sklepowej pary butów, bo jej zdaniem byś w nich słabo wyglądał i jej osobista estetyka nie pozwala jej sprzedać ci tej pary butów, nawet jeśli sam jesteś pewien, że chcesz je kupić. A w MacDonaldzie w ogóle cię nie obsłużą, bo akurat na zmianie pracuje para zakręconych na punkcie ekologicznej żywności studentów, którzy są przeciwni spożywaniu fast-foodów i choć nikt ich do pracy w MacDonaldzie nie zmuszał – to ich przecież też nikt nie powinien zmuszać do działania wbrew swojemu sumieniu. Nie będę już wspominać o wegańskiej kelnerce w restauracji specjalizującej się w stekach, która może przyjąć od ciebie tylko zamówienie na sałatkę – czy o korektorze w gazecie, który ma papier na dysortografię i w związku z tym nikt nie może go zwolnić za to, że nie tylko nie wyłapuje błędów w artykułach, ale też poprawia właściwe słowa na błędne.

źródło: http://rysunki.me/

Chciałabym wytłumaczyć teraz farmaceutom, którzy zamierzają się zasłaniać jakąś „klauzulą sumienia” i odmawiać sprzedaży pigułki „dzień po” bez recepty, że głęboko w dupie mam to ich sumienie. Sumienie, religia, osobiste przekonania, wiara w teorie spiskowe, prywatne opinie, gusta i różne inne nasze cechy sprawiają czasem, że pewnych zawodów wykonywać nie powinniśmy. Tak już jest. Dlatego jeśli ktoś jest słaby z chemii i mdleje na widok krwi, to raczej nie powinien być lekarzem. A ja z moim brakiem siły fizycznej i chorym kręgosłupem nie zgłoszę się do pracy fizycznej na budowie. Jeśli jesteś farmaceutą, pracujesz w aptece i nie zamierzasz sprzedawać pigułki „dzień po” pomimo nowych przepisów, które dają mi prawo jej kupna bez recepty – to znaczy że powinieneś poszukać nowej pracy. Zwłaszcza, że taka pigułka nie ma nic wspólnego z aborcją i przerywaniem ciąży.

Ciąża zaczyna się w momencie zagnieżdżenia się zarodka, do czego pigułka po prostu nie dopuszcza. A jeśli kobieta weźmie ją odpowiednio wcześnie, EllaOne działa hamująco na owulację – czyli w istocie opóźnia zejście jajeczka z jajnika, nie dopuszczając w ogóle do zapłodnienia. Jeśli to jest już aborcją (czyli to niezapłodnione jajeczko to już człowiek), to znaczy, że kobieta dokonuje aborcji za każdym razem, gdy miesiączkuje. A analogicznie u mężczyzny, do masowych mordów dochodzi za każdym męskim wytryskiem (nawet tym, przy którym dochodzi do zapłodnienia), bo przecież wszystkie lub prawie wszystkie plemniki wtedy giną.

Pigułka „dzień po” nie działa negatywnie na ciążę, jeśli kobieta już spodziewa się dziecka. Jak mówi dr Grzegorz Południewski w wywiadzie dla Gazety Wyborczej:

Wiemy o tym, bo ta sama substancja w znacznie większych dawkach (nie 30 mg, jak w jednej tabletce EllaOne, lecz blisko 200 mg) stosowana jest z powodzeniem w leczeniu mięśniaków macicy. Kobiety poddawane terapii przy użyciu wyższych dawek octanu uliprystalu donaszały ciąże i rodziły zdrowe dzieci.

Nie jest to więc nic innego, jak antykoncepcja awaryjna, stosowana po stosunku – ale też mniej skuteczna od tej tradycyjnej i wobec tego niezalecana jako długofalowa. Jeśli jest w niej coś złego, to w takim razie zła jest sama natura, która kobiecie dała miesiączkę a mężczyźnie prawą dłoń do masturbacji.

Farmaceuta ma obowiązek znać się na chemii i farmacji na tyle, żeby sobie zdawać sprawę, jak tak naprawdę działa pigułka „dzień po” i guzik mnie obchodzi to, co mówią jacyś kapłani religijni, bo tak jak mam prawo wymagać od lekarza leczenia opartego na nauce i niewciskania mi modlitwy jako sposobu na raka – tak mam prawo wymagać od farmaceuty sprzedaży legalnych leków bez konieczności poznawania sfery duchowej pracownika apteki. Nie jest mi ona do niczego potrzebna. Mam własną, wystarczy mi.

PS. Zdjęcie takie a nie inne, bo chcę wiosny!

Komentarze do wpisu: 137 Napisz komentarz

  1. Niektórzy ludzie po prostu mają wybitną konieczność zaznaczania swojej ważnosci, nawet wobec obcych osob mam wrażenie. Bo sorry ale ja nie mam problemu z tym, że ktoś ma inne zdanie i nie strzelam do niego bo je mi chleb z pszenicą pod nosem gdy ja go nie mogę.
    Poza tym jak zawsze działa wybiórczośc, bo Bóg dał nam wolną wolę o czym ortodoksji zdaje się często zapominają. Najchętniej bym wyrzuciła na bruk każdego mądralę z „kaluzulą sumienia”, niech idą pracować do klaszotru.

  2. Kłótnie międyz zwolennikami i przeciwnikami biorą się z dwóch różnych definicji początków ciąży. Z tego co mój mały, kompletnie niewykształcony medycznie rozumek mi podpowiada, to zwolennicy pigułki PO uznają początek ciąży za zagnieżdżenie się zarodka w macicy. A przeciwnicy uważają, że już samo zapłodnienie, czyli połączenie się komórki męskiej i żeńskiej, za początek ciąży. A że pigułka PO uniemożliwia zagnieżdżenie, to oni krzyczą, że to aborcja. Tak czy siak kobieta powinna mieć wybór. I skoro jest za nauką Kościoła itd, to niech sobie tej pigułki nie używa. Ale Kościół nie może ograniczyć wyboru, np. ateistkom.

  3. Seler Naciowy napisał(a):

    Dr Południewski to na marginesie świetny ginekolog. Po kilku jego wypowiedziach w telewizji chciałam, żeby ktoś taki się mną zajmował, „zgooglałam” go i mogę go uczciwie polecić. Dzięki niemu mam implant antykoncepcyjny, a w dużej miejscowości niecałe 30 km od Warszawy u prywatnego ginekologa usłyszałam, że jedyne dostępne dla mnie metody antykoncepcji to prezerwatywy.

  4. Segritta jak zawsze w sedno. Dobrze przeczytać swoje myśli wylane przez kogoś innego na papier ;) ja bym jeszcze dodała, ze to jak bycie eurosceptycznym Europosłem

  5. Anna Olechowska napisał(a):

    Jako farmaceutka powiem szczerze, że głęboko w dupie mam to co Ty sądzisz o moim sumieniu. Sama wydaję pigułkę po (i nie jest to dzień po a TRZY dni po) pracując w Anglii i nie mam z tym żadnego problemu. Ale jest w prawie zapisane że mam prawo odmówić, jeśli jest to niezgodne z moją religią, więc mam do tego prawo i nikt nie jest mnie w stanie zmusić, jeśli pewnego dnia zdecyduję się zostać głęboko nawrócona. Z moich obserwacji – duża większość farmaceutów w UK nie ma z tym problemu, w tym większość katolików czy protestantów. Znam kilku muzułmanów, którzy nie wydają tej pigułki – i mają do tego prawo! Muszą natomiast pomóc pacjentowi i wskazać aptekę, w której mogą taką pigułkę nabyć. I jeszcze pragnę przypomnieć, że pigułka o której tu taki szum to nie jest tabletka wczesnoporonna tylko antykoncepcja! Czyli jak ktoś sprzedaje normalne tabletki antykoncepcyjne to nie ma różnicy. Ale tak czy siak farmaceuta ma prawo odmówić i już. Jak znam życie to farmaceuci będą mieć z tym duuuuużo mniejszy problem niż politycy. Pozdrawiam z UK

    1. iffa4 napisał(a):

      Klauzula sumienia w Polsce dotyczy wyłącznie lekarzy, pielęgniarki i położne. Nie dotyczy farmaceutów.
      Farmaceuta w Polsce ma obowiązek sprzedać/ sprowadzić wszystkie leki i substancje lecznicze, dopuszczone do obrotu.

      A i tak zdarzają się odmowy wydania np. antykoncepcji. Więc nie obruszaj się, bo nie znasz polskich realiów.

    2. Jako empirysta z przekonania oraz pragmatyk niewojujący, chciałbym, by przekonani o istotnej roli sumienia, rozciągnęli je na wszystkie dziedziny życia, ze szczególnym naciskiem, aby być w temacie, na zabiegi medyczne, włacznie z tymi ratującymi życie, o estetycznych nie zapominając.

  6. Przy okazji tej akcji z pigułkami po mam wrażenie, że jakaś wyjątkowo mała gównoburza jest wokół tematu… Czy faktycznie większość była za odbanowaniem EllaOne, czy może ja żyję w jakimś innym świecie (bez telewizora)? Zwolennicy „morderstwa prenatalnego” nawet za bardzo nie mają się z kim kłócić. Cisza przed burzą? ^^

  7. pharmacist napisał(a):

    Choć rozumiem obawy, bo jestem i kobietą i farmaceutką, to przykro mi, ale wpis zraża do bloga również farmaceutów, którzy nie mają problemu z wydaniem pigułki „dzień po”. Porównanie apteki do McDonalds, brak wiedzy na temat uregulowań prawnych (klauzula sumienia dotyczy tylko lekarzy i pielęgniarek) oraz roszczeniowe podejście w kontekście problemu, który nie miał szansy jeszcze zaistnieć, nie zachęca do dalszego czytania bloga. Atakowanie grupy zawodowej nie było dobrym pomysłem.

    1. Przykro mi, jeśli odebrałaś ten wpis jako atak na wszystkich farmaceutów. Nie było to moim zamiarem i, szczerze mówiąc, nie widzę w tekście żadnego ataku na „grupę zawodową”. Ale oczywiście rozumiem decyzję i do czytania bloga wcale nie zachęcam, bo coś czuję, że znalazłabyś tam duuuużo więcej tekstów, które mogłabyś zinterpretować negatywnie. ;)

      1. pharmacist napisał(a):

        Dzięki za odpowiedź:) wierzę, że nie było to Twoim zamiarem, aczkolwiek pierwsza część tekstu wchodzi na śliski grunt przez szereg porównań.
        Do tej pory wpisy nie budziły we mnie tego typu emocji.
        Farmaceuci nie są tacy straszni;) nikt z moich znajomych nie zachowałby się w taki sposób i osobiście nie popieram takiego demonstrowania swoich poglądów czy wiary, ale wiadomo, wszędzie może się trafić jakiś rodzynek.

    2. Harrold napisał(a):

      więc niech pani walnie focha i wróci do swojego sterylnego świata. Dość zabawne jest to że po pani komentarzu widać, że nie zrozumiała pani ani słowa z sensu publikacji którą komentujemy.
      Swoją drogą należy tez pamiętać, jaka wojna była w tym kraju, gdy jakaś kobieta w aptece nie chciała sprzedać pigułek antykoncepcyjnych.
      Segritta tutaj nigdy nikogo nie atakuje. A tym bardziej żadnej grupy zawodowej. Jeśli już to głupotę, zaściankowość, brak inteligencji i prostactwo. A wszystkie te cechy niestety wylewają się z Pani typowo babskiego komentarza. Pozostaje współczuć pani współpracownikom i chłopu (jeśli jeszcze nie uciekł). Ciężkie muszą mieć życie…

        1. Harrold napisał(a):

          no ale Zeg, nie można pozwolić by się ta pani tak prześlizgiwała po temacie i twierdziła ze ją tu ktoś obraża. Ja rozumiem że kazdy ma prawo rozumieć tekst pisany jak chce, ale jednak chociaż minimum kumania w tym musi być.

        2. Sherlock Sherlockista napisał(a):

          Hm, komentarz farmaceutki sama skrytykowałam, ale nieuzasadniony foch, czy nawet niezrozumienie tekstu jakoś nikogo nie obraża – w przeciwieństwie do tego typu błe-seksizmu, co „typowo babski komentarz” albo przytyki osobiste do „chłopa” autorki.

        3. Harrold napisał(a):

          Głupoty nie wolno olewać bo się pleni wtedy i potem jest problem. Zbanować – jeśli mogę prosić zbanuj ją :P . Tłumaczenie nic nie da, pani farmaceutka wie lepiej, to wylewa się wręcz z jej komentarza. Tak czy inaczej reakcja musi mieć miejsce.

    3. Sherlock Sherlockista napisał(a):

      Apteka nigdzie nie jest porównana do McDonalds, porównane jest przedkladanie swoich prywatnych przekonań nad obowiązki wynikające z tego, gdzie się człowiek dobrowolnie zatrudnił. Ponadto problem istnieje już teraz, mimo recept, bo nawet wypadku zwykłych tabletek antykoncepcyjnych czasem okazuje się, że tajemniczo ich brakuje etc. A co dopiero w przypadku Tych Strasznych Tabletek. Natomiast określenie domagania się, żeby apteki faktycznie sprzedawały leki dostępne bez recepty bez recepty, nie zasłaniając się religijnymi przekonaniami, mianem „roszczeniowości” naprawdę zniechęca do grupy zawodowej i do wizyt w polskich aptekach. W przeciwieństwie do tego tekstu. „Roszczeniowy” to bardzo modne słówko, ale czasem warto się zastanowić, zanim się go użyje.

    4. fajter napisał(a):

      Nie rozumiem, jakim cudem tytuł uczelni wyższej zdobywają ludzie bez umiejętności czytania ze zrozumieniem na przynajmniej podstawowym poziomie.

    5. pharmacist napisał(a):

      Dziękuję za wszystkie komentarze, ale nie mam czasu na dyskusje z osobami, dla których argument ad personam jest kluczowy.
      Szczerze pozdrawiam i życzę spokojnej niedzieli:)

  8. Renata Tokarska napisał(a):

    Szanuję Cię za twoje zdecydowane ateistyczne poglądy, choc ich wcale nie podzielam. Mam nadzieję, że nie ochrzcisz Conana jak większosc Polaków, którzy w Boga nie wierzą, dzieci chrzczą i posyłają na religię, w Kościele dostrzegaja jedynie pranie mózgów, pedofilię i złodziejstwo.

      1. Renata Tokarska napisał(a):

        Tak,to jest oczywiste. Jednak ludzie w naszej ojczyźnie, którzy w nic nie wierzą, bardzo często chrzczą polskie dzieci w KRK „dla ich dobra” – tak ich rzekomo przeraża perspektywa, że nieochrzczony potomek będzie wyautowanym ze społeczeństwa popychadłem, którego nikt nie lubi. Wolą ochrzcić go w kościele, do którego czują jedynie pogardę – vide Agnieszka Chylińska – niż narazić na wyimaginowany ostracyzm społeczny. To są w moich oczach straszne cioty, zwłaszcza, że ich obawy są niewiarygodnie zaściankowe i oderwane od rzeczywistości.

        1. To, że ktoś nie wierzy w Kościół Katolicki nie oznacza, że tak jak
          piszesz „w nic nie wierzy” A chrzest to nie jest coś czym można dziecku
          zaszkodzić.
          Jako katoliczka ( o ile nią jesteś) powinnaś się cieszyć, że do Kościoła
          wstępuje więcej a nie mniej dzieci, które nie odpowiadają za życie
          rodziców. W wychowaniu w wierze katolickiej może brać udział babcia,
          dziadek, chrzestni i inni ludzie, którym na takim chrzcie zależy. Po za
          tym, takich Chrztów udzielają księża, który reprezentują wiarę o której
          czystość tak walczysz.
          Jak możesz tak surowo oceniać postępowanie innych? Nie ty od tego jesteś.

        2. Podzielam tu zdanie Izy co do surowego oceniania innych. Nie interesuje mnie, co robią inni ludzie – czy wierzą i nie chrzczą – czy nie wierzą i chrzczą. Może to nacisk społeczności, w której żyją, może lęk o dobro dziecka, może jakaś tam jednak wiara głęboko w duszy. Nie wiem, nie oceniam zasadności tego kroku, zwłaszcza, że wielka krzywda się nikomu nie dzieje. Jest potem co prawda trochę szopek z apostazją w przypadku, jeśli dziecko zdecyduje się wystąpić z kościoła, ale da się to przejść bez traum i urazów psychicznych ;) Chyba. Bo jeszcze nie przeszłam :)
          Tak czy siak, ja chcrzcić nie zamierzam, bo nie tylko nie wierzę, ale też nie chcę za moje dziecko decydować o jego wierze.

        3. Renata Tokarska napisał(a):

          Właśnie za taką konkretna postawę Cię cenię. Wydaje mi się bowiem, że nie ochrzczenie dziecka w Polsce wymaga pewnego rodzaju hartu ducha, odwagi, czy czego tam jeszcze. Nonkonformizmu w każdym razie. Czlowiek powinien być gorący albo zimny, nie letni. Oczywiscie najbardziej życzę i tobie i Twojemu dziecku wiary, która góry przenosi i jeśli kiedyś chrztu, to wynikającego z prawdziwej potrzeby serca.

        4. Agnieszka napisał(a):

          A w moich oczach każdy jest równy, każdy jest ważny i wartościowy. Każdy jest silny i słaby zarazem. Każdy zasługuje na pomoc i szacunek. Każdy ma prawo popełnić błąd, błądzić. Każdy ma prawo do życia tak, jak chce. Nie ważne w co wierzy i jak bardzo podatny jest na wpływ środowiska. Jestem wierząca, ale wierzę w Boga. Mam wrażenie, że większość Katolików wierzy jedynie we własną nieomylność. Wstyd mi za Was. Za nich. Przez takie postawy ludzie zaczynają wątpić i kwestionować. I ja się nie dziwie. Widząc zło i dwulicowość, chamstwo i wywyższanie się niektórych, nie można mieć dobrego zdania. Nie uważam ludzi niewierzących lub wierzących w teoretycznie innego Boga za popychadła (i nie zaobserwowałam tego w społeczeństwie). Mam wrażenie, że większość osób mówiących o sobie „ja, Katolik” zupełnie nie wie na czym ta wiara polega. Ważne jest żeby pokazać, że jestem lepszy od innych, których nazywam pieszczotliwie ciotami. Niewiele wspólnego ma to z nauką Chrystusa i miłością do bliźniego. Smutne jest życie, kiedy zżera człowieka złość, agresja i nienawiść.

          Chronimy „twory zbudowane z komórek z kompletnym ludzkim materiałem genetycznym” a nie szanujemy ludzi. Gardzimy nimi. To po co się rzucać o te komórki?

        5. Renata Tokarska napisał(a):

          Ja w ogóle nie uważam, że ktoś kto nie jest ochrzczony jest skazany na gorszy los. Absolutnie. To mity, którym ulegają ludzie nie mający jakiegoś nie wiem, charakteru. Nie umiem tylko zaakceptowaćn postawy takich ludzi, którzy bardzo źle mówia o kosciele, ironizują na temat księzy, nie praktykują i mimo to chrzczą dzieci – dla jakiegoś nie wiem, świętego spokoju, tradycji, czy czegoś tam. Przykro mi jest gdy to widzę. A wielu takich ludzi spotkałam w życiu. Ale faktycznie, nie powinnam nikogo oceniać, dzięki za pacnięcie po głowie. Każdy i tak sam poniesie konsekwencje własnych wyborów życiowych.

  9. Katarzyna Staniec napisał(a):

    Chociaż sama pewnie nigdy nie dopuściłabym do sytuacji, w której potrzebowałabym sięgnąć po tabletkę „dzień po” to dobrze przynajmniej mieć świadomość, że w krytycznym wypadku można ją kupić w KAŻDEJ aptece. Gdyby ktoś mi odmówił sprzedaży ze względu na swoje sumienie, kiedy naprawde bym jej potrzebowała – nie ręczyłabym za siebie ;)

      1. Katarzyna Staniec napisał(a):

        Dlatego nie traktuje gumki jako podstawowego zabezpieczenia. W związku z tym pewnie nie dopuściłabym do takiej sytuacji.

  10. W sumie to zgadzam się z Twoim tekstem. Klauzula sumienia nie powinna mieć zastosowania w przypadku sprzedaży leków. Żadnych – bo w końcu to nie pierwszy szum wokół farmaceutów. Wcześniej krzyczano odnośnie tabletek antykoncepcyjnych, dziś krzyczy się o tabletkach „po”. Idąc do apteki, chcę mieć zrealizowaną receptę bądź też „zamówienie”, jeśli owy lek jest dostępny bez recepty. Wystarczy wyobrazić sobie sytuację, gdy w mniejszej miejscowości jest dostępny tylko jeden punkt apteczny (bądź apteka) i farmaceuta odmawia sprzedaży leków. Dla takiej pacjenta zaczyna się kłopot….

    Ale zasłanianie się religią/sumieniem czy jeszcze innymi kwestiami nie powinno mieć miejsca także w przypadku lekarzy i pielęgniarek, jeśli przepisy zezwalają na wykonywanie zabiegów czy przepisywanie leków. A to też już niestety przerabialiśmy. Chcę być lekarzem danej specjalizacji godzę się na wszystkie konsekwencje i wykonywanie dostępnych, rzecz jasna legalnych zabiegów/operacji. Chcę być farmaceutom sprzedaję leki, które życzy sobie pacjent. I tyle.

    Inna sprawa to dostępność pigułek po. Samo ich wzięcie uważam czasem wręcz za konieczne i nie mylę tego z aborcją (i nie wiem po co niektórzy wrzucają aborcję z tabletkami do jednego wora), szczególnie gdy tabletkę powinno łyknąć się jak najszybciej po stosunku. Jednak nie jestem przekonana o jej dostępności bez recepty. Ale to już zupełnie odrębny temat.

  11. Świetne, obrazowe porównanie, trafiło do mnie. Niby czytałam już sporo wpisów blogerów na ten temat (co ciekawe, ani jednego broniącego „wojowników o życie nienarodzone” (choć bardziej pasuje tu, jeszcze nie powstałe) ) to rzuciłaś na tą sprawę nowe światło. Generalnie też uważam, że takie tabletki być bez recepty powinny, bo w sytuacji stresowej, gdy każda godzina się liczy, wydawanie minimum. 100 zł za 3 minutową prywatną wizytę u gine + koszt tabletki to masa pieniędzy. Zwłaszcza dla młodych kobiet, studiujących, lub dopiero zaczynających karierę zawodową, a wydaje mi się (bez generalizowania), że to najczęściej one biorcami takiej tabletki są…

  12. Kiedy miałam 19 lat zostałam zgwałcona przez swojego „chłopaka”. Nie planowałam podjąć jeszcze współżycia, on najwyraźniej zaplanował za mnie. Wówczas pojechałam do szpitala i na oddziale położniczym wymusiłam na pierwszym z brzegu lekarzu receptę na pigułkę „po”. Nie dyskutował, a ja nawet nie pomyślałam ze możne powinnam zapłacić za wizytę. Mialam szczescie w nieszczesciu. Ciesze sie ze nastal taki dzien kiedy mozna ja dostac bez recepty.

  13. Harrold napisał(a):

    Komentarz będzie odrobinę obok tematu, ale…. Taki jest obyczaj w Polsce że na miejscach nieodpowiednich są nieodpowiedni ludzie. W aptekach wspomniane już dewotki, a np w Polskim Radio program 3 pracuje kilku ludzi którzy nie potrafią poprawnie wypowiedzieć „r”. Ja rozumiem, że są takie wady i spoko, czasami nawet są one fajne. Ale nie w radio!! Chciałbym poznać proces myślowy osoby, który przeprowadził proces rekrutacji osoby z wadą wymowy akurat do publicznej rozgłośni radiowej.

    To samo jest z farmaceutą – sam lepiej bym nie ujął tego, co napisała autorka. Niestety Polska to tak dziki kraj, w którym lekarze i aptekarze odmówią ci sprzedaży leków lub środków antykoncepcyjnych, bo nikt ich nigdy porządnie nie wygrzmocił (wybaczcie dosłowność) żeby po prostu lubili tą zabawę i przyjmowali do wiadomości, że inni tez mają prawo to lubić.. Zaprawdę, dziwny kraj…

  14. disqus_wW2LhXfk6H napisał(a):

    Farmacuta jak będzie chciał to powie ze tych tabletek nie ma, nie da sie zamówić albo bedą za 2 dni i co wtedy? Obrazisz sie? Farmacuta jest jednak góra w tej sytuacji!

    1. Dagmara Gorczyńska napisał(a):

      No to proszę, żeby zamówił na za 2 dni albo za tydzień. Jak mu wygodniej, proszę bardzo. Po czym chowam do szuflady. Leży i czeka na sytuację awaryjną i może mi farmaceuta nagwizdać.

      1. Marta Strzelec napisał(a):

        A jeśli Ci powie, że w hurtowniach, z którymi współpracuje jest niedostępna, to kto komu może nagwizdać?

        1. Ewelina Skoczylas napisał(a):

          Wtedy, moja droga, idę do innej, a w tej, w której pracują osoby nie
          potrafiące zamówić leku nie kupuję nawet gazików (na szczęście mieszkam w
          dużym mieście).

        2. Marta Strzelec napisał(a):

          I słusznie! Brawa dla tej Pani! :-D Choć często zależy to od szefa, sprawdziłam na innym, niewinnym leku. Nie współpracują i już. To i ja z nimi też nie :-)

  15. softshell napisał(a):

    mnie zastanawia nie fakt sprzedaży/kupna tej pigułki, ale skutków jej zażycia, sposobu działania. Wydaje mi się, że ważniejsza jest wiedza na temat tego jak ona działa, kiedy można ją zażyć i jaki wpływ mieć będzie ona na organizm kobiety.

  16. disqus_wW2LhXfk6H napisał(a):

    Generalnie jak farmaceuta nie będzie chciał wam sprzedać tabletek to tego nie zrobi – powie ze nie ma bo np brakuje w hurtowni (tak czasami bywa) powie ze może zamówić ale na jutro czy pojutrze itd i wcale nie musi zasłaniać sie sumieniem. Ci co bedą sprzedawać z pewnością sporo na tym zarobią bo kto im zabroni ustawić marzy na poziomowe 30-50%? Zdesperowane kobiety zapłacą i „set” złotych za spokój. Wiec jeśli potrzebujesz tabletek to licz sie z kosztami. Teraz tabletka na recepte ellaone kosztuje cos ok 130 zł wiec jeśli będzie bez recepty to cena poszybuje w gore…zarobią na tym wszyscy od producenta po hurtownie i apteki.!

    1. Właśnie dziwne (o ile dobrze zrozumiałam), że bez recepty ma być tylko ellone. Co z innymi tabletkami po, np. bardziej popularna w moim środowisku escapelle? Pachnie mocno chęcią zarobku, a nie daniem możliwości wyboru kobiecie…

  17. Artykuł sponsorowany? :) Hmmm,……Mniejsza o to……
    Chciałbym jednak troszkę sprecyzować i usystematyzować wiedzę czytelników…. Wybacz Segritta, że poprawiam, ale troszkę uprościłaś sprawę pod koniec. A zatem: Owulacja, jajeczkowanie (łac. ovulatio) – proces polegający na wytwarzaniu gamet żeńskich (komórek jajowych). U ssaków w jego trakcie pęka pęcherzyk Graafa, do jajowodu lub jamy ciała uwalniana jest komórka jajowa oraz następuje wydzielenie hormonu hamującego następną owulację, która u większości kręgowców odbywa się w regularnych cyklach. Naturalnie nie występuje tzw. multiowulacja. Jeden cykl – jedno jajo. Może być ona wywołana sztucznie np. na potrzeby pobrania materiału do in vitro. Jeśli komórka jaj. zostaje zapłodniona, więc powstaje nowe życie. A dzieje się to w momencie połączenia się komórki męskiej z żeńską. Późniejsze wtręty Segritty o śmierciach plemników czy jajeczek to jakaś beznadzieja…. WTEDY podczas miesiączki jeśli nie następuje zapłodnienie to komórka jest naturalnie usuwana z organizmy i złuszcza się ściana macicy, co obserwowane jest jako krwawienie. Proste. Tabletka wczesnoporonna nie doprowadza faktycznie do zagnieżdzenia się komórki jajowej na ścianie macicy, opóźniając jej zejście i połączenie się z plemnikiem. Jednak co, jeśli wczesnoporonne działanie tabletki doprowadzi do poronienia niezagnieżdzonej dzielące się już na kolejne części zapłodnionej komórki? Owszem – to może występować u kobiet chorych, np. na entometriozę – niemożność zagnieżdzenia zapłodnionej komórki jaj. Ale wtedy dochodzi do naturalnego poronienia… Inaczej niż w przypadku pigułki day after…..
    Zatem jest nieprawdą, „że taka pigułka nie ma nic wspólnego z aborcją i przerywaniem ciąży.”. Otóż ma – fakty medycznie na to jednoznacznie wskazują. Standardy WHO w tej kwesti nic nie zmieniają. Możesz sobie gdzieś napisać, ale natury nie oszukasz. To, że ktoś napisał, że ciąza zaczyna się w momencie implantacji nic nie znaczy. A może być to zapis sprzyjajacy powstawaniu takich „bezpiecznych preparatów”. Skoro w momencie zapłodnienia organizm kobiety ustawia się na przyjęcie nowego życia, wszelkie hormony, itp. to wejście w tym momencie z chemią jest oczywistym przerwaniem naturalnego procesu. Trudno dodatkowo nazwać taką antykoncepcję leczeniem a pigułkę lekiem. Bo co leczy? Naturalny stan płodności kobiety? Absurd goni absurd….. Ale tak to jest jak się zaczyna żyć nieekologicznie i powtarzać bzdury… Artykuły dr Barczentewicza nie czytałem. Chazana też nie. Bazuję na swojej wiedzy z elementarnych zagadanień biologii na poziomie klasy maturalnej, gdzie ją kułem po nocach. Artykuł profesorka z GW tez do mnie nie przemawia, tym bardziej, że jest związany z fundacją o określonych poglądach na kwestie równościowe, seksedukację, czy promocję cesarki itp. Dodatkowo promuje biznez oparty na „leczeniu niepłodności” (ciekawe jak ją można wyleczyć metodą in vitro?). Prowadzi prywatną praktykę, nie pracuje w państwowej Służbie Zdrowia. Polecam pogoglować.

    1. Łukasz Kozłowski napisał(a):

      Po pierwsze piszesz strasznie chaotycznie i ciężko zrozumieć niektóre twoje wywody. Po drugie to nie jest tabletka wczesnoporonna ani wczesnoabortująca ani nic takiego, tylko antykoncepcja awaryjna. Inna sprawa, że taka kłótnia o nomenklaturę nie ma sensu, bo jak jej nie nazwać to środek, który powinien być dostępny dla każdej kobiety, która akurat go potrzebuje. Z naturą nie wygrasz sratytaty – rozumiem, że natura ma definicję ciąży i ty ją jako jedyny znasz i wiesz, że jest inna niż definicja ludzi mądrzejszych od ciebie z WHO. Życie w momencie zapłodnienia nie powstaje, bo i komórka jajowa i plemnik są komórkami żywymi, więc jedyne co się zmienia to to że się łączą i jest sobie taka połączona komórka. Jeśli wg ciebie to jest człowiek, to gratuluję wyobraźni, bo dla mnei to z żadnej strony człowieka nie przypomina. Poza tym lek niekoniecznie musi leczyć choroby, żeby go nazywać lekiem, polecam googlować. A co do samej końcówki o in vitro, edukacji seksualnej to już nie chce mi się nawet o tym mówić. Ciekawa sprawa – najczęściej przeciwko tej tabletce wypowiadają się faceci, którzy powinni mieć w tym temacie najmniej do powiedzenia. A no i jeszcze jest Kaja Godek….ale skad sie tacy ludzie biora to ja nie wiem :D

      1. Snowscape napisał(a):

        Ludzka komórka jajowa zapłodniona ludzkim plemnikiem nie przypomina człowieka? Chcesz rozmawiając o pojęciach dotyczących skali komórkowej posługiwać się wizualnymi skojarzeniami ze skalą makroskopową? Oczywiście, że zygota, ani nawet morula, ani nawet blastula, ani wiele kolejnych etapów rozwoju człowieka nie przypomina go wizualnie. Ale twory te są zbudowane z komórki/ek z kompletnym ludzkim materiałem genetycznym i z tak skonfigurowaną epigenetyką, że mają pełny potencjał do odróżnicowania się w każdą komórkę ciała człowieka, czy to mięśniową, nerwową, kostną, łożysko (poczytaj o komórkach totipotencjalnych). I są wyposażone w kompletne mechanizmy regulacji tego procesu – dlatego potem powstaje uporządkowany organizm, w którym każda tkanka ma swoje miejsce. W żadnym wypadku zapłodnienie nie jest tylko połączeniem oocytu z plemnikiem, bo to, co powstaje, jeśli ma normalne warunki (zagnieździ się) i ofc nie ma poważnych uszkodzeń w genomie, a matka/choroba nie doprowadzi do poronienia, musi stać się człowiekiem. Niewiarygodnie upraszczasz to zagadnienie. Zarzuciłeś księdzu, że wypowiada się na temat gruby dysponując ledwie wiedzą z matury, a robisz dokładnie to samo.
        Co do tekstu o facetach – mam analogię: ciekawa sprawa – najczęściej o zamachu na Charlie Hebdo wypowiadają się ci, którzy w nim nie zginęli/nie zostali ranni. Do czego piję – to chyba normalne, że dyskutuje się o bieżących sprawach?
        Co do dyskusji na temat, czy piguła po jest wczesnoporonna czy nie. A jakie to ma znaczenie? Skupiacie się na nomenklaturze pomijając istotę sprawy. A istotą jest to: piguła po uniemożliwia zagnieżdżenie się zarodka. I to jest fakt, to w miarę precyzyjnie trafia w istotę jej działania. A czy nazwiecie to poronieniem, aborcją czy jakkolwiek inaczej, nie ma to absolutnie żadnego znaczenia, bo to nie zmienia natury zjawiska. Chyba że chcecie dalej mydlić oczy.
        A co do samego tekstu – jest tragiczny. Pokazuje tylko jedno, baaaaardzo wąskie spojrzenie na grube zagadnienie, pomijając mnóstwo innych, kluczowych punktów widzenia. Można go streścić w ‚ja wiem najlepiej więc morda w kubeł’.

        1. Dzięki za ten głos. Nie ująłbym tego lepiej. Dziś dosyć ciężki dzień miałem. Sporo kilometrów w drodze. Tobie się udało. Bless +

        2. Łukasz Kozłowski napisał(a):

          To o Charlie Hebdo jest kompletnie nietrafione. Faceci się wypowiadają, a ta tabletka nie dotyczy ich i nie będzie dotyczyć w żaden sposób i tutaj mogą też wpływać na prawodawstwo, które może wpłynąć niekorzystnie tylko na kobiety, nie na nich. Charlie Hebdo za to jest uderzeniem w wolność słowa, która dotyczy nas wszystkich i wszyscy możemy być oburzeni i się wypowiadać i chcieć coś robić.
          Ameryki przede mną nie odkryłeś mówiąc, że wszystko jest tak skonfigurowane, że się będzie odpowiednio tworzyć i w końcu będzie człowiek, but then again to nic nie zmienia. Gastrula człowiekiem nie jest i nie ma znaczenia co się z nią zrobi. Czy zapobiegnie implantacji, czy odimplantuje czy cokolwiek.

      2. „Jeśli wg ciebie to jest człowiek, to gratuluję wyobraźni, bo dla mnie to z żadnej strony człowieka nie przypomina.” Czyli zlepek komórek. Ale wiesz – jednak ma ta zygota od momentu zapłodnienia pełen garnitur chromosomów i kompletny kod DNA definiujący raz na zawsze do końca życia. To już raczej kwestia dawno ogarnięta przez biologów i genetyków. Zygota jest w potencjalności człowiekiem. Kształt i wyobraźnia nie mają znaczenia. Człowieczeństwa raczej nie odmówisz zmasakrowanemu po wypadku człowiekowi, który przeżył ciężki wypadek. Bez twarzy i zdeformowane kończyny. Widziałem takiego w mojej posłudze. I jest to wciąż człowiek.

        1. Łukasz Kozłowski napisał(a):

          To co jest w macicy po zapłodnieniu to zlepek komórek. Człowiek po zmasakrowaniu w wypadku to człowiek, który ma doświadczenia, przyjaciół, przeprowadza skomplikowane procesy myślowe, może decydować o różnych rzeczach itd. Rzeczywiście, zygota potencjalnie człowiekiem może być, ale co z tego skoro nie wykształciła nawet tkanek, a co dopiero mówić o układach albo konkretnie o układzie nerwowym, któremu tak naprawdę możemy zawdzięczać to, że jesteśmy ludźmi.

        2. „Podsumowując:
          1. Zygota nie jest jakąś tam tkanką, jak naskórek czy rogówka oka. To początek ludzkiego życia. Nowy organizm.
          2. Człowiek w pierwszych fazach swojego zycia nie jest żabą, wydrą albo nietoperzem. Nie jest też kijanką jak sądzono w XIX wieku.
          3. Życie ludzkie rozpoczyna się w chwili zapłodnienia. Wszystko co dzieje się później to
          jedynie kolejne fazy rozwoju tego życia. Podobnie jak dojrzewanie, starzenie się i umieranie. Od początku do końca jesteśmy ludźmi.
          4. Człowiek otrzymuje od swoich rodziców wszystko to co jest potrzebne do bycia człowiekiem. Wszystko co odbywa się dalej to rozwój tkanek, które są nam potrzebne po urodzeniu.”
          http://www.fronda.pl/forum/kiedy-czlowiek-staje-sie-czlowiekiem,40244.html

        3. Komórka paznokcia, który właśnie obgryzam również ma pełen garnitur chromosomów i kompletny kod DNA. Damn, chyba właśnie zabiłam coś, co wedle powyższej definicji mogłoby być człowiekiem.

    2. Brawo, proszę księdza. Proszę o podanie wspomnianych faktów medycznych jednoznacznie wskazujących na to, że tabletka dzień po ma coś wspólnego z aborcją i przerywaniem ciąży. Czekamy. Dobrze by też było zaprzestać nazewnictwa niezgodnego z medycznym – tabletka nie jest WCZESNOPORONNA i wszyscy już o tym mówili. Widocznie nie dotarło. To, że piszesz że ” To, że ktoś napisał, że ciąża zaczyna się w momencie implantacji nic nie znaczy” nie znaczy nic również – i , używając twoich określeń – nie przemawia do mnie, bo jesteś , cytując cię „związany z instytucją, o określonych poglądach na kwestie równościowe, seks edukację, etc” . Dodatkowo, sam przyznajesz,że posługujesz się wiedzą na poziomie klasy maturalnej. Może wobec tego nie wyzłośliwiaj się nazywając „profesorkami” tych, którzy posługują się wiedzą z nieco wyższego poziomu, bo takie złośliwości nie przystoją urzędnikowi religii ponoć promującej miłosierdzie i miłość bliźniego jak siebie samego… Polecam też korzystanie z urządzeń sprawdzających ortografię, skoro już decydujesz się na publiczne pisanie – „BizneS” i ” EnDometrioza”… Zajmij się lepiej naprawianiem Kościoła od środka, jego zbędnym politykowaniem, obrastaniem w dobra materialne, i pedofilią, a nie problemami , które cię nie dotyczą.

      1. No jednak ma coś wspólnego. Pigułka
        „dzień po” MOŻE MIEĆ DZIAŁANIE WCZESNOPORONNE, wszystko zależy od momentu cyklu,
        w którym zostanie przyjęta. To wypowiedz Chazana a także kwestia wynikająca z artykułu z GW. Resztę osobistych odniesień + upominania w zakresie ortografii i gramatyki oraz umoralniania mnie w zakresie miłości i miłosierdzia pominę. Wyświechtane slogany o pedofilii i reszcie bogactw także. Z życzeniami dla ciebie znalezienia w życiu obiektywnego dobra, prawdy i piękna. :)

        1. Wiesz, że męczące jest czytanie odpowiedzi osób, które nie mają dobrej woli, ale powtarzają „jak im telewizja zagra”. Okazuje się, że gwałcą dzieci najczęściej murarze… I jakoś o tej grupie zawodowej nie słychać…. Tak – ma ktoś coś na sumieniu – karać. Pewien poseł zadał sobie trud zapytania do Ministra Sprawiedliwości jak to jest z liczbami skazanych za te czyny. Efekt pytania masz tutaj, załącznik w pdfie niżej tekstu:
          http://wmeritum.pl/polscy-pedofile-w-liczbach-ilu-ksiezy-jest-wsrod-nich/

    3. Agnieszka napisał(a):

      Bronimy nowego życia a co z tymi dzieciakami, które już pojawiły się na świecie? Jak ich pan broni, jak im pan pomaga? Ilu biednym, chorym i niekochanym dzieciakom zapewnił pan ciepły i kochający dom, wsparcie finansowe umożliwiające co najmniej regularne posiłki, zdobycie wykształcenia. Ilu, dzięki panu ma szczęśliwe dzieciństwo, na przekór wszystkiemu? Zamiast marnować energię na dyskusję i obronę nowego życia, która jest łatwa i prosta, polecam zaadoptować dwójkę lub trójkę, samotnych i potrzebujących miłości i wsparcia, dzieciaków. Walczmy o życie, ale nie idźmy na łatwiznę. Walczmy o nienarodzone dzieci ale nie zapominajmy, że są już na świecie żywe stworzenia, których nie broni nikt. Bo już się urodziły i nikogo nie obchodzą. I róbmy to dobrze.

    4. A niechby. Niech to będzie aborcja. Nazywajcie to jak chcecie. Moja macica, moje sumienie, moja sprawa. Będę chciała to i poczekam 2 miesiące i usune chirurgicznie (bo w UK można).
      I nikomu nic do tego, farmaceucie zwłaszcza. Tak jak Seg mówi – jeżeli z jakiegokolwiek powodu nie jesteś w stanie wykonywac zawodu to go nie wykonujesz – robisz coś innego. Ta cała sytuacja jest dla mnie absurdalna, to tak jakby ekspedientka w Tesco odmówiła mi sprzedaży mięsa, bo sama jest veganką albo wieprzowiny, bo wyznaje islam.

  18. Tianzi napisał(a):

    A pan na kasie w Tesco nie będzie chciał podbić klientowi schabowego. Niech sobie gość idzie do innego sklepu albo odstoi 30 min w innej kolejce, może mu tam sprzedadzą. A, pan nie wskaże, której, nie ma takiego obowiązku.

    Geez, czemu ci ludzie nie założą sobie jakiejś sieci aptek ‚Pod Spokojnym Sumieniem’? Jestem pewna, że część pobożnych ludzi chętnie by tam ekstra zasuwała po tabletki na ból głowy, żeby tylko nie dofinansować przybytków szatana.

  19. Poken_ napisał(a):

    Oczywiście farmaceuta nie ma praw odmówić sprzedaży tabletki „po” z powołaniem się na sumienie. Może jedynie odmówić wydania produktu leczniczego, jeżeli jego wydanie może zagrażać życiu lub zdrowiu pacjenta. Natomiast zawsze się może zdarzyć sytuacja, że tabletki „po” po prostu nie będzie aptece. Co prawda jeżeli w aptece ogólnodostępnej brak poszukiwanego produktu leczniczego, w tym również leku recepturowego, farmaceuta, o którym mowa w art. 88 ust. 1, powinien zapewnić jego nabycie w tej aptece w terminie uzgodnionym z pacjentemm ale nigdzie nie jest napisane, że to udostępnienie ma nastąpić jutro, pojutrze czy za 5 dni.

  20. Aleksandra napisał(a):

    Pisałam w podobnym tonie o religijnych ginekologach… Te kwestie sumienia i religii w zawodzie ginekologa czy farmaceuty są szczególnie dostrzegalne na wsiach, gdzie jest jedna aptek i jeden gin przyjmujący raz w tygodniu… Wtedy powiedzenie: idź do mniej religijnego jest kompletnym nonsensem. A wiem, co piszę, bo na takiej wsi mieszkam ( a właściwie 12 km od miejscowości, gdzie ta jakakolwiek apteka i ginekolog są, do następnej już 24 km ) Dlatego popieram twoje stanowisko w stu procentach.

  21. Cieszę się, że nie tylko ja mam takie podejście do „klauzuli sumienia”. Jeśli taka nie pozwala na sprzedawanie czegokolwiek, pora zmienić zawód. Z drugiej strony nie chce zarabiać? To idzie się do apteki obok. No chyba, że następna apteka jest w miejscowości obok. Idioci sami wymrą. Musimy ich przetrzymać i tyle.

    1. PiguX napisał(a):

      Jedno „ale” czasami czynnikiem decydującym jest głos właściciela lub kierownika – sprzedasz/nie sprzedasz może wylecieć z roboty wszystko zależy od poglądów tych co sa na wyższych stanowiskach. Kierownik zamawia/nie zamawia antykoncepcji czy pigułek po to jest jak decyzja szefa lu jak kto woli polecenie służbowe. Bierzesz to pod uwagę? Czy dla ciebie wszystko to jeden grzyb? Tak samo farmaceuta to „ten po studiach” a nie każdy kto jest w białym fartuchu i pracuje w aptece. Tak samo jak niekazdy pracujący w szpitalu jest lekarzem ;)

  22. kuzu_kuzu napisał(a):

    Pomijając kwestie światopoglądowe, proponuje zapoznać się z ChPLami leków zawierających wspomniany octan uliprystalu.

    Tak na marginesie. Nie wiem skąd dr G. Południewski wziął dawkę 200 mg. Esmya stosowana w leczeniu mięśniaków macicy to dawkowanie 5mg/d przez max 3 mce w nie więcej jak dwu cyklach. EllaOne to 30 mg jednorazowo.
    ChPl sa na stronie producenta.
    Z zacytowanej wypowiedzi Pana doktora wynika, że produkt farmaceutyczny jest w pełni bezpieczny a tymczasem producent w wielu punktach zaleca daleką idącą ostrożność w stosowaniu właśnie ze względu na brak wystarczających danych o bezpieczeństwie…

  23. PiguX napisał(a):

    Powiem tak: mnie generalnie nie obochdzą poglądy lekarzy, farmaceutów czy kogokolwiek z tej branży. Chcesz kupiujesz i robisz z tym co chcesz (możesz jesc jak cukierki) jeśli nie chcesz to nie kupuje, ale jeśli bym usłyszała darcie mordy i coś w stylu „mi się należy” albo „ze mam taki obowiazek” lub „zmien zawód” itd to z czystej złośliwości nie sprzedałabym (bo np nie mam na stanie, brak w hurtowni) W każdym razie powód się zawsze znajdzie i ani razu tutaj nie padnie słowo o moim sumieniu ;) Przysłowiowe darcie mordy nic nie da, jeśli farmacuta się uprze to i tak wam nie wyda podając milion różnych powodów. Zawsze da się obejsc przepisy. Farmcuta vs Pacjent 1:0

      1. PiguX napisał(a):

        A ty robisz mi łaskę ze przychodzisz do tej apteki a nie innej? Chodzi mi o to ze bedac roszczeniowym pacjentem i robiąc awanturę na dzień dobry niczego nie załatwisz. Bądź normalny to i normalnie zostaniesz potraktowany. Jeśli jesteś chamem to licz sie z tym ze niczego nie załatwisz. Poza tym aptek jak i gabinetów lekarskich jest dużo :)

        1. Tianzi napisał(a):

          Przecież istotnym kryterium jest właśnie to, czy mu się należy, a nie czy wszechmocnej pani Halince za ladą przypadł do gustu jego ton (inna rzecz, że normalny cżłowiek nawet nie bardzo ma okazję do zrobienia awantury, tylko podchodzi do okienka i mówi ‚poproszę to a to…’) Tzn., jeśli rzeczywiście rozpatrujemy to w kategorii, kto ma rację, a nie ‚podłożę ci świnię, bo mogę’.

    1. noname napisał(a):

      Zgadza się:) Nie chcesz, nie sprzedasz… Dlatego zastanawiam się czy jak pójdziesz do mięsnego a pani Ci powie, że jest weganką i nie sprzeda..bo nie ma, bo wyszło;), bo nie zamówiła….itd Zdziwisz się czy nie? Oczywiście, pójdziesz do innego sklepu, no problem… Ale powiedz głupie to to nie jest?! Po huk komu taki mięsny? Po co komu taka apteka?

  24. Amelia Kodeka napisał(a):

    ojej znowu walka na śmierć i życie; w moim mieście apteka stoi koło apteki, a mieszkańców jest ponad 5x tyle co w warszawce, więc wnioskuję, że aptek tak samo; polecam przejść na drugą stronę ulicy i nie ścigać ludzi, za WŁASNE poglądy. zresztą znalazła się kolejna, która wymyśla od kiedy jest dziecko, niektórzy myślą, że od zagnieżdżenia, inni od rozwinięcia mózgu, niektórzy na sztywno wymyślają tygodnie, inni od urodzenia. koniec z czytaniem pani bloga – poglądy zbyt podobne do tych powtarzanych w telewizji.

    1. Zgadzam się z tym, że aptek jest mnóstwo i na pewno nie w każdej siedzi farmaceuta/farmaceutka, który/a odmówi takiej tabletki. Ale nie zgadzam się z tym, że poglądy podobne do tych powtarzanych w telewizji – akurat w tej sprawie, najgłośniej było słychać o pani Terlikowskiej, która poglądy ma zgoła odwrotne ;)

    2. jerry napisał(a):

      Czy widziala kiedykolwiek kilkunastu tygodniowy embrion ,człowieka,małpy,słonia ,itp…. nie różni sie kompletnie niczym w wyglądzie… po za oczywiście skladem chemicznym …. a widziala płód małpy tuż przed porodem… to niech zamilknie wolna wola… wolne żarty

    3. mi mi napisał(a):

      Odkąd Segritta zaczęła wypowiadać się na temat rodzicielstwa blog przestał mi się podobać, a do autorki straciłam sympatię.

      Pani Amelio zgadzam się 100%!. Sądziłam, że Segritta jest kobietą poważną, autorytetem wpływającym na opinie młodych ludzi. Tymczasem zrobiła syf ze swojego życia i zachęca innych, by też się pogrążali. Szkoda czasu na tego bloga.

      P.S – w związku z poprzednimi postami (gdyż ten wpis jest moim ostatnim)
      Pani Segritto – nie jest Pani macochą, gdyż nie ma Pani ślubu z ojcem dzieci. Jest Pani nikim…a własnemu dziecku proponuję nadać nazwisko sąsiada – niech pokaże jaki jest tolerancyjny (na pewno też się musi dużo nauczyć) – jak my wszyscy Pani zdaniem…

  25. Hnery napisał(a):

    1. kiedy zaczyna się ciąża?
    a. Wydaje się proste – od momentu zapłodnienia. A po 266 dniach (38 tygodni) (przeciętnie) dochodzi do porodu. Tak uczył mój podręcznik do biologii w liceum. Tak mówi Wielka Encyklopedia PWN, encyklopedia Britannica, itd.
    b. Problem w tym, że trudno ustalić kiedy dochodzi do zapłodnienia. Dlatego lekarze czasem jako 1 dzień ciąży przyjmują 1 dzień ostatniej miesiączki. To łatwo ustalić. Mamy wtedy 266 + 14 = 280 dni = 40 tygodni
    c. Od czasu implantacji w jamie macicy.

    Jak działa preparat ellaOne (można go przyjmować do 5 dni po stosunku).
    a. jeżeli nie doszło do owulacji – zapobiega jej
    b. Jeśli doszło do niej – zapobiega zapłodnieniu.
    c. Jeżeli doszło do zapłodnienia: PRZECIWDZIAŁA IMPLANTACJI ZARODKA W ENDOMETRIUM.
    A WIEC MA DZIAŁANIE ABORCYJNE przyjmując definicję ciąży numer 1a.

    Jestem zażenowany, gdy profesorowie medycyny i czołowe polskie gazety nie potrafią wyjaśnić tak prostych faktów…

    1. Guest napisał(a):

      „Przeciwdziała implantacji zarodka w endomentrium. A więc ma działanie aborcyjne”.
      A nieprawda. Działanie aborcyjne byłoby wtedy, gdyby już zaimplantowany w endometrium zarodek został usunięty.

    2. Lina S napisał(a):

      „Przeciwdziała implantacji zarodka w endomentrium. A więc ma działanie aborcyjne”.
      A to nieprawda. Działanie aborcyjne byłoby wtedy, gdyby już zaimplantowany w endometrium zarodek został usunięty.

      1. Zuza napisał(a):

        Masz rację jeśli za definicję ciąży przyjmiemy opcję C „Od czasu implantacji w jamie macicy.” Jeśli jednak przyjmiemy definicję A zgodnie z którą ciąża zaczyna się już w momencie zapłodnienia, to przeciwdziałanie implantacji zarodka jest już jej przerwaniem, czyli działaniem aborcyjnym właśnie. Hnery starała się to wyjaśnić…
        Dobrze jest czytać cały komentarz, a nie tylko to, co napisane wielkimi literami :)

        1. Lina S napisał(a):

          Hnery podkreślił/a, że „… ma działanie aborcyjne przyjmując definicję ciąży numer 1a”, co po prostu się nie zgadza. Dodatkowo, przyjmując definicję ciąży tekstów medycznych zamiast popularnych słowników staje się jasne, że pigułka ma działanie zapobiegawcze (tj. zapobiega implantacji w endometrium) a nie aborcyjne (usunięcie zarodka z endomentrium). Pozdrawiam.

        2. noname napisał(a):

          Problem w tym, że trudno ustalić kiedy dochodzi do zapłodnienia. Dlatego
          lekarze czasem jako 1 dzień ciąży przyjmują 1 dzień ostatniej
          miesiączki.

          i nie ważne, że współżycie było trzy dni po…

          Nooooo a jak przyjmiemy, że ciąża trwa od momentu wytrysku to każde wcześniejsze wyjęcie fifiutka to aborcja… Poucinać facetom a jak!!!

      2. kasia napisał(a):

        logiczne więc Lina S, że skoro zarodek nie może się zagnieździć w endometrium to automatycznie jest usuwany ( dzięki tabletce „dzien po”, która to spowodowała niemożność tej implantacji). Zarodek to zarodek, czy go usuniesz z endometrium czy przed endometrium to nadal zarodek czyli życie czyli dziecko. Kłania się logikaaa ;))))

        1. Lina S napisał(a):

          Zarodek to zarodek, Kasiu, czyli zarodek a nie dziecko. Wybacz przedrzeźnianie, ale kłania się nauka :)

        2. kasia napisał(a):

          hello!? co jest zrodzone z człowieka, jest człowiekiem, każda istota przynależna do gatunku ludzkiego jest osobą. I tak jak embrion psa jest psem, a embrion kota jest kotem, tak embrion ludzki jest człowiekiem. Żaden biolog z punku widzenia naukowego nie ma najmniejszej wątpliwości, że ten nowy organizm, embrion ludzki już w fazie zygoty, czyli zaraz po zlaniu się dwóch gamet (męskiej i żeńskiej) jest organizmem ludzkim; posiada tę samą ilość chromosomów (46), co każda inna ludzka komórka (z wyjątkiem wspomnianych dwóch gamet; one mają każda po 23 chromosomy). dziękuję :)

        3. Lina S napisał(a):

          Może powinnam była się lepiej wyrazić – zarodek ludzki dopiero będzie dzieckiem – nie ma mózgu, nie ma systemu nerwowego, jest zlepkiem komórek. Z Twojej wypowiedzi wnioskuję, że jakiekolwiek środki zapobiegające ciąży widzisz za ciężkie przewinienie skoro rzekomo usuwają „dziecko”. Nie mam ochoty na ideologiczne pseudodebaty, które do nikąd nie prowadzą bo każdy i tak stanie na swoim, dlatego wyłączam się z dyskusji.

  26. Wiktor napisał(a):

    Wybacz, ale sprowadzasz decyzję lekową – tu wydanie preparatu uliprystalu w wysokiej dawce – do kwestii światopoglądu. To tak jak republikanie w USA, którzy traktują istnienie efektu cieplarnianego, jako kwestię światopoglądową – co jest oczywistą bzdurą. Pracuję jako farmaceuta wiele lat, i każdy przypadek odmowy wydania leku wynikał JEDYNIE ze zbyt wysokiego ryzyka dla pacjenta – za którego ponoszę prawną i zawodową odpowiedzialność. Lek to nie burger, ani para nowych butów. Jeśli to Ci nie odpowiada, to proponuję z Twoim podejściem kupować sobie podróbki leków z internetu, gdzie nikt o nic Cię nie zapyta, oprócz o kasę.

    Niemniej spodziewam się, wysypu powikłań, w wyniku zażycia preparatu mimo ostrzeżeń usłyszanych „przy okienku” – a następnie procesów wytaczanych przez pacjentki, które będą winić aptekarzy zamiast siebie. Typowe.

  27. Marta Strzelec napisał(a):

    A może zacznijmy od tego, że pigułka „po” nie jest spacerkiem po parku, tylko bombą, która daje takiego kopa organizmowi, że kobieta nie raz i nie dwa leży i skręca się z bólu w łóżku przez tydzień. Znam z autopsji. I tak, ma też skutki uboczne. I owszem, jeśli przyjmiemy ją jak najszybciej, co w dzisiejszych czasach nie jest jakoś mega niemożliwe, bo poradnie ginekologiczne są za każdym rogiem, a wypisanie recepty nie wiąże się z umawianiem się na wizytę, to może jednak rozważyć ten pierwszy scenariusz, gdy de facto – zapobiega owulacji, a nie zagnieżdżeniu się zarodka. Do tego nie trzeba dużego rozumku, moje panie… Poza tym zupełnie nie rozumiem logiki, według której pigułki antykoncepcyjne są na receptę, a pigułka „po” bez, ponieważ osobiście znam kilka kobiet, które te drugie stosują jako formę antykoncepcji właśnie (!). Pierwszą powinien dobrać lekarz, rzecz jasna, ale to już kwestia, jakże kulejącej w naszym kraju edukacji… Potem, ponieważ większość z nas wszakże posiada umiejętność czytania – CZYTA się ulotki. A gdy pojawią się skutki uboczne, z powrotem do lekarza. Tak więc NIE. Nie jestem za wprowadzeniem pigułek „po” bez recepty, bo jest jak becikowe. Zapobiegać, nie leczyć, zwłaszcza kosztem organizmu niedokształconej płci pięknej. A spróbuj no, Seg, odróżnić na ulicy 17-stkę od 13-stki. Farmaceuta ma sprawdzać dowód? Hę?
    Dodajmy jeszcze oczywistość oczywistą – za nierozwagę (vel głupotę czasami) po prostu się płaci – w tym przypadku stówka za wypisanie recepty…

    1. Marta Strzelec napisał(a):

      A co do „klauzuli sumienia” sprawa bardzo prosta. Aptek jest od cholery i ciut ciut, zwłaszcza przy takiej konkurencji, gdy nawet w małych miastach powstają mini lub mega centra handlowe. Klient nasz pan, w jednej nie sprzedadzą, idziesz do innej, a do tamtej nie wracasz – żadna filozofia.

    2. Agnès Więckowska napisał(a):

      Jakiś czas temu w Wyborczej, o ile się nie mylę, ukazał się artykuł jak to właśnie „łatwo” jest zdobyć receptę na pigułkę po w Warszawie. Polecam lekturę.
      W Wielkiej Brytanii antykoncepcja jest dostępna za darmo, we Francji też nie ma większych problemów, pigułki po są dostępne bez recepty za jedyne 7,15€ (w porównaniu do 120zł za EllaOne w Polsce), a w Polsce jak zwykle średniowiecze. Zdarzyło mi się 2 razy wziąć pigułkę po. Nie zauważyłam skutków ubocznych i nie traktuję tego jako antykoncepcji długofalowej. Dziewczyny, które tak postępują są po prostu idiotkami.

      1. Marta Strzelec napisał(a):

        A ja znam takich wiele. Albo po prostu mają po 14 lat… I co, dla ich organizmów ta pigułka zapewne będzie zupełnie bezpieczna i obojętna? Zdobyć łatwo, najwyżej koleżanki zrobią zrzutkę ze „śniadaniowego” lub dżentelmen stanie na głowie (a zwykle stanie), by wyskoczyć z tej stówki…

  28. kasia napisał(a):

    seg co ty pieprzysz??? jaka miesiaczka jakie usuwanie poprzez miesiaczke zarodkow ktore sie nie zagniezdzily?? kazdy zarodek to przyszly czlowiek – wiec logicznie ze jezeli przyjmiesz tabletke po i ona nie pozwoli zagniezdzic sie zarodkowi to znaczy ze nie narodz sie TEN KONKRETNY czlowiek z tego KONKRETNEGO ZARODKA.

    1. Magdalena Ewa Walędziak napisał(a):

      ” …jeśli kobieta weźmie ją odpowiednio wcześnie, EllaOne działa hamująco na owulację – czyli w istocie opóźnia zejście jajeczka z jajnika, nie dopuszczając w ogóle do zapłodnienia. Jeśli to jest już aborcją (czyli to niezapłodnione jajeczko to już człowiek), to znaczy, że kobieta dokonuje aborcji za każdym razem, gdy miesiączkuje.”
      Mimo wszystko polecam czytam ze zrozumieniem, a nie w emocjach…

      1. Ale to jajeczko JEST ZAPŁODNIONE, no rili sori. Jeszcze raz. Zahamowała owulację – spoko. Ciąża zagnieżdżona – spoko. Doszło do zapłodnienia, ale jajeczko się nie zagnieździło – elleone uniemożliwia zagnieżdżenie się, zarodek obumiera. CO W TYM JEST TAKIEGO TRUDNEGO?

    2. Agnès Więckowska napisał(a):

      Przepraszam, Ty tak serio?
      Jeśli niestety serio, to doczytaj o samoistnym poronieniu kiedy kobieta nawet nie wie, że ma w macicy zapłodniony zarodek, a jej organizm po prostu się go pozbywa bez żadnej „pomocy”.

      1. kasia napisał(a):

        nie no pewnie, to lepiej pomóc wydalic sie zarodkowi za pomocą tabletki po ;))) ( wierzysz, że kobiety bedą przyjmować tabletkę odpowiednio wcześnie? skoro będzie powszechnie dostępna to wątpliwe) serio serio: jak kobieta rozkłada nogi to powinna mieć trochę odpowiedzialności i rozumu we łbie, żeby wiedzieć jakie tego mogą być konsekwencje. No chyba, że mężczyzna namówi ją i powie, że z gumką to nie to samo, więc lepiej rozłożyć giry a potem faszerować się hormonami – rzeczywiście jeśli taka bezrozumna kobieta ma być matką to chyba lepiej nie :) pozdrawiam

  29. lluno napisał(a):

    Środki ostrożności

    Nie zaleca się stosowania
    preparatu u pacjentek z ciężką, niedostatecznie wyrównaną astmą
    oskrzelową oraz u kobiet z ciężkimi zaburzeniami czynności wątroby.
    Preparat nie może być stosowany jako rutynowa metoda antykoncepcji. Nie
    zaleca się jednoczesnego stosowania preparatu i doraźnych środków
    antykoncepcyjnych zawierających lewonorgestrel. Zastosowanie preparatu
    nie stanowi przeciwwskazania do dalszego stosowania innego hormonalnego
    środka antykoncepcyjnego, należy jednak wziąć pod uwagę, że jego
    skuteczność może być zmniejszona. Dlatego po zastosowaniu octanu
    uliprystalu, podczas kolejnych stosunków płciowych, zaleca się
    stosowanie mechanicznych metod antykoncepcji aż do czasu rozpoczęcia
    następnego cyklu miesiączkowego. Nie zaleca się wielokrotnego stosowania
    preparatu podczas jednego cyklu miesiączkowego. Brak danych dotyczących
    skuteczności stosowania octanu uliprystalu u kobiet, które odbyły
    stosunek płciowy bez zabezpieczenia więcej niż 120 h przed przyjęciem
    preparatu. Nie ustalono bezpieczeństwa i skuteczności leku u pacjentek
    poniżej 18 lat. Ze względu na zawartość laktozy, preparat nie powinien
    być stosowany u pacjentek z nietolerancją galaktozy, niedoborem laktazy
    typu Lapp lub zespołem złego wchłaniania glukozy-galaktozy.

    Działania niepożądane

    Często: zaburzenia nastroju,
    ból głowy, zawroty głowy, mdłości, ból brzucha, ból górnej części
    brzucha, uczucie dyskomfortu w brzuchu, wymioty, ból mięśni, ból pleców,
    bolesne miesiączkowanie, ból miednicy, wrażliwość piersi, zmęczenie.
    Niezbyt często: zapalenie pochwy, zapalenie nosogardzieli, grypa,
    zakażenie dróg moczowych, zaburzenia apetytu, zaburzenia emocjonalne,
    niepokój, bezsenność, nadmierna ruchliwość, zmiany libido, senność,
    migrena, zaburzenia wzrokowe, uderzenia gorąca, ból dolnej części
    brzucha, biegunka, suchość w ustach, zaparcia, niestrawność, wzdęcia,
    trądzik, zmiany skórne, świąd, nadmiernie nasilone krwawienie
    miesiączkowe, upławy, zaburzenia miesiączkowania, krwawienie
    międzymiesiączkowe, krwotok z pochwy, zespół napięcia
    przedmiesiączkowego, ból, drażliwość, dreszcze, złe samopoczucie,
    gorączka. Rzadko: zakaźne zapalenie spojówek, jęczmień, zapalenie
    narządów miednicy mniejszej, odwodnienie, dezorientacja, drżenie,
    zaburzenia uwagi, zaburzenia smaku, niska jakość snu, omamy węchowe,
    omdlenia, nietypowe uczucie w oku, przekrwienie oczu, światłowstręt,
    zawroty głowy pochodzenia błędnikowego, krwotok, przekrwienie górnych
    dróg oddechowych, kaszel, suchość w gardle, krwawienia z nosa, refluks
    żołądkowo-przełykowy, ból zębów, pokrzywka, świąd narządów płciowych,
    ból kończyn, artralgia, zaburzenia dróg moczowych, przebarwienie moczu,
    kamica nerkowa, ból nerek, ból pęcherza, świąd narządów płciowych,
    nieprawidłowe krwawienie z macicy, dyspareunia, pęknięcie torbieli
    jajnika, ból pochwy i sromu, uczucie dyskomfortu podczas menstruacji,
    skąpa i krótkotrwała miesiączka, uczucie dyskomfortu w klatce
    piersiowej, stan zapalny, pragnienie. Po przyjęciu preparatu krwawienie
    miesiączkowe może wystąpić o kilka dni wcześniej lub później niż
    przewidywane.

    1. Agnès Więckowska napisał(a):

      Podobne działania niepożądane znalazłam na syropie na kaszel, który uczulił mnie kilka miesięcy temu jak i na antybiotyku, który ostatnio dostałam na zapalenie oskrzeli.

  30. Jula Łowińska napisał(a):

    A komentarz Iluno o niczym nie świadczy, gdyż te wszystkie koszmarne „działania niepożądane” znajdziemy na co drugim leku. Co do lekarzy i farmaceutów… widać do tego zawodu też trzeba mieć powołanie, które pozwala na działanie zgodnie z sumieniem samego zainteresowanego, a nie osoby, która leczy.

  31. Przepraszam, że się wtrącam tak późno, ale z tego co mi wiadomo farmaceuta nie ma prawa powoływać się na klauzulę sumienia. Ona dotyczy tylko lekarzy i stomatologów. Aptekarz może odmówić wydania leku tylko pod warunkiem, że może dojść do zagrożenia zdrowia i/lub życia klienta. Wiem, że farmaceuci próbowali pisać petycje, żeby doszło do nowelizacji ustawy, ale bezskutecznie. Coś się zmieniło? Czy jest tu jakiś farmaceuta, który mógłby to wyjaśnić?

    1. Farmaceuta napisał(a):

      Odpowiedź jest bardzo prosta.
      Aptekarz prowadzi prywatną aptekę i MOŻE w niej sprzedawać wszystkie leki które nie są zabronione. Może nie oznacza że musi. Może mieć w aptece ale nie musi sprzedać chyba że dany lek ratuje zdrowie lub życie wtedy ma taki obowiązek. A w tym wypadku tak nie jest.
      Farmaceuta.

      1. To ja mam zupełnie inne dane. Mogę się mylić, bo przepisów nie znam, ale w kilku artykułach czytałam, że farmaceuta ma obowiązek posiadania leku lub jego odpowiednika – a jeśli go nie ma, to musi go sprowadzić na zamówienie klienta.

  32. Tak, wszystkich gwałcicieli powinno się traktować równo – wszystkich karać odpowiednio, choć nie wiem, czy istnieje kara adekwatna do ich czynu.
    Nie bronię żadnej grupy zawodowej, w której występują gwałciciele, bo dla mnie są takimi samymi obrzydliwymi skurwysynami – ale wiesz jaka jest różnica między murarzem a księdzem (abstrahując od samego czynu)? Murarz nie prawi kazań z ambony, nie nazywa siebie pomocnikiem boga, nie poucza ludzi jak mają żyć, nie spowiada ich i nie decyduje o rozgrzeszeniu sam mając zafajdane sumienie. To nie on dotyka ich na mszy po głowach nazywając ‚barankami bożymi’, a po mszy gwałci i obmacuje.
    Coś tu jest nie halo, skoro ksiądz ma być przykładem – tak, wiem, jesteście tylko ludźmi, też grzeszycie: tylko jak ktoś chce nauczać, być pośrednikiem między bogiem a śmiertelnikiem, chce wskazywać drogę ku zbawieniu,rozlicza ludzi z grzechów, mówi o szacunku i miłości do bliźniego, z własnej, nieprzymuszonej woli ślubuje życie w celibacie, a później idzie i nie dość, że uprawia seks, którego dobrowolnie się wyrzekł, a co gorsza, zmusza do pieszczot czy seksu dziecko, to jest nie tylko zwyrodnialcem, ale i cholernym hipokrytą.
    Swoją opinię na temat instytucji KK, waszych zasad, przykazań, etc. wyrobiłam sobie na podstawie własnych wieloletnich obserwacji i dziękuję, postoję.

    1. Masz Sylwio ciekawy obraz kapłana. Nie wiem czy sprawia ci przyjemność opisywanie w tablidowy sposób elementów składowych przestępstwa pedofilii. Jasne – grzech Kościół nie obawia się nazwać po imieniu. Zobacz, że wielu tak czyni – nie chcą przyjąć, że robią coś źle, krzywdzą innych. Kościół jest jak zardzewiałe naczynie pełne złotych monet. Każdy, kto
      zatrzymuje się na tej zewnętrznej powłoce i nie ma ochoty zobaczyć, co jest w środku, omija Kościół szerokim łukiem. No tak, już słyszę
      głosy tych, którzy „grzebiąc” we wnętrzu Kościoła, dokopują się do pedofilii, alkoholizmu, chciwości, hipokryzji itd. Tylko że grzeszność Kościoła to właśnie jego zewnętrzna powłoka, jego pierwsza warstwa, którą człowiek próbuje ukryć jak najgłębiej. Od czego zaczyna się nawracanie? Co jest pierwszą prawdą o nas? Że jesteśmy ekstra i nie ma się do czego przyczepić? Wszyscy jesteśmy grzesznikami.
      Dopiero od uświadomienia sobie tej prawdy, tej pierwszej warstwy, można wyruszyć w podróż nawracania. I zacząć odkrywać, że Święty Bóg
      jest miłością większą od naszego grzechu. I że ta miłość jest szansą dla każdego, nawet największego drania. Bo miłość, ze swej natury,
      nie stawia warunków. Otwiera swe ręce i czeka cierpliwie, aż każdy w wolności pozwoli się tym rękom przytulić. Ale żeby to odkryć, potrzeba
      w głowie trochę… oleju!

      Dopuszczasz się też zwykłych uproszczeń, trudno w takim przypadku dyskutować. Interesujące są te obserwacje Kościoła. Wnioskuję, że jesteś nieochczona bądz należysz do innej wspólnoty wyznaniownej bądz wogóle „wypisałaś się” z Kościoła. Widzisz? To uproszczenie prawda? Nie mam podstaw by tak Cę oceniać. Twoje sądy o kapłanach mogą wynikać z niezgody na grzech – i dobrze – to właściwa reakcja. Ale pisanie, że wszędzie jest zło i czychający na dzieciaki wyuzdani zbrodniarze w czarnych kieckach to duża niesprawiedliwość (celowo nie cytuję Ciebie, by nie urazić, że czepiam się słówek)…
      Zresztą poniekąd ta nagonka przyczyniła się do wypracowania norm, które mogą być przykładem dla innych.
      http://www.niedziela.pl/artykul/6222/Strategia-Kosciola-powszechnego-wobec

      i KONIECZNIE przeczytaj sobie kazanie jednego Biskupa o tym jak część Kościoła nie chce nazwać pedofilii zbrodnią:
      http://ekai.pl/wydarzenia/temat_dnia/x79873/czesc-kosciola-nie-potrafi-uczciwie-nazwac-pedofilii-zbrodnia/

      Tyle mam ja od siebie – będę się modlić, byś odnalazła najprawdziwszą Prawdę, Dobro i Piękno w swoim życiu.

    2. Kasia napisał(a):

      Kobieto, przecież to tez ludzie. Będą wśród nich i ci źli i ci dobrzy. Jeśli jesteś zdrowo myślącym i mądrym człowiekiem nie wrzucisz wszystkich do jednego gara. Mam nienawidzić cały rodzaj ludzki, bo jeden człowiek ukradł mi torebkę? Wybierz mądrego kapłana, złego unikaj.

  33. Łukasz Kozłowski napisał(a):

    1.I co z tego
    2.Ale jego rozwój jest identyczny do pewnego czasu. Poza tym co z tego.
    3.I co z tego
    4.I co z tego
    To wszystko nie ma żadnego znaczenia, Człowiek czy nie człowiek, taka zygota nie ma żadnej wartości dopóki nie urodzi się i nie zacznie poznawać, zdobywać doświadczenia, czynić dobro. Ofc nie mówię jednocześnie, zeby dopuszczać aborcję płodów, które już mają rozwinięty w pełni układ nerwowy. A to z frondy to po prostu rewolucyjne stwierdzenia :D

  34. kasia sobczyk napisał(a):

    Wiecie dziewczyny – wszystko super, ile Was, tyle opinii.
    Ja chcę jedynie dostać od rządzących należące mi się jak psu buda prawo wyboru – w tym wypadku jak i we wszystkich innych, kiedy ktoś wpycha mi się do macicy, sumienia czy światopoglądu. Jeśli farmaceuta nie chce sprzedawać tabletek, niech zostanie piekarzem – tak samo jak ja nie zdecydowałąm się na ścieżke kariery księdza bo po pierwszejestem ateistką, a po drugie kobietą.

  35. Kasia 2 napisał(a):

    Pedofilia, sprzedaz odpustow, zbijanie kasy na koledach… dziekuje rowniez postoje, za duzo sie napatrzylam przez lata nalezac do tej sekty. W Boga wierze ale takich posrednikow to ja nie potrzebuje. A co do pigulki po to moze niech kobiety zdecyduja o tym co jest dla nich najlepsze a nie ksiadz w celibacie? Po za tym jest tu dyskusja co do sprzedazy bez recepty a nie sprzedazy w ogole gdyz sa one dopuszczone juz dawno na rynek polski w przeciwienstwie do tabletek wczesnoporonnych ktore sa w Polsce zabronione.

  36. Kasia 2 napisał(a):

    Ciaza zaczyna sie po zagniezdzeniu zaplodnionej komorki i tylko po zagniezdzeniu. Zdarza sie ze dochodzi ze komorki sie polacza i pozniej jest wydalana w naturalny sposob a kobieta nie miala o tym zielonego pojecia. Nikt tez nie urzadza pogrzebu podpaskom. Warto rowniez wiedziec ze liczba poronien do 3 miesiaca wynosi 25%, dlatego nie bez powodu obowiazek informowania pracodawcy o ciazy wystepuje dopiero po 3 miesiacach. Jaki jest procent ze zaplodniona komorka sie zagniezdzi? Niewielki, wie o tym kazdy kto staral sie o dziecko…

  37. Smutne, że są farmaceuci, którzy nie wstydzą się najzwyczajniej w świecie kłamać. Bo przecież twierdzenie, że „tabletka po”, jest rodzajem aborcji, to najzwyklejsze w świecie kłamstwo. Tym bardziej jeśli pada z ust człowieka, który ukończył studia farmaceutyczne. Gdy podobne opinie głoszą ludzie o innym wykształceniu, to nawet mnie to nie rusza. Mogę zrozumieć, że wynika to z ich niewiedzy. Ale nie w przypadku aptekarzy, oni dobrze zdają sobie sprawę, że z powodów ideologicznych KŁAMIĄ.

    Chociaż i tak wierzę, że nie jest to powiszechne zjawisko. Wciąż jeszcze mam nadzieję, że większość farmaceutów kieruje się zdrowym rozsądkiem :)

  38. muffy46 napisał(a):

    Super, wszyscy tu dywagują na temat czy jest to aborcja czy nie, a ja uważam, że powinno się nad czym innym zastanowić. Mianowicie czy dorosła kobieta (taka jak ja na przykład), która za wszelka cenę nie chce mieć dzieci (nie lubię ich i po prostu nie chcę ich mieć-taka moja decyzja) ma w ogóle jakiekolwiek prawo decydowania o samej sobie i o swoim losie. Stosuję antykoncepcję hormonalną i staram się zabezpieczać „pod każdym względem”, ale jak wiadomo, zdarzają się różne życiowe sytuacje i jeśli jakimś cudem istniałoby prawdopodobieństwo zajścia w ciążę, to (sorry, jeśli kogokolwiek tym urażę) moje życie byłoby zrujnowane. Tak, tak – zrujnowane. Dlatego pytam się, czy tak na prawdę mam prawo decydować o sobie i swoim życiu w „wolnym” kraju, czy tak nie do końca…

  39. Zgadzam się w 100%. Farmaceuci powinni kierować się wiedzą i naukowymi faktami a nie swoimi przekonaniami wziętymi z kosmosu. Trochę wstyd, skoro są uważani za specjalistów od leków. A mówi to farmaceuta;) Strasznie denerwuje mnie niewiedza ludzi na tematy, na które najchętniej dyskutują! Do tego stopnia, że też napisałam o tym wpis. 100% faktów, a nie wyssane z palca bzdury. Tabletka jest bezpieczna, jeżeli jest używana zgodnie z zaleceniami. Tak jak KAŻDY inny lek. A mówienie, że tabletka ma działanie poronne jest głupstwem wynikającym z niewiedzy.

  40. pete napisał(a):

    Nie zgadzam się z przedostatnim akapitem, jestem lewo ręczny :P
    A tak na serio, bardzo dobry wpis, ciekawe porównania i dobrze się czyta.
    Pozdrawiam

  41. Kasia napisał(a):

    to ja jeszcze dodam tych mądrości, co napisałaś :

    Do tej pory ginekolog przynajmniej wiedział komu i po co wypisuje. A teraz dziewczynki sobie wezmą za późno i na wszelki wypadek trzy, każdą kupioną w innej aptece, bo a nuż się jeszcze „uda” nie zajść po tygodniu od stosunku, bo wcześniej nie dostałam kieszonkowego i nie było mnie stać. No ale przecież „nic” im nie będzie , bo kobiety biorą to na mięśniaki i dzieci rodzą zdrowe… No ale o to chyba chodzi, będzie więcej pacjentek w klinikach leczenia niepłodności za kilkanaście lat.
    Piszecie o prawie wyboru. Ok, rozumiem, ale ono było i jest. Albo możesz zajść w ciążę albo idziesz do ginekologa i masz receptę. Moim zdaniem mentalność małolat , które będą sięgać po ten lek, a będą, nie jest równa mentalności dorosłych świadomych kobiet. Myślicie tylko o własnej wygodzie, bo nie trzeba iść do gina i płacić za wizytę. Powinniśmy chronić nasze dzieci przed możliwością popełnienia błędów. Skoro pigułki są bez recepty , to po co uważać. Skoro jest takie łatwe rozwiązanie , to więcej seksu, bo już nie trzeba się bać, co potem.

  42. Angelika napisał(a):

    Gdy ja byłam zmuszona iść po tabletkę „po”, dowiedziałam się, że będzie za 2 tygodnie ;).
    PS. Jestem w 30 tygodniu ciąży, pomimo zastosowania tej tabletki 14h po stosunku. Z maluszkiem wszystko w porządku, a dla nas to najwspanialsze 7 miesięcy w życiu.

  43. Kazimierz Konsek napisał(a):

    Można równie dobrze powiedzieć, że ciąża zaczyna się w momencie zapłodnienia, a nie zagnieżdżenia, już przy zapłodnieniu rozpoczyna się życie ludzkie, po prostu jego rozwój, podziały komórkowe. Nazewnictwo o niczym nie świadczy, dla wygody możesz nazwać wszystko inaczej, ale nie zmienia to istoty sprawy. Taka jest natura kobiety, że może zostać matką, nawet jeśli tego nie chce. Jeśli nie chcecie mieć na sumieniu życia ludzkiego, to nie stosujcie antykoncepcji hormonalnej, możecie skorzystać z zabiegu podcięcia jajowodów, wtedy będziecie miały pewność, że nie zostaniecie matkami, ale nie wmawiajcie sobie ani innym, że uśmiercenie zarodka nie jest złe, bo to przerwanie ludzkiego życia, tyle że człowiek jest na prymitywnym stadium rozwoju.

    1. conatonatorscy.pl napisał(a):

      „Jeśli nie chcecie mieć na sumieniu życia ludzkiego, to nie stosujcie antykoncepcji hormonalnej” – no co też Pan opowiada?!

Dodaj komentarz