Sposób na zły humor.

Lecę na randkę Nowym Światem. Przed barem mlecznym zatrzymuje mnie facet. Ma do mnie gorącą prośbę. Słucham. Zjadłby coś ciepłego. Czy mogę mu kupić obiad? Jasne.

– No wreszcie. Jedna normalna.

Uśmiecham się.

– Co by pan zjadł?
– A nie wiem. Cokolwiek.
– No ale nich pan powie.
– Zdaję się na kobiecą intuicję.
– Ale moja intuicja nie wie, czego panu trzeba. Proszę sobie przejrzeć menu i posłuchać własnego organizmu. Naprawdę. Proszę wybrać na cokolwiek ma pan ochotę.
– Ziemniaki z gulaszem, schabowy i marchewka z groszkiem – odpowiada jednym tchem.

Robienie dobrych uczynków jest cholernie egoistyczne, bo tak naprawdę darczyńcy poprawia samopoczucie. I gorąco tę metodę polecam.

Komentarze do wpisu: 10 Napisz komentarz

  1. brawo Seg.

    też tak ładnie zagadnięty kupiłbym obiad tak potrzebującej osobie.
    Niestety mi się trafiają tylko naciągacze lub dyplomowani żule. A i im dam kilka złociszy, niech mają.
    Paulo Coelho w Alchemiku jak sobie dobrze przypominam albo w Pielgrzymie (nie nie to było w Alefie) zachęca nas do żebrania, nawet jeśli nie musimy powinniśmy spróbować żebrać. Jak się nad tym zastanowić to musi to być niesamowite przeżycie. Nie robić sobie głupich zgrywów tylko na serio stanąć pod kościołem czy w wejściu na dworzec lub inne miejsce licznie uczęszczane i wyciągnąć dłoń czy plastikowy kubek i żebrać. Chyba nie potrafiłbym. Na samą myśl o tym doświadczam szerokiego wachlarzu odczuć.
    zrobilibyście coś takiego?

    poprosilibyście o pieniądze?

    poprosilibyście o jedzenie?

  2. Ja miałem takie doświadczenia za szczenięcych czasów. Z tego co pamiętam moje myślenie i emocje wyglądały mniej więcej tak: co za chujowa sytuacja, wolałbym nie musieć prosić o jedzenie, ale z drugiej strony jeżeli nie poproszę to bedę chodził głodny, co na pewno nie jest dla mnie dobre.

  3. qwertyura

    Sama sobie spróbuj, spryciulo ;D
    Ja chętnie popatrzę. A będzie pewnie tak: 30% ludzi sie zainteresuje, 30% przejdzie obojętnie, 30% sie wkurwi, oburzy, etc. 10% to będzie Segritta.
    A wachlarz emocji.. cóż, trzeba przeżyć żeby poczuć :)

  4. mi sie zdarzylo poprosic o jedzenie, gdy pociag nie-nocny stal sie nocnym stojac cholera wie ile w polu, a wspolpasazerowie sie zajadali,tylko ja umieralam, a u mnie pora karmienia co 2 h, po 6 umieram z glodu i slabne. Z podobnych przyczyn, dzikeujemy pkp, prosilam o wode. nauczylam sie tez prosic o pomoc opiekujac sie dziecmi w potrzebie. ale tez sama udzielam pomocy,kupuje jedzenie, przeprowadzam przez jezdnie,nosze walizki, dzownie po pomoc, taksowke itp nie przejde kolo glodnego, a dziecka szczegolnie, bez reakcji na prosbe

  5. pieniędzy nie daję. jedzenie zawsze kupię albo kanapkę odstąpię, choć i tak się zastanawiam dlaczego ten człowiek, skoro nie szuka na alkohol (stereotyp, wiem) nie pójdzie po prostu do schroniska

Dodaj komentarz