Co powinieneś zrobić, jeśli nie lubisz partnera swojego dziecka?

Siedzieć cicho czy wyrazić swoją opinię? Spróbować zaakceptować czy zabronić spotykania się? Z jednej strony wiesz, że takie wtrącanie się może sprawić, że dziecko się od ciebie odwróci – ale z drugiej strony wiesz też, że ten partner to same kłopoty, na złą drogę dziecko ci sprowadzi i w dodatku serce złamie. Co robić?

Są takie sprawy, w których, odkąd pamiętam, decydowałam sama za siebie: wybór partnera (czy ogólnie obiektu miłości); wybór ubrań, które założę rano; wybór kierunku studiów. Nie wyobrażam sobie, żeby mama miała w tych sprawach decydować za mnie. Mogła, owszem, próbować wpływać na moje wybory, ale decyzja zawsze należała do mnie. Np. wychowała mnie w kulcie wiedzy i nauki, więc oczywistym dla mnie było, że na jakieś studia pójdę – ale jakie, to już był mój wybór. Nauczyła mnie, że w drugim człowieku najważniejsza jest inteligencja i dobro, a nie wygląd i pieniądze, więc nigdy nie umawiałam się z ładnym lub bogatym idiotą – na tym skończył się wpływ mamy na wybór mojego partnera (przy czym jestem przekonana, że gdybym się jednak umówiła z ładnym idiotą, to też pozwoliłaby mi samej dojść do wniosku, że robię błąd i nie ingerowałaby w naszą relację w żaden sposób).

W przypadku partnera dziecka warto jednak zadać sobie jeszcze jedno pytanie: czy ten człowiek krzywdzi nasze dziecko? I pod pojęciem „krzywdzi” mam na myśli „czyni nieszczęśliwym”. Bo czymś zupełnie innym jest wytatuowany chłopak z irokezem, bez grosza przy duszy i studiów, który twoim zdaniem nie pasuje do twojej córki, zasługuje ona na kogoś lepszego i nie lubisz go – pomimo że ona jest z nim szczęśliwa. A czym innym jest nawet świetnie wykształcony, przemiły lekarz, którego lubisz – ale przy którym twoja córka jednak gaśnie, często płacze i widzisz, że jest zwyczajnie nieszczęśliwa.

W tym pierwszym przypadku weź się walnij w łeb zanim zaczniesz wtrącać się w taki związek. Owszem, zapytany, możesz oczywiście powiedzieć, co myślisz o nowym chłopaku twojej córki – ale jeśli zaczniesz nieproszony manifestować swoją niechęć, ośmieszać chłopaka, wypowiadać się o nim wciąż niechętnie lub – nie daj borze – zabronić jej spotykania się z nim, to w najlepszym przypadku córka się od ciebie odwróci. W najgorszym przypadku zerwie z chłopakiem i w końcu zwiąże się z takim partnerem, który będzie satysfakcjonował CIEBIE – a nie ją. I będzie z nim nieszczęśliwa.

Warto nauczyć dziecko, że pewne wybory należą tylko do niego. Być może sam pamiętasz, jak ci rodzice powtarzali, że „uczysz się dla siebie a nie dla mnie”. Trafiło? Pewnie nie do końca. Pewnie pierwszą myślą po zdobyciu piątki w szkole było „o, mama się ucieszy!”, bo bardzo łatwo jest w dziecku wyrobić odruch uszczęśliwiania rodzica. Ale może w którymś momencie jednak zrozumiałeś, ile było prawdy w tych słowach i że to tobie przyda się wiedza, którą zdobywasz. Podobnie jest z wyborem partnera życiowego: jeśli byś wybierał partnera pod kątem wymagań twoich rodziców, to jest ogromne ryzyko, że trafisz na kogoś, z kim nie będziesz szczęśliwy. Kto inny uszczęśliwi ciebie i kto inny uszczęśliwi twoje dziecko – tak samo jak twój partner mógłby wcale nie być idealnym partnerem dla twojej matki.

Dlatego zaufaj wyborom swojego dziecka. Nie po to spędziłeś tyle lat na kształtowaniu jego umysłu, na wychowaniu i uczeniu życia, żeby teraz brać go za idiotę, który nawet nie wie, że dany facet lub dana dziewczyna to fatalny wybór. Jeśli twoje dziecko jest szczęśliwe, to pozwól mu być szczęśliwym dalej. Spróbuj znaleźć w jego partnerze jakieś pozytywne cechy a przynajmniej powstrzymaj się od prób rozdzielenia pary. To nikomu na zdrowie nie wyjdzie.

Inaczej sprawa się przedstawia w momencie, gdy nowy partner twojego dziecka je krzywdzi. I tu naprawdę nie ma znaczenia, jak on wygląda, jakie ma wykształcenie, czy jest miły i nawet – czy go lubisz. Jeśli widzisz, że twoje dziecko jest nieszczęśliwe w tym związku, to porozmawiaj z nim (z dzieckiem oczywiście, bo niezależnie od sytuacji, to wciąż twoje dziecko musi podjąć ostateczną decyzję o rozstaniu. Nie możesz podjąć jej za niego). Powiedz, że się martwisz. Spytaj o to, jak się ten nowy partner zachowuje w domu. Dowiedz się, jaka jest przyczyna smutku twojego dziecka. Może się okazać, że między parą dochodzi do przemocy (fizycznej bądź psychicznej) albo że nowy partner oszukuje twoje dziecko. Być może sama ta rozmowa już pomoże, a może trzeba będzie jeszcze przegadać wiele godzin, zanim twoje dziecko podejmie decyzję o jakiejś zmianie. Tak czy owak, w takich sytuacjach warto rozmawiać. I podkreślę, że tylko rozmawiać – bo jakakolwiek forma przymusu może odnieść jeszcze gorszy skutek i spowodować, że dziecko się od ciebie odsunie, a wtedy to już w ogóle trudno mu będzie pomóc.

Reasumując: jedyne, co powinno mieć wpływ na Twoją akceptację lub brak akceptacji nowego partnera dziecka, to szczęście Twojego dziecka. Jeśli jest szczęśliwe, to naprawdę nie ma znaczenia, czy jest szczęśliwe z księciem z bajki czy z wytatuowanym, niewykształconym, pryszczatym rozwodnikiem. Pozwól swojemu dziecku na to szczęście, pozwól mu na popełnianie błędów, własne decyzje i ewentualne rozczarowania.

Poza tym, jeśli Twoje dziecko ma już partnera, to na kształtowanie wzorców i bycie zakazującym rodzicem już trochę za późno (no, chyba że masz nad wyraz rozwiniętego pięciolatka). Teraz możesz już po prostu być wsparciem – albo po prostu być obok, gdybyś okazał się potrzebny.

Komentarze do wpisu: 9 Napisz komentarz

  1. Gwałtowne sprzeciwianie się związkowi dziecka może przede wszystkim doprowadzić do syndromu Romea i Julii – „my kontra cały świat, jeszcze im pokażemy, że bez względu na wszystko będziemy razem”.

    1. Joasia napisał(a):

      Dokładnie o tym samym pomyślałam!
      Ach to najmłodsze pokolenie… Mój syn też szybko zaczął uzupełniać swój kalendarz randkowy. Jeszcze się nie urodził, ale już się z nim umawiają kilka lat starsze koleżanki i zapraszają na frytki ;-) Więc w ogóle się nie dziwię, że Conan już znalazł sobie dziewczynę.

  2. Tak naprawdę najwięcej zależy od samego zakochanego. Istnieją tacy, którzy, jak to się ładnie mówi, są sterowalni z zewnątrz i drudzy, z wewnątrz. Tych pierwszych zawsze uderzy zdanie otoczenia, ci drudzy będą obstawać przy swoim bo ufają swoim wyborom. Chciałabym wychować moje dziecko na tę drugą opcję, żeby nawet kiedy się zapędzę w matczynym doradzaniu, umiało trzymać się tego, w co wierzy. Ps. Mój tata, emerytowany policjant, odpowiedziałby na tytułowe pytanie – przeszukać bazę! Tak też czynił.

  3. Jak kocha i szanuje to najważniejsze. Nie trzeba każdego uwielbiać i może zdarzyć się tak, że dwie osoby sobie po prostu do gustu nie przypadną. :) Wypadałoby po prostu nie być egoistą i spojrzeć na potrzeby dziecka, tyle.

  4. Julia napisał(a):

    Seg, zdecydowanie się z tobą zgadzam. Kiedy poszłam do Liceum i chłopcy zaczęli się mną interesować a ja nie miałam ochoty bawić się w związki bo wychodziłam z założenia że mam jeszcze czas to moja mama zaczęła mi wmawiać że jestem lesbijką. A jak już tego chłopaka znalazłam pod koniec 2lic. to czepia się o niego i wyśmiewa na czym tylko świat stoi i cały czas krytykuje mój wybór. Rozmowy z nią ograniczyłam do minimum. Bo wolę swojego który mnie szanuje i dba o mnie. Niż takiego jakiego mam Ojca że ma moja matkę za nic i lecące wyzwiska w stronę mamy i kazanie jej ” wypierdalać ” to codzienność :)

  5. Nie do końca się z tym zgodzę, ponieważ wydaje mi się, że osoba postronna, niezaangażowana może dostrzec pewne wady lub dziwne zachowania partnera, których po uszy zakochana osóbka nie dostrzega. W takiej sytuacji powinno się chyba zwrócić na to uwagę?

Dodaj komentarz