Sycylia: wracam jak do domu.

Włochy mają w sobie coś takiego, że nawet jadąc tam po raz pierwszy, czułam się jak powracająca córka marnotrawna. Sycylia też – albo „zwłaszcza” Sycylia. Jestem oto drugi raz na Sycylii i znowu czuję się jak w domu, choć przecież nie znam języka, nie znam ludzi a temperatura powietrza nie jest zbyt gościnna. Może to jakiś sycylijski urok. Może to Mejbelin.

Pierwszym przystankiem jest Marsala, do której jedziemy z Don Pedro wynajętym na lotnisku samochodem. Tam w pensjonacie Villa Mozia przyjmuje nas Peppe, przyjaciel mojego przyjaciela Włocha.
Pierwszym przystankiem jest Marsala, do której jedziemy z Don Pedro wynajętym na lotnisku samochodem. Tam w pensjonacie Villa Mozia przyjmuje nas Peppe, przyjaciel mojego przyjaciela Włocha.
Następnego dnia robimy sobie przystanek na kąpiel w Trapani. Przy tych temperaturach trudno sobie odmówić tej przyjemności, a woda jest taka ciepła i przyjemna...
Następnego dnia robimy sobie przystanek na kąpiel w Trapani. Przy tych temperaturach trudno sobie odmówić tej przyjemności, a woda jest taka ciepła i przyjemna…
Jeszcze nie kupiłam kapelusza, więc ramiona przed słońcem chronię bluzką. I kremem z filtrem 50. Mniejszy nie ma sensu.
Jeszcze nie kupiłam kapelusza, więc ramiona przed słońcem chronię bluzką. I kremem z filtrem 50. Mniejszy nie ma sensu.

DSC03803

DSC03805

DSC03809

:O
:O

kolaz 1 drzewa

kolaz 2 lodka

Następnym przystankiem jest Erice - malownicze, średniowieczne miasteczko z przepięknym widokiem na wybrzeże i Trapani. Mieszkamy w hotelu Elimo, do którego trzeba dojść wąskim, wybrukowanym deptakiem. W drzwiach wita nas śpiący kot recepcjonistki.
Następnym przystankiem jest Erice – malownicze, średniowieczne miasteczko z przepięknym widokiem na wybrzeże i Trapani. Mieszkamy w hotelu Elimo, do którego trzeba dojść wąskim, wybrukowanym deptakiem. W drzwiach wita nas śpiący kot recepcjonistki.
Elimo ma kuszący taras z widokiem na stare dachy. Niestety za dnia taras jest skąpany w palącym słońcu, więc trudno na nim wysiedzieć. Wybieram schowany w cieniu ogródek wewnątrz budynku.
Elimo ma kuszący taras z widokiem na stare dachy. Niestety za dnia taras jest skąpany w palącym słońcu, więc trudno na nim wysiedzieć. Wybieram schowany w cieniu ogródek wewnątrz budynku.

kolaz 6 komp

Restauracja Elimo szczyci się wspaniałym widokiem. Miło się tam je śniadania :)
Restauracja Elimo szczyci się wspaniałym widokiem. Miło się tam je śniadania :)

DSC03937

Kiedyś sobie kupię ten domek. Dla tego tarasu. Jest mocno niedopieszczony.
Kiedyś sobie kupię ten domek. Dla tego tarasu. Jest mocno niedopieszczony.

DSC03947

DSC03955

Taka tam suszarka na ubrania.
Taka tam suszarka na ubrania.

DSC03967

DSC03970

DSC03976

DSC03978
Jest sobota, więc w Erice ślub. Wieczorem państwo młodzi odjeżdżają Maserati. Albo pan młody wynajął to auto – albo właśnie dostał je od teścia, bo rusza jak pipa, przygazowując, hamując, znow dociskając. Zabawny to widok :)
To też sobie kupię.
To też sobie kupię.

DSC04000

DSC04013

DSC04030

DSC04064

DSC04044

Następny przystanek: Castelluzzo, z którego pojedziemy do rezerwatu Zingaro i do San Vito lo Capo. Ale to w kolejnym wpisie. :)

Komentarze do wpisu: 9 Napisz komentarz

  1. Tona Łakoci napisał(a):

    Miałem napisać: Gdy na Ciebie patrzę rozpływam się jak M&M’sy w ustach!

    Jednak po chwili namysłu do zdjęć bardziej będzie pasować:

    Hot tits! Jędrne uda, gorące piersi… prawie jak w kfc! =)

    I ładne zdjęcia okolicy tak btw!

  2. krampfunga napisał(a):

    że zazdraszczam wyprawy to oczywista oczywistość, więc powiem, że kapelusza też – no przeboski jest, muszę sobie taki sprawić.

Dodaj komentarz