Don’t Starve

Przeklęty niech będzie poniedziałek, w którym kupiłam grę Don’t Starve, bo jeśli tak dalej pójdzie, umrę z głodu w realu. Gram w nią namiętnie od trzech dni i nie mogę przestać. A zaczęło się od głupiej kontuzji palca u stopy, która to uniemożliwiła mi udział w lekcji tanga. Kupiłam więc produkt Klei Entertainment, żeby pograć lajtowo wieczorami. No i mam granie do 6 rano. 6 Zrzut ekranu 2013-07-17 o 02.57.37

Don’t Starve to prosty survival, w którym nie ma żadnego samouczka, bo wszystkiego uczysz się „na logikę” na bieżąco. Jesteś Wilsonem, naukowcem, który przypomina mi Mikołaja Teslę. Zły Demon Maxwell zsyła Cię na obcą, dziwną planetę z pustymi kieszeniami. Masz jedno zadanie: przetrwać. Szukasz więc pokarmu, uczysz się rozpalać ogień, polować, uprawiać ziemię. Świat wokół Ciebie jest dziki, nieprzyjazny, czasem mroczny. Klimatem Don’t Starve przypomina mi najlepszej klasy escape’y. Atmosferę grozy tworzy bardzo dobra muzyka, piękna grafika (nie realistyczna, rysunkowa, prosta, ale jednak piękna) oraz mnóstwo elementów z pogranicza nauki i magii.

Tym, co jest jednocześnie najlepsze i najgorsze w tej grze, to jej bezkompromisowość w kwestii przetrwania. Jeśli giniesz (a nie jest trudno umrzeć w Don’t Starve), to giniesz na amen. Nie masz save’ów, nie odradzasz się w punkcie startu. Po prostu kończysz grę i musisz zacząć grać od nowa. Są pewne sposoby na odrodzenie się, ale jest ich niewiele i mogą być użyte tylko raz. To wkurza niemiłosiernie – zwłaszcza, jeśli zbudujesz sobie wypasiony obóz, przetrwasz 50 dni w dziczy, wynajdziesz różne maszyny, nazbierasz surowców i nagle – bum – zgasło ognisko – the end. Z drugiej strony jest to element, który sprawia, że rozgrywka jest naprawdę emocjonująca. Dzięki temu bardzo ostrożnie zwiedzasz świat, nie szarżujesz na potwory, których nie znasz i cieszysz się jak dziecko, jeśli uda Ci się przetrwać kolejną noc. Ciekawe, co by się stało, gdyby podobne reguły wprowadzić w mmorpegach. ;)

Gorąco Wam Don’t Starve polecam.

Like a boss
Like a boss

7 Zrzut ekranu 2013-07-17 o 04.52.16

5 Zrzut ekranu 2013-07-17 o 01.38.08

4 Zrzut ekranu 2013-07-17 o 01.32.17

3 Zrzut ekranu 2013-07-16 o 23.27.15

Komentarze do wpisu: 15 Napisz komentarz

    1. Trzepiesz high score, ale to nie jest zniechęcające. No i każda śmierć daje Ci punkty (im wyżej zaszedłeś), które odblokowują kolejne postaci. Dzięki temu później możesz grać małą podpalaczką lub wąsatym siłaczem, który boi się wszystkiego ;)

      1. To nie do końca prawda. Istnieje fabuła, ale możesz mieć ją w dupie i po prostu starać się ‚przetrwać’ – aby ruszyć z fabułą musisz odnaleźć określone rzeczy, złożyć z nich określone coś i użyć w określonym miejscu, a wtedy.. stanie się określone coś! ;)

  1. Równiez grałem i również polecam, aczkolwiek mnie dość szybko znudziła. Nie lubię powtarzalności w grach, dlatego zarówno MMORPG, jak i tego typu produkcje szybko mnie nużą.

  2. MonkeyBoyPL napisał(a):

    Jak dobrze czytać kolejną osobę, która zainteresowała się (zakochała? :P) w tej gierce. Ten tytuł jednak nie jest jedynym „bagnem” w które da się wpaść na kilkadziesiąt godzin… Nadto… ile dni przetrwałaś najdłużej? Mój licznik sięga ponad 370 dni :P

  3. Paulina Krasińska napisał(a):

    Ha! Don’t Starve – uwielbiam! :):):) Odkryłam mniej więcej w tym samym czasie co Botaniculę i Machinaruim. Wszystkie trzy kopią kufer ;)

  4. AlusPL napisał(a):

    Klei to nie tylko super don’t starve. To tez genialna seria Shank a także super skradanka Mark of the ninja.
    Mało kto będzie pamiętał N+ od nich (na psp m.in).

  5. Magnus napisał(a):

    Meh, no tak szczerze jest sporo sposobów na nieumieranie ( na przykład magiczna kukła z mięsa, desek i BRODY, polecam). Gra naprawdę nagradza odkrywców. A firma która ją robi, napitala zawartością w zastraszającym tempie.

    1. Są sposoby, ale jednorazowe i wiążące się z różnymi stratami (np. zdrowie lub konieczność noszenia naszyjnika…). Nie możesz sobie zagwarantować, że już nie stracisz świata, którego sobie zbudowałeś.

Dodaj komentarz