Szeptarka

To historia, w którą aż trudno uwierzyć. Brzmi jak streszczenie filmu, jak scenariusz jakiegoś amerykańskiego thrillera, który jest zbyt pokręcony, by się komuś w prawdziwym życiu zdarzył. A jednak. To wszystko przydarzyło się nie „jakiejś pannie z Superekspresu”, tylko mojej koleżance, blogerce, którą znam od lat. Nie ma tam ściemy, choć zwroty akcji naprawdę zasługują na utrwalenie tego w jakiejś książkowej lub filmowej formie. I wiecie, co jest najbardziej przerażające? Że to nie było jednostkowe. Zdarzyło się więcej niż raz. I jeszcze się może zdarzyć.

Poznajcie Natalię (imię oczywiście zostało zmyślone. Nie, nie chodzi o Natalię Tur ani o Natalię Hatalską ;)). Natalia jest przefajną kobietą z mózgiem. Nie jest to typ naiwnej dziewczynki, którą można wkręcić w byle trolling. Natalia prowadzi bloga, ma różne zmartwienia, jak każdy z nas i w pewnym momencie swojego życia choruje na depresję. I wtedy poznaje Jana, który zaczepia ją w internecie. Dogadują się błyskawicznie, rozmawiają całe noce w Internecie, potem telefonicznie – choć szeptem, bo on ma raka/nie chce obudzić domowników: niepotrzebne skreślić (aż dziw, jak łatwo można się wywinąć z tym szeptaniem). Związują się ze sobą emocjonalnie. To trwa miesiącami, gdy poznają się nawzajem i opowiadają sobie najbardziej przykre, traumatyczne i ważne momenty ze swojego życia. I nagle coś się zmienia. Jan, który właśnie rozkochał w sobie Natalię (o ile można się w kimś zakochać, nigdy nie widząc go na oczy. Jest to raczej rodzaj bliskości, ale na tyle silnej, że Natalii naprawdę zależy na Janie), postanawia zafundować jej huśtawkę emocjonalną, okazując chorą zazdrość, wyzywając ją od kurew, grożąc jej – i po chwili przepraszając i wyznając miłość. Ale to nie koniec. Takie emocjonalne niszczenie Natalii trwa, póki ona nie postanawia dowiedzieć się czegoś więcej o Janie. I dowiaduje się, że on nie istnieje. Że zamiast niego, jest kobieta. Joanna. To ona stoi za postacią Jana, za wszystkimi zmyślonymi faktami z jego życia, za jego siostrą, koleżanką, byłą żoną.

Całą historię poznacie, czytając ten artykuł w NaTemat (klik). Ale to nie wszystko. Okazuje się, że Natalia nie jest jedyną ofiarą Szeptarki. Po publikacji tekstu, ujawniła się inna blogerka, którą spotkała bardzo podobna historia (klik).

I teraz spróbuj wejść w głowę Joanny. Spróbuj sobie wyobrazić, jak cholernie trudne jest wymyślić sobie mężczyznę wraz z całym jego życiem, znaleźć ofiary i tak długo, wytrwale dążyć do zniszczenia ich psychicznie. Jaką trzeba mieć ku temu motywację. Joanna wciąż gdzieś tam jest i cholera wie, z kim rozmawia. Dałabyś się nabrać?

Komentarze do wpisu: 46 Napisz komentarz

  1. Przerażające, ciarki przechodzą, gdy sobie o tym pomyślę. Jak bardzo ta biedna dziewczyna musiała cierpieć! A ta druga, ta cała Joanna? Jak bardzo trzeba mieć nie po kolei w głowie, żeby bawić się drugim człowiekiem w tak podły, parszywy, psychopatyczny wręcz sposób. Należy wyciągnąć z tej sytuacji wnioski, być ostrożnym w kontaktach z innymi (niby każdy to wie, a niestety pewnie wielu z nas dałoby się nabrać), szkoda tylko że uczymy się na historii, która kogoś kosztowała tak wiele zdrowia i nerwów.

  2. Przerażające, ciarki przechodzą, gdy sobie o tym pomyślę. Jak bardzo ta biedna dziewczyna musiała cierpieć! A ta druga, ta cała Joanna? Jak bardzo trzeba mieć nie po kolei w głowie, żeby bawić się drugim człowiekiem w tak podły, parszywy, psychopatyczny wręcz sposób. Należy wyciągnąć z tej sytuacji wnioski, być ostrożnym w kontaktach z innymi (niby każdy to wie, a niestety pewnie wielu z nas dałoby się nabrać), szkoda tylko że uczymy się na historii, która kogoś kosztowała tak wiele zdrowia i nerwów.

  3. Renata Tokarska napisał(a):

    Segritto, powiedz, jak uważasz, co powinna zrobic Natalia? Wybaczanie jest piękną umiejętnoscią człowieka. Ale następna ofiara Julii może nie doczekać tak szczęśliwego zakończenia swojej przygody. A to, że następna ofiara będzie to pewne. Nawet jeśli potrwa to 10 lat.

    1. Kłóciłbym się z tą piękną umiejętnością – wybaczaniem.
      Natalia powinna mścić się do oporu, na wszystkie możliwe, najlepiej najbardziej raniące sposoby. Jak wynika z tekstu – poprzez drogę sądową.

    2. Ewela napisał(a):

      wlasne to,ze ma skrupuly i watpliwosci swiadczy o tym ze byla idealna ofiara, podatna na dreczenie i niechetna do odwetu.
      niesamowite,ze po tym wszystkim robia na niej wrazenie te rzewne listy z tlumaczeniami.
      zreszta zgloszenie do prokuratury to nie jest nawet zemsta, tylko normalna konsekwencja przestepstwa (zemsta to by byla, jakby Natalia swoja oprawczynie porabala siekiera na przyklad ;-)

  4. Gratulacje dziewczynom za odwagę, że postanowiły się podzielić swoimi przeżyciami, z pewnością wiele osób przechodzi takie piekło ale się tego wstydzą, nie przyznają, że dały się komuś oszukać, a to, że ktoś publicznie się do swoich przeżyć przyznaje jest ogromną otuchą dla nich. Czytałam jednak kilka mcy temu coś bardziej porażającego – dziewczyna prowadziła bloga o swojej chorobie nowotworowej, oczywiście wszystko zmyślone, ale wmówiła ją także rodzinie, mężowi, miała sfingowane wyniki badań, głodziła się, ogoliła głowę, nawet była znana na oddziale gdzie ludzie przychodzili na chemię, spędzała z nimi czas, mówiła że też czeka, słuchała historii, zbierała info jak się czują by wiarygodniej pisać. Ktoś się dopiero do niej dobrał jak organizowano dla niej koncert, zbiórka kasy na leczenie za granicą. impreza się odbyła, pieniądze zebrano przy tej okazji ktoś ją w końcu zdemaskował…rodzina była wstrząśnięta, mąż mówił że zniszczyła mu życie, bo to się ciągnęło kilka lat, i piekło jakie przeszli przez tą „niby” chorobę było straszne bo na pawdę wierzyli że ona cierpi, że może umrzeć

    1. krotkiporadnik napisał(a):

      Dzięki za takie słowa, bo to naprawdę pokazuje mi, ze jednak dobrze zrobiłam pokonując dziś drżenie rąk i mini zawał.

  5. Anna Chrustowska napisał(a):

    I właśnie dlatego, że „cholera wie z kim rozmawia” ta Joanna powinna siedzieć w ciupie. Nie moim zdaniem to nie byłaby zemsta Natalii. Ktoś komu zależy na niekaralności, bo wiąże z tym swoją przyszłość powinien być bez skazy. Nie chciałabym mieć do czynienia z prawniczką, która jest rozchwiana emocjonalnie albo chora psychicznie. No sorry, po prostu NIE.

    1. krotkiporadnik napisał(a):

      Problem w tym, że raz: nie ukradła niczyjej tożsamości (tylko posłużyła się czyimś zdjęciem), dwa – od żadnej z nas niczego nie wyłudziła, a jeśli już, to jakieś prezenty urodzinowe czy karty do telefonu, a trzy – nie groziła nigdy nikomu. Bo przecież w kłótni miłosnej wszystko można powiedzieć, prawda?

      1. Guest napisał(a):

        A powiedz mi, jak to jest możliwe, że regularnie spotykałaś się w pracy z „siostrą” swojego internetowego kolegi i nigdy nie skojarzyłaś głosów? Ani nigdy nie naciskałaś prosiłaś „siostry”, aby zorganizowała wam spotkanie?

        1. krotkiporadnik napisał(a):

          Wystarczy, że będzie to praca zdalna. Jej autentyczność potwierdził mój były pracodawca na podstawie dowodu osobistego i tym podobnych rzeczy.

      2. Anna Chrustowska napisał(a):

        Wybacz, ale to do mnie nie przemawia. Uważam, że osoba, która ma świadomość jak ktoś taki może skrzywdzić jeszcze bardzo wielu ludzi powinna uniemożliwić jej dalsze „wyskoki”.
        Moim zdaniem jeśli ktoś pisze komuś: „Ty głupia k… Zniszczę cię.” to jest to groźba i nie trzeba być sędzią ani prawnikiem żeby to zauważyć. Poza tym heloł, dziewczyna jest na psychotropach i ma depresję. Serio „w kłótni miłosnej można wszystko powiedzieć”? No chyba jednak nie. To normalne, że takie osoby pod groźbą kary, wystraszone policją, sądem itd. stają się potulne jak baranki i niestety łatwo się na to nabrać.
        Skoro jednak uważasz, że ta panienka może jeszcze sobie pożartować z ludzi, wpędzać ich w depresję, a może nawet doprowadzić do ostateczności, to gratuluję współudziału.

        1. krotkiporadnik napisał(a):

          No, idąc takim tokiem myślenia, każda czyjaś ofiara jest sama sobie winna. Tu chodzi o cały wielki mechanizm: najpierw tego, by „ofiara” była na swoim dnie, potem jest wyłowienie i nadanie wartości, a potem leci całe znęcanko, gdy w garści się ma nie tylko jej poczucie własnej wartości (zerowe, lub ujemne – więc jakim cudem ma się stawiać?), a także kilka wstydliwych historii lub tajemnic.

    2. Tianzi napisał(a):

      O, właśnie, podpisuję się pod tym, że pozwanie to żadna ‚zemsta’. Raczej wyciągnięcie naturalnej konsekwencji – każdy ma prawo do życia bez bycia nękanym przez socjopatów. Poza tym jeśli ktoś włożył tyle energii w gnębienie obcej osoby bez powodu, to ‚przepraszam, obiecuję, że już nie będę!’ brzmi mało przekonująco.

  6. Sylwia Jeżewicz napisał(a):

    Już artykuł w NaTemat wystraszył mnie na tyle, że nie mogłam przestać myśleć o tym, że istnieją tacy ludzie jak ten cały „Jan”. Teraz przeczytałam wpis na blogu, który podlinkowałaś i jestem w jeszcze większym szoku, bo wynika z tego, że ta „szeptarka” to cholernie niebezpieczny psychopata, który od kilku lat niszczy innym życia. Jestem przerażona.

    1. krotkiporadnik napisał(a):

      Ta „Szeptarka”, o której zwykłam mówić jednak „Marcin” oszukała według moich obliczeń około tuzina dziewczyn i uwierz mi, że jestem bardzo lajtowym przypadkiem. I niestety, ustawa o stalkingu na nic się nie zdaje, bo „przecież zawsze możesz wyłączyć komputer i zmienić numer”. To, co ktoś zmienia ci w głowie jednak nie potrafi się zwyczajnie wykasować.

  7. Magdalena napisał(a):

    Jeśli tak jej zależało na niekaralności, to mogła pomyśleć zanim zrobiła coś takiego. Jak dla mnie jest po prostu wyrachowana. Osoba, która faktycznie martwi się swoją przyszłością i tym, żeby nie być karaną, nawet nie pomyślałaby o takiej „zemście”… Jeśli chce być prawnikiem, to lepiej będzie dla wszystkich jak jednak sobie posiedzi.

  8. Magdalena napisał(a):

    Jeśli tak jej zależało na niekaralności, to mogła pomyśleć zanim zrobiła coś takiego. Jak dla mnie jest po prostu wyrachowana. Osoba, która faktycznie martwi się swoją przyszłością i tym, żeby nie być karaną, nawet nie pomyślałaby o takiej „zemście”… Jeśli chce być prawnikiem, to lepiej będzie dla wszystkich jak jednak sobie posiedzi.

  9. Przeraża mnie jak wiele czasu ktoś poświęcił żeby niszczyć życie obcwj osobie.
    Nie miałbym współczucia ani zrozumienia – tylko odizolował prewencyjnie w psychiatryku.

    Trafiłoby na bardziej podatną osobę i doprowadziłaby do samobójstwa.

    1. Sylwia Jeżewicz napisał(a):

      O tym samym pomyślałam, a najgorsze jest, że to już mogło doprowadzić do czyjegoś samobójstwa. Ile jest przypadków, że ktoś popełnił samobójstwo, a rodzina nie ma pojęcia dlaczego, bo nic na to nie wskazywało. Może ktoś zrobił to właśnie przez takiego psychopatę, a nikt z bliskich nie wiedział o całej sytuacji.

    2. krotkiporadnik napisał(a):

      Obawiam się, że dla jednej z „nas” tak się to skończyło. Niestety, sprawa jest nie do zweryfikowania w tej chwili.

    3. z tymi psychiatrykami to jest tak, że wegetują tam nie przestępcy a ich ofiary…spędziłam weekend z kuzynką która pracuje w takim ośrodku i powiedziała mi że jedno ją to nauczyło – ludzka psychika jest krucha i wystarczy niewiele by człowieka złamać. ona opiekuje kobietami które nie są „wariatkami” bo kogoś skrzywdziły tylko są w większości ofiarami brutalnych gwałtów i innych okropności, ma też ofiarę nękania, chłopak dziewczynę tak wykończył, że trafiła w kaftan. Nie róbmy więc z tej ‚Joanny” osoby niezrównoważonej, chorej psychicznie bo zaraz dojdziemy do tego, że trzeba jej pomóc. Ktoś tak wyrafinowany, cwany i niezwykle inteligenty – sorry ale przygłup by nie dał rady perfidnie ludzi wkręcać – nie wygląda na osobą niezrównoważoną bo doskonale nad sobą i wszystkim co robi panuje. Nic innego jak po prostu więzienie i nagłaśnianie tej sprawy.

      1. Aleksandra Rogala-Jacek napisał(a):

        Dlaczego uważasz, że osoba inteligentna i perfidna nie może być niezrównoważona? Jedno z drugim nie ma wiele wspólnego – jest inteligentna, więc wie, jak robić to, co jej każe jej niezrównoważony umysł bardzo dobrze i perfidnie. Myślę, że jest bardzo niezrównoważona! Szkoda, że Natalia nie wniosła jednak na nią oskarżenia, myślę, że powinna ponieść konsekwencje, bo uważam, jak Anna Chrustowska pisała powyżej: „I właśnie dlatego, że „cholera wie z kim rozmawia” ta Joanna powinna siedzieć w ciupie. Nie moim zdaniem to nie byłaby zemsta Natalii. Ktoś komu zależy na niekaralności, bo wiąże z tym swoją przyszłość powinien być bez skazy. Nie chciałabym mieć do czynienia z prawniczką, która jest rozchwiana emocjonalnie albo chora psychicznie. No sorry, po prostu NIE.”.

  10. Dałabym się nabrać. Dałam się. Kilka lat temu. Czytając Twój tekst, zamarłam przerażona, że ta „moja Joanna” wróciła. Wpawdzie moja zmarła, tak realnie, leży w grobie. Ale przez chwilę miałam w głowie myśl, że taka oszustka nawet śmierć mogłaby oszukać.
    Natalii trochę zazdroszczę, bo mogła dowiedzieć się dlaczego. Mnie nie było dane.

  11. LadyDi napisał(a):

    Dla Mnie przerażające jest to, że są ludzie którzy bez powodu potrafią ranić innych, bawić się ich emocjami, niszczyć … Ta chora Joanna powinna ponieść karę.

  12. Powiem tak… Jeśli masz cholerne szczęście, jak ja, to ktoś pomoże i pokaże, że to wszystko ściema w odpowiednim momencie. Ale i tak to może dużo namieszać i narobić wiele problemów. Teraz jak ognia unikam nowych internetowych znajomości.

    Co do „Joanny”, to powinna ponieść karę. I to możliwie najsurowszą.

  13. Tianzi napisał(a):

    Joanna powinna siedzieć w psychiatryku i pisać po ścianach i serwetkach (ok, można dać jej notes, bo wyobraźnię ma, trzeba przyznać). Dla dobra własnego i reszty świata.

  14. Renata Tokarska napisał(a):

    Przeczytałam wpis z bloga, do którego link jest w końcówce notki. To jest straszne. To jest koszmar. I taka osoba cos tam studiuje i wiąże przyszłosć z karierą, w której konieczna jest nieposzlakowana opinia (nastepna jej ściema, ale nieważne). I z tego powodu należy pozwolic jej swobodnie dalej gnębić ludzi? Jej nie niszczmy życia, niech ona spokojnie niszczy zycie innym? A jeśli jej celem jest doprowadzic w końcu którąś swoja ofiarę do śmierci? Może dopiero wtedy poczuje spokój i przestanie? a może nawet wtedy nie przestanie? Powinna trafic do szpitala psychiatrycznego, a nie robić karierę w zawodach zaufania publicznego.

    1. krotkiporadnik napisał(a):

      Ta nieposzlakowana opinia to ściema na 100%. Kasia, którą poznałam prawie osobiście (zweryfikowali ją moi byli pracodawcy), bo praca była zdalna, nie miała nawet matury i wyrok na swoim koncie. Podejrzewam, że dostała też jakieś zawiasy, które pewnie by się odwiesiły po wszczęciu postępowania. Nie wiem nawet dziś jakie mam uczucia wobec tej „osoby”, która dla mnie i tak ma twarz niewinnego człowieka i imię Marcin, bo waham się wciąż pomiędzy nienawiścią i potrzebą sprawiedliwości, a szczerym współczuciem i zatrwożeniem o zdrowie nie tylko jej, ale też potencjalnych ofiar.

      1. Renata Tokarska napisał(a):

        Przepraszam, ale twój wpis jest długi, nie miałam siły i czasu czytac go bardzo dokładnie, więc moze odpowiedź na to pytanie jest zawarta w tekście, ale: dlaczego nie spotkałas się z nia naprawdę w realu?

        W każdym razie, jesli tylko jest na to, co ta osoba robi, jakiś paragraf, to powinna zostać jak najszybciej unieszkodliwiona, a do jej ofiar powinny dotrzec odpowiednie służby i pomóc im wrócić do normalnego zycia.

  15. Niewiele jest zawodów, w których karalność przekreśla ścieżkę kariery. Ale z pewnością jest to zawód nauczyciela… szczerze? Jeśli Joanna wybrała taki zwód to wolałabym żeby była ukarana…

  16. Przeraża mnie jak bardzo trzeba być okropnym, okrutnym i zwyczajnie chorym żeby coś takiego zrobić. Mam nadzieję, że to się na nim/niej porządnie odbije…

  17. Ewidentnie widać, że ktoś sobie specjalnie wybiera ‚ofiary’. Samo to na koniec pokazuje, jak postrzega te osoby – mimo takiego świństwa, jeszcze ma czelność błagać, próbować postawić się w roli ofiary, wzbudzać litość – wie, że może na to liczyć, bo wrażliwość, tolerancja, ‚dobre serce’, emocjonalna zażyłość. I jeszcze dalej brnie w kłamstwa i nowe historie niby te prawdziwe bo ‚prawda wyszła na jaw, jestem takim biednym żuczkiem, daj żyć, nie krzywdź mnie’ …no kurwa!!! A weź spłoń! Ludzie – nie odpuszczać takim, oni nie mają sumienia, nie jest im przykro, nie zależy im na was – a te wszystkie uczucia płakanie, błaganie – to jakieś użalanie się nad swoją chorobą, która z nich wychodzi – nawet zastanawiam się czy to nie zagranie osobowości psychopatycznej, która w ten sposób testuje bycie w takiej relacji, nauczyła się odpowiednio reagować no i ten powtarzający się schemat.

  18. Jan Ban napisał(a):

    Witaj Matyldo, czytam Twojego bloga od długiego czasu i uważam że niezwykle ciekawie piszesz- o życiu, sztuce, milosci. Zauroczyło mnie w Twoim blogu to,że najbardziej prozaiczne rzeczy, myśli potrafisz ubrać piękne słowa . Opierając się na tym, co do tej pory zamieściłaś w internecie, rysuje mi się obraz, niezwykle pewnej siebie, pełnej humoru i życzliwości dla innych a przede wszystkim nieprzeciętnie inteligentnej kobiety sukcesu. Dlatego też nie potrafię dociec, skąd u Ciebie tyle celowych błędów ortograficznych. Niestety nie czytam tego bloga od początku, a ogromnie mnie to intryguje. Czy była byś tak dobra i zdradziła mi swój sekret. Obiecuje że nikomu nie powiem.
    Jan.

  19. Cała ta historia – i jedna, i druga – bardzo mnie poruszyła, ale uważam, że dopóki te dziewczyny nie dążą do tego, by sprawczyni poniosła konsekwencje (jakiekolwiek), niestety, ale nadal są ofiarami. I chociaż uważam, że to wszystko było od samego początku bardzo naciągane i osobiście byłabym przerażona, gdyby osoba, z którą utrzymuję kontakt na odległość nie chce zdradzić mi swojego głosu i mówi szeptem (jak w jakimś thrillerze) – to nie mnie oceniać. To ich życie, ich wybory, ich uczucia. Ale teraz, kiedy sprawa ta ujrzała światło dzienne, jest ten moment, w którym należy wyjść z roli ofiary, a one wszystkie z jakichś powodów nadal w tym tkwią. Bo się litują. Albo chcą uchronić następne osoby przed tą Kaśką, albo nie.
    Nie wiem, czy za tym wszystkim stoi jedna osoba, ale to bez znaczenia. Trzeba każdego, kto robi takie rzeczy uświadomić, że nie ujdzie mu to na sucho.

  20. julia napisał(a):

    kurczę.. ja chyba jednak nie podałabym numeru tel. osobie, której nigdy nie widziałam. kiedyś byłam bardziej ufna… ale szybko przekonałam się, że nie warto

  21. Janusz Marcinkiewicz napisał(a):

    Zadziwiajace w tej historii jest to, ze manipulatorka nie zostala od razu rozpoznana po glosie.

  22. charmante napisał(a):

    Dla mnie ta osoba jest niezrównoważona. Bardzo dobrze odgrywała swoją rolę, bardzo dobrze manipulowała emocjami. Pamiętajmy, że najwięksi zbrodniarze, psychopaci zwykle byli bardzo inteligentni – a to znaczy, że w pełni świadomi swoich konsekwencji. Usprawiedliwiając się wciąż odgrywa swoją rolę. I tu nie ma litości dla kogoś, kto innemu chciał doszczętnie zniszczyć życie. Psychika pamięta,psychika nigdy nie zapomina. Nawet jeśli się po latach zatrą ślady, to każdy szept, każde podobne zdarzenie, czy też dźwięk będzie tamto uczucie przypominać. To jest zniszczenie komuś życia wewnętrznego. Na to nie ma żadnej kary.

  23. Marzena L. napisał(a):

    Psychopaci są przeważnie zajebiście inteligentni. A zaufanie się buduje. Dwie święte prawdy.

  24. Agnieszka Mariposa napisał(a):

    Ciężko tłumaczyć lub zrozumieć taką osobę. Myślę, że życie ją przerosło i w przyjmowaniu innej „tożsamości” odnajdywała ucieczkę i upust dla agresji. Szkoda tylko, że nie były to jedynie głupie posty lub komentarze w internecie a niszczenie czyjegoś szczęścia. Nie wiem czym świat ją zranił i co zabiło w niej empatię, ale dziewczyna ewidentnie wymaga terapii i pomocy.

  25. Jaka historia, aż ciarki mnie przeszły! Ja bym na miejscu tej dziewczyny nie podawała tej Joanny do sądu. Dla mnie kluczowa w tej sprawie jest ta depresja. Naprawdę nie jest tu potrzebny jeszcze stres związany z chodzeniem po sądach i ciągnięciem dalej nie wiadomo ile czasu tej przykrej historii. Natomiast nie rozumiem, skoro ta Joanna wykorzystała kilka blogerek, to czemu jej dane nie zostaną w tym środowisku podane do wiadomości publicznej? Nie jest oskarżona, więc chyba można to zrobić? I to bym zrobiła na jej miejscu, dla bezpieczeństwa innych. A dlaczego Joanna została Janem? Mnie to nie tyle z socjopatią, co z mitomanią się kojarzy. Joanna mogła sobie tego Jana wymyślić i naprawdę w niego uwierzyć. Są tacy ludzie, którzy wręcz wymyślają sobie całe życie po to, by manipulować innymi, nie wiem, czy świadomie, są to bardzo cwane i bystre osoby, mogą tak latami postępować bez bycia wykrytym. Ciekawa tajemnicza sprawa tak czy inaczej.

Dodaj komentarz