Szczerze o pielęgnacji noworodka

Drugiego dnia w szpitalu przeżyliśmy z Conanem szok. Otóż po tych dwóch dniach niezwykłej czułości, delikatnego tulenia, troskliwego przewijania, słodkich pocałunków, głaskania po główce i lulania do snu do naszej sali wpadła jakaś wyjątkowo zabiegana kobieta w białym wdzianku i wykąpała Conana. Pamiętam, że miałam ochotę ją zamordować.

Nie za samą kąpiel, o nie. Za sposób, w jaki ta kąpiel przebiegała. Kazała mi go rozebrać, a potem wzięła go barbarzyńsko pod pachy, włożyła do jakiejś okropnej wanny z letnią wodą i zaczęła go obmywać, nie zważając na przestraszone, protestujące wrzaski dziecka. Potem obróciła go w ręku, wyjęła na przewijak i zawinęła w szorstki, szpitalny ręcznik. Wszystko przebiegło szybko, w pośpiechu, a ona zachowywała się tak, jakby w rękach miała szmacianą lalkę a nie dziecko. Serce mi się krajało na myśl o tym, jak się tego wszystkiego boi Conan – choć wiedziałam, że przecież nie dzieje mu się krzywda.

Dostałam na koniec instrukcje, żeby tak kąpać go codziennie. Nie posłuchałam się. :)

Nazwijcie mnie ekowariatką (choć uwierzcie, daleko mi do takiej!), ale jakoś nie ufam teorii, że noworodka trzeba codziennie kąpać. Nie rozumiem, po co miałabym codziennie zmywać z jego czystej, delikatnej skóry naturalną warstwę ochronnego łoju. Nie widzę też potrzeby mycia go całego mydłem. Nie wiem, jak twoje, ale moje dziecko jest czyste, dopóki się nie ubrudzi albo nie spoci. Dlatego kąpię go dwa, może trzy razy w tygodniu, mydełka używając tylko do podmycia pupy.

Po kąpieli smaruję go oliwką. Jedną. Po prostu. Nie używam oddzielnie kremu na noc, na dzień, do twarzy, do stópek, ochronnego, kojącego, przeciwcośtam – nie. Oliwką. Na odparzenia podpieluszkowe używam kremu ochronego. A.. i jeśli wychodzimy na dwór w słoneczny dzień, to jeszcze używam kremu z filtrem +50. I to są wszystkie trzy kosmetyki, których używałam przy noworodku, nie licząc dezynfekcji kikuta pępowiny Octaniseptem, ale to przecież nie kosmetyk. Jeśli niemowlęcy trądzik wysypywał małe krostki na twarzy dziecka, przemywałam mu buzię wodą. Jeśli pojawiały się potówki, też przemywałam je wodą. Ciemieniucha sama znikła, bez żadnej kosmetycznej pomocy.

Światu oczywiście trudno zaakceptować moje zwyczaje pielęgnacyjne wobec dziecka. Nawet mama ciągle próbuje mnie przekonać, że codzienna kąpiel to wspaniały zwyczaj, bo pomaga uregulować dzień i uspokoić dziecko przed snem. Różni sąsiedzi zaś i przypadkowo spotkana na mieście osoby ciągle zwracają mi uwagę, że mojemu dziecku na pewno jest za zimno, albo że na potówki najlepiej kupić specjalny krem ochronny. Gdy widzieli na twarzy mojego dziecka małe krostki, błyskawicznie diagnozowali to jako alergię pokarmową i trudno ich było przekonać, że to trądzik niemowlęcy – zupełnie naturalne, mijające po kilku miesiącach zjawisko, z którym nie trzeba nic robić. Już go nie ma.

Nie denerwuje mnie to. Przypominam sobie wtedy to, co usłyszałam od znajomej Moniki jeszcze w ciąży: „ty już wszystko wiesz”. Była to odpowiedź na moje prośby o wprowadzenie mnie w tajniki macierzyństwa, które było dla mnie przecież zupełną nowością. Odpowiedź Moniki – choć wiedziałam, co miała na myśli – była abstrakcyjna, bo wtedy, w ciąży, nie wiedziałam nic. Ale wystarczyło, że Conan pojawił się na świecie, a faktycznie nabrałam tego dziwnego zmysłu, który mówi mi, czego potrzebuje moje dziecko. Oczywiście, że czasem się gubię i frikuję, a gdy pojawia się jakiś problem i wchodzę w internet, żeby znaleźć jego rozwiązanie, to okazuje się, że to rak mózgu, a ja wariuję jeszcze bardziej. Oczywiście. Ale koniec końców naprawdę WIEM, co jest dla mojego dziecka najlepsze i zaskakująco pewnie czuję się w roli mamy. Dlatego nauczyłam się odnajdywać trollerską przyjemność w prowokowaniu „sąsiadek” bosymi stópkami mojego dziecka oraz informowaniu, że kąpię go dwa razy w tygodniu.

Czego i Wam życzę (nie kąpania dwa razy w tygodniu, bo kąpcie sobie, ile chcecie, tylko tej trollerskiej przyjemności. :))

Komentarze do wpisu: 40 Napisz komentarz

  1. Paulina Marcinkowska napisał(a):

    środa i sobota, to były dni kąpania dopóki czyściochy nie polubiły się z piaskownicą. Też pamiętam kąpanie w szpitalu (moją córkę, ma teraz 11 lat) pielęgniarka złapała za skórę na plecach. Miała szczęście że bolała mnie baaaardzo rana po cesarce. Udusiłabym!

  2. Gabriela Staroń napisał(a):

    Bobaska jeszcze nie mam, ale chcialam opisac pewne zjawisko, ktore (mam wrazenie) pojawia sie tylko w PL. Mowisz, ze sasiadki fiksuja, bo widza bose stopki u Conana, w Polsce panuje jakas dziwna mania na owijanie noworodkow w miliony ubranek, kocykow, spioszkow; skarpetek i sweterkow, nie wazne ze na zewnatrz 30 stopni.. ‚nie, bo sie przeziebi/bakterie/mniejsza odpornosc/lub inny pood ktorego nie znam’. Do teraz pamitam jak moje ciotki lataly za kuzynkami po ciazy i wciskaly im czapeczki, dodatkowe skarpetki itd, kiedy ja topnialam na sloncu. Mieszkam w Belgii od 3 lat i moja mama sie smieje, ze belgowie ‚hartuja’ swoje dzieci od dziecinstwa i taka jest prawda. Pamietam jak widzialam 3 mamuski z 3 wozeczkami w jesienny wieczor, na zewnatrz okolo 13 stopni a 2 dziewczynki w wozeczku byly ubrane w rozowe spodniczki. Bez rajstopek. Bez czapeczek. Tylko sandalki. Czapeczka u dziecka to tu na prawde rzadkosc. 2 latki jesli tylko maja okazje ganiaja boso i w pieluszkach. Moja ciotka urodzila tu w belgii dziewczynke.. sasiadki za glowe sie chwytaly jak to mozna dziecko tak ‚naubierac’ w sierpniu bo czapeczka i skarpetki. ;) Ale nie wydaje mi sie, by sie przekonalo niektore matki polki (mam na mysli, ze wiedza najlepiej i koniec), ze dziecko moze tak funkcjonowac i byc zdrowe.

    PS przepraszam za bledy i brak pl znakow, klawiatura niestety francuska. Pozdrawiam!

    1. Jeżeli o owijanie chodzi, to tak bardzo rozbawiły mnie komentarze w Polsce, po tym jak książęca para z Wielkiej Brytanii pierwszy raz pokazała swojego syna. „Dlaczego nie założyli mu czapki?!” ;)

    2. Elenka napisał(a):

      Standard. Na spacerze (mieszkamy w Polsce) mój maluch leżący jeszcze w wózku jest lżej ubrany niż dzieciaki biegające po placu zabaw. Typowy widok: plac zabaw, wiosna, prawie 20 stopni. Matki w krótkich rękawkach wrzeszczą do dzieciaków poubieranych w zimowe (sic!) kurtki, szaliki i czapki „nie zdejmuj tego! bo cię zawieje!”

      1. ostatnio widziałam matkę niemal gołą z wózkiem, w wózku maleństwo około 3-4- miesiące w welurowym pajacu i czapce. Ciekawe, czy sama by wyszła w swetrze na 30 stopni…. przegrzanie gorsze od ochłodzenia :(

  3. Aneta Szczerbacz napisał(a):

    Ja dokładnie to samo przerobiłam w szpitalu 6 lat temu. Ale teraz mój Młody przez 4 dni na oddziale nie był kąpany w ogóle. A zalecenia to kąpiel co drugi, trzeci dzień.
    Niestety dobre rady zdarzają się nada, mój hit: nie wolno nosić dziecka w pozycji pionowej, taki maluch musi leżeć.

  4. Weronika Wójcik napisał(a):

    Ja kąpię młodego codziennie – ale dlatego, że sprawia mu to szaloną przyjemność i nie chcę odbierać mu frajdy ;) ale jak słyszę za każdym razem na spacerze ludzi, którzy mówią, żebym mu skarpetki założyła przy 30 stopniach, to mam ochotę ich udusić. A potem chodzą po świecie takie sieroty, co je zawieje trochę, a one chore.

    1. Mi samej jest dobrze wykąpać sie przed snem. Dziecko nie poci się tak jak dorosły, akurat ja nie popieram kąpania co 3-4 dni. Co 2 jeszcze może bym dopuściła, ale litości – jest lato!

      Mój mały też uwielbia kąpiel :)

    2. Magdalena Szweda napisał(a):

      To tak jak z czapeczka :D +30, młody w cieniu, a wszystkie do mnie czemu czapeczki nie ma. Jak się pytam gdzie mają swoją to temat się urywa ;)

  5. Zuzanna Wierzbicka napisał(a):

    Moją młodą kąpię codziennie, od początku lubi wodę. W szpitalu przez pierwsze dni nie kąpali, mówili, że można chusteczkami przetrzeć, a jak ktoś chce to jest kran. Musiałyśmy zostać na dłużej, przenieśli nas na inne piętro, a tam już codziennie kąpiel i nie ważne, że dziecko akurat spało… zabierali wszystkie razem, czasem po 2 w jednym „wózeczku”. Nie wiem, czy dobrze, czy nie, ale kąpiel odbywała się u pielęgniarek. Nie ważne, że do wózeczka wkładałam im oliwkę, dziecko wracało ubrane, ale skórę miało przesuszoną.
    Jeśli chodzi o kosmetyki, to przed ciążą, pod wpływem mamy dałam się zakręcić i kupiłam te wszystkie pierdoły, które niby każdy inny, a wszystkie do tego samego. Używam tylko po kąpieli mleczka do ciała i oliwki na głowę, w zimie krem na zimę, teraz +50, kremu na odparzenia używałam może przez 4 miesiące, później zdarzyło się tylko kilka razy, a młoda ma 9. Kikuta niczym nie traktowałam, po prostu nie moczyłam go, pilnowałam, żeby był suchy, córa ma pępek i wszystko z nim okay, tylko w szpitalu sucze raz jej tak go obmywały tym o-coś tam, że potem krew jej leciała, a jak przyszłam z mordą do nich, to że pewnie zaczepiło się na pieluszce, dały gazik i wróciły do herbatki.
    Ogólnie te baby jakieś uczulone, jedna pielęgniara owaliła mnie, bo zobaczyła, że na mojej szafce stoi sok marchwiowo-jabłkowo-bananowy. Zero chemii, witaminki… no ale już przepieprzona najtańsza „wędlina” na śniadanie do dwóch kromek chleba jest bardziej odpowiednim elementem diety matki karmiącej. :)
    Z ubiorem i ogólnie z wyjściami też zawsze afera. Tegoroczna zima dość spokojna, ale bywało koło -15. Mogło być i +5, na spacerze zawsze trafiła się jakaś „babcia”, która musiała się załamać, jak to w takie zimno takie maleństwo…

    1. kk napisał(a):

      Dziewczyno,
      pewnie pielęgniarki chętnie by naoliwiło Twoje dziecko i 15 innych. Potem podanie jedzenia, pobranie krwi, podanie leków, papierologia, podanie jedzenia i znowu naoliwienie Twojego dzieciaczka, żeby suchej skóry nie miał. Trzeba było rodzić w klinice.

      1. Zuzanna Wierzbicka napisał(a):

        Co do jedzenia to sama zajmowałam się produkcją i karmieniem. To też mi cycki pękały, a jak wzięli na badania to oddali nakarmione mm. Po co? Zamiast zawołać, żeby ją uspokoić to lepiej napoić sztucznym… wracając do tematu. Jak dziecko od tej twardej wody miało skórę popękaną to chyba normalny człowiek widzi że trzeba coś z tym zrobić. Empatii trochę.

  6. Natalia Gładki napisał(a):

    Cześć, ja mieszkam w Anglii, a tu radzi się aby pierwszy raz wykąpać dziecko po tygodniu nawet dwóch aby nie zmywać powłoki na skórze z którą się radzą, bo zabezpiecza. Plus żadnych środków do kąpieli, czysta woda. Do pępka nic, tylko woda i osuszanie. Żadnego przegrzewania. Syn urodził się w grudniu, temperatura w mieszkaniu ok 23 stopni, położne kazały małego rozbierać do bodziakow i wietrzyc mieszkanie. Moja mama się za głowę łapie i wiecznie meczy mnie, że mały skarpet nie nosi, jak ja nie noszę bo mi ciepło to dlaczego dziecko mam męczyć. Trądzik niemowlęcy tez miał i zniknął bez pomocy kremów i innych pierdul. Śmieszy mnie jak ktoś mówi, że Anglia zacofana, a szczerze jest o wiele mniej chorych dzieci i nikt nie bierze antybiotyków jak cukierki. Zła matko jesteś zajebistą matka ☺

  7. Ja byłam 11 dni w szpitalu nikt nawet nie wspomniał o kąpieli i nawet nie przyszłoby mi do głowy kąpanie dziecka w szpitalu. Z resztą ja byłam matką, która nigdy wcześniej nie miała styczności z żadnym maleństwem, więc nawet nie wiedziałam kiedy przyjdzie czas na pierwszą kąpiel. Jak same pielęgniarki radziły czyściłam ciałko chusteczkami dla dzieci. Jak wróciłam do domu mama była zdziwiona, że jej wnuk nie był kąpany, bo sama mówiła, że mnie wzięli pod kran i obmywali. Później „koleżanka” przyszła w odwiedziny i od słowa do słowa się zgadałyśmy na temat kąpania i mówię, że Alana będę kąpać jutro, ta na to „że co?” z miną WTF, więc kontynuuję, że nawet moja pani doktor mówi, żeby się nie spinać z codziennymi kąpielami wśród takich maleństw w dodatku zimową porą, na co specjalistka odrzekła „pierwsze słyszę”.

  8. Jestem z tych samych, złych matek ;) Dopóki się moje dziecko nie babra w piaskownicy (a do tego jeszcze troszkę, bo ma niecałe 6 miesięcy) i nie muszę mu wydłubywać piasku z tyłka, to kąpię go dwa-trzy razy w tygodniu :) Z kremów to tylko emolient jak pojawią mu się jakieś zmiany na buzi, głównie przez skazę białkową. No i Linomag na pupcię, jak coś się zaczyna odparzać oraz filtr na duże słońce. I wystarczy, jesteśmy zdrowi i szczęśliwi :D
    A też „uwielbiam” te sąsiadki i ciotki, które mało zawału nie dostają na widok gołych stópek i główki bez czapki ;)

  9. Boszz, jak bliska mi jest Twoja filozofia, od pielęgnacji poprzez karmienie, spanie z dzieckiem, noszenie itp. A trollerską przyjemność czerpię z pewnego jegomościa ;)
    pozdrawiam serdecznie!

  10. Wydaje mi się, że co kraj to obyczaj. Z tym instynktem masz pełną rację, toczyłam walki z moją mamą kiedy w 5 dobie po narodzinach wyszłam na spacer z moją córeczką, babcia ubrała 100 warstw w bardzo ciepły wrześniowy dzień, dziecko krzyczało, w końcu postawiłam na swoim i resztę spaceru spędziłyśmy w błogiej ciszy, też nie mamy parcia na kąpiele, z resztą żyjemy sobie swoim własnym rytmem, zarówno jeśli chodzi o spanie jedzenie i całą resztę, co do spaceru w 5 dobie w Polsce przypuszczam też wyraziły by się negatywnie, jednak tu gdzie mieszkam nie ma większego problemu, jedyna zasada nie wychodzić poniżej 0 i powyżej 25, a mamy które wychodzą później, robią to jedynie dlatego, że same nie są w formie.

  11. Moja mama tak robiła ze mną, moim bratem i siostrą i nic nam się nigdy nie działo. Moim zdaniem, za bardzo przejmujemy się tą całą czystością, pozbawiamy naturalnej ochrony, a potem ludzie się dziwią, że jest tyle alergii. Ale co zrobić, jak są od dziecka chowani w sterylnych, niemalże warunkach z wielką ilością przeróżnej chemii, którą napakowane są wszystkie produkty myjące. Paranoja.

    Cmokam czule i Ciebie i tego małego bohatera :)

  12. Podziwiam trollerską przyjemność. Ja na wszelkie wtrącanie się do pielęgnacji mojego Ssaka reagują dziką agresją i warkotem ;) A tak z ciekawości: Conan nadal nie lubi kąpieli? Bo mój syn ją od pierwszego razu (w domu, nie w szpitalu, gdzie był to faktycznie akt agresji) uwielbia. Ciepła woda, masażyk całego ciała i pełna uwaga rodziców, którzy zagadują do niego jak dwa głupki :D

  13. http://herimperfections.bloguj napisał(a):

    Jestem tego samego zdania. Ja używałam oliwki przez pierwszy miesiąc. Później jedynym kosmetykiem jaki używałam był krem ochronny do pupy. Do dziś nie smaruje buzi żadnym kremem, jedynie użwamy kremu w filtrem 50 na wakacjach.

  14. O ludzie, moja siostra urodziła 2 tygodnie temu. Ja rodzę (mniej więcej) za miesiąc. Babcia postanowiła odwiedzić siostrę w tydzień po porodzie, dokładnie wtedy, kiedy zaplanowali Maluchowi pierwszą kąpiel. RRRety, żebyś Ty słyszała rozpacz mojej babci, że dziecka nie wykąpali w szpitalu! Co gorsza, ja rodzę w tym samym i już usłyszałam, że to złe miejsce i muszę koniecznie zmienić wybór, dopóki nie jest za późno! :D

  15. Ostatnio jednego dnia obca kobieta łapała się za głowę, że takie małe dziecko (rok) nie może być bez skarpetek (upał). Kolejnego dnia taka sama pogoda, ale wyskoczyliśmy tylko na chwilę do sklepu, także miał skarpetki, bo sama w domu po zimnych kafelkach nie lubię na bosaka i inna kobiecina… dlaczego on MA skarpetki!?
    Popieram matki niemydlące bez potrzeby, aczkolwiek czasem trzeba też z własnym chłopem walczyć w tych sprawach ;)

  16. Nie mam dzieci, ale dziwiłam się, kiedy moja kuzynka powiedziała mi, że codziennie kąpie swoje dziecko. Chociaż dla mnie jako osoby dorosłej codzienna kąpiel jest normalna to wydaje mi się, że małe dziecko tego po prostu nie potrzebuje. Wiadomo, że może się pobrudzić, ale przecież plamy z jedzenia, picia czy zwykłe wymioty raczej usuwa się od razu, więc w czym problem. Poza tym dziecko nie męczy się żadnym wysiłkiem, więc spocić może się najwyżej z powodu dużej warstwy ubrań, a na taki błąd raczej matka nie może sobie pozwolić… chociaż kto wie. Według mnie codzienna kąpiel niemowlaka nie jest wskazana ze względów zdrowotnych. Dzieciak może się przeziębić i moim zdaniem może być mniej odporny na bakterie itp. Teraz tak myślę, chociaż może, kiedy zostanę matką będę „czyścić i polerować” swoje dziecko niczym drogi samochód :P

  17. Jowita Szymańska napisał(a):

    Naprawdę w szpitalu kazali Ci kąpać noworodka codziennie? Mi położna powiedziała mniej więcej to co Ty myślisz: że nie ma potrzeby, że warstwa ochronna itp. Przez pierwszy miesiąc kąpałam 2, max 3 razy w tygodniu. Potem codziennie, bo zauważyłam, że po kąpieli faktycznie o wiele szybciej zasypia:).

  18. Joanna Strzelec napisał(a):

    Ja kąpię codziennie, raz że mała to bardzo lubi, dwa że robi konkretne kupy i wydaje mi się że nie zawsze da się wszystko dobrze na sucho wyczyścić na przewijaku, zwłaszcza na plecach i we włosach :) ma rozmach, to fakt, zresztą fafluni (ulewa) niesamowicie, czasem nawet w uszach :) nie daję oliwki wogóle, tylko do co drugiej kąpieli kilka kropli ciekłej parafny, wtedy jest natłuszczona równomiernie i bardzo delikatnie. To samo robiłam ze starszym i jakoś żyje. Co do ubierania latem, w upał przeważnie w samych bodach albo pieluszce. I też słyszę:a nie jest jej zimno? A tobie jest? Sam w taką pogodę ubierz skarpetki, czapeczkę i przykryj się kocem. A tak wogóle, po coś ma się ten instynkt, prawda?

  19. Cudownie jest tak „wszystko wiedzieć”, prawda? :) Do tej pory używam minimum kosmetyków, o którym piszesz. Też kąpałam synka co 2-3 dni i najchętniej otrzymałabym ten stan (matka brudas!), niestety przy wiecznie umorusanym przedszkolaku już nie da rady ;-)

  20. Aleksander Ławresz napisał(a):

    Bardzo dobra decyzja, zbyt sterylne środowisko w dzieciństwie to najczęstsza przyczyna alergii ;) Dziecko musi mieć własną odporność, a nie być chowane przed światem pod toną kosmetyków i wody.

  21. Justyna napisał(a):

    Ooo jak widać co szpitale to inne zwyczaje, bo w moim dzieci nie kąpało się wcale. Chusteczkami tylko. Ale to chyba nic złego skoro nic im nie jest, żyją, grzybic i innych nie mają

  22. Magdalena Szweda napisał(a):

    Ja swojego młodego do 1,5 mca kąpałam 3-4 razy w tyg, później zaczęłam codziennie, ale to też ze względu na upały. Ale od samego początku nic nie dodaje do kąpieli. Kąpie go w samej wodzie, lekko obmywam bo tak naprawdę to 3/4 czasu to młodzieniec leży kopiąc nóżkami i cieszy się ze oblał pół łazienki z matką włącznie. Jeśli czyms w ogóle go smaruje to olejem ze słodkich migdałów. Wszystko. A mamy, ciotki i inne nie mogą się nadziwić jak to możliwe ze on jest czysty i tak ładnie pachnie hahaha :D no cóż – pachnie sobą ;)

  23. Przybijam wirtualną piątkę, bo robimy praktycznie tak samo. Z resztą nawet moja mama, która jest położną, sama mówiła, żeby absolutnie syna nie kąpać codziennie. Na przewijaku mam 4 kosmetyki: oliwka, emolient do kąpieli, krem na odparzenia i krem z filtrem.

  24. Mnie też ten zwyczaj brutalnego mycia w szpitalu przeraża :/ U nas zawsze kąpie A. ale to taki rytuał spokojnej zabawy i sama przyjemność, absolutnie zero łez czy wrzasków. A z kosmetyków to u nas króluje olej lniany – zarówno jako płyn do mycia i kąpieli i od razu oliwka, bo skóra jest już czysta i nawilżona. Plus ten krem z filtrem na słońce. A zimą krem na mróz. I kropka. Nic więcej :) Skóra dzieci jest wniebowzięta i nasze portfele też :)

      1. karjola napisał(a):

        Ja się pocieszam,że na pewno żarcik jakiejś znajomej, bo ciężko mi uwierzyć,że ktoś mógł tak na poważnie….

    1. Marta napisał(a):

      Wstyd, że mam tak samo na imię. Szpony to ma ptak, a paznokcie dziecka długości przeciętnej. Co do „ludzkości” czegoś, to zakładam, że nie wiesz co to, bo porównania masz ptasie ;] Miłego dnia dziewczyno.

  25. Monika Perszowska napisał(a):

    Bardzo dobrze, że działasz instynktownie. Też nigdy nie rozumiałam, po co czapka na główce dziecka po kąpieli albo w ciepły i bezwietrzny dzień. ;)

  26. takaszaramysz napisał(a):

    Mam półroczną córkę i u nas wygląda to „jeszcze gorzej” :-) Co do mycia też dziecko kąpiemy dwa, trzy razy w tygodniu i to uwaga w samej wodzie z łyżką oliwy z oliwek. Tak nam poleciła położna i skóra dziecka jest jak aksamit. Kupiłam oliwkę z hippa i nie używam w ogóle bo na ciemieniuchę była za słaba, nie zmiękczała wystarczająco i tu świetnie sprawdziła się zwykła wazelina kosmetyczna. Jak teraz jest gorąco i Mała cała jest spocona to kąpiemy nawet codziennie. W ikei kupiłam ręczniczki takie malutkie 10szt w paczce i je moczę w wodzie i przemywam wieczorem buziaka, szyję i rączki kiedy nie jest kąpana cała. Chusteczki nawilżane tylko żeby zebrać grubszą sprawę z pupy. Od niedawna do mycia włosków używamy odrobiny płynu z pompką babydreama. Trądzik niemowlęcy też był i sam znikał po przemyciu wodą. Do pępka octanisept. Pupa jest codziennie wietrzona a po kąpieli smarowana odrobiną kremu ochronnego. W szpitalu pielęgniarki kąpały dzieci jak kota pod kranem, wrzask oczywiście był. Nie ma co wariować. Czasem nie ma co słuchać „ciotek dobra rada” tylko sama mama wie co jest najlepsze dla swojego dziecka. Teraz się wybieramy nad morze więc krem z filtrem jeszcze dokupię. Pozdrawiam!

  27. czeska napisał(a):

    a ja po prostu sama zaczęłam czytac skład i poszczególne opisy, teraz zostałam przy bebble, mam własnie od nich mleczko do ciała, bez sls czy parabenów, nie powoduje alergii

Dodaj komentarz