Tak wygląda kobieta.

Odchamiałam się dziś na spektalu „Gąska” w Kapitolu. Główną rolę grała Kasia Figura. I był taki moment, gdy Kasia paradowała po scenie w samej halce. Czarnej, seksownej halce z koronkami. Oczy nie mogłam oderwać, tak cholernie kobieco w niej wyglądała.

Korzystając więc z okazji, chciałam Wam pokazać, jak wygląda kobieta. Jak wygląda piękna, seksowna kobieta. Oto moje ulubione kobiece ciała.

KASIA FIGURA CHRISTINA HENDRICKS LEATITIA CASTA MARYLIN MONROE MONICA BELLUCCI SCARLETT JOHANSON

Widzicie je? Tu coś im się wrzyna, tam coś wisi… Bo tak wygląda ciało kobiety. Cycki i biodra to dla mnie kwintesencja kobiecości. Nie tylko dla mnie. Jak widać po nazwiskach powyższych kobiet, to one – a nie Anki Rubik, Kasie Mossy i inne chudzielce – są symbolami seksapilu. Ale wbrew pozorom, nie zamierzam teraz wychwalać okrągłych kobiet i mieszać z błotem tych chudych.

Kobiety mają różne figury. Grube, tłuste, normalne, okrągłe, proste, szczupłe, chude.. Mają różne dupy, różne nogi, różne proporcje. Każda znajdzie u siebie coś, czego nie lubi i coś, z czego jest dumna. Problem w tym, że to, czego nie lubią w sobie kobiety, ma przeważnie niewiele wspólnego z pięknem. Raczej z aktualną modą. Teraz wciąż jest moda na chudzielce. Ale nagle przychodzi taka Christina Hendricks, gwiazda serialu Mad Men, zabuja cycem i faceci głupieją. A za nimi głupieją laski i zaczynają sobie masowo robić operacje plastyczne.

Wiecie dlaczego? Bo Christina zagrała rolę pewnej siebie kobiety, która nie ma kompleksów w związku ze swoją figurą. Jestem przekonana, że gdyby było odwrotnie – i panowałaby na świecie moda na pełne kształty, chudzielce chodziłyby pokurczone ze wstydu, że odbiegają figurą od obecnego kanonu piękności. I nagle pojawiłby się chudzielec pewny siebie – i podbiłby serca publiczności.

Niejednokrotnie słyszałam od mężczyzn pewną teorię na temat kobiecych kochanek. Najlepsze są te, które nie wstydzą się własnaego ciała – niezależnie od tego, czy to ciało jest chude czy grube. Myślę, że ta teoria odnosi się ogólnie do piękna i seksapilu człowieka. O ile nie jesteś przypadkiem patologicznym i nie masz chorobliwej otyłości, która szkodzi Twojemu zdrowiu – albo odwrotnie – o ile nie jesteś niezdrowo wychudłą anorektyczką ze wszystkimi kostkami na wierzchu – nie masz powodu, by wstydzić się swojego ciała. Chcesz się na siłę odchudzać? A proszę bardzo. Ale po pierwsze, zdziwisz się, jak niewiele to da. A po drugie – po co odmawiać sobie w życiu przyjemności, jaką daje jedzenie tego, na co masz ochotę? Po co? Przecież możesz być kobieca i seksowna z tym, co masz. Wszystko jest w głowie.

Dlatego dziwi mnie trochę zachowanie takiej Ani Muchy, która schudła, bo tak wolą widzowie. Nie. Schudła, bo ją obsmarowali na pudelku, że jest grubą krową. Zrobiło jej się przykro, skuliła się w sobie, straciła pewność siebie, postanowiła to zmienić… dostosowując się do jakiegoś bzdurnego, przejściowego trendu. Zapomniała tylko o jednym: taki pudelek reprezentuje zdanie zazdrosnej o sławę innych kobiet szarej gąski z Pcimia Dolnego. A Ania Mucha pokazała swoim schudnięciem nie silną wolę – ale słabość. Musi być szczupła, żeby grać? Bzdura. Dużo grubsze kobiety grają. Co więcej – cenniejsza często jest taka aktorka, bo chudych mamy aż nadmiar i łatwo je zastąpić. Ania schudła, bo ją krzywdziła opinia gąsek z Pcimia.

Podobny efekt mogliśmy zaobserwować na Joannie Liszowskiej. Ona co prawda nie schudła, ale jestem przekonana, że chciałaby być chudsza. Zauważyliście w jej zachowaniu zmianę, odkąd pojechały po jej „tuszy” portale plotkarskie? Zrobiła się nagle taaaka malutka. Taka nieśmiała, taka zahukana. Aż przykro się patrzy na tę jej minę. Stara się być taka milutka, kochana, niekomu nie wadząca…

Baby kochane, to naprawdę wszystko jest w głowie. Jesz, ile chcesz, a wciąż jesteś chuda i brak Ci cycków? Dobrze! Może w moim typie nie jesteś, ale jesteś w typie innych. Jesz, ile chcesz i nie wciskasz się w M-kę? Dobrze! Od tego jest rozmiar L. I „L” nie oznacza „z nadwagą”. Nadwagę to Ci może lekarz zdiagnozować. Nie Karol Lagerfield czy jak mu tam. Bądźcie zdrowe. I na ciele i na umyśle. Słuchajcie się tego swojego ciała i inwestujcie w mózg, bo to on daje prawdziwe powodzenie i zdobywa mężczyzn naszego życia.

powiązane: Z przewodnika po cudach natury: KOBIETA

Komentarze do wpisu: 33 Napisz komentarz

  1. Z tego co wiem, kobiety za idealną figurę uważają taką o 2 numery mniejszą niż mężczyźni – i to zarówno jeśli chodzi o kobiety, jak mężczyzn.

    Tzn. kobietom podobają się raczej chude kobiety i chudzi mężczyźni, a mężczyznom – „kobieco” zbudowane kobiety i „męsko” zbudowani mężczyźni.

  2. Coś w tym jest. Od kiedy zmieniłam stosunek do swojego ciała i stwierdziłam, ze dobrze jest jak jest to i innym zaczęłam się podobać, mimo, że się nie zmieniłam z wyglądu.

  3. Powiem wprost – wkurza mnie, kiedy ktoś mówi albo pisze takie ogólniki o akceptowaniu swojego ciała, a potem ilustruje je zdjęciami ślicznych SZCZUPŁYCH kobiet.

    Segritta, popatrz na to realnie i zastanów się, jaki rozmiar noszą te kobiety ? czy większość Twoich koleżanek jest od nich grubsza czy chudsza ?
    Jeśli nie obracasz się w gronie modelek czy anorektyczek, to najprawdopodobniej najszczuplejsze i najzgrabniejsze dziewczyny będą wyglądały tak jak na tych zdjęciach. Te naprawdę bardzo chude albo są chore albo stanowią ułamek procenta populacji. Natomiast większość prawdziwych kobiet jest grubsza, z czego część mieści się w granicach medycznej normy, a część wpada w nadwagę i otyłość.

    Na tej samej zasadzie uważam za nieuczciwe prezentowanie ubrań dla grubasek na szczupłych modelkach np. tu
    http://www.zeberka.pl/art.php?id=11529 .

  4. magdaleno, te kobiety mają najzupełniej normalne figury. Normalne, kobiece figury. Nie nazwałabym ich szczupłymi, bo dla mnie „szczupły” to taki pomiędzy „normalny” i „chudy”. Zilustrowałam ten artykuł zdjęciami kobiet, które mi się podobają i są MOIM ideałem kobiecości. Zaznaczyłam to bardzo wyraźnie we wstępie i tuż po zdjęciach.
    Piszesz, że większość kobiet jest grubsza albo i z nadwagą. Większość mnie nie interesuje. I między innymi o tym jest ten wpis. A kobiety z nadwagą powinny schudnąć, bo szkodzą tą nadwagą własnemu zdrowiu.

  5. Świetny tekst. Zgadzam się tak bardzo, że miałem miejscami wrażenie, że wyjęłaś to prosto z mojej głowy. Chciałbym także się pożalić, że zbyt wiele pań w ogóle nie posiada bioderek – tylko skórzane miednice. Co do Christiny Hendricks. Mam taką małą teorię iż jest to szczytowe osiągnięcie kobiecej ewolucji. Kontemplowałem nad jej zdjęciem, (na którym ubrana była w jakąś zieloną suknię) przez około 3,5 minuty (to dla chłopa więcej niż trzeba), próbowałem wymyśleć co by można w niej zmienić aby była jeszcze ładniejsza i nie wymyśliłem nic, jak na moje standardy to kobieta nie może być już piękniejsza fizycznie. Nie musi nawet „machnąć cycem przed ekranem” jak to pięknie ujęłaś. Mnie nawet podczas pisania komentarza z jej udziałem jakoś dziwnie zasycha w gardle. :P

    Chłopy chco pełnych bab! precz z kolorowymi gazetami dla marginesu ! ;)

  6. Jak przeczytałam o kwintesencji kobiecości, to od razu przypomniała mi się scena z „Chłopaki nie płaczą”: „Chciałem zamówić dziewczynę o urodzie klasycznej i nietuzinkowej. Powinna mieć szafirowe oczy, zmysłowe usta, wdzięczny sposób poruszania się, nienachalny uśmiech, piersi foremne. Jednym słowem powinna być kwintesencją kobiecości.” No i przyszła Ania Mucha!;)

    A tak w ogóle to w pełni się zgadzam.
    Przez moment byłam prawie szkieletorem, ale nie zauważyłam, żebym w tym czasie miała jakieś nadzwyczajne powodzenie.
    Aha! MM na tym zdjęciu jest akurat w ciąży.

  7. Wszystko bardzo do rzeczy i sensownie. Wszystko oprócz samej autorki. Albowiem, Seg, tak z ręką na sercu, czy można uznać, że w tej kwestii jesteś w pełni obiektywna? Bo o ile z jednej strony się z Tobą w pełni zgadzam jako facet, który jest przeciwny wieszakom, to z drugiej strony mam nieodparte wrażenie, że ta notka ma bardziej charakter mega redukcji dysonansu poznawczego niż szczerej opinii. Po drugie, przykład Anny Muchy jest słabo trafiony. Ona w całokształcie jest beznadziejna – ani wyglądu, ani talentu, ani inteligencji. Pewnie ma tego świadomość, dlatego sprzedaje siebie stosując taktykę maksymalnego ulegania bieżącym trendom bez względu na ich sensowność, a następnie przypinania do tego łatki mocnej, walecznej kobiety o silnej woli. Taka praca.

  8. Tą notką sprawiłaś, że opasłe jak tomy encyklopedii kobietki noszące L-kę na błogą chwilę pomyślały jak bardzo są niedoceniane. A potem wracają do szarej rzeczywistości, w której ciężko założyć rurki i jednocześnie fajnie wyglądać bo przecież nikt nie lubi jak chociaż troszkę się wrzynają . Ach. Kobita powinna mieć uda, jak Kubanki! Cejrowski kiedyś przytoczył anegdotkę, jak to w samolocie ciężko przejść takiej Kubance wzdłuż rzędów foteli. Jej miednica jest szeroka i stworzona do rodzenia i tak powinno być! Przytoczę też z przyjemnością jeden z mych ulubionych demotów, który idealnie wpasował się w temat : demotywatory.pl/2150169/Gdy-sie-zaakceptujesz Zazdroszczę kobietom, które z wad robią zalety. No bo, sorry, jak np.z kartoflowkowego nosa zrobić zaletę? Tak czy owak, notka świetna, koffana Ciociu (jestem od Ciebie młodsza, pozwól mi tak mówić) Seg :)

  9. e-bak, nie zrozumiałam Cię w ogóle. Jaka redukcja dysonansu poznawczego? he?

    A o innych zaletach lub wadach Ani Muchy nie pisałam, bo się nie znam, i są tu zupełnie nieistotne :)

    eraiza, a mów jak chcesz. :) Tu nie chodzi o robienie zalet z wad. A przede wszystkim – olanie tego, co nieistotne i skupienie się na tym, co istotne.

    1. A ja wam powiem ,że ,niezależnie od rozmiaru, wszystkie jesteście piękne.Kocham kobiety i choć nie bardzo rozumiem wasz często abstrakcyjny,niekiedy absurdalny tok myślenia to wiem, że tak naprawdę każda z was czuję się tą najpiękniejszą,gdy facet/kochanek pożera ją wzrokiem.I tego właśnie wszystkim paniom życzę-czujcie się pięknymi i wyjątkowymi.

  10. @e-bak

    „[…] mam nieodparte wrażenie, że ta notka ma bardziej charakter mega redukcji dysonansu poznawczego […]

    Sugerujesz, że Seg jest gruba? :DDD

  11. A czy w ogóle można mówić w tym miejscu o obiektywności? Pewnie można.

    Na przykład: Obiektywnie rzecz biorąc, mnie nie podobają się dziewczyny chude. Jak brakuje dziewczynie krągłości w odpowiednich miejscach to dla mnie nie jest atrakcyjna. Proste?

    Nie ma „obiektywnych kanonów piękna”. Dzisiejsze chudzielce za czasów Rubensa uważane byłyby za ciężko chore.

    Dlatego właśnie otwiera mi się w kieszeni brzytwa Ockhama na widok obiektywnej redukcji dysonansu poznawczego :)

  12. Jako prawdziwy, lubiący dupeczki mężczyzna szczerze mówiąc nie jestem fanem współczesnych kanonów piękna. Nie przemawia do mnie właśnie taka koścista i wieszakowata Kate Moss. Bo jak tu się do tego przytulić? Przecież to raz że się człowiek poobija, a dwa jeszcze złamać takie truchło można. Niestety przez takie przypadki jak ona i ogólnie propagowanie dziwnego stylu bycia choćby w poczytnych czasopismach dla nastolatek, będziemy sobie wychowywać anorektyczki, które i tak będą grube.

    A co powoduje kolejne kompleksy u kobiet? Chcą być takie jak te „cuda” z okładek czasopism. Chcą być tak nieskazitelne, wręcz idealne jak te ciała i Twarze z czasopism. Niestety nie wiedzą albo nie chcą wiedzieć o udziale aplikacji zwanej Photoshop w obróbce tych zdjęć.
    I szczerze mówiąc znam wiele kobiet, które można nazwać „przy kości”, a jest w nich więcej seksapilu niż w wieszakach. Są takie naturalne, a i uśmiech nawet lepiej wygląda na pucołowatej okrągłej buzi niż na kościstej, zapadniętej jak u kostuchy.
    Jeśli idzie natomiast o współczesny ideał jak dla mnie to jest to Monica Bellucci, która jest naturalna, smakowita, piękna. I z wiekiem jeszcze lepsza. A Sophia Loren? Mimo swojego wieku nadal wprawia nawet młodych mężczyzn w stan świadomości erekcyjnej. A Mucha dobrze, że zrzuciła nieco. Teraz wygląda świetnie. Bynajmniej nie zrobiła z siebie szkieletora, bo w tedy bym jej już nie lovciał.

  13. Droga Seg : opinia mojego chlopa: ale grubaski!, moja opinia: chcialabym tak wygladac.Ale nie chodzi tu o ilosc ciala co o proporcje. One maja i cyc i waska talie i tylek. A ja coz, jak juz tyje to w talii. I tak, przyznaje sie bez bicia, odchudzam sie cale zycie.

  14. Mucha moim zdaniem akurat dobre zrobiła, że schudła, bo polski pożal-się-borzu-szołbiznes grubaskowatości nie wybacza. Dobrze wyczuła / rozpoznała / a może przypadkiem wstrzeliła się w wymogi stawiane tym, co chcą w tym cyrku jakiś pieniądz zarobić.

    A ja się trochę boję, że ten tekst będzie kolejnym odczytanym przez zaniedbane grubaski jako zachęta do nie robienia nic z sobą. Bo mieć BMI większe od 20 to jedno – a być rozlazłym kaszalotostworem to drugie. Ile z dziewczyn z nadwagą w ogóle pomyśli żeby w podobny tym zaprezentowanym gorset się kiedyś przyodziać i dumnie w obiektyw popatrzeć? Ja aż za często obserwowałam podejście z gatunku „liczy się osobowość i charakter” przy totalnym ignorowaniu cielesności. Ciało trzeba rozpieszczać, cieszyć się nim, posybarycić trochę – ale nie ograniczać tego sybarytyzmu do lodów z bitą śmietaną, bo nie tędy droga imho…

  15. @pani_minister

    A ja się nie boję. Po pierwsze ilustracje mówią same za siebie. Nie ma tu ani jednego kaszalota. Po drugie wyraźnie jest powiedziane, że chodzi o to, żeby nie dążyć na siłę do chudości (rozmiar 34-36?), nie zaś żeby się tuczyć i wyglądać jak Wenus z Willendorfu. Kobieta, w przeciwieństwie do mężczyzny, powinna być miękka, czyli dobrze widziane są zaokrąglenia. Jest wtedy miła w dotyku, skóra wydaje się zdrowsza, jędrniejsza, a twarz młodsza. Rozmiar L to 40, w porywach 42, czyli ok. 100 cm w biuście i biodrach. Czy kobieta z takimi wymiarami jest kaszalotem, wielorybem, pasztetem, pulpetem, a la ponton…? Jak ktoś ma poprzestawiane w główce, to z pewnością.

  16. Tylko taki chudzielec nie ma żadnego problemu, żeby dostać od projektanta kieckę na czerwony dywan, a Christina Hendricks musi sobie tę kieckę wyżebrać.

    A Firgura wygląda bosko, bo ma wreszcie porządnie dobrany stanik. Chyba kurdę pójdę jakieś butelki pozbieram i sobie kupię ten bilet do Capitolu w końcu żeby ją zobaczyć …

  17. a wyobrażasz sobie, jak taka Christina Hendricks wygląda na żywo? W sensie – nie wydaje mi się, żeby robiła w rzeczywistości takie niesamowite wrażenie jak na ładnie wystylizowanych zdjęciach. Przynajmniej na mnie w Mad Menie sprawia wrażenie jakiegoś… cyborga? A poza tym na starość… brrr.
    naprawdę nienawidzę komentarzy typu: kobieca sylwetka jest taka śmaka i owaka. A chude kobiety to nie kobiety. Bo z natury kobiety wyglądają jak MM, a jak tak nie wyglądają, to na pewno dlatego, że żrą jeden listek sałaty na obiad. A na śniadanie i kolację szklankę wody.

    Większość polskich nastolatek – tak, zdecydowana! większość nastolatek i młodych kobiet jest chuda, płaska, itd., bez odchudzania i głodzenia. A to, że z wiekiem i ciążami figura się zmienia (szczególnie u Polek) to inna sprawa. Ale dlaczego te chude mają się czuć nienormalne? Moda na chudość nie jest wymysłem ostatnich lat – vide chociażby Audrey Hepburn, od której zaczęła się moda na chłopięcość (no ale dobra, ona jednak miała kłopoty z odżywianiem z powodu głodu w czasie wojny), ale można jeszcze dalej – Coco Chanel (obejrzyjcie jej zdjęcia z młodości, jeszcze zanim założyła dom mody, po prostu oO).

    A jeszcze na chwilę wracając do kształtów – moja mama jest Francuzką i to typową. Do dzisiaj jest drobna, szczupła i płaska, ale wygląda też b. młodo. Zresztą mój ojciec też mało polski, ale w zasadzie typ urody dostałam po niej i też jestem chuda (chociaż w sumie teraz już bardziej szczupła), płaska i raczej drobna. I wyobraźcie sobie, że mnóstwo kobiet (głównie Francuzki, Angielki, Skandynawki) wygląda tak jak ja BEZ ODCHUDZANIA, Z NATURY. Tak, naturalne kobiety, to też chude kobiety (a poza tym, tłuszczyk i ogromne piersi w rzeczywistości – bez photoshopa/dobrego światła itd. – raczej nie wygląda zbyt fajnie).

  18. Seg, niniejszy blog czytam od deski do deski. Jesteś za mądra i za inteligentna na to, żeby nie wiedzieć, o czym mówię. ;-)

    rurzana, opieram się tylko na tym, co wyczytałem na blogu. Kilka szczegółów na temat Seg utkwiło mi jakoś w mej wybiórczej pamięci. ;-)

  19. e-bak,
    chyba jestem jednak za głupia i za głupia, żeby wiedzieć, o czym mówisz. Za bardzo nakręciłeś w tym komentarzu i nic konkretnego nie powiedziałeś. A nie lubię polemizować z czymś, czego nie rozumiem. :)

  20. devidro,
    możesz mi powiedzieć, z czym konkretnie się nie zgadzasz w notce?
    Bo mam wrażenie, że próbujesz mi wmówić, co mi się podoba a co nie. OK, możesz próbować, ale to bezcelowe :)

  21. segritta.blox.pl/2008/04/Tak-jestes-gruba.html

    O tym mówię. :-) Dawno temu ostentacyjnie użalałaś się nad sobą, że tu za dużo, tam za szeroko, oczekując zaprzeczeń. Z czasem dojrzałaś do tego, że to żałosna postawa. Przestałaś tak robić, jednak dyskomfort pozostał. Musiałaś znaleść inny sposób na jego zmniejszanie. Teraz robisz to, postulując i szukając potwierdzenia, że prawdziwe kobiety to takie, którym „coś się wrzyna, tam coś wisi”. To jest właśnie redukcja dysonansu poznawczego. Śmiem twierdzić, że dość desperacka, skoro ulgę przynosi Ci nawet widok prawie półwiecznej Kasi Figury po trzech porodach.

    Taka postawa jest, oczywiście, jak najbardziej naturalna – prawidłowa droga do pełnej akceptacji siebie. I życzę Ci, żeby Ci się to udało. Jednak póki co, ta notka nie jest obiektywna.

    Czy teraz wyjaśniłem jasno?

  22. Niestety nie każda kobieta ma takiego farta i tyje tylko w biodrach i piersiach. Do tych Twoich idealnych kobiecych kształtów Segritto dochodzą również większy brzuszek czy szerokie bary, ale jakoś tego nikt nie uwzględnia przy kobiecych kobietach. Już łatwiej zostać chudzielcem czy otyłym niż posiadać krągłe piersi, biodra i wąską talię jak piękności z Twoich zdjęć.

  23. e-bak,

    Seg napisała również, że zawsze była brzydka, głupia i zakompleksiona…

    Miałam przyjemność widzieć Seg. I uwierz mi na słowo, szczena by Ci opadła z wrażenia. Pozytywnego.

  24. A ja Seg nie widziałem i dlatego nic nie mówię o tym, jak wygląda, bo nie mam o tym bladego pojęcia. Wiem natomaist, że ocenia się niżej niż powinna. To się da wyczuć po niektórych tekstach, takich jak ten chociażby.

  25. love bellucci :)
    no nic. ja takiej figury nie będę miała w życiu, bo mam zupełnie inną budowę ciała i bliżej mi do Portmann, ale jakoś nie wyobrażam sobie maltretować ciało po to, żeby się komuś podobać, a od kiedy jestem dorosłą kobietą zależy mi, żebym sama kochała swoje odbicie w lustrze. bywały okresy, że byłam chora i wychudzona, bywały, że miałam lekką nadwagę. nie lubiłam żadnego z tych stanów. od jakiegoś czasu jestem we własnej normie i wyśmiałabym każdego, kto by mi zwrócił uwagę „powinnaś”. rozumiem, że ta notka ma na celu obudzenie w kobietach samoakceptacji i to jest wg mnie najważniejsze. to też polecam. a co zabawne, faceci jeszcze często mają tak, że niby mają jakiś gust, ale jak trafią na kobietę ze zniewalającą całą swoją osobowością, to się im ten gust nagle wydaje nieważny i fan brunetek o południowym typie urody zakochuje się nagle w drobnej blondynce. i tu chodzi dokładnie o to o czym pisze seg: dopasowywać rzeczywistości do siebie, a nie siebie do zewnętrznych wymogów.
    i nie podawajcie przykładu kobiet zaniedbanych, bo to też jest efekt braku akceptacji siebie. wolą się zakopać pod zaniedbaniem niż zrobić cokolwiek, żeby poczuć się kobieco. w nieważne jakim rozmiarze.
    ps. rozmiarówki są teraz kompletną bzdurą, bo już prawie każdy producent ma swoje a poza tym, to się ciągle zmienia i zaniżają numerację po to, żeby poprawiać kobietom samopoczucie pt „wbijam się w XS”. kobiety same to powodują swoją rozmiarową obsesją. ja nawet nie wiem jaki mam rozmiar, bo każdy ciuch jest w innym. przymierzam, pasuje to dobrze, nie to nie. jak by mi tak napisali XXL też bym to miała gdzieś. ma dobrze leżeć.

    tylko to kobiety mają powiedzieć „dość”, bo dopóki się dają ganiać nowinkomi, dopóty świat będzie sobie nimi kierował jak marionetkami. „a teraz schudnij, przytyj, zoperuj, wyśśij, oddessaj, napompuj i napręż”.
    ta. pewnie. „mózg se napręż”.

    dbać o siebie, mieć fajne, zdrowe przede wszystkim ciało, a katowanie się i nieakceptowanie doprowadzające do wyniszczenia organizmu w którąkolwiek stronę i jakimikolwiek metodami to są dwie różne rzeczy, które pasjami lubią być stosowane zamiennie, co jest bzdurą.
    no ale co kto lubi. mi się nawet z takim czymś dyskutować nie chce.
    seg ma dobre serce, że próbuje przemówić do rozsądku ;)

  26. Jest takie bardzo stare powiedzenie „de gustibus…” – patrząc na problem z pozycji faceta chciałbym zauważyć, że my patrzymy na c(i)ałokształt – a nie pojedyncze detale (chyba, że ktoś jest fetyszystą konkretnej części kobiecego ciała).

    Liczy się SEXAPIL – ta Wasza broń kobieca ;) a duża część tego tkwi w głowie jako samoakceptacja. I jeszcze archetypy tkwiące w głowie faceta…

    Miałem przyjemność być w związku z kobietą innej rasy nawet i pewne problemy są globalne: nie warto ulegać presji mediów (fotoszopowane zdjęcia, czy opinia społeczna – w Afryce na ten przykład szczupła kobieta to wzorzec negatywny), po prostu być sobą i znaleźć drugą połowę, która będzie akceptować ciałokształt bez zastrzeżeń.

    PS. A co do Segritty to wszystko w jak najlepszym porządku – nie będę ujawniał publicznie, jak próbuje manipulować facetami, by ich rozkojarzyć ;)

  27. 1. nie rozumiem co autorka miala na celu najpierw krytykując „wieszaki” a następnie wmawiajac, ze kazda kobieta jest piękna na swoj sposob i najwazniejsze jest to co ma w glowie

    2. niech sobie wreszcie durne baby wbiją o glowy: swiatowej slawy modelki nie mogą sie katowac dietami, to sa kobiety, ktore to wszystko osiagnely dzieki temu, ze maja taka sylwetke NATURALNIE! kazdy kto jest w branzy wie, ze modelka, ktora musi sie katowac szybko wypada.

    3. wkurza mnie kiedy ktos puszysty probuje pocieszac siebie porownaniami chude – chore, krągłe – zdrowe. co za bzdura…

    4. Belucci na tym zdjeciu jest szczuplutka

    5. grube sławy sa bandazowane bielizna uciskowa, wiec sorry niewiele z nich ma figure Figury w sensie tak proporcjonalne i taliowane

    6. jestem chudzielcem bez wciecia w talii i po tym artukule mam doła jak po wielu innych chwalących „cycate zdrowe prawdziwe seksowne kobiety” uwierzcie mi, kompleks malocycatek jest duzo bardziej powrzechny wsrod mlodych osob niz kompleks wielkodupców.

  28. Nie popadajmy w skrajności. Może taka Scarlet Johhanson (chociaż jej biodra i uda wydają mi się nieco za duże- no ale przynajmniej ma proporcjonalne piersi), czy Monica Bellucci mają ładne ciała (i piękne twarze), ale wiele kobiet, które umieściłaś w notce według mnie wyglądają już dość… Puszyście. Nie są całkiem grubymi wielorybami, ale moim skromnym zdaniem nie są idealne. Wieszaki też mi się nie podobają- mój ideał ma wymiary 90/60/90.

    Nie każda kobieta jest atrakcyjna- to kłamstwo wmawiane zakompleksionym grubaskom, żeby nie było im smutno. Wiadomo, że 90% facetów woli duże piersi (sama mam miseczkę B- ale zdaję sobie sprawę z tego, że są beznadziejnie małe i faceci wolą większe, zamiast okłamywać samą siebie). Nie podoba mi się moja figura, choć tak wiele osób ją komplementuje (mimo, że niby zbliżona do ideału 83/62/90- ten brak biustu mnie dobija) i zamiast wkręcać sobie nieprawdę, czy karmić się złudzeniami zamierzam wziąć kompleksy w swoje ręce i uskładać na operację powiększenia piersi (nie brzydkim silikonem, tylko macrolane). :) Stanę się wtedy swoim ideałem i będę mieć gdzieś całą resztę.

    Nigdy nie rozumiałam co złego ludzie widzą w operacjach plastycznych. Jak dla mnie to jest świetna metoda na wyleczenie swoich kompleksów- w sposób widoczny, bez okłamywania się. Jeśli ktoś tego nie potrzebuje- super. Tyle, że nie każdy czuje się dobrze z tym co ma i nie każdy ma ochotę wciskać sobie, że to, co mu się nie podoba jest ładne. Ja mam gdzieś modę- po prostu podobają mi się szczupłe, proporcjonalne kobiety. PS. Nie rozumiem, czemu ostatnio każdy pisze, jak to wygląd w ogóle nie jest ważny, bo liczy się intelekt. Tak, jakby nie można było być atrakcyjnym i inteligentnym. To są dwie różne rzeczy- jedno nie wyklucza drugiego.

  29. O, chciałam powiedzieć, iż sevvgi ma absolutną racje jesli chodzi o modelki. Do tej pracy trzeba miec duzo sil a jak sie katujesz wacikami z octem to szybko wypadasz. Poza tym to naprawde nie jest boskie, splywajace mlekiem i miodem zycie niemalze porownywalne z prezentowaniem sie na czerwonym dywanie. Modelka musi byc od switu do poznej nocy na nogach, ma kilkapokazow dziennie przez kilka dni, potem sa sesje, przeloty, przejady, castingi kotre rowniez wymagaja sil ktorych sie nie ma jak sie je jeden listek salaty.

    Ty zas, Seg jako czlowiek zwiazany z szol bizem najlepiej chyba wiesz ile bzdur jest w ogolnym przyjmowaniu tego jak to pewne zawody (aktorstwo) sa proste, latwe i lacza sie tylko ze splendorem a nie czasem mordercza praca na planie przez nascie godzin.

    Ja bylam modelka. Nosilam sie w rozmiarze 36 w porywach duzych stresow i 34 ale bylam wtedy plaska, koscista i zle sie czulam i ze soba i fizycznie. Teraz nosze sie w 38. Z za chudnych bioder do ktorych mi w Paryzu dodawali zrobilo sie powyzej akceptowanej normy. z braku biustu wyroslo C, zas talii jaknie bylo tak nie ma dalej.

    ja sie zgadzam, ze te kobiety na zdjeciach sa piekne ale one maja jedna zasadnicza ceche. Maja figure klepsydry. Nie kazda kobieta taka ma.

Dodaj komentarz