Kłamliwe dziewczynki i niedouczony Intermarche

Dziś znowu będzie o reklamach. To pewnie dlatego, że ostatnio słucham radia w samochodzie i po prostu te reklamy mnie atakują co parę minut. Ostatnio wyłapałam dwie perełki. 

Reklama sklepu Intermarche: 

– Proszę podać stopień wyższy i najwyższy od przymiotnika "tanio".
– Tanio, taniej, Intermarche!
– Brawo! Wygrała pani!

Pewnie teraz szef Intermarche gada ze swoim dyrektorem od marketingu: Wiesiek, możesz mi powiedzieć, czemu wydałeś kupę kasy na lektorów, studio nagraniowe, montaż dźwięku, emisję itd. nie wydawszy najpierw paru złotych na jakiegoś filologa, który by Ci powiedział, że "lepiej" to przysłówek a nie przymiotnik? Ja rozumiem, że można czegoś nie wiedzieć i popełnić błąd, pisząc bloga, prowadząc program na żywo czy nawet robiąc coś większego, ale niewymagającego nakładów finansowych. Ale jeśli już uruchamiamy kosztowny proces, jakim jest tworzenie reklamy, to chyba warto poddać tekst korekcie. I pomyśleć, że ten materiał przechodził przez tyle rąk zanim doczekał się emisji i nikt nie wiedział, co to jest przymiotnik…

Reklama akcji "Podziel się posiłkiem"

Dziewczynka: Lubię chodzić do szkoły, bo lubię się uczyć. Ale nie tylko dlatego. W szkole mogę zjeść obiad. Bo w domu to …nie zawsze. 

Do mnie nie przemawia tekst, który od początku serwuje mi kłamstwo. No nie wierzę, że ona szczerze lubi się uczyć. Jak kłamie na wstępie, to kto wie, czy nie ma tak naprawdę nadwagi…? A tak serio: czy Was naprawdę rozczula dziecko, które lubi się uczyć? Gdyby to dziecko nie lubiło się uczyć to już byśmy nie współczuli mu braku posiłków w domu? 

Komentarze do wpisu: 20 Napisz komentarz

  1. Chyba komuś zbliza sie okres, i tym kims nie jestem ja.

    Segritto, zaręczam Ci, ze wsrod mlodych dziewczynek znaczący procent lubi się uczyć. Idz sie napic albo odprężyc w inny sposob :)

  2. Bardziej rozczula mnie dziecko, które lubi się uczyć a nie ma ku temu warunków, niż takie które ma a nie lubi. Żałosne. Najlepiej niech dzieci poumierają z głodu, przecież te pieniądze można zostawiać u ekskluzywnych kurewek, które później opiszą co ciekawsze fragmenty swoich tajemniczych jak zapchany kibel dla hydraulika egzystencji, na blogu.

  3. dymostenes: potwierdzam-ja jako dziecko tez uwielbialam sie uczyc. gdzies tak do 7 klasy nie potrzebowalam wlasciwie innych rozrywek. i wiem, ze nie bylam odosobniona. oczywiscie caly ped do wiedzy minal mi wraz z pojsciem do szkoly sredniej, gdzie zarty zasadniczo sie skonczyly ;)

    co do reklamy-to jeden z rozlicznych idiotyzmow serwowanych w spotach. dla mnie wygrywaja panie z reklamy jogobelli. zwlaszcza ta opowiadajaca, ze jej dzieci kiedy jedza jogobelle SOM wesole i SOM szczesliwe i KRZYCZOM do niej cos tam. kwestie owocow zerwanych prosto z krzaka przemilcze. zwlaszcza krzaki obradzajace brzoskwiniami i wisniami budza moje zainteresowanie przyrodnicze.

  4. Wy jednak nie jesteście normalni… Jak można lubić się uczyć (w sensie – w szkole)?! Wstyd i hańba.. Ja, naczelna wagarowiczka, piszę bloga dla kujonów… :)

    Padokf1, błyszczysz, mój drogi, błyszczysz wśród moich komentatorów! Skoro tak lubisz wkładać w moje usta słów, których nie powiedziałam, to może bloga sobie załóż? To ma też dobre działanie terapeutyczne. :) Serio.

  5. ja tez nie rozumiem:] ani w szkole podstawowej, ani w sredniej nie mialem problemow z nauka a jednak nigdy jej nie lubilem. Ludzie – nie mylcie pojec!

    Seg, „lepiej” to tez przyslowek tak, jak i „taniej” ale to o tym drugim byla mowa w reklamie, prawda?

  6. pojechal,
    faktycznie. Pomylilam „lepiej” z „taniej”, ale zasada pozostaje ta sama. :)
    No właśnie ja też nie rozumiem tego pędu nauki. Jeszcze nigdy nei spotkałam się z dzieckiem, które by z przyjemnością odrabiało prace domowe, czytało lektury, uczyło się do klasówek. Zawsze jakoś wszystkie wolą ganiać po podwórkach albo grać na kompie.
    Ale wiesz… Na tym blogu ludzie lubią notki językowe bardziej od tych o seksie ;) A kysz, kujony!

  7. Seg, zasada ta sama i wszyscy zrozumieli, więc sorry, ze sie czepiam ;)

    A z tymi dziećmi to faktycznie masz racje. Przynajmniej te, co ja znam albo miałem z nimi doczynienia nigdy nie przepadały za nauką. Nawet te szczególnie zdolne zawsze narzekają, że tej nauki jest tak dużo itd. Człowiek jest z natury leniwy nawet w młodym wieku. No ale zamierzeniem Twórców reklamy, było wzbudzenie litości w ludziach do, lubiącej uczyć się, dziewczynki. Jak dla mnie całkowicie nieskuteczne zamierzenie ;) Mogliby sie bardziej wysilić. Znacie jeszcze jakieś przykłady takich „reklam”? Dawno nie oglądalem ani nie słuchałem polskich reklam a widzę, że jest sie z czego pośmiać :)

  8. To może ja wyjaśnię, jak było u mnie. Miałem to szczęście, że rodzice mnie nieźle edukowali w domu, a w podstawówce trafiłem na fajnych nauczycieli. Kujonem nigdy nie byłem, raczej „encyklopedią”, miałem we łbie mnóstwo informacji, a w szkole uzyskiwałem kolejne. I gdzieś tak mniej więcej do V, a może nawet VI klasy, nie tylko lubiłem iść do szkoły, żeby poszaleć z kumplami, ale i żeby dowiedzieć się czegoś nowego. Nie tyle lubiłem sam proces nauczania, a przyswajania nowości.

  9. „Nie tyle lubiłem sam proces nauczania, a przyswajania nowości.”

    Nauma, ale to jest bardzo naturalne. Każdy lubi się dowiadywać czegoś nowego. U mnie ta potrzeba uczenia się rośnie z wiekiem.
    Ale w reklamie kontekst nauczania jest szkolny.

  10. dymo,
    e – e. Nie „nie może istnieć” tylko „nie wierzę w to”. Ja generalnie w nic nie wierzę (czyli nie jestem pewna istnienia czegoś jeśli nie mam na to istnienie dowodów).

    No dobra, ale kompletnie nie chodziło w tym tekście o kwestię kłamstwa dziewczynki. Nikt jakoś nie wyłapał fragmentu „a tak serio”, który niesie za sobą pewną presupozycję. I jak tu w Was wierzyć, Kochani?… ;) Pytanie kluczowe, na ktore spodziewałam się odpowiedzi, brzmiało:
    „czy Was naprawdę rozczula dziecko, które lubi się uczyć? Gdyby to dziecko nie lubiło się uczyć to już byśmy nie współczuli mu braku posiłków w domu? ”

    czyli – jakie warunki musi spełniać dziecko, żeby zasługiwało na codzienne obiady?

  11. Seg, chodzi Ci o swoiste stawianie warunku w tej reklamie? Dla mnie ta reklama jakby mówiła, że „dzieciom, które się nie uczą, obiadów nie dajemy”. Co przypomina mi dowcip o Mikołaju w Etiopii: W czasie głodu Mikołaj przyjeżdża do etiopskiej szkoły i pyta: dzieci grzeczne? Jedzą obiad codziennie?
    Nauczycielka odpowiada: Nie, nie jedzą.
    Mikołaj: To nie dostaną prezentów!

    pzdr

  12. Czemu mam wrażenie, że ściemniasz? :) Napisałas coś głupiego, a potem próbujesz się wywinąć, zamiast przyznać do błędu, jak prawdziwy mężczyzna – tak myślę. No ale oki, nie ma sensu tego ciągnąć.

  13. dymo,
    ależ ja wciąż uważam, że kłamcą jest ten, kto mówi, że „lubi się uczyć w szkole”. Po prostu nie to mnie zaciekawiło w reklamie. Zaciekawiło mnie to, o czym własnie napisał Intelegent.

  14. Napiszę tylko o drugiej reklamie. Nie zastanawiam się, czy wierzę, czy nie wierzę dziewczynce, że lubi się uczyć. Nie widzę tu presupozycji, raczej wiarygodnie brzmiące wytłumaczenie chęci przychodzenia do szkoły. Może po prostu trudno jej się

    przyznać, że darmowy posiłek jest wystarczającą motywacją do polubienia szkoły?

    Jeśli dorosła osoba na początku podaje argument, który dobrze brzmi,

    to cóż mówić o kilkuletniej dziewczynce?
    Dla mnie dziecko jest szczere w swojej naiwnej wypowiedzi.

    I jeszcze ta cienka zupka, i to eufemistyczne: bo w domu – to nie bardzo.

    Dobra i wzruszająca społeczna reklama.
    Dokładam parę groszy do takich obiadków, może ten spot również miał jakiś wpływ?

    Szanuję oczywiście Twój odmienny sposób postrzegania tej reklamy i rozumiem,

    że coś Ci fałszywie zazgrzytało.

    PS Też się lubiłem uczyć, niestety :-)

  15. Ile razy słyszałam tę reklamę, tyle razy mnie drażniła. Bo to może druga Skłodowska nam rośnie, więc trzeba dać jej szansę, trzeba ją nakarmić. Ktoś naprawdę przekombinował. Po co dzieci chodzą do szkoły, wiadomo i nikogo to nie dziwi, ale niedożywione dziecko chodzące do szkoły głownie po to, by skorzystać z obiadów, to dopiero szok!!

  16. Właśnie słucham Radia RMF FM. Była przed chwilą reklama z „taniej”. Ja nie wiem, jak było wcześniej, bo nie zwracałam na nią nigdy uwagi, ale dziś było… z przysłówkiem.

Dodaj komentarz