Szort 54

Niedziela, centrum handlowe, lodziarnia, długa kolejka między kasą, gdzie wydają paragony na kulki a witryną, gdzie wybiera się smaki. Pan z trzyletnim synem zamówił dla chłopca właśnie kupione dwie kulki: śmietankową i waniliową. Synek dostał rożek i w tym samym momencie usłyszał, jak ktoś inny zamawia lody mango.
– ja teś chce mango! – krzyczy.
– kochanie, ale już wybrałeś swoje smaki. Następnym razem spróbujesz kolejnych.
– nie! Mango! – i w ryk. Darcie się, płacz, koniec świata.
– pan mi nałoży jeszcze kulkę mango, baaardzo proszę… – mówi tata do sprzedawcy – ja dopłacę… Proszę…
Sprzedawca nakłada mango, dziecko dostaje to, czego chciało. Trzylatek kontra reszta świata 1:0
I teraz uwaga uwaga… Jeszcze „łatwo mi mówić”, ale – Ja tak nie będę robić. Będę twarda i nie będę uczyć Kociopełka, że darcie się i płacz dadzą mu to, czego chce.

Komentarze do wpisu: 4 Napisz komentarz

  1. fuxiatka napisał(a):

    Powiem tak – moja matka musiała być twarda dwa razy kiedy próbowałam za młodu rykiem wymusić coś-tam. Za drugim razem pojęłam, że nie tedy droga. Też zamierzam być twarda z moimi młodymi. Powodzenia ;)

  2. Wyczuwam, że ‚niedziela’ może tu być słowem-kluczem – być może tata jest ‚weekendowy’ i nie zna instrukcji obsługi bachora.

  3. Katarzyna Litwa napisał(a):

    A może tata zastanowił się i uznał że ma w sobie zgodę na trzecią gałkę? A może potrzebował chwili spokoju po trudnym czasie? Może oboje „wygrali”? A może lepiej nie rozpatrywać takich sytuacji w kategoriach wygranej/przegranej tylko zaspokajania potrzeb i dbania o granice?

Dodaj komentarz