Polskie piosenki

Zastanawiam się, czemu nigdy nie podobała mi się tzw. polska muzyka. Nie mówię oczywiście o całości, bo podoba mi się Szopen i parę starych piosenek, ale znakomita większość tego, co nagrywają nasze polskie gwiazdki to odrzucające mnie wycie.

Weźmy taką Włodarczykównę.

 

 

Nie znam baby, ale ma całkiem niezły głos jak na debiutantkę. Ponad to wygląda na kogoś z charakterkiem i klasą. Miałam nadzieję, że jej piosenki będą reprezetowały soba coś więcej niż "yeah" i "jestem żałosną, rzuconą przez faceta laską". Okazuje się, że nie.

Banalny, grafomański tekst. Melodia skomponowana chyba przez jakiś program komputerowy. Wokal wciąż w jednym natężeniu. Brak gry głosem (tu mistrzem był oczywiście Freddy, który robił z każdej piosenki monodram). Monotonna linia melodyczna. Gdy wizualizuję sobie Agnieszkę podczas wykonywania tej piosenki, widzę pannę siedzącą na kiblu, walącą kac-kupę i śpiewającą do sufitu.

Niewiele jest polskich piosenek, które reprezentują sobą jakąś klasę i wzbudzają we mnie emocje. No, ale postaram się stworzyć jakąś listę.

Hanna Banaszak – "Samba przed rozstaniem". Piosenka w sam raz na dołowanie się po rozstaniu. W ogóle Hania ma fajne piosenki. Mają duszę, potrafią zdołować, ale też dodać energii i rozweselić.

Blue cafe (nowe, bo stara wokalistka miała głos żaby szerokoustnej) i Sistars – choć ich nie słucham, doceniam profesjonalizm i klasę na swiatowym poziomie.

 

 

Kayah – boski "testosteron" i płyta nagrana z Bregowicem. No piękne, energetyczne i sentymentalne.

 

 

Kasia Klich – szanuję za odwagę i zabawę muzyką i starymi brzmieniami.

 

 

Aneta Todorczuk. Moja ulubiona wokalistka z gatunku "nieodkrytych". Jest aktorką i pewnie dzięki temu piosenki w jej wykonaniu wzbudzają tyle emocji. Ma taki "po prostu" głos, którym umie zagrać. Moje dwa ulubione covery Todorki:

Im bardziej (nagranie z recitalu)

Pejzaż bez Ciebie (też live) 

Todorka

Uwaga: to piosenki o rozstaniach. Idealne, jeśli się rozstałaś z facetem i potrzebujesz sie trochę podołować przed odbiciem się od tego dna.

Jeszcze jedno, co mnie denerwuje w polskich piosenkach, zwłaszcza tych śpiewanych po polsku: ciągłe "yeah" i "baby". No i po cholerę to? Co to w ogóle tam robi?