Chodź na spacer po mojej dzielnicy :)

Ledwo zdążyłam się rozbiegać, a już niestety muszę od biegania sobie zrobić przerwę. Ze względów zdrowotnych, mam nadzieję, że jednosezonową. Niemniej jednak teraz mam bana na dyszenie i podskakiwanie, a z tym się nierozerwalnie bieg u mnie łączy. Co robić, w takiej sytuacji, panie premierze? Jak żyć? Jak się ruszać? Otóż, jakkolwiek emerycko by to nie brzmiało, można chodzić. A nawet spacerować. I choć musimy zdecydowanie dłużej chodzić niż biegać, żeby spalić tę samą liczbę kalorii, to jakościowo marsz ma wiele zalet, które sprawiają, że prawie każdy może bez problemu (i zupełnie za darmo) ustawić sobie takie spacerowe treningi jako regularną formę ruchu. Poza tym – pali licho kalorie! Nie każdy chce się ruszać po to, żeby schudnąć. Podstawowymi plusami z aktywności fizycznej są przecież dobra kondycja, dotlenienie organizmu i poprawienie humoru.

W zeszłym tygodniu wspomniałam Wam o konkursie Rexony, w którym można grupowo podejmować wyzwania związane z różnymi sportami. Po różnych dyscyplinach przyszedł wreszcie czas na „dyscyplinę dowolną”, bo ostatnim, finałowym wyzwaniem jest pokonanie w sumie 20 kilometrów – jak się chce: na rowerze, rolkach lub na własnych nogach. Zachęcam Was do pobrania aplikacji (stąd na androida, stąd na IOSa), która zmierzy Wam czas, kroki, dystans i spalone kalorie – oraz do wzięcia udziału w tym konkursie, bo to ostatnia szansa na bransoletkę Jawbone-up w tej kampanii.

A ja łażę po Żoliborzu z mamą i psami, nabijając sobie kroki, robiąc zdjęcia tej najpiękniejszej dzielnicy Warszawy i korzystając z przepięknej, wrześniowej pogody. A, właśnie, poza samym spacerowaniem, zachęcam Was też mocno do spacerowania z mamą. I po swojej rodzinnej dzielnicy. Bo takie combo, jakie sobie zrobiłam teraz, to jest czyste szczęście, gwarantuję :)

2014-09-04 14.52.09

2014-09-04 14.48.08

2014-09-04 14.49.14

2014-09-05 11.36.37

2014-09-05 11.09.40

2014-09-05 11.03.37

2014-09-04 14.52.18

2014-09-04 14.47.05

2014-09-04 14.46.33

2014-09-04 14.31.41

2014-09-04 14.30.06

 

Komentarze do wpisu: 17 Napisz komentarz

  1. Kurcze, muszę pomyśleć nad tymi spacerami z Mamą. Dotychczas robiłam to albo z pieskiem albo z partnerem. To może być całkiem ciekawe, bo przecież lubię spędzać czas z Mamusią ;)

  2. bazyllia napisał(a):

    przepięknie. tak bardzo przypomina mi trójmiasto, modernistyczną gdynię, stare uliczki gdańska wrzeszcza, zakamarki sopotu. myśle, że kiedyś zamieszkam właśnie na żoliborzu.

    1. Bazyl, kupmy od razu całą ulicę, po domu dla najfajniejszych znajomych, będziemy do siebie na kawkę wpadać i razem z psami na spacery chodzić. Na pewno mamy jakieś drobne z dochodów ostatniego miesiąca, to trzeba działać. Albo sama kupię, zaprosisz mnie kiedyś na wino, to będziemy kwita :*

  3. Prawie się wzruszyłam.
    Niedawno miałam okazję pobyć w domu-domu trochę dłużej i z mamą wpadłyśmy w codzienny rytuał, którym był właście spacer po okolicy. Czyste szczęście. :)

  4. Jan Ban napisał(a):

    A ja ci po prostu zazdroszczę miejsca zamieszkania- kiedyś zabierałem dziewczyny na spacer w Twoje okolice po cichu marząc że zamieszkam po sąsiedzku. Tyle że wciąż szóstka z dużą kumulacją w totka nie chce mi wejść ćwicząc moją cierpliwość. Może jak zacznę grać będzie lepiej ;) . A jeśli nie znacie, a mogę wam polecić, to jest w warszawie jedna ulica, dla mnie najpiękniejsza z najpiękniejszych. Całkiem niedaleko od Ciebie- na Starych Bielanach. Zwłaszcza złotą jesienią i śnieżną zimą przypomina mi Andersenowskie baśnie. Płatnicza- niedługa uliczka, pokryta brukiem i oświetlana lampami gazowymi zapalanymi przez latarnika- cudo, perełka, brylancik Warszawski. Tylko auta, choćby najpiękniejsze, szpecą ten zakątek warszawy. Pozdrawiam.

    1. pionierka napisał(a):

      Zastanawiam się, czy nie siadać z moim psem przy stacji metra na Wilsona z karteczką: chcę być waszą sąsiadką, zbieram na dom w okolicy :)

    2. Och.. też bym się pozbyła tych aut, choć na jeden dzień. I ściągnęła na Żoliborz wtedy kilku fotografów, żeby każdą uliczkę obfocili. Jest mnóstwo takich malowniczych zakątków. Na starym Żoliborzu albo wzdłuż Wojska Polskiego (jest tam taka śliczna, jakby śródziemnomorska uliczka, tam gdzie mieszkał Niemen, z jakimiś egzotycznymi drzewami wzdłuż jezdni).

  5. Asia Jaśka Jankowska napisał(a):

    Czy tam przy tej ścieżce zdrowia nadal są huśtawki?
    Swego czasu te huśtawki w tej scenerii były moim ulubionym miejscem w Warszawie :)

  6. pionierka napisał(a):

    Czy ja już pytałam, czy MR nie chcialaby mnie adoptować? Mieszkałam na Żoli, wyprowadziłam się i ciągle tęsknię. A w okolicach Twojego domu zawsze na randki się umawiałam :)

Dodaj komentarz