Do widoku kobiecych piersi trzeba dorosnąć.

Kilka lat temu, jeszcze zanim zaszłam w ciążę i zostałam mamą, zastanawiałam się nad tym, jak będę karmić moje dziecko. W moim przekonaniu, trochę wyniesionym jeszcze z opowieści i doświadczeń mojej mamy, miałam wybór – sztucznym mlekiem z butelki lub naturalnym mlekiem z piersi. W trakcie ciąży dokształciłam się w kwestii plusów i minusów obu metod i bezdyskusyjnie wygrała ta druga. Ale tu też miałam wybór – z piersi albo z butelki, ściągniętym wcześniej mlekiem. Nie wiedziałam jeszcze, jak skomplikowane jest ściąganie mleka, jak czasochłonne, trudne psychologicznie (czyli trudno temu mleku lecieć, jeśli przy sutku nie ma dziecka. Tak mają niektóre kobiety i ja jestem jedną z nich). Gdy więc przyszło co do czego i urodziłam Kociopełka, zostałam jak najzwyklejszą, naturalną mamą, która – dokładnie w zgodzie z doskonałym planem Natury – zaczęła go karmić z piersi. I tak jest do dziś. Kociopełek ma 14 miesięcy i choć jego dieta już w głównej mierze składa się ze zwykłego jedzenia „dla dorosłych”, kilka razy dziennie i dość często w nocy pije z piersi. Karmię go w domu, przy znajomych, którzy wpadają na planszówki, karmię go w restauracjach, w parkach, w poczekalniach i właściwie wszędzie tam, gdzie jesteśmy razem i za każdym razem, gdy tego potrzebuje. Ale nie bez kozery wspomniałam o czasach sprzed bycia mamą, bo wtedy… uważałam kobiety karmiące publicznie za dość dziwne zjawisko i wydawało mi się, że sama nie będę tego robić. Dlaczego?

Ano dlatego, że piersi kojarzyły mi się wówczas z symbolem seksualnym oraz taką częścią ciała, którą za wszelką cenę trzeba zakrywać przed innymi ludźmi, poza własnym partnerem oraz innymi kobietami (przed którymi nigdy nie wstydziłam się nagości). Nie bez znaczenia był też fakt, że nigdy nie przepadałam za dziećmi i widok matek z małymi, rozwrzeszczanymi, roszczeniowymi bachorami był mi po prostu przykry. Denerwowały mnie. Dzieci nie lubię do dziś. Poza własnym oczywiście oraz parą fajnych pasierbów, których nie sposób nie lubić. Ale reszta? Bleee. Dzieeecko. Fuj. Zmieniło się co innego – moje podejście do kobiety. Matki. Bo…

…teraz wiem, że wybierając naturalne karmienie dziecka – które jest i dla dziecka i dla matki najzdrowsze i najwygodniejsze – nie sposób NIE karmić podczas wyjść na miasto.

No po prostu się nie da. Moje dziecko podczas pierwszych miesięcy życia domagało się mleka średnio raz na godzinę. Czasem częściej. Była to jego naturalna potrzeba, która niezaspokojona, kończyła się płaczem, krzykiem, dyskomfortem, a czasem prawdziwym cierpieniem – bo ssanie piersi jest dla dziecka nie tylko metodą na picie i jedzenie, ale też na uspokojenie lęku, zaśnięcie lub potrzebę bliskości z rodzicem. I dlatego matka, która nie chce siedzieć cały czas w domu tylko dlatego, ze urodziła dziecko, jest po prostu zmuszona czasem to dziecko nakarmić w miejscu publicznym. I wiecie co? Dla większości świeżo upieczonych mam to jest naprawdę trudne, bo jednak większość kobiet żyjących w naszej kulturze, ma problem z pokazywaniem piersi publicznie. Dziwne, co?

Czym jest cycek i dlaczego go tak nie lubimy

Pierś kobieca, a właściwie sutek (bo sutek to jest cały cycek, a nie tylko jego końcówka. Wiem, dla mnie to tez kiedyś było zaskoczeniem) składa się z tkanki gruczołowej (gruczoł mleczny) i otaczającego ją ciała tłuszczowego. Ot tyle. Główną funkcją piersi jest karmienie potomstwa. No właśnie. Funkcja seksualna jest w sumie żadna, bo piersi nie są w ogóle niezbędne do seksu ani do zapłodnienia. Mogą – ale nie muszą – być obszarem erogennym, ale takim samym obszarem erogennym może być szyja, ucho, pośladki lub plecy. U ludzi z paraliżem ciała poniżej szyi można pewnymi ćwiczeniami stworzyć nawet obszary erogenne tam, gdzie ich wczesniej nie było, by i onie mogli doświadczać podniecenia seksualnego w wyniku stymulacji pewnych miejsc na skórze.

Nasza kultura narzuciła nam pewne obszary tabu w ciele, każąc mężczyznom zakrywać prącie i jądra, a kobietom – srom, owłosienie łonowe oraz piersi. Jest to kwestia umowna, narzucona kulturowo a nie biologicznie, o czym najlepiej świadczy fakt, że w różnych kulturach i plemionach te sfery tabu są umiejscowione gdzie indziej. Są kultury, w których kobiety ciągle chodzą top-less i nikogo to nie dziwi. Są kultury, w których odsłonięty łokieć, włosy lub kostki u nóg są jawnym ekshibicjonizmem i oburzają innych ludzi. Ten skrajny przykład możemy obserwować w kulturze muzułmańskiej, w której praktycznie całe ciało kobiety może być traktowane seksualnie i stąd się biorą te niewiasty krążące po miastach w czarnych dżilbabach, spod których nic nie wystaje. Nie miałabym nic przeciwko takiej kulturze i takiej religii, gdyby nie fakt, że obok takiej zasłoniętej kobiety często maszeruje normalnie ubrany facet. A to już jest dyskryminacja płciowa. U nas nie przybiera ona tej samej, skrajnej formy, ale jednak jest. Bo z jakiegoś powodu faceci top-less mogą chodzić w przestrzeni publicznej, a kobiety top-less nie mogą. I tu muszę Wam opowiedzieć trochę o ruchu:

Free the nipple

…czyli „uwolnić sutek” to kampania nazwana tak za filmem Liny Esco, mająca na celu zrównanie praw płciowych dotyczących eksponowania górnej części ciała, a więc w istocie – brodawek sutkowych. Problem polega na tym, że mężczyźni mogą te brodawki pokazywać publicznie – a kobiety są za to ścigane prawem oraz poddawane ostracyzmowi społecznemu. Problem dotyczy nie tylko pojawiania się topless w miejscach publicznych, ale też pokazywaniu nagich piersi w internecie. Do teraz Facebook banuje zdjęcia lub konta, które pokazują kobiece brodawki sutkowe. Tak samo są traktowane kobiety, które publikują zdjęcia, jak karmią piersią swoje dziecko. Nawet jeśli nie widać wtedy brodawki sutkowej – bo, nie wiem czy wiecie, ale podczas karmienia piersią ta brodawka jest w całości w ustach maleństwa. Organizacje broniące praw kobiet i walczące z dyskryminacją muszą cały czas wstawiać się za tymi kobietami, które nie tylko walczą z głupim regulaminem Facebooka, ale też z opinią publiczną i muszą ciągle narażać się na uwagi innych ludzi, niewybredne komentarze i próby wygnania „do toalety” albo do domu – jakby karmienie piersią było czymś obrzydliwym. Można by to nazwać mizoginią, zaściankowością i średniowieczem, ale prawda jest taka, że jesteśmy sto lat za środniowieczem. Jak pisze Justyna Stasiek – Harabin, najlepsza polska blogerka pisząca o sztuce:

Zrzut ekranu 2016-08-04 o 17.16.10

Średniowieczne malarstwo nie bało się pokazywać karmienia piersią – i to w wykonaniu najświętszej kobiety dla kultury chrześcijańskiej. Można by się zastanowić, czy ta pierś na obrazie Memlinga jest umiejscowiona w odpowiednim miejscu korpusu kobiety, ale bez wątpienia jest to pierś i widać wyraźnie, do czego służy. Obraz zaś nie był średniowiecznym odpowiednikiem PornHuba i nie wieszano go w burdelach. Karmienie piersią jest naturalną, zwykłą, potrzebną czynnością, którą wykonuje samica gatunku homo sapiens, chcąc nakarmić swoje dziecko. Potrafiłabym bez mrugnięcia okiem wymienić setkę innych, dopuszczalnych kulturowo i prawnie zachowań ludzkich, które są bardziej obrzydliwe lub zniesmaczające.

Cycki? Tak, ale tylko ładne!

David Horsey / Los Angeles Times
David Horsey / Los Angeles Times

Z tymi cyckami to jest w ogóle dziwnie, bo z jednej strony mężczyźni jawnie deklarują swoją miłość do nich – a z drugiej kochają je wybiórczo, próbując narzucić im pewne wzorce estetyczne i w ogóle rozpatrując je tylko w kwestii seksualnej. Głównym argumentem przeciw publicznemu karmieniu piersią (które jest, skądinąd, zupełnie w Polsce legalne i mamy prawo to robić w miejscach publicznych) jest to, że to „obrzydliwe, tak wystawiać białego cyca na widok publiczny”. Gdy to słyszę, zastanawiam się, dlaczego ktoś miałby mieć jakieś problemy z białością (czyli nie-opaleniem) piersi lub z ich widokiem w ogóle. Cycek kobiecy od męskiego różni się tylko kształtem. A i tu nie zawsze ta różnica jest wyraźna, bo grubsi panowie potrafią często mieć większe i bardziej obwisłe piersi od niejednej kobiety. No i skoro już mamy problem z piersiami kobiecymi, to czemu jakoś nikt nie ma problemu z takimi billboardami i plakatami:

Bo wiecie, jeśli mamy kogoś banować publicznie za estetykę, to równie dobrze możemy wprowadzić prawo nakazujące brzydkim ludziom zakrywanie twarzy lub zakaz wychodzenia z domu.

Wolność restauratora

Podjęłam ten temat akurat teraz, bo niedawno wypłynęła afera związana z sopocką knajpą, która bardzo brzydko potraktowała swoją klientkę. Liwia przyszła do restauracji z mężem, siostrą i sześciomiesięczną córeczką, która w pewnym momencie zrobiła się głodna, więc Liwia postanowiła ją nakarmić (nieuświadomionym dodam, że dziecko do wieku 6 miesięcy karmione jest wyłącznie mlekiem matki, a przez kolejne pół roku – głównie mlekiem matki). Ktoś przy innym stoliku poczuł się z tym źle, więc poprosił kelnera, by zakazał kobiecie karmienia piersią lub zmusił ją do zrobienia tego poza salą. A kelner, zamiast grzecznie odmówić lub wyprosić tego bezczelnego typa z restauracji – postanowił wyprosić Liwię i kazać jej dokończyć karmienie w kiblu.

Jestem liberałem. Wiem, w niektórych środowiskach to obelga, ale ja naprawdę uważam, że każdy sobie może robić co chce, jeśli to nie krzywdzi innych. Uważam też, że każdy może u siebie wprowadzać takie prawa, jakie chce. I na przykład (choć wiem, że to może wielu zbulwersować) właściciel restauracji może u siebie wprowadzić zakaz karmienia dzieci. Tak samo, jak może (to znaczy mógłby – w moim świecie, bo teraz to zabronione) stworzyć knajpę tylko dla palaczy, tylko dla kobiet, dla mężczyzn, dla gejów albo tylko dla osób, z którymi wcześniej odbył stosunek płciowy. Działałoby to na tej samej zasadzie, na jakiej w niektórych świątyniach nie można przebywać bez nakrycia głowy lub w butach. Ale w takim wypadku trzeba by to było jasno zaznaczyć na wejściu do knajpy. Na jakiejś wyraźnej tabliczce. I wtedy ludzie by wiedzieli, z kim mają do czynienia, co to za miejsce i co tu wolno – a czego nie wolno. Ale prawo w Polsce działa inaczej i Liwia miała pełne prawo karmić swoją córeczkę przy stoliku. Dlatego stoję murem za nią i będę zawsze wspierać karmiące matki w ich prawie do karmienia publicznie.

Cytując księdza Grzegorza Kramera:

Kiedyś złapałem się na tym, że wiele rzeczy związanych z dziećmi mnie po prostu wkurza. A to, że jakieś dziecko zakrzyczy w kościele, a to, że któreś biega po przestrzeni, w której ja chciałbym mieć spokój. Kiedyś nawet wkurzały mnie kobiety karmiące piersią w miejscach publicznych (różnych).
(…) Z tego wkurzenia się wyrasta, kiedy człowiek dojrzewa i dorośleje. Kiedy w końcu zdałem sobie sprawę, że świat nie jest dla mnie, ale ja dla świata – wtedy wiele rzeczy przestało mnie wkurzać, albo – jeśli tak jeszcze nie jest – ja nauczyłem się panować nad swoim wkurzeniem.
(…) Myślę, że właśnie w naszej przestrzeni publicznej bardzo brakuje takiego naturalnego piękna jakim jest karmiąca matka. To jest o wiele przyjemniejszy widok niż te wszystkie wiszące w tej przestrzeni reklamy i sztuczne kwiatki.

Na zachętę Oliwia Wilde, znana jako Trzynastka z serialu House M.D.

13901360_1055129521191334_1956091004210024531_n

I dla wszystkich wielbicieli cycków piosenka. Bo jeśli już postrzegacie piersi jeno w kontekście seksualnym, to przynajmniej konotujcie je sobie pozytywnie, jak Rodney. :)

Komentarze do wpisu: 97 Napisz komentarz

  1. Agnès Więckowska napisał(a):

    Odniosę się tylko do tego, co wydarzyło się w sopockiej restauracji. Z tego, co mi wiadomo, to kobiecina kłamie. Sprawa ma się trochę inaczej. Ta Pani chciała nakarmić dziecko w restauracji, kelner zwrócił jej uwagę by nie robiła tego przy stoliku, ale zaproponował jej stolik w kącie restauracji, gdzie miała by spokój i byłoby intymnej. Ona odmówiła i zaczęła być wulgarna do kelnera, wyzywać go i zaczęła zachowywać się głośno. Wtedy kelner powiedział jej, że może pójść nakarmić dziecko do toalety i żeby nie robiła zamieszania. Ona zaczęła wyzywać kelnera od ch…. Teraz ona twierdzi, że kelner był niemiły i że nie proponował jej innego miejsca na sali. Właściciel restauracji powołał świadków, którzy jednomyślnie potwierdzają wersję kelnera. Ona ma tylko za świadka swego męża, który w trakcie tej „kłótni” był w toalecie.

    1. Daria napisał(a):

      Popieram, też to słyszałam. I słyszałam wypowiedź tej kobiety, widać, że kręci. To chyba jedna z tych, które robią z karmienia manifest, mamuśka, której po porodzie się w dupie przewróciło i uważa, że cały świat powinien się jej kłaniać do stóp. I o ile rozumiem, choć dzieci sama nie mam, że karmienie jest naturalne i niech sobie maleństwo je, jeśli jest głodne, o tyle matkom tego pokroju mówię NIE.

    2. Maja Sułowicz napisał(a):

      Segritta jednak uważa, że to kelner nie miał racji. Powinien pozwolić na karmienie przy stoliku na sali. Bo odkąd urodziła DOJRZAŁA. I dopiero teraz zna prawdy wielkie i oczywiste. I nie wkurza się już. Podobnie jak ksiądz Grzegorz Kramer chociaż jeszcze nie urodził.Przestaję czytać tego bloga… Kiedyś miałam ją za mądrą dziewczyną, teraz natykam się na coraz więcej bzdur.

  2. karjola napisał(a):

    To nawet nie chodzi o to żeby dorosnąć tylko zacząć karmić piersią. I wtedy zmienia się wszystko. Przed Maja czyli miesiąc temu dziwilo mnie publiczne karmienie piersią. Wydawało mi się to intymne i takie nie dla innych ludzi. Szukałam specjalnych zakrywaczy do karmienia…teraz po domu latam z cyckiem.na wierzchu przy rodzinie i koleżankach również i nic mnie nie krępuje:)

  3. Kasia Żądło napisał(a):

    No i tak właśnie jest. Kiedyś mnie krepowały kobiety karmiące w miejscach publicznych, teraz krępuja moja siostre, która nie ma dzieci. Ja karmie praktycznie wszędzie i z tego co zauwazylam, większość kobiet robi to dyskretnie, kulturalnie, że tak powiem, nawet dla tych szczególnie wyczulonych.

  4. Mo Na napisał(a):

    A mnie na prawde zastanawia ten caly cyckowy zamet. Skad sie to bierze? Wiecie, ja nigdy bie widzialam matki karmiacej publicznie. Nigdy nie szukalam-moze dlatego. Od 8 miesiecy karmie moja corke i zaczelam uwaznie obserwowac parki, centra handlowe i wszystkie lawki w poszukiwaniu tych odrazajacych bialych cyckow (w celach naukowych 😊) i.. widzialam raz, w parku wlasnie. Tzn nawet nie cycek, ale kobiete trzymajaca noworodka na odpowiedniej wysokosci, otulonego kocykiem, zalozylam ze karmi. Siedziala sobie pod drzewem, na uboczu, spokojnie, nic nie widac. Gdybym sama nie karmila i nie wypatrywala to nawet nie wiedzialabym, ze ona karmi. Jeden jedyny raz, a powaznie szukam 😉 Gdzie ci zbulwersowani widuja te biedne kobieciny? Mnie mogli widziec, chociaz raczej nie wylapali ze karmie wlasnie. Ale nie lubie swiecic biustem, unikam jak moge. A kiedy juz nie moge uniknac, to sie kamufluje, siedze w trawie, wozek z jednej, drzewo z drugiej- bo mnie to krepuje- jesli chodzi o reszte swiata, to kiedy moja Malenka jest glodna reszta swiata mnie nie obchodzi.

  5. Marzena Kud/Fitspirit napisał(a):

    Ja dorosłam do tego dopiero teraz, przy drugim dziecku. Wcześniej karmiłam tak przepraszająco – tak, żeby nie było nas widać i jak tylko mogłam to planowałam wyjścia z domu zaraz po karmieniu, żeby nie musieć tego robić w miejscu publicznym. Teraz zluzowałam, przecież ktoś naprawdę musiałby wytężać wzrok i się bezczelnie gapić, żeby dojrzeć ten biały kawałek skóry. Dużo więcej widoków mają na wyciągnięcie ręki – wszak mamy jeszcze lato.

  6. manowce napisał(a):

    też mam dziecko, ale ostentacyjne karmienie wciąż mi przeszkadza. nie dopatruję się w tym seksualności, ale zwyczajnie widok kobiety topless lub z piersiami wyjętymi przez ciasny dekolt jest dla mnie nieprzyjemny (dwie sytuacje, na które miałam nieprzyjemność natrafić). natomiast wszystkie inne many, które nie robią z karmienia manifestu – popieram, karmcie sobie do woli i gdzie chcecie <3

  7. Kasia Wawrzycka napisał(a):

    Jakoś się do tej pory nie udzielałam w dyskusjach dotyczących publicznego karmienia, chociaż mam prywatną i zawodową styczność z wieloma młodymi mamami, więc temat jest mi bliski. Przyznam się, że ja nigdy nie spotkałam się z żadną formą szykanowania czy dezaprobaty kiedy karmiłam swoją córkę. Ale też nigdy nie przyszło mi do głowy, że coś takiego mogłoby się zdarzyć (w końcu nie robiłam nic zdrożnego), więc może przeoczyłam co subtelniejsze sygnały z otoczenia. Cały czas mi się to nie może pomieścić w głowie. Przecież większość z nas została wykarmiona piersią, teraz my karmimy nasze dzieci bo tak jest zdrowo dla nich i wygodnie dla nas. Patrzę, patrzę i się nie mogę doszukać kontrowersji. Może mnie ktoś oświeci co dokładnie ludziom przeszkadza w tym widoku? Oraz skoro im przeszkadza, to czemu się gapią?

    1. Joanna napisał(a):

      Ostatnim zdaniem „pozamiatałaś”, jak to teraz młodzież mówi :) Dokładnie takie pytanie należałoby zadać wszystkim narzekającym na publiczne KP.

    1. karjola napisał(a):

      Hmm, mam na myśli zacisze własnego domu. Po ulicy nie latam :) chodziło mi o to,że kiedy przyszły do mnie w odwiedziny koleżanki, kiedyś myślałam,że będę latała za pieluchą i przykrywała się po szyje. Nie miałam problemu z karmieniem bez przykrywania. Trochę inaczej podchodzę do swoich piersi. Natomiast inaczej rzecz się ma z karmieniem poza domem.

  8. Ja szczerze mówiąc mam wrażenie, że temat jest trochę rozdmuchany teraz. Dwoje moich dzieci karmiłam długo (syna półtora roku, córkę dwa lata), często w miejscach publicznych i nigdy nikt nie zwrócił mi uwagi. Było to dla mnie najnaturalniejsze na świecie- nie kryłam się jakoś dramatycznie, ale też nie robiłam z tego jakiegoś manifestu.
    A, gdy była możliwość szukałam ustronniejszych miejsc, ale tylko i wyłącznie dlatego, żeby dziecko mi się nie rozpraszało i jadło sobie w spokoju.

  9. Elo Zebra napisał(a):

    Z igły widły. Ja akurat nie popieram ruchu wyzwolonych matek karmiących ale tez nie przychylam sie do zamykania ich w domu. Wiele razy widzialam karmiące publicznie kobiety. Problem w tym ze, owszem istnieją kobiety , ktore potrafia to zrobic dyskretnie, elegancko, praktycznie nie zwracając uwagi otoczenia, lecz są takie ktore za bardzo płyną w kwestii „uwolnionego sutka”. Robia to w sposob ostentacyjny, demonstracyjnie wywalaajac Cyc niczym, przepraszam, krowa dojna. Szczerze, natknęłam sie na przypadki na prawde odrzucajace dla mnie, a jestem pewna ze dla zwolennikow wolnych piersi okazały by sie conajmniej niesmaczne..Czasow Maryji nie pamiętam, mam 26lat i tak – dla mnie to symbol seksualny i tak zyje od zawsze w czasch, w ktorych kobiety zakrywają biust. Nie zagłębiam sie w to, tak jest od kiedy pamiętam. I blagam nie lecmy od sprawy jednej Liwii do czasów Maryji. Biorac pod uwage ze są 2grupy ludzi: tych ktorym to nie przeszkadza i tych ktorych z jakis powoodow to nie odpowiada (byc moze ze wzgledu na czesciej napotkaane krowy dojne, a nie damy) rozwiazanie jest proste :kobiety karmcie swoje dzieci tak by ta chwila była wyjatkowa dla Was i dziecka a nie dla calego swiata. Odrobina taktu i elegancji,szczegolnie w roli mamy jest mile widziana. Jestem pewna ze tyle wystarczy. Nie trzeba zaraz urządzać akcji „uwolnij cycki i pokaz całemu swiatu ze karmisz” ani opowiadać sie za zamknięciem matek w toaletach publicznych. Tak wiec wszystko zalezy od sposobu karmienia, a zdania są podzielone zgodnie z tym jakie przypadki i doświadczenia w życiu nas trafiły. Ludzie dystansu trochę i podstawy savoir vivre a jakos damy rade razem żyć!

    P. S Droga Autorko, skoro dotychczas miałaś podobne podejscie do dzieci itd. postaraj sie zrozumieć osoby, ktore jeszcze nie doświadczyły tego co Ty. Pozwólmy każdemu dojrzeć do tego w odpowoiednim momencie i nie przyspieszajmy tego.

    1. Próba zmuszania matek do zakrywania dziecka/wychodzenia z dzieckiem do toalety w imię elegancji. W imię estetyki. W imię „bo tak zawsze było więc tak ma być!!111one”.

      Ręce mi opadają na te argumenty.

      Mam nadzieję, że gdy zostaniesz mamą, będziesz najbardziej elegancką krową dojną w galaktyce.

      1. Wiktoria Kowalska napisał(a):

        A może po prostu uświadommy sobie wszyscy, że żyjemy w społeczeństwie. Jest pierdyliard innych ludzi wokół nas. Co to za problem, żeby kobieta karmiąc się lekko zakryła? Nikt nie mówi żeby zakładała hidżab czy burkę, tylko przysłoniła pierś. Czy to jakieś wymagające jest? Ubliża kobietom? Ubliża dzieciom? Nie. Żyjemy w kulturze gdzie biust jest właśnie postrzegany głownie przez aspekt seksualny. Dla mnie jeśli byłoby kobiecie wygodnie to mogłaby nawet nago sobie siedzieć w parku i karmić. Brzydko mówiąc wisi mi to. Cycków się naoglądałam, nie brzydzą mnie, nie odstraszają, nie psują mojego poczucia estetyki. Nawet takie zwisające. Jednak pewnym ludziom to przeszkadza, pewnych to krępuje. Co ma powiedzieć np. taki nastolatek, który widzi odsłoniętego cycka z niemowlakiem przyssanym do sutka. Skrępuje się. I tak, jest pewna minimalna różnica pomiędzy dekoltem (takim w miarę normalnych rozmiarów) i piersią w staniku bikini, a odsłoniętą piersią którą się karmi. Uwierzcie mi, jest. Dla wielu karmiących mam jest ona nie widoczna. Ale osoby poboczne, które nie karmią są tego świadome (w większości).
        Szanujmy się nawzajem. Tak po prostu. A wyganianie karmiącej matki do toalety jest po prostu głupie. Nikt nie chciałby jeść w publicznej toalecie. Jednak można sobie usiąść gdzieś bardziej na uboczu. Automatycznie mniej osób się przygląda i automatycznie mniejsze prawdopodobieństwo, że znajdzie się jakiś baran, który się przyczepi.
        Ale z tego co pewne panie piszą na dole, to ta damulka co chce kasę wyciągnąć sama się o taki tekst prosiła.

        1. Dominika Skorupa napisał(a):

          Dla mnie to problem, bo moj syn sie wyrywa jesli zakrywam go przy jedzeniu i robi mega awanture. Mam z domu nie wychodzic? A jak sie nie podoba to wystarczy nie patrzeć. To nie smierdzi wiec da sie po prostu odwrocic głowę.

        2. qulqa napisał(a):

          A czy nie powinno byc tak, ze to ty powinnas sie odwrocic dyskretnie do sciany? Dlaczego caly swiat ma sie przystosowywac do ciebie?

        3. Dominika Skorupa napisał(a):

          Ależ ja nie powiedziałam nigdzie że nie karmię dyskretnie. Ja tylko odniosłam sie do zakrywania. Ale pod ścianą w kącie też sie chować nie zamierzam, bo niby dlaczego? Ja nie mam problemu z karmieniem i moje otoczenie jakoś też nie. Może dlatego że nie przeginam w żadną stronę, nie obnoszę się ani nie chowam po kątach tylko po prostu karmię. Rozumiem jeśli naruszałabym czyjąś przestrzeń prywatną , ale jeśli siedzę stolik dalej, nie robię nic hałaśliwego ani śmierdzącego nie czuję że naruszam czyjąś przestrzeń.

        4. Byłabym za tym, żeby taki nastolatek, widząc jedzące z piersi niemowlę, nie mówił nic. I żeby było to dla niego najnormalniejsze w świecie. Wtedy gównoburze się zakończą i wszyscy będą happy.
          Żyjemy w społeczeństwie, matki karmiące są jego częścią. Są takie, które mają potrzebę zakryć siebie i dziecko, są takie, które takiej potrzeby nie mają. Mówienie tym drugim, że mają się schować albo zakryć, uważam za dyskryminację. Prędzej czy później to społeczeństwo i tak znormalnieje (wierzę w to jeszcze), ale czemu w takich bólach to się zawsze odbywa, to nie wiem.

    2. Sylwia Jaworska napisał(a):

      Co za nonsens…Mam nie karmić bo zaburzam czyjeś odczucia estetyczne? To tak jakbym miała podchodzić do każdej kobiety z cellulitem i sugerować jej noszenie długich spodni bo mi się nie podoba widok trzęsącej się pomarańczowej skórki.

  10. To jest dokładnie ten sam rodzaj obrzydzenia, co widok grubej dziewczyny w cielistych legginsach. My Polacy nienawidzimy siebie tak bardzo, że nawet nie próbujemy akceptować innych. Nie ma, że coś jest białe. Ta spasiona jak świnia, tamta ma brwi „wpierdolki”, jeszcze inna nosi sztuczne rzęsy na co dzień i ma żółty odcień blondu. Ta se cycki zrobiła, a ta wywala cycek do karmienia, bo tak naprawdę jest zdzirowata i wreszcie ma pretekst. Wszystko jest czarne i złe. No ludzie!

    Każdy miewa gorsze dni, ale, zamiast w kółko pytać „skąd się biorą tacy ludzie?”, powiedzcie sobie czasem w duchu „dlaczego mi to przeszkadza?” Pomaga.

    Cytat księdza Kramera „świat nie jest dla mnie, tylko ja dla świata” – coś pięknego!

  11. Maja Sułowicz napisał(a):

    Jeszcze jedno: „bezczelnego typa w restauracji”? Nie sądzę, by karmienie piersią dziecka przy restauracyjnym stoliku było czymś jednoznacznie na miejscu by nie nazwać tego dosadniej: zwyczajnie żenującym. Ja na pewno nie czułabym się zbyt komfortowo jedząc obiad i mając obok taki widok. Jestem po stronie kelnera i restauratora, jeżeli ktoś korzysta z miejsc stricte publicznych to niech zachowuje się tak by nie narażać innych gości na jakikolwiek dyskomfort estetyczny z powodu naszego zachowania. Nie bekamy, nie puszczamy gazów, przepraszamy, jeżeli zbyt głośno upadł nam widelec na podłogę. Nie rozmawiamy przez telefon. Tak więc nie obnażamy się. Mam w dupie czy ktoś wyciąga piersi po to by nakarmić dziecko czy tylko chce je przewietrzyć. Nie chcę ich oglądać spożywając posiłek.

        1. Nephera napisał(a):

          Jako weganka dobrze wiem, że czasami przygotowują na życzenie klienta rzeczy spoza karty :P.

        2. Nephera napisał(a):

          Czyli jeżeli przyjdzie się z butelką z mlekiem to też nie można nakarmić, bo nie było przygotowane przez restaurację? To chyba muszą wszędzie wprowadzić nie tylko ofertę dla dzieci, ale również dla niemowląt. Albo w ogóle zakażmy przychodzić do restauracji młodym mamom. albo wychodzić z domu :).

        3. Ależ dlaczego? Podążając tropem „też je” – możesz zjeść swoją kanapkę w parku. Możesz ją zjeść w restauracji przyjaznej tego typu praktykom. Ale nie każda ma obowiązek Ci to umożliwiać. Tak jak – jak sądzę- nie każda przyrządzi Ci wegańskie danie spoza karty.

    1. Joanna napisał(a):

      Tylko że wiesz, za karmienie piersią tez można się różnie zabrać. Ile razy widziałaś w rzeczonej restauracji kobietę, która stawia na środku lokalu krzesło, krzyczy na cały regulator „Uwaga, uwaga, będę karmić piersią, patrzcie na mnie wszyscy !”, po czym zdejmuje ostentacyjnie bluzkę, stanik, kładzie obok i machając cyckami, przystawia do nich dziecko? Karmienie piersią to czynność, która nie jest widowiskowa, główka dziecka zazwyczaj zakrywa „strategiczną” część piersi, biustonosze dla mam karmiących umożliwiają karmienie bez zdejmowania całej konstrukcji, część kobiet nawet dodatkowo zarzuca na ramię szal, czy pieluszkę. Pamiętasz może przepiękne zdjęcie Segritty z Instagrama, na którym karmi syna, siedząc przy stole z grami? Przez pierwszych kilka sekund w ogóle nie zauważyłam, że Ona karmi, dopiero po chwili dostrzegłam, co faktycznie dzieje się na zdjęciu. Uwierz, że więcej nagiego biustu zobaczysz u nie-karmiących kobiet w upalny dzień niż u tych, które karmią. Wspomniane przez Ciebie bekanie i puszczanie gazów to też czynności, które można wykonać dyskretnie, albo tak, żeby pół lokalu słyszało, większość ludzi wybiera pierwszą opcję.

      1. qulqa napisał(a):

        Tak, ja taka widzialam. Srodek sali restauracyjnej, pancia odstawia kreselko od stolika bardziej na srodek (w jakim celu? zagadka), wyciaga piers na wierzch (tak cala, z brodawka kapiaca mlekiem), macha cyckiem (tak, bo dopiero wtedy pochyla sie po dziecko do wozka), przystawia dziecko, dziecko pije, potem sie slini. W miedzyczasie podchodzi kelnerka i proponuje pusta boczna nisze, gdzie mozna to samo robic intymnie. Pancia – chyba pani zartuje.
        Byla to jedna z drozszych restauracji w Warszawie.

        1. Joanna napisał(a):

          No to ja się poddaję, u nas na wsi w Lublinie kobiety jakoś kulturalnie karmią :)

  12. Agrufo napisał(a):

    Wszystko można robić na dwa sposoby i myślę, że gdyby to był tak piękny i rozczulający widok, w każdej knajpie siedziałaby w witrynie jedna karmiąca, w celu zwabienia gości. Niestety, nie zawsze tak jest – nie tylko z karmieniem ale z wieloma innymi rzeczami. Za każdym razem kiedy czytam tego typu wypowiedzi, zastanawiam się nad poziomem hipokryzji. Z jednej strony chcemy tolerancji ale sami wymuszamy coś na innych. Zacznijmy więc od siebie, nie ważne czy chodzi o karmienie czy inne rzeczy. Każdy człowiek przebywający w restauracji na prawo czuć się równie dobrze i komfortowo – nie tylko karmiące. Pamiętajmy o tym, zanim znowu wymusimy na kimś, że musi nas znosić a my go nie.

    1. Karmienie piersią nie musi być rozczulające i piękne. Tak samo jak ludzkie twarze, włosy lub ciuchy. Ale mamy prawo wyglądać, jak chcemy i o ile nasz wygląd nie smierdzi, nie dotyka fizycznie innych ludzi, to możemy wyglądać, jak chcemy. I to samo tyczy się karmienia dziecka.

  13. Madeleine napisał(a):

    Odnośnie Free the Nipple… naprawdę różnica między sutkami kobiecymi i męskimi nie jest ewidentna? Jedne z reguły pobudzają seksualnie płeć przeciwną, drugie- baaardzo rzadko. Po co w tej kwestii ta absurdalna „równość”? Swoją drogą, człowiek z wyczuciem i kulturą (niezależnie od płci) nie będzie świecił nagimi sutkami ani na ulicy, ani na blogu/facebooku/instagramie.

      1. Madeleine napisał(a):

        Owszem, ale jesteśmy w Europie i odnosimy się do europejskiego kręgu kulturowego. Do czego więc dążymy? Do od-seksualizowania nawet ewidentnie erotycznych części ciała? Co nam potem zostanie, co nas zacznie kręcić? Dodam, że nie odnoszę się do karmienia, a jedynie do ruchu Free the Nipple.

        1. A niech sobie będzie seksualne to, co każdemu pasi. Dla fetyszystów stóp stopy są seksualne, ale jakoś nie wyprasza się ludzi w odkrytych butach z restauracji ani nie zakazuje chodzić w klapkach.

        2. Matylda, bardzo lubię twoje porównania, trafiają do wyobraźni.
          Mówię tu o stopach i porównaniu publicznego kp do rasizmu. Dzięki, to naprawdę coś, co można podawać dalej!

        3. Madeleine napisał(a):

          Mówię tylko o Free the Nipple, a nie o wypraszaniu z restauracji. Ale skoro do tego nawiązałaś… Uważasz, że nie powinno się wypraszać z restauracji także kobiet topless?

          Dochodzimy do jakichś absurdów równości. Ostatnio widziałam nawet gdzieś dyskusję o przyrządach , dzięki którym kobiety mogą sikać na stojąco… Naprawdę o to chodzi ruchom równościowym? O to, by kobieta mogła chodzić „z gołą klatą” i załatwiać się na stojąco?

        4. Madeleine napisał(a):

          Na tym polegają absurdy równouprawnienia i chyba jakieś jednak przekonanie o wyższości/lepszości tego, co przypisane mężczyznom (pokazywanie gołej klaty, możliwość sikania na stojąco). Nie sądzę, aby wiele kobiet marzyło o lataniu z gołą klatą i oddawaniu moczu na stojąco. Równouprawnienie- super, jeśli chodzi o równość zarobków, rozbijanie szklanego sufitu, bierne i czynne prawo wyborcze, itp. Ale cele, o których piszesz, to już absurd.

        5. Nie marzę ani o lataniu z gołą klasą, ani o sikaniu na stojąco. Ale nie istnieje żaden sensowny powód, żeby tego zabrania kobietom, które marzą.

        6. Nie trzeba marzyć o pracy fizycznej w kopalni, o sikaniu na stojąco lub bieganiu top-less. Wystarczy, że prawo pozwala na to obu płciom.
          Powiem Ci więcej – sikanie na stojąco i praca fizyczna jest w pełni dostępna kobietom.

        7. Morrrigan napisał(a):

          masz sporo racji. myślę, że te absurdy faktycznie mogą być przynajmniej po części wynikiem kobiecych kompleksów oraz myślenia, że to co męskie jest lepsze niż to, co kobiece. ja osobiście takich kompleksów nie mam, czuję się dobrze ze swoimi erotycznie naznaczonymi piersiami i brakiem penisa. ale chcę się odnieść tylko do tego sikania na stojąco – a mianowicie te przybory są zajebiste. dla mnie używanie ich tylko po to żeby być „równym” w tej kwestii mężczyźnie jest faktycznie trochę zabawne, nie przeszkadza mi to że muszę usiąść na klopie w normalnych warunkach. ale jako człowiek terenowy, który spędził w swoim życiu kilka nocy i jeszcze więcej dni w dziczy bez dostępu do ładnego wyprofilowanego kibelka muszę powiedzieć, że takie lejki do sikania na stojąco są ŚWIETNYM pomysłem, bo w takich warunkach faceci naprawdę mają nie tylko wygodniej, ale i zdrowiej. sikając w lesie w kuckach narażasz się na atak kleszczy i innych insektów w najintymniejszych miejscach. nie mówiąc o tym że możesz sobie obsikać buty jak za bardzo Cię ciśnie. sorki, że tak bezpośrednio, po prostu chciałam Ci pokazać nieco inny punkt widzenia xD nie skreślaj tych lejków do sikania tak całkowicie, to po prostu ułatwia życie w niektórych sytuacjach i spójrz na to w ten sposób.

        8. Radosław napisał(a):

          Nie, mężczyznom również się na to nie pozwala. Mężczyźni chodzący „z gołą klatą” w miejscach publicznych nie należą do tej grupy społecznej, z której chcecie brać przykład.

        9. Dążymy do zaprzestania dyskryminacji z bzdurnych powodów. Ja też czuję swoje, kiedy facet pokazuje ładny sześciopak, a nikt mu z tego powodu nie każe zakładać koszulki.

  14. Jestem kobietą, będę matką i NIE CHCĘ oglądać cudzych nabrzmiałych mlekiem cycków i śliniącego się dziecka podczas obiadu w restauracji. Czy tak ciężko przykryć się chociażby chustką?
    Poza tym, karmienie dziecka to czynność na tyle intymna, że może lepiej ją wykonywać w odosobnieniu? Tak jak bzykanie? I robienie kupy?

    1. marchew napisał(a):

      1. nie oglądaj, odwróć wzrok zamiast się wgapiać
      2. będziesz matką. ja już jestem, odkryjesz więc, jak np. ciężko jest przystawić rozdrażnione dziecko. nie widząc jego twarzy i swojej piersi, nie przystawię. mam się chustą przykrywać jak hidżabem?

      1. 1. Wgapianie się w nabrzmiałe cycki to ostatnia rzecz, na jaką mam ochotę. Zwłaszcza, jeśli taki cycek dynda mi przed nosem stolik obok, ja siedzę dokładnie na przeciwko, a na stół wjeżdża mi obiad. Czasem trudno jest odwrócić wzrok, niestety.
        2. Będę matką i gwarantuję Ci, że nie będę zmuszać innych do oglądania tak intymnych czynności, starając się za wszelką cenę zminimalizować dyskomfort innych np. właśnie poprzez użycie chustki. Tak niewiele, a tak wiele.

        Ale to rozchodzi się, jak zawsze, o to samo – o roszczeniowość matek, która jest po prostu nieskończona.
        Dziwię się tylko, że tym razem to Segritta stanęła po tamtej stronie barykady. Chyba pierwszy raz od tylu lat się z nią nie zgadzam! :o

        1. Naprawdę nie musisz się „wgapiać” w nabrzmiałe cycki. Wgapiasz się, bo to widok rzadki, niecodzienny, przyciągający wzrok. Zupełnie niesłusznie. Cycek to zwykła część ciała. Dziwi mnie ten „lęk” przed cyckami, zwłaszcza wśród kobiet..
          I jeśli miałabym na szali postawić Cibie z Twoją dziwną estetyką oraz kobietę, która musi nakarmić dziecko, to.. cóż. Ona musi nakarmić. Ty nie musisz patrzeć. A jeśli nie możesz się powstrzymać – nie chodź do restauracji.

        2. Mags napisał(a):

          Serio Segritta??? serio??? ‚to nie chodz do restauracji’???? Czy naprawde nie widzisz niczego dziwnego w swoim toku myslenia? Czy nie widzisz dlaczego wielu matkom przylepia sie dzis latke ‚wozkowych czy tez laktacyjnych terrorystek’? A no wlasnie dlatego, ze nie da sie z wami prowadzic dyskusji, ze nawet nie probujecie zrozumiec drugiej strony, ze na slowo ‚kompromis’ fukacie oburzone a waszym mottem staje sie – ‚walcie sie wszyscy, mi wszystko wolno I nie musze sie z nikim liczyc’. To teraz zastanow sie raz jeszcze, czy to ja bedac na sluzbowej kolacji z szefem I kilkoma wizytorami, czy rodzina z dziadkami, czy para na randce I wiele innych osob ma opuscic restauracje zeby jedna matka mogla sobie usiasc centralnie przy najbardziej widocznym stoliku I ostentacyjnie machac swoja nabrzmiala piersia przed oczami wszystkich ktorym do gardla obiad podchodzi? Serio nie widzisz nic dziwnego w tym ze oczekujesz od calej restauracji dostosowania sie do jednej osoby? w tym wypadku matki? czy w jakimkolwiek innym scenariuszu zyciowym, gdzie nikomu nie dzieje sie tragedia ale jedna osoba oczekuje od innych calkowitego dostosowania sie do jej widzimisie tez uwazalabys to za normalne? Uwazam Segritta ze jestes zwykla hipokrytka. Sama przyznalas jak nie lubilas tego widoku zanim nie urodzilas swojego dziecka
          , ba nie lubilas I wciaz nie lubisz dzieci innych niz swoje. Teraz znajdujac sie w innej sytuacji nagle uwazasz ze ludzie sa niedojrzali, zacofani itd. Czy ktos wczesniej zmuszal cie do naglego dojrzewania? czy ty mozesz dac innym prawo do tego zeby dojrzeli do kobiecych piersi w swoim czasie bez traktowania ich w tak protekcjonalny sposob? Kobieca, nabrzmiala mlekiem, wystawiana publicznie jest tu problemem a nie dziecko ktore trzeba nakarmic. NIe zaslaniajcie potrzebami dziecka swojego wulgaryzmu. Karmienie dziecka w sposob ostentacyjny, nie probujac robic tego dyskretnie, zakladajac ze jesli kogos to obrzydza moze nie patrzec, zwlaszcza w miejscu takim jak restauracja jest zwyczajnie wyrazem braku manier I wulgaryzmu. tak, tak samo jak nieodpowiednio krortka spodniczka odslaniajaca bielizne I pol tylka chocby podczas chrtu w kosciele czy innej okazji. To ze czegos nie zakazuje prawo nie oznacza ze wypada robic na co sie ma ochote. Tak poza tym – robcie sobie matki co chcecie, nie dziwcie sie jednak potem ze jak kuba bogu tak bog kubie, nie dziwcie sie potem ze spotykacie sie z taka niechecia otoczenia, ze otoczenie nie chce wam wiecej isc na kompromis. Jesli na blogach znanych opiniotworczych blogerek widze takie wpisy jak – bede karmic jak chce a jak komus sie nie podoba powiem – spierdalac, czy takie wspisy jak twoj w ktorym to ty stawiasz warunki, to ty w sposob pelen hipokryzji, nadecia I protekcjonalizmu nakazujesz ludziom, roznym ludziom by dorsoli natychmiast do twojej sytuacji bo tak, bo ona jest twoja, bo ty mialas prawo wczesniej nie dorastac do niczego ale inni to juz musza to prosze bardzo. Nie zapominaj jednak ze sama sobie, ze wy same sobie wystawiacie swiadectwo. Ja nie widze w ludziach niecheci do matek, do matek karmiacych per se, ja widze niechec do matek egoistek ktore uwazaja ze caly swiat ma rozkladac przed nimi czerwony dywan tylko dlatego ze urodzily I klekac w podziece ugieci podziwem. To do takich zachowan ludzie maja odraze a machajac cycem ludziom przed oczami w restauracji, do ktorej przyszli by moc sie zrelaksowac, by moc do woli rozgladac sie dookola a nie siedziec z glowa spuszczona w dol zeby tylko bron boze nie zerkac w strone waszych nabrzmialych mlekiem piersi. Czlowiek przychodzi do restuauracji zeby wypoczac I ma takie same prawa do relaksu jak ty a ty nie masz prawa narzucac calej restauacji obowiazku spuszczania oczu, wychodzenia poniewaz TY masz potrzebe obnazania sie I karmienia jak najmniej dyskretnie, przed oczami wszystkich. Zejdzcie z tonu matki naprawde, nie tylko wy macie prawa, i moze warto czasiem jednak pomyslec ze inni tez je maja, Nie badzcie egoistyczne, nietaktowne i wulgarne a wtedy i inni nie beda dla was tak malo wyrozumiali.

        3. Morrrigan napisał(a):

          Trochę przesadzasz i zbyt agresywnie prezentujesz swój tok myślenia. Ale masz sporo racji.

        4. Mags napisał(a):

          Ostatnio sie tego troche nazbieralo..Moje kolezanki po zostaniu matkami przeksztalcily sie w jakies niezrozumiale dla mnie egoistki..Jedna mila wczesniej I empatyczna dziewczyna idac ze mna z premedytacja wjechala wozkiem w jak to powiedziala ‚stara babe’ bo przeciez widzi taka ze ide z wozkiem czemu nie zejdzie mi z drogi? Inna od 2 lat nie zapytala nawet co slychac, poniewaz cale godziny opowiada o dziecku, jeszcze inna, uwaza ze kiedy ja odwiedzam a jej 3 latek bije mnie swoimi zabawkami, to jest powod do radosci I zachwytu nad jego pomyslowoscia I sila. Dzis z kolei ja zostalam niemalze stratowana w sklepie przez matke z dzieckiem I obdazona spojrzeniem bazyliszka za to ze smialam robic zakupy w alejce ktora akurat mama przechodzila I ze na polki sie nie wspielam, nie rozwinelam czerwonego dywanu mowiac – prosze isc jasnie pani, pani ma pierszenstwo. inna kilka dni temu stwierdzila ze kazdy kto dzieci nie ma to zwykly darmozjad, choc sama nie splamila sie nigdy praca ale nawet jesli ktos pracuje cale zycie I tak jest nic nie wart bo ‚jej dzieci beda pracowac na tej osoby emeryture’.Nie wiem po prostu co sie dzis dzieje z matkami..Nie wiem..Zawsze cieszyly mnie ciaze I dzieci kolezanek, zawsze bylam pierwsza do pomocy przy wniesieniu wozka na schodyczy ustapienia miejsca, widok dzieci, nawet tych placzacych mnie rozczula ale coraz wiecej we mnie zlosci I agresji z powodu ogromnego chamstwa I roszczeniowosci matek, ktorej mam okazje doswiadczac coraz czesciej. Temat z karmieniem tylko jeszcze bardziej unaocznil to czego jestem niemalze na codzien swiadkiem I sprawil ze cisnienie mi sie podnioslo. Tylko ja I moje dziecko a cala reszta klekac I calowac po stopach. Przepraszam wiec za ostrosc wypowiedzi ale najzywczajniej w swiecie nazbieralo sie.

        5. Agnieszka napisał(a):

          Jestem wyksztalcona, liberalna mieszkanka jednego z najwiekszych miast w Polsce, matką syna. Doswiadczylam dwóch sytuacji z karmieniem piersia w tle. Dwie kobiety, dwa diametralnie rozne podejscia i dwie diametralnie rozne okolicznosci oraz jedna, drobna acz znamienna roznica.
          Pierwsza-kolacja ze znajomymi w ich domu, kameralnie, wesolo. Ona nagle sciaga bluzke, nastepnie biustonosz i nie przerywajac rozmowy oraz konsumpcji przystawia synka do piersi, ja siedze po drugiej stronie malego stolu, nie wiem gdzie podziac wzrok, bo przeciez ona mowi do mnie, patrzy mi w oczy, usmiecha sie, zadaje pytania, dziecko wydaje wiadome dzwieki, cos cieknie, cos kapie, patrze na jedzenie na moim talerzu na ktore jeszcze chwile temu mialam tak wielka ochote a tu mnie mdli. I wiem, ze lubie te kolezanke, lubie byc jej gosciem, szanuje ja ale jestem tak niebywale zaskoczona sytuacja w ktorej mnie postawiono ze nie wiem co ze soba począć, czuje sie ta sytuacja wrecz napastowana. Najbardziej jednak zaskakuje mnie niebywale maly dystans miedzy mna a nią (mam wrazenie ze karmimy wspolnie) oraz moja reakcja, bo przeciez o co mi chodzi, ona karmi dziecko, to takie NATURALNE a mi mimo to miesza sie w glowie od widoku. Jak ustalilam potem, siedzacy wowczas obok mnie mąż byl nie mniej skonfudowany. Potem, gdy to zdarzenie analizuje, nie potrafie znalezc odpowiedzi na dwa pytania-dlaczego nie skorzystala z jednego z trzech pokoi ktorymi dysponuje jej dom oraz czy moglabym sie nauczyc reagowac inaczej?
          Druga-jestesmy goscmi na chrzcinach, ogromna impreza, zamozni organizatorzy, dziesiatki gosci, sproszona rodzina, wizyta w kosciele, potem kolacja w pieknej restauracji, generalnie impreza na sto fajerek, calodniowa.
          Mama niemowlecia ma jeszcze jedno dziecko, bardzo absorbujace, a malca praktycznie nie wypuszcza z rak przez caly czas trwania imprezy. Smieje sie ze taki z niego glodomor, ze jest do niej podpiety cala dobe. Jest zmeczona, ale rozradowana, je, pije jak wszyscy, maz i rodzice cos tam pomagaja. Dosiada sie do stolikow gosci, opowiada co u nich slychac. Maluch naprawde jest podlaczony do piersi caly czas ale nikt nie zauwaza, bo jest delikatnie przykryty cienka chusta. Jak ktos prosi, bo dac mu go zobaczyc, mama zdejmuje chuste.
          Nie zauwazylam zeby tej drugiej mamie obecnosc chusty sprawila jakis klopot, jak potrzebowala zerknac na malca to go odsłaniała. Mysle, ze dzieki tak prostemu rozwiazaniu zapewnila komfort dziesiatkom swoich gosci, w tym mnie, za co jestem jej wdzieczna (bo to naprawde fajna impreza byla) :)
          W mysl starej zasady, moja wolnosc konczy sie tam, gdzie zaczyna cudza. Górą mama nr 2 i glosne NIE dla terroryzmu laktacyjnego :)

        6. Mags napisał(a):

          Otoz to! dokladnie i calkowicie sie z Toba zgadzam. Jednak Segritta powie ci zdziwiona i oburzona – jakim prawem oburza Cie widok nagich piersi kolezanki?!!! Powie ci jeszcze ze jestes zacofana i niedojrzala, powie ci jeszcze ze moglas zawsze wstac od stolu i wyjsc w koncu niech sie wstydzi ten kto widzi, do tego zapyta cie czy tak samo obrzydza cie przy stole ktos kto jest brzydki lub ma tradzik.
          Mysle ze normalni ludzie doskonale rozumieja OGROMNA roznice miedzy przykladami ktore podalas i sens ktory nadaja calej tej dyskusji. Cala reszta wciaz odmawia wyjscia poza swoj ograniczony tok myslenia – won! nie daja mi karmic! chca zebym zaglodzila dziecko! Podli ludzie! Dyskryminacja! moje piersi sa wspaniale bo karmia, niech kazdy to widzi i podziwia to takie piekne a kazdy kto tak nie mysli to zboczeniec i idiota.

        7. Agnieszka napisał(a):

          Mags, nie wiem co Segritta by mi powiedziala, z checia sie dowiem i czekam na komentarz z jej strony. Przyznam, ze kategorycznosc wypowiedzi Segritty, epitety rodzaju „ten typ” mnie niepokoja, sa zwyczajnie slabe i nieeleganckie, zwlasza na blogu aspirujacym do lifestyle’owego. W ogole kazda kategorycznosc jest niepokojaca :)

        8. Mags napisał(a):

          Masz racje, nie powinnam wypowiadac sie w jej imieniu, nie mniej jednak przejrzalam komentarze tutaj a takze pod postem na facebooku i wlasnie takich odpowiedzi i komentarzy udzielala innym, tak wiec choc wypowiadanie sie w czyims imieniu jest nieeleganckie i zlosliwe, nie moglam sie powstrzymac – w sumie cytowalam wypowiedzi ktore i tak padly w dokladnie takich samych kontekstach. Przejrzyj sobie komentarze pod tym wpisem na facebooku, jest sporo osob ktore podawaly identyczne przyklady do Twoich (pierwszy), co tylko pokazuje ze nie jest to tak marginalny problem jak sie wydaje.
          Jednak mimo spokojnego przedstawiania sytuacji tamte osoby zostaly potraktowane z gory i znow protekcjonalnie..Segritta uznala ze ona ‚bywa’, tak duzo i tak wszedzie ze nie widzi takich zachowan wiec pewnie ludzie ktorzy je opisuja przesadzaja lub…klamia..
          Zupelnie nie chciala sluchac i dostrzec w czym ludzie maja problem opisujac sytuacje z twoja kolezanka numer jeden. Segritta znow skwitowala ze maja problem ze soba, zawsze i wszedzie bo matka karmiaca zawsze robi cos pieknego. Ty jej zdaniem masz ze soba problem jesli cie to krepuje – wiec wyjdz. Tak ty, nawet jesli sytuacja zaskoczyla cie przed samym nosem w czasie sluzbowej kolacji w restauracji, tak wyjdz ty i wszyscy ktorzy ci towarzysza, bo matka ma prawo nawet rozebrac sie do naga jesli jej tak wygodnie.
          Taka logika padala w komenatrzach.
          Segritta zupelnie nie pojmuje czym jest takt, dlaczego jest wazny, tak samo jak maniery, szacunek do innej osoby,. Pyta ciagle co to ma wspolnego z szacunkiem? jak rozbierajaca sie do polowy matka, ktorej jedna piers w ustach dziecka a druga dynda sobie swobodnie a ty nie wiesz czy sie nie zapasc pod ziemie, jak to niby jest brakiem taktu. Przeciez wszystko co matka robi jest piekne i nie objete jakimikolwiek zasadami.
          Nie, po prostu tu nie ma dysktusji. tu mozna sobie podyskutowac z innymi ale juz nie z Segritta ktora kazdego kto uwaza ze rowniez matka ma jakies obowiazki wobec otaczajacego ja swiata i ludzi uwaza za niedojrzalego idiote. Po prostu tu nie ma kompromisow.

        9. Agnieszka napisał(a):

          Mimo wszystko ciesze sie ze sie dyskusja wywiazala, bo jest potrzebna :) rozumiem, ze blog musi zyc a do tego niezbedne sa tematy gorace i kontrowersyjne. Nie uwazam natomiast, aby Segritta byla tu szczegolnym autorytetem, jest po prostu kolejnym glosem w tej sprawie. Stad nie podoba mi sie kategoryczny, nakazujacy ton samozwanczej dyktatorki jedynych slusznych zachowan.
          @ Segritta, moim zdaniem to jest slabe i malo profesjonalne. Ciezko sie trawi autorytarne babole. A wiec, Jesli o mnie chodzi, to ja stad spadam :)

        10. Agnieszko… Ojej, kamień z serca. Autorytarne babole bardzo nie lubią, gdy się je tak nazywa i zawsze wtedy banują użytkowników, bezczelnie zakładając, że takie wyzwiska są już niekulturalne. Ale tak to już jest z tymi bezczelnymi babolami. Nic nie poradzisz. Dlatego super, że sama sobie idziesz.

          Mags, problem polega na tym, że dla osób przeciwnych publicznemu kp samo odkrycie piersi na chwilę przed przystawieniem do niej dziecka jest już obrzydliwe i niefajne. I kobieta powinna tak karmić, żeby nikomu broń boże cyckiem nie mignąć. A ja uważam, że może. I że jeśli komuś to przeszkadza (ma prawo), to i tak ta osoba nie powinna reagować. Może zagryźć zęby. Albo wyjść. Tak samo jak ja nie mam prawa powiedzieć jakiemuś facetowi ze śmierdzącym oddechem, żeby nie stał koło mnie, bo śmierdzi. Albo dziewczynie z wystającą znad biodrówek oponką, żeby wyszła, bo wygląda obrzydliwie. Może mi się to nie podobać, ale nie mam prawa interweniować.

          A kobieta karmiąca piersią ma prawo tę pierś pokazać przy karmieniu.

        11. Agnieszka napisał(a):

          Segritta, przepraszam, obawiam się że zostałam źle zrozumiana i natychmiast prostuję. Słowa babol użyłam w znaczeniu „błąd”, nie zaś ad personam. To teraz mogę sobie iść :)

        12. Mala napisał(a):

          „Błędy (w myśleniu) popełniane przez autorytety” (być może jesteś uważana za autorytet dla niektórych czytelników) – ja tak to odczytałam

        13. qulqa napisał(a):

          Segritto, jak juz pisalam, wykarmilam piersia dwojke, tez w przestrzeni publicznej (kiedys nie mialo sie samochodu i jezdzilo normalna komunikacja z dziecmi, wiec okazji do karmienia bylo duzo wiecej). I nie uwierze w zaden sposob, ze nie da sie karmic dziecka bez pokazania calemu swiatu piersi. Nie wmowisz mi tez, ze piers z kapiacym mlekiem (a taka jest przed ‚podpieciem’ malucha) jest milym i estetycznym widokiem dla innych. Teraz gadzetow ulatwiajacych dyskretne karmienie jest mnostwo, wiec jest to tylko i wylacznie kwestia checi mamy, nic ponad to.
          Nie jest tez dla mnie zadnym przykladem dziewczyna z oponka czy facet ze smierdzacym oddechem. Jezeli wszyscy kradna, to nie znaczy ze ja mam krasc. Co bysmy nie mowili, w przestrzeni publicznej nalezy liczyc sie z obecnoscia innych ludzi i zachowywac sie taktownie. Szacunek dla innych – to moim zdaniem powinno nami kierowac. Nie tylko ‚ja i moje dziecko’.
          Nie nazwalabym Cie ‚babolem’, nie moj styl, ale jestem szalenie zdziwiona Twoim zachowaniem w tym watku. Zawsze jawilas sie jako osoba otwarta na poglady innych ludzi i znajaca slowo ‚kompromis’. Tutaj nie ma z Toba zadnej dyskusji – sa poglady wygloszone ex cathedra. Smutne, ze fajny blog tak sie zmienia.
          Tylu Twoich czytelnikow zglasza odmienne zdanie, wiec moze jednak cos trzeba przymyslec?
          Jezeli mnie zbanujesz za ten post, nie popelnie harakiri, slowo :)
          I przepraszam za brak polskich liter – nawet stado informatykow nie jest w stanie dojsc, na czym polega problem w laptopie.

        14. Mags napisał(a):

          Tez zupelnie nie rozumiem tej logiki – w bramie sika pijak, jakis oblesny facet jedzie autobusem w upal bez koszulki, inna dziewczyna bez wyczucia stylu zalozyla leginsy przez ktore przeswituje okropny celulit itd itd wiec ja tez bede walczyc o to zeby dolaczyc zachowaniem do tego grona..Tak rozumiem ta walke I argumentacje. Chce byc taka jak oni! To jest piekne ze moge I piekne jest to ze wy mi mozecie naskoczyc!
          Czy na tym polega dazenie do rownosci? Zeby w koncu zdjac kajdany tego co wypada a co nie, jesli wczesniej sie tym przejmowalysmy a teraz pod oslona macierzynstwa zachowywac sie nawet chamsko tlumaczac ze inni przeciez to tez robia?
          Zawsze wydawalo mi sie ze ludzie kulturalni nie musza byc zmuszani do taktownych zachowan przepisami prawa, czy krzykiem otoczenia. Sadzilam ze na tym polega kultura osobista – sami wytaczamy sobie ramy naszych zachowan, dla nas a takze z szacunku do otoczenia. Ja przeprosze kogos kto wpadl do mnie w odwiedziny I zastal balagan, tez nie musze, moge powiedizec jak matki – spadaj, nie przychodz jak ci sie nie podoba, ale przeprosze ot tak z czystej kultury choc nie nakazuje mi tego prawo I nie zmusza bym w domu zawsze miala porzadek. Szanuje goscia, sprobuje sie wiec postawic w jego sytuacji I wiem ze ktos moze pomyslec ze nie szanuje go przyjmujac w barlogu. Na tym polega kultura. Na wytaczaniu sobie ram nie dlatego ze nakazuje tego prawo I nie dlatego ze ktos nas zmusza lub tylko wtedy kiedy nam jest dobrze lub wygodnie. Kulturalnie zachowuje sie czlowiek bo chce, nawet jesli mu to nie do konca na reke z powodu szacunku do drugiego czlowieka.
          Tutaj jednak ciagle pojawia sie argumentacja w stylu:
          -Prawo mi nie broni (nie broni tez robienia innych wulgarnych rzeczy ktorych ludzie na poziomie nie robia nie dlatego ze nie moga ale dlatego ze sa…no wlasnie, kulturalni I na poziomie)
          – Inni, sikaja w bramach, dlubia przy stole w zebach I sa ohydni – ja tez chce a teraz moge – oh jakfajnie znalesc sie w tej grupie! tyle tylko ze wy mnie macie szanowac! to nic ze z tamtych sie smiejecie I oburzacie sie, ja bede robic tak jak tamci tylko mnie macie szanowac a co!
          – Liczy sie tylko MOJE dziecko I MOJA wygoda a myslenie o samopoczuciu innych moge dzieki macierzynstwu wsadzic sobie do kieszeni – wolno mi, to w koncu inni, obcy nie musze sie liczyc juz z nikim nie bede sluchac ich glosow, wszyscy sa w bledzie a racje mam tylko JA – MATKA POLKA.
          – Dlaczego piersi sa widziane jako obiekt seksualny? zmienmy to natychmiast na moje zyczenie. To nic ze cale pokolenia wychowaly sie w przekonaniu ze piers kobieca to rzecz bardzo intymna, ale mnie to nie obchodzi bo ja teraz mam dziecko I dla mnie jest wygodnie by ta piersia machac bo chce zeby nikomu nie umknal fakt ze jestem MATKA I jestem lepsza od wszystkich bo oprocz tego ze nia jestem to jeszcze karmie piersia, jestem wspaniala patrzcie! Tak wiec ja natychmiast wymagam zeby wykasowac ze swiadomosci ludzi to co istnialo od wielu pokolen I bede sie wyklocac ze przeciez plemiona afrykanskie chodza toples I dobrze im z tym. Mi teraz w mojej sytuacji tez by to pasowalo wiec bede sie domagac zeby cale spoleczenstwo dostosowalo sie do mnie
          – Ludzie sa tacy niedojrzali..Piersi nie widzieli. smieszni sa tacy infantylni. Dojrzeliby w koncu. Tak nawet ty pryszczaty 16latku ktory wlasnie zapadl sie ze wstydu widzac moja wyciagnieta przed oczami piers. Dojrzyj natychmiast, dopasuj sie DO MNIE bo ja znalazlam sie w takim moemncie zycia ze wszyscy maja sie dopasowac,dorosnac na zawolanie, byc emocjonalnie w tym samym punkcie co ja – czyli zachwycac sie moja naga piersia karmiaca dziecko.
          – Dlaczego ja mam robic cokolwiek dla innych? Moglabym w restauracji odwrocic sie w strone gdzie goscie nie beda widziec co robie? Nie! Nie odwroce sie! Chamy jedne I prostaki, bo kazdy cham to prostak, jak smie mnie wyganiac do ubikacji..Ale prosze pani moglabys ie tylko pani owdworcic I zakryc sie troche – patrzcie patrzcie chce mnie cham wyrzucic z lokalu! niedojrzaly typ nie dorasta mi MATCE do piet, ja sie tu poswiecam dla kogos kto bedzie ty chamie na twoja emeryture placil, masz patrzec I milczec, nie odwroce sie, nie zaslonie I juz! masz patrzec na moje piersi albo spuscic glowe w dol I nie drgnac nawet, nie rozgladac sie bo powiem ze zboczeniec mi sie na piersi gapi
          – Estetyka jest kwestia gustu – tak ale w kazdym spoleczenstwie na pzrestrzeni lat zostaly wykreowane pewne zasady co do tego co jest lub nie jest estetyczne, zwlaszcza rzeczy ktore nie sa codziennoscia a sa calkowicie naszym wyborem. Tak ze nie rozumiem narracji czy zdeformowana osobe lub ta z okropnym tradzikiem tez mamy odseparowac. Oni nie maja wplywu na swoj wyglad a inne przyklady obrzydliwych zachowan jak wspominialam wczesniej sa takze nie zrozumiale poniewaz nie wiem kto przy zdrowych zmyslach patrzac na prostaka bez kultury marzy o tym by robic dokladnie to samo tylko domagac sie w zamian szacunku I podziwu, choc tych rzeczy zaden prostak od spoleczenstwa nie dostaje.
          – Bo w innych kulturach stopy czy wlosy moga podniecac I byc tematem tabu – tak I dlatego w tych kulturach sie je przyslania. Znow kwestia wielopokoleniowych tradycji I niepisanych umow. U nas nie odslania sie publicznie piersi.
          – Plakaty, telewizja, obrazy – emanuja nagoscia i co? i dobrze? – to jakas czesc sztuki a nie codziennego zycia, identyczne sytuacje przeniesione na zycie codzienne bylyby nie do zaakceptowania.
          – A na plazy to dziewczyny w stringach sie opalaja – na plazy jest miejsce na wiecej nagosci niz w miescie w restauracji lub przy grupie gosci spozywajacych posilki przy wspolnych stole. NIe spotkalam sie z sytuacja zeby w tyakich miejscach ktos sie rozbieral. NIe rozbieraj sie matko I ty.
          tak to mniej wiecej wyglada z drugiej strony..Przejrzalam wiele artykulow I dyskusji na ten temat. Widze ze przewazajaca wiekszosc osob ma problem, byla swidkiem sytuacji ostentacyjnego obnazania sie, nawet do pasa, wszyscy prosza o kulture o takt a z ust matek pada tylko powyzsze, plucie, obelgi, jak u innej blogerki – ‚spierdalaj’ czy tego typu teksty.
          Z moich analiz wynika ze nikt nie dyskryminuje karmiacych matek – kazdy prosi tylko by dostosowaly sie do zasad panujacych od dawna, ktore odnosza sie do wszystkich, by pokazaly troche kultury I taktu oczekiwanego w miejscach publicznych od osob uwazanych za kulturalne, od wszystkich osob.
          Cala ta dyskusja wlasnie do tego zmierza – matko, wymagamy od ciebie tego czego takze wymagamy od siebie, wykonaj krok w nasza strone, pokaz ze sie z nami liczysz a spotkasz sie z szacunkiem I zrozumieniem duzo wiekszym niz gryzac plujac I smiejac sie innym w twarz. Robiac wszystkim na przekor, probujac dla swojej wlasnej wygody przelamac na sile panujace konwenase oczekujesz w zamian szacunku I okaskow. A my chcemy cie szanowac droga matko, w tobie widzimy przyszle siebie, lub siebie teraz, lub nasze wlasne matki. chcemy patrzec na ciebie z podziwem nie z obrzydzeniem.
          Naprawde matko. nikt nie prosi cie o nic niemozliwego. TYlko o to bys nie zapominala ze nie mieszkasz w afrykanskiej wiosce, ze nie jestes 18 wieczna robiaca pod siebie chlopka, ze wiekszosci czasu nie spedzasz na plazy a czesto otoczona jestes ludzmi ktorzy naprawde nie rozumieja I nie maja obowiazku rozumiec czemu w cywilizowanym kraju, cywilizowana kobieta, majac mnustwo mozliwosci wyciaga nagle swoje nagie piersi centralnie przed ich nosem I uwaza ze cala reszta to innych odpowiedzialnosc, czyli nie patrzenie, czyli nie reagowanie, czyli udwanie ze nas to nie krepuje, nie miesza, nie zawstydza a czasem wrecz nie obrzydza..
          Mysle ze problem tez polega na tym ze kazdy w matce chce widziec kogos kogo chce szanowac. Nie zachowuj sie tez droga matko jak hipokrytka I nie wytykaj prostackich zachowan innych mowiac nam ze ci inni moga a ty nie. Zauwaz ze ci wszyscy ktorych wskazujesz sa wysmiewani I pogardzani za swoje prostackei zachowania, ty jednak domagasz sie od nas za to samo szacunku I krzyczysz o dyskryminacji gdy ci sie go nie daje..
          Ludzie maja racje podajac przyklady sikania, bekania itd. Nie odbieram tego jako porownywanie tych czynnosci ale uwazam ze sa dobrym przykladem na podejscie do problemu. Chodzi o fizjologiczne potrzeby ktore czasem sa naparwde palace I czasami naparwde nie da sie wytrzymac jednak chcac ludzie zawsze znajda wyjscie by je zalatwic w spsob taktowny. Nawet jesli w gre wchodzi wlasne zdrowie. Ja bylam po operacji I mialam ogromne problem z zoladkiem. Powinnam wyproznic sie natychmiast na zawolanie – kwestia naparwde zwiazana ze zdrowiem. Nie krzyczalam do nikogo z pytaniem czy mam siedziec w domu az wyzdrowieje czy w koncu pozwolicie mi sie zalatwiac tam gdize stoje? a czasem bylo tak ze nie moglam czekac ze lzy splywaly po policzkach a w poblizu toalety nie bylo. Nigdy jednak nie zrobilam tego przy innych. Porownuje nie jedzenie do wyprozniania ale dwie bardzo wazne, bardzo palace I nie znaszace czekania potrzeby, bardzo wazne dla zdrowia. Kazdy z nas ma ograniczenia, czasem zdrowotne czasem inne I kazdy sie strosuje, zawsze jakos sie da. Tylko matki uwazaja ze nie musza a kiedy sie je pyta czemu one nie musza krzycza ze sa dyskryminowane.
          Nie wiem czy Segrita zostawi moj post. w kazdym razie pozdrawiam te matki ktorym nie przewrocilo sie w glowie, ktore maja szacunek do siebie i innych,. milo sie na was patrzy, milo sie was slucha, uwielbiam tez patrzec jak karmicie – tak nie jestem hipokrytka ale te ktore robia to baardzo dyskretnie, w ustronnym miejscu sprawiaja ze robi mi sie cieplo na sercu. Cala reszta terrorystek- egoistek- wojowniczek o przywileje ktorych nie daja innym wprawia mnie w oslupienie i odraze. Takie matki sa karykaturalne i psuja niestety jak to zazwyczaj bywa opinie calej normalnej reszcie.

        15. Niedługo wszyscy będą sikać publicznie, bo przecież nie można ograniczać nikomu wolności… I jeszcze może usłyszysz, że ktoś ma prawo zdjąć majtki i pokazać doopę publicznie w restauracji, bo mu się w pęcherzu nazbierało, a łazienkę ma za daleko. Paranoja!

        16. „Serio Segritta??? serio??? ‚to nie chodz do restauracji’????”
          Tak. Serio. Przeszkadza Ci (jedynie estetycznie, bo innego wpływu to na Ciebie nie ma) widok czegos, co jest w pelni dozwolone prawnie (w sensie – matko mają prawo karmić i nikt nie ma prawa im tego zabronic). Więc wyjdź. Nie mam dla Ciebie innej rady.
          Przypominam, że to nie matki zaczęły taką retorykę, tylko wlaśnie przeciwnicy kp. To oni kazali matkom wychodzić.

        17. Mags napisał(a):

          Udowadniasz tylko ze nie ma z wami dyskusji..Zadnej..Powtarza sie wam ciagle ze nie chodzi o samo karmienie, ze nikt nie broni karmic kobietom, ze problem wciaz polega nie na tym czy karmic ale jak karmic.
          Z tego co widze wszyscy sa przeciwni temu by wysylac matki na karmienie do toalety, zaznaczaja ze sam process karmienia to zaden problem, ze problemem jest to w jakich sytuacjach i jakim stylu to robicie, czesto zupelnie bez zastanowienia, bez poszanowania sytuacji i innych ludzi ale wy dalej swoje – ‚ nikt mi karmic nie zabrobni! Moje dziecko ma prawo jesc!’.
          Przez wieki wypracowalismy sobie jakies kody kulturowe dotyczace nagosci, gdzie jest ona dozwolona, gdzie nie, to nie was matki nagle zaczeto atakowac a to wy zaczelyscie sie zachowywac w sposob czesto uwlaczajacy wszelkim zasadom i kulturze. Nie przyszlo ci do glowy ze rekacja ludzi jest wlasnie tym – reakcja na jakies nowe dziwne zjawisko? Podawane sa jakies chore przyklady Matki Boskiej karmiacej, 18 wiecznych obrazow na ktorych uwidocznione sa chlopki karmiace dzieci, tylko czy wy nie rozumiecie naprawde czym jest kontekst? Watpie zeby Matka Boska karmila pol naga na srodku restauracji czy sklepu, szczerze watpie zeby taki sam problem byl z tymi wszystkimi kobietami ktore ponoc kiedys karmily wszedzie i bylo to normalne. Kiedys chlopki idac do pracy w pole nie nosily majtek i zalatwialy sie tam gdzie staly, to tez ma byc przyklad na to ze powinnismy do tego wrocic bo przeciez kiedys bylo tak naturalnie i pieknie? Chodzenie do restauracji i swiecenie nagoscia jest dosc nowym zjawiskiem wiec mnie zupelnie nie dziwi taki sprzeciw spoleczesntwa ktore widzi ze cos jest nie tak, ze nikt nie daje im rowniez glosu, ze mamy sie dostosowac i tyle. Czy naprawde w tej calej dyskusji nie uwazasz ze innym tez nalezy sie szacunek i prawo do wyrazenia tego w jakich warunkach chca spedzac czas? Czy tylko matka karmiaca moze podejmowac decyzje o tym w jaki sposob (powtarzam nie czy wogole ale w jaki sposob) to dziecko nakarmi? Na wszystko jest miejsce, facet z gola klata nikogo nie dziwi na plazy, na ulicy taki wzbudza raczej odraze, nie wyobrazam sobie tez widoku takiego osobnika w restauracji, mysle ze natychmiast zostalby upomniany/wyproszony. Nie rozumiem wiec skad te krzyki o dyskryminacji..? Powiesz pewnie znow, ze dziecko musi zjesc i ty sie nie bedziesz przejmowac innymi, z pierwsza czescia zupelnie sie zgodze ale juz z druga czescia zdania ktore ciagle sie powtarza w calej tej dyskusji – NIE.
          Dzisiejsze mamy nie maja problemu by wydawac krocie na najnowsze gadzety dla dziecka, jednak nie beda stosowaly takich do karmienia, bo nie, bo WYBIERAJA golizne i swiecenie golymi piersiami, coraz czesciej jak sie okazuje czytajac o doswiadczeniach innych wydaje sie to byc jakims ostentacyjnym nie zrozumialym dla mnie manifestem, poniewaz mozna to zrobic inaczej, sa mozliwosci gdzie i wilk syty i owca cala, jednak wy uwazacie ze samo pojscie na kompromis jest nie do przyjecia i ze to wy bedziecie decydowac czy wasze piersi maja byc widziane i koniec, choc naprawde nie musza.Miejsca publiczne sa wlasnoscia nas wszystkich i nie wiem co jest tak trudnego w zrozumieniu tej zasady. Tak, macie prawo karmic dzieci, i samo karmienie jest bardzo naturalna czynnoscia ale taka juz nie jest obnazanie sie kiedy jest wiele sposobow by tego uniknac. Zupelnie bez sensu jest dorabianie do tego wszystkiego jakichs teorii o seksualizowaniu piersi, piers tak jak i gola klata faceta to golizna, to odkryte cialo ktore w pewnych miejscach i sytuacjach zwyczajnie na widok publiczny wystwaione byc nie powinno. Nie ma w tym cienia dyskryminacji a ma wiele ze zwyklej kultury.

          Chyba zadna osoba na poziomie nie bedzie dyskutowac nad sensem istnenia dobrych manier? One sa i sa bardzo potrzebne, dzieki nim rzeczy ktore nie sa zabronione prawnie pomagaja wszystkim czuc sie przyjemnie i milo we wspolnej przestrzeni. Jest wiele rzeczy ktore zabronione nie sa, jednak domyslam sie ze ich nie robisz. Mi np dobre maniery nie pozwola sie rozkraczyc siedzac na przeciw kogos kiedy mam na sobie sukienke, zlacze jednak wtedy nogi poniewaz inna poza bylaby zwyczajnie wulgarna. Moze tez mi wygodniej siedziec inaczej, rowniez tego prawo mi nie zabrania ale z powodu dobrych manier i szacunku do drugiej osoby tego nie zrobie. Tak samo jak mimo przerazliwego upalu nie pojde pol naga lub w stroju kapielowym na czyjs slub. Po prostu zwykly szacunek i dobre maniery. Na te dwie rzeczy jest miejsce zawsze i wszedzie, na tym polega cywilizaja i zycie wsrod ludzi.
          Swietny cytat do tej calej dyskusji ktory wpadl mi dzis w rece:
          ‚Każda tego typu medialna afera z karmieniem piersią w tle powinna być dla nas pytaniem nie o dyskryminację młodych mam (to jest udziałem chyba tylko szaleńców), lecz o naszą wolność i swobodę zachowania. To dla mnie dość oczywiste, że spod jednej rynny wpadliśmy pod drugą.Z Polski, w której wszystko uzależnialiśmy od tego, co powiedzą inni, weszliśmy w Polskę, w której zdanie innych w ogóle nas nie obchodzi. Cóż, to naturalna wada młodych społeczeństw, którym – jak młodym ludziom w wieku dojrzewania – wydaje się, że pozjadali wszystkie rozumy.Jeśli będziemy tak bezmyślnie unieważniać obowiązujące do tej pory normy życia towarzyskiego, kultury osobistej, savoir-vivre’u, to co przekażemy naszym dzieciom? Co będzie dla nich punktem wyjścia? Co im pomoże żyć ze sobą i się nie pozabijać?Piszę ten tekst w ogródku mojej ulubionej kawiarni w Krakowie. Przede mną siedzi młoda mama z trzyletnim synkiem, który parę chwil temu dumnie ściągnął spodnie i wysikał się wzorem dorosłych facetów pod donicą z kwiatami na oczach wszystkich gości. Mama, która przyglądała się temu ze spokojem, po wszystkim przytuliła go i pogratulowała mu samodzielności. Mnie się wydaje, że należało zabrać syna do toalety w momencie, gdy zaczął ściągać spodnie. Tam też można by mu pogratulować.’

          A takze:

          ‚Zacznijmy od pewnej historii, która wydarzyła się na początku tego roku podczas śniadania w hotelowej restauracji. Razem z dwiema koleżankami usiedliśmy przy stole. W pewnym momencie zauważyliśmy młodą mamę, która rozpięła koszulę i zaczęła karmić dziecko. Kobieta siedziała na jednym z końców pomieszczenia, ale w takim miejscu, że była na widoku wszystkich gości.
          Dlaczego? Po pierwsze, pani była gościem hotelu, a od pokoju dzieliła ją minuta drogi. Nie skorzystała jednak z tej możliwości. Po wtóre, sprawiała wrażenie, jakby celowo usiadła w miejscu, z którego wszyscy mogli ją oglądać. Wystarczyło bowiem, żeby zajęła miejsce po drugiej stronie stołu. Siedziała przy nim ze swoimi rodzicami, więc nie byłoby z tym żadnego kłopotu. Sam zadałem wtedy moim koleżankom pytanie: Co sprawia, że dla kobiety przed urodzeniem dziecka piersi należą do sfery intymnej, a po urodzeniu – przez niektóre panie zostają tego kontekstu prawie zupełnie pozbawione? Dlaczego przed rozwiązaniem biust zakrywa się bielizną, strojem kąpielowym i ubraniem, a po – z łatwością odsłania?

          A ja jeszcze dodam ze niedawno czytalam inny ciekawy artukul w angielskiej prasie z ktorego utknal mi w glowie taki oto cytat:

          ‚It may take the whole village to raise a child, but recently it seems that once a child is born, the whole village cease to exist’

          Jak wspomnialam wczesniej, walczace zajadle matki o cos co od poczatku nie bylo problemem – czyli samo karmienie, podczas gdy wszyscy, absolutnie wszyscy probuja wam wytlumaczyc ze nie chodzi o jego zakaz i dyskryminacje ale o szacunek i takt, mowiac innym zwyczajne ‚spierdalaj’, wystawiajac srodkowy palec w calej tej dyskusji naprawde prosza sie o coraz mniej szacunku i cierpliwosci ze strony spoleczenstwa i coraz mniej dziwia mnie artykuly w stylu profesora Mikolejki o wozkowych, czy obrazliwe komentarze o matkach ktore mozg wydalily z lozyskiem. kiedys sama bronilam – dzis z przerazeniem mysle o tej dziwnej chorobie ktora opanowala niektore mamusie i coraz czesciej przy slowach krytyki w stosunku do was jestem zmuszona przytakiwac.

      2. Mags napisał(a):

        marchew – kiedy mowa o dyksretnym karmieniu natychmiast trzeba popadac w skrajnosci I wymieniac jakies niedorzeczne formy w stylu hidzabow I workow na kartofle? a moze wystraczy piers wysunac dolem bluzki zamiast gora dekoltu tak ze cala jest na wierzchu? moze wystarczy husta przy ktorej ty patrzac z gory na dziecko widzisz I je I swoja piers doskonale wiec o problemie z przystawieniem nie ma mowy, jedynie inni nie widza tego czego nie powinni. no I jeszcze moze tez mozna sie zwyczajnie troche odwrocic? Dlaczego osoba ktora przychodzi do restauracji ma siedziec jak sparalizowana, bojac sie podniesc oczu znad talerza I ruszyc glowa dookola z uwagi na to ze ty czy inna kobieta bez kultury bedzie ostentacyjnie wykonywac czynnosc ktora potrafi wzbudzic naparwde odruch wymiotny? Dlaczego ja, niewinna osoba ktora przychodzi do restauracji ma ponosic konsekwencje tego ze ty czy inna matka MA OCHOTE zachowywac sie tak a nie inaczej. Bo to jednak jest wybor czyz nie? Dlaczego to ja mam sie odwracac? dlaczego to ja mam spuszczac wzrok? dlaczego to ja nie moge sie zrelaksowac? Bo ty czy inna kobieta ma dziecko? I musi go karmic na srodku restauracji? wiec to ja I kilkanascie czy dziesiat innych osob ma byc z tego powodu zmuszona do wyjscia, odwrocenia sie, a moze nawet zwymiotowania?

  15. Ja jestem zdania, że dziecka nie powinno się karmić publicznie. Nie każdy ma ochotę oglądać karmiące matki w miejscach publicznych, tak samo jak nie każdy ma ochotę, żeby ktoś puszczał na cały regulator muzykę z MP3 w tramwaju, albo z głośników jadąc samochodem. Powinno się uszanować innych i zrobić to w domu, gdzie nikomu to przeszkadzać nie będzie. „Ale dziecko jest głodne, to trzeba je nakarmić” – kiedy wychodzi się z domu do restauracji albo do sklepu, zazwyczaj nie wychodzi się na cały dzień, tylko na kilka godzin. Przez taki okres czasu dziecko raczej przeżyje i nie umrze z głodu.
    Nie mam ochoty oglądać odsłoniętych biustów i przyssanych do nich małych dzieci. I byłoby miło, gdyby ktoś to uszanował, a wiem, że nie jestem jedyną osobą, która tak uważa.

  16. Jestem tak bardzo zdziwiona komentarzami pod tym postem, że aż nie wiem, co powiedzieć.
    Pogłębia się tylko u mnie przekonanie, że główną przyczyną kompleksów u kobiet są inne kobiety.
    I trochę mnie boli, bo nie wiem, gdzie się podział takt… Nie wyobrażam sobie wtargnąć na podwórko matki karmiącej i wykrzykiwać, że „NIE ŻYCZĘ SOBIE OGLĄDANIA TWOICH OBLEŚNYCH, NABRZMIAŁYCH CYCÓW I TWOJEGO ZAŚLINIONEGO BACHORA”. Ludzie drodzy. Może i faktycznie, misja wykonana – powiedzieliście głośno, co myślicie. Ale jednocześnie wystawiacie sobie wizytówkę. I swoim rodzicom. Pamiętajcie o tym.

    Pozdrawiam. :)

    1. No właśnie jestem tak zszokowana tymi komentarzami, że aż nie wiem od czego zacząć polemikę 😲 w glowie mi się nie mieści, że można tak myśleć. A przedstawianie kp jako wywijanie nabrzmiałym cyckiem kapiącym mlekiem nad obślinioną paszczą wrzeszczącego niemowlaka to już tak zakrzywiony obraz rzeczywistości, że słów mi brak

  17. qulqa napisał(a):

    Nie rozdzielasz dwoch rzeczy – karmienia i karmienia ostentacyjnego.
    Jak swiat swiatem kobiety karmily piersia w przestrzeni publicznej, karmia i beda karmic.
    Ale jest roznica pomiedzy odwroceniem sie do sciany (w restauracji), odejsciem na boczna lawke (w parku), poproszeniem o wskazanie ustronnego miejsca (w jakiejs sytuacji oficjalnej) i zarzucenia na piers pieluszki albo chusty a ostentacyjnym wywaleniem cyca na srodku restauracji.
    Obrzmiale, pozylkowane piersi o wielkich brodawkach nie sa ani przez moment estetycznym widokiem. Mowie to z pozycji osoby, ktora wykarmila dwojke piersia. Mnie robilo sie slabo na ich widok, a co dopiero postronnym osobom. Wywalajac taka piers mowisz calemu swiatu ‚swiecie, mam cie w dupie’. Tyle ze jak Segritta swiatu, tak swiat Segricie i to kiedys wroci.

    Naprawde tak trudne jest zachowanie odrobiny taktu i pomyslenie o innych? Naprawde musimy funkcjonowac na poziomie blokersow?

  18. Ja nie w temacie :) Jak sprawdza Ci się pomalowany na biało parkiet? Czy kolor nie zżółkł? I czy farba się nie ściera? Już od dłuższego czasu myślę o pomalowaniu parkietu, ale obawiam się tego żółknięcia.

  19. Morrrigan napisał(a):

    Hmm, ja jestem za tym, żeby nie popadać w przesadę. Rozumiem w pełni obie strony i sama stoję trochę z boku tego konfliktu, bo mi osobiście właściwie wszystko jedno gdzie i jak matka karmi swoje dziecko. Widok nabrzmiałej piersi i wielkiej brodawki sutkowej z której nawet wycieka mleko MNIE osobiście nie obrzydza. Ale zdaję sobie sprawę, że komuś może to przeszkadzać, szczególnie przy spożywaniu posiłku. Dlatego uważam, że powinniśmy się wszyscy nawzajem szanować i jeśli innym osobom w restauracji przeszkadza taki widok, to przecież nie jest chyba żadnym problemem wziąć chustkę i trochę się zasłonić, bądź odwrócić? Mówienie „nie podoba ci się to nie patrz” „nie chodź do restauracji jeśli ci to przeszkadza” to najzwyczajniej w świecie brak kultury i obycia. Nie jesteście świętymi krowami, nie dyktujcie innym warunków. Są oszołomy, które w ogóle uważają, że nie powinno się karmić publicznie, że powinno się odciągać mleko i karmić z butli poza domem (co, jak wiadomo, jest nierealne). Ale stanowią oni mniejszość. Większość ludzi zwyczajnie domaga się pewnej dyskrecji ze strony mamy. I nie jest to żadne wielkie żądanie, życzenie trudne do spełnienia. Nawet jeżeli na upartego przyjmiemy, że kobieca pierś jest w ogóle nieerotyczna, to nadal uważam, jako powiedzmy przyszła matka, że zarówno pierś jak i czynność karmienia to jest coś intymnego i nie miałabym w sobie potrzeby, aby pokazywać to całemu światu. Daleka jestem od porównywania tego do srania, uważam że to przesada w drugą stronę, wysyłanie matki i dziecka do kibla na karmienie też jest tragicznym pomysłem. Natomiast kulturę mamy jaką mamy i udawanie, że pierś (czy pięknie wyprofilowana, czy nabrzmiała od mleka) to taka sama część ciała jak ręka czy stopa, to zaklinanie rzeczywistości. Nie chodzi o to, że my kobiety powinnyśmy się tego wstydzić, ale to jest po prostu coś intymnego. Po prostu SZANUJMY SIĘ wszyscy i słuchajmy się nawzajem… Tymczasem w tym konflikcie wydaje mi się, że matki same sobie szkodzą puentując wszystko aroganckim „nie chcesz – nie patrz”… To jest brak szacunku.

    1. Mags napisał(a):

      Morrigan – nic dodac nic ujac – I ciesze sie ze I ty odnioslas sie do tego zupelnie nie zrozumialego przeze mnie podejscia – mi wolno wszystko a cala restauracja niech sie odwroci lub wyjdzie. Dla mnie to rowniez zupelny brak kultury, choc nie tylko, dla mnie naprawde tylko prostak mysli takimi kategoriami…

  20. Asia napisał(a):

    Tak się zbulwersowałam komentarzami, że aż postanowiłam sama się wypowiedzieć, co na ogół robię sporadycznie, a na Twoim blogu jako komentator właśnie zadebiutuję (choć śledzę od dawna).

    W komentarzach czytam: ostentacyjne karmienie piersią. Machanie obrzmiałym cycem. Zaślinione dzieci. Obrzydliwe. I jestem w autentycznym szoku, że mogą tak napisać kobiety.
    Nie bardzo też rozumiem, jakie to jest ostentacyjne? Czyli że kobieta z rozmachem i głośnym tapnięciem wyciąga pierś, głośno przy tym oznajmiając, że właśnie będzie karmiła? Tańczy przy tym? Zdejmuję do tego całą bluzkę i siada gdzieś na środku? Może i pochodzę z nudnego zakątka Polski, gdzie diabeł mówi dobranoc, ale nie widziałam by kobiety się tak zachowywały. Chyba że za ostentacyjne uważacie to, gdy kobieta zwyczajnie, naturalnie, obnaży pierś i zacznie karmić swoje głodne niemowlę gdy te akurat tego potrzebuje. Nie chowa się przy tym gdzieś po kątach jakby popełniała właśnie jakąś zbrodnie?
    Sama nie jestem matką i jeszcze niedawno widok karmiącej piersią mamy trochę mnie peszył. Z wiekiem mi przeszło. Rozumiem, że niektórych może peszyć przez całe życie. PESZYĆ, ale nie obrzydzać… I choć z natury jestem wyrozumiała, to nie jestem w stanie pojąć, jak może kogoś obrzydzać matka karmiąca swoje dziecko. No nie rozumiem, przykro mi. Z całym szacunkiem dla wszystkich.

  21. Mnie osobiście widok piersi w mlecznym sosie nie przeszkadza. Tak samo jak widok dzieci biegających nago po plaży czy siusiających na trawnik przed blokiem. Ale nie będę nikogo epatować moimi piersiami, bo wiem, że ludzie mają bardzo różne reakcje. Wykarmiłam córkę-Michelinka bez kładzenia mlecznych piersi na stoliku w restauracji i wiem, że się da. I po cichu myślę sobie, że jak ja będę szanować odmienność gustów, to może inni też będą i skończy się grillowanie na balkonach czy wyprowadzanie psów na trawnik przed domem, które mi z kolei bardzo przeszkadzają. A niby mogę przecież zamknąć oczy czy okno po prostu…

  22. aaaaanaaa napisał(a):

    Zastanawia mnie gdzie w takim razie jest granica tego co pokazujemy publicznie? Kto ją ustala i w ogóle po co została ustalona? Czemu nie iść dalej i np. pokazywać narządy płciowe jeśli ma się ochotę? Może do tego widoku też trzeba dorosnąć?
    Co do karmienia piersią…a może tak zastosować postawę asertywną? Nie rezygnuję z publicznego karmienia, bo to, że to naturalne to rzecz oczywista, ale karmiąc będę miała na uwadze też innych, np. innych gości w restauracji? Jeśli dziecko ma problemy z jedzeniem i pierś mu często wypada to może warto wybrać stolik bardziej z boku? Dla mnie ta polityka walki sutkami jest bardzo agresywna. A bardzo nie lubię terroru.

  23. Maria 999 napisał(a):

    Mam 52 lata. Karmiłam swoją ( teraz 22 letnią córkę ) 15 miesięcy. Nie jestem pruderyjna nie jestem hipokrytką, już jestem agnostyczką, jestem wykształcona, jestem umiarkowaną feministką, lubię tradycję, nie jestem nawiedzona patriotką itd…. Karmiłam i to bł najpiękniejszy okres w moim życiu, trudny organizacyjnie ale super emocjonalnie. Nie wiem o co chodzi dzisiejszym matkom. Widzę, że macierzyństwo urasta dziś do rangi heroizmu. Matki robią z macierzyństwa kombatanctwo, jakieś bohaterstwo. Kreują się na bohaterki. Macierzyństwo to przygoda:) Osobiście karmiłam dyskretnie, bo mama mnie uczyła tej dyskrecji w innych sprawach i empatii również. Nie podoba mi się jak rozebrany do majtek facet wchodzi do knajpy nad morzem i je obiad i nie podoba mi się jak kobieta wywala cycki i karmi ostentacyjnie. To nie hipokryzja to poczucie estetyki.

  24. Maria 999 napisał(a):

    Aaaaaa jest coś takiego jak kultura osobista. Jak kiedyś malowano na obrazach chłopki karmiące piersią TO BYŁY TO CHŁOPKI:))))))) Nie ma co krzyczeć światu o takich swoich korzeniach nawet jak ma się dyplom wyższej uczelni. Kultura to kultura:)

  25. To taka trochę hipokryzja. Z jednej strony bombardowani jesteśmy cyckami z każdej strony. Reklamy, filmy, bilbordy, wszędzie cycki. Ale cycki jędrne, piękne z photoshopa. Takie cycki to lubimy. Z drugiej strony jak matka chce nakarmić swoje dziecko, to podnosimy bunt, bo nagle latte przestaje nam smakować i czujemy obrzydzenie.

    Zdecydowanie jestem za wolnością, a więc w restauracji, to właściciel ustala zasady jakich klientów nie obsługuje, a jakich obsługuje. Jak pozwala na karmienie piersią to jego sprawa, jak pozwala na palenie, to jego sprawa. To klienci, swoimi portfelami decydują, czy podobają im się te zasady czy nie.

    Jednak tu tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego. Jako ludzie lubimy czuć się wyjątkowi, fantastyczni i niepowtarzalni. Tacy oświeceni i wykształceni. No i tak strasznie nie lubimy, jak ktoś przypomina nam o naszej zwierzęcej naturze. Bo przecież my piersią karmieni nie byliśmy, od razu po urodzeniu był kawior i ośmiorniczki. Im bardziej wydaje się nam, że żyjemy ponad naturą, gdzieś w obłokach własnych złudzeń o rozwoju człowieka, staramy się odepchnąć wszystkie myśli, które mogłyby pokazać nam, że jesteśmy… ssakami? Przecież to takie straszne i nie godne człowieka. Nie po to studiujemy, do teatrów chodzimy, żeby ktoś nam mówił, że my daleko to od tych zwierząt jeszcze nie uciekliśmy.

    Bunt podnoszą najczęściej ci, co z własną naturą zgodzić się nie chcą i nie umieją. Zakazy, nakazy, normy, wprowadzane tylko po to, aby zamiast myśleć o własnej naturze, latte dalej smakowało fantastycznie. Jednak natura ludzka zawsze dochodzi do głosu. Czy tego chcemy, czy nie chcemy, prędzej czy później, coś nam przypomni, że kiedyś też cyckiem karmieni byliśmy.

  26. Basia napisał(a):

    Jestem szczerze zaskoczona tą całą dyskusją i ładunkiem emocjonalnym zawartym w większości wypowiedzi. Dziwi mnie też tak jednostronne przedstawienie w powyższym tekście historii pani Liwii, która wg mnie jest jawnym przykładem terroru tzw. poprawności politycznej. Czytuję tego bloga już od jakiegoś czasu i obawiam się, że macierzyństwo (oprócz bezgranicznej miłości do synka i zwiększonej wrażliwości na całe zło tego świata) spowodowało u Ciebie, Segritto, m.in. brak dystansu do pewnych spraw. To nie Ty zostałaś „brzydko potraktowana” w restauracji, tylko pani Liwia, przy czym nie wiesz na pewno, jak to wyglądało w rzeczywistości. Każda ze stron konfliktu opisuje zupełnie inną historię. Dlaczego uwierzyłaś akurat w wersję pani Liwii? Czy wystarczył Ci fakt, że też jest matką?

    Sama jestem mamą 3,5-miesięcznego bąbla i nie wyobrażam sobie, żebym mogła swobodnie karmić piersią w miejscach publicznych. Czuję się również skrępowana, kiedy robi to w sposób niedyskretny inna kobieta. Nie chodzi o „nabrzmiałe cyce” czy „śliniące się bachory”, ale o to, że oprócz bycia matką jestem przede wszystkim kobietą, a widok moich piersi nie jest przeznaczony dla każdego, niezależnie od tego, jak owe piersi wyglądają. Mając piękny, jędrny biust stworzony do reklamowania bielizny również nie wystawiałabym go publicznie na pokaz. Nie byłam jeszcze zmuszona do nakarmienia dziecka poza domem, ale starałabym się zrobić to możliwie dyskretnie, najlepiej w ustronnym miejscu – i nie dlatego, że inaczej zostałabym zlinczowana za nieestetyczne „wywalanie cycka”, ale ze względu na mnie i na dziecko, nasz komfort psychiczny. Nie wiem jak dla innych matek, ale dla mnie karmienie to chwila bliskości z córeczką, chwila która wymaga pewnego wyciszenia, zwłaszcza że młoda lubi w trakcie jedzenia porobić do mnie miny i „pogadać”. Nie twierdzę, że moje poglądy to te jedyne słuszne, ale przerzucanie się na przemian „nabrzmiałymi, tryskającymi mlekiem cycami” albo „nie podoba się, to nie wychodź z domu” jest żenujące. Nagle zamiast zastanawiać się nad podwójnymi standardami dotyczącymi kobiecego biustu (tego na billboardach i tego z dossanym do sutka brzdącem), zaczynamy dzielić się na wrogie obozy i zapominamy o tolerancji. I, co ciekawe, ci najbardziej w swoim mniemaniu tolerancyjni okazują najmniej zrozumienia, najmniej poszanowania dla cudzej wrażliwości. A przecież nie tylko matki zasługują na szacunek!

    Czy naprawdę tak trudno planować wyjścia z uwzględnieniem pory karmienia, tak żeby dało się nakarmić dziecko albo w domu, albo w innym, ustronnym miejscu? To, że mogę karmić publicznie, bo prawo mi tego nie zabrania, nie znaczy że muszę. Prawo nie zabrania też puszczania publicznie bąków (czynność tak samo niekiedy nagląca, jak karmienie), a jednak nikogo nie dziwi ogólna niechęć do tego typu praktyk.

    No i nie zapominajmy, że często wychodzimy na miasto nie same, ale np. z mężem, który ma pełne prawo czuć się nieswojo, gdy nasze piersi są narażone na spojrzenia innych mężczyzn. I nie ma w tym nic nienaturalnego.

    Ale wracając do tematu karmienia w knajpie, myślę że pomogłaby informacja na lokalu, że jest przyjazny dla
    karmiących mam. Osoby, które nie chciałyby być narażone na widok
    kobiecej piersi w ustach malucha po prostu by tam nie wchodziły. A i
    karmiące czułyby się pewnie swobodniej w takim miejscu.

Dodaj komentarz