Takiego sobie wybrałam.

usta serce

Ludzie się nie zmieniają. Ludzie są różni. Ludzi jest dużo. W praktyce oznacza to, że możemy sobie wybrać na partnera kogoś, kto nam odpowiada taki, jaki jest.

Przyjaciółka naszej rodziny jest przykładem kobiety, która należy do tej wąskiej grupy rozumiejącej tę regułę. Po kilkudziesięciu latach małżeństwa z fantastycznym facetem, który ma tę przypadłość, że kocha wszystkie kobiety (nie tylko swoją żonę), po prostu się rozstali. W przyjaźni. W tak piękny sposób, że wielu z nas chciałoby tak się żenić jak oni się rozwodzili. I nie było to rozstanie na zawsze, tylko zwykłe zerwanie małżeństwa po to, by oboje mogli żyć z innymi ludźmi w związkach, co też uczynili, pozostając sobie bliskimi. Ta sama kobieta powiedziała kiedyś mojej mamie w rozmowie o ich małżeństwie: A co mam narzekać. Takiego sobie wybrałam. 

Różne mają przypadłości mężczyźni, których kochamy. Mogą być bałaganiarzami lub pedantami. Wpatrzeni w nas jak w święty obrazek lub oglądający się za każdą parą cycków. Spokojni i flegmatyczni lub nadpobudliwi i nieumiejący się zrelaksować. Kochamy ich z różnych powodów. Czasem za zalety, pomimo wad, które po prostu mamy w dupie, doceniając to, co dobre – albo właśnie za wady. Bo jest wiele kobiet, które po prostu lubią trudnych facetów, lubia o nich walczyć, kłócić się  nimi lub wzruszać się na widok ich fajtłapowatości. Sęk w tym, żeby związać się z mężczyzną w całości – a nie tylko z tymi kilkoma cechami, które w nim lubimy, naiwnie licząc na to, że resztę da się zmienić. Bo się nie da.

Jakby powiedział uwielbiany przeze mnie Ernest: Moje kochane, cycate czytelniczki, 
wbrew temu, co co się mówi o życiu, ono wcale nie jest skomplikowane. Jest banalnie proste. Jeśli jakiś mężczyzna pasuje Wam w całości – bierzcie go. Jeśli nie pasuje – nie bierzcie. I zamiast na niego narzekać, zaakceptujcie go takim, jaki jest – lub się z nim rozstańcie.

Komentarze do wpisu: 18 Napisz komentarz

  1. Prosta prawda która jest tak bardzo nie do pojęcia przez ogrom kobiet. I potem płacze takie to w poduszkę, że on coś tam. A widziały gały co brały. To nie, zawsze są bojowniczki w imię księcia na białym koniu które wierzą, że go zmienią i będzie taki jak one chce. Nie ważne co on chce, ważne co one chcą od niego..

  2. „I zamiast na niego narzekać, zaakceptujcie go takim, jaki jest – lub się z nim rozstańcie” – potwierdzam, polecam! Proste rozwiązanie, a wszystkim będzie się żyć lepiej.

  3. ana2213 napisał(a):

    Problem w tym wszystkim polega na tym, że ogrom z nich woli być z kimś niż z nikim…..”ale jak po x latach związku mam być sama?”

  4. Katja napisał(a):

    Nie od razu, ale w końcu udało mi się wypracować powyższą zasadę. Albo jestem z kimś z całym jego wachlarzem cech, albo w ogóle. I nie chodzi o szukanie ideału, tylko o trzeźwą ocenę siebie i kochanego.

  5. Milka napisał(a):

    Prosta prawda, której niektórym „cycatym czytelniczkom” nie da się wtłoczyć do główek ani prośbą, ani groźbą, ani nawet przekupstwem… ;)

  6. Mju napisał(a):

    Ja wybrałam w całości, wzięłam, ale i tak narzekam! Pogodziłam się z jego wadami już dawno, bo zalety górują, a wady są czasami urocze (fajtłapowatość ;> ), jednak kobietą jestem, lubię sobie pomarudzić. Dobrze, że on też mnie wziął w całości ;) I tak jest fajnynajfajniejszy, nasz związek dobrynajlepsiejszy, a ja szczęśliwanajszczęśliwsza. Mam za to koleżankę, która na faceta marudzi (ona na całe życie marudzi, to inna sprawa) tak jakby była do niego uwiązana. A przeszkadza jej w nim… 99% całości. Czy tak ciężko powiedzieć ‚spadaj’?

  7. ernest4 napisał(a):

    ludzie piszą że „banał” i że to za proste, ale żeby kochać i być kochanym nie potrzebna jest teoria strun i jedenastowymiarowy wszechświat.

  8. Saly Wells napisał(a):

    Prosta prawda, ale ignorowana przez wiele kobiet. I święte słowa „A co mam narzekać. Takiego sobie wybrałam”. Nikt nie jest idealny i albo się to akceptuje albo nie :p

  9. Z moich obserwacji wynika coś zupełnie innego – ludzie się zmieniają cały czas, tylko nikt nie ma na to bezpośredniego wpływu.

  10. krampfunga napisał(a):

    dokładnie. słabią mnie wszyscy ci, którzy się na coś decydują, a potem narzekają na to, jakie to jest – widziały gały co brały, proste.

  11. Miki Ki napisał(a):

    to wcale nie jest takie proste. „widziały gały co brały”?? a Przepraszam, co widziały? Wygląd + fikcję pierwszych zalotów. Inne powiedzenie, którego moja mama używa „trzeba zjeść beczkę soli”. I taka jest prawda, nigdy nie wiesz czego nowego się dowiesz. Kolejna trudność to ocena czy to moja akceptacja wad partnera czy już zmuszanie się do czegoś – kto wie takie rzeczy w trymiga ten podejmuje dobre decyzje i może się chwalić. Ale nie sądze aby wiele było takich osób. A jak już ktoś taki się znajdzie, to powiedzą, że w „gorącej wodzie kąpany”, bo przecież trzeba dawać szanse sobie i innym, nie można się spieszyć, potrzeba czasu na coś wielkiego, Kaizen..

Dodaj komentarz