Najlepsze seriale – lista aktualizowana

najlepsze seriale

Moim pierwszym serialem była Dynastia. Oglądałam ją przez bite dwa tygodnie, które spędziłam z przyjaciółką i jej rodzicami w Międzywodziu. Nie miałam wielkiego wyboru, bo o porze emisji Dynastii wszyscy turnusowicze zbierali się w świetlicy i wgapiali w telewizor. Nie było z kim się bawić na placu zabaw. Siedzieliśmy i oglądaliśmy Alexis na tle Blake’a i Crystal. A ja chciałam mieć takie włosy jak Amanda. Spokojnie, nie wpisuję Dynastii w listę najlepszych seriali.
Nie wpiszę w nią też Twin Peaks, choć był to już serial zupełnie innej klasy i do dziś ma swoich wiernych fanów, podobnie jak Przystanek Alaska. To jednak wciąż nie było to.
Potem pojawiła się Ally McBeal czyli serial o neurotycznej, anorektycznej pani prawnik, której życiowym celem było znalezienie sobie męża. Ally zawsze mnie irytowała. I Ostry dyżur był jeszcze. Oglądały go panie zakochane w Dżordżu. To wszystko było jednak dopiero jakimś stadium przejściowym pomiędzy Dynastią a serialami, które powstały później. Były niezłe, ale dupy nie urywały. Warto jeszcze wspomnieć o poruczniku Colombo, którego kocham do dziś, i o MacGyverze, którego w życiu nie puściłabym sobie drugi raz, ale który zapadł mi głęboko w pamięć jako idol z dzieciństwa.

Tylko dwa seriale z tych starych czasów chętnie oglądam dziś. Są to M.A.S.H. i, nie śmiejcie się, La Femme Nikita. Bo tak jak z MASHa tłumaczyć się chyba nie muszę (Sokole Oko to był mężczyzna idealny), tak Nikita wymaga pewnego opisu. To taka moja guilty pleasure. Ja wiem, że to babski serial. I pełen różnych sztampowych chwytów. Ale i tak go kocham – a relacja Nikity i Michaela jest po prostu mokroczyniąca.

No dobra, czas przejść do seriali, które Wam polecę z czystym sumieniem. Seriali, które przebijają kino, są zrobione z pietyzmem, dopracowane w szczegółach, doskonale napisane, zagrane i zrealizowane. Podzieliłam je na kilka kategorii, żeby każdy znalazł coś dla siebie, bo zauważyłam, że nawet najwięksi sceptycy w kwestii seriali w końcu w któryś wsiąkają – ale trzeba wiedzieć, co komu proponować.

BABSKIE 

Desperate Housewives – Bardzo zgrabne połączenie komedii z kryminałem. Perypetie czterech przyjaciółek z amerykańskiego przedmieścia, które próbują rozwikłać tajemnicę śmierci wspólnej znajomej. Serial już się zakończył, ale wszystkie sezony trzymają niezły poziom.
Ulubiona bohaterka: Bree Van de Kamp.
Ocena: 8/10

Gossip Girl – To jest serial, który chcieliby nakręcić twórcy Miłości na bogato, ale nie umieją. Polecam tylko pierwszy sezon, no… góra drugi. Potem robią się z tego gadające głowy i losowanie lotto kto się w kim kocha i kto jest czyim bratem. Niemniej w pierwszych dwóch sezonach jest coś wciągającego i całkiem przyjemnie obserwuje się życie i stroje bananowych dzieci z Nowego Jorku. Tak, to serial dla estetów modowych.
Ulubiona bohaterka: Blair Waldorf.
Ocena: 6/10

Grey’s Anatomy – Świetny serial o lekarzach z Seattle, ale znowu polecam tylko dwa pierwsze sezony. Potem to się już niewiarygodne robi, choć i tak będziecie oglądać dalej.
Ulubiona bohaterka: Christina Yang.
Ocena: 8/10

FANTASY

Game of Thrones – Oczywiście będę nudna, mówiąc, że książka lepsza, ale to najszczersza prawda. I jeszcze raz polecam zapoznanie się z sagą Martina zanim zaczniecie oglądać ekranizację. Mimo wszystko jednak serial polecam, jest dobry i z utęsknieniem czekam na kolejny sezon. A tymczasem Winter is coming…
Ulubiona bohaterka: Arya Stark.
Ocena: 8/10

True Blood – To właściwie nie fantasy, ale przy tej ilości wampirów, wilkołaków i wróżek trudno go gdzie indziej zakwalifikować. Serial wpisuje się w modny nurt opowieści o wampirach, ale nie ma w sobie nic z tandetnego kiczu Zmierzchu. Jest po prostu dobry, zaskakujący, odważny we wprowadzaniu kolejnych nieprawdopodobnych watków do małomiasteczkowego klimatu Bon Temps.
Ulubiony bohater: Eric Nortman.
Ocena: 9/10

POLITYCZNE

House of Cards – Doskonały serial o karierze politycznej w Waszyngtonie. Trudno mu cokolwiek zarzucić. Oglądając go, mam wrażenie, że twórcy rozgryźli sposób na pisanie scenariusza idealnego. Może dziś już boty to robią w USA?
Ulubiona bohaterka: Claire Underwood.
Ocena: 10/10

Homeland – Serial z antybohaterką, czyli nie mamy ślicznej, mądrej kobiety, z którą się chcemy identyfikować, tylko laskę rodem z „Obłędu” Krzysztonia, którą teorie spisku pakują w coraz głębsze bagno. Dobre, choć depresyjne.
Ulubiony bohater: brak. Nikogo nie lubię.
Ocena: 9/10

Boardwalk Empire – Dość leniwie płynący serial, który trochę mnie po pierwszym sezonie znudził, ale bardzo podoba mi się świat, który w nim namalowano. Jest bardzo wiarygodny, dopracowany w szczegółach, podobnie jak w Mad Men.
Ulubiony bohater: nie pamiętam.
Ocena: 7/10

KOMEDIOWE

How I Met Your Mother – Obowiązkowa pozycja dla paczki przyjaciół. Na kaca, przy popcornie, na kanapie. Moim zdaniem dużo lepsze niż poprzednie dzieło twórców czyli oklepane „Friends”.
Ulubiony bohater: Barney Stinson
Ocena: 9/10

Californication – Serial uchodzący za męski i namiętnie oglądany przez nieudaczników, którzy chcieliby być jak Hank Moody. I nic dziwnego, bo Hank jest chodzącym urokiem. Doskonałe odświeżenie Duchownego, który do tej pory kojarzył się wszystkim z Moulderem z Archiwum x. Obejrzałam trzy sezony Californication, ale te dwa ostatnie już tak z rozpędu i na siłę, bo były wtórne. Polecam pierwszy.
Ulubiona bohaterka: Karen
Ocena: 6/10

South Park – Kultowa kreskówka, która pięknie walczy z poprawnością polityczną w USA i bezkompromisowo komentuje różne wydarzenia ze świata. W swojej kategorii nie ma sobie równych.
Ulubiony bohater: Cartman
Ocena: 9/10

The Big Bang Theory – coś, co każdy nerd znać powinien – i jednocześnie coś, czego nie-nerd nie zrozumie a uber-nerd uzna za powierzchowne i nieśmieszne. Czyli warto :)
Ulubiony bohater: dr Sheldon Cooper
Ocena: 9/10

KRYMINALNE

The Killing – Moje najnowsze odkrycie, co mnie niezmiernie cieszy, bo po obejrzeniu pierwszego sezonu czeka mnie cały drugi. Trochę depresyjna historia dochodzenia w sprawie morderstwa siedemnastolatki w Seattle. Ale polecam z całego serca. Wciąga niemiłosiernie.
Ulubiony bohater: nie mogę się zdecydować, bo nikomu nie ufam.
Ocena: 10/10

Mentalist – Nie jest to serial najwyższych lotów, więc odpuściłam go sobie po pierwszym sezonie. Trochę sztampowi ci bohaterowie, przewidywalne wątki i megadenerwująca główna bohaterka. Ale Patrick Jane na tyle uroczy, że warto choć ten pierwszy sezon zaliczyć.
Ulubiony bohater: Patrick Jane
Ocena: 6/10

Dexter – Świetnie zrealizowany serial o psychopatycznym mordercy, który pracuje w policji jako specjalista od krwi. Wszystkie sezony Dextera są wyśmienite, zaskakujące i w ogóle nie czuć, że scenarzystom się ta historia nudzi. No… może poza jednym wątkiem z przedostatniego sezonu, który lekko zalatuje Dynastią. Ale tylko lekko.
Ulubiona bohaterka: Debra Morgan
Ocena: 9/10

Fargo – Przepięknie zrealizowany serial ze śniegiem i krwią w rolach głównych. Niestandardowe postacie, zaskakujące zwroty akcji i to mistrzowsko budowane napięcie. Po prostu cudo! (no, poza jednym małym fakapem, który mi się nie spodobał, bo wbrew informacji na początku każdego odcinka serial nie jest na faktach).
Ulubiony bohater: Lester (bo oskarowo zagrany)
Ocena: 10/10

PRAWNICZE

Suits – przez chwilę wahałam się, czy nie umieścić tego w kategorii „babskie”, bo laski kochają Harveya i to dla niego ten serial oglądają.  Dobry jest (I Harvey i serial). Taki lekki, uroczy, ładny. Idealny na babskie wieczory ;)
Ulubiona bohaterka: Donna Paulsen
Ocena: 8/10

Damages – Do obejrzenia koniecznie – ale tylko pierwszy sezon, bo potem scenarzystom coś puściło i zaczęli wszystko przerysowywać. Głównym motywem serialu i jednocześnie jego największą zaletą jest fascynująca relacja starej wygi prawa i młodej adeptki, która zaczyna u niej pracę. Po kilku odcinkach już nikomu nie ufasz.
Ulubiona bohaterka: Patty Heves (grana przez Glenn Close)
Ocena: 9/10

The Good Wife – Wreszcie mój ulubiony typ z całej listy. Serial, który nie zachęca swoim opisem, bo opowiada o pani w średnim wieku, która wraca do pracy w kancelarii prawniczej po seks-skandalu, w jaki wpakował się jej mąż. Nuda, nie? No właśnie nie. Pierwszy odcinek nie zachwycił, ale gdzieś po dwóch, trzech odcinkach wsiąkłam w ten serial całkowicie i z utęsknieniem czekam na każdy kolejny sezon.
Ulubiona bohaterka: Alicia Florrick
Ocena: 10/10

POZA KATEGORIĄ

House M.D. – kultowy serial o genialnym lekarzu, którego osobowość (myślę, że też przenikająca postać osobowość aktora, Hugh Lauriego) tak dominuje całą historię, że właściwie nie potrzeba widzom żadnych wątków. Wystarczy House i jego komentarze.
Ulubiony bohater: House :)
Ocena: 9/10

In Treatment – spokojny, kameralny serial o psychoterapii. Uczy, jak rozkochać w sobie ludzi ;)
Ulubiony bohater: kanapa.
Ocena: 8/10

Mental – niby nic wielkiego. Nie sprzedał się ten serial w ogóle, więc nie było kontynuacji po pierwszym sezonie. Ale ja zakochałam się z miejsca w głównym bohaterze i trochę żałuję, że telewizja położyła lagę na tym serialu. Szkoda.
Ulubiony bohater: Jack Gallagher
Ocena: 7/10

Rome – Dziś już pewnie by mnie ten serial nie zachwycił, ale swego czasu bardzo mi się podobał. Rozgrywki polityczne starożytnego Rzymu widziane oczami zwykłych żołnierzy.
Ulubiony bohater: Tytus Pullo
Ocena: 6/10

The Tudors – Bardzo dobry serial historyczny o Tudorach, a właściwie o Henryku VIII i wszystkich jego żonach. Ładna analiza psychiki mężczyzny i instrukcja, jak nim manipulować. Bo każdy chciał manipulować królem – i wychodziło to całkiem nieźle.
Ulubiona bohaterka: Anne Boleyn
Ocena: 9/10

 

To by było na tyle. Jest wrzesień, pół Polski choruje, deszcz pada a za chwilę telewizje wypuszczą nowe tytuły. Póki tego nie zrobiły, warto nadrobić zaległości z poprzednich lat, więc jeśli nie znacie jeszcze jakichś seriali z tej listy, gorąco zachęcam do obejrzenia. :)

Komentarze do wpisu: 183 Napisz komentarz

  1. www.drlifestyle.pl napisał(a):

    Brakuje mi w tym zestawieniu poczciwego, polskiego Przepisu na życie, będącego serialem, na którego kolejny odcinek czeka się z niecierpliwością. Świetny humor, bez ckliwego wyciskania łez, dobra obsada. A jak powyższe argumenty nie przemawiają to mam asa w rękawie w postaci Beatki i Żabci, których nie da się nie lubić!

  2. Fajna lista, jesteś drugą osobą (po mojej przyjaciółce) która bardzo poleca True Blood dlatego muszę to w końcu poznać!
    Czy słyszałaś o serialu Curb Your Enthusiasm?
    Jestem ciekawa Twojej opinii, mi bardzo przypadł do gustu.

  3. magda napisał(a):

    W sumie się w gustach zgadzamy :) Więc na chwilę nudy Ci polecę z sumieniem czystym – o ile nie oglądałaś:

    – american horror story

    – fringe

    – new girl (Nick <3)

    – modern family

    Z guilty pleasures:

    – scandal

    – grimm

    A osobiscie czekam z niecierpliwoscia na premiere : http://www.tv.com/shows/masters-of-sex/

    1. AMerican Horror story mnie strasznie znudziło. Przewidywalność to jest cecha, której nie znoszę. Mogę przełknąć zbyt wolne tempo, sztampę, kicz i wiele innych wad, ale jeśli wiem dokładnie, co dany bohater zrobi albo jak skończy się wątek – odpuszczam.
      Resztę chętnie spróbuję :)

      1. Krzysztof Lancaster Kotkowicz napisał(a):

        Koniecznie spróbuj Fringe’a – mnie Gosia namawiała przez ponad połowę naszego związku. W końcu jej się udało i byłem zadowolony. Kawał dobrego sci-fi (acz pierwszy sezon może nieco nudzić z początku).

        A Battlestar Galactica i Star Trek? ;-)

  4. Wiedzma napisał(a):

    Ostatnio odkryłam Perception i wzięłam oba sezony z połykiem, choć nie polecam całodziennych maratonów, bo pewne sprawy zaczynają umykać jak już rozmazuje się obraz przed oczami. :)

      1. uważaj, bo to kompletnie inna półka – Hustle można zaliczyć do kryminalnych, choć nietypowych, bo bohaterami są oszuści… genialni, dodam :)

    1. Tianzi napisał(a):

      Gilmore Girls – powód, dla którego w Supernatural nigdy nie pogodziłam się z tym, że to nie Sam nazywa się Dean ;) Warto zwłaszcza dla babci i dziadka, choć ostatnie sezony obniżają loty drastycznie.
      Poza tym i we wpisie i w komentarzach brakuje mi 30 Rock.

  5. Obejrzyj Misfits, jak chcesz zobaczyć naprawdę dobry serial. Z tych powyższych, najbardziej lubię Dextera. Chociaż ostatni sezon jest beznadziejny, Dex jest ciapowaty i cała ta Vogel pojawiła się o dwa sezony za późno.

  6. mary_roe napisał(a):

    A ja ostatnio wkręciłam się w Girls. Pierwszy raz widziałam w serialu tak normalnych/ niedoskonałych (jak my wszyscy;d) bohaterów! Zdecydowanie mój humor i mój klimat. Polecam sprawdzenie choćby pierwszych odcinków. ;))
    – ulubiony bohater – Adam :D
    – ocena – 9/10

    1. magda napisał(a):

      A potwierdzam :) Jest genialny ale dość specyficzny – nie dla każdego. Na pewno nie dla jakiegokolwiek posiadacza penis.

      1. Magdalena Gonerska napisał(a):

        A nie prawda :) Mojemu (byłemu już) chłopakowi Girls się bardzo podobał :) Z niecierpliwością czekam na kolejny sezon, bo w 2 było za dużo Hannah (nie jest moją ulubioną).

    2. agusz ka napisał(a):

      Zdecydowanie się zgadzam, ale nie jest popularny i były dwa sezony bodajże.. Pierwszy – super, w drugim główna bohaterka zaczęła mnie wkurzać!

  7. maciek napisał(a):

    O dupę rozbić, gdzie breaking bad – który jest prawdopodobnie jeszcze lepszym serialem od Dextera albo co najmniej na tym samym poziomie? Pozatym californication dla nieudaczników, a suits juz nie? Harvey jest jeszcze większym cwaniakiem niż Hank. Co do kultowych – Lost się nie łapie, za to mental tak? :)

    1. Breaking Bad mnie znudził po pierwszym sezonie. Dobiłam do końca tylko dzięki chorobie i braku innych seriali.
      Lost mnie tak przepotwornie rozczarował w którymś momencie, że na złość tym naćpanym scenarzystom nigdzie go nie polecę ;)

  8. dawid napisał(a):

    dlaczego Ci sie Segrittko Friendsi wydaja oklepani i – co dla mnie niepojete – gorsi od himym? tam sie od 2 sezonow nic nie dzieje…;p

      1. dawid napisał(a):

        to ja mam troche na odwrot. moze dlatego, ze kazdy odcinek friendsow ogladalem juz wiele razy i po prostu w himym znajduje wiele watkow wlasnie z friendsow wzietych;) juz pomijajac caly pomysl na serial. tworcom natomiast trzeba przyznac jedno – himym ma barneya, ktory jest mistrzem swiata ;)

      2. Michał Korba napisał(a):

        friends-i nie dlaczego, naprawdę kultowi, @segritta:disqus kiedy oglądałaś pierwszy odcinek w momencie kiedy trwał który sezon ??

  9. Daniel Skoniecki napisał(a):

    Sherlocka polecam. Dość długo mi zajęło zabranie się za ten serial, ale jak już się dorwałem to przeleciałem przez oba sezony, które są krótkie, bo 3 odcinkowe, ale jeden odcinek trwa 1,5h, więc się w zasadzie dostaje serialofilm. Polecam Fiotr Pronczewski.

  10. dandyska napisał(a):

    brak mi tylko jednego, Breaking Bad! niesamowicie zagrane. Chociaż ostatni sezon jest trochę przesadzony, to niedzielny odcinek wbija w fotel. Warto zatem obejrzeć całość. Poza tym uwielbiam zakochiwać się w grze aktora, o którym nigdy wcześniej nie słyszałam, bardzo inspirujące;)

  11. Jak można dać „TB” większą notę niż „GoT”. Przyznaję, pierwsze sezony były super, ale teraz to już prawie półka „Vampire Diaries”

    1. Mogę być uprzedzona przez to, że na GoTa patrzę przez pryzmat książki i czuję, że można to było zrobić lepiej.
      A co do True Blood – tak, jadą ostatnio coraz bardziej po bandzie, ale w ogóle mi ten kicz i przerysowanie nie przeszkadza, bo właśnie na tym polega dla mnie urok tego serialu! :)

      1. Też patrzę przez pryzmat książki, ale się dystansuję. Tyle książek mi już w życiu zepsuli, że jestem wdzięczny za to co dostałem. Kicz jak najbardziej, ale na początku miało to jednak więcej jaj.

  12. Sowa napisał(a):

    Jeszcze Six Feet Under! To chyba mój ulubiony serial ever, obejrzany jednym tchem (o ile można oglądać jednym tchem). Nie było innych serialowych bohaterów, z którymi bym się tak zaprzyjaźniła.

  13. Generalnie trudno się nie zgodzić z niektórymi serialami. Moim faworytem jest zdecydowanie ‚Suits’, które śledzę z tygodnia na tydzień. I wcale aż tak leciutkie nie jest, ale wciąga niemiłosiernie. Z komediowych zdecydowanie najlepsze jest TBBT, ale jeśli chodzi o fantasy… to ani jeden ani drugi zupełnie nie trafił w mój gust. wampirów nie trawie, a GoT to…no książka >>>> film. I tyle. A aktualnie próbuję się przekonać do Breaking Bad. I ciągle mi nie pasuje.

  14. Magdalena Korzniakow napisał(a):

    A The Following??? Moje najnowsze odkrycie :) Straszny, ale obejrzałam ciurkiem 2 sezony. Wspaniały Kevin Bacon!

  15. Kilku nie oglądałem, z jeden czy trzy bym dorzucił, oceny też jakieś takie, no ale wiadomo, są gusta i guściki. Z samym doborem tytułów z grubsza się zgadzam.

  16. Ewa Słota napisał(a):

    The Killing miało mieć 4 sezon, ale podobno zrezygnowali z tego pomysłu ;(. Polecam Fringe, głównie pierwsze sezony. No i mój najlepszy serial z czasów nastolatkowych, czyli Veronica Mars. Do tej pory do niego wracam ;)

  17. Kasia napisał(a):

    Minusuje brak Rodziny Soprano. Ja ostatnio po wieeeeelu latach obejrzałam Ostry Dyzur. Zupelnie inaczej oglada sie ten serial „na doroslego”. Wczesniej nie zwracalo sie uwagi na to jak w tamtych czasach zylo sie ludziom w USA. Teraz ma to sporo wspolnego z naszym krajem :)

  18. „Wszystkie sezony Dextera są wyśmienite, zaskakujące i w ogóle nie czuć, że scenarzystom się ta historia nudzi.”
    serio? wcale po ostatnim sezonie tego nie czuć…

  19. Mi część tych seriali po kilku sezonach wydała się nudna. Albo scenarzyści pisali odcinki na odwal, albo pomysły były kompletnie niewiarygodne. Nie zrozumiem nigdy fenomenu Dextera – obejrzałam jeden odcinek i stwierdziłam, że to chyba poradnik dla morderców. Muszę mu jeszcze dać szansę :)

  20. No dobra, mogę być nawet nieudacznikiem, ale nigdy nie przestanę wielbić „Californication” ;) Nie tylko za postać Moody’ego, ale też Charlie Runkle’a, „kokainowej smerfetki” i masę innych baaaardzo seksownych postaci;)

  21. Magdalena Gonerska napisał(a):

    Polecam „Secret diary of a Call Girl” – 20 minutowe odc z tego co pamiętam (co dla mnie akurat jest wadą) i fajne połączenie komedii z dramatem (ok, zalatuje Dynastią, ale przyjemnie się ogląda :) ) i Billie Piper!

    A druga pozycja to nowy Orphan Black (s-f) – polecam gorąco, już o tym serialu trochę było słychać :)

  22. Janusz Marcinkiewicz napisał(a):

    Czemu potraktowals tak zdawkowo Mad Men ? A pominiecie Breaking Bad to juz tendencyjnosc !
    Poza tym znakomicie zostal zrobiony polski serial „Pitbull”.

  23. Zapomniałaś o Breaking Bad, zostały do konca jeszcze 2 odcinki, na prawdę dobry serial, nawet jeśli na początku nie wciąga. W Californication najbardziej lubię Marcy, i na prawdę nie wiem, co wszyscy widzą w how i met your mother? takiego dna już dawno nie widziałam. pomysł na notkę ściągnięty z innego bloga, ale fajnie wiedzieć o nowościach ;]

  24. il'ka napisał(a):

    nie wiedzieć czemu, jak zobaczyłam grey’sów czułam, że yang będzie jako ulubiona. i nie wiedzieć czemu, trochę mi się nawet z nią kojarzysz :)

  25. Kakosia napisał(a):

    Ostatnio pisałam o dziesięciu najlepszych serialach…i dlaczego zapomniałam o Desperate Housewives?? !! i też uwielbiałam Bree :D

  26. Grzegorz Okaz napisał(a):

    Ok, problem Lost i Prison Break został już gdzieś wspomniany, choć dalej nie rozumiem … pierwsze dwa sezony Lost to jak dla mnie kamień epokowy dla seriali. Dwa sezony, które zmieniły wszystko w świecie serialowym. Później już bywało różnie i też nie zawsze mnie zachwycało.

    Kompletnie nie rozumiem natomiast, że nikt nie wspomniał o ’24 hours’ i życiowej roli Kiefer’a Sutherland’a?! Moim skromnym zdaniem to najlepszy serial sensacyjny jaki nakręcono i niezmiernie mnie cieszy, że będzie kolejny sezon choć w nieco innej formie.

    Pozostaje jeszcze kwestia ‚Band of Brothers’ i ‚The Pacyfic’, ale to, hmm, trochę inne kategoria. Nie mniej jednak warte zobaczenie, bardziej nawet psychologiczne, niż wojenne bym powiedział.

  27. Nie wiem jaka jest ta starsza wersja Nikity, bo jeszcze jej nie widziałam, ale tą z 2010 roku oglądałam nałogowo.
    Gossip Girl znosiłam tak do połowy trzeciego sezonu, dalej już nie zabrnęłam, rzeczywiście po jakimś czasie te wszystkie związki ‚każdy z każdym’ robią się nudne.
    Co do ostatnich odkryć to pochwalę się American Horror Story, który baaardzo mnie wciągnął. Jeśli nie widziałaś, polecam:)

  28. wlenart napisał(a):

    To ja polecam coś czego nikt chyba tutaj nie wymienił: Deadwood (trochę brudny, szorstki i mocny) nie dla delikatnych ludzi…

  29. Andrzej. napisał(a):

    Z ostatnich odkryć mogę z czystym sumieniem polecić Graceland i Ray Donovan, dobrze też ogląda się Chicago Fire i zaciekawił mnie The Americans. Zdecydowanie zabrakło w zestawieniu Rodziny Soprano – jak dla mnie serial nie do pobicia.

  30. Nina napisał(a):

    Z seriali komediowych polecam 2 Broke Girls i Modern Family – mało moim zdaniem dobrych seriali komediowych, ale oprócz BBT te dwa dają radę. I coś czuję, ze spodoba Ci się postać Max Black z 2BG :)

  31. Przy kilku serialach jest wzmianka o wtórności po którymś tam sezonie. A przy HIMYM nie ma. Jakim cudem skoro ostatnie sezony to klepanie niemal tego samego? Na szczęście został już tylko jeden sezon i koniec męczarni ;)

  32. Michał Kapica napisał(a):

    A ja polecę serial komediowy Scrubs(po polsku Hoży doktorzy) świetny humor sytuacyjny,fajnie nakreślone postacie, świetnie bawiłem sie przez 8 sezonów(9 jest slabiutki)

  33. Elsanka napisał(a):

    Oklepane „Friends”? Świętokradztwo! :) Jak dla mnie HIMYM jest mierną kopią „Friends” i chociaż te 20 minut szybko leci, to na pewno nie śmieszy tak jak starzy, dobrzy „Przyjaciele”.

    „The Big Bang Theory” jest bardzo dobre, zaczęłam oglądać od pierwszego sezonu ostatnio i nie zamierzam na nim poprzestać.

    Jak dla mnie wątek z Debrą BARDZO zalatuje „Dynastią” i przez to nie obejrzałam żadnego odcinka od czasu „spotkania” w kościele. Kiedyś na pewno dokończę oglądanie, ale póki co ten wątek skutecznie mnie odrzuca.

    Jak na mój gust brakuje mi dwóch seriali, które są u mnie na pierwszym miejscu najlepszych seriali – „Sherlock” i „Breaking Bad”. Pierwszy z genialnym głównym bohaterem, bardzo dobrym Watson-em, fabułą, dzięki której wydaje się jakby 1,5 godz. upłynęło w 10 minut i zagadkami, które wprost uwielbiam.
    Drugi natomiast, to jedyny serial, który przez wszystkie sezony trzyma poziom, trzyma w napięciu i czasami pod koniec odcinka aż chce się powiedzieć „k… jak mu się to udało?”. :)

    A z innego gatunku – „Death Note” – anime, ale za to jakie. Do 25(?) odcinka najlepszy serial ever. (później to już wszystko się pieprzy, ale i tak wart zobaczenia) :) I żeby nie było – nie jestem fanką anime.

    1. Elsanka, w Dexterze od czasu spotkania w kosciele porzucili calkowicie ten watek wiec mozesz spokojnie ogladac :D Inna sprawa ze no nie jest juz to ten Dexter co kiedys, wciaz dobry ale juz jakos nie to samo. Nieliczne sa seriale ktore mimo kilku sezonow trzymaly fason

  34. Malgorzata Witkowska napisał(a):

    Wybacz jesli powtorze propozycje, ale nie czytalam komentarzy ponizej.

    Goraco polecam Breaking Bad. Wpasowuje sie w kryminalne seriale, ale powiedzialabym, ze fabula i problematyka jest o wiele obszerniejsza. Serial o piecdziesiecioletnim niepozornym nauczycielu chemii, ktory pewnego dnia postanawia, ze bedzie gotowal metaamfetamine. Serial poki co, jeszcze trwa.

    Do tej kategorii dodam Hannibala. Dawno nie ogladalam niczego, co tak rylo by mi czerep. Wszysto w tym serialu jest swietne.

    Z historycznych polecam Spartakusa. Nie zraz sie pierwszymi dwoma-trzema odcinkami, a szczegolnie tym pierwszym. Klimaty gorowe, ktore spowodowaly to, ze gdyby nie moj partner nie obejrzalabym odcinka wiecej. Genialnie przedstawiona historia Spartakusa i o dziwo, bez hollywoodzkiego zakonczenia, co mnie bardzo ucieszylo, mimo iz efektem tego byl koniec serialu. Przykra historia z tym polaczona. Glowny bohater gral tylko w pierwszym sezonie. W miedzy czasie puszczono mini serial w oczekiwaniu na polepszenie jego stanu zdrowia, Niestety przegral walke z rakiem. Mimo poczatkowego uprzedzenia do jego zastepcy smialo moge zachwalic i jego. Genialna obsada, swietna fabula.

    Do tej kateogrii dodalabym jeszcze Wikingow. Swiezy serial. Oczekuje drugiego sezonu. Jesli ktos lubi skandynawskie klimaty, nie zawiedzie sie na pewno. Delikatne elementy fantasy znalezc mozna, ale osobiscie raczej nazwalabym je nawolaniem do mitologii i owczesnych wierzen.

    Z komediowych polecam Hotel Zacisze. Fani Cyrku Monthy Pythona nie powinni sie zawiesc. Klasa sama w sobie.

    Co do True Blood, niestety, ostatni sezon byl dla mnie kolejna porazka i najgorsze, ze rezyser, ktory przejal paleczke w tym sezonie, bedzie prowadzil kolejny i juz ostatni. Serial mocno odbiega od ksiazek, ale dobrze, zbyt wiele watkow. Powiesci sa plytkie i momentami bardzo babskie w negatywnym tego slowa znaczeniu. Moim ulubionym bohaterem takze jest Eric NortHman (zaznaczylam ‚H’ z premedytacja, bo pominelas).

    1. Janusz Marcinkiewicz napisał(a):

      Popieram Breaking Bad, majstersztyk, pomijajac sama historie, nawet trzecioplanowe postacie znakomicie zagrane. Obraz filmowany bardziej jak wielkie kino typu panavision niz zwykly serial, dla mnie nowa jakosc. Owszem mozna lubiec lub nie, punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia, to po prostu trzeba czuc. Kto zna te klimaty to wie o co chodzi ;)

  35. Aisi Nom napisał(a):

    Dzięki Ci kobieto za tą listę. Skopiuję i zarchwizuje i jak już za kilka lat będę miała 2 godziny w ciagu dnia dla siebie z pewnościa przerobię te seriale :)

    Tak na szybko – ja swego czasu wsiąknęłam w Lostów i Skazanego na śmierć.

  36. Serio? Harvey? Ktoś naprawdę do niego wzdycha? Mike lepszy, już nawet Louisa wolę. Ich się da lubić, a Harvey jest strasznie zimny.
    Na mojej liście są inne seriale: Walking Dead, Falling Skies, 2 Broke Girls, Supernatural, White Collar.
    A z tych które się już skończyły: Dollhouse, Battlestar Galactica i Fringe.

    Muszę za to dopisać na swoją listę do obejrzenia kilka Twoich tytułów.

  37. Oglądałam kilka z tych seriali, które wymieniłaś. Zgadzam się w 100% z „The Game of Thrones” i z HIMYM co do ulubionych bohaterów :) Ja bym tu jeszcze dodała dwa pierwsze sezony „Prison Break”, „Six feet under” (przynajmniej trzy pierwsze sezony) i „Brothers and Sisters” (też ze dwa-trzy s.). A „Ally McBeal” zawsze działała na mnie jakoś depresyjnie, choć uwielbiałam poczucie humoru w tym filmie :)

    1. Janusz Marcinkiewicz napisał(a):

      Angels in America – to prawdziwe dzielo sztuki, o ile sie nie myle w Polscego go nie puszczali a szkoda. Obsada glowa boli, mozna by bylo nia obstawic kilka seriali; nagroda Pulitzera za scenariusz.

      1. W Aniołach Emma Thompson zawładnęła moim sercem. W ogóle fajne w nim jest to, że obsada nie jest liczna, a aktorzy są obsadzeni w kilku rolach (niektórych ciężko poznać!). Gorąco polecam każdemu (nawet homofobom ;) ).

  38. Anitkaeczka napisał(a):

    uwielbiam how i met your mother a za każdym razem gdy oglądam tata pyta: „to on jeszcze jej nie poznał?” a ja nie chcę, żeby ją poznał, moja ulubiona postać to Lily

  39. Sons of Anarchy – przewspaniały serial, obejrzyj a zobaczysz ze Cię pochłonie. Absolutny czubek mojego top 10. A breaking bad to inna historia – ja dosłownie parę lat nie mogłam się zmobilizować żeby zacząć bo jakoś zniechęciły mnie 2 pierwsze odcinki. Ostatnio z racji że obejrzałam już wszystko zrobiłam kolejne podejście. I muszę powiedzieć że serial jest zajebisty, trzeba mu dać tylko trochę więcej czasu na początku :)

  40. ps: i dzięki za ten wpis bo szukałam czegoś do obejrzenia nowego i brak był pomysłu a teraz mam parę nowych tytułów :)

  41. „In Treatment” to taki mój serial „branżowy”, więc nikogo nie zdziwi, jeśli potwierdzę, że jest świetny :) Natomiast aktualnie oglądam pierwszy sezon „How I met your mother” i wciągnął mnie ogromnie. Barney nieźle napędza akcje ;)

  42. Jagna napisał(a):

    Lost! Może nie cała seria, bo akcje z podróżami w czasie to było już za wiele, ale pierwsze dwa sezony to był majstersztyk gatunku. Polecam każdemu. Dołożyłabym też pierwszy sezon Prison Break – śledziłam z zapartym tchem.

  43. Tomasz Zagórski napisał(a):

    Ja ze swojej strony polecam dwa serialne: Sons of Anarchy – ach te ryczące motocyklowe potwory oraz The Vikings, po obejrzeniu których stwierdziłem że Gra o Tron to bajeczka dla dzieci.

  44. Tak liczyłem, że e komentarzach będzie oburzenie na brak Breaking Bad :-) świetny serial, ale nie dla każdego.

    Natomiast dziwi mnie brak The Sopranos. Nie znasz? To polecam. Historia na miarę Ojca chrzestnego. Świetny Boardwalk Empire z Twojego zestawienia jest budowany według tego samego schematu, ale The Sopranos są dużo lepsi.

  45. Martyna napisał(a):

    Seg, koniecznie obejrzyj Orphan Black. W sumie wszystkim polecam. Niesamowicie wciągająca historia, dość powiedzieć, że chciałam sobie obejrzeć pewnego dnia jeden odcinek przed snem ok 23.00 a skończyłam oglądać ostatni ok 8 rano. Jest świetnie zrealizowany a Tatiana Maslany zasługuje na wszystkie nagrody świata za to, co robi w tym serialu.

    Fringe – moja wielka miłość, którą niestety nie udalo mi się zarazić nikogo z przyjaciół. Absolutny szczytowy poziom, przez który siedziałam czasami po nocach i oglądałam streamy na żywo ze stanów, osiągnął w trzecim sezonie, ale reszta też jest bardzo dobra. Serial już zakończony, ale na pewno jeszcze do niego wrócę. Ulubiona postać: Walter Bishop.

    Sherlock – nawet nie wiem, jak zachwalać ten serial, po prostu obejrzyj jeden odcinek (1,5h) i wsiąkniesz do końca. Benedict Cumberbatch i Martin Freeman rządzą. Rzekłam :)

    To moje absolutne pewniaki spoza tego, co było na liście. Jest jeszcze wiele innych dobrych seriali, które oglądam, ale jestem po prostu serialowym pożeraczem :)

  46. Sabina Żółkiewicz napisał(a):

    Czytam Cię od dawna i zwykle wszystko łykam jak młody pelikan.
    No ale teraz muszę…. nie oglądam dużo seriali, ale jak już się wciągnę, to mam do nich wielki sentyment. Zamiast tupać, bo nikt nie słyszy, zdubluję inne komentarze:
    – Bardzo lubię HIMYM, ale nie będę go oglądała kilka razy jak Friendsów, Friendsi to kwintesencja dobrego humoru ze smakiem, i jak w HIMYM nie lubię nikogo szczególnie, a w ostatnich sezonach scenarzyści coś zanadto szaleją, tak każdego Friendsa loffciam i chętnie dowiedziałabym się co u nich słychać.
    – Żaden film nie wywołał we mnie łez, dopóki nie przełamał tej granicy Six Feet Under, genialny serial, i zdarzyło mi się na nim wyć z wściekłości (!!)
    – Hank Moody też sprawiał wrażenie super kolesia na początku, ale mam serdecznie dość jego życia z którym sobie nie radzi i Karen, która po prostu nie może kopnąć go w dupę. Już nie ma fajności, jest smutność.
    Poza tym Desperate Housewifes, Dexter, Game of Thrones, jak najbardziej.
    I Sex And The City, moja guilty pleasure :-)

    Mam nadzieję, że doceniasz emocje, które wywołujesz. Pozdrawiam!

  47. allmyloving napisał(a):

    Post w idealnym dla mnie momencie, bo właśnie poszukuję nowego serialu. Zabrakło mojego ukochanego „Pretty Little Liars”!

  48. Lucas88 napisał(a):

    Śledzę od niedawna Twojego bloga i muszę przyznać, że jest niezwykle wciągający dlatego myślę, iż zagrzeję tu miejsca na dłuższą chwilę…ale Grey’s Anatomy w kategorii „Babskie” tuż obok Desperate Housewives i Gossip Girl?! WTF?! Większość kobiet choćby czuje się zdegustowana na widok krwi, a nawet mdleje, może polscy „Lekarze” uchodzą za serialik przeznaczony dla kobiet ale na pewno nie chirurdzy…to serial mocnych wrażeń, beznadziejnych medycznych przypadków i skomplikowanych relacji damsko-męskich, wg mnie powinien trafić pod kategorię „Medyczne” razem z Housem i Ostrym Dyżurem, nie rozumiem czemu serial o lekarzach, a tym bardziej hardcorowych chirurgach trafił pod tą kategorię? :O

    1. Bullshit. To babskie romansidło, a wszystkie te medyczne przypadki to wątki poboczne. Na dodatek to romansidło z sezonu na sezon robi się coraz gorsze i coraz bardziej przewidywalne, a każdy z nich kończy się jakimś rozbitym samolotem czy inną dramą. Niewiele seriali obejrzałam w swoim życiu, bo nie jestem ich fanką. Zaczęłam oglądać Chirurgów od 2 czy 3 sezonu i jak mam miękką dupę, lubię popłakać przy byle jakiej, romantycznej historyjce, tak tu nawet ja po kilku sezonach znudziłam się, przewijałam odcinki i wyłączałam po 15 minutach (bo tyle zajmowało mi obejrzenie 40 minut serialu).

      1. Lucas88 napisał(a):

        Serial pokazuje od środka zycie lekarzy, od strony emocjonalnej, jak wyglada zycia szpitala i perypetie ich bohaterow, nie jest sztywny w swej formule, i to czyni go wyjatkowym i możliwym do przetrawienia dla nieuświadomionych medycznie odbiorców, ale tak czy owak jest to serial, ktory ma zwiazek z praktyka medyczna, wiec winien byc w kategorii „medyczne”. A co do przewidywalnosci, jakos nie przewidzialem ze Mark Sloan zginie w wypadku samolotu, a był słoneczkiem tego serialu i musze przyznac ze stracil serial na atrakcyjnosci w tamtejszym momencie, ale to dopiero w 9 sezonie, tak reszta była niesamowita, a dramy dodaja tylko pikanterii, inaczej bysmy sie zanudzili przy najzwyklejszych w swiecie zlamaniach ręki, a tak sie co dzieje, i zycie tez bywa pechowe, wiec pierwiastek realizmu ten serial posiada jak kazdy inny osadzony w realnym swiecie…

        1. Wyjątkowym? Nie wiem czy śmiać się czy płakać po przeczytaniu Twojego opisu. Uparłaś się na kategorię „medyczne”, której Seg nie zrobiła. To jest serial BABSKI, do poduchy, jak się ma gorszy dzień i chce się pośmiać, a potem popłakać, obżerać się lodami (chociaż mi lepiej przy nim wchodził popcorn) i nic więcej. Mało dobrych seriali/filmów widziałaś w swoim życiu, skoro coś raczej przeciętnego jest dla Ciebie wyjątkowe.

    2. roedeerful napisał(a):

      Tylko jedna uwaga – to mężczyźni częściej niż kobiety mają jakieś problemy z widokiem krwi. Czytałam nawet jakieś mądre badania na ten temat, ale nie mogę się do nich dogrzebać. Anyway, okres dość skutecznie sprawia, że krew nie robi na tobie wrażenia.

  49. Jeśli podobała Ci się plotkara [mam na myśli pierwszy sezon, bo reszta fakt, nuda] to zobacz Pretty Little Liars. Podobny do
    Desperate Housewives, choć w innym klimiacie, ale mija czwarty sezon a ja dalej nie wiem kto jest mordercą ;)
    Lekki serial na jesienny wieczór w sam raz.

    1. agusz ka napisał(a):

      zgadzam się kompletnie. śledzę na bieżąco, a pierwszy sezon w dwa dni pochłonęłam chyba ;p no max 3… ;) teraz pozostaje czekać ;)

  50. malgorzata stawarz napisał(a):

    Breaking Bad! To tak po pierwsze. Zwracam uwagę na Entourage, świetna postać Ari Golda, homofobicznego, szowinistycznego agenta gwiazd, moja ulubiona postać serialowa (no może na równi z Dale’m Cooper’em z Twin Peaks). Na koniec Family Guy.

  51. Daj szansę „Modern Family”. To jeden z niewielu seriali komediowych, przy których można śmiać się w głos. Dialogi genialne, topowy poziom komedii, postacie narysowane po mistrzowsku. No i przecudnie zmysłowa Sofia Vergara… Mrrrrrau!

  52. Krab napisał(a):

    Poza wieloma już wymienionymi dodałbym
    Kompania Braci, Deadwood, Rodzina Soprano, Prison Break, Ekipa, 24.
    Dwóch i pół, Różowe lata 70, Kariera Nikodema Dyzmy, Alternatywy 4, 07 Zgłoś się.

  53. agusz ka napisał(a):

    oprócz tych wymienionych w poście i komentarzach – polecam:
    skins (brit)
    misfits.
    szczególnie ten ostatni – boskie zakończenie. Jeśli chodzi o skinsów, ostatnia seria bedąca powrotem do kultowych postaci w ujęciu bardziej kinowym. Baaardzo na tak.

  54. agusz ka napisał(a):

    ale generalnie wpis super – znalazłam kilka rzeczy, do których wcześniej nie sięgałam. wczoraj zaczęłam z Terapią i czuję, że połknę! Także dzięki, M.

  55. Matko bosko obserwuje tutaj jakieś zaćmienie w związku z Breaking Bad. Na tyle komentarzy ponad połowa jest oburzona, że o tym nie wspomniałaś mimo, że mnie poza operatosrkimi sznitami też jakoś specialnie nie porwał. Zdziwiło mnie jednak, że tylko jedna osoba wspomniała o Hannibalu który obecnie wyznaczył dla mnie osobną kategorię serialową :)
    A starą dobrą Nikitę uwielbiałam. Nawet miałam takie żółte okulary jak ona ;P Zajęło mi dwa lata ich znalezienie w czasach gdy o internetowych sprzedażach mowa była tylko w amerykańskich serialach ;)

  56. Lawendowydom napisał(a):

    zdecydowanie brakuje Breaking Bad i Walking dead :) Teraz jest tyle tego że można długą listę zrobić!a z tych z przed paru lat to Przyjaciele :) Beverly hills 90210, Ally Macbeal i Sex w Wielkim Mieście !!!

  57. Mi się zdarzyło jakiś miesiąc temu napisać u siebie ranking starych seriali, do których warto wrócić a co do wpisu segritty to widziałem część tych seriali (californication uwielbiam) a to co mi umknęło może zostanie nadrobione.

  58. czwarta napisał(a):

    Perwersyjnie uwielbiam seriale i zestawienia jakie właśnie zrobiłaś – z własną oceną i ulubioną postacią.
    „Rome” to dla mnie najlepszy serial ever :)
    Oglądam to co ty plus Graceland i MIstresses.
    PS. Jutro nowy sezon HIMYM, nareszcie

  59. feamoignargfaionakfj9ajfopamjv napisał(a):

    Nie sądziłem, że ktoś oprócz mnie też oglądał „Mental” ;)

    Jak mowa o TBBT to trzeba też wspomnieć o „IT Crowd” ;)

    „Eureka” też jest niezła :)

  60. Ania F. napisał(a):

    Oglądam How I Met Your Mother i Californication (ostatni sezon zatrzymałam gdzieś, bo zaczął mnie męczyć). Wcześniej był Gossip Girl i Dexter. Polecam wszystkie z czystym sumieniem :)

  61. Oglądam HIMYM i Californication (choć ten drugi serial według mnie jest już zbyt nudny). Wcześniej oglądałam Gossip Girl i Dextera. Wszystkie polecam z czystym sumieniem :)

  62. Michał O napisał(a):

    Widzę, że najlepiej oceniane nie są dobre seriale fabularne, tylko seriale z przystojnymi aktorami i ogólnie obsadą ładnych ludzi w ładnych lokalizacjach, gdzie jest jakaś atrakcyjna postać błyskająca ciętymi ripostami w stronę antypatycznych z wyglądu i zachowania bohaterów.

    Więc może rzeczywiście wkręcenie się w historię o przeciętnym z wyglądu nauczycielu chemii jest trudne. Nie zniechęcałbym się pierwszym sezonem. Walter nie został w 3 odcinki narkotykowym baronem, ta przemiana i budowanie sobie „renomy” trwa (dla jednych niestety, dla innych wręcz przeciwnie) przez ~2 sezony. Nie dałaś sobie szansy poznac nawet geniusza prawa jakim jest czarujący Saul Goodman ( o którym ponoć chcą teraz zrobić spin off). :D Też byłem sceptyczny przy pierwszej serii (jak sporo innych ludzi potwierdzających, że 1 sezon mocno odstaje od kolejnych przypominając coś na kształt perypetii biednego Rysia z Klanu), ale obecnie ten serial jest w moim top na samej górze obok np Boardwalk Empire, GoT, Deadwood, Hannibal, Borgias, Rome, Vikings. Teraz jeszcze doszedł całkiem niezły Ray Donovan. Trochę poniżej nich jest Walking Dead i Sons of Anarchy, a Dexter to się do żadnego z wymienionych jako całość niestety nie umywa. Suits oglądałem, ale to typowo babski serial w dodatku z drewnianym aktorem, grającym prawniczego samouka.

  63. Boss > House of Cards. Już mówię dlaczego. Temat praktycznie ten sam: gierki polityczne, władza i wszelakie jej tajemnice. Różnica jest jedna. Boss jest bardziej surowy i wyrazisty, a HoC zrobiony typowo pod publiczkę. Tak ja to odbieram. Chociaż jest jeszcze drugie dno, władza zazwyczaj rodzi się i prosperuje w blasku fleszy, tak jak HoC. Może taki był zamysł?

  64. Ula Awdziewicz napisał(a):

    shameless w wersji zza oceanu uważam za zaskakujące odkrycie przez Amerykanów swoich własnych słabości karmionych biedą slumsów i wrogością nieznajomych, tak chłodno przyjmowanych w amerykańskich „wspólnotach”. Sierial lepszy, co dziwne ale ciekawe, od brytyjskiego pierwowzoru z Jamesem McAvoy’em w roli Jimmy’ego. Polecam. Co do zaproponowanych, zgadzam się w zupełności z fenomenem True Blood, Gry o tron, choć tu wtrącę, że książka nie jestem ‚must’em’, w obejrzeni i zrozumieniu w ogóle intryg siedmiu królestw, wręcz przeciwnie, bo serial robiony jest w ten niesamowicie i nieprawdopodobnie odwzorowujący książki sposób, że trzeba chyba wybrać: czytać czy oglądać, inaczej powatrzamy absolutnie wszystko, po co? Z zestawienia wyjęłabym również Gossip Girl, oglądałam wyłącznie z nudów, braku laku i czasu na rozpoczynanie kolejnego sezonowego tasiemca i aż do czasu, gdy odkryłam, że owe nowości moga uratować zdrowy rozsądek i wiarę w seriale, którą Plotkara odbiera w kolejnych sezonach. Pozdrawiam!

  65. Pusel Mukel napisał(a):

    Mental Bajeczny, szkoda ze po pierwszym sezonie koniec, ale przynajmniej zakonczyli z klasa…ze czlowiek nei analizuje co dalej… Niestety serial nei byl dla kazdego ale naprawde niezly…

    A co jest z serialem WHITE COLLAR??

  66. Agg napisał(a):

    The Walking Dead, Lie To Me, Breaking Bad, American Horror Story, Death Note, Przyjaciele – To są moje typy których tu nie ma ;)

  67. Ewa Bugatti napisał(a):

    Słaba recenzja, paniusiu.
    Czy to są „samri” z Wiki? Czy może głębokie przemyślenia autorskie?
    Natknęłam się na tego blogusia w poszukiwaniu dobrych seriali, ale nie zauważyłam tu żadnych emocji – ni pozytywnych, ni negatywnych. Lód i przeciętność.
    A

  68. Breaking Bad, tylko jeden odcinek obejrzałam cały… po czym podtanowiłam dać mu szanse i pół drugiego i już. Nie zachwycił, znudził. Za to Goog Wife to najlepszy serial ever! Co za cudne drugoplanowe postacie, dialogi sprawiają, że czasem pękam ze śmiechu nad celną i błyskotliwą ripostą, któregoś z boheterów. Od kiedy obejrzałam wszystkie serie Good Wife, żaden serial mi się nie podoba. Tak jak piszesz pierwszy odcinek, pierwszej seri jakiś byle jaki, można ominąć…ale potem już nie można się oderwać.

  69. Wszystkie znam z tytułu, część również oglądałam osobiście. Uwielbiam Grey’s Anatomy, wszystkie serie, choć faktycznie dwie pierwsze biją na głowę każdą następną. W sumie wolałabym aby ten serial się już skończył, bo wieje nudą. The Good Wife też uwielbiam. Śledzę każdy odcinek, bo podoba mi się w nim absolutnie wszystko, od scenariusza, poprzez dobór aktorów, po ich grę aktorską. Desperate Housewifes niestety nie udało mi się dokończyć, utknęłam gdzieś na drugiej czy trzeciej serii i dalej już nie poszłam. True Blood też mnie nie przekonało obejrzałam chyba dwie serie i na tym skończyłam swoją przygodę z serialem. House MD to klasyka, oglądałam całość już 3 razy i na pewno jeszcze nie raz powrócę do tego serialu. Pozostałych przyznam, że nie oglądałam, ale o większości słyszałam.
    Osobiście lubię jeszcze ’24’ oraz ‚The walking dead’ na których powrót już w październiku czekam z niecierpliwością :)

  70. Emilia napisał(a):

    ja jakoś mało serialowa jestem poza HIMYM i TBBT lubię jeszcze Supernatural, Doctor Who, Torchwood, Cold Case, Stargate Atlantis i El barco ale chyba tylko dlatego, że jest po hiszpańsku ;)

  71. agagagaga napisał(a):

    Seg, jesli podoba Ci sie amerykanski The Killing to absolutnie zakochasz sie w oryginalnej dunskiej wersji. I do tego obowiazkowo oryginalny dunsko/szewdzki The Bridge! Jesli sie myle stawiam Ci butelke czego sobie tylko zazyczysz ;)

  72. Zuza Jestem napisał(a):

    Halo halo, ale wiesz ze serial Fargo powstal na podstawie filmu braci Coen ‚Fargo’? I ten film tez wszem i wobec oglasza ze historia oparta jest na prawdziwych wydarzeniach? Dziwnie mi, bo super mi sie Ciebie czyta a tu nagle taki… no wlasnie – fakap. To byl celowy zabieg braci Coen aby oklamac widza na temat prawdziwosci zdarzen – aby zrozumiec jego cel nalezaloby najpierw zrozumiec przekaz filmu. I serialu.

    1. Wiem, i wciąż uważam, że ten zabieg jest słaby. I choć widziałam zarówno film jak i serial (oraz zdaje mi się, że „rozumiem ich przekazy”), wciąż cel tego zabiegu pozostaje dla mnie nieznany.
      Serial nie powstał też na podstawie filmu braci Coen. Jest tylko inspirowany filmem, a opowiada zupełnie inną historię (łączy je jeden element fabularny tak naprawdę, ale nie chcę tu spojlować).

  73. Monia napisał(a):

    Polecam WHITE COLLAR, ORPHAN BLACK i HANNIBAL. Genialne seriale, bardzo wciągające dwa pierwsze dla każdego, ostatni dla ludzi o mocnych nerwach.

  74. W Dexterze nie pasowała mi jedna rzecz. Psychopaci i seryjni mordercy mają to do siebie, że trochę chcą być złapani przez policję i rajcuje ich ta gra w kota i myszkę. Im bliżej złapania tym większa ekscytacja. U Dextera nie ma tego wątku. Dlatego po drugim sezonie przestałam oglądać.

  75. Morrrigan napisał(a):

    Polecam kontynuować jednak mentalistę, to serial bardzo lekki, ale po prostu cudowny. Główna drużyna jest po prostu idealna. Choć długo trzeba czekać na wzrost napięcia (5 sezonów) to i tak warto oglądać dla odprężenia. Antypatia do głównej bohaterki przemienia się w bezwarunkową miłość, przerabiałam to ;). Ludzie posądzają ten serial o sztampowość ale trzeba pamiętać, że to jeden z pierwszych o takiej tematyce, choć faktycznie nie jest to niesamowite dzieło wbijające w fotel, to jednak myślę, że mocno chwyta za serce. Ostatni sezon dextera to cyrk na kółkach i mocno mnie zawiódł. Obejrzałabym serial jeszcze raz, bo ogólnie jest zajebisty, ale nie wiem w którym momencie skończyć żeby nie doświadczyć znów tego strasznego uczucia żenady i przykrości. True Blood też wzbudziło moją niechęć, niestety jest równie kiczowaty co inne opowieści o wampirach, z tym że tutaj jest to raczej zamierzone, ot taka forma przekazu. Ludzie kochają ten serial właśnie za kiczowatość (autentyczna wypowiedź fanki) nadającą specyficzny klimat, mimo to do mnie to nie przemawia. Oczywiście polecam Breaking Bad i tak jak już ktoś wspomniał Orphan Black. Choćby dla samej aktorki, szczególnie jeśli choć trochę interesuje Cię nauka, delikatne sci fi.

  76. Ordonówna napisał(a):

    Seg, uaktualnisz ? ;) Co myślisz o kolejnych sezonach The Good Wife ? Wkręciłam się, jednak ostatnie odcinki rozczarowują.

  77. Znam całkiem sporo z tej listy! I „Gotowym…”daję 11 punktów na 10 :) czy kiedykolwiek w historii kina będzie jeszcze serial jak ten?? Właściwie, przydałaby się kontynuacja! Przecież na Wisteria Lane tyle się dzieje!!
    Polecam również „The Americans”, „Hart of Dixie”, „Wayward Pines”.
    Co do ulubionych bohaterów- nie dzielę ich tak. Nikt nie jest idealny- no,poza Bree :-DD

Dodaj komentarz