Wartość rzeczy

male nowe IMG_4601

Problemy są zawsze ważniejsze od sukcesów. Brak jest zawsze ważniejszy od posiadania. Żal za tym, co utraciliśmy jest zawsze ważniejszy od radości z tego, co mamy. Tak już jest, nie bez przyczyny z resztą, bo dzięki temu się rozwijamy. To, co już jest, nie wymaga naszych starań tak bardzo jak to, czego nie ma albo z czym jest problem. Warto jednak czasem sprzeciwić się tej naturalnej, ludzkiej tendencji do umartwiania się i być może dojść do wniosku, że teraz – nie jutro, nie wczoraj, ale TERAZ jesteśmy szczęśliwi.

Znalazłam ten wykres na fanpejdżu Get More Social. Czy odpowiada on Waszym doświadczeniom?

wartosc rzeczy

 

Od głupiego gadżetu, przez bardziej wartościowe rzeczy i osiągnięcia – takie jak mieszkanie, praca, schudnięcie… – po te najważniejsze jak np. zdrowie – często nie umiemy cieszyć się tym, co mamy. Wiem. To coelhizm w czystej formie, ale nawet najbanalniejsze prawdy warto sobie od czasu do czasu przypomnieć.

Czego brakuje Ci do szczęścia? Pamiętasz, o czym marzyłeś 5, 10 lat temu? Pewnie nawet nie zauważyłeś, że pewne marzenia się spełniły, a Ty po prostu znalazłeś sobie nowe, bez których szczęśliwy nie będziesz. Mój dobry przyjaciel ma bardzo poważne problemy finansowe. Tak poważne, że może stracić absolutnie wszystko, choć i tak pozbył się już większości tego, co miał. Jest w depresji, umartwia się, jest mu naprawdę ciężko. Ale jest zdrowy. I tak sobie myślę – choć oczywiście nie życzę mu tego – że gdyby teraz zdiagnozowano mu raka, doceniłby stan, w jakim znajdował się wcześniej. Spotkałam kiedyś 50-letnią kobietę, która powiedziała, że zazdrości swojej rówieśniczce ze stwardnieniem rozsianym. Dlaczego? Ona ma dwójkę wspaniałych dzieci a ja nie mam nikogo. Jest chora, cierpi i niedługo umrze – ale wolałabym być na jej miejscu, bo ja pożyję może 20, 30 lat dłużej niż ona, ale nigdy nie będę miała dzieci, nikt nie będzie o mnie pamiętał, chodził na mój grób i nikt nie będzie szczęśliwy za mnie. Po co mi te 20 lat?

Czy jesteś zdrowy? Czy jesteś wolny? Czy jadłeś dziś obiad? Dlaczego więc nie jesteś szczęśliwy?

Komentarze do wpisu: 18 Napisz komentarz

  1. Paulina napisał(a):

    Zastanawia mnie tylko słowo ‚wolny’ pomiędzy zdrowiem i obiadem ;)
    Ale tak poza tym to dziękuję za ten tekst. Prosty i piękny.

    1. Miałam na myśli mieszkanie w wolnym kraju, posiadanie paszportu i niesiedzenie w więzieniu. O taką wolność mi chodziło, ale jak teraz sobie myślę o tym drugim znaczeniu, to tym bardziej mamy powód do radości ;)

  2. gola_pionierka napisał(a):

    Mam jakiś odwrotny mechanizm przystosowawczy. Jak tylko coś tracę, to natychmiast zaczynam się cieszyć z czegoś innego, co jeszcze mam, a czego wcześniej nie doceniałam. Jak mnie fryzjer ostrzygł tak tragicznie, że rozważałam zakup solidnej czapki i noszenie jej przez kilka miesięcy to od razu doceniłam, że mam fajną sylwetkę i w sumie nie jest tak źle. Jak mieszkałam na kilku metrach kwadratowych to cieszyłam się, że mam takie mikroskopije biurko, że się mieści, a do tego lokalizacja cudowna. Tylko strasznie tym podejściem wkurzam otoczenie. Ale trudno:)

  3. Bartek napisał(a):

    Seg….sto procent prawdy w tym prostym tekście. Sam się łapie na „…pewne marzenia się spełniły, a Ty po prostu znalazłeś sobie nowe…” ;-).

  4. Mateusz Macha napisał(a):

    True story. Właśnie jestem w Maroko i mam wrażenie, że choć ludzie tutaj mają mniej kasy i więcej problemów, to cieszą się z życia bardziej niż my w Polszy.

  5. agt napisał(a):

    Bo marzenia, pomysły i plany się ZAPISUJE. Najmniejsze, jak piątka z polskiego, wyjście do muzeum, większe – zwiedzenie miasta czy kraju, UMÓWIŁ SIĘ ZE MNĄ BĘDZIEMY SZCZĘŚLIWI DO KOŃCA ŚWIATAAAAAA!, po największe – wyzdrowieć, założyć rodzinę… Takie kartki, listy życzeń, notatki na końcu zaszytów się później znajduje przy sprzątaniu podczas sesji, przeprowadzce czy zbiórce makulatury. I odhacza się w myślach kolejne pozycje. I zachowuje się takie zbiory gdzieś głęboko w biurku, za okładką ważnej książki – aż kiedyś, przypadkiem znajduje się je kolejny raz. Tydzień banana na twarzy po znalezieniu takich skarbów gwarantowany :D

    Mam ‚znajomą’ z forum internetowego. Dziewczyna urodziła się się chora, jak jej starsza siostra. Mózgowe porażenie dziecięce. Porusza się na wózku. Co jakiś czas na fejsbuku czy właśnie na forum rzuca, że ‚była u fryzjera :)))’ ‚dzisiaj sama się ubrała’, albo ‚chodziła o kulach przez całe 7 minut’. Że nauczyła się słówek na rosyjski, że wróciła z rehabilitacji i jest strasznie styrana. Ile radości z tego bije – i jak to niesamowicie motywuje. Dzięki, Monika!

  6. A propos pięćdziesięcioletniej kobiety: potrzeba posiadania potomstwa to jedna z najgłębszych potrzeb człowieka. Z ewolucyjnego punktu widzenia to nic dziwnego – ci, którzy jej nie posiadają, statystycznie rzec biorąc stanowią ewolucyjną ślepą uliczkę.

    Mam wrażenie, że możliwość regularnego jedzenia obiadu może tego nie kompensować. Może dla niej jest to warte 20 lat życia?

    PS. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Nie życzę Ci tego, ale pomyśl, co by było, gdybyś to Ty znalazła się w sytuacji Twojego przyjaciela? Równie łatwo pisałoby Ci się ten wpis?

  7. www.2bloggirls.pl napisał(a):

    mi chęć spełnienia marzeń daje energię, aby wstawać rano. Wiem, że jeśli czegoś bardzo chcę to osiągnę to prędzej czy później. I oczywiście staram się cieszyc z tego, że mam 2 nogi i 2 ręce i jestem zdrowa oraz mam rodzinę i przyjaciół.Ale to cele i marzenia są motorem napędowym wszystiego co robię

  8. Jestem wolny, zdrowy i szczęśliwy. Pewnie zjem dzisiaj obiad. Kumulacja. Kiedy tracę, nie przejmuję się za bardzo. Już pacholęciem będąc postanowiłem, że nie będę przejmował się rzeczami na które nie mam wpływu. Sprawdza się :)

  9. foto-blox napisał(a):

    Mam stan cieszenia się tym co posiadam od dziecka i krótko przejmuje się tym co jest mi zabrane. Każda zmiana coś wymusza, do czegoś skłania.

  10. Olga Tyliba napisał(a):

    Słyszałam, że złe rzeczy pisze się na kamieniu, a dobre na piasku. Chyba coś w tym jest… Częściej utrwalamy w pamięci widmo problemów :)

Dodaj komentarz