Jak sprawić, żeby cię lubiano – 7 prostych kroków

Nigdy nie byłam ani w klasowych elitach – ani wśród tych nielubianych w szkole dzieci. Przeważnie albo dryfowałam gdzieś po środku albo w ogóle rzadko w szkole bywałam, bo cholernie szkoły nie lubiłam. Ale pamiętam, że – zwłaszcza właśnie w szkole – to, że ktoś cię nie lubił, mogło być prawdziwą zmorą dla człowieka i bardzo dużo czasu zajęło mi nauczenie się, że nie każdy mnie lubić musi i nie ma nic złego w tym, że kogoś najzwyczajniej w świecie irytuję, śmieszę lub nudzę. Do dziś się tego uczę. Na szczęście z wiekiem nauczyłam się kilku zasad, które wtedy ułatwiłyby mi nieco współżycie w społeczności uczniowskiej. Dlatego dziś podzielę się z Wami tymi zasadami. Może się przydadzą.

1. Zadawaj pytania. Ludzie wprost uwielbiają opowiadać o sobie, ale niektórzy tylko wtedy, gdy uwierzą w szczerość czyjegoś zainteresowania. Bądź ciekaw innych osób, interesuj się ich doświadczeniami, preferencjami, gustem, marzeniami i planami. Pytaj o pracę, miłość i zdanie na różne tamaty. Najwyżej odmówią odpowiedzi.

2. Słuchaj. Jeśli masz problem ze słuchaniem, zrób sobie takie ćwiczenie, które ściągnęłam od jednej z postaci George’a R. R. Martina (nie będę zdradzać, o kogo chodzi, żeby Wam nie zespojlować serialu, bo pewnie książek nie czytacie, tylko oglądacie Grę o Tron): codziennie wieczorem zapisuj sobie jedną rzecz, której dowiedziałeś się tego dnia o dowolnej osobie z Twojego otoczenia. Trochę szkolna taka praca domowa, ale gwarantuję, że wyczuli Wam ucho.

3. Nie staraj się. Jeśli chcesz, żeby Cię lubili, to nie będą Cię lubili. Łatwo powiedzieć, co? :) W „nie staraj się” nie chodzi o to, żeby mieć generalnie w dupie innych, ale raczej to, żeby nie robić niczego na siłę i nie oszukiwać nikogo. Jeśli wszyscy lubią lady Gagę a Ty wolisz Krzysztofa Krawczyka, to naprawdę nie ma sensu, żebyś się teraz na siłę uczył piosenek Gagi i ściemniał, że jesteś jej fanem. Nie polubią Cię za to. To nie tak działa. Nie pomoże Ci też zgadzanie się ze wszystkim, co powie osoba, na której sympatii Ci zależy. Ani wychodzenie przed szereg z pomocą, gdy ta pomoc nie jest wcale potrzebna. Nie napraszaj się, nie bądź niczyim cieniem, nie trać własnych poglądów. Po prostu nie staraj się za mocno, bo wyjdziesz na idiotę.

4. Uśmiechaj się. Nawet jeśli wyglądasz wtedy głupio lub jeśli Twój śmiech brzmi jak gdakanie kury. Uśmiech i śmiech są wprost fenomenalnie dobrze odbierane przez otoczenie. Od razu jakoś trochę bardziej lubisz tę osobę która często się śmieje. Nad jej głową pojawiają się od razu takie latające, niebieskie plusiki jak w Simsach. :)

5. Nie mów negatywnie o ludziach. Ja wiem, że czasem to korci – zwłaszcza mówienie źle o czyimś wrogu. Zależy Ci na przykład na sympatii Zośki. A Zośka nienawidzi Kaśki. Teoretycznie najlepiej wtedy wziąć Zośkę na bok i ponadawać jej, jaka to Kaśka jest głupia, brzydka, gruba i spod pach jej śmierdzi. Ale uwierz mi, to tylko pozornie najlepsze rozwiązanie. W rzeczywistości informujesz wtedy tylko Zośkę, że obgadujesz ludzi za plecami i łatwo Ci przychodzi wystawianie negatywnych ocen innym ludziom. A więc nigdy nie wiadomo, kiedy tak samo Zośki Kaśce nie objedziesz. Poza tym Kaśka z Zośką się pewnie przyjaźnią i za chwilę znowu będą psiapsiółami. Miej swoje zdanie, ale negatywnie o ludziach mów tylko albo najbliższym przyjaciołom, do których masz zaufanie – albo samym tym ludziom, prosto w oczy i bez świadków, jeśli masz na to odwagę.

6. Nie bój się samego siebie ośmieszyć. Ludzie Cię pokochają, jeśli będziesz miał do siebie dystans i zaakceptujesz swoje błędy. Tak, wywaliłeś się. Tak, odpowiedziałeś kretyńsko na zadane Ci pytanie. Tak, spociłeś się ze stresu jak świnia na apelu szkolnym. To się zdarza, to jest zabawne, można to ograć tak, że ludzie będą pękali ze śmiechu, gdy im o tym opowiesz. Ale fajniej, gdy pękają ze śmiechu razem z Tobą – a nie wytykając Cię palcami. Po prostu się nie bój zrobić z samego siebie obiektu śmiechu. Sam będziesz zaskoczony, jakie to proste i skuteczne.

7. Bycie atrakcyjnym i pożądanym nie sprawi, że będą Cię lubili. Ba, mogą Cię za to wręcz znienawidzić – zwłaszcza przedstawiciele tej samej płci. I odwrotnie: bycie lubianym nie sprawi, że będziesz atrakcyjny i pożądany. Ale w ogóle się tym nie przejmuj, bo najfajniejsze związki długoterminowe bazują nie na pożądaniu ale właśnie na lubieniu siebie nawzajem. To taka podstawa.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę do tego wszystkiego trzeba dojść samemu, ale za każdym razem, gdy spotykam jakiegoś smutnego nastolatka, który nie umie się odnaleźć wśród rówieśników, mam mu ochotę te 7 rad sprzedać. Bo to takie proste jest. O wiele prostsze niż lekcja, której uczyłam się dużo dłużej i wciąż ją sobie powtarzam: nie każdy musi Cię lubić. Ba, nie każdy powinien. ;)

Komentarze do wpisu: 27 Napisz komentarz

  1. O tak, ubaw z samego siebie i brak napompowanego ego to taka cudowna cecha, tak sprzyjająca nawiązywaniu kontaktów i tak – niestety – rzadka … ;)

  2. Anita napisał(a):

    1. zadawanie pytan jest super. Mam kolegę, z którym bardzo lubię rozmawiać, a rozmowy z nim wyglądają tak, że on tylko pyta. 3. co do niestarania się to, ostatnio byłam na randce, starałam się, i nie wyszło, kilka dni później poszłam z kolegą „na miasto”, w ogóle nam nie zalezało, chcieliśmy tylko spędzić miło czas, i udało się :) 6. uwielbiam się ośmieszać, najlepsze jest to, że ludzie i tak o tym nie pamiętają. 7 i tu się nie zgadzam, bo od kiedy myśle o sobie, że jestem atrakcyjna, czuję, że tak widzą mnie inni i jestem bardziej pewna siebie, przez co nie boję się poznawać nowych ludzi :)

  3. mynames napisał(a):

    Łał właśnie przegladałem zdj twojego mieszkania przed i po I jestem pod mega wrażeniem!!!! wżyciu bymn ie kupił takiego mieszkania jakie ono było wcześniej….. zrobiłaś naprawde super robotę !!! jestem pod ogromnym wrażeniem! :)

  4. harrold80 napisał(a):

    „Zadawaj pytania” – bzdura. Gdy o coś dopytujesz ludzie się boją i traktują pytającego jak agresora. Każde głębsze zainteresowanie czyjąś osobą jest traktowane jak atak. I niech nikt nie gada że nie.

  5. Jan Ban napisał(a):

    Hej, a co się stało z Niedzielnym świntuszeniem wg. Segritty. Ostatni wpis jest z kwietnia lub nie potrafię obsłużyć twojego bloga

  6. A jeśli ktoś nie lubi zadawać pytań, a nagle zacznie, ponieważ tak mówi punkt 1. to już nie będą go lubili bo łamie punkt 3. Cholerka, skomplikowane to zdobywanie sympatii, wolę być nielubiana : >.

  7. charmante napisał(a):

    Nie zamierzam się zmieniać i na pewno nie będę próbowała udawać kogoś innego niż jestem. Uważam, że jeśli ktoś ma cię polubić to tylko i wyłącznie za szczerość. A że takich ludzi jest mniej co to szczerość sobie cenią to już mnie nie obchodzi. Wolę mieć małe grono zaufanych osób,niż rzeszę fałszywych pseudo przyjaciół co do Ciebie się uśmiechną a za plecami tyłek obrobią. Ja podziękuję, wolę być sobą.

  8. Hehe jak to czytam to przypomina mi się szkoła. Dzisiaj już chyba mam wypracowane te złote zasady. Jak patrzę na siebie te ileś lat wstecz to faktycznie jest proste. Ale prawda jest taka, że dla nastolatków takie problemy są wielkości galaktyki. Później zmieniają się problemy i ich rozmiary :P

  9. blondfairy napisał(a):

    Cat znad kanałów <3 czekam na jej wątek w serialu :D I zadawanie ludziom pytań na ich temat, so true, większość uwielbia o sobie opowiadać;)

  10. blondfairy napisał(a):

    Cat znad kanałów <3 czekam na jej wątek w serialu :D I zadawanie ludziom pytań na ich temat, so true, większość uwielbia o sobie opowiadać;)

  11. blondfairy napisał(a):

    Cat znad kanałów <3 czekam na jej wątek w serialu :D I zadawanie ludziom pytań na ich temat, so true, większość uwielbia o sobie opowiadać;)

  12. Magda Weronika napisał(a):

    Mam wrażenie, że wiele osób czytających i komentujących tego posta podchodzi do sprawy na zasadzie: „Jeśli przyjmę rady cioci Segritty, to będę udawać kogoś, kim nie jestem. Nie! Wolę pozostać sobą! Przynajmniej będę ze sobą szczera!…”

    …a później pójdą płakać cichutko w kąciku, bo ich nikt (niewielu) lubi.

    A przecież ulepszanie – poprawa – swojego charakteru nie ma nic wspólnego z udawaniem! Jak ktoś gdzieś, kiedyś mądrze powiedział:
    „Twoje myśli mogą stać się twymi czynami.
    Twoje czyny mogą stać się twymi nawykami.
    Twoje nawyki mogą stać się twoim charakterem.
    A twój charakter będzie twoim przeznaczeniem.”

    Gdzie tu fałsz, gdzie tu udawanie?

  13. Agnieszka napisał(a):

    Ja bym dorzuciła jeszcze :praw komplementy (ale tylko zgodne z prawdą). Nie chodzi o to żeby komuś w tyłek wchodzić, raczej powiedz koleżance, ze ma fajną bluzkę, kapcie albo kolor szminki to zawsze jakiś dodatkowy plusik :)

  14. Ooo tak, „nie staraj się” to strzał w 10. Ogromnie cenię sobie ludzi, którzy nie pajacują ku uciesze innych, co wygląda sztucznie i tak żałośnie, że ma się ochotę powiedzieć „dobrze już, wszyscy cię lubią i jesteś fajny, ale BŁAGAM skończ tę błazenadę…”.

  15. Genialny wpis! Wszystkie podpunkty są strzałem w 10. W moim życiu staram się trzymać tych zasad. Uśmiech i życzliwość przełamują bariery. Zaś słuchanie i okazywanie zainteresowania jest moją matodą na przełamanie nieśmiałości. W nowym towarzystwie cieżko mi się odnaleźć, nie wiem o czym rozmawiać i wtedy okazuje zainteresowanie druga osobą, zadaję pytania … i wtedy ta osoba prowadzi monolog a ja mam problem z głowy w przypadku, gdy nie mam ochoty lub krępuje się opowiadaniem o sobie ?

Dodaj komentarz