Test na friend-zone

Drodzy panowie, jeśli dziewczyna nie ma problemu z tym, żebyście ją odwiedzili, gdy jest chora, to możecie mieć absolutną pewność, że jesteście w jej friend-zone i seksu nie będzie. Nawet gdy ona wyzdrowieje. 

Żadna zakochana kobieta nie pozwoli facetowi, na którego ma ochotę, oglądać siebie z niemytymi włosami, zasmarkaną, w spoconym z gorączki T-shircie, wśród chusteczek, i niewyniesionych kubków po herbacie.

Ba. Ja mam problem nawet z tym, żeby w czasie choroby wpadali do mnie zwykli znajomi. Jestem chora, mogę zarazić, nie chce mi się gadać albo wręcz nie mogę gadać – i po co mi wtedy jakiś gość, któremu trzeba być jeszcze wdzięcznym za to, że przywiózł zakupy. Dajcie cierpieć w samotności.

Komentarze do wpisu: 36 Napisz komentarz

  1. A ja lubię być odwiedzana jak jestem chora, czuję się wtedy taka kochana i lubiana. Zasmarkana i z nieumytymi włosami i tak wyglądam pięknie, więc można przychodzić. Wiedzą, że mogą się zarazić, aktualnie ostrzegam przed ospą i czekam na słodyczowe wsparcie :> A friend-zone nie wyklucza seksu!

  2. Za słowami memi, podważanymi i cytowanymi niejednokrotnie:
    ”W życiu spodziewaj się niespodziewanego, a wtedy nic Cię nie zaskoczy” – to w kontekście wyrzekania się tego seksu, że NIE bo mnie widziałeś jak chorowałam. Albo co gorzej, bo moim dobrym znajomym jesteś.
    P.S.
    Powrotu życzę do zdrowia no i tego co w tekście się przewija, może tego nawet bardziej – choć w czasie możesz to inaczej rozłożyć, znaczy wg upodobania własnego.
    P.S. 2
    Czy jeszcze nie złamałem, tego, misternie uplecionego Regulaminu?

    1. W życiu spodziewane są na ogół zupełne banały i w tym świetle komentarz nie zaskakuje przez swoją oczywistość…

      To nie jest wyrzekanie sie seksu, tylko prosta zasada, że jak się dopuszcza taką możliwość, że seks jest możliwy, to niemożliwe staje się dopuszczenie do pokazania się osobie, z którą można sie potem kochać- z nosem jak latarnia, spuchniętymi oczami i w stanie rozkuciudłania.

      Ergo: zasada nie brzmi: ,,nie chcę, bo mnie widziałeś”, tylko ,,chcę, więc mnie nie widziałeś” Proste.

      To dość zdrowe podejście do choroby, w jej sensie estetycznym :)

  3. Chyba jestem inna bo w niczym mi nie przeszkadza by ktoś mnie widział chorą, rozczochraną, smarczącą czy co tam jeszcze.
    Faceci, z którymi sypiałam widzieli mnie w różnych złych stanach i nie wpłynęło to w żadną stronę na wzajemną atrakcyjność.
    Ja się nie czuję mniej seksowna bo mam nieogolone nogi i zapuchnięte oczy, więc mi nie przeszkadza, że ktoś mnie taką zobaczy.
    A jeśli potencjalny łóżkowy samiec ujrzawszy mnie niedysponowaną stwierdzi, że w takim razie z seksu nici bo nie jestem zawsze Afrodytą to niech się cmoknie- znaczy się na ten seks i tak nie zasługuje.

    1. Poza tym coś takiego jak friendzone to mit. Jeśli lubię faceta na tyle, by z nim jakoś regularnie gadać to znaczy, że lubię go też na tyle by móc wskoczyć mu do łóżka;)

      1. To jesteś wyjątkowa :)
        Ja nigdy w życiu nie mogłabym iść do łóżka z przyjacielem. Po paru latach przez to straciłam paru przyjaciół ;)
        Ale zawsze wyznawałam zasadę, że przyjaciel jest do przyjaźni a nie do łóżka! :D

    2. Nie jesteś inna :)

      Zacytujmy: ,,Faceci, z którymi sypiałam widzieli mnie w różnych złych stanach i nie wpłynęło to w żadną stronę na wzajemną atrakcyjność.”

      A skąd wiesz? Bo możesz mówić tylko za siebie. To, że bycie ,,w złym stanie” nie wpływa na pojęcie atrakcyjności osoby w ,,dobrym stanie” wydaje się dość oczywiste. To co sie dzieje w odwrotną stronę tez jest oczywiste, nawet jeśli ten fakt pracowicie ignorujesz.

      Zacytujmy: ,,Ja się nie czuję mniej seksowna bo mam nieogolone nogi i zapuchnięte oczy, więc mi nie przeszkadza, że ktoś mnie taką zobaczy.”

      To jak się czujesz, nie ma znaczenia. Ważne, jaka jesteś w tym stanie, a jestes mniej seksowna, przede wszystkim w oczach facetów, którzy na Ciebie patrzą. Mamy równouprawnienie. Zasada działa w obie strony. Przyznałabyś rację facetowi, który twierdzi, że kobieta ma go wielbić niezależnie od zaniedbania higienicznego?. Zlituj się. Miłość może przetrwać wojnę, ale z nieumytymi zębami i tłustym włosiem będzie miała problem.

      Zacytujmy: ,,A jeśli potencjalny łóżkowy samiec ujrzawszy mnie niedysponowaną stwierdzi, że w takim razie z seksu nici bo nie jestem zawsze Afrodytą to niech się cmoknie- znaczy się na ten seks i tak nie zasługuje.”

      Zasługuje. Tylko z inną. I ta inna go cmoknie, tam gdzie oboje będą mieli ochotę. Poza tym: co to znaczy nie zasługuje? Czy seks jest jakąs ofiarą, czy nagrodą, za to, że facet będzie tworzył iluzję Twojej wspaniałości, mimo tego, że Ci się nie chce starać? Ejże! :)

      1. Tu chyba trzeba jeszcze rozgraniczyć fazę początkową znajomości, kiedy kobiece pupu pachnie stokrotkami, wszyscy jesteśmy piękni, wypucowani, nie zdarza nam się miewać bezsennych nocy, po których wyglądamy jak zombie, zawsze jesteśmy roześmiani i obdarzamy łagodnym spojrzeniem cierpiących z Nigerii. Wydaje mi się, że kiedy dochodzi aspekt głębszego uczucia, przywiązania, poczucia komfortu przy drugiej osobie, można sobie pozwolić na więcej, bo kochamy kogoś za coś poza ogolonymi nogami. Nie chodzi tu o popadanie w skrajność i totalne olewactwo w sferze dbania o siebie – dbać o siebie należy zawsze, tak jak zawsze należy starać się dobrze wyglądać, tak dla siebie, jak i ku radości partnera. Może Joannie chodziło o to, że przy bardziej zażyłej znajomości to, że czasem wygląda jak glut nie zredukuje nagle pożądania partnera do zera, kiedy znowu zacznie wyglądać jak człowiek.

        1. Joannie chodziło o to, jak sama napisała, że jeżeli ona czuje się sexy w stanie problematycznym, to pogląd ten należy podzielać w całej rozciągłości, a jeśli się komu nie podoba (pogląd, lub Joanna), to won. Otóż, po pierwsze trudno zgodzić się z sugestią, że w sprawach seksu jest tak, że kobieta udziela pozwolenia ,,wzamian”, a facet przyjmuje z wdzięcznością ,,mimo”. Zawsze twardo stałem na stanowisku, że najlepiej jest wtedy, kiedy dają oboje i biorą oboje wzamian, bez żadnego mimo.

          Oczywiście, że kochamy kobietę nie tylko za ogolone nogi, ale przy zastrzeżeniu, że kochamy ją także za ogolone nogi, z czego płynie całkiem logiczny wniosek, że z ogolonymi kochamy ją bardziej. Każdy człowiek, a zwłaszcza każdy facet, który twierdzi, że wygląd nie ma dla niego znaczenia, powinien być podejrzany o jedną z dwóch zbrodni kardynalnych w miłości:

          a) Jest popapranym pięknoduchem, dla którego sfera atrakcyjności (a co za tym idzie- sfera seksualności) w interakcji z kobietą ma znaczenie niewielkie, bo twierdzi, że liczy się ,,piękne wnętrze”. Będzie miał rację w 50%, czyli, uczciwszy uszy Pań- g…. prawda.

          b) Ma tak niskie poczucie własnej wartości, że boi sie stawiać partnerce jakiekolwiek wymagania. Ucieszy się pierwszą lepszą kobietą, która go zechce przytulić i jeszcze będzie wdzięczny, że go nie przepędziła.

          Oba typy to właściwie nie faceci, tylko typ facetokształtny. Nie warto się z nimi zadawać, chyba że jest się damskim odpowiednikiem z tymi samymi dysfunkcjami.

        2. Pełna zgoda, dalej jednak obstaję, że raczej nie przestaje się kochać czy pożądać partnerki, z którą się jest czas jakiś, za nieogolone nogi (mówimy o sytuacji sporadycznej, nie regularnej), czy opuchnięte chwilowo oczy (co już w zdecydowanej większości przypadków nie leży w zasięgu naszej kontroli), za to, widząc potencjalną partnerkę w tej okazałości, raczej nie zainteresuje się jej wdziękami, bo nie dostrzeże ich za opuchniętą facjatą.

        3. Rozpracujmy więc 2 komentarz

          -Joannie chodziło o to, jak sama napisała, że jeżeli ona czuje się sexy w stanie problematycznym, to pogląd ten należy podzielać w całej rozciągłości, a jeśli się komu nie podoba (pogląd, lub Joanna), to won. Otóż, po pierwsze trudno zgodzić się z sugestią, że w sprawach seksu jest tak, że kobieta udziela pozwolenia ,,wzamian”, a facet przyjmuje z wdzięcznością ,,mimo”. Zawsze twardo stałem na stanowisku, że najlepiej jest wtedy, kiedy dają oboje i biorą oboje wzamian, bez żadnego mimo.

          Mi chodziło o to, że facet uciekający ode mnie na widok mnie przeziębionej/chorej nie jest facetem, nie jest potencjalnym partnerem (do niczego) i równie dobrze mógłby się po prostu wykastrować .

          -„Oczywiście, że kochamy kobietę nie tylko za ogolone nogi, ale przy zastrzeżeniu, że kochamy ją także za ogolone nogi, z czego płynie całkiem logiczny wniosek, że z ogolonymi kochamy ją bardziej. Każdy człowiek, a zwłaszcza każdy facet, który twierdzi, że wygląd nie ma dla niego znaczenia, powinien być podejrzany o jedną z dwóch zbrodni kardynalnych w miłości:”

          Już jestem ciekawa o co mam oskarżyć swojego ponieważ on zawsze twierdził, że jak mam nieogolone nogi to leci na mnie tak samo, jak wtedy, gdy owe nogi ogolone mam.

          -„a) Jest popapranym pięknoduchem, dla którego sfera atrakcyjności (a co za tym idzie- sfera seksualności) w interakcji z kobietą ma znaczenie niewielkie, bo twierdzi, że liczy się ,,piękne wnętrze”. Będzie miał rację w 50%, czyli, uczciwszy uszy Pań- g…. prawda.”

          Jako kobieta, która nie zwraca uwagi na wygląd fizyczny tylko na wnętrze czuję się urażona i to dość mocno. Chyba muszę wszystkim brzydkim ludziom, z którymi się kiedykolwiek przespałam powiedzieć, że się z komentarza na blogu Seg dowiedziałam, że ja ich w sumie chciałam tylko w 50%.

          -b) „Ma tak niskie poczucie własnej wartości, że boi sie stawiać partnerce jakiekolwiek wymagania. Ucieszy się pierwszą lepszą kobietą, która go zechce przytulić i jeszcze będzie wdzięczny, że go nie przepędziła.”

          Widzisz każdy ma inne wymagania. Ja np. mam bardzo niskie wymagania dotyczące wyglądu za to bardzo duże dotyczące charakteru (nawet do seksu). Mój jest mniej restrykcyjny bo do seksu wystarczy mu wygląd, ale do seksu, który ma się powtórzyć kiedyś to już też potrzebuje przede wszystkim charakteru. Było sporo dziewczyn, które go chciały tulić i nie tylko, ale wybrał taką szarą mnie. Co to się nie maluje, nie chadza w szpilach i o zgrozo czasem biega po domu nieogolona i twierdzi, że uwielbia mnie z tę właśnie swobodę i za to, że ja się nie muszę starać by mu się podobać. Moim zdaniem to lepsze. Ale każdemu według gustu.

          -„Oba typy to właściwie nie faceci, tylko typ facetokształtny. Nie warto się z nimi zadawać, chyba że jest się damskim odpowiednikiem z tymi samymi dysfunkcjami.”

          Dla mnie typem facetokształtnym jest ktoś przywiązujący ogromną wagę do wyglądu. Mogę tylko się cieszyć, że ja nie spełniam Twoich standardów, bo Ty nie spełniasz moich. Natomiast wmawianie innym co jest jedynie słuszną formą pożądania i co się powinno cenić świadczy tylko o tym, kto takie piękne teorie wygłasza.

      2. Rozbrójmy Twoją wypowiedź po kolei bo się chyba troszkę zagalopowałeś:
        Nie jesteś inna :)

        -„Zacytujmy: ,,Faceci, z którymi sypiałam widzieli mnie w różnych złych stanach i nie wpłynęło to w żadną stronę na wzajemną atrakcyjność.”
        A skąd wiesz? Bo możesz mówić tylko za siebie. To, że bycie ,,w złym stanie” nie wpływa na pojęcie atrakcyjności osoby w ,,dobrym stanie” wydaje się dość oczywiste. To co sie dzieje w odwrotną stronę tez jest oczywiste, nawet jeśli ten fakt pracowicie ignorujesz.”

        Stąd, że pomimo widzenia mnie w stanie absolutnie okrutnym nadal mieli ochotę na seks ze mną, ba nadal szczerze prawili mi komplementy. Możliwe, że to wynika z mojego filtru dobierania sobie znajomych. Jeśli ktoś mi powie, że uważa chorą kobietę za odstręczającą automatycznie wylatuje ze strefy bliskiego znajomego i równie automatycznie znika ze strefy ‚mężczyzna z którym poszłabym do łóżka”

        -Zacytujmy: ,,Ja się nie czuję mniej seksowna bo mam nieogolone nogi i zapuchnięte oczy, więc mi nie przeszkadza, że ktoś mnie taką zobaczy.”
        To jak się czujesz, nie ma znaczenia. Ważne, jaka jesteś w tym stanie, a jestes mniej seksowna, przede wszystkim w oczach facetów, którzy na Ciebie patrzą. Mamy równouprawnienie. Zasada działa w obie strony. Przyznałabyś rację facetowi, który twierdzi, że kobieta ma go wielbić niezależnie od zaniedbania higienicznego?. Zlituj się. Miłość może przetrwać wojnę, ale z nieumytymi zębami i tłustym włosiem będzie miała problem.”

        Seksapil to głównie samopoczucie. I ja nie uważam, by np. mój mężczyzna jak jest chory był mniej atrakcyjny. Wręcz przeciwnie pociąga mnie cały czas mimo potu, smarków i opuchlizn. Przy czym ważne jest, że zaniedbania higieniczne nie wynikają z ogólnego braku higieny tylko z niemożności zrobienia czegokolwiek ze względu na złe samopoczucie. Tak samo ja jak miała grypę żołądkową czułam, że mój nie może się doczekać aż się poczuję lepiej chociażby na tyle by być w stanie wykonywać inne czynności seksualne. A na pewno nie wyglądałam wtedy na Miss World

        -Zacytujmy: ,,A jeśli potencjalny łóżkowy samiec ujrzawszy mnie niedysponowaną stwierdzi, że w takim razie z seksu nici bo nie jestem zawsze Afrodytą to niech się cmoknie- znaczy się na ten seks i tak nie zasługuje.”
        Zasługuje. Tylko z inną. I ta inna go cmoknie, tam gdzie oboje będą mieli ochotę. Poza tym: co to znaczy nie zasługuje? Czy seks jest jakąs ofiarą, czy nagrodą, za to, że facet będzie tworzył iluzję Twojej wspaniałości, mimo tego, że Ci się nie chce starać? Ejże! :)”

        -Po pierwsze. Jeśli facet z powodu tego, że przez 3-5 dni jestem chora i wyglądam jak koszmar stwierdzi, że nie chce ze mną seksu bo mnie widział ‚niezrobioną’ to znaczy, że to dupa a nie facet i w moich oczach by stracił.
        Po drugie seks jest czymś, co ma sprawiać dwóm stronom radość. Facet, który zamiast wspierać mnie w chorobie, powie mi, że jestem brzydka i teraz to on chce z inną, ładniejszą na chwilę obecną straci w moich oczach na tyle, że ja nie będę chciała seksu z nim, bo bym go uważała za pajaca i bałwana. A ja chcę mężczyzn a nie oderwanych od rzeczywistości buraków.

        1. Zacytujmy: ,,Mi chodziło o to, że facet uciekający ode mnie na widok mnie przeziębionej/chorej nie jest facetem, nie jest potencjalnym partnerem (do niczego) i równie dobrze mógłby się po prostu wykastrować.”

          Zdecyduj się o czym rozmawiamy. Napisałaś, że, zacytujmy: ,,Ja się nie czuję mniej seksowna bo mam nieogolone nogi i zapuchnięte oczy, więc mi nie przeszkadza, że ktoś mnie taką zobaczy.” i do tego sie odnosiłem. Więc nie kontruj katarem, bo nie o katarze pisałaś, tylko o tym, że czujesz się równie wspaniale w stanie zaniedbania, co wypielęgnowania i Twój facet ma obowiązek podzielać ten pogląd. Nie ma i nie podziela.

          Zacytujmy: ,,Już jestem ciekawa o co mam oskarżyć swojego ponieważ on zawsze twierdził, że jak mam nieogolone nogi to leci na mnie tak samo, jak wtedy, gdy owe nogi ogolone mam.” ,,Co to się nie maluje, nie chadza w szpilach i o zgrozo czasem biega po domu nieogolona i twierdzi, że uwielbia mnie z tę właśnie swobodę i za to, że ja się nie muszę starać by mu się podobać. Moim zdaniem to lepsze.”

          O kłamstwo. Ponieważ nie mówi prawdy. Faceci celują w opowiadaniu takich słodkich bredni, ponieważ kobiety chcą w nie wierzyć i dzięki temu faceci wydaja im się atrakcyjniejsi, ponieważ na pozór mają piękne dusze, są głębocy, wrażliwsi etc. Poza tym jest wygodniej, bo taka deklaracja daje poczucie bezpieczeństwa przy minimum starań. To pozór. W rzeczywistości każdy facet pragnie kobiety atrakcyjnej, nie przepada za drapiącymi kończynami i uprawia samogwałt marząc o gładkich nogach i oglada się za takimi na ulicy. A Ty śnij dalej :) A! I nie pytaj swojego faceta o zdanie w tej kwestii, ponieważ jak to przeczyta, to skłamie, że nie kłamie, ale w myślach przybije mi piątkę.

          Zacytujmy: ,,Jako kobieta, która nie zwraca uwagi na wygląd fizyczny tylko na wnętrze czuję się urażona i to dość mocno. ”

          Nie szkodzi. Poza tym założenie, że percepcja atrakcyjności nie zależy od płci jest brawurowo naiwna. Jednak różnimy się od siebie, Wy, kobiety i my, faceci.

          Zacytujmy ,,Wręcz przeciwnie pociąga mnie cały czas mimo potu, smarków i opuchlizn.”

          Gratuluję. Czego się spodziewasz? Braw? Bardzo prawdopodobne, że aplauz urządzą tylko opuchnięci, przepoceni i zasmarkani. Resztę zniesmaczysz co najwyżej.

          Zacytujmy: ,,Tak samo ja jak miała grypę żołądkową czułam, że mój nie może się doczekać aż się poczuję lepiej chociażby na tyle by być w stanie wykonywać inne czynności seksualne. A na pewno nie wyglądałam wtedy na Miss World”

          A twój facet, to co on jest własciwie? Pudel jakiś napalony, czy chomik, że się nie może powstrzymać od seksu, podczas gdy jego kobieta ma biegunkę i torsje? I że niby to jest fajne? Zlitujże się.

          Zaiste, parszywe czasy nastały, że kobiety piszą na publicznym forum o tym, że bywaja zaniedbane w takiej formie, jakby to było coś godnego pochwał i uznania. Twoje rozumowanie jest zupełnie tandetne. Atrakcyjność fizyczna i psychiczna to nie są naczynia połączone. To nie jest tak, że jak jesteś mniej atrakcyjna na zewnątrz, to Twoja wewnętrzna atrakcyjność rośnie. Jak nie ogolisz nóg, to nie jestes przez to bardziej inteligentna. Jesteś tak samo inteligentna, tyle że z nieogolonymi nogami, co cieszyć nie powinno, zwłaszcza Twojego faceta, niezaleznie od tego, jaką wersję oficjalną ma dla Ciebie. Mnie to jest perfekcyjnie obojętne. Jemu nie jest z pewnością, choć mało prawdopodobne, że Ci o tym powie szczerze.

        2. -Zdecyduj się o czym rozmawiamy. Napisałaś, że, zacytujmy: ,,Ja się nie czuję mniej seksowna bo mam nieogolone nogi i zapuchnięte oczy, więc mi nie przeszkadza, że ktoś mnie taką zobaczy.” i do tego sie odnosiłem. Więc nie kontruj katarem, bo nie o katarze pisałaś, tylko o tym, że czujesz się równie wspaniale w stanie zaniedbania, co wypielęgnowania i Twój facet ma obowiązek podzielać ten pogląd. Nie ma i nie podziela.

          Wszystko jedno czy katar czy grypa żołądkowa i tak czuję się wspaniale jako ja. I i tak wiem, że niezależnie od mojego stanu podobam się swojemu facetowi. Nawet jeśli jest w stanie obiektywnie stwierdzić, że jak mam 39 gorączki wyglądam gorzej to nie wpłynie to na jego postrzeganie mnie jako całości. Ale rozumiem, że ciężko to zrozumieć osobie, dla której ładny wygląd zawsze i wszędzie ma znaczenie nadrzędne.

          -O kłamstwo. Ponieważ nie mówi prawdy. Faceci celują w opowiadaniu takich słodkich bredni, ponieważ kobiety chcą w nie wierzyć i dzięki temu faceci wydaja im się atrakcyjniejsi, ponieważ na pozór mają piękne dusze, są głębocy, wrażliwsi etc. Poza tym jest wygodniej, bo taka deklaracja daje poczucie bezpieczeństwa przy minimum starań. To pozór. W rzeczywistości każdy facet pragnie kobiety atrakcyjnej, nie przepada za drapiącymi kończynami i uprawia samogwałt marząc o gładkich nogach i oglada się za takimi na ulicy. A Ty śnij dalej :) A! I nie pytaj swojego faceta o zdanie w tej kwestii, ponieważ jak to przeczyta, to skłamie, że nie kłamie, ale w myślach przybije mi piątkę.

          Tak się składa, że wiem i widzę z jakimi kobietami sypiał mój facet (znam chyba wszystkie osobiście). Wiem nawet jakie podobają mu się teraz (dość często porównujemy swoje gusta pod tym względem). Nie wrzucaj wszystkich do jednego worka (bo każdy facet marzy o kobiecie z żurnala- otóż nie każdy, tak jak nie każda kobieta marzy o umięśnionym facecie).

          -Nie szkodzi. Poza tym założenie, że percepcja atrakcyjności nie zależy od płci jest brawurowo naiwna. Jednak różnimy się od siebie, Wy, kobiety i my, faceci.

          Nie czuję się kobietą. Mężczyzną też nie. Nie piszę z punktu widzenia jakieś płci tylko siebie i pewnej innej grupy osób, które poznałam i w której jest akurat też mężczyzna, z którym spędzam życie. Dla niektórych po prostu charakter ma ważniejsze znaczenie niż wygląd. Ale rozumiem, że Twoja teoria męskości i tego, czego prawdziwy facet pragnąć powinien czuje się tym zagrożona.

          -Gratuluję. Czego się spodziewasz? Braw? Bardzo prawdopodobne, że aplauz urządzą tylko opuchnięci, przepoceni i zasmarkani. Resztę zniesmaczysz co najwyżej.

          Niczego się nie spodziewam. Dziele się tylko tym, że można mieć inną perspektywę na niektóre tematy. Jeśli kogoś zniesmaczam to jego problem, a nie mój.

          -A twój facet, to co on jest własciwie? Pudel jakiś napalony, czy chomik, że się nie może powstrzymać od seksu, podczas gdy jego kobieta ma biegunkę i torsje? I że niby to jest fajne? Zlitujże się.

          Ale czy ja piszę, że się nie może powstrzymać? Po prostu miło jest czuć się pożądana nawet jak się jest chorym. Ty wszystko tak negatywnie odbierasz, że aż chyba mi się Ciebie żal trochę robi.

          -Zaiste, parszywe czasy nastały, że kobiety piszą na publicznym forum o tym, że bywaja zaniedbane w takiej formie, jakby to było coś godnego pochwał i uznania.

          Moim zdaniem to smutne, że jakiś facet pisze ‚w imieniu wszystkich samców prawdy objawione”. I smutne to, że coś tak pięknego jak związek na dobre i na złe i pożądanie mimo gorszych chwil sprowadza do kłamstw i pudli.

          -Twoje rozumowanie jest zupełnie tandetne. Atrakcyjność fizyczna i psychiczna to nie są naczynia połączone.

          U niektórych są. W różny sposób. U mnie np. ładny charakter umie przesłonić wygląd niemal zupełnie. U innych działa to tylko tak, że zły charakter sprawi, że najlepsza laska zacznie się wydawać niewarta starania ani marzenia o niej bo jest tępa i chamska. Ludzie są różni.

          -To nie jest tak, że jak jesteś mniej atrakcyjna na zewnątrz, to Twoja wewnętrzna atrakcyjność rośnie. Jak nie ogolisz nóg, to nie jestes przez to bardziej inteligentna.

          Nigdzie na napisałam, że nieogolenie nóg w trakcie choroby zwiększa moje IQ (swoją drogą wizja nieogólnych nóg chyba zmniejsza Twoje bo czepiasz się niesamowicie o argumenty powstałe w Twojej głowie), tylko, że jeśli ktoś ze mną jest dla mojego charakteru a nie wyglądu, to to że jak nie mam sił się ogolić i tego nie zrobię, nie wpłynie w żadne sposób na jego odczucia do mnie ani na to, jak będzie mnie odbierał.

          -Jesteś tak samo inteligentna, tyle że z nieogolonymi nogami, co cieszyć nie powinno, zwłaszcza Twojego faceta, niezaleznie od tego, jaką wersję oficjalną ma dla Ciebie.

          Naprawdę strasznie mi żal, że twierdzisz, że mój związek oparty jest na kłamstwach choć tak naprawdę nie wiesz jak jest naprawdę. Swoją teorię opierasz tylko na swoim wyobrażeniu ‚prawdziwego samca’, a jak pisałam ludzie są różni. I akurat bardzo dobrze wiem co mojemu przeszkadza a co nie.

          -Mnie to jest perfekcyjnie obojętne. Jemu nie jest z pewnością, choć mało prawdopodobne, że Ci o tym powie szczerze.

          Dziękuję Ci mędrcu wielki, że czytając kilka moich komentarzy wiesz o moim mężczyźnie i naszym związku więcej niż ja. Chylę czoła przed Twoją srebrna kulą, z której niechybnie musisz czerpać owe mądrości.

        3. Dobra. Skróćmy te męki. :)

          Przepraszam bardzo, ale to nie są wynurzenia fałszywego mędrca, tylko rzeczy oczywiste opisane z uczciwością i cholera jasna, pewną dozą odwagi, bo dotyczą równiez mnie jako faceta. Można sobie filozofoiwać i relatywizować, deklarować ponadto-bycie i falsyfikować rzeczywistość do uśmiechniętej śmierci- a nieogolona noga w większości facetów frenetycznego entuzjazmu nie budzi i takie są fakty. Ignorujesz je na własną odpowiedzialność i nic mi do tego.
          To nie jest specjalnie skomplikowane rozebranie poznawcze, żeby stwierdzić, że faceci wolą kobiety zadbane (mylę się?)
          Następnie: Jest oczywiste, że każda relacja międzyludzka, a zwłaszcza związek damsko męski nie funkcjonuje na zasadach absolutnej, stuprocentowej szczerości. Co za tym idzie, każda osoba wliczając w to Joannę, która jest skłonna twierdzić, że wie o swoim partnerze wszystko i wie wszystko o tym, co mu sie podoba, a co nie, jest rozbrajająco naiwna i działa na własna szkodę i na szkodę związku. Jak się kończy takie rozumowanie, na blogu celnie podsumował Karol. Chcesz robić takie bubu facetowi- Twoja sprawa.

          Trzeba wiedzieć jakie zadać pytanie. Jeśli spytasz ,,czy kochasz mnie mimo nieogolonych nóg?” to pewnie odpowie, że tak i będzie to prawda. Ale to NIE oznacza, że to mu się podoba, ani nawet NIE oznacza tego, że mu jest to obojętne. To NIE jest zachęta do nie golenia nóg, nie myl pojęć!

          Jeśli spytasz ,,czy wolisz mnie w łóżku z ogolonymi, czy nieogolonymi nogami?” bardziej prawdopodobne, że powie prawdę.

          Jeśli facetowi jest obojętne, czy zjawiasz się w łóżku w pończochach z gładką skórą, czy w przepoconym dresie z parodniową szczeciną, to to nie jest powód do dumy z faceta, że taki tolerancyjny i kocha Twoje wnętrze, tylko game over związku. Jesteś mu obojętna i zaraz będzie się katapultował. A potem zacznie się labiedzenie ,,co ona takiego ma, czego ja nie mam?” Otóż, pewnie sprawną maszynkę i niejakie pojęcie o tym, jak działają faceci. Są różni- tu sie nie mylisz, ale w sprawie tego, czy przyjemniej spędza się czas w towarzystwie zadbanej kobiety, czy niechluja panuje pewnien konsensus.

  4. Bzdura! Podryw na biedulkę, jest jednym z moich ulubionych :D
    Uwielbiam jak starający się o względy przylatuje w te pędy z owockami i rutinoscorbinem (czy czym tam), by śmiać się z obdartego chusteczkami nosa, starać się znaleźć sposób, by przytulić do piersi rozpaloną od gorączki głowę i śpiewać mi kołysanki (no… ewentualnie puścić jakąś ładną muzyczkę).
    W słabości siła!

    1. Pełnowartościowy facet szuka pełnowartościowej kobiety, a nie zasmarkanego dziecka. Przeczytaj jeszcze raz to co napisałas i zauważ, że nie piszesz o sobie, jak o kobiecie, tylko o zasmarkanym dziecku właśnie. Kołysanki, rozpalona główka, obtarty nosek?
      To nie jest tak, że facet ma mieć w nosie Twój zły stan zdrowia. Ale podryw na bidulkę jest skuteczny tylko i wyłącznie wobec facetów, z którzy są na tyle słabi, żeby szukać sierot, bo kobiety są poza ich zasięgiem. W słabości siła? To maksyma dla osób, które szukają wartości w słabości, bo na siłę ich nie stać.

        1. Nie przypominam sobie, abym kiedykolwiek publikował w internecie jakiekolwiek zdjęcie z wszelkimi atrybutami męskości. Nie jest to strosowanie tylko prosta mechanika rzeczywistości.

          Jeżeli zdołam być silny przy silnej partnerce- to najprawdopodobniej jestem silny. Jeżeli jestem silny przy partnerce- dziecku, to najprawdopodobniej jest to pozór siły, wynikający z kontrastu jedynie, a nie z rzeczywistej siły.

          Umówmy się. Jeżeli mamy poważny problem zdrowotny, chorobę, szpital etc, to facet ma stać i stać jak mur. Pomagać, wspierać, rozwiązywać problemy i usuwać przeszkody. Ale Seg pisze o zwykłym przeziębieniu. Nie jest to okoliczność tragiczna i nie ma co sugerować facetowi, że stało się jakieś straszne nieszczęście, które odsuwa atrakcyjność na ostatnie miejsce listy prioryterów

          Podsumowując: to nie jest żaden Niczeanizm. Faceci szukający sierotek i gustujący w sierotkach mają za małe cojones, żeby przeżyć w towarzystwie kobiety dorosłej. To jest stosunek zależności deficytów a nie miłość.

  5. Ja też jestem chora…
    I też nie lubię przyjmować gości z gąglami w nosie a co dopiero jakieś dobre ciacho! Nie wyobrażam sobie takiej sytuacji, kiedy ciacho stoi przed drzwiami a ja spocona, z gorączką, w „pachnących” ciuchach otwieram drzwi i z chrypką w głosie mówię: „Cześć kochanie!” i buzi-buzi! :/

    1. Ja też jestem urzeczona tą rozmową. Prawie Wam się udało trzymać meritum bez osobistych wycieczek. Prawie ;) Ale i tak długo wytrzymaliście, a zwłaszcza Ty, Joanno – bo choć niemalże we wszystkim zgadzam się tu z Maćkiem, to wiem, że jego styl argumentacji potrafi być mocno prowokujący i trudno zachować zimną krew (zwłaszcza, kiedy podaje tezy z definicji nie do zbicia typu „twój facet kłamie i jeśli go to spytasz, to też skłamie”).

      1. Ta teza nie jest niemożliwa do zbicia w sensie retorycznym, tylko w sensie praktycznym. Faceci kłamią odpowiadając na określone pytania.

        Jest to tak oczywiste, że nie ma sensu się produkować. Podsumowanie tutaj:

        http://www.youtube.com/watch?v=emHSO5dr6dk&feature=player_detailpage#t=23s

        Tak to działa. Żeby spojrzeć na kobietę i odpowiedzieć cos w stylu ,,uwielbiam Twoje nogi, ale ta kiecka je skraca” trzeba mieć trochę bigla, czyli brutalnie rzecz ująwszy, jaja. Ale te ostatnio u facetów nie są obowiązkowe, co widać na codzień :)

        1. „Ta teza nie jest niemożliwa do zbicia w sensie retorycznym, tylko w sensie praktycznym” No właśnie o tym mówię. Z punktu widzenia retorycznego to po prostu nie jest argument.

          „Faceci kłamią odpowiadając na określone pytania.”
          Wszyscy kłamią, odpowiadając na określone pytania. Albo i nie kłamią. W żadnym przypadku nie możesz mieć pewności, nie będąc danym człowiekiem.

Dodaj komentarz