Dzień w Londynie

IMG_9475

Pierwsze miasto z Misji Orange Travel mamy za sobą i tę notkę piszę już z nowej lokalizacji. Rozwiązaliśmy bowiem zagadkę, dotarliśmy na miejsce wskazane przez Martynę i odnaleźliśmy kopertę z biletami …kolejowymi. Nietrudno się chyba domyślić, dokąd nas zaprowadziły. :) Ale zanim opowiem o naszych planach, czas ogłosić zwycięzcę konkursu. Jest nim… Mateusz Smoliński, który mnie uwiódł takim wyznaniem:

Witaj, Segritto. Spójrz na pozostałe komentarze. A teraz na mój komentarz. Jeszcze raz na pozostałe komentarze. Jeszcze raz na mój. Szkoda, że nie są nim. Ale gdyby miały taki urok jak mój, to może wygrałyby tablet Sony. Popatrz teraz na mnie, właściciela komentarza. Zobacz gdzie jesteś. Jesteś w Londynie, przy bramie Chinatown. Trzymam w ręku tablet Sony. Tabletem Sony robimy sobie zdjęcie. Wysyłamy na Facebooka. Ludzie nas kochają. Sprawdzamy pogodę. Tabletem Sony. Będzie padać. Stajemy na środku ulicy. Tańczymy w deszczu. Wszystko jest możliwe, gdy trzymam w ręku tablet Sony. Siedzę na tablecie. 

No i, Mateuszu, będziesz siedział na tablecie. Tylko wyślij mi na maila swoje dane teleadresowe.

A teraz spójrzcie na swoje miasto. Teraz na Londyn. I znów na Wasze miasto. I znów na Londyn. Jesteśmy w Londynie. 

Poniżej nasz Londyński hotel, który zdecydowanie nie jest przystosowany dla ludzi na wózkach inwalidzkich ani dla podróżnych z dużym bagażem. Te schody na wejściu to nie jedyne schody, jakie trzeba było pokonać. Na drugim zdjęciu widać schody wewnątrz pokoju. Bo to podwyższony standard był. Wszystko jasne.

DSC00226

DSC00463

DSC00230

DSC00261

DSC00349
londynskie nerdowki za 2 funty
DSC00415
Kto najfajniej odymkuje tę fotę dostaje ode mnie w prezencie plecak North Face’a. Choć nie wiem, czy ta fota wymaga dymkowania… ;) 

UPDATE: Konkurs się skończył. Zwycięzcę ogłoszę do końca tygodnia, bo się nie mogę zdecydować…. Wygrywa Robert Klimek, którego proszę o wysłanie na mojego maila danych teleadresowych :) Gratuluję!

DSC00484

Testy tabletu, który jest podobno wodoodporny.
Testy tabletu, który jest podobno wodoodporny.

Gdybym mieszkała w Londynie na stałe, zostałabym blogerką kulinarną, bo po prostu musiałabym nauczyć się gotować. Może ja nie miałam szczęścia, ale jadałam w wielu angielskich knajpach i poza tymi z obcą kuchnią i prowadzonymi przez obcokrajowców, wszystkie charakteryzowały się obrzydliwym żarciem. Jak można mieszkać tak blisko Francji i niczego się od sąsiadów nie nauczyć?! Chyba jedyne, co nam smakowało w Londynie to ciasteczka do tradycyjnej herbatki o 5 po południu.

DSC00361

DSC00362Fash spytana, czy smakowało jej śniadanie:

DSC00234

DSC00273A propos telefonów – od momentu podania na blogu numeru telefonu dostałam od Was maaaaasę przemiłych smsów z pozdrowieniami, wyrazami zazdrości oraz cennymi wskazówkami, co w Londynie odwiedzić, za co bardzo dziękuję :) Z rozmowami telefonicznymi było trochę trudniej, bo często byliśmy w metrze albo mieliśmy jakąś misję do wykonania i po prostu nie mogłam zbyt często z Wami gadać. Ale numer zostaje do Waszej dyspozycji, więc jakby co, to można pisać, dzwonić i wspierać dobrym słowem. Np. takim, jakie nadesłał jeden z czytelników: „wsadzcie cos do ucha kominkowi jak uśnie. nie dzwońcie, śpie”. Zadzwoniłam więc do mamy :) A tak przedstawia się nasz bilans rozmów w usłudze „jak w kraju”:

infografika_londyn3

Zagadka od Martyny była chyba prosta. Bez problemów trafiliśmy do China Town, odnaleźliśmy bramy (a właściwie Fash je odnalazła) a w jednej z nich była czarna koperta. Chyba ktoś nas musiał obserwować i włożyć ją dopiero wtedy, gdy się zbliżaliśmy, bo nie wierzę, że tkwiła tam przez cały czas od niedzieli. W kopercie były bilety do Paryża i….

…wtedy usłyszeliśmy pisk Fash. Od razu było wiadomo, kto nami będzie we Francji dyrygował.

DSC00298

DSC00299

Tak więc przekazuję pałeczkę Fash i to ona opowie Wam jutro na swoim blogu o kolejnej zagadce.

DSC00473

Na koniec moje absolutnie ulubione zdjęcie z całego dnia w Londynie. Nikt jeszcze przed nami nie wpadł na pomysł, by takie zrobić. Jesteśmy pierwsi. Prawda?

abbey-road (kopia)

Jest to zdjęcie z dedykacją dla pewnego fana Beatlesów :***

Więcej londyńskich relacji (w tym oskarowych filmów!) znajdziecie u reszty ekipy, czyli u Fash, Kominka, Rocka i Krzysia Gonciarza. Jeśli wciąż Wam mało, to na naszych profilach fejsowych publikujemy czasem różne fotki z danej chwili. Enjoy :)

Komentarze do wpisu: 88 Napisz komentarz

      1. oj to skrót myślowy był. Ale racja, będę bardziej konkretna następnym razem. I nic jeszcze straconego, bo w każdym mieście będzie tablet do wygrania u innych członków ekipy. A mamy jeszcze plecaki i telefony. Dużo dobra. :)

  1. Damian napisał(a):

    A czy ta usługa nie kosztuje czasem kilkaset złotych na raptem 3 dni? Czy to porównanie cen, uwzględnia sam koszt aktywowania usługi?

  2. Aleksander Dębowski napisał(a):

    Szkoda. Sam napisałem bardzo długie ale potem przeczytałem, że ma być w jednym zdaniu więc tak też zrobiłem.

  3. Adam Guszczyński napisał(a):

    Co do chmurek to
    Kominek: Angielskie jedzenie jest okropne ale ty Krzysiu wygladasz smakowicie…

    A miny Pana Krzysztofa nie trzeba komentowac

  4. Andrzej napisał(a):

    Dymek do fotki:
    Komin do Krzycha: „Gdybyś miał większe cycki, to bym ci się oświadczył.”

    Ale plecaka nie potrzebuję. ;)

  5. Anka napisał(a):

    Gratulacje dla Mateusza :)))
    Love Paryż :D Właśnie dzisiaj kolejny raz dzięki StreetView chodziłam jego uliczkami i odkryłam że mogę zwiedzić nawet niektóre obiekty od środka ;)
    Nakarmcie ode mnie wróble w ogrodach Tuileries ;)

  6. Karolina Łabędzka napisał(a):

    Gratulacje, zgadzam się że nagroda zasłużona :) A jak to się stało, że akurat Was wybrali do tej misji orange? Był jakiś konkurs, czy też kierowano się popularnością bloga? A może był jeszcze inny czynnik? Ps. Lonsyn jest piękny <3

Dodaj komentarz