Napełniam Was wieczną, wieczną miłością!

Wczoraj w nocy oglądaliśmy go z Mścisławem przez godzinę. Da się. Jest boski.  Wróżbita David przebija nawet wróżbitę Macieja. Przypomina mi trochę Patricka Jane’a z serialu Mentalist. I chętnie bym go spiła, żeby się przekonać, czy on naprawdę w to wierzy, czy raczej świadomie zbija kasę na idiotach. Davidzie, czy mnie czytasz? :)

Komentarze do wpisu: 10 Napisz komentarz

  1. Prawdziwą „fazę” łapie się dopiero po 2-3 piwach (w zależności od głowy), duże prawdopodobieństwo, że samemu się wykręci do niego numer… Hipnotyzujący seans

    1. ja na trzeźwo też tarzałam się w łóżku :) Widać mam słabą głowę… Nawet zapalił mi się w głowie pomysł, żeby założyć sobie taki kanał w necie i dawać ludziom porady w podobnym stylu. W końcu mam papiery na Reiki. :>

      1. Ja też tarzam się… na kanapie, trzeźwym będąc. Natomiast „pod wpływem” zaczynam Davida *słuchać* z uwagą i siedzę, pogrążony w jego wizjach i przepowiedniach… „A truly religious experience”.

  2. Rilla napisał(a):

    Kiedyś po imprezie, pijąc poranną kawę, oglądaliśmy go z kumplem przez dwie godziny. Na początku towarzyszyło nam zażenowanie, ale potem naprawdę się wkręciliśmy. Te jego uśmieszki! :D

  3. Seg, Twój własny kanał? Cudo. Ty byś dała radę :)
    Wystarczy wypracować taki uśmiech, gestykulację oczyszczająco-jonizujacą, znaleźć pomagierów (no anioły są, więc jakieś inne magiczne istoty musiałyby być, ale w różnych wierzeniach i religiach jest tego od groma w końcu).
    Ostatnio Dawid mnie rozczulił mówiąc coś w stylu „jutro będę dla was od godziny 12-tej. Chyba że zaśpię. Jeśli zaśpię, to będzie dla was wróżka Maria”. Naprawdę fajnie się pośmiać o 3 nad ranem. I to jeszcze z błogosławieństwem aniołów oczywiście.

Dodaj komentarz