Jak MR radzi sobie z telemarketerami

Właśnie słyszałam, jak Matka Rodzicielka odebrała telefon. Brzmiało to mniej więcej tak:

– Dzień dobry … Tak … Ale ja nie gotuję … Nie, nikt inny w domu też nie gotuje … Tak, mamy wstręt do gotowania. Mierzi nas sama myśl … No chodzimy do knajp … No tak. Ale wtedy mamy kucharkę, bo jesteśmy obrzydliwie bogaci … Tak, ale ona nie mówi po polsku. No nie da się z nią pogadać. No i ona nie lubi zdrowego żywienia. Zresztą czy pani sugeruje, że ja jestem chora? … Do widzenia.

Biedny telemarketer.

Komentarze do wpisu: 6 Napisz komentarz

  1. Mój OR (Ojciec Rodziciel;)), nie zapomnę tego chyba nigdy, kiedyś tak spławił hostessę w markecie.
    H: O proszę, taka pasta do zębów, wspaniała, cudowna, już na sam widok opakowania zęby są bielsze.
    OR: Dziękujemy , my zębów nie myjemy.
    Mina dziewczyny bezcenna.
    Szanuję ludzi, którzy tak jak Twoja MR nie dadzą sobie wejść na głowę:-)

    Jest to też mój pierwszy komentarz na blogu, choć śledzę go już od pewnego czasu, dzięki Kominkowi. Dobra robota!!!

Pozostaw odpowiedź Karolina Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany.