Domowa mikrodermabrazja

Czy ja już Wam wspominałam, że nie jestem częstą klientką w salonach kosmetycznych? Nie dlatego, że nie lubię. Raczej dlatego, że szkoda mi na to czasu i pieniędzy, a znalezienie dobrej, godnej zaufania kosmetyczki, która na widok Twojej twarzy nie będzie od razu chciała czegoś Ci wyciskać a potem okładać skóry czekoladą za (w sumie) 500 zł, graniczy z cudem. Są jednak takie zabiegi, których nie robię w domu, bo po prostu nie mam do tego sprzętu i umiejętności. Na przykład manicure hybrydowy lub mikrodermabrazja. O hybrydzie pisałam już kiedyś, a mikrodermabrazja to taki mechaniczny peeling twarzy za pomocą urządzenia, które przez długi czas było zarezerwowane tylko dla dermatologów, a potem trafiło do gabinetów kosmetycznych i zrobiło tam prawdziwą karierę. Teraz mikrodermabrazja trafia do naszych rąk, bo Philips stworzył VisaCare, czyli urządzenie do domowej mikrodermabrazji, którym możemy sobie bezpiecznie robić same. Dostałam je do przetestowania i jestem już po trzech domowych zabiegach. Oto moje wrażenia:

1. VisaCare jest bajecznie proste w obsłudze. Urządzenie jest bezprzewodowe, więc nie ma problemu z żadnymi kablami i szukaniem gniazdek przy lustrze. Małe, super leży w dłoni, ładuje się łatwo dzięki specjalnej podstawce. Ogólnie bardzo proste, sprytne narzędzie „user friendly”, które włączasz, przykładasz do twarzy i to właściwie cała jego filozofia.

2. Szybki, czysty sposób na peeling. Jest to doskonała alternatywa dla różnych nakładanych na twarz kremów-peelingów, które trzeba potem zmywać i wyczesywać z włosów, bo zawsze te małe cholerstwa gdzieś zostają. VisaCare działa jak mały odkurzacz, a złuszczająca głowica nie zostawia żadnych drobinek na skórze, więc nie musisz potem nic z twarzy zmywać.

3. VisaCare ma podwójny system Air lift + złuszczanie, czyli (tłumacząc to na język polski) jednocześnie ściera martwy naskórek głowicą złuszczającą i zasysa skórę, masując i napinając ją podczas peelingu. Potem każdy krem lub maseczka dużo lepiej się wchłania.

4. W zestawie dostajemy dwie głowice o różnej szorstkości. Jedna przeznaczona jest dla skóry wrażliwej, a druga służy do mocniejszego peelingu. Ja używam tej delikatniejszej. Po zabiegu skóra jest wyraźnie gładsza i bardziej promienna, jak po dobrym peelingu u kosmetyczki.

VisaCare można stosować dwa razy w tygodniu. Zabieg trwa kilka minut, jest bezbolesny i bardzo prosty. Polega na włączeniu urządzenia, przyłożeniu go do twarzy i przesuwaniu po skórze. Tyle :). Jeśli więc regularnie chodzicie na mikrodermabrazję a szukacie bardziej ekonomicznej, domowej alternatywy, to VisaCare jest doskonałym rozwiązaniem. Polecam ją też tym kobietom, które nie mają czasu i cierpliwości do regularnych peelingów twarzy. Czyli dla takich leni jak ja ;)

IMG_5920web

IMG_5910web

Komentarze do wpisu: 12 Napisz komentarz

  1. A ja tylko raz byłam na mikrodermabrazji, bo wyszłam czerwona jak burak, z podrażnieniami i ranami w okół nosa. I choć to na pewno wina kosmetyczki, jednak zraziłam się do tego zabiegu na długo. Peelingi kawitacyjne lubię.

  2. Nie odważyłabym się mikrodermabrazji robić aż dwa razy w tygodniu. Jest to zabieg dość agresywny, a skóra powinna mieć czas na regenerację. Chciałam jeszcze zapytać jak wygląda dezynfekcja głowicy? Wiem, że uzywa go tylko jedna osoba, ale jednak dobre oczyszczenie głowicy jest dość ważne.

Pozostaw odpowiedź Katarzyna Seredin-Kolarczyk Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.