Sztuka uwodzenia cz. 2

Ciekawe było czytanie i wysłuchiwanie opinii na temat pierwszej notki o uwodzeniu. Zaskoczyła mnie względnie mała ilość niepochlebnych komentarzy i Wasza otwartość na tematykę PUA. Zdania były,  jak zwykle, podzielone i nierzadko skrajne.

Sami Pick Up Artist – a przynajmniej Ci, którzy tak mi się przedstawiali i pisali maile po przeczytaniu owej notki – nie zawiedli mnie wcale. Praktycznie wszyscy przyjmowali postawę obronną, doczytując się w tekście oskarżeń i ataku na ich społeczność. Jest to o tyle zabawne, że dowodzi ich nieporadności i kompletnego niezrozumienia teorii, którą sami się posługują. Można wręcz powiedzieć, że pokonali się własną bronią.

Jedno z podstawowych założeń Pick Up Artu to (słuszne skądinąd) twierdzenie, że najczęstszym powodem, dla którego nieudacznikom nie udaje się podrywać kobiet, jest ich niskie poczucie własnej wartości. Twoje słowa, zachowanie, mowa ciała i generalnie wszystko, co sobą reprezentujesz w zetknięciu z atrakcyjną kobietą, zdradza Twoją dotychczasową historię intymną. Ktoś, kto ponosił same klęski, będzie wycofany, niepewny siebie i z góry będzie stawiał się w pozycji osoby „proszącej” o spotkanie czy seks.  A kobiety nie chcą takich mężczyzn. Chcą zwycięzców. Achillesów. Bradów Pittów. Zakładając, że zahipnotyzujemy takiego nieudacznika i sprawimy, by zapomniał o swoich porażkach, zastępując je sukcesam, jego szanse na zdobycie kobiety bardzo wzrosną.

PUA są już przyzwyczajeni do kobiet, które atakują ich, oskarżając o manipulację i posądzając o szeroko rozumiane skurwysyństwo wobec płci pięknej.W słabszych jednostkach to prowokuje właśnie postawę obronną na każdą, nawet neutralną opinię o PUA. A to z kolei stawia je (te jednostki) w pozycji przegranej. Tak przegrał m.in. jeden z komentatorów pierwszej notki – niejaki Toe. Na złodzieju czapka gore – chciałoby się powiedzieć :)

OK. Wiemy już, jak zareagowali PUA. Czas na kobiety. Tu też nie było zaskoczenia. Zdecydowana większość kobiet, które pytałam o zdanie w tej sprawie, wyrażała chęć poznania takiego podrywacza – a konkretniej – zetknięcia się z nim w terenie, by sprawdzić swoją odporność na manipulację. Kobiety więc potraktowały to czysto ambicjonalnie. „Ja na pewno bym się nie dała nabrać”, „niechby tylko spróbował ze mną…” mówiły zgodnie. Wśród komentarzy pojawił się też taki wpis:

wiesz, co tak sobie myślę że te całe tego typu cyrki facetów są lepsze niż teksty w stylu „mała, Twój ojciec musiał być złodziejem… bo ukradł gwiazdy z nieba i zamieścił je w Twoich oczach…” heh… bo takie to juz sa zalosne…

I trudno się z tą opinią nie zgodzić. Wiele z Was teraz wykrzyknie, że to przecież oszustwo, że to granie na cudzych emocjach… Owszem, żaden człowiek nie lubi być manipulowany …ale jeśli o tej manipulacji nie wie? Bo jest dobra? Co wtedy? Wtedy po prostu miło spędzasz czas z kimś, kto budzi w Tobie dobre emocje i sprawia, że jest Ci dobrze. To oczywiście nie tyczy się kobiet, które „polują na mężów”, bo takim nie zależy na seksie tylko na seksie + wspólnym majątku, ale małżeńskie prostytutki zostawmy na chwilę w spokoju.

Normalna, zdrowa kobieta lubi seks. Potrzebuje seksu. I jedyne, co ją w tym względzie od mężczyzn różni, to wyższe wymagania.  Logika jest dość prosta i wynika z biologii oczywiście. Facet może spłodzić praktycznie nieograniczoną ilość potomstwa. Kobieta natomiast może mieć jedno dziecko na rok i jeszcze musi pamiętać, by zdążyć przed menopauzą. Dlatego ewolucja wykształciła w niej większą ostrożność przy wyborze partnera i sprawiła, że podświadomie wybiera taka niewiasta tylko faceta najlepszego z dostępnych. To, wbrew pozorom, ogromny problem dla kobiety, bo naprawdę trudno jej po prostu przelecieć jakiegoś gościa dla zaspokojenia libido. Ona potrzebuje fascynacji, zauroczenia, miłości. I teoretycznie taki PUA powinien jej ułatwić życie. Pomaga jej bowiem oszukać naturę. W dodatku bardzo to wszystko wygodne, bo nie musimy mieć przecież wyrzutów sumienia, gdy rzucamy takiego „skurwysyna”… ;)

Tu pojawia się jeszcze inna kwestia. No dobra. Dajemy się zauroczyć, idziemy z takim do łóżka, oczekujemy naszych obiecanych orgazmów a tu… kolejna męska cipa. Niestety chyba nikt nie szkoli PUA w zakresie sztuki uprawiania miłości. „Chyba”, bo jeszcze nigdy nie miałam okazji mieć PUA w łóżku. Z tekstów w sieci jednak jasno wynika, że poradniki sztuki uwodzenia mają zaprowadzić faceta tylko do łóżka. Bardzo więc możliwe, że gdy już pozbędziemy się jego ubrań, on zwyczajnie zgubi się gdzieś między cyckami a łechtaczką.

A co na to wszystko nauka? Moja siostra psycholożka odpowiedziała mi dość jednoznacznie.

Słuchaj, Seg, to trochę jak z początkującymi psychoanalitykami. Nawbijano im do głów mnóstwo podręcznikowych schematów i regułek. I dobrze. Bo dzięki tym schematom i regułkom mogą przebrnąć przez pierwsze lata praktyki, kiedy człowiek jeszcze nie ma wykształconej intuicji. Przychodzi do nich pacjent i mówi. Nagle zamilka. Psychoanalityk panikuje, bo jeszcze nie umie posługiwać się ciszą. Jest niepewny. Czuje, że ma autorytetu. I dlatego ratuje się wyuczoną na pamięć kwestią „Jak się z tym czujesz?”. Doświadczony, a przede wszystkim DOBRY psychoanalityk będzie umiał spontanicznie z Tobą rozmawiać. Początkujący i nieporadny – będzie używał szablonów. 

Moje zdanie jest trochę inne. Myślę, że co innego zmotywowało facetów do stworzenia społeczności PUA. Ale o tym w kolejnej notce. :)

Sztuka uwodzenia cz.3

Komentarze do wpisu: 24 Napisz komentarz

  1. Dziwne to bardzo – na podrywaniu się nie znam i jakoś nie za bardzo mam ochotę się znać w takim sensie w jakim opisujesz.

    Mnie zastanawia inna rzecz – kurcze to z Wami kobietami jest coś nie tak chyba, i to od zejścia z drzewa. Strasznie lubicie te kłamstwa facetów a i przy okazji budować sobie na niczym nie uzasadnionych przesłankach jego obraz. Że co kurde umie gadać, prawić komplementy, jest pachnący i nie dłubie w nosie itd to zaraz będzie fantastycznym mężem, kochankiem, przyjacielem. Ogólnie dupa po mojemu. Ok rozumiem to że przy poznawaniu ludzi trzeba jakiejś tam otwartości, ale kurcze to zasadniczo jest właśnie tak że tu wcale nie trzeba wiele słów.

    Nie zgrywam w żadnym wypadku mądrali po prostu mnie zastanawia jak to jest że kurde niby nie chcecie być okłamywane, zdradzane itd a byle gość podejdzie zacznie wciskać kity i już macie mokro w majtkach. I to jest kurde reguła, niezależnie od zamiarów faceta musi on Wam na początek wcisnąć odpowiednia dawkę słodkich kłamstw. I to chyba zwykły proces dostosowawczy, to co opisujesz. Jak wiadomo świat się kreci wokół dupy więc każdy sposób na jej podbicie jest dobry.

    Z drugiej strony jak sobie gdzieś ostatecznie pójdę do jakiegoś klubu jak już nie mam gdzie pić to tak sobie patrze na ludzi i kurde to jest trochę smutne jak stoi armia bawołów i wypatruje do której tu uderzyć a i tak się kończy na tym że stoją tak do zamknięcia nory. I kurcze tak sobie myślę jak widzę różnych palantów na parkiecie i te gromadę buzujących hormonów pod ścianą że w sumie to nie tyle żałosne co przykre, bo zwyczajnie jakaś cizia pewnie każdemu z nich gdy chciał być szczery zaśmiała się w oczy i odwróciła się na pięcie. No ale może to tak musi być. Zdobywanie w końcu przede wszystkim polega na dobrej politycy a kobiety chyba wola jak to faceci politykę uprawiają. Wiadomo że same kłamstwa ale za to jakie miłe dla uszu, no i a nóż jednak tym razem okażą się prawdą.

    Żem kurde stworzył jakiś kurde manifest o 4 rano… no nic. Pomilczę sobie teraz do następnego razu jak tu zajrzę… pozdro

  2. Normalna, zdrowa kobieta lubi seks. Potrzebuje seksu (…)

    „Problem” w tym, że ona nie tylko seksu przy okazji seksu potrzebuje. Tym się różni od tego, z którym seks uprawiać może, że jemu wystarczy ładny tyłek, poprawne proporcje itp. Nie musi słuchać jaki to jest piękny, silny, męski. Ona potrzebuje trochę z tego PUA, tych słodkich kłamstewek (jedyna, naj, tylko, zawsze itd.), uwodzenia, całego tego polowania, bez którego on wydaje się niepełnosprawnym seksodawcą. Idealnie, gdy obie te umiejętności on posiada, ale teoria swoje a życie swoje.

    To dlatego kobiety chcą „ich” spróbować. PUA się broni, bo każdy broni tego w co wierzy. A inni wyśmiewają, bo albo radzą sobie swoimi sposobami, albo zwyczajnie nawet stos porad im w niczym nie pomoże (raczej dobra psychoanaliza).

    Z naturą i instyktem w sprawach doboru partnera raczej był bym ostrożny. Kultura zdominowała nasze myślenie już tak dalece (patrz na dzisiejsze nastolatki), że tłumaczenie instynktem rytuałów tak starych jak świat, nabiera dziś nieco innej wymowy i trąci nieco staroświecką babuszką, zmduchującą kurz z albumu starych fotografii. Seg, nie podejrzewam, żebyś aż tak była „posunięta” :)

  3. qatryko,
    Każdy z nas ulega tym złudzeniom. Nie tylko kobiety. Natury nie oszukasz – choć oczywiście możesz kontrolować swoje CZYNY, o ile zdajesz sobie sprawę z psychologicznych procesów zachodzących w Twojej głowie.

    „niby nie chcecie być okłamywane, zdradzane itd a byle gość podejdzie zacznie wciskać kity i już macie mokro w majtkach”

    NIKT nie chce być okłamywany i zdradzany – a jednocześnie KAŻDY chce być okłamywany i zdradzany, jeśli NIE WIE o tych kłamstwach i zdradach a sprawiają one, że czujemy się lepiej.

    mr.bee,
    a czym w takim razie wytłumaczysz ewidentnie wyższe wymagania kobiety w kwestii wyboru partnera seksualnego?

  4. Fajna analiza, na ogół trafna. Problem w tym, że uwodzenie jest na niby, a późniejszy ból realny i zostawiający ślad. Segritta pochwala piękne idee PUA, Czytelniczki zgrywają się na odporne… ale jakoś nikt nie pomyśli, co się dzieje POTEM. Nie zastanowicie się, że znaczący procent zaciągniętych do łóżka kobiet normalnie się zakocha, bo już tak jesteście skonstuowane, że zakochujecie się w facetach, z którymi się bzykacie. A mister PUA po tygodniu leci na inny kwiatek, zostawia za sobą zaliczoną, zakochaną niewiastę, któa już obmyślała imiona dla dzieci zrodzonych z tego związku…
    Nie chce mi się wierzyć, że Seg i komentujące kobiety są tak dwoiste i zadufane w sobie, że pochwalają kretynów nazywających się angielskimi skrótami. I nie będę tak perfidny, aby życzyć Wam spotkania takiego profi-podrywacza, który skonsumuje te pewne siebie Czytelniczki przed śniadaniem.
    PS: normalne podrywanie nie jest niczym złym, żeby nie było, że to ja jestem zakłamanym impotentem :)

  5. Czym? A próżnością rzecz jasna ;)

    A poważniej, to ja sobie to tłumaczę tzw. „dulszczyzną” a i społecznym ukształtowaniem. Nie można przecież powiedzieć, że cały gatunek ma tak i tak unormowany zakres potrzeb i kobieta z plemmiennej wiosku Hutu, dziewczyna gangstera czy Matka Teresa oczekują od mężczyzny tego samego zestawu behawioryzmu.
    Aczkolwiek rozumiem tych, którzy rozwiązły tryb życia swojego mena czy własny, tłumaczą instynktem zachowania materiału genetycznego. Tak jak nie bekamy przy stole (no chyba, że siedzimy przy chińczyku [przyp. taka gra planszowa]), tak i nie rodzimy się z potrzebamy przytulania, głodnym ego itp.

    oczywiście żartowałem :D

  6. Najlepsze, co możemy zrobić to pisać, mówić, opwiadać o „tej bandzie zasłaniającej się angielskimi skrótami”. Wiecie, jak to jest ze społeczeństwem – nowa wiedza wpływa modyfikująco na jego zachowanie:)

    Kiedy to dojdzie to świadomości publicznej sądzę, że kobiety przestaną bezrefleksyjnie lecieć na gości którzy je PU, omijają UGi, wypatrują HB i SHB w tłumie, otwierają sety wymyślnymi openerami, budują attraction, comfort, i kij wie co jeszcze a potem piszą FRy i nagle okazuje się, że każdy pajac z parkietu to król życia. Heh.

    Nic tak dobrze nie robi jak wiedza. Chociaż ja może jestem niereprezentatywna – ktoś mnie widocznie _nauczył_ myśleć logicznie (tak, nauczył, gdyż jako kobieta mam naturalnie upośledzoną lewą półkulę oraz oba płaty przedczołowe i nie powinnam tego potrafić /źródło: blog guru gości-którzy-nie-są-pajacami-tylko-królami-życia – Elwisa, znawcy psychologii).

  7. hehehhe… Tak, tekst o „uczeniu kobiet logicznego myslenia” wymiata. :) Elvis zaliczył parę takich wtop. Moja ulubiona dotyczy porady, jak reagować, gdy kobieta każe facetowi spadać. Wg Elvisa powinno się odpowiedzieć „miałaś ciężkie dzieciństwo?” czy coś w tym stylu.
    Ale pomimo paru takich tanich chwytów, wiele jest też mądrych tekstów u Elvisa.

  8. qatryko, tak. kobiety lubią byc okłamywane, jak i mężczyźni. nie mniej i nie bardziej. całe sedno zawarte jest w tym, co uznajemy (my wszyscy) za prawdę, a co za kłamstwo i czy ocenimy to, jako nam w ogóle potrzebne, czy posłuchamy i pójdziemy dalej bez wzruszenia ramionami. do tego nie trzeba jakiejś zaawansowanej manipulacji. ameryki nie odkryłeś ;)

  9. ojej :) az sie zarumienilam czytajac swoj komentarz w notce hehe :)

    ale zaintrygowalo mnie w notce co innego- odpowiedzi kobiet na Twoj wpis. bo w rzeczywistosci to nie tylko faceci prowadza swoje zycie bardzo ambicjonalnie, kobiety takze, choc rzadziej sie do tego przyznaja. widac to chocby po tym ze Ty piszac o PUA wywolalas w nich wewnetrzna potrzebe usprawiedliwienia sie, pokazania ze one by sie nie daly, ale wlasciwie to po co? :) a swoja droga taki PUA moze sie czasem przydac :)

  10. Gość: warior_star, 87-205-178-148.adsl.inetia.pl napisał(a):

    Gratuluję udanego artykułu :) Bardzo podoba mi się sposób w jaki wszystko przedstawiasz, naturalny, płynny zagłębiłaś się w temat społeczności i za to dziękuję :) PUA to pieprzona moda po polskich ulicach chodzi już ponad 250tyś „wyszkolonych” uwodzicieli. I co z tego jak każdy z nich gra tak samo ? Oni sami siebie zwalczają patrzę na to co się dzieje w polskich społeczności i czasami nie wiem czy się śmiać czy płakać. Ja już porzuciłem rutyny i schematy i zdobyłem przewagę nad PUA i zwykłymi facetami jak to sama nazwałaś :) Umiesz pisać fajne artykuły i pisz dalej gdyby była opcja pochwal to bym kliknoł :) Dobra ale teraz do rzeczy co z Ciebie za kobieta która nie docenia swojej wartości, czytając ten artykuł mam skrajne odczucia co do Ciebie z jednej strony mądra, stanowcza a zarazem inteligentna a z drugiej lalunia nie znająca swojej wartości, skrępowana ;) Jak to jest z tobą ? :D

  11. Gość: brumbram, s2-dobra.ust.tke.pl napisał(a):

    Z tymi kłamstwami się nie zgodzę. Prawdziwi PUA mówią swoim kobietom o tym co robią. Prawdziwy PUA nie musi nawet kłamać. Kobiety, mimo tego, iż wiedzą co robi to za nim szaleją.

    Powiedzcie panie, teraz mówicie, że nie dalibyście sie na takie teksty nabrać. Ale prawda jest taka że PUA- Artysta podrywu – Jest osobą, która nie recytuje teksty, a sam wymyśla je/ opisuje z obecnej sytuacji. Tu nie chodzi o uczenie się tekstów (bo prawda, że od tego się wszystko zaczyna), ale drogą do bycia PUA jest samorozwój, nauka zachowywania się przy kobietach, sprawianie im wielu super emocji. Doceńcie to ile pracy musimy włożyć w to, aby być atrakcyjnym/ Aby dać wam radość.

    I tu nie chodzi tez o nauczenie się drogi do waszych majtek. Chodzi o przemianę siebie. Skąd się biorą dobrzy kochankowie? biorą sie z tąd, że dużo ruchają i z każdym następnym razem są lepsi. Każdy z nas musi od czegoś zacząć. Nikt nie staje się super PUA z dnia nadzień.

    Ja się także nie uważam za PUA. Ale za osobę, która widzi w sobie jakieś ubytki, wady. Próbuje stać się lepszy nie tylko dla kobiet/seksu itp, Tylko DLA SIEBIE.

    Wy dziewczyny wbrew pozorom też robicie to samo co my?

    Po co się malujecie/ ubieracie wystrzałowe miniuwy itd. Chyba dlatego by ładnie wyglądać, a to sprowadza się do tego by podobać się mężczyznom. Spotkać kogoś. Ładnie wyglądacie by przyciągnąć kogoś takiego jak pewny siebie mężczyzna. A takich dziś co raz ciężej znaleźć.

    Autorce tematu gratuluje spostrzegawczości. Oraz ciekawych wniosków.

    Pozdrawiam

  12. Gość: winnetou, terminal-4-205.retsat1.com.pl napisał(a):

    chcialbym tylko nadmienic ze w porownaniu z tym calym PUA i sztuka uwodzenia to manipulacje kobiet w stosunku do mezczyzn do dziecinada wrecz…kobiety tak rozmyslnie i z taka przebiegloscia potrafia grac na meskiej psychice i emocjach, ze naprawde trudno czasem sie polapac o co w tym chodzi a im atrakcyjniejsza kobieta i im wiecej miala stycznosci z mezczyznami tym bardziej staje sie wyrafinowana….wiec wcale sie nie dziwie ze mezczyzni sie za to wzieli i ze porubuja rozgryzc kobiety…

    nie dawno czytalem artykul ze jedna kobieta dostala sie do pracy gdzie wiekszosc pracownikow stanowili mezczyzni i jak zaznaczyla swojej kolezance to jest wrogie srodowisko…oczy sie czlowiekowi rozszerzaja jak denki od sloikow jak takie cos czyta…czyli co kobiety traktuja nas mezczyzn jak wrogow ?

    to chyba nie jest normalne…

    nie sadze ze facetktory by sie dostal do pracy gdzie wiekszosc pracownikow byloby kobietami powiedzialby cos takiego ze trafil we wrogie srodowisko…

    im dluzej zyje na tym swiecie, i im wiecej poznaje kobiet, im wiecej widze ich lenistwa, humorow, niczym nie uzasadnionej wrogosci do mezczyzn, do sexu…tym mniej mi sie chce ich poznawac szczerze mowiac…i jedyne co kobiety ratuje przed tym zeby mezczyzni jeszcze poznwac je chcieli to meski testosteron tak naprawde…

  13. „kobieta dostala sie do pracy gdzie wiekszosc pracownikow stanowili mezczyzni i jak zaznaczyla swojej kolezance to jest wrogie srodowisko”

    i na podstawie tej jednej historii budujesz zdanie o wszystkich kobietach?

  14. Gość: winnetou, terminal-4-205.retsat1.com.pl napisał(a):

    nie nie…to jest moja obserwacja od lat…a o pracy to byl tylko jeden z przykladow, jesli chcesz to ja moge tutaj zaczac sypac przykladami jak z rekawa…mysle ze materialu starczyloby na ksiazke conajmniej…jesli nie dwie…i wszystkie te przyklady swiadczylyby o totalnej glupocie, dretwosci i materializmie naszych pieknych polskich polek…

    w ostatni piatek bylem na dwoch dyskotekach, podobala mi sie i ogolnie zainteresowala mnie tylko jedna kobieta a widzialem tych kobet z 200…i mozna je podzielic na dwa typy, jedne wygladaly jak koszmarne podrobki Dody, z fajkami w gebach, ktorych oczy mocno tesknily za rozumem… puszczajace co chwila kleby dymu z ust z mina niedostepnych i gburowatych suk nazwlabym je takimi typowymi bramowami…i drugi typ to dziewczyny, ktore przyszly na dyskoteke chyba prosto z biblioteki, wygladaly jak nauczycielki w szkole, totalne bezguscie, zero sexapilu… zaproszenie takiej z kolei na mineralna to bylaby powazna strata pieniedzy…bo wiesz kolezanki to ja juz mam:) slowem zero wyposrodkowania

  15. Gość: winnetou, terminal-4-205.retsat1.com.pl napisał(a):

    a jezeli chodzi o manipulacje to ja sie z tym spotykam na kazdym prawie kroku, poczawszy od tego ze kazda ale to doslownie kazda nowo poznana kobieta mowi ze nie ma czasu w 1 tygodniu od kiedy wezme od niej nr tel sie spotkac, a jak pytam co takiego konkretnie robi to jakos nie bardzo wiedza co odpowiedziec…i czeka chyba zebym nie wiem zaczal je moze prosic o to spotkanie chyba…potem manipulkacje z nie odpisywaniem na smsy, nie odbieraniem telefonu, spoznianiem sie na spotkania i tak w kolko…nie chce sie za bardzo w tej chwili rozwinac bo akurat mam dobry humor i nie mam zamiaru go sobie psuc przez zbytnie wczuwanie sie w tej chwili w relacje damsko-meskie, ktore dla mnie sa jak narazie zalosne, glownie przez zachowanie i podejscie kobiet do mezczyzn…

  16. Gość: winnetou, terminal-4-205.retsat1.com.pl napisał(a):

    To moze teraz dla odmiany nalezaloby dac artykul pod tytulem:

    Testy i gierki kobiet…wyrafinowanie i manipulacja…

    ciekawe czy panowie mieliby cos na ten temat do powiedzenia bo ja bym napisal ze trzy tomy od reki…bez specjalnego zastanawiania sie…

  17. Gość: Kris, pc197a115.interpc.pl napisał(a):

    hmmmmm wiesz czytałem twoje artukuły i być może atakujesz tego PAU z pierwszego artukułu, bo Cię uwiódł i zainteresował Cię a na drugi dzień znalazłaś na necie notke o kimś takim i uświadomiłaś sobie, że dałaś sie uwieść na tanie triki……….

  18. Gość: winnetou, terminal-4-205.retsat1.com.pl napisał(a):

    no i powiem wiecej

    ostatnio musialem kilka ksiazek na wasz temat przeczytac, popracowac nad soba troche nad soba i zajac sie czyms, bo zrozumialem ze kobieta generalnie szczescia nie daje, a na pewno moze czlowiekowi zniszczyc wewnetrzny spokoj, duzo sie od kobiet teraz ucze, kiedys wydawalo mi sie ze milosc, zwiazek, bycie z kims to najwaniejsze sprawy w zyciu kazdego czlowieka, no patrzac na podejscie materialne i manipulacyjne kobiet do facetow to wcale tak jednak nie jest… trzeba miec swoje zycie a kobieta powinna stanowic tylko dodatek do niego…

  19. winnetou, masz rację trzeba mieć własne życie…

    powiem Ci, że mam takie same odczucia do facetów jak ty do kobiet. powinnismy poznac ze sobą naszych byłych , bo by świetnie do siebie pasowali :)
    pomimo wszystko nie poddaję się , nie stanę się zołzą i bede dalej czekac na faceta bez kompleksów i wyrachowania … czego i tobie życze w wersji damskiej :)

Dodaj komentarz