Czy e-maile wyginą?

Umberto Eco, którego ubóstwiam i z którym przeważnie się zgadzam, powiedział ostatnio, że już niedługo poczta elektroniczna w formie jaką znamy (e-mail) zniknie – i że zastąpią ją telefony komórkowe wraz z coraz większym wachlarzem usług i funkcji. Nie zgodzę się z nim.

Myślę, że to właśnie telefony komórkowe odejdą do lamusa. Oczywiście same w sobie zostaną, ale znikną takie, jakie w tej chwili są najbardziej popularne – z aparatami fotograficznymi, kalendarzami, mmsami i grami. …A przynajmniej mam taką nadzieję. Miałam okazję próbować Internetu w Iphonie i szczerze mówiąc, żadna to przyjemność, przeglądać sobie strony www na ekraniku wielkości dłoni. Nie ma to jak porządna klawiatura i duży ekran. I myszka w dłoni (nie cierpię tych ekraników dotykowych w lapach). A telefon służy mi tylko do trzech rzeczy: do dzwonienia, pisania sms-ów i budzenia rano. Dlatego najchętniej kupiłabym sobie taki telefon, który jest malutki, można go sobie zawiesić na łańcuszku tak, żeby udawał wisiorek. Nie wiem, jak się tam zmieszczą cyferki i ekranik, ale Japończycy na pewno coś wymyślą prędzej czy później.. 

Jak myślicie, z czego będą korzystać nasze wnuki?

Komentarze do wpisu: 28 Napisz komentarz

  1. segritta już wyginęła. A ja jestem jej nowo poślubionym mężem i piszę nielegalnie z jej konta, bo ona jest zajęta cerowaniem skarpetek.

  2. Myślę że będą monitory w kremie, te tańsze i w aerozolu droższe. Te w kremie rozcierane na dłoni, gdy sie z kimś kontaktujemy, opcjonalnie będą służyć jako makijaż na twarzy, albo też do wyświetlania twarzy zgoła innej, ja bym sobie zaabonował Dodę, albo Umberto Eco, którego uwielbiasz. Lepsze jednak modele komunikatorów będą miały monitory w aerozolu, będzie sobie można wypsykać nawet całą księżniczkę jak w Gwiezdnych Wojnach.

    Aktualnie używam telefonu w postaci mikrofonu i słuchawki w dwóch naparstkach na kciuku i na małym palcu. Wszyscy myślą, że to pantomima, a ja naprawdę rozmawiam. Numer aktualnie wykręcam ruchem brwi, adekwatnym do zdziwienia istnieniem osoby, do której dzwonię.

  3. A mnie ostatnio zainteresowała komórka w zegarku. To mogłby być fajne.
    Jako paląca kobieta z autem cierpię zawsze na nadmiar rzeczy, których w kieszeniach nie zmieszczę, więc muszę nosić torebkę. A komórka noszona na ręku to zawsze jedna cegła mniej… Do tego jeszcze jeden mały dokument w postaci karty, na której byłyby zakodowane zarówno dane dowodu osobistego, prawa jazdy i dowodu rejestracyjnego pojazdu. I kluczyk do auta w postaci chipa (np w zegarku).
    Właściwie to wszystko możnaby zakodować w zegarku. Z wyjątkiem cholernych papierosów. ;)

  4. …A następnie wszczepić zegarek w siatkówkę oka – tęczówka od pewnego czasu, w okolicach myszon imposibl używana jest jako „dowód osobisty”.

    A gdyby potraktować papierosa jako czasokomunikator, z własną śmiercią? Slogan można pozostawić. Par example: Voque. Bliżej. :)

    Już wszalakożytni indianie komunikowali dymkiem podobne sprawy na odległość. Tutaj mamy kontakt z przyszłym rakiem :D

  5. To takie gadanie, jak „książki wyginą, zostaną same ebooki”. Po co uśmiercać coś, co dobrze się sprawuje?

    Telefony, jako takie „wszystko w jednym” są ok, bo nie trzeba nosić kilku urządzeń równocześnie. Wprawdzie nie są jakieś zaawansowane, ale są wystarczające do szybkiego, niespodziewanego użycia. A ten internet nie jest taki zły – w sam raz do wyszukania jakiejś informacji znajdując się za górami, za lasami. Mi się przydawał szczególnie w szkole, kiedy np. można pod ławką znaleźć gotowe prace na polski. Szkoda, że na razie jest dość drogi.

  6. też jestem za miniaturyzacją i kondensacją wszystkiego w jednym. im mniej gratów tym lepiej, ale z tym wymarciem maili to trochę przesadził. internet w telefonie jest ok, ale awaryjnie, a nie jako narzędzie pracy. życie bez kompa i zamiast niego mały ekran telefonu? to byłby koszmar, a nie postęp.

    odnośnie przyszłości, to moim faworytem jest wizja z filmu „ja, robot”. taki robot-gosposia i wszystko w jednym, to by było coś.

  7. Ish,
    ale zostaw mi budzik w komórce.
    A, wiem jeszcze, co jest z lekka wkruwiające. U mnie jest taki przycisk w komóreczce służący do łaczenia się z netem. To jest duży przycisk, to jest przycisk tak lekko z boku, więc bardzo łatwo go wcisnąć. I nie można przeprogramować go tak, żeby służył do czegoś innego. W efekcie czasem płacę za internet, z którego nie korzystam.

  8. Mi w komorce oprocz dzwoniena, sms-ow i budzika potrzebny jest jeszcze stoper a byl czas ze potrzebny byl mi dyktafon, takze te wszystkie gadgety nie sa tak do konca bez sensu. Co do likwidacji kompow to nie zdziwilbym sie jakby w komorke wbudowali rzutnik i kto by chcial mialby ekran na scianie. Do tego zrobili by guziczek ktory robilby za touchpada i myszke do kupienia ktora mozna podlaczyc do komory. Tak w ogole to jestem cholernie ciekawy jak bedzie wygladal swiat za 20 lat.

  9. Moje wnuki (jeżeli oczywiście w przyszłości pozwolą parom homoseksualnym adoptować dzieci, a ich dzieciom kolejne dzieci) będą korzystały z nowelizacji kodeksu karnego, a dokładnie ze złagodzenia art. 200 tegoż aktu.

  10. wroblitz, „ja, robot”, to jedyny film jaki w życiu widziałam i to jakieś 65 razy. nie mogłam pomylić.
    a co do przyszłości, to pary homoseksualne będą się najbardziej rozmnażać. małżeństwa hetero staną się karalne. ja już czuję, że żyję na krawędzi.

  11. Seg, to cios, mamy tę samą komórkę? Ja po zapłaceniu kilku takich połączeń zadzwoniłem do operatora i zażądałem odłączenia mi opcji łączenia z internetem w ogóle.

    Uważam jednak, że podręczny fotoaparacik jest świetny do robienia notatek z fajnych miejsc, sytuacji, a dla kobiet w którym ciuchu, kapeluszu jej lepiej. Szczerze powiedziawszy korzystam ze wszystkich funkcji w komórce, oprócz internetowych, nawet z latarki.

    Kolega, który opowiada o czterech menu by dojśc do sms? Chyba wszystkie modele od kilku lat mają przycisk programowalnych skrótów.

    Rzutnik? Hm tak silne i zimne światło? Fajny pomysł. Ja marzę o komórce-scyzoryku golarce :) I prysznicu, w końcu to też słuchawka. A propos czy wasze prysznice też nie działają pod wodą?

  12. „I nie można przeprogramować go tak, żeby służył do czegoś innego. ” można można… tylko nie chciało się poszukać na necie jak to zrobić segritto

  13. Bardzo słuszne spostrzeżenie z tymi maciupcimi ekranikami dotykowymi. Musi się stać jakaś rewolucja w wizualizacji, bo to zaczyna stanowić coraz poważniejszy problem. Elektroniczne gadżety się miniaturyzują na potęgę i jednocześnie mają coraz większe możliwości. Jeszcze trochę i będą umiały robić jajecznicę i laskę. A metody graficznego zobrazowania informacji wciąż te same. Stawiam na to, że nasze wnuki będą nosiły wirtualne okulary.

  14. Aż nie chce mi się wierzyć, że nie ma telefonu-wibratora. Zamieniam opcje robienia jajecznicy na latte.
    Dygresja. W marcu, ku memu zdumieniu, wsiadając do wagonu metra ujrzałem dziewczynę, pijącą najspokojniej w świecie kawę w kubku. Wyjmuję więc ze swojej torby ten aerozol z bitą śmietanką, potrząsnąłem wg instrukcji i pytam z hyattowskim charmem czy pani sobie życzy, ale banał nie został tym razem pokonany, a szkoda, bo efekt tym większy byłby, że na następnej stacji wysiadłem. A miałem przy sobie też czekoladową posypkę! Jeśli jakimś cudem to czytasz, pozdrawiam szanowną kawoszkę. Proszę tę dygresję dopisać jako punkt do listy cech kobiety marzeń we wpisie o wysokiej poprzeczce.

  15. Juz dawno temu porzuciłem klasyczne komórki, zastepując je urządzeniami typu PDA (smartfon, palmfon, palmtopo-teleton – różnie je ludzie zwą). Wybieram dla siebie te modele PDA, które mają wysuwaną klawiaturę qwerty – aktualnie mam w kieszeni HTC Kaiser, kogo ciekawi wygląd może sobie wyguglać.
    Obecnie w PDA zintegrowano już chyba wszystko, co było możliwe: telefon, aparat cyfrowy, radio, nagrywanie dźwięku i video, odtwarzanie filmów i mp3, internet poprzez Wi-Fi lub GSM, moduł nawigacji GPS. Wygodna klawiaturka umożliwia szybkie pisanie nawet długich tekstów (obsługa MS Office), a pisanie e-maili i smsków to prawdziwa przyjemność. Dostęp do podstawowych funkcji natychmiastowy poprzez dedykowane klawisze. Mnóstwo programów – niczym na zwykły komputer, a same programy stabilne, działają szybko i są łatwe w obsłudze.
    Rozwój tych urządzeń zmierza w kierunku zmniejszenia ich wagi, zwiększenia czasu pracy na baterii, bedą miały coraz większe i lepsze ekrany, aparaty cyfrowe itp. Bedą lekkie, wytrzymałe, uniwersalne i przyjemne w użytkowaniu i coraz tańsze.

    Nasze wnuki natomiast skorzystają z dobrodziejstw telepatii, więc telefony będą im niepotrzebne. :)

  16. Seg obiecuje, budzik zostawic, bedzie specjalna wersja dla ciebie;P

    Dymostenesie, wydaje mi sie ze zyjac w Polsce gdzie na kazdym rogu czai sie „w ryj dac, moge dac”, nie bedac panem w garniturze i nie dojezdzajac do pracy/szkoly luksusowym autem, mozna taki sprzet bardzo latwo uszkodzic, zniszczyc, zepsuc, albo po prostu zasponsorowac panu Zdzichowi skrzyneczke browarka.

    Druga sprawa, ze miniaturyzacja i laczenie wszystkiego w jedno, bardzo rzadko idzie w parze z jakoscia i prostota obslugi. Odtwarzacze mp3 czy wbudowane aparaty sa raczej zabawkami (w dalszym ciagu) niz wartosciowym sprzetem. A im wiecej roznych urzadzonek, tym wiecej menu do przekopania sie. Do tego, co mnie wielce dziwi producenci ida za trendem Billiego Geja i tworza coraz wiecej pytan do uzytkownika, co chcialby zrobic, zamiast mu po prostu pozwolic to zrobic.

    A Seg, jeszcze, widzialas moze ta komoreczke: worldgsm.pl/?id_tel=405 i tak, ma budzik.

  17. Niech już wszyscy mądrzy skupią swoją uwagę na wynalezieniu urządzenia, którym usunę zbędne owłosienie na zaaaawsze. Po co mi wszelkie wygody i automatyczne świństwa jak i tak co 2 tygodnie 1-2 h muszę męczyć się, marnując czas by być gładką. W tym czasie samolotem w Hiszpanii bym była, urodziła dziecko lub w kinie film zaliczyła.

  18. Prawie nie na temat… Też lubiłem Eco, aż do czasu, kiedy w jednej z jego książek przeczytałem, że futbol wymyślono dla mężczyzn o niskiej inteligencji, żeby mieli o czym rozmawiać, skoro o polityce nie są w stanie. By się, kurcze, pan przemądrzały profesor zdziwił, jakby zobaczył, ile czasu poświęca na gadanie o piłce młoda polska inteligencja (a jedynie w międzyczasie wraca do polityki).

  19. Zbigniew Kedziora napisał(a):

    Choć maili nie zastąpiły, telefony poszły w inną stronę niż przewidywałaś. Pozdrawiam, Zbychu.

  20. Klaudia Szczepaniak napisał(a):

    Pobożne życzenie, ale niestety tylko tyle. Rynek rządzi się swoimi prawami, a wiadomo wszem i wobec, że jest to prawo większości. Raczej nie ma co liczyć na to, żeby rozmiary smartphonów* malały kiedy ludzie ekscytują się i wręcz wymagają coraz to większych i lepszych (pod względem rozdzielczości) ekranów. Sama tego fenomenu nie rozumiem. Z jednej strony wiem jak dobrze jest mieć urządzenie, które ma odpowiednie wymiary (kochany Nexus 4 zapewnia mnie o tym codziennie), ale z drugiej z strony nie mam przecież dłoni wielkości pokryw od kosza na śmieci… Nie będę przecież przystawiać do ucha czegoś co ma długość piętnastu centymetrów a „ergonomiczności” hands-free setów czy słuchawek na przestarzałym bluetooth nie uznaję za dostatecznie dobrą. Powstaje pewien dylemat względem tego co jest bardziej funkcjonalne i do czego ów smartphone częściej bywa używany. Ot, przykład, w tej chwili używam laptopa, ale nierzadko przeglądam i czytam Twojego bloga na wspomnianym Nexusie (czasem jest to też i Nexus 7). Częściej używam telefonu do przeglądania sieci, smsowania, różnorakich aplikacji, ogólnie rzecz biorąc częściej na telefon paczę i w niego stukam ;-) niż przystawiam do ucha. Byłoby zabawnym gdyby w efekcie rynek rozszedł się z powrotem na dwoje, tzn. telefony i smartphony, posiadające zupełnie odmienne funkcje. Jednak tę opcję uznaję za wysoce nieprawdopodobną.

    Niestety dla Pani jest to rosnący trend w ogólno pojętej** populacji. Jako że rynek smartphonów (a może smartfonów, bo już nie wiem co brzmi bardziej idiotycznie) jest rynkiem globalnym, takimi też trendami będą sugerować się producenci. Możesz zatem śmiało zapomnieć o telefonie rozmiarów wisiorka, który będzie łatwo dostępny w Polsce, przystępny cenowo (dziwny zwrot marketingowców) i produkowany seryjnie. Trza się będzie dostosować albo korzystać z antyków (właściwie wszystko co jest starsze niż sześć miesięcy jest w pewnym sensie antykiem na rynku smartphonów). Rozumiem, że to bul i się w nim łonczem (chociaż z innego powodu – wspomniane dłonie mam drobne, nie wielgachne i taki S4 mi się z łapki już wyślizguje). Ewentualnie można będzie pozostać przy kupowaniu tańszych smartphonów, które notabene na takie miano moim skromnym zdaniem nie zasługują. Dajmy na to najnowszy srajfon 5c (tak, tak wolę produkty, które nie ograniczają wolności użytkownika, czyt. porządne androidy ;-) ) czy Alcatel One Touch Fire. Borze drogi… co to są za wynalazki (mówi się, że papugowanie jest najlepszą formą pochlebstwa, prawda? ;-) ). Swoją drogą jak będę chciała kupić sobie urządzenie wyglądające jak croc za ponad 100 dolców to najpierw pozbawię się mózgu co by wybór telefonu pasował do użytkownika (podatki, kochani, podatki których w USA nie ma a w Europie inkasuje każdy Urząd Celny). Myślę, że nawet bez kognitywnych części mózgu będę w stanie używać produktu Apple. W końcu oprogramowanie przejmie za mnie ustawianie jakichkolwiek opcji (moja druga połówka genialnie się wykastrowała i sprytnie skazała się na używanie iPhone’a 5 i wiecznie chodzi poirytowany, muahahahahaha…) łącznie z logowaniem się przy użyciu odcisku palca (za darmo wyślą też moje dane każdej spamersko-szpiegowskiej firmie, bo nie ma możliwości dostosowania opcji prywatności jeśli chodzi o przeglądarkę czy jakiekolwiek aplikacje w najnowszym iOS 7, które notabene wygląda jak android). Kończąc to odbiegnięcie od tematu, albo pozostanie Pani przy opcji tańszych bądź starszych telefonów albo się przestawi. Japończycy jedynym co obecnie mają łatwo dostępnym na rynku jest Sony. A Sony idzie w kierunku wzrostu rozmiarów i minimalizacji podzespołów, jak każdy szanujący się producent na tym rynku. Wystarczy spojrzeć na zbyt wolną Nokię, nie będę dywagować na temat dokładnych szczegółów, ale umarła śmiercią naturalną. Dużymi rybami w stawie zostają zdecydowanie Google (z moim zdaniem genialną serią Nexusów), Apple, Samsung, WIndows Phone (osobiście nie przepadam, ale ponoć jako telefon biznesowy pod względem OS sprawdza się idealnie), HTC i Sony. Po nich jest szereg producentów znaczących, ale nie tych, którzy w pewnym stopniu wyznaczają trendy. Cały rynek tego typu elektroniki przenosi się w kierunku mobilności i obawiam się, że to dobra pora na znalezienie swojego miejsca w całym tym galimatiasie, żeby móc wybrać mniejsze zło. Wszystkie laptopy, które są obecnie wypuszczane na rynek przeznaczone do osobistego użytku mają jedną wspólną cechę są super mobilne (lekkie, szybkie, z minimalnym wkładem ze strony usera jeśli chodzi o dostosowywanie ich do użytku – preinstalowany system dostosowany do najnowszych trendów pod względem używanych programów). Przynajmniej zakładam, że tak wygląda wybór czegokolwiek jeśli chodzi o urządzenia dające Ci dostęp do sieci. A jeśli dobrze rozumiem jest to „względnie” istotny aspekt Twojego życia ;-)

    Muszę jednak przyznać, że po tygodniu w Polsce i korzystaniu z sieci „mobilnych” doświadczenia mam raczej przykre. Wszędzie Edge a nawet Warszawa nie ma pokrycia 3G choćby i w samym centrum, o LTE nie wspomnę… A to że na wschodniej granicy (okolice zakola Bugu) złapał nas białoruski roaming i zainkasował po 15€ za dokładnie jeden mega danych to inna historia (Łukaszenko wszędzie wciśnie te swoje chciwe łapska). Przy tak wybitnie doskonałym pokryciu i kosmicznej prędkości sieci mobilnych w naszym cudnym kraju jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się być telefon wielkości wisiorka, służący do dzwonienia, smsowania i budzenia. Zatem nawyki z serii „używam smartphona jako nawigacji, przeglądarki, do mailowania, sieci społecznościowych”, itd. w Polsce muszą sobie jeszcze poczekać zanim doświadczenie użytkownika (user experience) będzie na tyle satysfakcjonujące, że nie będę rzucać kurwami na prawo i lewo co dziesięć sekund (och Edge, Edge). Być może lekko zabarwionym i wymuszonym porównaniem jest tutaj próba założenia zbyt dużej gumki na za małego penisa. Telefon mogę mieć i wspaniały wg mnie, i najlepszy w swojej klasie i ogólnie konkretny kawałek elektroniki w dłoni, ale co z tego jak provider chujowy? Tak, tak, dałam wreszcie upust mojej skrupulatnie zebranej frustracji (może powinnam strzelić focha z przytupem na wszystkich providerów w Polsce żeby być bardziej kobiecą?).

    Podsumowując, rozumiem, że co człowiek to opinia (a że ludzie owce, to opinie podobne), ale przewidywania odnośnie rynku smartphonów radzę odłożyć na bok, bo jedyne co odejdzie do lamusa to ludzie bez smartphona czy choćby zwykłego telefonu komórkowego (obie prababcie i pradziadek w rodzinie używają od ładnych paru lat).

    *nie wiem czy to udana próba spolszczenia tego słowa, bo coraz rzadziej ojczystego języka używam.

    **nie mam bladego pojęcia jak to napisać, a słowniki nie pomagają.

    Mam nadzieję, że ton wypowiedzi nie przeszedł za bardzo w „rady cioci Wiesi”, czy „know it all” czy nudzenie technicznymi detalami. Miało być przyjaźnie, pomocnie, aczkolwiek konkretnie z nutką dowcipu i osobistego wkładu. Mam nadzieję, że podejście choć odrobinę udane. Nie znoszę grafomanii i lania wody, aczkolwiek wiem, że potrafię sama na takie epitety zasłużyć (i nie tylko takie, ale co człowiek to opinia, z Twoją jednak się liczę mimo że się osobiście nie znamy). Zawsze kiedy coś u Ciebie komentuję, to się boję linczu za niepoprawną polszczyznę (ortograficznie, gramatycznie, składniowo czy stylistycznie) i albo błędów nie robię albo nie zwracasz uwagi (ok, ok może nie jesteś profesorem Miodkiem, ale jednak pewne pojęcie na ten temat posiadasz i je egzekwujesz na tym blogu). Trochę długie mi to wyszło…

Dodaj komentarz