Walka z letnią bezsennością

W łóżku trzeba umieć się dzielić. Ale nie potrafiłabym oddać nikomu zimnej strony poduszki. Czasem ubezpieczam sie i trzymam w zapasie drugiego jaśka, chłodzącego się od ściany. Dobrze też mieć gładką pościel, szybciej oddającą ciepło. Można taką w akcie desperacji włożyć między nogi. :>

Komentarze do wpisu: 10 Napisz komentarz

  1. Nie lubię spać sama.. szczególnie w mroźniejsze zimowe noce. Po prostu muszę mieć kogoś do poprzytulania. Najlepiej sprawdza się mój pluszowy miś z dzieciństwa ;)

  2. Letnia bezsenność? Rzecz zupełnie mi obca. Często za to walczę z letnią sennością, obserwowaną najczęściej w pracy (znaną pod nazwą „kryzys godziny piętnastej”) oraz ostatnio w czasie olimpijskich relacji z welodromu (co za nuda!).

  3. Jeśli wspólne spanie, to tylko i wyłącznie z dwoma kompletami pościeli. Wtedy nawet mała przestrzeń niestraszna. Latem… to wolę spać sama i to pod prześcieradłem (tzn. na i pod). Nie żeby rezygnować z „przyjemności”, ale kiedy „przyjemność” to „przyjemność”, a kiedy spanie, to spanie.

  4. Wbrew pozorom pod puchowymi koludrami w lecie mozna schowac sie przed goracem tez :)
    Ja najczesciej rozkladam posciel na lozku, otwieram okno troche przed spaniem, a potem jak sie klade to obracam koludre tak aby zimniejsza byla :) no i poduszki tak samo :) fajnie.. myslalem ze obracanie poduszek to moj wymysl… jednak nie jestem tak oryginalny jak myslalem

  5. Kontakt ze schłodzoną poduszką – ostatnia przyjemność przed zaśnięciem. Niestety, nie wszędzie da się ją schłodzić (dziwne łózko, ciepła ściana – fuuuj) i przeważnie szybko robi się ciepła.

Dodaj komentarz