Pomysł na pierwszą randkę.

Pół nocy przegadaliśmy wczoraj przy wiśniówce z Mścisławem i Świętopełkiem. Ten drugi wybiera się niedługo na pierwszą randkę z dziewczyną, którą poznał na wakacjach. Nie ma pojęcia, gdzie ją zabrać, co robić, jak jej zaimponować… Na nasze sugestie, żeby nie próbował jej imponować, odpowiada „wiem! No przecież wiem! Ale gdzie mam ją zabrać, żeby nie pomyślała, że jestem jakimś frajerem?”. Najwyraźniej mówić facetowi, żeby nie próbował imponować dziewczynie jest jak prosić Kaczyńskiego, żeby dotrzymał słowa. Nie ma sensu, bo i tak zrobi swoje.

Wymyśliliśmy więc inny sposób. Świętopełk zajmuje się genealogią. Szuka różnych nazwisk po kościołach, urzędach i cmentarzach, grzebie się w starych dokumentach, zgłębia różne rodzinne powiązania i tworzy ludziom ich drzewa genealogiczne. Co chwila dzwoni do niego jakiś Kowalski z prośbą, żeby mu takie drzewo zrobił.

Zaproponowaliśmy więc Świętopełkowi, żeby zabrał dziewczynę na taką wizytę u Kowalskiego. I nie na zasadzie umówionej randki, tylko zwykłego „słuchaj, jadę właśnie do klienta, to jest godzinę drogi od Warszawy, szukam jakiegoś czarującego towarzystwa. Jedziesz?”.

– Ale przecież to nudne jest. Ona na pewno nie będzie tym zainteresowana… – Świętopełk patrzy na mnie z powątpiewaniem.
– Będzie będzie. Słuchaj, jesteś w tym dobry, znasz się na tym, masz mnóstwo uzbieranych anegdot. Sama rozmowa z Kowalskim, która przecież nie musi trwać pół dnia, tylko pół godziny, może okazać się dla niej ciekawa. Poza tym nigdy nie wiadomo, kogo spotkacie po drodze, co zobaczycie. Mnie byś oczarował i wieczorem dobrałbyś się do moich majtek.
– Naprawdę?
– Nie, ale pokazałabym ci cycki.
– A. OK. Wystarczy.

Miałam już w życiu kilka takich randek „przy okazji” i wszystkie były bardzo udane. Po pierwsze: nie jesteś wtedy na jakimś obcym gruncie tylko we własnej domenie, więc czujesz się pewnie. Po drugie: nie ma presji „pierwszej randki”, tylko zwyczajnie na luzie masz okazję pogadać z drugą osobą. Po trzecie: nawet jeśli randka nie wypali, zawsze masz już jedną załatwioną sprawę z listy rzeczy do zrobienia.

– Ale… – nasze zadowolenie z genialnego pomysłu przerwał nagle Świętopełk – ale ja już jej obiecałem, że to będzie prawdziwa randka i zorganizuję coś ciekawego…
– Aaa…

No i nie wiemy, co polecić Świętopełkowi. Co nie zmienia faktu, że „randka przy okazji” pozostaje genialnym sposobem na pierwsze spotkanie z dziewczyną. Korzystajcie. :)

Komentarze do wpisu: 7 Napisz komentarz

  1. Jestes pewna… naprawde jestes pewna ? ze chcialbys isc ze mna do serwerowni i patrzyc jak 4h siedze przed monitorem i walcze z rozsypujacym sie HACMP AIXowym ? :) naprawde tak chcialbys spedzic pierwsza randke ? :)

  2. Heh, w takim przypadku dobrze jest być muzykiem (czy – jak ja – muzykantem): „słuchaj, gram dziś/jutro/w piątek z moim zespołem tu i tu, podskoczyłbym po Ciebie przed koncertem, co Ty na to?” ;-)

  3. kinlor napisał(a):

    no cześć jadę jutro uprawiać pole moim nowym ciągnikiem może pojedziesz ze mną przy okacji będziemy uprawiać sex!

Dodaj komentarz