Era dialogu

Właśnie zadzwoniła do mnie ERA. Lubię ERĘ. Naprawdę lubię. Ale lubiłabym bardziej, gdyby przestali zatrudniać głuchoniemych w biurze obługi abonenta.

– Dzień dobry, biuro obługi (bla bla bla) czy rozmawiam z głównym użytkownikiem telefonu?
– Zgadza się.
– Bardzo mi miło. Mam przyjemność zaoferować pani wyjątkową ofertę skierowaną specjalnie dla pani…
– Cut the bullshit. *
– …i jestem przekonana, że będzie pani mile zaskoczona…
– [odpalam papierosa]
– (bla bla bla) wyjątkowa oferta weekendowa. Za jedyne (ileśtam) złotych dostanie pani 200 minut…
– Mogę pani zaoszczędzić czas, bo ja i tak nie wykorzystuję minut darmowych wchodzących w skład abonamentu, więc nie jestem zainteresowana dodatkowymi ofertami.
– Ja rozumiem, ale to naprawde wyjatkowa oferta, bo za minute rozmowy zapłaci pani jedynie (ileśtam) groszy, więc chyba zgodzi się pani, że to korzystna transakcja…
– Pani mnie chyba nie usłyszała. Ja nie wykorzystuję darmowych minut z abonamentu, więc po co miałabym płacić za dodatkowe, których też nie wykorzystam.
– Rozumiem. Rozumiem. Ale to wyjątkowa oferta skierowana właśnie do pani i umożliwiająca pani rozmowy nawet do (iluśtam) minut w soboty i niedziele a to wszystko za jedyne…
– No wszystko super, fajnie. Naprawdę. Ale czy pani w ogóle słucha tego, co ja do pani mówię?
– Tak, rozumiem. Oczywiście. Ale to specjalnie przygotowana oferta…

Zdążyłam wypalić fajka, zanim babka dała się spławić. I już żałuję. Bo przecież zespoł ERY tydzień siedział i naradzał się nad specjalną ofertą dla Segritty i ludzie w pocie czoła chcieli mi zrobić dobrze a ja taka niewdzięczna nie kupiłam sobie dodatkowych minut, których i tak nie wykorzystam. Zła Segritta. Zła. 

 

* No nie powiedziałam tego. Ale wyslałam jej to telepatycznie. 

Komentarze do wpisu: 17 Napisz komentarz

  1. Gość: Kristopher, apn-95-41-164-214.dynamic.gprs.plus.pl napisał(a):

    Po kilku telefonach od ery już nie czuję irytacji tylko współczucie. Taka biedna Basia musi siedzieć i klepać do mikrofonu to samo przez cały dzień. Gdy teraz do mnie zadzwoni spróbuję się z laską umówić, ciekawe czy też będzie głuchoniema…

  2. Gość: Edek zza słuchawki, staticline16982.toya.net.pl napisał(a):

    Sądzę, że Cię zleje, bo niejednego się nasłuchała już tego dnia od kulturalnych klientów.

    Też współczuję Basi, ale nie monotonii, bo to ma do siebie prawie każda praca, ale swego czasu miałem okazję poznać to z drugiej strony i przekonać się, że 90% Polaków to najzwyczajniejsze prymitywy, których nikt nawet nie nauczył jak się odpowiada na „Dzień dobry”, o reszcie kindersztuby nie wspominając.

    Pytanie brzmi – czy rozmowa z Basią była taka straszna, że następnym razem planujesz taką zemstę? Obraziła kogoś?
    Może dlatego, że ja miałem okazję podobnej pracy posmakować, mam na tyle szacunku do tej (jak i każdej innej) pracy i cierpliwości, żeby poświęcić niesamowicie cenne 10 min. z mojego życia na wysłuchanie i podziękowanie. Albo zaznaczam na początku, że rozmawiać nie mam ochoty.

    Wydaje mi się to uczciwe podejście.

  3. Moja niechec do biura obslugi ERY doszla do tak absurdalnych posuniec jak ustawienie sobie na dzownek przy tym numerze `nie odbieraj, dzwoni biuro obslugi` bo potrafili wydzwaniac po 8 razy w ciagu dnia…

  4. Gość: ricewind, dhcp-077-250-005-021.chello.nl napisał(a):

    Edku a czemu byc uprzejmym wobec telemarketerow?

    Chyba obecnie nie ma drugiego tak niepotrzebnego zawodu jak ten. Albo w najlepszym przypadku przerost zatrudnienia w tej branzy jest ogromny.
    Generalnie jesli bedziesz niemily, mniej ludzi bedzie sie chcialo tym zajmowac. Wiec ci co zostana beda przynajmniej lepiej wynagradzani.
    Pozatym jesli mniej ludzi bedzie tam pracowalo, to moze przestana dzwonic do wszytskich po koleji z ksiazki telefonicznje (zostawiajac przyklad segrity a przechodzac bardziej do ogolu) a zaczna dzwonic do ludzi, ktorzy mogliby byc naprawde zainteresowani. A ci z koleji nie byliby juz tacy niemili.

  5. Jestem gorszy. W takich okolicznościach chyba bym się nawet nie bawił w kulturalne spławianie, tylko od razu rozłączył po stwierdzeniu, że w ogóle nie słucha się tego, co ja mam do powiedzenia.

  6. „poświęcić niesamowicie cenne 10 min. z mojego życia na wysłuchanie i podziękowanie”

    w imię czego? W imię zmarnowania jej głosu i czasu połączenia? Bo i tak nie dasz sobie przecież wcisnąć czegoś, czego nie potrzebujesz, prawda?
    To po co masz poświęcać swoje, jej i jej szefa 10 minut?
    Telemarketing to najgorsza praca, jaką zdarzyło mi się wykonywac. Wytrzymalam kilka dni. I choć wiem, jak ci ludzie mają ciężko, to do diabła – był to ich świadomy wybór i ja nie będę nakręcała machiny takiego marketingu poprzez wiszenie na telefonie z uprzejmości i litości dla tych ludzi.

  7. Gość: Kristopher, apn-77-113-142-120.dynamic.gprs.plus.pl napisał(a):

    Edek, jestem pewien że Basia „stanowczo mi odmówi” co jest jasne. Oprócz tego słowo „zemsta” użyłeś chyba przypadkowo bo to jest tylko moja chęć sprawdzenia jak bardzo musi trzymac się protokołu rozmowy. Taki flircik. I pewnie wyrażenie „90% Polaków” też użyłeś przypadkowo gdyż nazywanie 34 milionów swoich rodaków prymitywami jest co najmniej obraźliwe. Kiepska statystyka. Faktem jest że nie każdy ma na tyle kultury by przerwać w normalny sposób rozmowę której nie chce prowadzić. Ja to robię tylko gdy ktoś się o to bardzo prosi…

    czarownica_88 mi się wyświetla numer zastrzeżony gdy dzwoni boa, ciekawe czemu.

  8. jakby była głuchoniema, to by w ogóle nie odzywała się, właśnie ze względu na „niemowność” x:P

    Ja tam podziwiam ludzi, którzy potrafią gadać godzinami przez tel bez przerwy. Przecież na realu tacy sami ludzie rozmawiają z przerwami. W jaki sposób się włącza w głowie przycisk „nadawanie nonstop” i „odbieranie nonstop”? hmm?

  9. w-swiecie-gluchych,
    wiedzialam, ze sie odezwiesz i mnie poprawisz z tym „gluchoniemy”. :) Wiem, wiem.. masz racje. Ale „gluchoniemy” lepiej brzmi niż „głuchy”. Jakoś tak bardziej profesjonalnie ;)

  10. niewdzięcznico :)
    zgadzam się. telemerketing jest przerąbany. zwłaszcza w takich molochach jak tepsy, ery i inne orange. tych ludzi naprawdę nikt nie słucha, chociaż musze przyznać, że po ostatnim tel z tpsy zmieniłam abonament i jestem zadowolona. babka była szybka konkretna i załatwiłyśmy sprawę w 2 min. (kurde, nikt mi nie płaci za ten koment).

  11. Seg, gdzieś Ty była? Najpierw Ty, potem Komin…Chcesz mieć na sumieniu tysiące istnień, które codziennie, z niecierpliwością i nadzieją, czekają na nową porcję Twoich przemyśleń?? Wiem, że jestem nowa i nie mam prawa Cię tak nękać, ale jestem tez po butelce wina, więc wybacz moje spoufalanie się;)

    Dobrze mieć Cię z powrotem:]

  12. Gość: Swora, 078088186142.stk.vectranet.pl napisał(a):

    Edek nikogo nie obraża pisząc, że tylu u nas idiotów i chamów. Czemu nie obraża?? Bo pisanie prawdy, to nie obraza. Zresztą gdzie mają ci Polacy nauczyć się jakichś manier i używać konwersacji jako najprostszego środka do przekazania w sposób cywilizowany swojego zdania?? Z telewizji?? Najlepiej z wiadomości ;) Jak Segritta pisze, sami wybrali taką pracę, więc niech się teraz nie skarżą, że ludzie są do nich uprzedzeni. Z drugiej strony większość ludzi lubi jak się do nich dzwoni i właściwie narzuca, bo czują się ważnym klientem Ery :)

  13. Ta oferta kosztuje 20 zł/miesiąc, do mnie też dzwonili: dzień dobry, mam przyjemność zaoferować panu obniżkę kosztów… bla bla bla. Po minucie wysłuchiwania grzecznie pytam panią Erę jaka to obnizka, kiedy będę płacić 20 zł więcej – na to nie było sensownej odpowiedzi…

  14. Niestety Orange ma niemiłe oferty pod tym względem, że co miesiąc robi rekrutacje na nowych tele”marketerów” którzy to za wszelką cenę wcisną Ci wszystko i wszędzie.

    Dzwoni mi taka za przeproszenie pizda prosto z samochodu (słychać jak jedzie) i namawia. Jak nie chcę, to zaraz dzwoni następny i namawia, a jak zaznaczam że nie chcę żeby do mnie dzwonili to zadzwonią jeszcze 3 razy,

    oczywiście kochane jest jak przeciągają sylaby żeby brzmiało profesjonalnie jak w automatycznym biurze obsługi klienta.

    Dzieeeńń dooobrrryy…. Z tejjj strony firma ORAnge… czy mam Przyjemność ble ble ble…

    rzygać się chce

  15. Byłam kiedyś taką telemarketerką, tylko innej sieci. I to nie jest tak, że oni nie słyszą, co do nich mówisz. Jest skrypt, który trzeba przeczytać bez względu na to, co mówi potencjalny klient. Też najchętniej odkładałabym słuchawkę po pierwszym „nie”, ale te rozmowy są nagrywane, telemarketerzy są z nich rozliczani i można za to nawet wylecieć.
    Tak tylko chciałam pokazać, jak to z drugiej strony wygląda.

Dodaj komentarz