Szort 52

Kolejna schiza związana z szyldami, ale tu trzeba być w ciąży, żeby ją zrozumieć.
Jadę sobie spokojnie szosą w okolicach pruszkowskich. Pobocza oczywiście zawalone reklamami: skupy palet, świat gresu, imperium kamienia i tym podobne. Mijam auto-komisy, jakieś dziwne, przydrożne bary, składowiska rupieci, kurczak z rożna i nagle, po prawej stronie drogi pojawia się siatkowe ogrodzenie, zakurzone podwórko, blaszany barak i stojący przed nim dwaj panowie w poplamionych bluzach, z wystającymi brzuchami i fajkami w zębach. A nad nimi wielki szyld:
ŁOŻYSKA.

Komentarze do wpisu: 1 Napisz komentarz

  1. Anna Akswocheicu napisał(a):

    Koleżnka kiedyś polecała mi odżywkę do włosów z łożysk, no i właśnie tak się zastanawiałam, czy oni do tej odżywki z tych łożysk smar wyciągają, a jeśli tak, to czy nie można było dać od razu smaru zamiast dłubać w łożyskach, ostatecznie doszłam do wniosku, że to taka forma recyklingu – po czym po wzroku owej koleżanki (zażenowanie połączone z politowaniem) doszłam do wniosku, że chyba coś nie tak jest z moim rozumowaniem.

Dodaj komentarz