Za niewinność

Śniło mi się, że byłam z Mścisławem na Mazurach. Poszłam sobie wieczorkiem na spacer nad jezioro, pogadałam z jakimiś chłopami, kupiłam jajka i jagodzianki. Nagle zaczął padać deszcz. Z początku lekki, potem przeszedł w burzę. Szalejący wiatr, ściana wody, straszne, czarne niebo.. Wiedziałam, że zbliża się kataklizm. Zaczęłam biec do pensjonatu, żeby ratować Mścisława, bo pojawiły się tornada i niszczyły wszystkie budynki. Wpadłam pokoju, gdzie spał. Wody było po pas i wciąż napływało więcej. Chciałam otworzyć okno, żeby tę wodę wylać na zewnątrz, ale pod naporem wody było trudno. W końcu udało mi się je rozbić, kalecząc się przy tym strasznie. Wyciągam Mścisława z pokoju i nagle słyszę, że ktoś jest w łazience. Otwieram. A tam goła baba.
I wtedy się obudziłam. Dzwonił prawdziwy Mścisław.
Sięgam po słuchawkę, odbieram telefon i bez zastanowienia warczę: TY ŚWINIO!

 

Komentarze do wpisu: 6 Napisz komentarz

  1. A weź nawet nie przypominaj, bo znowu będzie mi się śniło…

    Jako dziecko uwielbiałam oglądać filmy przyrodnicze o kataklizmach. Do tej pory śnią mi się trąby powietrzne, powodzie (kilka dni temu) czy inne takie.

  2. xD

    Jest taki dowcip: Facet odbiera telefon i słyszy:

    -Dzień dobry, tu Ryszard, był pan u nas wczoraj na przyjęciu

    -Tak byłem, co słychać?

    -A wie pan, w czasie przyjęcia zniknęły nam pieniądze

    -O Boże, na prawdę? To straszne i co, znalazły się ?

    -Tak, ale niesmak pozostał.

Dodaj komentarz