Co rozprasza kobietę podczas seksu

Słyszałam kiedyś teorię, że w dobrym seksie rozproszenia nie mają miejsca. Że po prostu nie da się myśleć o niczym innym przy dobrym kochanku, w szczęśliwym związku i podczas udanego stosunku. Nie wierzę w tę teorię. Osoba, która ją ułożyła, po prostu nigdy jeszcze nie miała okazji kochać się przy włączonym telewizorze, w którym akurat zaczęło lecieć przemówienie Kaczyńskiego. Been there, done that, nie polecam.

Rozprasza nas mnóstwo rzeczy, choć być może kobiety tym rozproszeniom ulegają łatwiej. Ewolucyjnie to nic dziwnego: kobiecie nic nie musi cały czas stać, żeby doszło do zapłodnienia. Może ona sobie w którymś momencie pomyśleć o planach na wakacje albo najbliższym zleceniu w pracy – i o ile nie potrwa to myślenie zbyt długo, nawilżenie pochwy nie zmniejszy się drastycznie (a nawet gdyby się zmniejszyło, kobieta wciąż w ciążę zajść by mogła). U faceta wystarczy jedna myśl o jego matce i jedno porządne rozproszenie, by nie był już w stanie działać. Dlatego właśnie „who’s your mommy?” nie przyjęło się, a ja – choć o rozproszeniach z facetami nie gadałam – wierzę, że to jednak kobiety mają większy problem ze skupieniem się na czystej, seksualnej przyjemności podczas stosunku. Jeśli się mylę, drodzy panowie, poprawcie mnie. Prędzej czy później i Wami się w Segsownej Niedzieli zajmę :)

Spytałam moich dziewczyn, co je rozprasza podczas seksu i wyszła nam tego spora lista.

Krystyna lubi się kochac przy muzyce, ale Grażyna nie wyobraża sobie takiego seksu.
– O w życiu… Próbowałam wielokrotnie, zawsze napotykając ten sam problem: jeśli on wykonuje ruchy niezgodnie z rytmem piosenki, to mnie to rozprasza. Jeśli wykonuje je zgodnie z rytmem piosenki – jeszcze bardziej mnie to rozprasza. Rozprasza mnie też, jeśli nagle leci jakaś ckliwa, romantyczna piosenka, bo cała sytuacja wydaje mi się wtedy groteskowa. A jeśli leci coś popowego, to nie pasuje mi to do seksu. Rockowy, dobry kawałek? Chce mi się tańczyć a nie pieprzyć. Może gdybym ułożyła sobie własną seksowną playlistę, wyszłoby lepiej, choć nie sądzę. Ale wiem, że radio odpada. Już sama przerwa między piosenkami i ta niepewność, czy zaraz puszczą Bowiego czy Feela nie daje mi spokoju.
– No. A potem wchodzi lektor radiowy albo przerwa reklamowa o problemach z refluksem.

Wszystkie nienawidzimy gumek. To znaczy oczywiście używamy, gdy trzeba, ale ten moment, gdy on musi założyć gumkę jest tak słaby, że nie za bardzo wiadomo, co ze sobą zrobić. Domyślam się, że mężczyźni też tego nie lubią.

– O, właśnie. Najbardziej rozprasza, o ile można to nazwać rozproszeniem, gdy jemu opada – wcina się Żaneta – i nie wiesz wtedy, czy to dlatego, że zrobiłaś coś nieseksownego, źle wyglądasz, nie podniecasz go, czy to coś innego. Zaczyna się walka o życie. Może się jeszcze uda, może lewą, ręką, może prawą, może z taką miną, inną, ustami, w takiej pozycji, mrucząc, jęcząc, mówiąc… Tyle że jak już mu stanie, to dla mnie może być za późno.

– I te wszystkie odgłosy w domu. Pralka, lodówka, zmywarka, domofon, cieknący kran.
– Stara, nic nie przebije płaczącego dziecka.
– Zależy, czyje dziecko.
– Nie zależy. Jak dziecko zaczyna płakać to pozamiatane. Może nawet płakać obce dziecko za ścianą, a seks wyparowuje z powietrza. To akurat mamy we krwi, żeby nie kojarzyć sobie dzieci z seksem.

Okazało się też, że jedną z rzeczy, która może rozproszyć kobietę jest… dochodzenie do orgazmu.
– Nie zawsze oczywiście, ale czasem: wtedy, gdy się orgazmu w ogóle nie spodziewam albo wtedy, gdy go bardzo chcę i nie mogę osiągnąć, rozprasza mnie moment, gdy on się zaczyna. Tak się tym nagle podniecam, że przestaję dochodzić. To jest taki moment, w którym chcę za bardzo. „Ojezu, dochodzę! Tak! O kurwa, czekaj, nie, zaraz, co się dzieje? No wracaj!”. Chciałabym móc sobie wtedy wyłączyć mózg, ale nie umiem.

Krystyna ma na to sposób, o którym żadna z nas nie wiedziała. Do przetestowania, również dla Was.

– Gdy coś mnie rozprasza, zaczynam liczyć. Po prostu liczę, jeden, dwa, trzy, cztery… Zwykle zanim dojdę do ośmiu, już jest ok.

P.S. Segsowne Niedziele doczekały się sponsora :) I to takiego, z którym już kiedyś współpracowałam. Wakacje na Okrągło w żaden sposób nie będą ingerowały w treść cyklu i artykułów – po prostu banner kierujący na stronę akcji będzie się znajdował pod wpisami przez najbliższe dwa miesiące. Jeśli macie jakiekolwiek wątpliwości i pytania co do antykoncepcji, zachęcam Was do wejścia na ich stronę, bo są właśnie po to, by takie wątpliwości rozwiewać. 

wakacje na okraglo

Komentarze do wpisu: 26 Napisz komentarz

    1. Karol Janson napisał(a):

      Środkowy etap jest za to niezły, jak się 20 razy włącza i wyłącza światło, aż sąsiedzie się pytają o znajomość alfabetu Morsa ;-)

  1. jego zapach z ust. no i w zależności od momentu jak daleko jest po jedzeniu- jak tam pachnę i czy mu to się spodoba. (mam teorię, ze po mięsie zapach jest intensywniejszy)

  2. Maja Wolkiewicz napisał(a):

    Ja mam lozko z baldachimem, ktore skrzypi.No i czasem mam to gdzies, a czasem wytraca z rytmu.I nawet nie chodzi o sasiadow, ze uslysza, bo nie uslysza, betonowe mury mam.Ale to lozko mnie denerwuje.Piekne, wygodne, ale skrzypi.

  3. Karol Janson napisał(a):

    Czynniki zewnętrzne w stylu wiertarki, płaczu czyjegoś dziecka, czy dźwięku domofony, którym sąsiad z dołu daje znać, ze mu sufit się na głowę sypie nie sa w stanie mnie rozproszyć. Raz pukanie w szybę samochodu tak zadziałało, ale to był policjant.
    Co rozprasza? Tekst w stylu „szybko konczmy, bo trzeba wstać rano” czy brzydki zapach strategicznego punktu mogą zabić porządnie na dłużej. No i myśli o tym czy jestem dość dobry i ile to znaczy za długo..
    Aż przychodzi moment, gdy się człowiek po prostu puszcza i jest zajebiście.

  4. jak nie macie co ze sobą zrobić jak facet musi nałożyc czepek na koguta to bawcie sie sobą, zeby z rytmu nie wypaść. proste. No chyba że od początku facet ma miec kapoka nałożonego to wtedy nie ma problemu :-) . sprawny facet to w kilka sekund będzie gotowy :-) .

    1. Magdalena Gonerska napisał(a):

      Jakiś czas temu strasznie śmiałam się w duchu, gdy (nie)partner zapytał mnie dlaczego co chwila siku biegam. Co miałam powiedzieć, że na wszelki wypadek, gdybyś zaraz mieli… ? :P Ale moje wycieczki chyba rozproszyły jego ;)

  5. Ja mam taka teorię, że co najmniej jednak osoba z pary uprawiającej stosunek seksualny (lubię to określenie UPRAWIAĆ STOSUNEK SEKSUALNY) nie może się w pełni się skupić, bo ktoś musi CZUWAĆ (zwykle pada na kobietę). Kiedyś trzeba było czuwać, czy jakiś wróg, lew lub wilk nie wejdzie nagle do jaskini, dziś do sypialni dziecko lub współlokator.

  6. no przy Kaczyńskim to serio musiało wszystko opaść… ;-P
    mnie rozpraszają reklamy, no i dzieciak jak zapłacze, ale miałam już kiedyś taki moment, że nawet sąsiad pukający w ścianę mnie nie rozproszył :-P

  7. Martyna Kubicka napisał(a):

    wejście współlokatora/współlokatorki do mieszkania. co z tego, że do zamkniętego pokoju nie wejdzie. jest w mieszkaniu. jakoś już głupio krzyczeć

  8. Odnośnie seksu przy muzyce – nie polecam, jeśli kobieta słucha czegoś ekstremalnego. Raz się dałem namówić na Cradle of Filth – przez perkusistę prawie dostałem zawału, to nie był dobry metronom.
    Odnośnie rozpraszaczy – Nic mnie tak nie rozpraszało podczas zabaw na stojaka jak kot partnerki wpatrujący się w mój khem..nabiał. Myśl, że skoczy z pazurami była silniejsza od wszystkiego.
    A już najbardziej, najkoszmarniej klimat potrafię zepsuć ja. Pisałem o tym kiedyś na własnym blogu, ale w skrócie:
    Jeśli podczas seksu wpadnie mi do głowy jakieś głupie i zabawne hasło, tytanicznego wysiłku wymaga ode mnie – zakładając, że tego dnia nie jestem napalony jakby mnie właśnie wypuścili po 4 miesiącach z piwnicy – nie wypowiedzenie go. Jeśli znalazłbym plamę po nutelli, jest niemal pewnym, że znalazłbym moment na pytanie ‚Czy dzisiaj śpi z nami jeżyk?”

      1. Nie wiem czemu ale one zazwyczaj potwornie walą gumą albo jakimś słodkim pseudo-owocowym zapachem.
        Albo się facet czuje jak opona od tira albo jak paczka podrabianych żelek z Biedronki..

    1. Można też się pieścić. Albo pieścić partnera. Albo przyjąć jakąś skrajnie prowokującą pozycję. Albo sięgnąć po żel nawilżający.

      Co do smaku lateksu – ja mam skojarzenie „zaraz się zacznie”. Prezerwatywa nie robi się przez to smaczniejsza, ale podnieca.

  9. Karolina Franieczek napisał(a):

    Muzyka – zdecydowanie mam wtedy chęć tańczyć i śpiewać i nic poza tym. :D Telefon/domofon nauczyłam się niereagować. Skoro się nie pali, może poczekać. Ale za to jak w TV będzie Eurosport, to zapomnij człowieku o seksie – gorsza jestem niż facet. :D

Dodaj komentarz