Twoje dziecko nie cierpi kąpieli? 5 kroków, by to zmienić.

#współpraca
Zaczęło się już w szpitalu.

Pierwsza kąpiel drugiego dnia po urodzeniu, w ciepławej wodzie, w pośpiechu, w wykonaniu położnej, która wykąpała w ten sposób czworo dzieci z naszej sali w mniej niż 10 minut. Przez cały ten czas dzieci płakały, a matki nieśmiało przyglądały się procedurze, „ucząc się”, jak to się robi.

Czasem myślę, że już ta pierwsza kąpiel zadecydowała o tym, że mój pierworodny bał się zabiegów higienicznych i długo musieliśmy pracować nad całą procedurą, by np. dał sobie umyć włosy.

Z drugim dzieckiem było łatwiej. Ale też przy moim drugim synku miałam więcej odwagi w szpitalu i po prostu odmówiłam kąpieli w wykonaniu położnej. Powiedziałam, że sama się tym zajmę w domu. I zrobiłam to, tydzień później. :)

Dlaczego? Bo już wiedziałam, że zmywanie z dziecka mazi płodowej, jakkolwiek by się nam jej wygląd nie podobał, jest bez sensu. Maź płodowa jest fantastycznym, naturalnym sposobem, żeby ochronić wrażliwą skórę noworodka przed zmasowanym atakiem drobnoustrojów i bakterii z otaczającego świata. Vernix, bo tak się ta maź nazywa, zawiera bardzo dużo przeciwciał, które chronią noworodka przed infekcjami. Poza tym to dodatkowa warstwa na skórze, jest jak naturalny krem, wynaleziony przez matkę naturę.

POTEM BYŁY WYTYCZNE: MUSISZ KĄPAĆ CODZIENNIE.

Nie zliczę, ile razy czytałam w internecie komentarze matek, że „codzienna kąpiel do obowiązek taty”, albo że „byłam padnięta po ciężkim dniu, więc kąpiel dziecka przed snem odbyła się w nerwowej atmosferze”. Mam wrażenie, że nawet jeśli jakaś rodzina rzadziej kąpie swoje dziecko, to jesteśmy tak zanurzeni w przeświadczeniu, że trzeba codziennie, że po prostu się do tego nie przyzna.

Tę codzienną kąpiel traktujemy jak coś oczywistego. Ot, tak musi być, bo tak położna powiedziała i tak sąsiadka kąpie. Codziennie. Od pierwszych dni życia. Nie ma, że dziecko płacze. Nie ma, że zasnęło. Nie ma, że my jesteśmy zmęczeni. Nie ma, że noworodek jest czysty i pachnący i w sumie po co kąpać dziś. Nie, trzeba, kosztem nerwów, stresu i awantur.

No i weź tu teraz uczyń z tego przyjemność! Nie da się. No jeśli coś robicie w stresie, z poczucia obowiązku i zbyt często, to choćby to było oglądanie ulubionego serialu na Netflixie, wkrótce Wam to obrzydnie. Dlatego pozwólcie, że Wam coś wyjaśnię:

RADA nr 1:
NIE MUSISZ CODZIENNIE KĄPAĆ DZIECKA.

No. Już. Napisałam to. I nie jest to żadna „moja osobista opinia”, tylko oficjalne stanowisko American Academy of Dermatology. Coraz więcej lekarzy w różnych krajach zaczyna obalać mit codziennej kąpieli. Zresztą weźcie sobie wyobraźcie, że natura tak by nas miała stworzyć, żebyśmy od urodzenia codziennie musieli się kąpać! To byłoby partactwo.

W pierwszym roku życia dziecka wystarczy jedna, dwie kąpiele tygodniowo. Nawet później, starsze dzieci nie muszą kąpać się codziennie. Od 6 do 11 roku życia tym minimum jest kąpiel 2 razy w tygodniu. Wiadomo, że jeśli dziecko się wyjątkowo spoci, ubrudzi, było na basenie albo jadło masło orzechowe całym sobą, to robimy wyjątek i kąpiemy nawet 2 godziny po poprzednim myciu. Brak codziennej kąpieli nie oznacza też niepodmywanie dziecka i nie czyszczenie niemowlęcej pupy przy przewijaniu. Ale: nie musi to być od razu cała kąpiel, z nalewaniem wody, robieniem piany, rozsypywaniem zabawek, myciem włosów itd.

Gdy kąpiel przestanie być Waszym przykrym, codziennym obowiązkiem, ma szansę stać się przyjemnością i dla Was i dla dziecka. Bo będziecie mogli decydować się na nią wtedy, gdy macie czas, a dziecko jest w odpowiednim nastroju.

No dobra, to skoro już nie musisz dziecka ani siebie męczyć codzienną kąpielą, to mam drugą radę, choć jej wprowadzenie w życie jest trudniejsze… Ale za to daje fantastyczne efekty. Odkąd ja zaczęłam ją stosować, mój syn po prostu przestał się bać kąpieli, a z dziecka, które miało problem z polaniem głowy odrobiną wody z kubka – zamieniło się w dziecko, które kładzie się na plecach w wodzie, zanurza nawet uszy i daje sobie normalnie tę łepetynę namydlić i spłukać.

RADA nr 2:
DZIECKO TO TEŻ CZŁOWIEK, TEŻ MA SWOJE PRAWA, NIE ZMUSZAJ GO DO NICZEGO, TYLKO ROZMAWIAJ I PRZEKONUJ.

Wiem, że właśnie to czytasz i sobie w myślach kpisz, że „tia, jasne, jak nie będę zmuszać, to się nie zgodzi i tyle. Nigdy się nie wykąpie. Co za głupia rada”. Mam na to odpowiedź.

Spróbuj.

Serio, po prostu spróbuj. Nie zmuszaj, nie wyskakuj nagle jak filip z konopii, że już teraz idziemy się kąpać, czy tego chcesz czy nie, tylko uprzedź, że dziś robisz kąpiel, napuść wody do wanny, nie za dużo, ale w przyjemnie ciepłej temperaturze, wrzuć do niej jakieś zabawki. Jeśli dziecko to niemowlę, posadź je w takiej wannie (lub połóż na własnej dłoni, jeśli jeszcze nie siedzi) i po prostu pobaw się z nim. Pozwój mu się chlapać. Jeśli dziecko protestuje przeciwko jakimś czynnościom, nie podejmuj ich. Nie myj głowy, jeśli płacze. Nie używaj mydła, jeśli się tego boi. Do umycia głowy maleńkiego dziecka wystarczy mokra szmatka lub chusteczka.

Twoje dziecko jest starsze i można z nim już rozmawiać? Spytaj, czy chce się wykąpać. Nie chce, to nie będzie się kąpało. Spytasz znów następnego dnia. Możesz też zrobić kąpiel i zaproponować, że będziecie się bawić statkami na wodzie – a jeśli dziecko nie chce wchodzić do wanny, to nie będzie musiało. Sęk w tym, że musisz dziecku naprawdę udowodnić, że będziesz respektować jego decyzje. Że jeśli obiecasz, że nie będzie musiało umyć głowy, to nie będzie musiało. Że jeśli w wannie chcesz tylko umyć mu nogi lub pupę, to nie polejesz nagle wody na plecy lub głowę. To wszystko kwestia zbudowania zaufania między Wami. Bez zaufania nie ma dobrej zabawy.

Rada nr 3:
ZMIEŃ KOSMETYKI

Nie używaj kosmetyków dla dorosłych do kąpania dziecka. Głównie z dwóch powodów: po pierwsze one mogą być po prostu zbyt silne i np. szczypać w oczy, jeśli woda zmieszana z takim mydłem dostanie się do oka dziecka. A po drugie, że są bardzo często mocno perfumowane, mają intensywny zapach, który naszym nosom się podoba – ale wrażliwy nosek dziecka zareguje na nie źle. To trochę tak, jakbyś małe dziecko zaprowadził na koncert heavy-metalowy i stanął z nim pod sceną. Może Ty się będziesz dobrze bawić, ale dla dziecięcych uszu to koszmar.

Używaj więc kosmetyków dziecięcych i też przyglądaj się, czy dziecko źle na nie nie reaguje. Może nie podoba mu się ich zapach? Może woli inne? Może jego skóra jest zaczerwieniona i swędzi po jednych kosmetykach, a po innych nie? Jeśli nie jesteś pewien, czy dziecko reaguje źle na kosmetyki, czy np. na wodę, wykąp je kilka razy… bez żadnych kosmetyków. Woda i gąbka wystarczą.

Rada nr 4:
ZABAWKI TYLKO DO KĄPIELI

Zaopatrz się w zestaw zabawek tylko do wanny, nieużywanych poza kąpielą. To sprawi, że kąpiel będzie sama w sobie trochę fajniejsza (bo w niej można używać tych wszystkich zabawek, które nie zdążyły mi się jeszcze znudzić!).

Na rynku jest mnóstwo fantastycznych, pomysłowych, kąpielowych zabawek: od różnych sitek, lejków i wiatraczków wodnych, przez przylepiane do ścian gąbczaste kształty i literki, po pływające gumowe kaczki, statki i kule. Wlewając pod strumień wody odrobinę mydła w płynie, zrobisz pianę, z której można potem robić brodę lub perukę. Uczyń z kąpieli zabawę, to banalna rada, ale skuteczna.

RADA nr 5:
NIGDY, ALE TO PRZENIGDY, NIE POLEWAJ DZIECKA Z ZASKOCZENIA WODĄ PO GŁOWIE, NIE WRZUCAJ GO DO WODY BEZ JEGO ZGODY, NIE „UDOWADNIAJ NA SIŁĘ”, ŻE WODA NIE JEST STRASZNA.

Jeśli dziecko boi się wody, bo się jej naprawdę. Tak jak Ty boisz się np. pająków, wysokości lub tego, że Cię wywalą z pracy. Chciałbyś, żeby szef cię wywalił, żebyś się przekonał / przekonała, że „to nic strasznego?”. Nie? To nie rób tego dziecku. Zmuszanie to właśnie najprostsza droga do jeszcze trudniejszej kąpieli i trwałego lęku przed wodą, a potem np. nauką pływania.

Lęk przed wodą jest w ogóle dość racjonalnym lękiem, zwłaszcza u małego dziecka. Jeśli małe dziecko nie boi się wody, jest większe ryzyko, że np. wpadnie do stawu lub basenu. Dlatego jest to jeden z lęków ewolucyjnie uzasadnionych dla naszego gatunku, który (poze Kevinem Costnerem) nie ma skrzeli za uszami i pod wodą oddychać nie umie.

Dzieci mogą się bać wody ogólnie, ale mogą się bać tylko wody w oczach, wody w uszach, wody na twarzy lub na głowie. Nie przełamuj tego lęku. Rozmawiaj o nim, namawiaj czasem (ale bez presji, bez szantażu i gniewu), stosuj łagodniejsze formy dbania o czystość. Mokra chusteczka, wilgotna gąbka lub szmatka może nie są tak efektywne jak zanurzenie dziecka w wodzie, ale pomogą nam wyczyścić dziecko na czas, gdy powoli przekonujemy je do kąpieli.

Trzymam kciuki za sukcesy!

Patronem wpisu jest marka Baby Dove wraz z całą serią podstawowych dziecięcych kosmetyków, z których korzystam na co dzień. Do kąpieli możecie wypróbować płyn do mycia całego ciała albo dokupić osobno szampon. Oba kosmetyki są bardzo łagodne i nie szczypią w oczy, ale jeśli chcesz spróbować kosmetyków dla wrażliwej skóry dziecka – mają swoją wersję „sensitive moisture”. Nie próbowałam, bo nam wystarczyła do szczęścia seria podstawowa – niebieska. Kosmetyki Baby Dove nie szczypią, nie pachną, moje dzieci dają sobie nimi myć włosy. Idealne dopasowanie. :)

Komentarze do wpisu: 4 Napisz komentarz

  1. A jak Wam coś powiem, moje dziecko też nie znosiło kąpieli. A mycia włosów to już w ogóle. Potem, jak już miało parę latek – to się już kąpało w wannie, ale mycie włosów to był płacz, lament i w ogóle najgorsza tortura. Aż do pewnego razu…

    Raz kupiliśmy naszemu malcowi maską do nurkowania (taką, w której oczy i nos był zakryty) i można było oddychać przez rurkę. Od tego dnia każda kąpiel to było też standardowo nurkowanie i … mycie włosów przestało być problemem.

    Dlatego, jeśli macie kilkulatka, który nie cierpi mycia włosów.. kupicie mu maskę do nurkowania. U nas pomogło :)

  2. Anciak napisał(a):

    Mieszkam w UK – tutaj wrecz nakazano nam dziecko wykapac po tygodniu, nawet dwoch. Nie spieszylo nam sie :) ze starsza corka troche sie pospieszylismy i mielismy problem, zeby naklonic ja do kapieli (a co dopiero mycia wlosow…). Ale nigdy, przenigdy nie robilismy tego na sile. Kapiemy ich 2 razy w tygodniu plus kiedy sie porzadnie wybrudza (lub wymaluja :D) lub po prostu kiedy wyraza taka chec. Mlody jak rybka- zero strachu, z kolei starsza corka juz bez problemu zanurza owlosiona czesc glowy, lezac w wodzie i po prostu myjemy wlosy- ona sama (lat 4), z moja pomoca. O ile zycie jest latwiejsze… :)

  3. Antyweszka napisał(a):

    W tym temacie to ja myślę tylko o tym, jak mnie zdziwiło, że w „no more tears” Nie chodziło o łzy i szczypanie w oczy, tylko łatwe rozczesywanie, bez targania, ahahaha :D

    PS Jasiek – 8 miesięcy, kąpany od przyjazdu ze szpitala 2 razy w tygodniu. I żyjemy ;)

Dodaj komentarz