Seks, alkohol i zaduszki

Nie ma drugiej tak imprezowej pory w roku jak początek listopada. Piję wtedy częściej niż w karnawale. Balangi są głównie u znajomych, w mieszkaniach. Mroczne stroje, przebrania, wódka lejąca się strumieniami i powroty o świcie.

Nie czuję się związana z halloween. Nie zakładam stroju diablicy, nigdy nie chodziłam po domach, prosząc o słodycze, nie wycinam dyni, nie wywołuję duchów – ale imprezy w duchu halloween są mi bliższe niż jeżdżenie na cmentarze. Może to dlatego, że zawsze byłam do tych cmentarzy zmuszana. Deszcz, tłum ludzi, grabiejące ręce od oczyszczania grobów, korki, kupa pieniędzy wydawana na znicze i kwiatki, które przetrwają może kilka dni. Jak ja tego nie lubiłam… 

W Święto Zmarłych nie czuję bliskości zmarłych bardziej, niż w inne dni roku. Przyjazd na grób babci nie sprawia, że pamietam ją lepiej. Wolę sobie ją przypomnieć podczas pieczenia ciasta, które sama kiedyś piekła. Wolę wspomnieć jej ciepły usmiech, gdy w radiu leci piosenka, która jej się kiedyś podobała. Wolę usłyszeć od mamy historię poznania się jej rodziców, gdy jedziemy razem na wakacje i dłużą się chwile w samochodzie. Wolę pamiętać ją żywą, zabawną, usmiechniętą – a nie kojarzyć ją z miejscem, do którego zaniesiono kiedyś jej martwe ciało.

Nie mam nic przeciwko ludziom, którzy czują potrzebę chodzenia na groby. Przeciwnie – nawet troche im tej potrzeby zazdroszczę. Spójrzmy jednak prawdzie w oczy – większość z obecnych dziś na cmentarzach osób to ludzie, którzy są zmuszeni do tej wycieczki. To dzieci, które wolałyby siedziec przed komputerem. To zięciowie, którzy przez grzeczność idą z rodziną żony na "ich" groby.  To staruszki, które, nie chcąc narobic sobie wstydu, sprzątają groby bliskich, by wypaść dobrze na tle innych. 

Ja chyba zawrę w testamencie, by mnie skremowali albo przynajmniej pochowali pod zwykłym trawnikiem, który wystarczy skosić. I zakażę chodzenia na mój grób. Chyba że z butelką wódki. 

(ten "seks" w tytule trochę z rozpędu dałam).

Komentarze do wpisu: 15 Napisz komentarz

  1. Jak ten pogląd o grobach bliskich jest mi… bliski. Zaciekawiłaś mnie tą notką ze względu na ten „seks”, ale powiem Ci, że w tym przypadku warto było zastosować ten chwyt. Dobry post więc pewnie jeszcze tu zajrzę. A co do dzisiejszego dnia to wszędzie widać same plusy! Optymistycznie.

    Oskar

  2. Droga Segritto, ja już dawno powiedziałam swym bliskim, że po śmierci mają mnie skremować i rozrzucić gdzieś w jakieś przyjazne miejsce. Ja należę do osób mających potrzebę odwiedzania grobów bliskich, jednakże rozumiem ludzi którzy takiej potrzeby nie mają. Jestem przeciwniczką ciągania dzieciaków po cmentarzach, męczenia bliskich osób swoją własną osobą i rodziną.
    Seksu nie było, ale mam nadzieję że to się zmieni!!!

  3. ja mam zgłoszone wszystkim, że jak mnie nie skremują to będę straszyć. no, ale wracając do tematu, to czekam teraz na ten wątek z seksem. bosh, narobiła smaku i poszła :) (coś czuję, że z tą męską ochotą to będzie fajne)

  4. odkąd pamiętam ludbilem z rodziną chodzić na groby na powązki- uwielbiałem zapalać znicze, podpalalem wszystko co się dało.

    Dziś też byłem z żoną na powązkach na grobie prababci której na oczy nie widziałem, ale mam kupe innych wspomnień z okresu gdy byłem dziecięciem.

    howgh!

  5. A ja tam czuję potrzebę chodzenia na cmentarz. Ale to wynika z tego, że ja potrzebowałam gdzieś ulokować cierpienie i ból, a grób świetnie się do tego nadawał. Ale tam też się robiło różne rzeczy, wyzywało, piło i w ogóle.
    A poza tym lubię to święto ze względu na wygląd cmentarza. Ale tylko te mniejsze mają dla mnie urok.
    Halloween nie lubię, ale rzeczywiście w listopadzie więcej imprez niż w karnawale;).
    Pozdrawiam

  6. Ja lubię dzień Wszystkich Świętych, bo zapach wosku i dymu jest fajny. Jeszcze fajniejszy jest wosk oblepiający palce twardniejącą skorupą :D
    A, i jeszcze nie trzeba się głupio usmiechać, to też lubię.

  7. ja na cmentarz pojechałam dzień wcześniej, zrobiłam porządek, rozłożyłam wiązanki, zapaliłam świeczki i pobawiłam się z jakimś przybłąkanym szczeniakiem, który próbował mi zgwałcić torebkę ze zniczami :)

    co do komentarzy na temat braku seksu w notce- ludzie dajcie autorce święty spokój. chcecie seksu? poseksujcie się sami. czy o nie przyjemniejsze niż czytanie o cudzych doświadczeniach?

  8. anthony_ca – chyba jednak „widać”, że czytam. raczej nie dałabym rady wywnioskować treści notki z obrazka.
    w ogóle nie wiem skąd ten pomysł z zaspokajaniem swoich potrzeb za pomocą cudzego bloga? dziwny masz tok myślenia. pisz tak dalej to ludzie mogą wyciągnąć z tego jakieś wnioski…

    dymostenes- dla mnie robienie naparstków z zastygającego wosku to był najlepszy sposób na zabicie nudy ;)

  9. A teraz miliony, dziesiątki milionów na wpół wypalonych zniczy powędrują na wysypiska śmieci. Szkło, plastik, wosk, sztuczne kwiatki – sporo tego.
    Tak mnie kiedyś zastanowiło… czemu kościelne zwyczaje są szkodliwe dla środowiska? Ścinanie młodych drzewek na choinkę, gałęzi na jakieś Zielone Świątki, sypanie kwiatków na procesji w Boże Ciało itp. Nie jestem jakimś tam fanatykiem obrony środowiska, ale jakoś mi się to nie podoba.

  10. Kremacja to nie koniec „chodzenia na groby” dziś się chodzi na cmentarz gdzie jest Pole Urnowe. Oczywiście prochy można postwić na kominku, wśród przypraw w kuchni lub rozsiać po polu.
    Jeżeli chodzi o leżenie gdziekolwiek, to słyszałam historię o pewnym starszym panu, który wszystkim powtarzał żeby się nim nie przejmować i pochować nawet gdzieś pod płotem. Zmarło się panu i rodzinka jak to zwykle bywa szykowała pochówek. Ponieważ jest to mała miejscowość nie było wtedy jeszcze cmentarza tylko jego plany.Dostali pozwolenie i pochowali go na tym przyszym cmentarzu. Jak po wielu miesiącach cmentarz był gotowy okazało się,że pan leży w samym rogu, z dwóch stron ma płot. Tak oto rodzinka, trochę nieświadomie, uszanowała wolę zmarłego i leży tam gdzie sobie życzył przy okazji na poświęconym miejscu.

  11. Zdecydowanie moja ulubiona notka. Nie wiem kiedy to się stało, ale od pewnego czasu Twój blog trafił do stron, które oglądam codziennie. Wiem natomiast, że podzielam większość Twoich poglądów i cholernie podoba mi się Twój sposób patrzenia na świat, bo jest to zdrowe i rozsądne spojrzenie. To co napisałaś w tym wpisie jest mi bardzo bliskie, podpisałbym się pod tym bez wahania. Sam nienawidzę cmentarzy i nie chciałbym skończyć w takim miejscu. Nie chciałbym, aby moja rodzina rywalizowała z innymi w konkursie na najładniejszą wiązankę i sprzątała grób, bo tak wypada. Uwielbiam puentę tej notki i oczywiście PS. Czekam na kolejne wpisy nie przyłączając się do wojny w komentarzach pod notką o paleniu, z którą jako palacz – również się zgadzam.
    Pozdrawiam

    S

Dodaj komentarz