Sensowny, biologiczny powód, dla którego kobiety golą nogi, malują się i walczą z cellulitem.

Czasy, gdy pokazanie w kampanii reklamowej pulchnych (a raczej nie-chudych) dziewczyn w samej bieliźnie było kontrowersyjne, minęły bezpowrotnie. Pamiętam moment, gdy to się stało. I choć te pulchne dziewczyny w samej bieliźnie zostały wzięte pod skalpel photoshopa, żeby na ich pulchnych udach nie było ani grama cellulitu, kampania Dove robiła wrażenie. To był szok, bo świat kobiet wtedy był zbudowany na tak nierealnych wzorcach urody, że dziewczyna mogłaby spędzić całe życie na próbach osiągnięcia tego ideału – a i tak by poległa.

https://www.huffingtonpost.com/2014/01/21/dove-real-beauty-campaign-turns-10_n_4575940.html

Rozmawialiśmy ostatnio w kuchni, przy śniadaniu, o różnicach w wynikach testów IQ u kobiet i mężczyzn. Przypomniałam sobie moje testy IQ oraz na kompetencje językowe. Te drugie przechodziłam przy egzaminach wstępnych do liceum dwujęzycznego. Udało mi się zdobyć od kogoś dwa stare testy z poprzednich lat i na ich podstawie ćwiczyłam typy zadań. Dzięki temu wynik, jaki osiągnęłam, uplasował mnie na drugim miejscu ze wszystkich kandydatów. Test na IQ też robiłam kilkakrotnie, po prostu ćwicząc na losowych pytaniach z internetu pomiędzy kolejnymi próbami. Za każdym razem wynik był wyższy. Czy to oznacza, że i ja robiłam się coraz inteligentniejsza? Być może… Ale raczej skłaniałabym się ku banalnemu wnioskowi, że lepiej radzimy sobie w tym, co mamy przećwiczone. Co jest w pewnej sprzeczności z ideą testów IQ, które w założeniu mają badać wartość bezwzględną inteligencji.

– Wiesz, dlaczego dziewczyny wypadają gorzej w testacj IQ? – spytal Sebastian.
– Nie ćwiczą inteligencji tak jak chłopcy – odparłam.

Tylko że ja upatrywałam te różnice w presji rodziny i społeczeństwa. Od chłopców wymaga się samodzielności, dobrych zarobków, dobrej pracy. Od dziewczyn wymaga się, by były miłe, a potem dobrze opiekowały się domem i dziećmi. I tego nawet nie trzeba artykułować. Wystarczy przyjrzeć się modelowi rodziny, w jakim się wzrasta. Czym zajmowali się Twoi rodzice? Które zarabiało więcej? Które częściej gotowało? W modelu „pracujący ojciec – gotująca matka” naprawdę trudno przełamać schemat, nawet jeśli rodzice od początku wymagają tego samego od syna i córki. Uczymy się przez obserwację. I jeśli jesteś chłopcem i od dziecka obserwujesz ojca, który utrzymuje finansowo całą rodzinę, to sam też czujesz, że to będzie kiedyś twoja rola. Dlatego inwestujesz czas i energię w naukę, zdobycie największych możliwych kwalifikacji zawodowych i pracy, która pozwoli ci spełnić swój „męski” obowiązek. Dziewczyny tego nie robią…

– …bo nie mają na to czasu – wtrącił Sebastian – Pomyśl, ile czasu dziennie kobieta spędza na dbaniu o własny wygląd.

Zanim to skomentuję, odsyłam Was do bardzo syntetycznego opisu tych różnic w wynikach IQ kobiet i mężczyzn. W jeszcze większym skrócie: te różnice istnieją, ale naukowcy skłaniają się ku teorii, że wynikają z nierównego dostępu do edukacji oraz nierównych wymagań stawianych obu płciom, nawet w środowiskach nowoczesnych i względnie wyemancypowanych. Wciąż płacimy cenę za przeszłą dyskryminację płciową. Reasumując – to, że kobiety wypadają w testach inteligencji gorzej o kilka punktów niż chłopcy, wcale nie oznacza, że są mniej inteligentne. Oznacza tylko, że gorzej wypadają w testach. I naukowcy teraz skupiają się na wyjaśnieniu tego zjawiska. 

No właśnie. Ile czasu dziennie spędzasz na dbaniu o własny wygląd?

I nie mówię o myciu włosów, porannym prysznicu, szorowaniu zębów, używaniu dezodorantu czy wyborze jakiegoś normalnego, czystego i schludnego stroju na dzień. To robią, mam nadzieję, wszyscy.

Mówię o czynnościach wyłącznie kobiecych, a przynajmniej zwyczajowo obecnie związanych z kobietami w dużo większym stopniu niż z mężczyznami:

  • układaniu włosów*
  • makijażu
  • goleniu nóg i bikini**
  • używaniu różnych kosmetyków przeciwko starzeniu się, cellulitowi itd.

* Tak, wiem, że włosy układają też mężczyźni, ale zauważmy, że do dziś (poza wyjątkami) krótkie włosy są domeną mężczyzn, a długie – kobiet. Często kobieta o krótkich włosach nazywana jest chłopczycą, osobą niekobiecą, i mówi się jej, że ładniej by jej było w długich.

** Celowo nie uwzględniłam golenia pach, bo coraz więcej mężczyzn też goli pachy, tłumacząc to względami higienicznymi. Gdybym jednak była uczciwsza, powinnam to golenie pach uwzględnić, bo jednak widok kobiety z nieogolonymi pachami budzi u ludzi odrazę – podczas gdy widok faceta z nieogolonymi pachami tej powszechnej odrazy nie budzi. Mamy więc, jako kobiety, większą presję na golenie pach.

Aż 45% Polek spędza dziennie przed lustrem od 31 do 59 minut. Załóżmy wersję optymistyczną, a więc te 30 minut. Wiesz, ile to w skali roku? Ponad 7 dni. Tydzień stania przed lustrem. Tydzień, który facet spędza na dłuższym spaniu, na rozrywce, na pracy lub na jedzeniu. W tydzień można się nauczyć podstaw obcego języka (a w 182 godziny, rozłożone w skali roku, można się tego języka nauczyć dość płynnie).

Do zajęć typowo kobiecych w kwestii dbania o wygląd zewnętrzny można też spokojnie zaliczyć długotrwałe zakupy w centrach handlowych (w przypadku kobiet: 3 godziny, w przypadku mężczyzn: 1 godzina) bądź w internecie, obejmujące wybór ciuchów, butów, torebek i dodatków. Jak i codzienny dylemat „co na siebie włożyć”, który w przypadku kobiet trwa dłużej niż u mężczyzn i jest podyktowany wysokimi wymaganiami wobec wyglądu „płci pięknej”, podczas gdy mężczyzna de facto wybiera pomiędzy kilkoma parami spodni i kilkoma parami T-shirtów.

Na szczęście idziemy ku lepszej przyszłości i zmiany następują symetrycznie z każdej strony. To znaczy, że coraz więcej kobiet świadomie rezygnuje z pewnych zabiegów estetycznych dotychczas obowiązkowych dla kobiet – jak i coraz więcej mężczyzn świadomie się na nie decyduje, choć do tej pory pewnie zostaliby za to uznani za „niemęskich”.

Ale jeśli wydaje ci się, że jesteś już po jasnej stronie mocy i wyrwałeś sobie ze łba wszelkie płciowe uprzedzenia, zrób sobie test Arvidy Bystrom i wejdź na jej instagram. Czy jest dla Ciebie szokujący?

NIEOGOLONE NOGI

Golenie owłosienia skóry u kobiet dotarło już do tak absurdalnej obsesji, że nawet w filmach historycznych o piętnastowiecznych damach i średniowiecznych chłopkach nie zobaczymy postaci z owłosionymi nogami. Po prostu wyparliśmy te włosy na nogach i pod pachami z pamięci. Nie mamy problemu z pokazywaniem innych aspektów przeszłości kobiet, takich jak gorsety, dziwne fryzury, buty. Nie boimy się pokazywać ich ówczesnej roli, braku praw i funkcji podwładnej wobec męża. Ale nie pokażemy już, że miały nieogolone nogi.

Nawet w reklamach maszynek do golenia, kremów i plastrów depilujących, nie zobaczymy aktorek z owłosionymi nogami. Zobaczymy wyłącznie animacje z narysowanymi schematycznie włosami i maszynką je ścinającą. Kobieta goląca sobie w tej reklamie nogi będzie jak ta idiotka goliła już gładką skórę.

A tymczasem wszystkie kobiety rodzą się z włosami na ciele. Te włosy porastają całą skórę, poza dłońmi, stopami i ustami. U mężczyzn to owłosienie jest gęstsze, a na brodzie rośnie stale, jak włosy na głowie. Ale kobieta też ma włosy na twarzy. Niektóre z nas, zwłaszcza brunetki lub kobiety o podwyższonym testosteronie, mają lekki wąsik. Często mamy włoski na palcach u stóp. Wokół brodawek sutkowych. No i oczywiście pod pachami oraz na wzgórku łonowym.

Od mężczyzn nie wymaga się właściwie niczego w tej kwestii. Owszem, czasem mówi się, że warto się ogolić na gładko przed jakąś ważną uroczystością, ale nikogo nie będzie oburzał widok faceta z dwudniowym zarostem, brodą lub wąsami. Wręcz przeciwnie. Faceci po prostu mają wybór. Mogą sami zdecydować, jak się lepiej czują. Mogą golić pachy lub nie. Mogą depilować klatę lub zostawić sobie misia. Owszem, kobiety mają różne preferencje pod tym względem, ale trudno tu mówić o tak wielkim, powszechnym sprzeciwie, jaki pojawia się, gdy kobieta zdecyduje się publicznie pokazać z nieogolonymi nogami lub pachami.

Poznajcie Arvidę. To szwedzka modelka i artystka, która zdecydowała się nie ukrywać przed światem owłosionych nóg. Ani cellulitu. Ani innych defektów skóry. I choć świat ma ją za feministkę tylko dlatego, że nie boi się fotografować się z tymi defektami, ona sama nie widzi nic feministycznego w niegoleniu nóg.

Arvida Bystrom, foto Clara Balzary http://www.dazeddigital.com/projects/article/29307/1/arvida-bystrom

Ale jej zdjęcia, zwłaszcza te dla najnowszej kampanii Adidas Originals, wzbudzają mocny sprzeciw ludzi na całym świecie. Arvida dostaje nawet wiadomości z groźbami gwałtu i masę obraźliwych komentarzy. Trudno nam – ludziom przyzwyczajonym do definiowania kobiecości i piękna poprzez gładkość skóry – bez mrugnięcia okiem zaakceptować widok zarośniętych łydek u kobiety. Zwłaszcza w zdjęciach urodowych, pozowanych.

Arvida Bystrom w kampanii dla Adidasa.

Zarzuca się Arvidzie „niezadbanie” o siebie. Tak jakby golenie owłosienia na nogach miało cokolwiek wspólnego z higieną, brudem lub brzydkim zapachem. O niezadbaniu można mówić właśnie w przypadku nieumycia się, niedbania o zęby, chodzenia z przetłuszczonymi włosami, śmierdzenia, a nawet niedbania o właściwą sylwetkę i doprowadzaniu się do otyłości. Ale niegolenie włosów na nogach nie ma nic wspólnego z niezadbaniem. Gdyby tak było, mężczyźni byliby z definicji „niezadbani”, jako że ogromna ich większość nóg nie goli. Dlaczego więc daliśmy sobie to wmówić i połączyć jedno z drugim?

Cellulit

Tak samo odrzuca nas widok cellulitu, co do którego wmówiono nam, że to choroba. Podczas gdy tak naprawdę cellulit jest przez medycynę uznany za drugorzędną cechę płciową samicy gatunku ludzkiego. Po prostu. Tak jak cycki. Wąska talia i szerokie biodra. Wyobraź sobie, że współczesna moda każe kobietom udawać, że nie mają piersi, bo te zwały tłuszczu wyglądają nieestetycznie wg aktualnie panującej mody. Tak się właśnie dzieje z cellulitem.

A jednak do dziś pamiętam intro do serialu „True Blood”, w którym do piosenki Jamesa Everetta dopasowano różne scenki rodzajowe z życia luizjańskiej prowincji. W pamięć zapadły mi najmocniej nie bagienne gady, czaszki, obrzędy religijne, martwe gryzonie, cycki i rozkładające się ciało lisa – ale właśnie jedno ujęcie kobiety w szortach, która oplata udami mężczyznę i na tych udach rysuje się wyraźnie cellulit. Tak mocno zaszczepiono mi nienawiść do niego, tak bardzo wymazano go ze wszelkich filmów, teledysków i zdjęć, że jak już się gdzieś pojawi – szokuje.

Posłuchajcie Kasi Gandor, która opowiada o cellulicie. Mówi o nim nie tylko jako naukowiec, ale też była modelka. I, uwaga, sama też ma cellulit!

Make up no make up

Magda Gessler, znana restauratorka i znawczyni kuchni, autorka i prowadząca programu kulinarnego, w którym rozprawia się z nieudolnymi lub nieuczciwymi restauratorami, słynie z jednolitego wizerunku. I jest ten wizerunek jej znakiem rozpoznawczym. Nie zmienia się od lat, zarówno w kwestii figury, jak i strojów, fryzury i makijażu. Krągła figura, odsłonięte, szczupłe nogi, zwiewne stroje, burza blond loków, mocny makijaż. To logo Magdy Gessler. Nie do pomylenia z jakąkolwiek inną gwiazdą telewizji.

Z tego wizerunku śmieje się wiele osób. Zarzuca jej np. zbyt mocny makijaż. I w pewnym momencie na swoim instagramie Gessler postanawia pokazać twarz bez makijażu. Ludzie nie zostawiają na niej za to suchej nitki. Zarzucają jej, że nie powinna się tak pokazywać, że jest brzydka, że nie ma brwi.

No nie dogodzisz ludziom. Ale znamienne jest to, że ofiarą takiego hejtu padają prawie wyłącznie kobiety. Nie slyszałam o jakimś masowym hejcie np. na Gordona Ramseya lub Roberta Makłowicza za to, że pojawiają się w mediach bez makijażu. Nie słyszałam, by głównym obiektem kpin i hejtu był ich wygląd. Jeśli są hejtowani, to raczej za coś, co mówią i sposób, w jaki się zachowują. Wygląd jest mniej istotny, bo… są mężczyznami. A Gessler nie jest.

Poniższy demotywator idealnie ilustruje myślenie społeczeństwa. Myślenie, a raczej bezmyślność w analizowaniu pewnego zjawiska.

No właśnie? Jak to jest? Czyżby kobiety były po prostu brzydsze niż mężczyźni? Czy to dlatego się malują i perfumują (bo są brzydkie i śmierdzą)?

A może jednak to jest tak, że malowanie twarzy stało się tak powszechne, że zaczęliśmy wyobrażać sobie twarz kobiety razem z tym makijażem – jako jedyny wzór kobiecego piękna i zdrowia. I kobieta z nieumalowanymi rzęsami, lekkimi przebarwieniami na twarzy, brakiem różu do policzków i fluidu, który przykryłby pryszcze – wygląda już na chorą?

Wobec mężczyzn postąpilibyśmy tak samo, gdyby ciążyła na nich społeczna presja makijażu. Bo wtedy też większość z nich chodziłaby wiecznie umalowana.

Test zamiany ról

Nie zawsze czuję, że jakiś wymóg, zakaz lub presja należy do języka dyskryminacji. Wychowana w świecie, w którym zwykło się podkreślać różnice między płciami, po prostu zdarza mi się przeoczyć jakiś seksizm. Żeby uzmysłowić sobie jego istnienie, robię prosty eksperyment. Zamieniam płci. Np.

– jeśli widzę Chajzera w kolejnej reklamie Viziru, i ten Chajzer po raz kolejny podchodzi do grupy kobiet i pyta, jak sobie radzą z praniem brudnych ubrań, a potem daje im „lepszy sposób”, to w wyobraźni podmieniam Chajzera na Chajzerkę – a kobiety na mężczyzn. I nagle ten obraz wydaje mi się dziwny. No bo dlaczego w każdej reklamie Viziru praniem zajmują się wyłącznie mężczyźni?! Dlaczego nie ma w tej grupie ani jednej kobiety?

Dziwne? A więc w oryginalnej reklamie jest seksizm.

Bo gdyby zamiana płci nie zmieniła nic w przekazie reklamy / zdjęcia / wyrażenia i nie sprawiała wrażenie niewłaściwej, to znaczy, że wybór płci jest kwestią przypadku.

A tu nie jest. Twórca reklamy celowo zakłada, że praniem w domu zajmują się wyłącznie kobiety. I ja wiem, że to jest decyzja ściśle racjonalna. Bo tak jest. To głównie kobiety piorą ubrania w polskich rodzinach. Nic więc dziwnego, że producent proszku do prania zwraca się akurat do nich. Węższy target -> lepsza reklama. A jednak coś mnie w tym obrazku odrzuca. I nie chcę, żeby moje dzieci wyrobiły sobie taki obraz rodziny. Między innymi dlatego będę je chronić przed telewizją tak długo, jak się da.

Doskonałym przykładem serii seksistowskich tekstów oraz udanych eksperymentów z zamianą ról jest fanpage „Man who has it all” (tu wersja polska – „Mężczyzna spełniony„), który odwołuje się do często zadawanego kobietom pytania: jak łączą pracę z macierzyństwem. Okazuje się bowiem, że to pytanie zadawane jest praktycznie wyłącznie kobietom. Ojcowie nie są o to pytani.

Fanpage „Man who has it all” ma tylko jeden typ publikacji. Zbiera on teksty kobiet lub teksty o kobietach, które brzmią idiotycznie dopiero wtedy, gdy zamienimy płci w wypowiedzi. Przejrzyjcie sobie te posty. Brzmią naprawdę pokracznie w ustach mężczyzn. Dlaczego więc nie budzą w nas sprzeciwu, gdy wypowiadają je kobiety?

Czy dbanie o wygląd jest zajęciem typowo kobiecym?

Czytając ten artykuł, być może odnieśliście wrażenie, że jestem przeciwna malowaniu się i strojeniu. Ale to nieprawda. Jedynym, co mnie w tych czynnościach razi – jest ich monopol płciowy. Czyli fakt, że kobiety nie tylko mogą się malować i stroić – ale wręcz jest to od nich wymagane. Oraz to, że od mężczyzn nie tylko się tego nie wymaga – ale też im się na to nie pozwala.

Jeśli spytasz taką zwykłą, umalowaną, uczesaną i wystrojoną kobietę – czemu to robi – odpowie szczerze, że po prostu to lubi i nie robi tego ani dla ukrycia defektów ciała, ani dla zdobycia akceptacji otoczenia. Dla siebie. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby odpowiedziała tak część kobiet – nie większość. I gdyby wśród mężczyzn można było znaleźć równie liczną grupę umalowanych i wystrojonych miłośników dbania o wygląd.

Bo ani genetycznie, ani biologicznie, ani nawet historycznie kobiety nie są płcią stworzoną do większego skupiania się na wyglądzie niż mężczyźni. Już 4 tysiące lat temu, w starożytnym Egipcie mężczyźni używali czarnych pigmentów, by wokół oczu rysować sobie kreski. Na powieki nakładali kolorowe cienie. Usta barwili na czerwono. Niektóre kosmetyki do makijażu były trujące, ale nie powstrzymywało to ich od upiększania się w ten sposób. Mężczyźni malowali się w starożytnym Rzymie, w XVI wiecznej Anglii i w XVIII wiecznej Francji.

Męskie dbanie o urodę przez tysiąclecia to nie tylko makijaż, ale też buty na obcasie, falbany, peruki i mnóstwo biżuterii. To dopiero współczesna kultura estetyczna odebrała panom możliwość strojenia się i malowania.

Jest też mnóstwo innych cech i atrybutów przypisywanych współcześnie jednej płci – podczas gdy wystarczy sięgnąć wstecz, by się przekonać, że kiedyś dotyczyły obu lub były przypisane …odwrotnym płciom. Np. kolor różowy i niebieski. Obecnie różowość to dziewczynki, a błękity – chłopcy. A jeszcze za życia naszych babć było przeciwnie. To znaczy błękity to były kolory właściwe dziewczynkom, a chłopców ubierało się w różowości.

Sukienki? Kiedyś wszyscy chłopcy latali w sukienkach. Nawet w kolędzie mamy fragment o małym Jezusku: „Płacze z zimna, nie dała mu matula sukienki”. I nie dlatego, że to niewłaściwy strój dla chłopca. Tylko bo uboga była.

Depilacja ciała też nie jest zwyczajem wyłącznie kobiecym. W starożytnym Egipcie golili się wszyscy. Co ciekawe, wypadało też mieć łysą głowę. Właściwie jedynym, co sobie Egipcjanie zostawiali, były brwi.

Co ciekawe, depilacja – tak popularna w Starożytności – odeszła w zapomnienie już w średniowieczu. I nikt sobie o niej nie przypomniał przez wiele wieków. Jak myślicie, kiedy wróciła? Cóż, wystarczy kliknąć w kategorię „retro” na stronach pornograficznych, żeby przekonać się, że jeszcze w czasach naszych rodziców owłosione łona to był standard. Zmiana nadeszła późno.

A zaczęło się od jednej publikacji w czasopiśmie Harper’s Bazaar w 1915 roku. Na zdjęciu uśmiechnięta kobieta prezentowała ogoloną pachę. Podpis zaś brzmiał:

„Letnia sukienka i taniec współczesny razem wymuszają pozbywanie się zbędnego owłosienia”.

I bach. Poszło. Powoli bo powoli, ale dziś już prawie cały świat „wymusza na kobietach pozbywanie się zbędnego owłosienia”.

Czy jestem seksistowską świnią?

Jeśli zadajesz sobie czasem to pytanie, to raczej nie jesteś seksistowską świnią. Tak to już niestety jest, że tylko dobrzy rodzice kwestionują czasem wartość swojego rodzicielstwa, tylko mądrzy kwestionują własną mądrość i tylko tolerancyjni ludzie kwestionują czasem własną tolerancję. To dzięki temu kwestionowaniu, dochodzimy tam, gdzie jesteśmy.

Jeśli więc jednak nie zadajesz sobie tego pytania, to proszę, zadaj sobie inne – za każdym razem, gdy chcesz skrytykować jakiegoś człowieka za czynność, wygląd lub cechę, która ci się w nim nie podoba.

Czy ta czynność, wygląd lub cecha obecna u drugiej płci też budziłaby mój sprzeciw?

Jeśli tak, to wszystko jest ok. To znaczy: masz prawo negatywnie oceniać dane zjawisko i nie jest to seksistowskie. Np. jeśli uważasz, że niegolenie włosów pod pachami jest niehigieniczne i chcesz dążyć do świata, w którym zarówno kobiety jak i mężczyźni mają gładkie pachy.

Ale jeśli coś przeszkadza ci tylko u jednej płci, to zastanów się, dlaczego. I zanim wyrazisz swoje zdanie, pomyśl, czy nikogo nim nie urazisz. Bo np. to, że nie podoba ci się kobieta bez makijażu lub kobieta z łydkami porośniętymi włosami, to jeszcze nie powód, żeby ją o tym informować w komentarzu. Pod twoim zdjęciem profilowym na Fejsie nie ma chyba tłumu ludzi, którzy by ci pisali, że źle wyglądasz, prawda? To by było nieeleganckie, niegrzeczne i po prostu zbędne.

Bo jeśli coś ci się nie podoba u jednej płci i postanawiasz to grubiańsko skomentować gdzieś publicznie w internecie, to tak – jesteś seksistowską świnią. Nie dlatego, że myślisz to co myślisz (bo to jakby nie do końca od ciebie zależy). Tylko dlatego, że postanawiasz się tym myśleniem dzielić ze światem, nie bacząc na to, że krzywdzisz tym ludzi.

I pamiętajmy, że czym innym jest osobista preferencja – a czym innym seksistowskie uprzedzenie. Np. uwielbiasz mężczyzn z niebieskimi włosami. I kobiety z ogolonymi nogami. No spoko. Masz prawo. Ale wtedy nie będziesz chyba latać po mieście z transparentem, że męskość ma niebieskie włosy i że facet bez niebieskich włosów wygląda obrzydliwie. Prawda? A więc nie wypisuj w internecie, że kobiecość ma gładkie nogi a kobiety z zarośniętymi łydkami wyglądają obrzydliwie. Jasne?

Współczesne pionierki

Patrzę czasem na takie zdjęcie Arvidy z owłosionymi nogami, na Alicję Keys, która postanowiła przestać się malować, na kobietę w Parlamencie Europejskim, która na wszystkie obrady przychodziła ze swoją nowonarodzoną córeczką, bo przecież trzeba ją było karmić piersią – i od razu na myśl przychodzi mi pierwsza kobieta, która dosiadła konia po męsku. Pierwsza kobieta, która założyła spodnie. Pierwsza kobieta, która prowadziła samochód. Pierwsza kobieta, która wzięła udział w maratonie. Pierwsza kobieta, która poszła na studia.

One też były wyśmiewane. Też były lżone. Też nazywano je niekobiecymi. Też uważano je za dziwadła. Nie pasowały do ówczesnego wizerunku kobiety. Były czymś nienaturalnym, dziwnym, przerażającym. I dlatego – ze strachu – atakowano je.

Ale dziś w naszych oczach są bohaterkami i pionierkami. Historia je doceniła.

Sensowny, biologiczny powód, dla którego kobiety golą nogi, malują się i walczą z cellulitem?

Brak. Nie ma takiego powodu. To nie ma absolutnie żadnego sensu poza zaspokojeniem aktualnie obowiązującej mody, która jest w dodatku boleśnie jednopłciowa.

I możesz się, droga kobieto, z tej mody wyłamać. Nie twierdzę, że nie zbierze ci się za to mnóstwo hejtu od głupich ludzi, bo pewnie tak właśnie się stanie. I dlatego nie będę cię do tego namawiać. Nie każdy musi mieć siłę i ochotę, żeby nasłuchać się obelg za niegolenie nóg. Ale jeśli jednak tę siłę i ochotę mieć będziesz, to wiedz, że coraz więcej jest nas – feministek i feministów – którzy stoją murem za Twoim wyborem. Jakikolwiek jest. Bo feminizm walczy o prawo do równości bez względu na płeć . I mam nadzieję, że dzięki tej walce za 50 lat nikt już nie będzie czuł presji by się golić lub nie golić. By się malować lub nie malować. By nosić coś, czego nosić nie chce. Tylko dlatego, że urodził się z penisem lub z cyckami.

Za to trzymam kciuki.

Komentarze do wpisu: 28 Napisz komentarz

  1. Coraz częściej widzę kobiety z nieogolonymi pachami czy nogami i jakoś tak nie wiem, w ogóle mi to nie robi. Nie budzi żadnych emocji. Zdjęcia Arvidy trochę tak – bo są statyczne, eksponują konkretne elementy i często mam wrażenie, że coś jest nie tak z kompozycją. Ale nieogolone nogi – dlaczego kogokolwiek miało by to obchodzić? Najbardziej przeraża mnie, jak wiele energii ludzie potrafią poświęcić w skupianiu się na kimś innym… czy to rzeczywiście jest tak, że czują oni jakieś niezrozumiałe dla mnie obrzydzenie, czy po prostu muszą się popisać, jakimi są kozakami i obrońcami status quo…

  2. Ironią losu, że żadna z tych modelek Dove nie jest naprawdę ‚pulchna’ (No dobrze, ta po prawej ma trochę ud). Szwedzka modelka ma delikatne blond włoski, których przy oglądaniu tych zdjęć na komórce nawet nie widać. A ludzie już się srają.

    PS. Ten tydzień na stanie przed lustrem to małe miki. Pomyśl ile czasu – i energii – rocznie przeciętna kobieta marnuje na martwienie się, czy nie jest brzydka.

    1. Pionierka napisał(a):

      Dla oszczędności czasu raz na zawsze ustaliłam, że jestem brzydka i dzięki temu nie muszą już poświęcać temu zagadnieniu czasu :)

  3. Pionierka napisał(a):

    Nazwa zobowiązuje i jestem współczesną pionierką :) Mam w nosie te normy – jak mam chęć się umalować to to robię, ale często chodzę bez makijażu. Pachy golę, bo dłuższe włosy mnie wkurzają, ale nie mam problemu z tym, że np. po 3 dniach widać, że te włosy tam rosną. Nogi golę jak mi się chce, a jak mi się nie chce to nie golę.

  4. Magdalaena napisał(a):

    „A tymczasem wszystkie kobiety rodzą się z włosami na ciele.” Wydaje mi się, że większość noworodków jest raczej łysa ;-)

  5. Ja mam ogromny problem z włosami, bo mnie włosy… brzydzą. W jakiejkolwiek postaci. Jak mam wyczyścić własne włosy ze szczotki do włosów to mam odruch wymiotny, jak mi jakiś wypadnie i przyczepi się do swetra to też jest to dla mnie mega obrzydliwe. Najlepiej byłoby, gdyby ludzie nie mieli żadnych włosów. Myślę że powinnam urodzić się w starożytnym Egipcie…
    Mogłabym zgolić się na łyso ale nie mam jeszcze odwagi…

  6. <3
    A tak na marginesie i w temacie pionierek: baaaardzo polecam "Triumf woli" Strzepki i Demirskiego. Segda gra tam pierwszą kobietę, która pobiegła w maratonie. I jak ona biegnie! To jedna z najpiękniejszych scen, które widziałam w teatrze. Cześć mężczyzn protestuje, ale druga krzyczy – "niech pani biegnie. My się nimi zajmiemy!". To trzeba zobaczyć ;))

    1. Sylwia Jaworska napisał(a):

      Tylko że to nieprawda. Albo inaczej – owszem „czujemy się lepiej same ze sobą” po ogoleniu nóg czy pofarbowaniu siwych włosów właśnie dlatego, że taki kanon piękna jest nam wpajany i kiedy się nie dopasowujemy, czujemy się źle.

      1. fuxiatka napisał(a):

        Niestety tak jest. Kręcę się w kółko za własnym ogonem. Bo z jednej strony szkoda mi czasu i energii, a z drugiej czuję się lepiej bo mam świadomość że „nieogarnięta” odstaję od kanonu. Nie chcę żeby to zabrzmiało źle, ale wg mnie duże znaczenie mają też poglądy partnera na kwestie depilacji. Jeśli chłopiec jest wychowany w duchu „każdy robi tak jak uważa” i wie, że kobieta nie jest gładka z natury to zazwyczaj nie ma później „wymagań” (to tak źle brzmi :( ). Bardzo mi pomaga psychicznie fakt, że mój partner ma wywalone czy moje nogi są ogolone czy nie. A mam znajome od których wymaga się, żeby były wydepilowane 24/7. To takie przykre.

        1. To ja powiem tak : mi nie przeszkadza owłosienie u niektórych kobiet a u innych nie. Ale to kwestia estetyczna której nikomu by głośno nie narzucił. Od razu powiem że owłosienie pach przeszkadza mi obu płci. Ale znowu mogę mieć swoje zdanie i tyle. Nie przeszkadza mi jednak że jakiś człowiek może wymagać od innego golenia 24/7. To kwestia tej pary i tyle. Można być z kimś a można nie być. To jak z wymaganiem czegokolwiek np wierności.

  7. Paulina Staśkiewicz napisał(a):

    Moim zdaniem problem jest trochę innej natury. Nie twierdzę, że artykuł jest nieprawdziwy, co to to nie. Mam tylko wrażenie, że przyczyny takiego traktowania kobiet (a nawet mężczyzn) leżą trochę głebiej. Ludzie uwielbiają pluć jadem na innych. I to jest fakt. Nie twierdzę, że wszyscy, jednak w dużej mierze, kiedy coś nas szokuje wypowiadamy się o tym nieprzychylnie. I tutaj świetnie się sprawdza przykład pani Magdy Gessler, jednak jeśli pójdziemy inną drogą i weźmiemy pod uwagę zmieniające się trendy, faceci, którzy mają chęć się malować są mieszani z błotem. I ja tu nie mówie o tym kto jest bardziej dyskryminowany bo to nie przepychanki, i jak najbardziej zgadzam się z tym artykułem ale myślę, że problem leży głównie w podejściu jednego człowieka do innego. Nie nauczyliśmy się jeszcze, że nawet jeśli coś nam się nie podoba to i tak trzeba uszanować, że może podobać się komuś innemu. Jeszcze gorzej jest z rzeczami, które wywierają silne emocje. Pod zdjęciami modelki z owłosionymi nogami jest część komentarzy z (pozwolę sobie to tak określić) „wrzaskliwym optymizmem” (jesteś piękna i niech się walą ci co mają inne zdanie) a część jest wulgarnie negatywna. I oba moim zdaniem są złe. Jeśli dziewczyna ma ochotę nie golić nóg proszę bardzo. Mnie to szokuje, osobiście lubię mieć gładkie nogi ale nic nie mam prawa oceniać decyzji drugiego człowieka. Dopóki ludzie nikomu i niczemu nie szkodzą powinni mieć dowolność w działaniu. Nasza kochana ludzkość dopiero jednak próbuje przełknąć walczące o swoje prawa kobiety, dużo więc czasu minie jeszcze zanim nauczymy się najzwyklejszej tolerancji. Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam, nie to bowiem było celem tej wypowiedzi :)

  8. Hyhy, a pamiętacie jak kilka lat temu wybuchła afera o to, że jakaś hiszpańska dziennikarka zaprezentowała nieogolone pachy? Spowodowało to w Polsce wielką gównoburzę… a teraz?
    Rozmowy, rozmowy :)
    Idziemy do przodu.

  9. Katarzyna Bartosik napisał(a):

    Ale na czym konkretnie polega problem? Naprawdę uważa Pani, że kobiety są w jakikolwiek sposób zmuszane do tych wszystkich czynności (depilacja, makijaż itd)? Nie żyję w szczególnie dziwnym miejscu, pracuję w jednym z większych miast w Polsce, studiowałam, spotykam się z ludźmi obu płci i co widzę: kobiety umalowane, pięknie ubrane, z pewnością wydepilowane, obok nich kobiety umalowane, ale wyglądające nieco karykaturalnie z tym makijażem, kobiety zupełnie saute, w dżinsach i wygodnej bluzie, z włosami długimi i krótkimi, ufarbowanymi i przepasanymi siwymi pasmami, grubymi, chudymi i całkiem przeciętnymi (pod szkołą i przedszkolem, gdzie jestem codziennie, mam wyjątkowo pełen przegląd). I gdzie ten przymus? Może w wąskim hipsterskim środowisku Warszawy, ale w tzw. reszcie świata tak po prostu nie jest. Ludzie są różni i świat zdaje się to akceptować.
    A cytowana w tekście szwedzka modelka jest w swym buncie mało autentyczna, z umalowanymi, przepięknie wystylizowanymi paznokciami i ufarbowanymi włosami. Po co? Naturalnie wygląda przecież inaczej.
    Najwięcej energii w tym wpisie poświęcone zostało na depilację, pozwolę więc sobie opowiedzieć, dlaczego ja usuwam zbędne owłosienie. Uważam, że to ładniej wygląda (a człowiek w swej naturze jest estetą, spełniam więc swą definicję estetycznego wyglądu), a wygolone pachy są mniej problematyczne do utrzymania w czystości. Natura obdarzyła mnie dość bujnym owłosieniem i dawniej, gdy byłam nastolatką, miałam z tym higieniczno-estetyczny problem. I naprawdę nie stoi za tym samiec, który mnie przymusza czy jakaś szeroko pojęta filozofia. Dla mnie tak jest ładniej i praktyczniej. A co robią inni jest mi zupełnie w tym względzie obojętne. I założę się, że większość pań ma takie właśnie podejście. A jeśli ktoś ma problem z tym, jak wyglądają inni to znaczy jedynie to, że on ma problem. I nikt poza nim.

      1. Katarzyna Bartosik napisał(a):

        Zrozumiałam. Kobiety są zmuszane przez złych samców i pop kulturę do golenia pach. Czują przymus, nawet o tym nie wiedząc. To, co naturalne obrzydza i wstydliwie jest skrywane. A wszystko to spisane przez kobietę z dolepionymi rzesami.

  10. Sonia Cytrowska napisał(a):

    Wow! Nie spodziewałam się takiej puenty i że możemy przybić sobie piątkę! ;)
    Pionierka – ładne słowo. Zatem zapraszam na mojego pionierskiego bloga i instagrama gdzie ostatnio świętowałam rok mojej naturalnej, owłosionej działalności na gruncie polskim :) owlosodprawdy.wordpress.com i instagram.com/bodyhairmovement #bodyhairmovement
    Dziękuję za ten wpis <3 cieszę się ogromnie, że jest nas coraz więcej!!! :)

  11. Zgadzam się w pełni. Oczywiście nie ma przymusu, ale w telewizji raczej kobiet nieogolonych, nieumalowanych się nie pokazuje ani w pismach dla kobiet. Te media kreują wzór i jak ktoś poza wzór wychodzi może być różnie. Ludzie tylko rzucą niechętne spojrzenia na dziwadło albo zwrócą uwagę. Tacy też są. Tak więc problem jest jak najbardziej, bo w świadomości ogółu ładna i zadbana kobieta to ta umalowana i wydepilowana. Ja widzę to w ten sposób, bo wiem jakie kobiety się promuje i że wśród nich rzadko zdarzają się podobne do szwedzkiej modelki.

    1. Katarzyna Bartosik napisał(a):

      Proponuję rozejrzeć się po świecie nieco dokładniej i obejrzeć np skandynawskie filmy. Chociażby W pułapce, serial na Netflixie. To a propos braku nieatrakcyjnych, nieumalowanych kobiet w przestrzeni publicznej.

  12. Dagmara Kasperczak napisał(a):

    Świetny artykuł: prosty, przystępny, acz trafny. Osobiście staram się tym schematom wyłamywać: używam kosmetyków wyłącznie do pielęgnacji, nie maluję się. Golę ciało w jednym celu: po prostu mam dość twarde owłosienie na ciele i kiedy mam gładką skórę staje się ona bardziej wrażliwa na dotyk = chociażby seks staje się dla mnie jeszcze przyjemniejszy, a stosunek oralny jednak niezależnie od płci wydaje mi się być trochę bardziej komfortowy kiedy owłosienie krocza pozostaje (u obydwu płci) „pod kontrolą”. Odkąd żyję z moim obecnym partnerem zauważyłam, że nie ma on kompletnie żadnego problemu w wyjściu rano do biedronki z tłustą głową, zaspanymi oczami i w dresach. I wiecie co? Pozazdrościłam mu. Pozazdrościłam do tego stopnia, że teraz nie zdarza mi się pójść do biedronki wyglądając inaczej.
    Można powiedzieć: ha! widzisz? skoro tak, to znaczy, że artykuł jest nietrafny, bo jak widać są osoby, które nie dają się tej presji!
    Błąd.
    Wiecie ile mnie to kosztowało na początku i w zasadzie ile nadal kosztuje? Ostatnio miałam gorszy okres i pierwszy raz od nie pamiętam kiedy kupiłam sobie podkład a do niego nawet ten słynny beauty coś tam (no ta gąbeczka do nakładania), bo pomyślałam sobie „kurde, mam 22 lata, zaczynam się starzeć, przez pracę i studia mam podkrążone oczy, tak nie można wyglądać”.
    No i przeszło 3 tygodnie nakładałam to okropne mazidło na twarz niemal codziennie… aż któregoś ranka wściekłam się, że znów muszę jeść śniadanie w biegu, niemal się nim dławiąc żeby zdążyć umyć tą durną gąbeczkę do makijażu i znów nałożyć nią mazidło na twarz.
    Co z goleniem? Czuję frustrację, kiedy nie mam wystarczająco dużo czasu na czytanie ulubionych książek, a muszę go znaleźć półgodzinny seans z golarką pod prysznicem. A jednak mimo wszystko nadal często z rezygnacją wybieram golarkę zamiast lektury. Aktualnie robię to jak wyżej pisałam, dla większego komfortu w łóżku, ale uwierzcie, że latami męczyłam się z tym co drugi dzień, bo albo WF, albo potem praktyki na studiach i przebieranie w szatni, albo wyjście na saunę, albo ochota na krótką sukienkę…
    Dopiero tego lata sobie na prawdę odpuściłam i bardzo często opalałam się nago w ogrodzie saunowym, pokazując wszem i wobec krótkie włoski na wzgórku łonowym, na nogach, pod pachami. Nie raz umawiając się na takie wyście z koleżankami słyszałam „ale dzisiaj to nie mogę, bo jestem nieogolona” i wtedy dopiero przypominałam sobie, że to ja jestem w tym swoim wyluzowaniu odosobniona, a nie one w swej krępacji. Bardzo było mi szkoda tych dziewczyn, że nie mogą spontanicznie pozwolić sobie na chwilę relaksu w tak odprężającym miejscu, bo akurat poprzedniego dnia nie wygoliły całego ciała na zero…
    Takie artykuły są potrzebne, są na miejscu. To nie jest kwestia feminizmu tylko szerzenia naturalnej samoakceptacji wśród społeczeństwa.

Dodaj komentarz