zaburzenia osobowości

Siedzimy z kolegą Sławkiem i koleżanką Magdą w Border collieknajpie na gorącej czekoladzie. Rozmawiamy o różnych zaburzeniach osobowości. Ostatnio modne jest borderline. Właściwie każdy mógłby sobie coś znaleźć dla siebie. Przeanalizowaliśmy objawy…

SŁAWEK: Ja mam borderline!
MAGDA: A ja mam border collie.

Ma. A bordery mają z kolei ADHD. Tak w difolcie.

UPDATE: Okazało się, że piszę niezrozumiałym językiem (ale przynajmniej się podoba ;)).

Borderline to zaburzenie osobowości. Polega mniej więcej na tym, że brakuje nam emocji, więc rzucamy się w skrajności (seks z przypadkowymi ludźmi, cięcie się, narkotyki itp.). Panienkę z borderline możecie obejrzeć w filmie „Girl, interrupted” – swoją drogą znakomity film ze znakomitą Angeliną Jolie zanim stała się Larą Croft i tak już zostało. Jak większość zaburzeń, nie ma borderline jakiejś obowiązkowej listy objawów, która pasuje tylko do wariatów – jest raczej zwykłym odchyleniem od normy (która przecież nie istnieje…) i każdy z nas w większym lub większym stopniu może sobie przypisać kilka cech typowych dla borderline.

Border collie to taka rasa psa, ostatnio dość popularna, zwłaszcza wśród ludzi zainteresowanych psimi sportami (agility, flyball, obedience). Bordery to psi pracoholicy. Trudno takie bydle uspokoić, gdy się napali na jakieś zadanie. Ciągle w ruchu, ciągle chętne na szkolenie. No ADHD mają.

Komentarze do wpisu: 8 Napisz komentarz

  1. Seg jeśli idzie o nazwy zaburzeń, to wytknę Ci taką małą literówkę. Zabrakło jednego „r” w „Borderline”.
    A samo to zaburzenie występuje dosyć często u kobiet. Średnio raz na miesiąc i trwa kilka dni:)

  2. W Hałsie (6×12 Remorse) widziałam coś, ale nie wiem czy to to. Kobita nie odczuwała radości, smutku, płaczu, kompletna pustka. Symulowała wszystkie emocje, to chyba to borderline?

  3. Eraiza, wydaje mi się, że to nie tak. Ludzie z borderline podejmują działania autodestrukcyjne, bo jakby nie mogą się odnaleźć. Mają problemy z opanowaniem swoich emocji, potrafią w ciągu kilku minut przejść z depresji w euforię. W zasadzie można by powiedzieć, że mają huśtawkę nastrojów. Ma to również ogromny wpływ na ich relacje z otoczeniem, np. boją się odrzucenia, więc sami odchodzą od swoich bliskich – jeśli już komuś wcześniej pozwolili się do siebie zbliżyć – jeśli w ich umysłach pojawi się chociaż myśl o tym, że cos jest nie tak. Nawet jeśli wszystko jest w porządku.

    I nie zgodzę się tu z Segrittą; cierpiący na to zaburzenie odczuwają, i to wiele, ale w żaden sposób nie umieją nad tym zapanować.

  4. seg, dzieki za update.

    teraz mogę zareagować tak jak zareagowałam po przeczytaniu go: hhehehe.

    nawprowadzają tych angielskojęzycznych nazw i potem człowiek skupia się na czekoladzie, żeby jakoś wybrnąć bez guglania :)

    i ze spokojem się rozgrzeszam, bo obie definicje leżały kompletnie poza kręgiem moich zainteresowań, ale przynajmniej znowu poznałam coś nowego i na hasło będzie mi coś świtać :)

Dodaj komentarz