16 instagramowych momentów z 2015 roku

Mój 2015 rok był nieziemski. Potwierdziły się historie, że zostanie matką jest wydarzeniem nie do opisania. Pięknym, uszczęśliwiającym i nadającym nowy sens życiu. Ale po kolei…
Ostatni trymestr ciąży był dość upierdliwy i pamiętam, że do ostatniej chwili traktowałam dziecko w środku jak „obcego”. To uczucie, gdy kopał lub obracał się, zdecydowanie mnie nie wzruszało. Dopiero poród wyznaczył moment, w którym oszalałam z miłości do swojego syna.

Jako że byłam wielka, ciężka, miałam spuchnięte kostki i co chwila latałam do łazienki na sikanie, moimi głównymi zajęciami były jedzenie, granie i oglądanie seriali. Wspólne śniadania to w ogóle był fetysz.

Podczas ciąży nie wypadł mi ani jeden włos. Miałam gęste, błyszczące futro na głowie, silne paznokcie i gładką cerę. Po trądziku z pierwszego trymestru nie było śladu. Ale z drugiej strony – spuchłam strasznie i wbrew masie komplementów nie czułam się pięknie w ostatnim trymestrze ciąży.

Poród to temat na więcej niż kilka zdań. Opisałam go dokładnie na blogu. Teraz napiszę tylko, że noworodek naprawdę wydaje się matce najpiękniejszą istotą na Ziemi. Nie tylko mój, który był obiektywnie najpiękniejszy. :)

Na instagram wrzuciłam w 2015 roku mnóstwo zdjęć ze spacerów, bo to najfajniejszy sposób spędzania czasu z małym dzieckiem. W wózku lub w chuście, naprawdę świetnie to uspokaja malucha. Tu akurat zdjęcie z Brwinowa lub z Podkowy Leśnej.

Seba też nosił w chuście Conana. Chodziliśmy razem na lody na Nowy Świat i upajaliśmy się wiosną. Każdej kobiecie życzę tak partnerskiego partnera, jak Seba. :)

O. Właśnie takiego.

Kijanki w stawie na Żoliborzu. Regularnie przyjeżdżam z Conanem do Matki Rodzicielki, która odkrywa uroki babcierzyństwa. ;) A tam spacerujemy po uliczkach i parkach żoliborskich.

Conan i przypadkowa instalacja artystyczna z kocy. Moim ulubiony obiektem zdjęć był w tym roku właśnie on. Spokojnie, już mi przechodzi. :)

Jedziemy właśnie na wakacje. Mogę na palcach jednej ręki policzyć, ile razy byłam w tym roku umalowana.

Domek nad jeziorem mojego taty. Pierwsze spotkania z wnuczkiem, wędzone pstrągi, rum, słońce, las, przyjaciele z Kaszub.

Z małym Conanem chodzimy do restauracji, na wyprzedaże, na planszówki do knajp. Chusta i masz spokój z dzieckiem. Niestety mały staje się dla mnie już za ciężki i chyba szmatki poczekają na kolejne dziecko (bez nerwów, jeszcze nie teraz :)).

Blog Forum Gdańsk – najwspanialsza konferencja w Polsce. Tym razem prezentacje odsłuchałam później, bo podczas konferencji głównie siedzieliśmy z Conanem i rozmawialiśmy z ludźmi. Warkocz na łbie autorstwa Ka.

Rosół Mocy Klaudyny Hebdy. Fantastyczna zupa. Zupa nad zupy. Królowa zup wręcz. Zdrowa, pyszna i taka fotogeniczna..

Ważny dla mnie i Seby moment. Bo to właśnie na tym wyjeździe,podczas tej wizyty u Konrada i Ka postanowiliśmy, że wspólnie kupimy ziemię na Warmii.

Grudniowe spotkanie z moją ukochaną Fash i Kasią Gandor, która jest teraz moją ulubioną blogerką i przepięknie pisze o zagadnieniach naukowych.

Niech MOC będzie z Wami. Do zobaczenia w 2016 roku!

Komentarze do wpisu: 16 Napisz komentarz

  1. Justyna Lisicka napisał(a):

    Hm, co to za żoliborski staw? Ziemia na Mazurach – jak pięknie! Nie musi się malować, kto jest naturalnie piękny ;)

  2. Seg, jesteś taka śliczna, tak Ci do twarzy w byciu matką, tak bije od ciebie radość i szczęście, tak się cieszę, że Ci się życie tak pięknie układa! Wszystkiego dobrego dla Was w 2016 <3

  3. PaweŁ napisał(a):

    >Tu akurat zdjęcie z Brwinowa lub z Podkowy Leśnej.

    Sorry, tak się nie robi. To jest faux pas fotografii, reportażu i w ogóle.
    Zdjęcie musi być podpisane, i nie na zasaadzie „to zrobiłam tu albo tam”. To już lepiej „gdzieś na obrzeżach Warszawy”.

Dodaj komentarz