Mamo

Wiem, że do Dnia Matki trochę jeszcze czasu, ale przecież mamy kochać trzeba codziennie.

Jest taka piosenka z jednej z pierwszych, francuskojęzycznych płyt Celine Dion, którą melodycznie doskonale pamiętam, ale w której tekst się nigdy specjalnie nie wsłuchiwałam. Tytuł to „Tellement j’ai d’amour pour toi” i aż do dziś byłam przekonana, że chodzi w niej o wyznanie miłości kochankowi. Do dziś, bo godzinę temu posłuchałam dokładnie słów i okazało się, że to o czymś zupełnie innym.

Przetłumaczyłam dla Was tę piosenkę. Właściwie to dla mamy ją przetłumaczyłam, po czym przyszłam do niej, odpaliłam piosenkę i w bezczelnie ckliwej atmosferze się obie popłakałyśmy ze wzruszenia. No tak już jest czasem. Po prostu nie wyobrażam sobie, że można kogoś kochać bardziej niż ja kocham mamę. A ponoć to własne dziecko się najbardziej kocha. Cóż, może kiedyś się przekonam. :)

No to proszę, posłuchajcie teraz młodziutkiej Celine, przeczytajcie tekst i wybaczcie nieporadność tłumaczenia, ale na szybko robiłam i mogłam czegoś nie zrozumieć.

Otworzyłaś mi oczy,
kierowałaś moimi zabawami,
możesz powiedzieć mi wszystko,
a zawsze będę Cię kochać.
Tyle mam do Ciebie miłości.

Ty jesteś moim pierwszym uśmiechem,
moim pierwszym wspomnieniem.
Ty patrzyłaś, jak rosnę.
I moje ramiona są zdecydowanie za krótkie by to objąć.
Tak wiele mam do Ciebie miłości.

Twoim spojrzeniem ukształtowałaś moje życie
I gdy nic się nie udaje,
nie ma lepszego leku niż dźwięk Twojego głosu.

Ty, moja studnia mądrości,
podpora mojej młodości,
moje źródło czułości.
Jesteś moim jedynym ratunkiem,
Tyle mam do Ciebie miłości.

 Ty jednak wiesz,
że pewnego dnia odejdę
– ale nigdy całkiem.
Zawsze wrócę.
Tyle mam do Ciebie miłości. 

I wraz z tą piosenką dam życie
małej dziewczynce, która będzie nosiła Twoje imię.
Tyle mam dla Ciebie miłości.

Mamo, brakuje mi Twego spojrzenia.
Jesteś tym, w co wierzę.
I tym, co mam najlepsze. I co mi towarzyszy.
Czas może ubrać Twoje włosy w srebro,
ale ja zostanę dzieckiem do samego końca.
Tak wiele mam do Ciebie miłości.

Tak wiele mam do Ciebie miłości.

Komentarze do wpisu: 20 Napisz komentarz

  1. Piosenka akurat mnie nie wzruszyła, ale to zdjęcie jest fantastyczne, chciałabym mieć takie, niestety nie miałam nigdy i nie bedą też mialy moje dzieci. Nie mam mamy i bardzo zazdroszczę tym co mają.

  2. Ech Seg, zlituj się w pracy jestem, przed chwilą zrobiłam makijaż! I trafił szlak.

    Rozumiem, że długo razem mieszkałyście a teraz kupiłaś mieszkanie i już zaczynasz ckliwe pożegnania, ale wstrzymaj konie! Jeśli na ten remont zaplanowałaś dwa tygodnie (a jak pisałas wiele chcesz zrobić sama) to będzie trwał cztery… miesiące. :)

    Jeszcze troszkę razem pomieszkacie :p

    A mama śliczna :)

  3. wywołała podobne emocje jak piosenka Violetty Villas „Do Ciebie Mamo”. Za każdym razem gdy jej słucham, ściska mnie za serducho! Do tego dochodzi niedawna przeprowadzka, spotkania z mamą średnio co 2 tygodnie, i łzy przy porannej kawie gotowe. Dzięki Seg, bo takie momenty są potrzebne! :)

  4. Zdjęcie przepiękne, piosenka też, przeczytałam tylko tekst, bo pewnie też bym się poryczała z samego rana. Uwielbiam też piosenkę Villas- List do matki. Zawsze wyje jak to słyszę.
    Jeśli chodzi o miłość to też zawsze kochałam moją mamę najbardziej na świecie, jao dziecko nie mogłam sobie wyobrazić życia bez niej,a każda jej łza to były też moje łzy. Teraz sama mam synka i to prawda- jego kocham najbardziej na świecie:) Może kiedyś też się przekonasz.

  5. http://www.youtube.com/watch?v=vxWK4450G1Y

    Spotkanie z matką

    Ona mi pierwsza pokazała księżyc
    i pierwszy śnieg na świerkach,
    i pierwszy deszcz.

    Byłem wtedy mały jak muszelka,
    a czarna suknia matki szumiała jak Morze Czarne.

    Noc.

    Dopala się nafta w lampce.
    Lamentuje nad uchem komar.
    Może to ty, matko, na niebie
    jesteś tymi gwiazdami kilkoma?

    Albo na jeziorze żaglem białym?
    Albo fala w brzegi pochyłe?
    Może twoje dłonie posypały
    mój manuskrypt gwiaździstym pyłem?

    A możeś jest południową godziną,
    mazur pszczół w złotych sierpnia pokojach?
    Wczoraj szpilkę znalazłem w trzcinach —
    od włosów. Czy to nie twoja?

    *
    Ciemne olchy stoją na moczarze,
    rozsypuje się w mokradłach próchno
    Ej, rozświstał się wiatr na fujarze,
    małe gwiazdki nad olchami zdmuchnął

    Mała myszka przez ścieżkę przebiegła
    Drogę Mleczna nietoperz wymierzył
    I wiatr ucichł nagle. I zza węgla
    z fajka srebrną w zębach wyszedł księżyc

    Rozświeciły się świeceniem wielkim
    chmury, dziuple, żołędzie i sęki —
    jakby cały świat był srebrnym świerkiem,
    srebrnym bąkiem grającym piosenki.

    *
    Listki drżeć zaczynają,
    ptaki w ton uderzają,
    słońce wschodzi nad knieję,
    słońce jak śnieg topnieje.

    Listkom roznąć, opadać,
    ptakom też wiecznie nie żyć,
    słońcu wschodzić, zachosdzić,
    sercu gwiazdy i skrzypce.

    *
    Jak pudełko świeczek choinkowych,
    nagle, w ręku, gdzieś od dna kredensu,
    myśli nagle tak wchodzą do głowy,
    serce trąca, i sercem zatrzęsą,.

    Świeczki takie kupowała mama,
    One drzemią. W nich śpi piękny zamiar.

    Tylko rozwiń je i tylko zapal,
    a zobaczysz, co z tego wyniknie:
    w świeczkach błyśnie drogiej twarzy owal.
    Matka palec wzniesie. Wiatr ucichnie.

    Matkę w ręce ucałuj i włosy,
    potem śniegu po uliczkach rozsyp,
    żeby błyskał się i żeby chrzęścił

    Potem wszystkie światła, co migocą,
    do walizki zamknij. Otwórz nocą,
    jeśli w drodze spotka cię nieszczęście

    *
    Lato w lesie. Ciemność zielona w świerkach
    Szałwia. Zajęczy szczaw.
    Niebo obłoki zdejmuje. Ptak zerka.
    Trzmiele brzęczą wśród traw.

    Motyle żółte i białe, jak latające listy.
    Cisza i światło
    A tam dalej i dalej, za tym pagórkiem piaszczystym,
    też jest lato.

    Niebo to jest małe miasteczko w niedziele,
    gwiazdy gapią się na ziemię z okien,
    a wiadomo, ze gwiazd jest wiele
    i że wszystkie są niebieskookie.

    A tam w rogu, w mieszkaniu z balkonem,
    w jednym oknie, gdzie kwiat czerwony,
    a to drugie okno z drugim kwiatem…

    tam ty mieszkasz. I pogrzebaczem
    fajerki przesuwasz. I płaczesz
    Bo tak długo czekasz na mnie z obiadem.

    *
    Idę do ciebie. W twoją zieleń,

    Konstanty Ildefons Gałczyński

  6. Lubię Celine Dion i bardzo żałuję, że na studiach ktoś mi zakosił jej kasetę, D’eux. Bardzo mi się podobały te piosenki.
    Francuski to piękny język i chyba jedyne co mi się podobało w ogólniaku to lekcje francuskiego. No dobra, łacina też.
    A z matką się pokłóciłam dwa dni temu i jeszcze jestem na nią zła. Zawsze jak ma doła dzwoni do mnie i mnie wkurza, jakby jej przynosiło ulgę to, że ktoś inny też się męczy.

Dodaj komentarz