Sami się profilaktycznie uśpijcie.

W środę uśpiono psa hiszpańskiej pielęgniarki zarażonej wirusem ebola, która rozchorowała się po tym, jak opiekowała się chorym afrykańskim misjonarzem. Mąż pielęgniarki jest pod stałą obserwacją, ale psa – dwunastoletniego kundelka o imieniu Excalubur – pomimo protestów właścicieli, po prostu zabito. Nie ma żadnych podstaw, by uznać psa za chorego ani żadnych dowodów, że wirus w ogóle może przenieść się z człowieka na psa lub odwrotnie. Psa zabito „profilaktycznie”.

Hiszpańscy lekarze weterynarii podkreślają, że nie wiadomo, czy istnieje niebezpieczeństwo, że psy mogą przenosić wirusa, bo kwestia ta nie została dostatecznie zbadana. Nie możemy jednak ryzykować. Decyzja o eliminacji zwierzęcia była konieczna – pisze Wyborcza. Cóż, nie wiadomo też, czy wirusa nie ma sędzia wydający wyrok na psa, więc może i jego profilaktycznie uśpimy? 

Mój pies nie jest dla mnie „jak członek rodziny”. To JEST członek rodziny, którego się kocha i szanuje oraz którego życie jest ważne. Na tyle ważne, że nie odbiera się go profilaktycznie, bez udowodnionego zagrożenia dla życia człowieka. Gdyby ktoś przyszedł tak po Herego, jak Hiszpanie przyszli po Excalibura, musieliby najpierw przejść przeze mnie, a potrafię jak lwica bronić moich bliskich (do których Here również się zalicza).

Tak tylko uprzedzam, gdyby jakiemuś kretynowi przyszło na myśl, że może mi bez powodu psa uśpić.

I jeszcze wideo dla wszystkich panikujących z powodu eboli:

Komentarze do wpisu: 22 Napisz komentarz

  1. też tak myślę. To chore, by dla profilaktyki usypiać psa. Ci, którzy nie mają psa w domu, nie traktują go jako zwierzęcia nigdy tego nie zrozumiem ;/. Swojej suczki też bym nie oddał profilaktycznemu uśpieniu ;/. Najpierw dowody!

  2. Izyda Machelak napisał(a):

    Seg, sznuję Cię i Twoje zdanie, ale się z nim nie zgadzam. Nie ma naukowych potwierdzeń, że wirus nie przenosi się ze zwierząt na ludzi. W takim wypadku zagrożenie jest i według mnie decyzja o uśpieniu psa była właściwa. Ja rozumiem, że to członek rodziny, ale mogł być zagrożeniem dla innych ludzi. Gdyby mój pies mógł być zagrożeniem dla członków rodziny to bym go uśpiła – dla bezpieczeństwa moich bliskich, dzieci, męża, znajomych. Chyba lepiej uśpić profilaktycznie jednego psa niż później patrzeć jak umiera rodzina, otoczenie, dzielnica, miasto.

    1. Badanie czy psina zaraża było zapewne zbyt drogie? I nie mógł być odizolowany na ten czas? Pies może być zagrożeniem nawet bez eboli – zawsze przecież może mu się w głowie „pomieszać” (może mieć np. guzka, który mu uciśnie nerw, a my o tym nie będziemy wiedzieć) i może nas ugryźć… Tylko taki tok myślenia do niczego dobrego nie prowadzi…

        1. Izyda Machelak napisał(a):

          nie, efekt nie jest taki sam. Ugryźć czy zagryźć dotyczy jednej czy dwóch osób, a epidemia zabija setki, tysiące

    2. Teraz pytanie, co oznacza słowo ‚mógł’, bo albo coś przegapiłam, albo nikt nie odpowiedział zadowalająco na pytanie czemu psa nie przebadano lub nie poddano kwarantannie.

      Swoją drogą, kiedy ta historia obiegnie świat, ciekawe, ilu właścicieli w podobnej sytuacji dojdzie do wniosku, że lepiej profilaktycznie umieścić psiaka w bezpiecznym miejscu niż dać do niego dostęp władzom.

    3. To jeszcze męża uśpić! :) Też nie wiadomo czy nie stanowi zagrożenia a jakoś tak bardziej wierzę w psią wierność niż męską ;-)
      _________
      #ironia
      #nooproczwiernosci
      #zwiernosciatoprawda

  3. W pierwszej chwili oburzałam się podobnie jak Ty. Moim zdaniem można było psiaka oddać pod obserwację.
    Z drugiej strony, skoro nie ma badań, które dowodzą czy choroba może się przenosić ze zwięrząt na ludzi i odwrotnie, nie wiadomo również zapewne jak może u zwierząt mutować, jakie będą objawy i jak długo trwa ewentualna inkubacja. Zgadzam się ze zdaniem Izydy, jeśli choroba mojego zwierzaka, który również jest dla mnie członkiem rodziny i kocham go niezmiernie, miałaby zagrozić komukolwiek innemu, w sensie człowiekowi mieszkającemu w domu, bez wahania wybrałabym człowieka, choć z wielkim bólem serca i na pewno wieloma łzami.
    Jednak zanim bym się na to zdecydowała, upewniłabym się, że zostały wyczerpane wszelkie inne, mniej drastyczne metody sprawdzenia czy moje ukochane futro jest siedliskiem groźnej dla wszystkich choroby.

  4. Klasyczny dylemat z cyklu „czy zabijesz jedno, niewinne dziecko, jeśli miałoby to powstrzymać wszystkie cierpienia na świecie”. Odpowiedź brzmi „Tak, eeee… pod warunkiem, że to nie moje”.

    Czytaj: każdy popierający odstrzelenie eboloczworonoga sam nie wie jakby się zachował w takiej sytuacji, póki się w niej nie znajdzie.

  5. Monika Chrzanowska napisał(a):

    Powinni tak samo jak ludzi poddać go kwarantannie. Zapewne nie chcieli ponieść z tego tytułu kosztów dlatego zdecydowali się na najprostsze rozwiązanie, czyli uśpienie psa. Zwierzęta niestety są traktowane przedmiotowo. :(

  6. „Gdyby ktoś przyszedł tak po Herego, jak Hiszpanie przyszli po Excalibura” – Seg, proszę Cię, wystrzegaj się dystyngowania ludzi po narodowości w przypadkach, kiedy to naprawdę nie ma znaczenia. Tak się rodzą stereotypy i dyskryminacja.

  7. Ilu ludzi, tyle zdań. Osobiście upierdoliłbym łeb każdemu, kto by się zbliżył na odległość igły do Lucka. Ale to na razie deklaracja, nie wiem co by się stało, gdyby się stało. Wiesz, Seg, Ty wiesz kim jest Hery i nie musisz negocjować zasadności jego istnienia z jakimś rzeźnikiem w kitlu. Pielęgniarki, właścicielki Excalibura już nie było, nie miał kto stanąć za nim.

    Poznaj Lucka – http://uzyjwyobrazni.blogspot.com/2013/04/lucek.html

  8. Karolina Krzeszewska napisał(a):

    OK, pojmuję, że pies może być nosicielem wirusa (chociaż dowodów na to nie ma) i bardzo teoretycznie stanowić zagrożenie. Tylko dlaczego nie przebadano go i nie poddano kwarantannie? A jeśli by się okazało, że faktycznie JEST nosicielem, to dlaczego nie spróbować leczenia? Przecież jeśli wybuchnie epidemia, która będzie się przenosić z ludzi na zwierzęta i na odwrót, to chyba jasne, że jakieś próby leczenia muszą zostać podjęte, bo ludzkość (o ile ocaleje) zostanie nie tylko bez futrzastych przyjaciół, ale i bez mięcha! Ja wiem, że moje rozważania to jakieś totalne sf, ale równie nieprawdopodobnie jeszcze kwadrans temu brzmiało „profilaktyczne uśpienie psa, bo może jest nosicielem”. A co ze wszystkimi psami, z którymi Excalibur miał kontakt? Lepiej nie podsuwać Hiszpanom takich pomysłów…

    Leczymy u zwierząt nowotwory, amputujemy kończyny, serwujemy terapie komórkami macierzystymi. Może nadejść taki dzień, kiedy podzielimy z nimi choroby zakaźne, także te śmiertelne. I co wtedy – poddamy eutanazji całą faunę?

  9. Dla mnie osobiscie zycie psa nie jest warte tego, zeby ryzykowac zyciem i zdrowiem ludzi (nawet jesli nie ma na to dowodow i do konca nie wiadomo czy stanowil zagrozenie). Kwarantanna i badania to tez (oprocz ryzyka) sa koszty, wiec nie wiem tez czy warto by bylo przeznaczac jakies spore sumy na tego psa. Wlascicieli nie pytano o zdanie bo jezeli chodzi o zapobieganie epidemii, to nie ma na ten temat dyskusji i trzeba podjac wszelkie srodki, jakie sa zalecane przez specjalistow. I bardzo dobrze.

    Jakkolwiek szkoda psa, to jednak byla sluszna decyzja, tylko niepoprawna politycznie.

  10. Riegel Samozwaniec napisał(a):

    Ebola jest wirusem, z ogromnym potencjałem do mutacji. W każdej chwili może zmutować i zacząć się przenosić inną drogą, już pojawiają się informacje o tym, że mógł zacząć się przenosić drogą kropelkową. A na dobrą sprawę nadal nie jest dokładnie znany naturalny rezerwuar wirusa, czy to nietoperze, małpy, pchły czy coś innego, ale wygląda na to że ludzie w Afryce najpierw zarażali się przez kontakt z krwią zabitych małp. A jeżeli wirus ten może przenosić się przez przez krew, to niewykluczone, że zarażenie mogą wywołać także pchły, a wówczas jeden domowy pies przy osobie chorej na ebolę może zarazić całą okolicę. Póki nie można być w tych kwestii niczego pewnym, może lepiej faktycznie „dmuchać na zimne”, chociaż psa szkoda.

  11. rzeźnik w kitlu.
    zdecydowanie muszę zapamiętać to hasło i sprzedać u siebie na blogu ;D Ubawiłam się po pachy.

    Wiecie, cudownie byłoby poddać psa kwarantannie, badaniu – był idealnym (w moich oczach) zwierzęcym modelem badawczym – tylko problem leży jak zwykle w pieniądzach. Gdyby jednak pieniądze się znalazły, a media podały do wiadomości, że psa bada się w kierunku Eboli to gwarantuję, że obrońcy zwierząt krzyczeli by o eksperymentach naukowych.

    Ze swojej tylko strony dodam, że nadrzędną rolą rzeźnika w kitlu jest ochrona zdrowia publicznego.

Dodaj komentarz