Twój weekend w Londynie

IMG_7015_Fotor_CollageWeekendowa wycieczka w jednym z pięciu odwiedzonych przez nas europejskich miast – właśnie to można wygrać w dzisiejszym, bardzo szybkim konkursie. U mnie gracie o Londyn, u Fash o Paryż, u Rocka o Amsterdam, u Krzysia o Barcelonę a u Kominka o Rzym. W sumie wyślemy w Europę pięć par (wszystko opłacone: lot, hotel, wyżywienie). Po prostu wybierzcie sobie jedno miasto i wbijajcie na konkurs do blogera, który się tym miastem opiekuje. Zasady wszędzie są takie same – różnice pojawią się dopiero w drugim etapie eliminacji.

Jeśli macie ochotę na odwiedzenie Londynu, musicie w komentarzu pod tą notką napisać, dlaczego nie wybieracie pozostałych miast. Liczę na taki miły, kulturalny hejt i uprzedzam, że nie pozwolę na jakieś hardkorowe komentarze obrażające którekolwiek z tych pięknych miast. Wszystkie są cudowne, po prostu jedne bardziej a drugie mniej ;). Nie musicie też disować wszystkich czterech poza Londynem. Możecie napisać, czemu nie chcecie do Paryża i to też wystarczy.

Trzy najzabawniejsze, najciekawsze komentarze wybiorę 19 czerwca, po godz. 18, kiedy kończy się termin nadsyłania zgłoszeń. Po prostu skomentuję tu ich komentarze :) Poprosze zwycięzców pierwszego etapu o wysłanie mi mailem swoich numerów telefonu , następnie zadzwonię do nich z trzema pytaniami. Dwa pytania będą zamknięte, czyli będzie na nie tylko jedna właściwa odpowiedź i będą dotyczyły moich publikacji podczas Misji Orange Travel. Ostatnie, trzecie pytanie, będzie otwarte, czyli chwilkę porozmawiamy. :) Osoba, która odpowie prawidłowo na dwa pierwsze pytania i która najbardziej kreatywnie odpowie na trzecie – wygra u mnie wycieczkę do Londynu.

Aby wziąć udział w konkursie, zapoznaj się z regulaminem. Czas start!

Komentarze do wpisu: 226 Napisz komentarz

  1. Zbigniew Kedziora napisał(a):

    Londyn uwielbiam – mieszkaliśmy tam przez 6lat i uwielbiamy tam wracać.
    Nie chcemy jechać do Rzymu – wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, a my mamy swoją, jaką? Zadzwoń do mnie a opowiem o niej. Na imię ma….
    …Karolina.

    Pozdrawiam,

  2. Bloodlake napisał(a):

    Nie chcę pojechać do Amsterdamu, ponieważ żółty ser nie jest czymś, z czym chciałabym zjeść kanapkę, a rower nie jest wymarzonym środkiem lokomicji

  3. KredkiBambino napisał(a):

    Ja chcę Londyn, bo każdy na niego narzeka, to ja ponarzekam na inne miasta:
    w Londynie niby ciągle pada – a ja nie lubię słońca, które pali w barcelonie.
    w Londynie niby jedzenie jest niedobre – a ja nie lubię makaronów, które są wychwalane w rzymie.
    w Londynie niby jest zbyt dużo imprez – a ja nie lubię paryskiego romantyzmu.
    w Londynie niby jeździ dużo samochodów – a ja nie lubię amsterdamskich rowerów.
    Chcę do Londynu! :)

  4. Bartek Struski napisał(a):

    Londyn bo po studiach zamierzam emigrować i warto by było zrobić krótki rekonesans po tym mieście:) Amsterdam odpada bo jak dla mnie z dużo tam wszystkiego…. Paryż także nie, bo za dwa dni go odwiedzam a więc w tym roku wystarczy, Barcelona odpada bo za gorąco a pochodzę z nad morza więc lubię wilgoć i chłód. Z Rzymem trudno było mi się rozstać (te kobiety…ahhh:)) ale jednak za dużo tam intryg co pokazano w serialach :)

  5. Karolina Pyka napisał(a):

    Paryż to dla mnie miasto dobrego jedzenia. Jestem obecnie na diecie, więc dobre jedzenie kusiłoby mnie na każdym rogu. Dlatego odpada. Do Amsterdamu mam podobne podejście jak Kominek. Miasto imprez, narkotyków i ogólnej swobody …… (wykropkowane miejsce uzupełnić dowolnie). Wiem, że nie wypoczęłabym tam ani trochę. W Barcelonie byłam. Poza tym lato nie jest dla mnie odpowiednią porą do zwiedzania miast leżących na południu Europy. Te 40-stopniowe upały mnie wykańczają. Rzym – nie mówię po włosku, a Włosi po angielsku (podobno!), więc jak mam się z nimi dogadać. Czasami sama mapa nie daje rady…

  6. zpopk napisał(a):

    Zacznijmy od Paryża, na pierwszy rzut oka czy można kochać jakieś miasto bardziej niż Paryż? Teoretycznie nie ale kiedy człowiek już zedrze podeszwy butów błąkając się między zabytkami, kiedy znad fotografującej wszystko grupy Ajzatów przyjrzy się Mona Lisie, wtedy dochodzi do niego, że to wielkie rzadko sprzątane, dziwnie pachnące miasto, gdzie nikt nie chce z tobą rozmawiać w zrozumiałym języku a ludzie są uprzejmi tylko o piątej rano kiedy mają pewność, że nie jesteś turystą, których wszyscy tu nie cierpią. Amsterdam? Czy istnieje miasto w którym łatwiej stracić jakąkolwiek nadzieję dla cywilizacji zachodu. Kiedy już umkniemy przed kołami pędzących rowerów i skuterów znajdziemy sie na ulicach gdzie zapach marichułany drażni nozdrza a pijani turyści układają się do snu pod koszami. Rano przeskakując nad pozostałościami poprzedniej nocy można zrekonstruować menu lokalnych knajp. Rzym to teoretycznie stolica świata, miasto tysiąca kościołow, przystojnych mężczyzn i dobrych lodów. Ale kiedy człowiek nie ma za bardzo ochoty na setną świątynię, mdłe drogie lody i gwiżdżących poddtatusiałych panów to znajduje się w mieście gdzie przejście na drugą stronę ulicy jest wyzwaniem, w każdej knajpie podają to samo a jedyne co byłoby ciekawe jest w totalnej ruinie. Barcelony nie widziałam, ale wszelkie moje spotkania z hiszpanami kończyły się zawsze tak samo, zupełnym poobijaniem bo to ludzie którzy uważają, że wpaść nakogoś na ulicy to zaden problem. No i Londyn. Miasto które wita niczym wygodny fotel, częstuje pintą piwa, dobrą gazetą, ciekawym spektaklem i zawsze pyta czy może byśmy jednak nie zostali chwilkę dłużej. No zwierz by został.A i ejszcze jedno, w jeden z lipcowych weekendów będą w Londyńskich kinach pokazywać jednorazową trasmisję spektaklu Makbeta z Machesteru. Żeby zobaczyć tą transmisję oddałby zwierz nerkę. Ratujmy nerki zwierza.

  7. Gabriela Staroń napisał(a):

    Londyn ma Big Bena, panów ukrywających swoje wielkie głowy w za dużych, czarnych czapkach, królową Elę, vintejdżowe budki telefoniczne i bajeranckie autobusy.

    Tak, marzy mi się przejażdżka takim autobusem.

    Dlatego nie chcę nigdzie indziej.

    Chcę jeździć londyńskimi autobusami.

  8. Aleksandra Pilc napisał(a):

    Chciałabym pojechać do Londynu bo tylko tam będę mogła dogadać się po Polsku- ponoć dużo tam Polaków. A w innych miastach może być znacznie z tym trudniej ;)

  9. Weronika napisał(a):

    Chcę do Londynu, bo w Paryżu się z nikim nie dogadam! Poza tym Paryż nie ma London Eye, Amsterdam nie ma Big Bena, Rzym nie ma Oxford Street a Barcelona nie ma Tower Bridge!

  10. Nie chce jechać do Barcelony bo tam jest ładna pogoda, chce pojechać do Londynu bo tam pada !!!!! A ja mam moje pjękne hunterki i aż smutno mi sie robi że stoją w szafie nie używane

  11. pan-audytor napisał(a):

    Londyn. Miasto muzyki, siedziba studia EMI Abby Road, XL Recordings, BBC Radio1. Miasto, kóre tak bardzo wpłynęło na to, czego słucham, choć nigdy tam nie byłem.
    Wasza wyprawa do Londynu również zawierała elementy muzyczne. Było słynne przejście dla pieszych, był też „London Calling”. Była też moja zazdrość…
    Na szczęście już wkrótce zazdrość może zmienić się w radość, ale to już zależy od Ciebie, Segritto.

    A co Amsterdam może powiedzieć o muzyce? Niewiele. W oparach trawy, po grzybach zamiast dotknięcia twórczego absolutu holendrzy wolą… dzielnicę czerwonych latarnii…

  12. Amtaker napisał(a):

    Z miłą chęcią odwiedziłbym Londyn z moim najlepszym kolegą z dawnych lat, który pokazał mi smak życia. Nie wybrałbym się do Paryża ponieważ jest tłoczno w brudnych metrach, nie licząc kebabów kręcących się koło osób, niczym zegarek z swoimi wskazówkami :)

  13. Dariusz Dereń napisał(a):

    Chcialbym pojechac do Londynu gdyz jest to bardzo piekne miasto a w Amsterdamie pewnie znowu bym chodzil kilkanascie godzin po Red Street z blantem… To juz nie na moje lata ;s

  14. megan napisał(a):

    Wybieram Londyn,bo a) nigdy tam nie byłam a moim marzeniem jest napędzenie angielskiej gospodarki b) Paryż jest zbyt oklepany i zbyt fashion/romantic jak dla osoby, która nie miała na nogach szpilek od studniówki c) nie wiem co jest godnego zobaczenia w Barcelonie,nie znam się – jestem koniem ( a o Londynie troszkę wiem ,bo mój chłopak tam był ;) d) Rzym za daleko ,nie latałam nigdy samolotem i będzie panika . Pozdro :)

  15. CoCo napisał(a):

    W Rzymie już byłem, za gorąco i na dźwięk słowa „Scusi” przypomina mi się ten nieludzki tłok przy schodach hiszpańskich.

    Barcelona, nie dzięki, fanem piłki nie jestem. A z hiszpańskim też nie najlepiej.

    Amsterdam byłby okej, gdyby nie ryzyko wpadnięcia rowerem do jednego z kanałów, po spożyciu „lokalnych przysmaków”.

    Paryż przereklamowany (przynajmniej tak pisali na onecie !)

    Dlaczego Londyn? Muzea, wszędzie muzea…

  16. dora napisał(a):

    Chce do Londynu, bo nie smakują mi żaby, nie umiem ani słowa po hiszpańsku, według Włochów wyglądam na ich rodaczke i musze wysłuchiwać ich „zalotów” i mimo podeszłego wieku nie mam karty rowerowej ;)

  17. Dominik Aziewicz napisał(a):

    Amsterdam? Miasto zombie. Nic tylko zataczające się korpusy chcące jeść i jeść… ; )
    Paryż? Przereklamowani, niemówiący po angielsku francuzi mnie odstraszają. Poza tym podobno mają tam jakieś zwariowane hotele, zapytajcie Rocka ; )
    Barcelona? To już chyba za późno na odwiedziny w Barcelonie. Wilgotny, gorący klimat, nie da się wytrzymać…
    Rzym? Kupa ruin otoczona wszechobecnymi śmieciami i jazgotem skuterów. A do tego Ci ulizani żelem Włosi cały czas podrywający Twoją dziewczynę… (i Ciebie, mężczyzne, pewnie też!) : )

    Dlaczego więc Londyn? Wielkie, kulturalne miasto. Kolebka współczesnej, technologicznej cywilizacji. Można by trochę poszaleć w Soho, zobaczyć stolicę na London Eye i postać razem ze strażnikami przy Downing Street. Wakacje za pasem więc może nawet nie będzie padać!

  18. raulek napisał(a):

    Chce jechać z moją ukochaną do Londynu, poszalejemy na zakupach!
    Do Rzymu i Barcelony nie chcę bo moją blondyne będą mi podrywać :-)
    A w Londynie znać języka nie muszę, każdy tam zna polski…

  19. Leinad napisał(a):

    Wolę Londyn od Barcelony, bo to właśnie w stolicy Anglii są najlepsze piłkarskie kluby świata, bo to właśnie tu może zaskoczyć przyjemny deszczyk, bo lubię pijać herbatkę o 5 po południu, bo właśnie tu w kawiarni mogę spotkać wielkiego Jose Mourinho, bo właśnie w Londynie są słynne czerwone budki telefoniczne i charakterystyczne autobusy tego samego koloru i właśnie tu mogę poczuć się jak Beatlesi! A Barcelona? Tylko nieznośny żar z nieba, krzykliwy język, brzydkie dziewczyny, Messi i Krzysztof Kanciarz…

  20. em. napisał(a):

    Nie, zdecydowanie nie chcę jechać do Barcelony. Od 131 lat nie potrafią skończyć jednej budowli z paroma wieżyczkami! Owszem, efektownej jak to Gaudí, ale by zobaczyć rozgrzebany plac budowy nie muszę jechać na koniec Europy – mamy takich sporo u siebie. Wolę Londyn. On chociaż jest skończony.

  21. Karol Głażewski napisał(a):

    Londyn lepszy jest niż Paryrz,
    Gdyż, ponieważ, bo, azaliż,
    Nie ma żelaznych wież złomu,
    Bo to się nie podoba, nikomu.
    Fysznczips zamiast ślimoków,
    Tłuste śniadania zamiast żaboków.
    W Paryrzu sporo przebywałaś,
    Bardzo dobrze go poznałaś.
    Lecz to Londyn jest fajniejszy,
    I ty dobrze o tym wiesz,
    Mój komentarz obszerniejszy,
    Wybierz go, bierz go bierz.. :)

  22. Czaban napisał(a):

    Nie pojadę do Amsterdamu bo za dużo tam rowerów i pięknych „czerwonych tulipanów”.
    Za dużo w Paryżu jest ślimaków, a do tego masa ptaków.
    W Barcelonie jest kaplica i nieciekawa okolica.
    W Rzymie jest Colloseum, które nie przypomina mi liceum.
    Londyn, Londyn jest wspaniały, na moją randkę doskonały.

  23. Harrold napisał(a):

    Kiedyś, jeszcze w szkole podstawowej, gdy pani nauczycielka pytała o to, jakie są nasze marzenia gdy będziemy dorośli ja, berbeć z gilem u nosa ponoć stwierdziłem „a ja bede miau domek w londynie”. :)
    Od tego czasu minęło jakieś 20 lat. Domku w Londynie nie mam, nigdy też nie miałem środków by tam się pojawić. Jednak marzenie pozostało.
    Czyż nie jest czymś wspaniałym spełnić czyjeś marzenie Segritto? :)

  24. Kamila napisał(a):

    Wybieram Londyn, bo chciałabym znaleźć wejście na peron 9 i 3/4. Mogę być szalona, ale kto mi zabroni marzyć? :) Jeżeli jest to możliwe to tylko w Londynie na stacji King’s Cross. I właśnie tam chciałabym zabrać swojego nażeczonego w podróż przedślubną ;)

  25. Edyta napisał(a):

    Londyn!!!! Najpiękniejsze miasto w Europie. Arsenal, Big Ben, zakupy na Oxford Street, London Eye, London Bridge… mogę tka wymieniać bez końca. A na dodatek moje ulubione „trójkątne kanapki” (w Polsce nie sa takie smaczne) zjadane na schodach przy Trafalgar Square.

    Nie chcę jechac do Barcelony, bo mimo, że jestem fanką Arsenalu, to wolę Real a nie Barce.
    Nie chcę jechać do Paryża, bo kojarzy mi się z romasidłami, a ja jestem typem kobiety romantycznie zakochanej.
    Nie chcę jechać do Amsterdamu, bo jakoś nigdy mnie nie pociągał.
    Nie chcę jechać do Rzymu, bo nie!

  26. Kamil Nowak napisał(a):

    Nie lubię Rzymu, Barcelony, Amsterdamu i Paryża, bo zostały wybrane przez mniej sympatycznych blogerów :) A dlaczego lubię Londyn, to można się dowiedzieć jedynie przez telefon :)

  27. Bartłomiej napisał(a):

    Barcelona może i ciepłe miasto ale nie dla mnie. Nie lubię gorąca, gdyż dla alergików ,a niestety nim jestem nie widzi się taka „mocna” pogoda. Klimat Londynu najzwyczajniej by mi wystarczył. Amsterdam sery,śledzie inne blanty czy czerwone latarnie na miejscu w Polsce też są do osiągnięcia takie „przysmaki”. Paryż moim zdaniem przereklamowane miasto miłości chociaż nie ukrywam ,że żabę czy innego barwnego ślimaka bym zjadł z przyjemnością gdyż jak to niektórzy z rodziny czy z kręgu moich przyjaciół mówią ,że mam dwa żołądki i w każdym po dwa tasiemce i jestem właściwie wszystko żerny (no może tylko nie przepadam za ostrymi potrawami chociaż zawsze spróbuję). Rzym zacna stolica Włoch i zarazem Watykan czyli enklawa Rzymska. Może niektórzy przepadają za tym typem architektury i są wielkimi katolikami ja niestety się tym nie interesuje i też jak w przypadku Barcelony może być tam dla mnie zła pogoda. Chociaż włoska kuchnia dobra smaczna kuchnia. Dlaczego Londyn? Po pierwsze od zawsze chciałem spróbować tego prawdziwego londyńskiego śniadanka (w Polsce to nie to samo) i ogólnie ,że jestem żarłok i lubię jeść to spróbować tamtejszej kuchni. Jako ,że lubię posmakować nie tylko nowych potraf , także lubię degustować nowych złocistych bądź karmelkowo-brązowych trunków zwanych potocznie browarem. Słyszałem, że angielskie czyli też londyńskie piwka rodzaju „ale” są wspaniałym nowym doznaniem wśród piwoszy. Głównie rzecz biorąc marzy my się właśnie taka bardziej stricte kulinarna podróż do Londynu. Chociaż nie ukrywam ,że także lubię zwiedzać ale głównie zamki krzyżackie ,których w Londynie niestety nie ma.
    Ps. Z chęcią bym zrobił sobie zdjęcie ze strażnikami :)

  28. MAti napisał(a):

    Byłem kiedyś w Paryżu. Nie wspominam też podróży za dobrze. Już na lotnisku miałem problemu z bagażem, zdarza się. Godzinka czekania, ale się znalazł. W metrze skradziono mi portfel, całe szczęście, że dokumenty zostawiłem w hotelu. Moje doświadczenia pokazały mi, że Francja nie jest idealna, fatalna organizacja, źli ludzie (oczywiście nie wszyscy) no i nie pomogli nam w ’39 (dziadek do dzis ma żal)

  29. Madzialena napisał(a):

    Podczas ostatniej sesji tarota, Wróżka Segritta ostrzegała mnie: „Kochanieńka, nie szukaj szczęścia w mętnych wodach amsterdamskich kanałów. Twoja wewnętrzna bogini nie zna francuskiego, więc Paryż też nie dla ciebie, złotko. Wystrzegaj się Barcelony – widmo Gaudiego nie pozwoli ci sfinalizować wszystkich twoich ukrytych pragnień. I pamiętaj, nie daj się zwieść zapewnieniom, że włoskie makarony i tiramisu pójdą w cycki. Swojego szczęścia szukaj w rzeczach codziennych. Kto powiedział, że klucz do wiecznego spełnienia nie może się skrywać w zwykłej rybie z frytkami?” Ja tam jej wierzę:)

  30. CatNeta napisał(a):

    Chcę jechać do Londynu ponieważ jestem emocjonalnie związana z tym miastem. Kocham Wielką Brytanię, ludzi którzy tam mieszkają i ich kulturę, którą chcę bliżej poznać. W Londynie jest bardziej schludnie niż w innych miastach, np w Amsterdamie wszędzie się walają rowery a Paryż jest po prostu trochę brudny. Co do Barcelony i Rzymu to o tej porze pewnie teraz jest tam za gorąco więc nie chcę tam jechać. Londyn górą! :D

  31. Seba napisał(a):

    Wybieram Londyn, a nie Hiszpanię ponieważ wolę Astona Martina od daewoo Tico. Co prawda Londyn nie ma aż tak pięknych widoków, ładnej pogody i wysokich temperatur, ale za to ma wszystko inne, czyli nowoczesność, daleko sięgającą historię, masę atrakcji, otwartych ludzi i nader wszystko, toż to LONDYN! :)

  32. Kacper Kowalski napisał(a):

    To proste, nie pale marihuany i nie lubie sera, Amsterdam odpada. Kibicuje Realowi, więc Barcelona także, Rzym odwiedziłem rok temu, nie mam ochoty jechać tam po raz kolejny bo nie przepadam za pastami. Do Paryża nie pojade, bo nie lubie żab ani ślimaków. Za to chętnie pojade do Londynu, bo lubie tłuste jedzenie, znam angielski i nie lubie słońca, a tam pada ciągle, więc jest idealnie jak dla mnie.

    PS. Tak wiem, narzekam i narzekam i nie lubie wielu rzeczy, ale Londyn jest tak uniwersalny, że chętnie tam pojade. ;)

  33. paulina napisał(a):

    Nie chcę jechać do Barcelony, bo wolę Madryt. A Londyn nigdy się nie nudzi, więc chętnie odwiedziłabym go ponownie.

  34. Wiktoria napisał(a):

    Chcę wyjechać do Londynu, bo słyszałam, że… nie ma takiego miasta! Podobno jest Lądek. Lądek-Zdrój. Moje reporsterskie oko musi rozwikłać tę tajemniczą zagadkę ;)

    A co z innymi miastami?

    W „Kodzie Leonarda da Vinci” Dam Brown odkrył już wszystkie sekrety Paryża. Nie widzę tam dla siebie żadnego wyzwania! Po Barcelonie grasuje Vicky i Christina, które bałamucą wszystkich przystojnych mężczyzn. Amsterdam mnie „nie jara”, więc obawiam się, że nie wczułabym się należycie w jego klimat, a w Rzymie… boję się, że dopadnie mnie Silvo Berlusconi i zabierze na imprezę :D

  35. Grzesiek napisał(a):

    Rzym jest trochę przestarzały

    Amsterdam za to zapyziały

    Paryż, Francja elegancja

    To nie dla mnie, Przyznać musze

    Za to Londyn! Tak! Chce! Muszę tam pojechać.

    Do primarka wskoczyć musze, bo inaczej się uduszę,

    London Eye mnie kreci strasznie, na Big Bena chce popatrzeć
    i pod bramą fotkę strzelić, straszą Ele rozweselić. Kocham Elżbiety kapelusze, do Londynu jechać
    musze.

  36. Kajetan Walczak napisał(a):

    Chciałem kupić bilet do Londynu, ale Pani w kasie powiedziała, że nie ma. Jest tylko Lądek Zdrój, dlatego chciałbym wygrać tę wycieczkę. A w Barcelonie nawet nie dokończyli Sagrady Familli, na pewno szukają rąk do pracy – ja się na to nie piszę!

  37. czekoladawedel . napisał(a):

    Mam ochotę na Londyn. Lon- Ląd. dyn- budyń. Odjąć haczyk, kreseczkę i BU i mamy Londyn. A mieszkam 350 km od Lądku Zdrój i budyń ostatni raz jadłem rok temu. Czyli w zasadzie wiele dzieli mnie od Londynu. Marnie.

    Paryż? Chcę ale nie mogę, bo wybrałem Londyn.
    Amsterdam? Nie lubię, bo nie jest Londynem.
    Rzym? No przecież chyba umarłbym ze stresu gdybym miał rozmawiać z Kominkiem. Od razu odpada.
    Barcelona? To ja już wolę Paryż.

  38. Marcin Jakubowski napisał(a):

    Wolę jechać do Londynu ponieważ:
    Amsterdam – kojarzy mi się z pajęczą siecią a osobiście nie znoszę tych owadów.
    Paryż – miasto zakochanychhhh blablabla ja nie mam serca !!!! To nie dla mnie.
    Barcelona – Nie chce jechać do Barcelony ponieważ mieszkańcy tego miasta uważani są za najgorszych kierowców świata średnio co 19 sekund na ulicach tego miasta dochodzi do jakiegoś wypadku. No niby lubię adrenalinę no ale bez przesady nie co pół minuty.
    Rzym – Włochy, państwo But ??? Nie no co to w ogóle jest? Buty kojarzą mi się z nieprzyjemnym zapachem a Rzym jest tego stolicą.
    Właśnie dlatego wolał bym pojechać do Londynu wraz z mamą.
    Pozdrawiam Marcin

  39. Marta napisał(a):

    Ja powiem dlaczego nie chcę jechać do Amsterdamu! Rowery i rowery… kocham bo miłością zostałam zarażona przez mojego przyszłego męża- kolaża z zamiłowania. Ale jak często można jeździć na rowerze? Marek zapewne zostałby w tym Amsterdamie i oszalał z miłości do rowerów na amen a ja w drodze powrotnej stałabym sama i smutna na lotnisku… :( Amsterdam odpada! Poza tym obroniłam wczoraj licencjat z filologii angielskiej i w końcu zobaczyłabym to wszystko o czym się uczyłam przez 3 lata na własne oczy. I ten brytyjski akcent… więc nic innego się nie liczy. Tylko LONDON!

    Marta

  40. Wojciech Nowak napisał(a):

    Marzę o wyprawie do Barcelony cóż to za fantastyczne miasto! Albo do Rzymu? Ta stolica przesiąknięta antycznym klimatem! Paryż… może to tam zabiorę moją ukochaną? A może Amsterdam, niby niepozorny, a tyle w nim ukrytej siły?…

    Ale wszystkie te dywagacje są tylko halucynacjami z przeuczenia. Bo doskonale wiem, że od dawna chciałem odwiedzić Londyn.
    Pozdrawiam, z samego środka sesji egzaminacyjnej! :D

  41. Marta Itka napisał(a):

    Wybieram Londyn, już w dzieciństwie, gdy pierwszy raz dowiedziałam się o
    istnieniu tego miasta, a odbyło się to za sprawą pięciu szalonych Spice
    Girls, które były dla mnie w tamtych czasach wyznacznikiem super stylu,
    urody, talentu ;) i na któych punkcie miałam wtedy bzika, wiedziałam,
    że muszę tam kiedyś pojechać i zobaczyć to miasto na własne oczy. A dlaczego nie Paryż, Rzym, Amstedam czy Barcelona?
    ponieważ żadne z tych miast nie funduje przejażdżki pod prąd, która
    sprawia mega frajdę i to na legalu, nie łamiąc przepisów drogowych :)

  42. Pani Iwonne napisał(a):

    Nie pojadę do Amsterdamu, ponieważ mam słabą głowę i jeszcze się ujaram samym powietrzem, które będzie wychodziło z pobliskich coffe shopów. Jestem wystarczająca zakręcona i nie potrzebuję dodatkowych wspomagaczy

  43. Dominika Jabłońska napisał(a):

    chcę obalić mit, że nie ma takiego miasta Londyn! jest lądek, lądek-zdrój, tak…tylko tam chcę zabrać mojego „Misia”!

  44. serce! napisał(a):

    Wybieram Londyn, bo… spojrzałam na moje miasto i znów na Londyn, znów na moje miasto….(tak wiem, all rights reserved, przepraszam autora!) :D Do rzeczy:
    tylko tam poczuję się w jak filmie (a planuję zostać gwiazdą filmową, nie wiem czy wiesz). Ale miało być o innych miastach. No cóż, marihuanen w Polszen też mamy (ktoś się czuje teraz oświecony :D?), więc żadna atrakcja, rower też mam. Natomiast w Rzymie same kościoły, a i tak mnie nie wpuszczą do papieża, żebym się z nim napiła Yerba Mate (bo ponoć lubi). :(

  45. Bernadetta Wyszyńska napisał(a):

    Już raz rozmawiałyśmy przez telefon, a teraz byłaby okazją do nękania Cię telefonami cały czas. Byłabyś prześwietnym przewodnikiem!
    Paryż to nie dla mnie, bo kojarzy mi się ze snobistycznymi panienkami i ich pieskami. I nie zjem żabich udek, no a być i nie zjeść, to jak odwiedzić piekło i nie widzieć się z diabłem.

  46. Beata napisał(a):

    Podobno nie ma takiego miasta jak Londyn! Jest Lądek-Zdrój! Lądczanką już jestem, to może zostanę Londynką?Inne miasta to tylko substytutki!

  47. Sebastian Szymczyk napisał(a):

    Amsterdam, miasto gejów i lesbijek, wszyscy chodzą tam naćpani, a robić niema komu. Na śniadanie jedzą śmierdzący ser i chodzą w tych drewniakach czy jak to się tam nazywa…. i potem tupoczą jak słoń w śpilkach. Innych kwiatów niż tulipanów nie znają, cieszą się gdy im wiatraki się kręcą bo fascynuje ich mielenie (nawiązując do reklamy):D

  48. Klaudia Pajor napisał(a):

    Nie chcę jechać do Amsterdamu bo po co tam zalegizowali marihunae? A dlaczego? A komu to potrzebne? :)
    No i biorąc pod uwagę moje zdolności motoryczne, pewnie zginęłabym tam pod kołami któregoś z tej ogromnej liczby rowerów.

  49. Iza napisał(a):

    Jeśli mam być szczera to najchętniej pojechałabym to wszystkich pięciu miast, niestety nie jest to możliwe. Fakt ten zmusił mnie to do wybrania jednego, po długich myślowych bojach padło na Londyn. Zapewne zadajesz sobie pytanie – dlaczego? Zatem.. Amsterdam nie jest miejscem w którym rozgrywa się wiele powieści. Londyn jest. W Barcelonie nigdy nie było Kuby Rozpruwacza. W Londynie był. W Paryżu nie ma ogromnego diabelskiego młyna w centrum miasta. W Londynie jest. W Rzymie jest mnóstwo pielgrzymujących katolików. W Londynie na szczęście nie.

    1. Izo, jesteś jedną z trojga, do których jutro między 10 a 12 rano zadzwonię. Przygotuj się, bo pytania będą dotyczyły Misji Orange Travel opisanej na tym blogu. A, no i poproszę o numer telefonu na maila, żebym miała co wstukać w telefon jutro rano. Dla pewności, że Ty to Ty – wyślij mi ten numer z tego samego maila, z którego logowałaś się do disqusa, by napisać swój komentarz. Powodzenia! :)

  50. Joanna napisał(a):

    Ja do Rzymu nie chce wcale,

    bo nie lubię żyć w upale

    Amsterdamu kręte drogi

    nie są dobre na me nogi

    Barcelona chociaż śliczna

    dla mnie z lekka neurotyczna

    A w Paryżu zakochani

    ciągle chodzą zabiegani

    O Londynie marzę szczerze

    niech to niesie się w eterze!

    Pozwól mi więcej moja droga

    krzyczeć jutro: olaboga!

    Do Lonydnu spakowana

    mogę być z samego rana

    Tylko konkurs wygrać trzeba

    bo tu nic nie spada z drze

  51. Albinka napisał(a):

    W Paryrzu bylam

    w Amsterdamie bylam
    w Rzymie bylam
    w Barcelonie tez bylam.

    A w Ladynie jeszcze nie! I z checia przeszlabym sie sciezkami Segritty :)

  52. catinthefog napisał(a):

    Ze wszystkich łakoci najbardziej lubię boczek
    Zwariowane ciuchy przedkładam nad toczek
    Smażone jajka to moja bajka

    I chętnie zwlokę swe nie tak stare kości
    Do tej krainy różnej różności
    Subtelny hejt rzucając na Paryż
    W którym nic – tylko słitaśne pary…

  53. Diana napisał(a):

    Nie chcę do Rzymu ponieważ, jest tam zbyt upalnie. Zmarnowany czas w
    południe, gdyż jest tak gorąco, że nie można wystawić nosa z domu! Do
    tego wszędzie kręcą się ludzie którzy za wszelką cenę chcą mnie
    obdarować al’a oryginalną torebką od „Lujisa Vitąsa” bądź co gorsza
    okularami od „Chaneli”.

  54. kasia napisał(a):

    Nie chcę do Amsterdamu bo mnie mdli od zapachu marihuany ! Do Londynu chce bo muszę mieć fotkę pod Big Benem na instagramie !

  55. sil napisał(a):

    Panie, Amsterdamy? Tam każdy zjarany.
    Barcelona? Na każdym rogu Messiego głowa.
    Paryż, gdy po ichniejszemu nie gwarzysz?
    Londyn, Panie! Tam Polki mają branie!

  56. Sentinel napisał(a):

    Nie wybieram Paryża, bo nie czuję się na siłach jeść żabie udka(za dużo chodzenia za nimi, sądząc po waszych blogach :) ) i oczywiście ślimaki, poza tym nigdy mnie to miasto nie fascynowało. W Rzymie i Barcelonie jest dla mnie za gorąco i niezbyt bym tam pasował, poza tym nie lubię faunów. :) W Amsterdamie natomiast nie jestem przekonany co do bezpieczeństwa w tym całym dystrykcie(po prostu się boję :)) A Londyn; zawsze marzyłem, żeby go odwiedzić, podoba mi się tam, jest tam fajny klimat, z ludźmi można wdać się w dyskusję + oczywiście można podszlifować odrobinę język, co jest dla mnie priorytetem. Ujmując to po krótce – Londyn to jest to! :) Pozdrawiam gorąco.

  57. Karol napisał(a):

    Nie ważne gdzie, ważne z kim! Jeśli dasz się zaprosić na weekend do Londynu, ostatecznie mogę wygrać ten konkurs! :)

  58. Ula Zalewska napisał(a):

    Z wielką chęcią pojadę do Londynu i zrobię wieeeeelkie zakupy w Primarku:)
    Boję się jechać do Rzymu, bo tam jest mnóstwo Włochów, a oni ponoć krzyczą na ludzi!

  59. Justyna napisał(a):

    Wybieram Londyn, ponieważ królowa Elżbieta przysłała mi ostatnio zaproszenie na herbatkę, a ja nie mam hajsu na przylot. Wiesz, Seg, królowa się fochnie jak ją wystawię. A kiedy królowa się gniewa, to w Londynie pada deszcz. A ja tak bardzo marzę o podarowaniu mieszkańcom tego pięknego miasta słonecznego dnia. W Amsterdamie pojawić się nie mogę, bo król Wilhelm Aleksander zabronił mi przekraczać granic Holandii. Tyle krzyku o kilka tirów przemycanej marihuany…

  60. mru napisał(a):

    Wolę jechać do Londynu niż Paryża, bo chcę wreszcie uraczyć się podłym tłustym brytyjskim śniadaniem, zamiast leciutkimi, słodkimi croissantami. Wolę Londyn od Barcelony, bo marzę o taplaniu się w angielskim kapuśniaczku, a nie promieniach słońca. Wolę Londyn niż Amsterdam, bo przejażdżka London Eye wygrywa z przejażdżką holenderką. Wolę Londyn niż Rzym, bo marzę o słuchaniu brudnego cockney’a zamiast przebrzydłego świergotu Włochów w stylu „Mamma mia, bella ragazza!”
    Natalia

  61. BzyxXx napisał(a):

    Oczywiście wybieram Londyn. W Rzymie, Barcelonie, Paryżu i Amsterdamie
    nie ma pięknych budowli, które swoją kwintesencją nie dorównują
    architekturze Londynu. Tylko właśnie w stolicy Anglii można spędzić
    swoje najlepsze chwile jakimi są urodziny lub rocznica ślubu jak w moim
    przypadku. Inne miasta nie umywają się w klimacie i romantyczności
    miejsc Londynu. I jeżeli tak wspaniałe osoby jak Ty Segritta kochają tylko to miasto a nie żadne inne, to jakże się z tym nie zgodzić. Po prostu
    piękność nad pięknościami i tylko piękność!

  62. Guest napisał(a):

    .

    Paryż ? Nie dziękuję ! Wszystko jest przereklamowane… Miasto dla zakochanych… O Boże… Nie mam zamiaru chodzić po zakątkach i zwiedzać te „cudne” och – achowe zabytki przyglądając się młodym, nieśmiałym parą całującym się tuż pod konstrukcją pana Eiffela. Zaraz potem gdy już zwiedzę co miałem to pójdę zjeść coś do restauracji. Albo nie… Zaraz wygoni mnie stamtąd grubiański kelner ubrany w T-Shirt w paski, czerwoną apaszkę i mało gustowny beret.

    Za granice ? Myślę, że Londyn. Paryżowi mówię kategoryczne NIE !

  63. Paulina . napisał(a):

    Barcelona? Nażelowane męskie głowy? Messi? Bleeeee. Paryż? Mam jeść wodorosty? No nie no.. Rzym? A co to? Pielgrzymka? No w życiu! A w Amsterdamie mają kibelki na ulicach..Bez przesady! A Londyn, Londyn fajny jest! Ciepło, ale nie za ciepło, no i z Elką na herbatę można pójść! A potem na relaks do Harrodsa.. No i może Księcia wyrwę i bogata wrócę? Wszystko się może zdarzyć – ale tylko w Londynie! A z mamą, którą wezmę ze sobą…to już w ogóle! <3

  64. DrGhostPl napisał(a):

    .

    Paryż ? Nie dziękuję ! Wszystko jest przereklamowane… Miasto dla zakochanych… O Boże… Nie mam zamiaru chodzić po zakątkach i zwiedzać te cudne och – achowe zabytki przyglądając się młodym, nieśmiałym parą całującym się tuż pod konstrukcją pana Eiffela. Zaraz potem gdy już zwiedzę co miałem to pójdę zjeść coś do restauracji. Albo nie… Zaraz wygoni mnie stamtąd grubiański kelner ubrany w T-Shirt w paski, czerwoną apaszkę i mało gustowny beret.

    Za granice ? Myślę, że Rzym. Paryżowi mówię kategoryczne NIE !

    W mieście Cezara, potędze ostatnich wieków starej ery – tu dopiero jest co zobaczyć. Wszyscy mili i uprzejmi, cudowne budynki, konstrukcje. Wyśmienite obrazy, świetni twórcy… Ja tego pragnę.

  65. Tomasz Suliga napisał(a):

    Przede wszystkim NIE chciałbym jechać do Paryża bo wszędzie tam słychać jakie to romantyczne i piękne miasto a przedwczoraj moje oświadczyny przyjęła najwspanialsza kobieta na świecie więc zdecydowanie wystarczy tego dobrego!

    Oczywiście na wycieczkę zabrałbym swoją narzeczoną. Trzeba to uczcić ! :)

  66. Natalia Krzynówek napisał(a):

    W Paryżu jedzą same żaby… fuj! Nie dałabym rady. A wycieczka po Rzymie? Z pewnością to nie to samo, co po Londynie. Pojeździłabym szybkim metrem i obdarowała kogoś nowym swetrem. Kupiłabym w Primarku rurzowe trampki i obejrzałabym London Eye oświetlonego przez okoliczne lampki. W China Town na wystawach okien są z różna króliki, ale cóż, nie sprawia to dla mnie większej paniki. Kasa leży uzbierana, czeka na wyjazd w słoiku, żeby kupić koszulek „I <3 London" bez liku! A ze schodami w hotelu sobie z chłopakiem poradzimy. Jak będziemy mieli jakiś problem, to do Ciebie zadzwonimy.
    Tak więc możesz pomóc Bydgoszczance, która lubi w deszczu dance :)

  67. orbita napisał(a):

    To oczywiste, że Londyn. Bo tam Monica i Chandler uprawiali seks, a Joey wszedł do mapy. Też chcę wejść do mapy. I mieć seks. I może jeszcze zdjęcie z tą śmieszną czapką. Nie mogę do Rzymu, bo boję się skuterów.

  68. Charlotte napisał(a):

    Segritto, nie w głowie mi Rzym ani Amsterdam, ani Barcelona czy choćby Paryż, bo to tylko w Londynie dane mi będzie usłyszeć prawdziwy brytyjski (jakże zmysłowy!) akcent. I nic to, że Cockney! ;)

  69. kin napisał(a):

    tak właściwie, to u nas jest tyle słońca, jak w Espanii i tyle wspaniałych tras rowerowych co w Amsterdamie, że z pewnością tylko Londyn może mi sprawić jakąś miłą niespodziankę (w postaci gorącego piłkarza, albo trenera. błagam!)

  70. Martyna napisał(a):

    Lubię Londyn bo jest bardzo fajnym miastem.

    To by było już wszystko, ale dodam jeszcze, że przynajmniej tu nikt nie wymyśla jakiegoś legizowalinia marihunay, no bo niby komu to potrzebne?

  71. Aga napisał(a):

    Amsterdam odpada, bo na siłownię zapomniałam pójść już 10 rok z rzędu a tam same rowery no i poza tym marihunaan wszędzie a komu to potrzebne? :) Elegancja Francja też mi nie jest potrzebna mi potrzebny LONDYN ! :)

  72. Monika Zielińska napisał(a):

    Chciałabym odwiedzić Londyn, ponieważ pozstałe miasta nie wydają mi się tak atrakcyjne. To właśnie w Londynie można spotkać wszystkie narodowości świata i poznać wiele ciekawych kultur na raz. No i zrobić mega zakupy. Paryż jest dla zakochanych, Rzym dla pobożnych, Amstredam dla indywidualistów, a w Barcelonie jest zbyt wielu kieszonkowców. :)

  73. Patrycja Przybyło napisał(a):

    Dlaczego nie Amsterdam?

    Dojeżdżam do sąsiedniego miasta do pracy rowerem. Stalowa Wola zresztą, jest nazywana Miastem Rowerów. Lubie to co robię, ale już się najeździłam więc odpada.

    Dlaczego nie Paryż?

    Ponoć przereklamowany i śmierdzi. Wieża Ajfla nie robi na mnie wielkiego wrażenia, a berety kojarzą mi się z Ojcem Dyrektorem.

    Dlaczego nie Rzym?

    Nie mam nic do katolików. Papież też jest w porządku obecnie. Z czym mam problem? Ja po prostu nie jestem ciekawa miasta, gdzie wszystkie drogi prowadzą. Boje się, że takie skrzyżowanie, które składałoby się z tych wszystkich dojazdów byłoby zabójcze dla ulicznego ruchu.

    Dlaczego nie Krym?

    A nie, nie, to nie to:) Chodziło mi o Barcelonę :) Jeśli o niej udało mi się zapomnieć, to znaczy, że w ogóle nie ma sensu o niej pisać… Najwidoczniej nie jest w moim przekonaniu tego warta.

    Gooooooood Moooooooorning Looondon!!!!!

  74. Natalia napisał(a):

    Nie chcę pojechać do Barcelony, bo mój chłopak jest wielkim fanem FC Barcelony i pewnie przez te całe 2 dni chciałby koczować w okolicach ich stadionu, a ja nie chcę się nudzić! :(

  75. Olek2077 napisał(a):

    Londyn, cóż watro by zwiedzić to miasto pełne imigrantów z Polski. Ale ja nie chcę jechać do Barcelony. No tam jest taka jakaś za sportowa atmosfera, nie ma tam nic ciekawego. No bo co, niby, że port barceloński, my mamy lepszy gdański, niby kolumna na cześć Kolumba, u nas jest kolumna Zygmunta, też lepsza, że niby szpital św. Krzyża i św. Pawła, my mamy NFZ i wystarczy :D

  76. ibartech napisał(a):

    Londyn miasto w którym każdy jeździ pod prąd, a atrakcją turystyczną jest „diabelski młyn” przecież nie może być nic lepszego!
    Dlaczego nie Amsterdam ? Bo to nawet brzmi nie poważnie, co jest poważne i kończy się na ‚dam? No i te śledzie, nie lubię śledzi. Podsumowując Amsterdam mnie nie „jara” (tak nawiązując do wiadomej kwestii)
    Paryż? Miasto miłości i… drogich sklepów. Ja wiem, że orange jest tak miłe i wszystko zapłaci, ale czuję, że zakupy drugiej połówki spłacałbym do emerytury.
    Barcelona – zaznaczam, piłki nożnej nie znoszę więc już wiemy czemu nie pasuję do tego miasta. A tak patrząc obiektywnie, tu świątynia w budowie, no i to wino, które sprawia, że Rock nie montuje filmów na czas.
    No i został nam Rzym, o nim mało, bo jeszcze wpisu nie ma, ale jest jeden argument, który sprawił, że go nie wybiorę – spodobał się Kominkowi ;-)
    A wiemy, że o wycieczkę w tym konkursie nie chodzi, ale o ten telefon i głos autorki w słuchawce.
    Pozdrawiam

  77. Marta Miszuk napisał(a):

    W londynie można posluchac wspanialego angielskiego akcentu, a gdy go slysze mam ciarki. A francuskiego nie znam wiec w Paryzu bym sie nie dogadala.

  78. Dawid93 napisał(a):

    Wybieram Londyn, ponieważ w Stolicy Wielkiej Brytanii można zwiedzić Big Bena, pójść na London Eye, aby móc zobaczyć widok miasta z góry, zrobić wieczorem rejs po Tamizie, a zwiedzenie Wembley, na którym grał sam Freddie Mercury jest bezcenne. Natomiast w Paryżu znajduje się nędzna, stara, zardzewiała wieża Eiffla, którą nie wiadomo kto zaprojektował. W stolicy Francji jest pełno obcokrajowców, na obiad serwowane są tłuste ślimaki i żaby, a cała ta rzeka Sekwana jest brudna. Miasto, podobnie jak klub piłkarski PSG zostanie wykupione przez arabskich szejków.

  79. Paula Walachniewicz napisał(a):

    Chcę jechać do Londynu bo marzy mi się fotka w charakterystycznej londyńskiej budce telefonicznej;) Zdjęcie z wieżą Eifflą- nuda, każdy takie ma.

  80. Karina Sas napisał(a):

    Londyn – Jako studentka Biologii pragne zwiedzyc Muzeum Historii
    Naturalnej. Nauczyc sie wiecej, niz zapewnia mi to uniwerek. W dodatku
    marzy mi sie zeby byc w dwoch miejscach o tym samym czasie – to tylko
    jest mozliwe w Greenwich – jednej z gmin Londynu!

    Dlaczego nie
    Rzym? To miasto dla Archeologow. Paryz – dla zakochanych. Single nie
    maja co tam robic. Barca? – Nieee… tam sa sami kibice. Amsterdam?
    Tulipany mam na zajeciach z florystyki i w ogrodku;)

  81. Natalia Mocek napisał(a):

    Myśląc o Paryżu, oczami wyobraźni widziałam wyidealizowany obrazek pięknego miasta, gdzie zakochani mogą zakochać się raz jeszcze, trzymając za ręce mówiąc sobie Je’ taime, seksownie oblizując kąciki ust po żabich udkach.
    Podświadomie czułam, że można tam poobcować z najlepszą sztuką z dala od tłumów, uśmiechnąć się do Mony Lisy czy wejść na szczyt wieży Eiffla, mimo zawrotów głowy i chęci obdarowania wszystkich wokół ślimaczą zawartością swego romantycznego żołądka.

    A jaka jest prawda? Miasto zbudowane na cmentarzysku obecnie zmaga się z plagą kloszardów. Rozkładający na progach obrzydliwie bogatych butików swoje materace zdają się nie przejmować wszędobylskim pietyzmem tego miejsca. Niektórym wystarczy tylko kratka wentylacyjna z metra, z wylotem ciepłego powietrza, tacy z nich ignoranci.

    Romantyzm? Owszem, ale w wersji dla kochających inaczej, których Paryż jest obecnie mekką. Sam mer Paryża żyjący w związku z mężczyzną oficjalnie przeprasza i tłumaczy dlaczego nie mógł stawić się na paradzie gejów i lesbijek. Taką oto tolerancją może się poszczycić to miasto.

    A francuskie filmy? Gdybym chciała choć trochę poczuć się szalona, z pewnością znalazłam sto innych sposobów niż próby zrozumienia filmu o Bazylu,człowieku z kulą w głowie, o dwóch facetach w jednym czyli o absolutnie intrygującym księgowym ze schizofrenią czy prehistorycznej wojnie o szampon (RRRrrrr!). I zapewniam, że byłyby to sposoby całkiem legalne!

    Ponadto, Francuzi, w szczególności paryżanie, o wiele bardziej rygorystycznie, niż Polacy, przestrzegają przepisów ruchu drogowego, szczególnie tych dotyczących prędkości. Za ich złamanie grozi wysoka kara pieniężna, która może
    wynieść nawet 750 euro. Gdyby nie obawa przed mandatem (bo może i dobry humor jest tam karany, w końcu wszyscy paryżanie noszą dumnie upięte miny) parsknęłabym głośnym śmiechem! Z pewnością te pieniądze mogłyby nosić moje stopy odziane w cudne pantofelki od samego mistrza Lagerfelda, osiadłego w Paryżu ( w końcu to raj dla homoseksualistów z kotami).

    A co z obcokrajowcami mówiącymi w pięknym języku Szekspira? W turystycznych restauracjach można znaleźć menu tłumaczone na angielski, ale już w „normalnych” miejscach nie. Po angielsku dogadać się z policją nie można. A co, jeśli już dostanę ten mandat? Wyląduję za kratkami wołając ‘ comment?’

    Uhhh, dobrnęłam do końca. Z łatwością mogłabym opowiedzieć o problemach Paryża takich jak- przeludnienie,
    zanieczyszczenie, kłopoty z asymilacją imigrantów, zderzenie ogromnej biedy i bogactwa, trudności w wynajęciu mieszkania, nie mówiąc już o cenach jego zakupu! Ale w końcu ktoś kto nie łapie mandatów, pijąc espresso zdaje się na swój kunszt baristy zamiast specjalisty ze ślicznej kawiarenki, za której wystrój i lokalizację płaci jako bonus do maleńskiej kawy, obywa się bez Avenue Montaigne, na której w słynnym butiku Diora upadła Carrie Bradshaw, z pewnością znajdzie przytulną klitkę z widokiem na.. Nie,nie! Nie wieżę, o której właśnie pomyślałeś/aś!

    Dlatego Londyn. Bo bez zwiedzenia Londynu każdy młody człowiek będzie jak.. ślimak bez nogi!

  82. Sandra napisał(a):

    Wybieram Londyn ponieważ książe Harry nie bez powodu jest dalej wolny – czeka na tą jedyną, czyli oczywiście na mnie, więc może dzięki tej wycieczce byśmy się w końcu jakoś spikneli! Z tego samego powodu muszę odrzucić Paryż – miasto zakochanych, wybierzemy się tam z Harrym dopiero na trzeciej randce.

  83. Martulka napisał(a):

    Paryż jak Paryż wiadomo zachwyca ale nie tak jak angielska stolica! Muzeum Luwru tak nie powala jak ciagle brzmienie londyńskiego zegara! Amsterdam tylko z rowerów słynie, Hiszpańskie upaly nie sa tak miłe. W Rzymie turystów co nie miara, londyński weekend to dopiero zabawa! Na każdym kroku primark nas wita aż żal nie wygrać i tam nie zawitac!!!:)

  84. Nishka napisał(a):

    Lepiej nawet spaść z Big Bena
    Niż amsterdamski mieć dylemat:
    Palić czy nie palić? Oto jest pytanie..
    To ja już wolę londyńskie śniadanie!

  85. Adrianna Gregorczuk napisał(a):

    Muszę jechać do Londynu, żeby odebrać poród Kate Middleton! Nie wybieram Amsterdamu, bo mój gust muzyczny nie ceni Rembrandta, w Paryżu dopadłby mnie syndrom paryski, w Barcelonie sjesta (nikt mnie nie oczekuje), a Rzym nie jest na moją kieszeń.

  86. Weronika napisał(a):

    Kocham piłkę nożną, nie kocham FC Barcelony, nie chcę zobaczyć Camp Nou, nie wspominając, że Fabregas złamał mi serce, za to chętnie zobaczę Wembley i Emirates Stadium, może Oliver Giroud jest jeszcze wolny.

  87. Michał Bródka napisał(a):

    Paryż, Barcelonę i Amsterdam miałem już okazję dokładnie zwiedzić. W Rzymie jest stanowczo za gorąco w wakacje, dlatego odpada. Natomiast Londyn zawsze był moim małym mitycznym miastem:) Kocham brytyjską kulturę, akcent, muzykę, klimat! Do tego miałem już jechać tam 2 lata temu i dwa dni przed wyjazdem musiałem wszystko odwołać z powodu zamieszek… Dlatego chciałbym w końcu spełnić swoje marzenie i wpaść do królowej:)

  88. Anna Koper napisał(a):

    Czy chciałaby Pani do Holandii?
    Do Holandii, do Holandii ahh nie.

    Bo Holandia dziś jara z konopii hektara
    Do Holandii, do Holandii ahh nie

    Czy chciałaby Pani do Francji,

    Do Francji, do Francji ahh nie,

    Bo w Francji tylko dziury, Luwr i sami złamańcy,

    Do Francji, do Francji ahh nie

    Czy chciałaby Pani do Włoch?

    Do Włoch, do Włoch ahh nie
    Bo Włoch jest brudasem z małym zapasem ;)
    Do Włoch, do Włoch ahh nie

    Czy chciałaby Pani w Hiszpani?
    Do Hiszpani, do Hiszpani ahh nie.
    Bo w Hiszpani, każdy chodzi na bani
    Do Hiszpani, do Hiszpani ahh nie

    Czy chciałaby Pani do Anglii?
    Do Anglii, do Anglii ahh tak,
    bo tam polaków kraina, lepsza niż Ukraina,
    mlekiem i miodem płynąca i wszystkich Polaków żywiąca,
    Do Anglii, do Anglii ahh tak!!

    ania272@poczta.fm

    Anna :)

  89. Agnieszka napisał(a):

    Nie chcę do Paryża bo oni nie mają Monty Python’a, Hugh Granta i najlepszych zespołów muzycznych EVER.
    God save the Queen!

  90. Cristopher napisał(a):

    Londyn piękna stolica, aż sama nazwa przyciąga. Wolałbym pojechać do Londynu niż do Amsterdamu. Sama myśl, że domy publiczne są tam otwarte dla każdego odrazu mnie obrzydza. Nie kręci mnie marihuana, a patrząc na tradycje naszej pięknej Polski nie popieram związków gejów i lesbijek. Podobno jedynym dobrym jedzeniem są śledzie, ale warto jechać aż do Amsterdamu aby zjeść śledzia? W samej Polsce w Gdańsku,Szczecinie są bardzo dobre.

  91. Katarina napisał(a):

    Na pewno nie Amsterdam, ponieważ znając moją miłość do ciast,
    mogłabym tam marnie skończyć. Załóżmy, że weszłabym to miłej i niepozornej
    ciastkarni celem zjedzenia brownie , a sprzedawca-dowcipniś uraczyłby mnie
    ciastkami z haszem. I co ja bym wtedy zrobiła? Samotna, shaszowana biała
    kobieta po środku Amsterdamu?
    A dlaczego Paryż również nie? Ponieważ nie znam w tym języku
    ani słowa (przynajmniej żadnego kulturalnego), a żaden szanujący się Francuz,
    dumny ze swej narodowości (a pewnie tylko takich bym spotykała) nie splamiłby
    się wyznaniem, że mówi po angielsku. No i umarł w butach. Dlatego wybieram
    Londyn.

  92. Patrycja Kowalska napisał(a):

    Segritto, bardzo chcę pojechać do Londynu. Ty też chcesz, żebym tam pojechała.
    Nie chcę się spocić zwiedzając Barcelonę lub Rzym. Tam jest ciepło. Ty też nie chcesz, żebym się spociła. Kto chciałby mieć spoconego czytelnika?

    1. Patrycjo, jesteś jedną z trojga, do których jutro między 10 a 12 rano zadzwonię. Przygotuj się, bo pytania będą dotyczyły Misji Orange Travel opisanej na tym blogu. A, no i poproszę o numer telefonu na maila, żebym miała co wstukać w telefon jutro rano. Dla pewności, że Ty to Ty – wyślij mi też ten numer w wiadomości na facebooku z tego samego konta, z którego pisałaś ten komentarz. Powodzenia! :)

  93. Marco napisał(a):

    Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele, tak niewielu. A w skrócie to włodarze Londynu są Ci winni duże piwo za te wszystkie hymny pochwalne zebrane w jednym miejscu na cześć swojego miasta. A przynajmniej za circa 1/3 z nich

  94. Aguśka napisał(a):

    Baardzo baaaardzo chcę pojechać do Londynu bo jest to jedno z miast na mojej liście „Miejsc, które koniecznie muszę odwiedzić” :) Ponadto uwielbiam angielski, mój chłopak chce odwiedzić Muzeum Figur Woskowych a ja zrobić zakupy w Primarku ( ty i Fash już miałyście okazję więc daj teraz mi szansę) :) Nie chcę jechać do Barcelony bo od dziecka wolałam Real Madryt ;)

  95. Asia Szymańska napisał(a):

    Londyn Londyn,….. chcę bardzo.
    Dzieci uczę anglosaskiego popijając herbę z mlekiem – choć nigdy w kraju słynącym z tychże specjałów nie byłam.

    Nie Paryż – bo nie biegam jak kot z pęcherzem za modą, a Wieża Eiffla jest przereklamowana tak samo jak Empire State Building.

    Nie Amsterdam – bo to mnie po prostu nie jara.
    Nie Barcelona – Bo nie wygrali, więc strzelam im focha.

    Jako studentka filo. ang. fotograf i rysownik z zamiłowania mówię otwarcie, że wyjazd do Londynu – punkowskiego miejsca w moim sercu, byłby świetnym pomysłem – a za razem byłby to pierwszy mój wyjazd za granicę…
    Poza tym nie mam pępka, a chciałabym coś od życia w zamian :D

        1. Kasi napisał(a):

          Dla mnie spełnił swoją funkcję – mam świetne zdjęcia z tarasu widokowego w nocy. W związku z tym, nie uważam go za przereklamowanego i z pewnością następnym razem kiedy dane mi będzie spędzić trochę czasu w NY zrobię to samo. Bo w zasadzie… w jakim sensie on jest przereklamowany? Co Wam tam nie pasowało? i nie przytaczajcie mi argumentu, że jest wiele lepszych miejsc w NY bo ja to wiem :) ale to wcale nie świadczy o tym, że jest przereklamowany.

  96. Asia napisał(a):

    Londyn, Londyn chcę tam jechać!
    Chcę poznawać go i zwiedzać!
    Nigdy w życiu tam nie byłam
    tak bliskiego miejsca nie zobaczyłam.
    Bardzo chciałabym by się udało,
    gdyż tak wiele osób mówi, że się w tym miejscu zakochało!
    Chcę mieć szansę to zobaczyć
    oraz wizytę swą tam zaznaczyć.
    Barcelona? Nie lubię być z byt opalona!
    Nie pociąga mnie Hiszpania
    zwłaszcza, że jest tam corridomania!
    Tylko Londyn chcę odwiedzić
    by móc się z Wami wrażeniami podzielić!

  97. Joasia napisał(a):

    Chcę polecieć do Londynu, gdyż uwielbiam deszcz, jestem Beatlemanką, kocham Jamesa Bonda i nie mam jeszcze na swoim facebooku zdjęcia w czerwonej budce telefonicznej! Poza tym, jestem tak chuda, że chyba powinnam do swojego jadłospisu włączyć tradycyjne, brytyjskie śniadania… ;-)
    Nie chciałabym pojechać do Rzymu, bo uważam, że są we Włoszech o wiele ładniejsze miasta… ;-)

  98. Karolina Dubiec napisał(a):

    Nie chcę do Amsterdamu bo mi w „zielonym” nie do twarzy… A na zakupy u Louis Vuitton (Paryż), czy Armaniego (Rzym) narazie mnie jeszcze nie stać. Za to rurzowe tenisówki z Primarka są mega i też chcę takie mieć. Koniecznie!

  99. Ola napisał(a):

    Po co komu potrzebne inne miasta? Tylko w Londynie zrobię sobie zdjęcie a’la Beatles i tylko w tamtej wannie odetchnę po tym arcy ciężkim dniu, robiąc sobie w niej (całkiem niechcący, rzecz jasna) sweet focie z lewej ręki,a potomnym na wieki przekazywać, iż babcia miała zaszczyt w tej samie wannie, co Segritta odpoczywać.

  100. Michał Rolak napisał(a):

    Nie chcę jechać do Rzymu, ponieważ byłem tam już (nie kłamiąc) co najmniej 10 razy, miasto troszkę mi się już znudziło, wchodzenie po 3-4 razy do tych samych miejsc, czy patrzenie na te same ściany nie napawa taką frajdą jak zobaczenie czegoś fresh, czegoś czego w życiu się jeszcze nie widziało, to właśnie skłania mnie do Londynu.

  101. Kinga napisał(a):

    Uwielbiam Wielką Brytanie w całej rozpiętości z Londynem na czele, uwielbiam też jeść i próbować najbardziej zadziwiające kulinarne wynalazki, których w Wielkiej Brytanii nie brakuje.
    Nigella Lawson powiedziała w jednym z wywiadów, że „Anglia słynie ze smażonych snickersów i marsów. Mają tak cudownie orientalny smak”. Wolę Londyn od Amsterdamu, Paryża i Rzymu bo tylko tam dowiem się jak smakują smażone batony ;).

  102. Nec napisał(a):

    W Amsterdamie za bardzo chciałbym wrzucić rower do kanału. I boję się, że na jednym by się nie skończyło :-)

  103. Lucrecja napisał(a):

    W Paryżu już byłam. Kocham go dozgonnie, ale wierność nigdy nie była moją mocną stroną. Zresztą uważam, że skoki w bok doskonale ożywiają każde uczucie. Skok w bok z Londynem – TAK!

  104. Amenot napisał(a):

    Paryż, Rzym czy Barcelona to mnie raczej nie przekona,
    Za to Londyn zwiedzić che iż on oczaruje mnie.
    Dzwon ze St. Stephen, park Londyński,Gong Big Bena to nie wszystko.
    choć bym świata zwiedzić cały. Londyn zawsze doskonały.
    Teraz mam możliwość tą by zobaczyć wreszcie go.
    Może szczęście mi dopisze, więc do ciebie dziś napisze.
    Me starania są skończone, oczy mam zadowolone.
    Więc cierpliwie czekać chce kto zwycięzcom okaże się .

    Amenot

  105. Gosia napisał(a):

    Nie do Paryża bo w ślimakach nie gustuje.
    Nie do Barcelony bo nie znam hiszpańskiego.
    Nie do Rzymu bo Włosi za głośno gadają.
    Nie do Amsterdamu bo nie chcę zostać potrącona przez rower.

    Do Londynu bym się wybrała, bo tylko tam maja Primarka :)

  106. Guest napisał(a):

    Pokaż mi Wieżę Babel

    Ujmij mnie kochany za rękę z czułością

    I prowadź przez Soho. Westchnijmy swawolnie.

    I pokaż mi Pałac Buckingham. Z zazdrością

    W okna królowej wzrok ze smyczy zwolnię.

    Uderzmy w Big Bena, w Hyde Parku wystąpmy.

    Oxford Street zaszczyćmy cieniutkim portfelem.

    Z Tower Bridge w Tamizy nurt centa nie skąpmy

    Na szczęście. I love city London you. Słońca wiele…

    … A Paryż śmierdzi.

  107. Mati08 napisał(a):

    Pokaż mi Wieżę Babel

    Ujmij mnie kochany za rękę z czułością

    I prowadź przez Soho. Westchnijmy swawolnie.

    I pokaż mi Pałac Buckingham. Z zazdrością

    W okna królowej wzrok ze smyczy zwolnię.

    Uderzmy w Big Bena, w Hyde Parku wystąpmy.

    Oxford Street zaszczyćmy cieniutkim portfelem.

    Z Tower Bridge w Tamizy nurt centa nie skąpmy

    Na szczęście. I love city London you. Słońca wiele….

    … A Paryż śmierdzi.

  108. Karolina napisał(a):

    No bo w Rzymie nie jest jak w Londynie.
    Bo z zakupów Londyn słynie !

    No a włosi ?
    Źle traktują damy ,tak legenda głosi !

    I tylu muzeów co w Londynie,na pewno nie znajdę w Rzymię !

    Wolałabym pojechać do Londynu,niż już nie wrócić z Rzymu !

    W epoce żelaza Rzym postał wiec lepiej gdyby tam został!

    Tarkwiniusz Pyszny w Rzymie królował, a na przepisy nie zapolował.

    Londyn w 2011 roku miał 8 173 941 mieszkańców,nie obejdzie się wiec bez ciekawych tańców !

    Położony nad Tamizą, idealnie gdy pojadę tam z mą mamą – Izą

  109. Monika napisał(a):

    Dlaczego tak mi zależy na Londynie?
    Odwieczny remont barcelońskiej Sagrady Familii trwa dłużej niż ja żyję…
    Francuski wcale nie jest najpiękniejszym językiem świata – „cafe latte” brzmi lepiej niż „cafe au lait”!
    A zanim wybiorę się do Amsterdamu, muszę przecież kupić antypoślizgowe trampeczki na łódkę, żeby sobie krzywdy nie zrobić! Gdzie? To chyba jasne – w londyńskim Primarkcie!

  110. Jakub Jurewicz napisał(a):

    czemu nie np Paryż? :D

    no jak sami zauważyliście obiad w restauracji składa się z płazów (żab), oraz taki do którego trzeba się samemu dobrać, przy czym nie wygląda to zbyt pięknie :D no i oczywiście nie podnieca to moich kubków smakowych :|
    jest to miasto miłości, zakochanych par (itp.itd.) no a Ja wybrałbym się z najlepszym przyjacielem z którym znamy już się raptem 15 lat, przez co Paryż nie dla Nas :D

    zatem możesz spytać czemu Londyn?: D
    a bo Ja zawsze chciałem pojechać do Londynu (o dziwo)
    a nawet i przejechać się tym wysłużonym metrem, poczuć tłum ludzi jakiego w Polsce nie zaznam
    i przekonać się na własnej skórze… hmmm na własnych kubkach smakowych jakie to dania można tam spróbować
    no i oczywiście obowiązkowa taksówka i wielki czerwony autobus :)

    i jeszcze jedno … bliżej Mi do dogadania się w Londynie, niż we Francji (tam podobno jak się powie coś po angielskiemu i człowiek to zrozumie to i tak zaszpercha po francusku)

  111. Marcin napisał(a):

    Nigdy nie byłem w Londynie, nawet w
    Lądku Zdrój nie byłem! Pozostałych blogów nie odwiedzam wiec tylko u Ciebie mam
    szanse na wspaniały weekend z małżonką (Bez dziecka se…se…se…). Zawsze
    udawało mi się wygrać w takich konkursach, a jak będzie tym razem Matyldo?

  112. Ana napisał(a):

    Gdzie pojechać będąc skrajnym malkontentem, patologicznym
    pesymistą i mega sztywniakiem z denerwującą manierą bełkotania zamiast mówienia
    czyli krótko mówiąc…mną. Paryż? Amsterdam? Rzym? Barcelona? Ech, beznadzieja i żenada.
    No dobra, od biedy może być ten Londyn.

  113. Jusilv napisał(a):

    W Londynie zgubiłam swój pierścionek zaręczynowy ;/ Mój wybranek jeszcze nie został o tym poinformowany. Dzięki Tobie mogę tam pojechać i poszukać ;) Chroń mnie przed Jego gniewem!

  114. Marta Maszerowska napisał(a):

    Seg, bardzo nie chciałabym jechać do amsterdamu gdyż byłam tam z byłym chłopcem moim, jak pewnie łatwo się domyślić wiele wspomnień mogłoby zbyt rozbudzić moje serce i jescze bym chciała do niego wrócić… a takiego zamieszania nie potrzebuję! więc Londyn, bezpiecznie, bez wspomnień :D POPROSZĘ o telefon w tej sprawie

  115. Monika Midura napisał(a):

    Szczerze mówiąc, chcę wyjechać do Londynu przede wszystkim dlatego, że wycieczka do tego miasta jest reklamowana przez Segrittę. Wygranie wycieczki do Londynu wydaje mi się ponadto bardziej prawdopodobnym od wygrania wycieczki do innych z wymienionych miast. Zasponsorowana wycieczka do Paryża i Rzymu kojarzy mi się z główną nagrodą w „Randce w ciemno”. A ja nie mam ochoty na randki i oglądanie oświadczyn pod wiadomą wieżą. Zabrzmi to śmiesznie, ale potrzebuję również dodatkowej motywacji do nauki angielskiego przed wyjazdem na studia na Słowację :)

  116. gasiormichal napisał(a):

    Londyn to jedyne z waszych miast, w których jeszcze nie byłem. Szczerze mówiąc mam lekki odrzut od Wysp ze względu na ilość przebywających tam Polaków (you know, Lądek). Nie jest też tak kolorowo (nomen omen jest multikulti) ze względu na niedawne zatargi pomiędzy nie chcącymi się asymilować muzułmanami a resztą potomków Celtów, Rzymu, Wikingów i Smoka Wawelskiego. Poza tym jako carspotter aż się palę na wyjazd do Londynu ze względu na szejkowe fury. No i ponad wszystko kolebka piłki nożnej oraz mit o tym ciągłym deszczu, który chciałbym obalić organoleptycznie.

  117. magdziuszka napisał(a):

    Mój komentarz będzie trochę stereotypowy, ale cóż, stereotypy mają to to siebie, że w 85% są prawdziwe, a 15% to „wyjątki potwierdzające regułę”.

    Co ma Londyn czego nie mają inne odwiedzone przez Was miasta? Jako miłośniczka UK nie mogłabym odpowiedzieć inaczej: piękny British English! Wyjątkowy, melodyjny, seksowny akcent, któremu żaden inny nie dorówna :)

    Francuzi, jeśli próbuję się z nimi komunikować po angielsku, obrażają się.
    Hiszpanie (również Katalończycy!) nie rozumieją, ale kiwają głowami i krzyczą : Si muchacha!
    Włosi porozumieją się z każdym obcokrajowcem, ale raczej używając gestów i zmian w barwie i głośności głosu, niż po angielsku.
    No a Holendrzy mówią prawie po niemiecku, a po niemiecku wszystko brzmi jak rozkaz rozstrzelania :)

  118. Aleksandra Adamek napisał(a):

    Nie wybieram pozostałych miast, ponieważ nie ma w nich niczego ciekawego, nie lubię upałów, nie lubię wyszukanego jedzenia, nie lubię kwiatów zwłaszcza tulipanów, a więc siłą rzeczy jedynym miastem, które pogłębi mój marazm i defetyzm jest Londyn ;p

  119. Karolina napisał(a):

    Spotkałam ją wczoraj w centrum handlowym. Nowa fryzura, tapirek, obcasik, przynajmniej 10 kilo mniej. U mnie- na odwrót. Zaciągnęła mnie na kawę -wypada, dwa lata jej nie widziałam. Pierścionek pokazuje – od Pabla, z Rzymu. W Paryżu się oświadczył -no pewnie, że pod wieżą Eiffela, co się pytam! Suknię jej uszyją w Barcelonie, a ten jej, Pablo, firmę w Amsterdamie otwiera. Pompki do roweru produkuje. Dobry biznes na te czasy. Świergoli mi tak nad uchem, a we mnie się gotuje, krew mózg zalewa…A ja,,ja..(wymyślić coś muszę!) do Londynu lecę! Film będę kręcić! Jak to o czym, o życiu! A pokażę, pewnie. Tak, ja tez, zasiedziałyśmy się. To do zobaczenia, ja ciebie też, cmok cmok.

    To teraz nie mam wyjścia, muszę lecieć…

  120. pizmak napisał(a):

    Chcę jechać do Londynu, ponieważ jest to miasto spełniające moje marzenie o wolności. Mimo, że już tam byłam jest to miejsce ciągle nieodkryte, mające wiele tajemnic i pulsujące życiem.
    W Rzymie śmierdzi pizzą, w Barcelonie za dużo kibiców piłki nożnej, w Amsterdamie wszyscy jarają a w Paryżu jedzą żaby :(

  121. Kinga Ko napisał(a):

    Wybieram Londyn! Nie chcę do Rzymu, bo…irytują mnie Włosi- flirciarze! ;) Ponieważ na wycieczkę zabrałabym moją przyjaciółkę (i obie jesteśmy blondynkami) nie mogłybyśmy spokojnie przejść rzymską ulicą i skupić się na zabytkach i zakupach. Słyszałybyśmy tylko komplementy, komplementy, komplementy…Obie jesteśmy singielkami i z wakacji chciałybyśmy wrócić również jako singielki! A Rzym to miasto, które pod tym względem jest dość ryzykowne ;)

  122. Ewa Krzywonos napisał(a):

    Do Londynu, bo w żadnej innej z wymienionych stolic nie było Jamesa Bonda:) a w związku z tym, że książe jest tylko jeden, muszę go tam znaleźć:)
    czemu nie Paryż? jestem studentką filologii romańskiej i wyjazd do Francji byłby zbyt pospolity:) ;p
    pozdrowienia z Łańcuta na południu Polski!:)

  123. Kamila napisał(a):

    Nie chcę spędzić weekendu w Paryżu, ani w Amsterdamie,
    do Rzymu i Barcelony również nie chcę się wybrać, bo nie ma tam karnawału
    Notting Hill który jest jedną z londyńskich perełek !

  124. Milena napisał(a):

    Dlaczego Londyn, a nie jakiekolwiek inne miasto? Bo na mojej liście „Przed 30” znajduje się tylko… Szkoła Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie. Serio, nawet ja, zapalona miłośniczka zwiedzania wszystkiego co w przewodnikach, tym razem śnię tylko o Warner
    Bros Studio Tour i muzeum Harry’ego Pottera!
    I tak, jadę upomnieć się o list z H ;)

  125. Lena86 napisał(a):

    – w BCN za gorąco i ten Twoj kelner, swojego czasu był też moim kelnerem :(
    – do AMS też nie, bo Kominek też nie,
    – w RZYMIE bałabym się o podobne stany gorączkowe jak u Gonciarza,
    – PARYŻ jest zbyt wyszukany jak dla mnie, na modzie się nie znam i w życiu nie umiałabym tak wystylizować pikniku i siebie, jak Fash

    Za to bardzo chcę do Londynu, bo najlepsze zdjęcie z całego Orange Travel macie, moim zdaniem, właśnie stamtąd na styl The Beatles. I też chciałabym mieć takie…

  126. Arya napisał(a):

    Kto rzekł kiedyś, że Paryżanie
    Mówią zgrabnie po angielsku
    Ten w łeb pierwszy wnet dostanie
    I przestanie być tak sielsko!

    Kto śmiał twierdzić, że Barcelończycy
    Mówią po angielsku płynnie
    Zaraz szczeźnie na ulicy!
    Niech nie ględzi tak naiwnie!

    Kto rzekł kiedyś, że Rzymianie
    Czarują świetnym british akcentem
    Zaraz pójdzie na zesłanie
    By już nie skończyło się zamętem!

    Kto obiecał, że Amsterdamczycy
    Angielskie strofy szlifują wytrwale
    bo to wielcy pragmatycy
    Zaraz skąpie się w kanale!

    Tylko przecież Londyńczykom
    Nie brak płynności i akcentu,
    wdzięku, czaru i talentu!
    Zatem marzę o Londynie
    Niech na moją mowę wpłynie!

  127. VeryLuckyMan napisał(a):

    Uśmiechnij się do mnie, rzeknie dziewczyna,
    ja cały spięty, łokcia się trzymam,
    ona się śmieje, przestrzeń oczami
    wypełnia całą dniami, nocami,
    nie moją rzecz jasna, drogi Panie!
    Rzecz ma miejsce w Amsterdamie:
    idę ulicą, nieświadomy turysta,
    w pewną ulicę, intencja czysta
    prowadzi mnie prędko, z ciekawości,
    cóż za piękność na rogu gości.
    Witam się grzecznie w języku Churchilla,
    ona swym głosem mój czas umila,
    niby swobodnie dialog prowadzi,
    już tam gdzieś palcami o mój policzek wadzi,
    dłuższe me zdania zdają się z czasem,
    a ona rozpina mój zdobiony pasek!
    Wytrzymać nie mogę, uciekać już trzeba,
    jaka ona łagodna i chciała do nieba…
    Przemogłem pokusę, uciekam do diabła!
    Czasu miała trochę, to mi portfel skradła.
    Dzisiaj Amsterdamowi odmawiam spokojnie,
    choć w galeriach tak pięknie, dostojnie,
    muzea przecudne, autobusy wodne,
    restauracje spokojne, dziewczęta rodne
    i czerwonych latarni padają cienie
    z tak prostej obawy przed… Rozprawiczeniem.

    Chciałbym już tylko, by przyszedł dzień,
    gdy wraz z przyjacielem
    staniemy na Park Lane.
    Londynie przybywam, nie miej mi za złe!
    Najlepszyś ze wszystkich, aż nazbyt przesadnie.

  128. Magda Wojtkiewicz napisał(a):

    Do Rzymu nie chcę jechać, bo tam podobno tylko pizzę serwują, a jako, że nie umiem gotować, to często jadam pizze (tanie i mrożone) i już mam ich dość. Także, skoro wyżywienie opłacone w Londynie, to może wreszcie zjem coś normalnego.

  129. Guest napisał(a):

    Chciałabym pojechać do Londynu, ponieważ czuję się trochę wykluczona ze społeczeństwa bo nigdy w nim nie byłam ;). Co jakiś czas ktoś z moich znajomych odwiedza to miasto, po czym spotykamy się w pubie i opowiadają o tej „baśniowej krainie zza morza”. Cóż, chciałabym żeby Londyn nie pozostał dla mnie baśnią a stał się rzeczywistością! :)

  130. Agnieszka Steńczyk napisał(a):

    Chciałabym pojechać do Londynu, ponieważ czuję się trochę wykluczona ze społeczeństwa bo nigdy w tym mieście nie byłam ;). Co jakiś czas ktoś z moich znajomych odwiedza to miasto, po czym spotykamy się w pubie i opowiadają o tej „baśniowej krainie zza morza”. Cóż, chciałabym żeby Londyn nie pozostał dla mnie baśnią, lecz stał się rzeczywistością! :)

  131. Kalina napisał(a):

    Wszystkie drogi prowadzą do wiecznego miasta, ale to nie czas na ‘Rzymskie wakacje’,
    poza tym nie mam z zwyczaju bywać tam, gdzie wszyscy.

    Do Amsterdamu lepiej nie, bo jeszcze moja wierna 30-letnia Gazella zatraci się w jakimś kanale…
    Aż strach pomyśleć!

    Niech żyje słodka Francja!
    Wyjazd do klimatycznego Paryżu jest niezwykle kuszącą perspektywą,
    ale jak ubiorę swoją koszulkę ‘I <3 Paris’ i wyłożę się na trawie w ogrodzie,
    to będzie prawie jak na pikniku przy Trocedero.
    (Tylko wieży Eiffla brak.;)

    Pozostaje jeszcze słoneczna Barcelona, ale tu sprawa jest prosta,
    bo to nie ONA – BARCELONA, jest moim miastem marzeń, tylko ON – LONDON!

  132. MiłośnikMiłości napisał(a):

    W Amsterdamie noga ma nie postanie, przynajmniej na razie nie pojadę,
    ponieważ mogę wdać się z dawną miłością w zwadę.
    Maszkara wyjechała tam jakiś czas temu,
    zostawiając mnie na pastwę losu biednemu.
    Teraz, gdy w sercu bóle i rozczarowania
    i życie naokoło snuje się szare,
    pragnę zabawić się w „Stolicy Zróżnicowania”,
    nie zapominając zabrać z sobą mojej Starej.

  133. Jula napisał(a):

    Do Rzymu nie chcę jechać, bo ani Ty Segritto, ani Kominek nie napisaliście jeszcze o tym mieście nic. Lubię mieć rekomendację miejsc, do których się wybieram. Poza tym mam pewne zastrzeżenia, co do Włoskiej mowy. Znałam taką jedną kobitkę, która po przejeździe po kilku latach z Włoch, wplatała co drugie słowo słynne MAMA MIA! Brr…obrzydło mi to jak amen w pacierzu.

    Piszę u Ciebie Matyldo, ponieważ podróż do Londynu, byłaby dla mnie podróżą po miejscach Frediee ‚go Mercury. Tylko tyle, albo aż tyle.

    Pozdrawiam Julita

  134. Meg napisał(a):

    Londyn! London Eye, Big Ben i ten akcent! Oh yes!
    Z pozostałych miast najmniej mi się Rzym uśmiecha. Jakieś to stare, usiane nadgryzionymi przez czas bydynkami, Koleseum jakieś gdzie ludzi szlachtowali… Aj i te upały i ceny wysokie! I pizza wcale nie taka smaczna.

  135. kinga napisał(a):

    Segritto,

    I saw you standing there.
    And then I thought:
    I’d like to travel anywhere:

    So I went to Paris in France,
    Rome in Italy.
    I saw Amsterdam, too
    And Barcelona in Spain.
    But all of my efforst were in vain.

    This is the reason:
    Including the comparison
    ‘Twist and shout’ can only be made
    In the city where people are potrayed
    As the most twisted people in the world.

    Going on,
    It means Made in London.
    You say yes, I say yes.
    All you need is… London!

    From me to you,
    Kinga

  136. Filip Mozol napisał(a):

    Witam serdecznie,

    nie chcę jechać do Paryża, ponieważ żabot ciągle kojarzy mi się z żabimi udkami. I boję się ślimaków, zwłaszcza podróżowania na NICH. Serio. Ponadto każdy dobrze wie, że od wykwintnego, francuskiego wina lepszy jest polski tradycyjny odpowiednik, prawda? Taa…
    Nie chcę jechać do Barcelony, ponieważ wojny „futbolowej” mam dostatecznie dużo w kraju. Blisko 40 milionów ekspertów i specjalistów, co śmiało stawia nas w światowej czołówce! Dodatkowo nie chcę jechać do Hiszpanii, bo… piękne, słoneczne plaże. Gdzie na nich kupię swoje ukochane JAGODZIANKI?
    NIE! – także dla Rzymu. Lubię to co piękne, ale nie to co zbyt duże. A jak inaczej nazwać Rzym jak nie olbRZYMem? Po drugie Włoszki są bardzo urodziwe, a ja chciałbym jeszcze kiedyś wrócić z tej krótkiej wycieczki. Dlaczego? Bo choć uwielbiam pizzę to kocham pierogi!
    Nie podzielam pasji związanej z Amsterdamem, bo high jeszcze nigdy nie był tak low. No i Holandia to europejska stolica wiatraków i młynów, a ja.. czy ja wyglądam na piekarza?

    Pozdrawiam,
    Filip

    1. Filipie! Jesteś jednym z trojga, do których jutro między 10 a 12 rano zadzwonię. Przygotuj się, bo pytania będą dotyczyły Misji Orange Travel opisanej na tym blogu. A, no i poproszę o numer telefonu na maila, żebym miała co wstukać w telefon jutro rano. Dla pewności, że Ty to Ty – wyślij mi ten numer z tego samego maila, z którego logowałeś się do disqusa, by napisać swój komentarz. Powodzenia! :)

  137. KubaK napisał(a):

    Bo jeśli przyjadę z Londynu prosto do Amsterdamu, będę uprawniony do wrzucenia roweru w kanał. Jako przyszły tutejszy nie mam takich uprawnień. Z wyrazami ubolewania, Kuba

  138. Karolina Bartuś napisał(a):

    Paryż, miasto zakochanych, a ja niestety cierpię na straszliwą przypadłość – miłość do wina, a chciałabym zapamiętać tą romantyczną wycieczkę.
    Amsterdam – miasto tulipanów, rowerów, serów i używek – a z tego wszystkiego kręci mnie tylko ser ;p
    Barcelona, ah ta Barcelona, cudne miasto, ale nie opanowałam jeszcze jazdy na puszkach w barach.
    Rzym, nie dość, że jest tłoczno to jeszcze prawie każdy Włoch na mnie gwiżdze.

    Pojechałabym z moim ukochanym ;)

  139. Roze-Stroze napisał(a):

    Paryż odpada, bo wszędzie jest pięknie, estetycznie, eklektycznie, efemerycznie, artystycznie i romantycznie. Jak tutaj: http://www.tanie-loty.com.pl/images/stories/news/love.jpg

    Amsterdam odpada, bo wszędzie turyście turyści turyści palący zioło i Chińczycy, którzy pierwszy raz w coffeeshopie zachowują się jak dzieci w cukierni. Poza tym – rowery rowery rowery i niemożność spokojnego spacerowania. Jak tutaj: http://static.guim.co.uk/sys-images/Travel/Pix/pictures/2007/09/25/CafeWellig4.JPG.jpg

    Barcelona odpada, bo gorąco, dookoła gotyk, suchota, opaleni ludzie (ja biała) i mnóstwo zbyt ładnych ludzi. Jak tutaj: http://cdn.c.photoshelter.com/img-get/I0000g5amh.A7aE0/s/870/870/People-Of-Barcelona-002.jpg

    Londyn ma w sobie wszystko: energię, spokój, dzielnice piękne i nieco brzydsze, gwar turystów i Londyńczyków, wszędzie blisko metrem jak i pieszo, jest China Town i Buckingham Palace.

  140. Zuza napisał(a):

    Nie Barcelona, Paryż, Amsterdam, Rzym, bo tam nie ma miłości mojego życia. Bardzo chciałabym go wreszcie odwiedzić.

  141. Iza napisał(a):

    Brytania, Brytania, Brytania!

    Kraj tradycji, ryb i frytek.
    Odkryta przez Sir Henry’ego Brytana w 1610 roku. Rok później sprzedana Niemcom za pfeninga i obietnicę pocałunku. Zniszczona w latach 1830-42 i odbudowana tydzień później przez jednego człowieka.
    Mahatma Ghandi, Leonardo da Vinci, Ludvig van Beethoven – sami Brytyjczycy! Nawet Jezus Chrystus pochodził z Wokking w Surrey.
    Hiszpania? Francja? Holandia? Który kraj ma równie ciekawą historię?

  142. Mariusz Balicki napisał(a):

    Wybrałem Londyn,
    w Paryżu jest za dużo ryżu,
    bo Rzym to za duży pielgrzym,
    bo Barcelona jest zalesiona,
    bo Amsterdam leży blisko Rotterdam.

  143. Ewelina Warchoł napisał(a):

    Wybieram Londyn. Chętnie wzięłabym Paryż, ale z racji iż z mojego ukochanego taki romantyk jak ze świni czyścioch pozostaje mi zostać pragmatykiem. Bo cóż to by było usłyszeć siedząc na jakimś tarasie z widokiem na wieżę Eiffla od mojego Mężczyzny „ale śmietnisko z tego Paryża, a no tak, no przecież wiesz, że Cie kocham, w sumie to jest nawet fajnie”. Już chyba lepsze angielskie śniadanko z moim anty-romeo :D

  144. Katerrina napisał(a):

    Do kolekcji stolic europejskich brakuje mi właśnie Londynu.
    Tylko, albo aż.
    Nie Rzym, nie Barcelona, nie Amsterdamm bo te miejsca juz znam.
    Brytyjskie zimne spojrzenie to jest to co kreci czasami.
    Śniadanie, którym mozna sie najesc a nie jakieś paryskie nadmuchane rogaliki.
    Po serze w Amsterdamie pocałuj sie z facetem. Żeby to zrobić to trzeba odwiedzic wczesniej coffee shop – Nie dzięki.
    A Londyn to zakupy w Primark. Marzenie kazdej kobiety. Jeśli wiesz co czuje, to wiesz co zrobisz :)

  145. Edek napisał(a):

    Tylko Londyn , sprawa jest chyba jasna !!! Nigdzie nie ma tak wspaniałego miejsca i tak uroczego jak Londyn i to jeszcze skąpany w deszczu !!! Tower Bridge, London Eye, Big Ben, kawiarnia z Jose Murinho .. Poza tym jestem fanem Chelsea Londyn. Dlaczego nie Amsterdam chocby dlatego, że nie pale i n ei rajcuje mnie .

  146. ferbelka napisał(a):

    Zasłuchana w metra głos

    oczami duszy chłonę londyńską noc

    w ręku niepewnie zaproszenie drży

    na herbatkę do Królowej pójdziesz ze mną TY.

    Wskazówki Big Bena odmierzą nam czas,

    a Buckingham Pałac zauroczy nas.

    Królewskie ogrody otworzą swe podwoje,

    ale tylko wtedy gdy będziemy tam we dwoje.

    Paryskie perfumy to nie dla mnie szyk,

    rzymskie Koloseum to dla Ciebie mit

    hiszpańska corrida zbyt przeraża nas

    więc proszę w Londynie spędźmy weekend nasz.

  147. Eva napisał(a):

    Kiedy sie kogoś bardzo kocha, chciałoby się dać tej drugiej osobie
    wszystko. Właśnie mija rok, jak jestem ze swoim Chłopakiem, rok
    najszczęśliwszego okresu mojego życia, rok w którym każdy dzień witałam
    uśmiechem- dzięki Niemu. Chciałabym dać mu coś wyjątkowego z okazji
    naszej rocznicy, coś tak wyjątkowego jak nasza miłość. I tak, jak w
    słowach piosenki jego ujkochanego londyńskiego zespołu Metronomy ” This
    town is the oldest friend of mine” nie Barcelona, nie Rzym, nie Paryż i
    nie Amsterdam, a właśnie Londyn jest tym wyjątkowym miejscem, którego
    piękno chciałabym podziwiać z moim Kochaniem. Bo nigdzie muzyka Metronomy nie pieści tak cudownie uszu jak właśnie w Londynie

  148. Patryk Jasiński napisał(a):

    Wole sporty extremalne od roweru, nie palę, a moja dziewczyna nie lubi tulipanów, wiec sama rozumiesz mój wybór ;) zadzwonisz później czy teraz …. o to jest pytanie ?

  149. miesiąc temu spakował swoje graty do małego plecaka i wsiadł do samolotu, bilet w jedną stronę, kierunek – Londyn. czasem myślę, że nie tęsknię, że twarda jestem i sobie poradzę, ale przecież ściska mnie w żołądku na myśl, że oto nastał koniec naszej przygody, 15-letniej przyjaźni, a na pewno nocnych spacerów, siedzenia do rana na balkonie, ploteczek przy kawie, planszówek i kolacyjek. kiedy my to wszystko nadrobimy? czy kiedyś wróci? nie zapytałam, przewidując odpowiedź, tak samo jak w szkole nie zgłaszałam się do odpowiedzi na banalne pytania. nic tym dotąd nie wygrałam – może trzeba inaczej, może trzeba opuścić głowę, przyznawać się do błędów, pytać, pomimo iż zjadło się wszystkie rozumy, mówić o uczuciach.
    polecę, powiem, zapytam.

  150. Maciej Trykowski napisał(a):

    Paryz, Rzym i Barcelona taka juz ich niedola ze nie są kraju stolicą co serca fanów Depeche Mode zachwyca.

    I chcoc nie wiem kilometrow ile dzieli Basildon od Londynu to jednak wiem ze w Londynie czas inaczej płynie. Wolniej,swobodniej nie na siłe. Choć resztę miast to zaboli to mnie to … nie interesuje (rymu nie staje bo nie jestem chamem) Londynie Ciebie chce, reszcie „wiosek”mowiąc nie.

  151. Marta Szatańska napisał(a):

    Bo to właśnie Londyn, nie Paryż, Rzym, Amsterdam, czy Barcelona był miastem, w którym stawałam rok temu na nogi po ciężkim wydarzeniu w moim życiu. Miasto pochłonęło mnie doszczętnie, całym swoim klimatem. Było tym, czego wtedy potrzebowałam.
    A w Paryżu byłam kiedyś ze swoją (ex)przyjaciółką – i jak niby lubić to miasto, skoro ex, jak żyć?!

  152. Joasia napisał(a):

    Za wycieczkę do Paryża zapłaciłam już 2 razy i dwa razy nie mogłam pojechać, widocznie to miasto mnie nie chce..W Amsterdamie można nabawić się choroby morskiej spacerując ulicami miasta, Barcelona jest dobra dla szalonych imprezowiczek, a ja lubię rozciągnięte swetry, siedzenie z książka na ławce i deszcz za oknem- dlatego Londyn!

  153. Peter napisał(a):

    Rzym- Wlosi sa dziwni- maja wiecej rodzajow kawy niz w Polsce wodki… a wiec nawet nie mozna napic sie normalnie kawy bez podania jej szczegolowego przepisu

    Amsterdam- sprzedaja podrobki polskich krokietow i reklamuja je jako swoj przysmak. Z polskim krokietem to raczej nie ma nic wspolnego (ale pewnie o tym wiesz)

    Barcelona- w Barcelonie kiedy sie cos chce zalatwic to trzeba sie odpowiednio nastawic, ze albo sie nie da albo akurat jest siesta (wiec tez sie nie da). Do tego w Barcelonie mnie okradli (do tej pory zastanawiam sie kiedy), wiec im podziekuje

    Paryz- piekne miasto, ale tez podziekuje. Uprzejmoscia ludzi tam mieszkajacych nie ma sobie rownych- no i do tego ich wielojezycznosc… w jezyku innym niz francuski nie zblizaj sie. A jak nie umiesz to bedziesz mussial sie nauczyc tak jak ja, bo inaczej nie kupisz nawet chleba, a kazdy Francuz chyba bierze to za punkt honoru zeby cie nauczyc francuskiego…

    a wiec zostaje Londyn… Eldorado dla wielu tysiecy Polakow na emigracji. Taka mala Polska, a wiecz mozna czuc sie jak u siebie w domu (tylko w Polsce nie mamy Krolowej i sa tez inne drobne roznice), ale za to polskie ejdzienie i alkohol mozna kupic juz prawie wszedzie.

    Pozdrawiam

  154. amemyia napisał(a):

    Paryż mnie ni interesuja, to ni mojo
    kultura…

    Pieski francuskie, ślimoki i żaby –już
    wola w lesie knura.

    Barcelona je za ciepło, chyc mnie ni
    jara

    Amsterdam miasto grzechu, jo na to za
    stara…

    Rzym… je zbyt sakralny, aż tako świnto
    to jo nie je

    Londyn, Londyn, Londyn… tylko on w mej
    głowie widnieje!

  155. karolina napisał(a):

    Jo je dziołcha ze Ślonska! Jo na ziymii ślonskiej sie wychowala, jo innego siwata poza tyn nigdy nie widziala! Kejby jo mogla zwiedzic Paryz! To je moi marzenie!
    Fajne sa te inne kraje, fajny je Londyn, ale tam padze dyszcz, a jak mom jechac kajs na wycieczka, to chca zeby mi slonce swiecilo, o!
    Barcelona…mmm, tam je slonce, ja, mocie racja. Ale chyba za daleko. Kaj jo ze wsi byda sie tak daleko wypuszczac w swiat? Chcia cos bliżyj.
    Co tam jeszcze je? Rzym? Nie podobo mi sie wieża w Pizie, wola Ajfla! Więc Rzym przegrywo!
    No i zostoł Amsterdam… powiym Ci w tajemnicy, że jo by fest chciała! Ino moja mama godo, że w Amsterdamie to sa same plantacje (Ty wiysz czego). Wiec zeby sie jij nie narażać…nie chca do Amsterdamu.
    Chca do Paryża!!! :)))
    Pozdrowienia ze Śląska!
    Pozdrowienia ze wsi ślonskij!!! :)

  156. Ada Tak napisał(a):

    Myślę sobie- Barcelona. Ja do Barcelony? Ja nad morze śródziemne? Ale, ze po co? Żeby się tej jodyny nawdychać i potem smarkać na brązowo? A „aerozol morski” to ja se w Biedronce na promocji kupię! Chociaż w sumie to „leśny” wolę… Jakiś taki mniej mdły i w toalecie dłużej idzie wysiedzieć. Z resztą, nad naszym Bałtykiem tego i tak najwięcej jest. To se pojadę i se nałapie jak będę chciała.
    A z resztą, Mój Heniek to by na taką nalewkę jodową był łasy, on to wszystko co procentowe… i potem by szalał jak zły po tych remizach, wstydu narobił!
    „Labyrinth Park’ –ja się przecież w naszym pobliskim lesie gubię, jak na grzyby z moim Henkiem chodzimy, a co dopiero w takim labiryncie? Panie! Labirynt, kiła i mogiła- ja znam ten temat…
    Ale w sumie jak se tak myślę, to te całe ‘Sagrada Familia” to byśmy se obejrzeli. Ja to szczególnie, bo taka rodzinna jestem, familijna…. Tylko ja bym to na inny kolor pomalowała…jakiś taki żywszy- pomarańczowy, czy cuś. W końcu jak rodzina to trzeba się radować, nie? Chociaż sąsiadka z klatki obok mówiła, czy gdzie ja to słyszałam, że ten architekt, co się tą Familią zajmował, to pod tramwaj wpadł. To ja może faktycznie podziękuję… bo jak to mówiła moja babka: „ Ryzyk fizyk”, ale ja zawsze polski w podstawówce wolalam, więc ja se te Barcelonę odpuszczę…
    Za to Londyn…to całkiem inna rozmowa! A, że pada, że zimno? O ile nie „będą takie mrozy, że przymarznie cap do kozy”- to ja pewno, chętnie. I herbatki się napiję, a co-kulturalnym trzeba być! Mam tylko nadzieje, że nie wszystkie tamte hotele z ‘podwyzszonym standardem’ maja tyle schodów, bo mi na takie szaleństwa mój artretyzm nie pozwala!
    No i Segritta, przecież tam na mnie czeka książe Harry! Ten to jest przytojniacha…Takiemu to bym mogła nawet codziennie schabowe smażyć. Tak więc- Londyn jest THE BEST, że se tak rymnę na koniec!

  157. emeraldowa napisał(a):

    Zdecydowanie nie wybieram Rzymu, ponieważ uprawiam gastroturystykę i zeksplorowałam w Wiecznym Mieście już wszystkie potrawy godne uwagi. Seg, wyślij mnie na badanie nowych lądów dla mojego podniebienia! Otrzymasz szczegółowy raport wyprawy gastrozwiadowczej Londynu.

  158. Dawid napisał(a):

    Tylko Londyn! W żadnym wypadku nie pojechał bym do Barcelony, gdyż skończyć by się to mogło spotkaniem z najbardziej utalentowaną AKTORSKO drużyną piłkarską świata!

  159. Robert Klimek napisał(a):

    no i zaspał :(
    i nie poleci do Londynu i nie odwiedzi Wielkiego Bena i nie będzie mu dane iść na mecz Arsenalu i w ogóle do bani…. a wczoraj chciał napisać :(

  160. Janek Borzemski napisał(a):

    Londyn jest najpiękniejszy z tych miast przecie rzymianie tam gościli hitlerowi mało zabrakło a fish and chips jest netkarem i ambrozją. Do Paryża nie chce bo żeby pójść na piknik trzeba 140 euro wydać natomiast metro jest tak ciasne że te rzeczy na piknik spłaszczą sie jak kanapka w plecaku 4 klasisty.Amsterdam jest grożny bo jak sie napijesz to do kanału wpadniesz i do domu nie wrócisz.Barcelona natomiast w sangrie oferuje po której rano sie nie pozbierasz. w Rzymie jest tak nudno że ludzie w skałę sie zamienili i są teraz rzeźbami.

  161. perezoso napisał(a):

    Skyscanner, szalone środy – wchodzisz, wybierasz, kupujesz, lecisz. Do Amsterdamu, Barcelony, Paryża, na każdy świata koniec. Nuda normalnie… Tylko Londyn jest wyjątkowy. Polska kinematografia dawno już stwierdziła, że nie ma takiego miasta. Jest Lądek, Lądek Zdrój… Do Hogwartu dostaniesz się z peronu 9 i 3/4 zaś do Londynu tylko przez blog Segritty!

  162. Projekt Londyn napisał(a):

    Wiem, że już po konkursie, ale co mi tam. Londyn wybieram, ponieważ chcę zorganizować tam moim dzieciom pierwszą – i mam nadzieję nie ostatnią – podróż życia śladami bajek. To po prostu Projekt Londyn 2014 :)

Dodaj komentarz