Słowologia

Są takie słowa, które są dla mnie bardziej osobiste niż bielizna. Są moje. Łączy mnie z nimi jakaś dziwna więź i często towarzyszą mi całe życie. Czasem zastanawiam się, czemu nikt nie wymyślił słowologii na wzór numerologii. Każdy by miał swoje słowo, które definiowałoby ludzki potencjał, charakter a może nawet przyszłość…

Człowiek jest przekonany, że słowa są przezroczyste i że jedynym ich zadaniem jest wyrażać. A przecież są takie słowa, które same w sobie są miłe, zawistne, soczyste, suche, złośliwe, szczodre, rozmarzone, zgrabne, otyłe… Uzmysłowił mi to znajomy, z którym ostatnio pokłóciłam się o urodę słowa "pieniążki". Znajomy stwierdził, że jest brzydkie i że nie powinnam go używać, co oczywiście spotkało się z moim sprzeciwem.

Nie ma słów, których nie wolno używać. Każde słowo ma prawo bytu, po prostu nie w każdej sytuacji zaistnieć powinno. Nawet wulgaryzmy – złodzieje, mordercy i pedofile – mają prawo do życia, choć życie to powinno być ograniczone tak, by nie krzywdziło innych słów. Wspomniane słowo "pieniążki" to nikt inny jak młody Marokańczyk. Ludzie widzą go na ulicy i boją się go. Bo ciemnoskóry. Bo Arab jakiś. Bo na pewno nas pozabija. Bo przecież nie raz słyszeli od językoznawców, że nadużywanie zdrobnień to brzydki błąd językowy. I teraz, uczuleni na wszelkie zdrobnienia, będą się pastwić nad każdym "pieniążkiem", "karteczką" i "etacikiem" – nawet, gdy użyje się ich poprawnie. 

W jednym mój znajomy miał jednak rację – są słowa, które same w sobie (w oderwaniu od ich znaczenia) są dobre albo złe. Oczywiście nie oznacza to, że ich użycie będzie dobre albo złe. Użycie może być jedynie poprawne lub niepoprawne, zgrabne stylistycznie lub niezgrabne stylistycznie. Pamiętajmy o tym, że słowo samo w sobie nie zabija, nie krzywdzi, nie rani. Słowo jest tylko narzędziem w rękach kontekstu, głosu lub jego użytkownika. Jeśli w luźnej rozmowie nazwę przyjaciółkę "Ty dziwko!", nie zranię jej. Ba, w niektórych sytuacjach będzie to wręcz komplementem. Ludzie naprawdę wolni językowo nie boją się słów, bo wiedzą, jak ich używać. 

No, ale wróćmy do kwestii, w której muszę oddać honor znajomemu: słowa mają dusze. Na przykład takie słowo "Koka-kola" jest cholernie złośliwym stworzeniem. Wobec mnie przynajmniej. Muszę się bardzo skupić, by wypowiedzieć je w całości. Przeważnie gdy zamawiam kolę w sklepie, ta złośliwa bestia brzmi jak "koakola". 

Jest też słowo, w którym jestem zakochana. Jest tak piękne, że mogłabym je ciągle wypowiadać. "Kasjopea". Na piśmie wygląda niepozornie, ale gdy usta układają się w niemym uśmiechu, by po całuśnym "p" wypowiedzieć ostatnie dwie samogłoski, do uszu dociera zabarwiona erotyką melodia – nie zwykłe słowo. 

Ostatnie słowo, o którym chciałabym opowiedzieć, to słowo, które się mnie panicznie boi. Nie wiem, co mu zrobiłam. Wydawało mi się, że w naszych wspólnych życiowych doświadczeniach wykazałam się zrozumieniem dla jego inności i potrafiłam zaakceptować jego obce pochodzenie i niezdrową fascynację polityką. Niestety – wszystko na nic – nie jestem w stanie sobie tego słowa przypomnieć. Wielokrotnie mam ochotę go użyć. Kontekst jest odpowiedni, synonimów brak, wisi mi gdzieś na końcu języka i… nic. No nie ma bata. Nie chce do mnie przyjść. 

 

Komentarze do wpisu: 31 Napisz komentarz

  1. Droga Segritto!

    Dzisiejsza notka jest bardzo dobra, ale za trudna dla mnie.

    Przyznaję się bez bicia,że do końca nie wiem, co miałaś na myśli pisząc swój eseik (tak:”eseik”:P), czy też nie miałaś na myśli nic, i jest to tylko refleksja nad językiem.
    Kończąc powiem tylko,że ładne to to, i jak przeczytam sobie jeszcze parę razy to może napiszę coś więcej. :)

  2. Od razu lepiej się poczułam dowiadując się, że nie ja jedna mam emocjonalny stosunek do określonych słów. Uff, co za ulga! ;)

    Były kiedyś prowadzone ciekawe badania (dotyczące miedzy innymi zdrobnień używanych w różnych kulturach) pokazujące jak silnie wpływają na siebie język i preferowany model relacji interpersonalnych. Np. kultura latynoska jest bardzo ekspresyjna, co powoduje, że przejawiają dużą swobodę w zdrabnianiu i generalnie modyfikowaniu wyrazów. Tak, więc nie tylko treść, ale i forma wypowiedzi bardzo dużo mówi o człowieku. W ogóle temat- rzeka, więc lepiej już zamilknę zanim mi wyjdzie esej!

    Pozdrawiam serdecznie!

  3. no muszę to napisać. piękna notka. czasami wrzucasz coś tak melodyjnego, takiego, że się po prostu czyta i nie chce się nic więcej. to jak siedzieć i patrzeć komuś w oczy nie mogąc się skupić na tym, co mówi.
    o czym to było? :)

  4. ML! dokładnie a słowo kasjopea czytałam ze łzami w oczach 7 razy!
    Seg, ja mam takie jedno ulubione słowo, ale z jęz. angielskiego – flexible, ono jest dla mnie doskonałe, takie nie do zastąpienia. A jeszcze we francuskim formidable i Stany zjednoczone są ładne w wymowie. A w chorwackim decko (chłopak o ile mnie pamięć nie myli). A z polskiego to „poniewczasie” uwielbiam!

  5. Blog Segritty staje się coraz większym wyzwaniem dla komentatorów. Jak bowiem równie poetycznie skomentować tak doskonale ozdobiony słownymi ornamentami tekst o słowach? Jakich, na litość boską, słów użyć?!

    W emocjonalnym stosunku do słów najlepsze jest to, że o ile treści słów mniej więcej podzielamy, o tyle emocje, które w nas wywołują są już bardzo różne. To powoduje, że, czasem trudno jest się dogadać, ale innym razem rozmowa może być zaskakująco wciągająca :-)

    PS. Czy ostatni akapit należy potraktować jako zagadkę? Zgadujemy? :-)

  6. W jednym nie mogę się zgodzić. Napisałaś, że „są słowa, które same w sobie (w oderwaniu od ich znaczenia) są dobre albo złe”. Z tym właśnie polemizuję. Na filozofii się nie znam, ale przy użyciu logiki nie znajduję takich atrybutów czy cech funkcyjnych (dowolnego) słowa, które przypisywałoby mu jednoznaczną ocenę dobrą lub złą.

    Słowo nie człowiek, nie czyni dobra czy zła, bo to tylko zbiór symboli o ustalonym znaczeniu. A skoro ustalonym to można mówić jedynie o znaczeniu i to relatywnie różnym zależnie od kontekstu. Gdzie tu miejsce na cechę czynu. Podaj przykład :)

  7. gregthebest,
    to może być zagadka. Jak zobaczę to słowo, to je rozpoznam. Jeszcze nie padło :)

    mr.bee,
    „szczoteczka” – to miłe, małe, kudłate stworzonko, które trochę za dużo szczeka, ale generalnie jest miłe i nie gryzie. Dobre słowo.
    „katecheza” – to zawistna baba ze sporą nadwagą, kaszląca suchym kaszlem z przechlania i przepalenia. Prawdopodobnie alkoholiczka. I chłoszcze swoje dzieci. Złe słowo.

  8. „Twoja ocena (…) w dalszym ciągu bazuje na skojarzeniach”

    „w dalszym ciagu”? A na czym innym ma bazowac? Kazda subiektywna ocena slowa opiera sie na skojarzeniach – moze to byc skojarzenie brzmienia, obrazu, skojarzenie z doswiadczeniem, ktoremu towarzyszylo dane slowo.

    „swawoli” nie lubie. Jakas taka obłudna mi sie wydaje. Niby sfawola a jednak swawola.

  9. no zaraz, zaraz – napisałaś, że słowa są dobre albo złe – a nie, że dobrze/źle się kojarzą. Jeśli to tylko skrót myślowy to pardon.

    A co powiesz nt. „szczeżui” ? taka niby szczekająca, a jednak żujący żul pod monopolowym ;)

  10. słowo którego brzmienie zawsze mi się podoba to „kreować” wydaje mi się być takie czyste, przejrzyste mmm :)
    a co do „pieniążków” to czesto używam właśnie tego zdrobnienia bo wydaje mi się być takie poczciwe dobre i że te pieniążki nie są takie wredne :)

  11. maga- nie wiem czy wiesz, ale był kiedyś konkurs(nie wiem czy jest kontynuowany) na najpiękniejsze słowo na świecie, nie pamiętam jakie słowo wygrało w każdym razie z Polski było typowane właśnie slowo „filiżanka” :)

  12. Notka przepiękna, inspirująca.
    Ulubionych słów mam zawsze kilka, zmieniają się czesto, wpadają mi do głowy zazwyczaj z książek. Długo łaziło za mną słówko „uprzejmy” – czasem w połączeniu ze słowem „prawnik”. Uprzejmy prawnik. Od dawna też jest „stosunkowo”, „fenomen”…
    Słowa są piekne, ale tylko niektore poza zdaniami… chyba. :)

  13. jak dobrze że ktoś w końcu o tym napisał! :)

    słowa naprawdę mają swoje zabarwienie, wyrażają coś więcej niż zdefiniowaną treść samym swoim brzmieniem… Czasami to aż śmieszne, gdy znaczenia słów – w obcym języku – można domyślić się na podstawie brzmienia właśnie ^^

  14. Pierwsze z brzegu lubiane przeze mnie słowa, które przychodzą mi do głowy: fikuśna, pstrokata, kołysanka, buziak, ślicznotka.

    Kocham Seg za takie przyjemne teksty (oto i mamy przykład niezupełnie poważnego zastosowania słowa „kocham”).

  15. Zgadzam się z Twoim kolegą „pieniążki” jeżą mi włosy na głowie. I jeszcze „kochaneńka”, „skarbuś”, wypowiadane przez starsze sprzedawczynie w sklepach. Jak ja tego nie lubię.

  16. Maria Awaria (Peszek) już o tym śpiewała w jednej ze swoich piosenek „ładne słowa to”. Nota bene, bardzo trafnie oceniła niektóre słowa. Warto posłuchać.

  17. Gdy mój syn był jeszcze baaaardzo malutki, a chciałam, żeby śmiał się do zdjęcia pełną, choć bezzębną jeszcze, gębą, to wystarczyło, ze powiedziałam „zakatrupić”. Jakoś tak przypadkiem odkryłam magię tego słowa i potem z premedytacja wykorzystywałam…

    Kiedyś ponoć robiono na obcokrajowcach (bodajże na Włochach) test, który miał wyłonić najbardziej erotycznie brzmiące polskie słowo. Okazało się, ze jest nim „cielęcina”. Wtedy dopiero zrozumiałam, dlaczego powiedzenie do kobiety „ty, krowo!”, mimo pełych gracji ruchów i przepięknych krowich oczu, jest takie obraźliwe. ;-)

  18. rurzana, mam deja-vu. Albo juz o tym pisalas, albo mi o tym mowilas, albo mowil mi o tym kto inny (co by oznaczalo, ze slowo „zakatrupic” jest uniwersalnym rozweselaczem dzieci :)), albo rzeczywiscie mam zwykle deja-vu… :)

  19. W necie chyba nigdy o tym nigdzie nie pisałam. I oby to było deja-vu, bo wolałabym mieć patent na ten rozweselacz. Chociaż taki jeden patent w życiu. ;-)

  20. Gość: matryca, c165-246.icpnet.pl napisał(a):

    Mnie osobiście denerwuje słowo „hydraulik”, jako że uparcie wychodzi mi”hydrualik”. Nie zdarzyło mi się jeszcze nie zaciąć przed wypowiedzeniem tego słowa, układając sobie w głowie układ liter :) To słowo ktoś źle wymyślił, powinno być hydrualik, hehe…

  21. Seg,

    od dawna mam taką jedną rozkminkę (też ciekawe słowo ;)) językową zwiazaną z językiem jako odzwierciedleniem pewnych wzorców kulturtowych. Chodzi o słowo „pantoflarz”. W jezyku polskim teoretycznie powinna istnieć forma żeńska tego słowa, prawda? Niestety w naszej kulturze kobieta posłuszna mężczyźnie przyjęta jest jako norma i pewnie, dlatego mamy pantoflarza, ale nie mamy pantoflary albo czegoś w tym stylu. Przychodzi ci do głowy jakiś żeński odpowiednik pantoflarza?

    Mi nieco cynicznie ciśnie się na usta że pantoflarz = wzorowa kobieta.

  22. CHOPka napisał(a):

    A ja mam swoje ulubione, zabawne dla mnie słowa, takie jak: kalesony, trzewiki, tapczan, kalafior, salceson, absztyfikant, ustrojstwo… i wiele, wiele innych, na których dźwięk nie mogę się nie uśmiechnąć :)

Dodaj komentarz