Strzał w stopę firmy zajmującej się współpracą z blogerami

Jak reklamuje się firma zajmująca się współpracą z blogerami? To proste: wziętym z internetu zdjęciem blogera, którego nikt nie spytał o zgodę na używanie jego wizerunku.

Dostałam cynk od znajomego, że ktoś się mną reklamuje. Cynk był z linkiem do fanpage’a firmy ReachBlogger, a konkretnie do opublikowanego tam mojego zdjęcia z podpisem „A wystarczyło nawiązać współpracę przez ReachBlogger :)”. Firma ponoć zajmuje się pośredniczeniem pomiędzy reklamodawcami a blogerami i ma już 200 blogerów pod swoimi skrzydłami. Nie wiem, jakie kampanie robili, kto za tym wszystkim stoi, ani jak przebiega współpraca z nimi, ale jeśli kradzież zdjęć blogerów jest normalną praktyką w tej firmie, to nie wróżę im sukcesów.

zdjecie segritta reachblogger

Nie jestem jakoś specjalnie wyczulona na punkcie praw autorskich, bo bardzo często znajduję gdzieś w sieci swoje zdjęcia lub teksty opublikowane bez mojej wiedzy przez jakichś młodych ludzi, którzy albo są gimnazjalistami i można im wybaczyć nieznajomość prawa – albo wykorzystują te materiały w celach informacyjnych. Przeważnie nic z tym nie robię. Każdy w miarę poczytny bloger musiałby marnować zbyt wiele czasu na szukanie takich przykładów w sieci, więc często to olewamy.

Ale jeśli ktoś, a konkretnie jakaś firma, używa mojego zdjęcia w celu komercyjnym, nie tylko nie prosząc mnie o zgodę – ale w ogóle mnie o tym nie informując, to robię się zła.

Bo naprawdę gorąco kibicuję powstającym jak grzyby po deszczu agencjom i managerom zajmującym się współpracą bloger – reklamodawca, ale na litość Buzka, trzeba najpierw coś wiedzieć o tej współpracy, zanim się ktoś za taką działalność weźmie. Naprawdę przydaje się podstawowa wiedza o prawach autora, o regułach współpracy z blogerami i… zaryzykuję: o kulturze w internecie, która poza oczywistym przestrzeganiem prawa wymaga tez podania źródła cytowanego materiału. 

Mogłabym spokojnie wystawić teraz tej firmie fakturę za użycie mojego wizerunku (nie byłaby to niska kwota) albo od razu zadzwonić do prawnika i oskarżyć ich o bezprawne użycie mojego zdjęcia oraz wizerunku. Nie tak zarabiam na życie, więc po prostu poczekam do poniedziałku (teraz jestem na wakacjach, odpoczywam od internetów i nie chcę się denerwować, bo złość piękności szkodzi, skraca życie, powoduje raka i sprawia, że Kombii jest coraz bliżej nagrania nowej piosenki) i liczę na to, że mojego zdjęcia nie będzie już ani na fanpage’u „platformy współpracy z blogerami” ani na żadnej innej ich stronie.

Parafrazując zdjęcie i wykorzystane w nim hasło: ReachBlogger: Nigdy nie byłam wasza. 

#pozdrawiamzwakacji
#tonicżepadadeszcz
#tuitakjestcudownie
#chodzępolinach
#masująmnie
#żyćnieumierać
#tylkoproszęjużniewykorzystywaćmoich
zdjęćimojegowizerunkubezmojejwiedzy
izgodybosięwścieknę

UPDATE 11 SIERPNIA 2014: 

Dziś ReachBlogger wydało oświadczenie w opisanej sprawie i zaraz dostanę na maila potwierdzeniem przelewu na Azyl pod Psim Aniołem, które niezmiennie potrzebuje finansowego wsparcia. Uczymy się na błędach. I psiaki na tym zyskują :) Cytuję za blogiem firmy:

„Popełniliśmy błąd i sporo się dzięki niemu nauczyliśmy

Jakiś czas temu opublikowaliśmy na naszym fanpage’u na Facebooku zdjęcie z wizerunkiem Matyldy Kozakiewicz (Segritta.pl). Umieszczenie go było niezgodnym z prawem wykorzystaniem wizerunku blogerki oraz utworu, do którego komercyjnego użycia nie mamy praw.
Wyrażamy ubolewanie z powodu naruszenia prawa i przepraszamy za zaistniałą sytuację zarówno Matyldę Kozakiewicz, jak i jej czytelników, którzy wytłumaczyli nam podstawy prawa autorskiego w komentarzach pod wpisem na blogu Segritta.pl.
Zdajemy sobie sprawę, że takie naruszenie prawa mogłoby skończyć się dla nas karą finansową, więc w ramach wyrównania karmy wpłacamy symboliczne 1 tys. zł na wskazane przez Matyldę schronisko dla psów “Azyl pod psim aniołem”.
Jeszcze raz przepraszamy, zdjęcie oczywiście niezwłocznie usunęliśmy z fanpage’a i obiecujemy, że taka sytuacja już się nie powtórzy.
 
Zespół Reachblogger”

Komentarze do wpisu: 94 Napisz komentarz

  1. A ja miałam właśnie odłożony w zakładach adres ReachBlogger żeby przyjrzeć się co to tak właściwie jest i widzę, że nie popełniłam wielkiego błędu odkładając to na później. Trochę to kiepsko świadczy o firmie zajmującej się pośredniczeniej między blogerem, a reklamodawcami jeżeli owa firma tak kiepsko orientuje się w tematach blogerskich. Naprawdę akcja z HBO i wykorzystaniem wizerunku była tak dawno, że zdążyli zapomnieć, by takich praktyk nie stosować? ;)

    1. Kinga napisał(a):

      „kiepsko orientuje się w tematach blogerskich”? – okej czyli rozumiem, że propagowanie ciekawych przykładów z blogosfery oznacza po prostu, że się jej nie rozumie. Zdjęcie Segritty (które jest dostępne w zasadzie wszędzie i chyba jego celem było dotarcie do jak największej liczby osób) udostępnione na platformie DLA BLOGERÓW nie powinno chyba nikogo dziwić a tym bardziej wzbudzać takich skrajnie negatywnych emocji. Jak widać na fp reachbloggera dużo tam treści, która ma zainteresować życiem blogerów, pokazać ciekawe praktyki i rozwiązania.
      Nie rozumiem też podejścia samej autorki, bo z tekstu wynika,że gdyby firma dała pieniążki to wszytko byłoby spoko tak chyba nie wyglądają dobre praktyki blogerów, której wszyscy tak zażarcie bronią.

      1. Okej czyli nie rozumiesz. Chodziło mi o to, że skoro firma ma zajmować się blogerami to powinna być na bieżąco z blogosferą. Gdyby tak było to słyszeliby chociażby o tej akcji z HBO, gdzie tam również wykorzystano wizerunki blogerów i próbowano stworzyć śmieszną i kreatywną akcję promocyjną serialu, a wszyscy wiedzą jak to się skończyło. Sorry, ReachBlogger nie wie, bo próbuje się reklamować w podobny sposób. Tak platforma DLA BLOGERÓW buduje swoją wiarygodność wśród reklamodawców i dołączających do nich nowych użytkowników, że wykorzystują do własnej promocji wizerunki blogerów, którzy nie mają z nimi nic wspólnego? Bardzo zachęcające.

  2. Ja wolę konkretne maile, niż firmy, które trochę pośredniczą, pozwalają wstawić banerek za 20 złotych i niby stoją na straży internetu, ale tak trochę z boku.

    Nic do ReachBlogger nie mam, ale ile razy miałem z nimi styczność w internecie, tyle razy zastanawiałem się, czy to co robią, robią dobrze.

    1. Na serio? Już nawet pomijam fakt, że w dzisiejszych czasach większość blogerów korzysta z darmowych/płatnych zdjęć, ale tu chodzi o wykorzystanie wizerunku. ReachBlogger podkradło zdjęcie Segritty chcąc przyciągnąć nowych użytkowników kosztem jej wizerunku i akcji, która była opisana na JEJ blogu. Widzisz chyba różnicę między tą sytuacją, a podkradaniem sobie zdjęć kotletów?

      1. Paweł napisał(a):

        Wykorzystano to w kontekście znanej powszechnie akcji. Jeśli ten wizerunek jest chroniony to dlaczego znajduje się na tysiącach innych stron www?

        1. Tylko, że zrobili to podobnie jak HBO z reklamą serialu, czyli „chcieli dobrze, a wyszło słabo”. Tutaj widzę zwykłą próbę reklamowania się czyimś wizerunkiem, bo jeżeli ktoś nie jest na bieżąco z blogosferą to tego kontekstu nie wyłapie, a ReachBlogger mu tego nie ułatwi (zero linków do wpisu czy wyjaśnienia tamtej akcji). W takim przypadku nieobeznana osoba zobaczy po prostu zdjęcie Segritty, które wrzuca ReachBlogger, więc automatycznie domyśla się, że z nimi współpracuje.

          Argumentując, że zdjęcie/akcja Segritty znajduje się na innych stronach, więc można to bezprawnie wykorzystywać, to tak jakby powiedzieć, że HBO(lub agencja, która odpowiadała za tamtą akcję) miała prawo wsadzić w usta blogerów zmyślone dialogi i promować przez to swój nowy serial, tylko dlatego, że ich zdjęcia latają po sieci.

        2. Paweł napisał(a):

          na masz trochę racji. ale jak byśmy przeskanowali blogosferę po kątem użycia zdjęć, filmów itp. to by się ta blogosfera do końca istnienia internetu nie wypłaciła za „użycie materiałów/wizerunku”.
          Kto zna akcję ten zrozumiał. Kto nie zna akcji ten może pogłębi temat i nabija oglądalność na tym blogu. Szkodliwość społeczna =0.

        3. Christine Finlay-Osóbka napisał(a):

          „nabija oglądalność na tym blogu”
          Seg nie musi nabijac, a Ricz – owszem. Nawet Kominka cytuje, zeby go ludzie na fejsdziwce czytali.

        4. Paweł napisał(a):

          Wszyscy, dziś sławni pracowali na to aby ich cytować. To właśnie jest popularność. Nie można się na to obrażać. Facedziwka – niezły tekst – to tylko kanał komunikacji, który akurat został tu wykorzystany. Projekt, który działa w blogosferze siłą rzeczy będzie o tej blogosferze piać.

        5. Misia napisał(a):

          W prawie autorskim czy ochronie dóbr osobistych szkodliwość społeczna nie jest istotna i praktycznie zawsze = 0, bo chodzi tu o szkodzenie określonej osobie. Twój argument rozumiem w ten sposób: „przecież mogliśmy użyć zdjęcia Seg, bo blogerzy używają zdjęć z internetu” ;) Jeśli masz coś wspólnego z tą fotką o wiele lepiej zabrzmiałoby „przepraszamy za użycie zdjęcia” niż takie dziwne teorie o szkodliwości społecznej.

        6. Ponieważ na tych innych stronach jest najczęściej wykorzystywany zgodnie z prawem cytatu. Naprawdę warto poznać podstawy prawa dotczącego sfery, w której chce się robić biznes.

      2. Z pamięci mogę wymienić co najmniej 10 dobrze zarabiających blogerów, którzy nieustająco i świadomie kradną zdjęcia i umieszczają na blogu, a wszelkie komentarze na ten temat są kasowane.

        Gwoli ścisłości – nie mam żadnych powiązań z omawianą firmą – zabieram głos li tylko z powodu hipokryzji blogerów dbających o swoje bez krztyny szacunku dla cudzego.

        1. Krzysztof Lancaster Kotkowicz napisał(a):

          @stilltalking:disqus miał dobrą pamięć, tylko krótką.

        2. Wyszedłem z prostego założenia, że ad hoc wskazanie bloga Qrkoko, byłoby z mojej strony nietaktem, bo może ona wie, jak powinni się zachowywać INNI, ale sama tak NIE UMIE, bo… (tu wpisz dowolne durne tłumaczenie).

          NIe chodziło bowiem o to, by kogoś wytknąć palcem, ale, by delikatnie zasugerować, iż dyskutanci przed atakiem na kogoś, powinni dokładniej zlustrować swoje własne blogi i poprawić niedociągnięcia, choćby te wymagane przez licencję CC.

        3. Fashionelka miała kilka wtop z kradzieżą zdjęć. Ale ja nie jestem tak w interenetach oblatana jak Konrad Boden, więc pozostałych 9 nie znam :)

    2. Konradzie, to tak, jakbyś nagle wyjął argument, że przecież jestem człowiekiem, Hitler też był człowiekiem i robił złe rzeczy, więc nie powinnam do nikogo mieć pretensji.
      Blogerów są miliony. Nie odpowiadam za nich wszystkich. Ba, nawet za pięciu nie odpowiadam. Odpowiadam tylko za siebie. A opisanej w tym artykule firmy nie oskarżam o grzechy innych agencji, tylko o ten konkretny ruch, który jest niezgodny z prawem.

      1. Paweł napisał(a):

        Dla ścisłości. Na tym wklejonym przez Ciebie zdjęciu wykorzystałaś bezprawnie wizerunek 3 osób oraz dwóch firm.. Fakturka?

        1. Paweł napisał(a):

          a zdjęcie, które rozpętało ten wpis jest ukryte i prywatne? jest przy nim dopisek o zakazie rozpowszechnienia? jest tak samo publikowane jak i te, do których się odwołuje. przepraszam z góry za to co Ci piszę, ale staram się tu udowodnić, że zrobiono z igły widły.

        2. Paweł napisał(a):

          Tak. Uczestniczę w tym projekcie i wiem, że wpis na facebooku ze zdjęciem Segritty nie był umieszczony w złej wierze.

        3. Christine Finlay-Osóbka napisał(a):

          Czy w zlej, czy dobrej – mogli chociaz powiadomic. Seg nie gryzie (przynajmniej wirtualnie).
          Pozdrawiam Ch.

        4. Paweł napisał(a):

          Przypuszczam – i tu gloryfikuję Segrittę – że nikt nawet nie pomyślał aby informować bo cytował fotkę jak by wklejał zdjęcie iPhona – z przekonaniem, że każdy wie o co chodzi. Pozdrawiam P.

        5. Paweł napisał(a):

          Dzięki za udział w dyskusji. Oficjalnie przepraszam Ciebie za wykorzystanie Twojego wizerunku bez zgody. Przepraszam także za bezsensowną dyskusję i brnięcie w niekoniecznie dobre strony. Zdjęcie zostało niezwłocznie usunięte. Dodatkowo chciałbym zaproponować honorowe zadośćuczynienie, ale nie chcę tego robić publicznie. Wysyłam to do Ciebie w osobnym mailu.

        6. Krzysztof Lancaster Kotkowicz napisał(a):

          Proponuję doczytać prawo autorskie. Bardzo szczegółowo. Art. 81 ust. 2 Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych. A jak już doczytasz i zrozumiesz pojęcie szczegółu większej całości (tak jak na zamieszczonym screenshocie), a potem jeszcze ogarniesz różnicę między wykorzystaniem komercyjnym a niekomercyjnym, to wróć. Porozmawiamy.

        7. Zdjęcie nie musi mieć żadnego dopisku o zakazie rozpowszechniania, żeby być utworem chronionym prawem autorskim. Nie ma też znaczenia to, czy jest prywatne czy publiczne – oraz jak często było publikowane.

        8. fochkot napisał(a):

          Falshonelka wsponilala cos o odszkodowaniach z racji uzytego wizerunku,zglos sie do niej,moze cos ugracie.Uwazaj tylko bo falsh sama lubi podwedzic czyjes zdjecia jako swoje ( milkshake)

    1. But seriously …

      Segusiu,

      jesteś mądrą, wartościową i spostrzegawczą osobą. Gdy w końcu opadną emocje to dostrzeżesz, że taka publikacja to w gruncie rzeczy komplement, pean i hymn na Twoją cześć. Czyni Cię synonimem słowa „blogger” i ikoną jednocześnie.

      De facto – to potwierdzenie stanu faktycznego …

      Just face with it!

  3. Powiem tak: w pierwszej chwili moje wrażenie było takie, że przesadzasz, bo zdjęcie było wykorzystywane wielokrotnie i przez wszystkich. No i że największym grzechem firmy tutaj jest kompletnie sucharowy wpis, począwszy od nawiązania do case sprzed wieków aż po kretyńskie copy (znaczy co, gdybyś wtedy była częścią nieistniejącej jeszcze sieci blogów to… co? Nie kumam).

    Potem jednak przeczytałem komentarze „związanego z projektem” Pawła pod tym wpisem, który najpierw próbuje Ciebie oskarżyć o wykorzystanie wizerunku ludzi na screenie (sic!), a potem przyjmuje linię obrony z gatunku „a u was biją Murzynów” czyli – cytuję – „jak byśmy przeskanowali blogosferę po kątem użycia zdjęć, filmów itp. to by się ta blogosfera do końca istnienia internetu nie wypłaciła”. No czekam jeszcze na groźbę donosu do Urzędu Skarbowego.

    Serio, nawet jeśli sam opisany w tekście suchar nie zniechęcił mnie stuprocentowo do tego projektu to już tego typu komentarze ze strony osoby w niego zaangażowanej zrobiły to aż za bardzo.

    1. Paweł, to, że zdjęcie było wcześniej używane na zasadzie prawa cytatu, w celu informacyjnym i z podaniem źródła, nie oznacza, że stało się nagle zdjęciem ogólnodostępnym za darmo do użytku komercyjnego.

  4. Wystaw im fakturę. W końcu to twój wizerunek. Żeby następnym razem, nie okazało się, że jesteś w jakiejś kompromitującej cię kampanii. O której nie masz pojęcia.

  5. fochkot napisał(a):

    Blogery,wiemy kiedy maja okres,kiedy seks,co jadaja,gdzie i z kim spia,ile zarabiaja,gdzie stoi kibel,co i gdzie pija,co mysla,gdzie spedzaja wakacje,jakie maja problemy z cera,kolezanka,lupiezem,gdzie wylazl pryszcz,gdzie pojawila sie zmarszczka,w jakie gry graja,kolor zastawy i kuchni,zawartos garnkow,abazur i lozko,kolor poscieli i pizam,wyglad boyfrenda,intymne rozmowy,dialogi,ulubione pozycje i predyspozycje,walki z nalogami i przyzwyzajeniami,robienie z siebie pajaca pod przykrywka kampanii,udawanie ekspertow od wszystkiego,pseudonaukowe rozprawki,gibazjalne rozkminy,wylegiwanie sie w przechodzonej poscieli,przyjaznie z mentalnie malomiasteczkowa nibyinteligencja,itp itd.A robi zadyme o zdjecie.Ktore sama z pomoca przydupasow blogerowch z entuzjazmem rozpowszechniala ( bo byl w tym interes) SEG nie sadzilam,ze z tak dobrze zapowiadajacej sie hipsterki skonczysz jako przydupas i wyznawca komina:-(

    1. Christine Finlay-Osóbka napisał(a):

      Co, jak i kiedy robi bloger, udostepnia to na wlasne zyczenie. Z tym „przydupasem” to pojechales. Idz do diabla. A moze po prostu zazdraszczasz Seg popularnosci?

  6. Ha! ReachBlogger!
    Otóż ci Państwo napisali nawet do mnie. Masa błędów w e-mailu, niespójny wizerunek, podpis pod wiadomością jako Reach Blogger, a wysłane z konta Pani z firmy PR-owej. Już pomijam, że w jednej wiadomości byłam Panem i Panią. Zdarza się (mało jest blogów w mojej tematyce, które piszą kobiety, po prostu). Pomijam, że w wiadomości były dwie wersje adresów ich strony. Chociaż nie, to istotny błąd…
    Ale! Byłam ciekawa na jakiej zasadzie platforma będzie działać. Dostałam maila, że już wszystko funkcjonuje, zajrzałam, sprawdziłam.

    Nie mam doświadczenia w blogosferze żadnego, ale obserwuję co się dzieje wokół – kampanie, promocje etc., etc. Powstanie większej ilości tego typu platform, to nic innego jak koniec rzetelnej blogosfery.

      1. fochkot napisał(a):

        Jasne,a twoj wizerunek bez makijazu,z tzw.geba soft?Przynam,wciaz nie rozumiem dylematu:-)-Dawno nie bylo aferki,o to chodzi:-)

        1. Tomix napisał(a):

          idź już spać, bo gimnazjum dawno śpi, widać lubisz aferki, bo jeszcze tu jesteś ;) karma dla troli. Zabawne, że komentujesz, żę Segritta pisze teksty dla gimnazjum, a nadal tu jesteś, czyżbyś był z gimnazjum? trafiła w target

  7. ml76 napisał(a):

    Seg, masz 100% racji i jestem z ciebie dumna, że nie podkuliłaś ogona. Wykorzystywanie wizerunku do celów komercyjnych, bez zgody (a tym samym ustalenia warunków – bo przecież nie jest powiedziane, że jakaś akcja nie urzeknie cię do tego stopnia, że zgodzisz się za free, chodzi o ustalenie tego z Tobą), jest niezgodne z prawem. Grzeczne z Twojej strony, że podciągasz to teraz tylko pod kulturę, której w necie ciągle jest za mało i egzekwowanie jej jest ciągle po prostu ważne.

    Jak wrażenia z parku linowego? :-)

      1. ml76 napisał(a):

        Jaka? Bo ja się od kilku lat wybieram do jednego z gdańskich, ale jak widzę rower postawiony na linie, to nie mogę się przekonać :-) PS. a właśnie, a jak jest jakiś etap, przy którym się passuje, to co się robi? cofasz i kończysz, czy można obejść?

        1. Na takiej polegliśmy (tylko zamiast węzełków były klocki drewniane, ale i też nie dało się jedną nogą stanąć): http://www.parklinowy.eu/images/galerie/65vzdq_big_wezelki_2.jpg
          Rower tylko wydaje się straszny. :) On jest tak obciążony, że nie da się z niego (ani z nim) spaść. No i na kazdej przeszkodzie możesz spaść lub się poddać spokojnie, wtedy po prostu lina Cię utrzymuje albo na tyrolce zjeżdżasz lub podciągasz się. Jest superfajnie i do tego bezpiecznie. Koniecznie idź! :)

      1. Pepa napisał(a):

        Tak, ale wiele początkujących blogerek gdy dowie się o tej stronie od razu się zapisze. Niektórzy poświęciliby własny wizerunek za próbkę kremu.

        1. ml76 napisał(a):

          Propagowanie dennej amatorszczyzny też jest słabe i robi z blogosfery kuwetę dla kota.

      2. fochkot napisał(a):

        PRZEPROSILI do waszych glowek nie dociera czy jak?
        Ja krec moze cos na plecach szyjaciolki ukrecisz.Dawno o tobie slychac cnie bylo:-)

  8. na początku myślałam, że to kolejna ‚aferka’ z blogerką, ale jak widać firma reach blogger, która reklamuje się ostatnio dość intensywnie, chyba liczy na frajerów… Drogo im wyszedł ten post z Twoim wizerunkiem :) i sprawił, że powstało grono antyfanów – tak się robi biznesy w Polsce;) Bardzo dobrze, że pokazałaś im, gdzie raki zimują… Pytanie tylko, czy rzeczywiście wpłacą pieniądze, czy to.. kolejna zagrywka ;)…

    1. Kinga napisał(a):

      hejt za hejtem – niektórzy są tylko do tego stworzeni. firma popełniła błąd przyznała się do tego (nie będę już wnikać w szczegóły bo chyba wszystko było już powiedziane) ale zawsze znajdą się tacy co to muszą pokazać (swojego bloga?!) swoją jakże kompletnie nic nieznaczącą opinię, żeby jeszcze bardziej dobić leżącego. Nie chcesz nie korzystaj z platformy ale daruj sobie na siłę tworzone hejty

      1. Przepraszam bardzo Kingo, czyżbyś pracowała w Reachblogger? zapraszam do napisania takiego komentarza, pod każdym innym pod tym postem, który wyraził swoją „nic nieznaczącą opinię”, bo wg Twojej opinii każdy taki jest. I to nie jest hejt, tylko moja ocena, do której mam prawo, niestety nie kopię leżącego, prawda boli? Jeżeli tak ma wyglądać szacunek do blogerów i do ich pracy, to ja podziękuję. Mam konto na tej platformie, ale stawki są poniżej poziomu, niestety blogerzy się na to sami godzą i biorą, jak leci. I moja droga, to nie jest hejt – mylisz pojęcia.

        1. Kinga napisał(a):

          Drogie „uszynszyla” nie jestem powiązana w żaden sposób z projektem.
          Prawda? O jakiej prawdzie mówisz? Że co, że nie zapłacą kasy czy co, że szukają frajerów do czego? Z tego co wiem to nie masz przymusu zapisania się na platformie. I o jaki szacunek Tobie chodzi – sam przecież określasz stawkę za jaką piszesz?

        2. W jednym z komentarzy piszesz, że autorka byłaby chętna, jeśli zapłaciliby jej za to – no co to takiego dziwnego? Bloguje od lat, jest rozpoznawalna, ma grono fanów, dużą siłę przebicia. Czy to coś złego żądać zapłaty za to, że ktoś wykorzysta bezprawnie Twój wizerunek i na tym zarobi? Czy może wizerunek, na który latami pracowała, ma udostępniać każdemu i za darmo? Może kampanię przeprowadzi za free… Fakt ustalam stawki sama, brak szacunku to stawki oferowane blogerom, chociaż mam świadomość, że wielu blogerów i blogerek same sobie szkodzą, godząc się na przyjęcie kosmetyków za post lub napisanie posta za 20 zł. Prawda dotycząca tego, że firma postąpiła nieprofesjonalnie i nietaktowanie, zwłaszcza, że ta branża jest taka, że bardzo szybko się w niej wieści rozchodzą i bardzo szybko można się spalić.

        3. Kinga napisał(a):

          I teraz przeczytaj sobie oświadczenie firmy. Tak jak mówiłam nie wnikam we wcześniejsze komentarze bo nie chce juz robić sztucznego szumu wokół platformy. To co napisała wcześniej nie ma się do tego tematu zatem pozwól że to pominę bo nie chce mi się znowu rozpoczynać dyskusji: zrobili źle, do sądu itp. Wiadomo co się stało to się nie odstanie. Chodzi o to jak zakończyli sprawę. No tak ale przecież mogą nie zapłacić nie, bo to takie cwaniaczki albo może zastanawialiście się „uszynszyla” nad tym, że może zrobili to celowo, hmm ???

        4. I teraz mamy pisać o tym, że super, że przeprosili itp.? Moja sugestia, że mogą nie zapłacić wynika z tego, że cała akcja jest wynikiem nieszczerych działań – wykorzystanie bez zgody, a jak firma tak zaczyna to… Oczywiście to bardzo dobrze, że przeprosili itp., bo to nie zdarza się zbyt często, aczkolwiek niesmak pozostał… A każdy ma prawo komentować i pisać to, co uważa za słuszne. I ja nie jestem ‚ zastanawialiście się’ tylko Ola, pozdrawiam;)

        5. Kinga napisał(a):

          Oczywiście, że nie, bez przesady Ola. :) Co do tych nieszczerych działań to bym się trochę sprzeczała, bo inaczej odczytałam działania tej platformy, ALE jak dla mnie ważne, że przeprosili i tyle ani super ani dno.
          Również pozdrawiam :)

        6. ml76 napisał(a):

          Można zrobić coś z premedytacją wiedząc, że potem przeprosiny wystarczą. Ostatnio to modne.

        7. Kinga napisał(a):

          Ok żeby już w to nie brnąć podsumuję to tak: każdy odczyta ich działanie tak jak chce. Jak dla mnie dobrze, że przeprosili już nie wnikam czy z premedytacją czy nie. Jakby podchodzić tak do wszystkiego to można by każde działanie odczytać jako negatywne.

        8. ml76 napisał(a):

          Dlatego jest coś takiego, jak etyka zawodowa. Jej podstawą jest działanie chociażby w ramach prawa, jeśli kultura relacji kogoś przerasta. Nieznajomość prawa nie zwalnia z odpowiedzialności za działania. A co istotne – blogosfera i współpraca z blogerami nie narodziła się wczoraj, ale gdzieś w 2007r, działania w social mediach też nie są świeżynką i tłumaczenie się „niewiedzą” jest amatorszczyzną. Generalnie przemilczałabym to, jak wiele śmieciowych akcji, zagrywek, które mają miejsce w tym obszarze, ale chodzi o jedną z moich ulubionych, a do tego fajnie profesjonalnych blogerek, która ma na swoim koncie niejedną bardzo dobrze przeprowadzoną akcję i ma ładnie zbudowany wizerunek. A co do wizerunku samego, wykorzystywanie go szczególnie komercyjnie, wymaga zgody właściciela. Sieć, nie sieć. Na tym działa marketing, cały, na świecie, a nie tylko w blogosferze. Żal, że takie akcje dalej mają miejsce. Dobrze, że Seg zareagowała i poniosą jakieś konsekwencje (oby). I tyle. Oceniam to jako marketingowiec, który kwestie prawne musi mieć też w tym zakresie obcykane. I czasami wstyd mi za branżę.

        9. fochkot napisał(a):

          twoj poziom srajkofanosci swiadczy o tobie.Bij poklony,tylko tyle jestes zdolna:-)

        10. Paweł napisał(a):

          Zasady platformy są dość proste. Bloger określa stawkę i taka jest widoczna w katalogu i za taką stawkę może nawiązać współpracę klient. Druga opcja to zlecenia klientów. Tam klienci proponują stawki i zapraszają do współpracy. Bloger może taką stawkę przyjąć i zapisać się do zlecenia lub zaproponować swoją stawkę i zasady. Dla ścisłości.

        11. Tak dziękuję Ci Pawle, wiem jakie są zasady na platformie. Niskie stawki dotyczyły zlecających osób. A to, jak ktoś wycenia swoją pracę, to już indywidualna sprawa.

        12. Paweł napisał(a):

          Niskie ceny do zleceń moim zdaniem wynikają w tej chwili z tego, ze wiele firm traktuje notkę na bloga z perspektywy pozycjonowania. Link to link i powinien kosztować kilkadziesiąt złotych. Celem platformy jest zmiana podejścia – dlatego główną częścią serwisu jest katalog blogów i ceny proponowane przez blogerów.

        13. zdaję sobie z tego sprawę, stawki zależą też od tego, co bloger może zaoferować. Trzymam kciuki, żeby coś się ruszyło i żeby współpraca z blogerami była korzystna dla obydwu stron – dla Was i dla blogerów, bo jak zauważyłam, jesteś reprezentantem platformy.. ;)

  9. fochkot napisał(a):

    wywalilas moj komentarz Hehe.Zabolalo? egal,ale , zarazem poszedl komentarz twojej faneczki-prawniczeczki:-)Dawno nie bylo aferki a na blogu cos dziac sie musi:-)
    I LUDZIE przestancie z tymi hejtami,normalna krytyka to dla was hejt.Ogarnijcie sie.Cokolwiek ktos napisze-hejt.macie w slowniku slowo krytyka?Swoje zdanie?dzie tam,ban,ban.ban

    1. jola napisał(a):

      Twoje zdanie nikogo nie obchodzi, czyżbyś pracował/a w reachblogger i po nocach robisz szeptankę? ha ha ha widać, po miejscach, które komentujesz zwykłą zazdrość. Zmykaj na niemodne polki, tam gdzie robicie to, co lubicie – wylewacie pomyje i jad, na osoby, które coś odnoszą.

  10. Kochani, tak tylko informuję, że poleciała cała seria komentarzy trolla, a wraz z nimi Wasze odpowiedzi na te komentarze, bo głupio by wyglądały tak samotnie. :) Chyba pierwszy raz w tym roku ban poszedł, ale zasłużony i wypracowany w ciągu kilku ostatnich dni bardzo konsekwentnie poprzez łamanie reguł dobrego wychowania i podstaw kultury dyskusji.
    Czuję się jak Opydo. ;)

Dodaj komentarz