Wynalazki, które ułatwiają życie.

Co jest największym wynalazkiem ludzkości? Koło oczywiście. Nie telewizor, nie komórka i nie internet. Największymi wynalazkami są te proste, z pozoru oczywiste rozwiązania, których spróbujesz raz i potem ciężko Ci będzie obyć się bez nich. Na tym też polega dobre wzornictwo przymysłowe: na łączeniu ładnego dizajnu z – przede wszystkim – funkcjonalnością. Wielu projektantów zdaje się o tym zapominać. Dobrze, że nie wszyscy.

Oto kilka moich ulubionych wynalazków, które będą mi towarzyszyły do starości i prawdopodobnie zarażę nimi swoje dzieci. Może i Was…

Wyciskarka do kawy.
Najlepsza – szwedzkiej firmy Bodum. Wsypujesz kawę, zalewasz wrzątkiem, nakładasz wieczko z sitkiem, po 28 sekundach (tak!) przeciskasz sitko, nalewasz do filiżanek świeżą kawę bez fusów. I to jest najlepsza kawa. Lepsza od tych z ekspesu i innych wynalazków.

Łopatka do sera.
Po co się męczyć z krojeniem sera nożem, skoro można szybko i łatwo ukroić sobie cienki plasterek tym urządzeniem? BONUS: używam tej łopatki tez do krojenia masła prosto z lodówki.

Magnes na noże.
Wisi u mnie na szafce w kuchni. Od zawsze. Rozwiązanie dużo wygodniejsze od dechy z dziurami, w które nie zawsze się trafia i które brudzą się w środku.

Notatniki Moleskine
Genialne w swojej prostocie notatniki, kalendarze, organizatory, książki telefoniczne. Nie gniotą się, zajmują tyle miejsca, ile powinny, nie otwierają się w torebce (dzięki gumce), wyglądają stylowo, no cudne są. Raz kupiłam przypadkiem. I tak już zostało.

Nutella w szklance.
Świetny sposób na nutellę i szklankę w jednym. I do tego szklanki są naprawdę fajne, proste, pasujące do wszystkiego. Ja już innych nie używam :)

Popielniczka francuska.
Roboczo ją francuską nazwałam, bo tam też po raz pierwszy się z taką zetknęłam. Dobry patent na zewnętrzną popielniczkę, bo wiatr nie rozwiewa popiołu. Strzepnięty – wpada do środka. Ugaszonego papierosa można łatwo schować podnosząc na chwilę wieczko.

Przejście dla kota.
Ile to ludzie się głowili, jak tu wypuszczać i wpuszczać kota bez konieczności marznięcia godzinami przy drzwiach (koty mają tendencję do stania w progu i decydowania się godzinami, czy aby na pewno chcą przejść). Aż tu ktoś mądry wpadł na tak banalne rozwiązanie…

Blokada do okien uchylnych.
Podobno w ogóle okna uchylne to polska specjalność. Obcokrajowcy dziwią się temu wynalazkowi, bo na Zachodzie tego nie majom. ;) No, ale jak już okno uchylne, to też można sterować stopniem uchylenia. Na wszystkich oknach to mamy w domu (tylko na górze, a nie z boku). Proste, przydatne, tanie.

Papierowa podkładka na biurko.
To właściwie plik dużych kartek, które kładziesz na biurku. Zapisujesz tam wszystko, co akurat musisz zanotować. Jak się jedna kartka zużyje, odrywasz ją i wyrzucasz. Nie wyobrażam sobie innej podkładki pod lapsa.

Łyżeczka do miodu.
Idealna do cieknących, lepkich substancji w słoikach. Wystarczy po użyciu zawiesić wygiętą łyżeczkę na brzegu słoika a miód będzie skapywał do środka.

To były te przetestowane, teraz czas na kilka inspiracji, które mnie zainteresowały:

Szuflady w schodach.
…tu – na buty. Moja mama jest specem od wykorzystywania każdego centymetra przestrzeni. Mamy w domu skośne półki, szuflady pod łózkami, parapety jako biurka, półki z książkami jako ściany działowe… ale tego nie mamy. A fajne.

Pijacki zamek.
Bardziej ciekawostka, bo w sumie rzadko mam problemy z trafieniem w dziurkę. Ale niektórzy mają często, zwłaszcza o piatej nad ranem.

Filiżanka, która nie wymaga łyżeczki.
Ciekawy pomysł. Choć wydaje mi się, że w praktyce ma sporo wad. Przy kręceniu filiżanką napój się będzie wylewać. No i kształt mi się nie podoba. Mówiłam już, że lubię szklanki po Nutelli? ;)

Stojące szczoteczki do zębów.
I koniec z dylematem, gdy nocujemy w nieswoim domu  „jak tu odłożyć szczoteczkę, by nie dotykała włosiem powierzchni umywalki”.

 

 

Ostatnio wprowadziłam w życie pomysł z małymi pendrive’ami, do których dokupiłam haczyki i teraz mam śliczne, niebieskie kolczyki dwugigowe. :) Ale i tak daleko mi do takich rozwiązań:
Polak potrafi – ciepła woda.

Jeśli macie jakieś sprawdzone lub ciekawe patenty, podzielcie się. Najciekawsze dołączę do tej listy.

Komentarze do wpisu: 16 Napisz komentarz

  1. O, gdyby mnie kochani rodzice nie zaopatrzyli ostatnio w krajalnicę, to kupiłabym sobie taką łopatkę do sera, super. Magnes na noże mam, ale nie mogę się zebrać, żeby go powiesić. Nutellę i jej szklanki też lubię. Popielniczka francuska bardzo mi się podoba, ale nigdzie takiej nie widziałam dotychczas – czy w Polsce też można taką znaleźć? Blokad do okien nie lubię, za skomplikowane dla mnie :) A łyżkę po miodzie oblizuję, ileż można czekać, aż obcieknie. Aha, i też mam parapet-biurko, a także parapet-blaty szafek.

    Bardzo przydatnym patentem jest grzejnik łazienkowy „drabinka”, bo wygodnie się na nim wiesza rzeczy do suszenia. Genialnym wynalazkiem jest też tablica korkowa. Mój facet z kolei nie mógłby żyć (mógł, dopóki jej nie kupił, oczywiście) bez podręcznej skrzyneczki na piwo, o takiej:

    allegro.pl/skrzyneczko-na-piwo-dla-piwosza-i1446170226.html

  2. Ja kocham dziurkacze do jajek.
    Nigdy nie umiałam bezproblemowo ugotować jajek, bo zazwyczaj przynajmniej jedno mi pękało. A ugotowanie ich na miękko już w ogóle przekraczało moje możliwości. ;) Problem znika, gdy przed gotowaniem zrobię w jajkach, na szerszym ich końcu, dziurkę.

  3. „Wyciskarkę” stosuję z powodzeniem, ale do herbaty – wychodzi o niebo lepsza od wszystkich „śmieciowych” ekspresówek w torebkach :-)

    Nie zgadzam się natomiast w kwestii kawy. Otóż moim skromnym zdaniem najlepsza kawa jest z ekspresu ciśnieniowego – zmielona tuż przed zaparzeniem.
    Ale przecież – „o gustach się nie dyskutuje” :-)

  4. Ja „packi do sera” uzywamdo krojenia cukini w plastry (uwielbiam podpieczona). I jako obieraczki do ogorkow i marchewki jak ta sie gdzies zawieruszy…

  5. Łopatkę do sera też uważam za niezastąpioną. Przegrywa z nią, wg mnie, nawet wymieniona przez pusta_butelka krajalnica.

    Zauważyłam ostatnio, że osobiście nie potrafię się obejść bez blendera- spieniam nim mleko do cafe latte, robię koktajl bananowy, miksuję jedzonko dla mojego synka i wiele, innych kulinarnych cudów. Praktycznie używany jest codziennie.

    I uwielbiam robić makijaż przed lustrem powiększającym, ale takim z autobusu… (kiedyś obudziło się koło mnie po jakiejś imprezie…). Jest duże i pod wygodnym kątem się je stawia, bo ma z tyłu takie zacisk do przymocowania na poręczy/ rurze w mzk…

    Poza tym marzy mi się taka piwnica na wino tnij.org/piwniczka, takie gniazdko tnij.org/oogniazdooo i takie krzesła w lokalach, bo mam problem leżącej torebki img39.imageshack.us/i/krzesow.jpg/.

    Nie obraziłabym się także na taką wannę (mimo, że wolę prysznic) http://www.tech-art.pl/ciekawostki.html

    I myślę, że drogowcom przydałaby się taka machina babeczkaa.blox.pl/2010/11/maszyna-do-kostki.html.

  6. Seg, no proszę Cię…najwystawniejsze szklanki ma Develey http://www.develey.com.pl/premium.php no zobacz :)

    nie wyobrażam sobie picia fusiastej herbaty bez zaparzacza, chociażby coś w tym stylu http://www.okazje.info.pl/okazja/dom-i-ogrod/fackelmann-gwiazdy-zaparzacz-do-herbaty.html

    aktualnie dojrzewam do zamontowania w oknach moskitier, żeby mi latem robale nie wlatywały do domu i nie gryzły w tyłek ;) markizy-rolety.pl/moskitiery/moskitiera-w-systemie-rolowanym.html

  7. Blog czytam od dawna, ale się nie odzywam :)

    z tą kawą jednak, to ja bym poczekała zalecane 4 minuty – w ciągu 28 sekund kawa się nie zaparzy. Przynajmniej tak uczyli w Znanej Kawiarni, w której wieki temu zaczynałam swoją karierę ;) No chyba, że teraz robią jakieś ulepszone zaparzaczki do kawy :)

  8. @bastra85 – Na problem torebki polecam coś, bez czego sama się już nie ruszam do knajpy, szczególnie, że lubię siedzieć przy barze, a tam wiadomo, że jeszcze trudniej o miejsce na torbę: allegro.pl/praktyczny-skladany-wieszak-na-torebke-nowy-i1512398099.html

    Poza tym, bardzo też chwalę sobie małą latarkę w formie breloczka przy kluczach. W dobie fotokomórek często zdarza mi się celować po omacku kluczem w zamek, bo akurat czujnik na focha i mnie nie widzi – a latarka jest na tyle mała i wygodna, że swobodnie jedną ręką trzymam i klucz i jej przycisk.

Dodaj komentarz