Nie myj nóg w samochodzie.

Volkswagen i Nikkie (vlogerka makijażowa) zrobili takie wideo:

Kiedy zrobimy kampanię, żeby nie myć nóg w samochodzie? Albo nie zamykać oczu, nie grać w ping-ponga, nie oglądać meczu i nie golić pach? Myślę, że niebezpieczne jest też spanie, gdy się prowadzi, bo może dojść do wypadku. Tak się przeważnie dzieje, gdy ktoś nie patrzy na drogę.

W samochodzie można robić wiele rzeczy, za które egzaminator by nas oblał. Można prowadzić jedną ręką, sięgać do schowka, zmieniać płytę w trakcie jazdy, odkręcać butelkę, pić, jeść a nawet prowadzić kolanem. Można. Ale żeby to robić, trzeba mieć mózg i doświadczenie. Trzeba przejechać wiele tysięcy kilometrów, poznać różne warunki drogowe, przynajmniej raz wpaść w poślizg, mieć stłuczkę, sytuację ryzykowną. Trzeba po prostu poznać granice bezpieczeństwa, wyrobić w sobie pewne odruchy – a innych się pozbyć. To trwa. Latami. I bezpieczny kierowca to nie jest ten, który „nie maluje się w samochodzie” ani ten, który jeździ zgodnie z przepisami (czasem jeżdżenie zgodnie z przepisami tworzy ryzyko na drodze).

Przyczyną wypadków nie jest malowanie się za kółkiem. Jest nią głupota. Jeśli będziemy namawiać laski, żeby się nie malowały we wstecznym, to zaraz będą się malowały w bocznym. Jeśli i tego im zabronimy, będą sobie robić paznokcie. A potem wklepywać kremy w kufy. Albo pisać maile. Albo wymyślą jeszcze inny sposób na to, żeby się nie nudzić w drodze do pracy. Jeśli obniżamy limity prędkości w miastach, robimy dokładnie ten sam błąd. Oduczamy kierowców myślenia, dając im powiększającą się listę konkretnych, nagannych zachowań – zamiast uczyć ich odpowiedzialności.

Wymagajmy od kierowców myślenia. Jeśli trzeba, to testami IQ, trudniejszymi egzaminami, testami osobowości… Czymkolwiek, co sprawi, że nie trzeba będzie potem nikomu tłumaczyć, że warto patrzeć pod nogi, żeby się nie przewrócić.

Komentarze do wpisu: 13 Napisz komentarz

  1. Tak samo z picie. Lata kampanii „nie prowadź po pijaku” dały nam całe hordy kierowców jeżdżących na kacu tak morderczym, że nawet kąpiel w górskim strumieniu nie pomoże. Jeej.

  2. Skoro kurs prawa jazdy trwa miesiąc, a sam egzamin ok. 25 minut, a potem czujemy się mistrzami kierownicy to nie ma co się dziwić.

    Spot, sam w sobie przerażający.

  3. Większość wypadków samochodowych zdarza się w samochodach. Należy więc niezwłocznie zabronić jazdy samochodem!
    …po czym z niedowierzaniem patrzeć na wzrastającą liczbę wypadków drogowych z udziałem motocyklistów, rowerzystów oraz powracających bryczek konnych.

    A sam spot nawet mi się podoba :)

  4. Szczerze powiedziawszy, większe zagrożenie na drodze sprawiają pijani rowerzyści, jadący zygzakiem po szosie albo kierowcy TIR-ów – zmęczeni, niewyspani, niedożywieni, ucinający drzemkę nad kierownicą :/

    1. obawiam sie, ze to z kierowcami TIRow to nieprawda – oni maja tachografy, moga dostac mandat nawet 24 godziny po tym, jak zrobia przewinienie, a naprawde pilnuja godzin odpoczynku, kiedys przyjechal do nas Tirem kierowca z Turcji, twarz taka, ze nie chcialbys spotkac w ciemnej ulicy, znaczy w sensie, ze nie wygladal na uporczywie przestrzegajacego przepisow, tatuaze gangsterskie czy wiezienne, te klimaty. Pytal o droge do magazynu firmy, musial chwile poczekac i jak chcialem mu pokazac, zeby jechal za mna to powiedzial, ze teraz musi co najmniej godzine odczekac, bo jak pojedzie – bedzie mial nieprzyjemnosci z uwagi na tachograf. To juz predzej przedstawiciele handlowi sa przemeczeni, gnajac od klienta do klienta, rozliczani z wynikow, nabijajacy kilometrowke…

      1. To znaczy, ja zdaję sobie sprawę jak ciężką mają pracę kierowcy TIR-ów i ile kilometrów dziennie muszą przejechać, ale ilekroć słyszę o jakichś wypadkach drogowych, to w co trzecim przyczyną jest właśnie zaśnięcie kierowcy TIR-a albo zasłabnięcie w czasie jazdy, związane z ogólnym przemęczeniem, przesileniem organizmu. Ja wiem, że nie jesteśmy robotami i każdemu z nas może się to przytrafić, ale statystyki mówią same za siebie. Już nie mówię jakie cyrki odstawiają kierowcy autokarów…Z tymi tachografami to nie miałem pojęcia, ale dobrze, że idzie to we właściwym kierunku. Nie mam prawa jazdy, więc nie wiem, ale kiedyś był taki przepis, że ponoć w niedziele (w określonych godzinach) TIR-y nie mogły jeździć ruchliwymi drogami. Uważam, że dla dobra wszystkich uczestników ruchu drogowego, kontrole pojazdów oraz samych kierowców, powinny odbywać się znacznie częściej niż ma to miejsce teraz. Wówczas wypadków byłoby o połowę mniej!

    1. z oczywistosciami nie ma co dyskutowac, powiem bez krepacji – 90% kierowcow to … (tu wpisz dowolny epitet kojarzacy sie z bezmyslnoscia), a dodatkowo na tle innych krajow (a mieszkam o rzut beretem od Niemiec) wypadaja tragicznie… Nie mozna ich usprawiedliwiac, ze tyle ograniczen bezsensownych, ze drogi dziurawe, ze korki – korki powstaja z glupoty – jakby wszystkie samochody ruszaly jak wagoniki kolejki – w tym samym momencie, kiedy sie zapali zielone – kilka samochodow wiecej przejechaloby na swiatlach. Ale jak kazdy czeka, az ten z przodu ruszy, zeby dopiero wrzucic bieg – skutki tego sa jakie sa. To oczywiscie nie jedyna cecha ktora nam przysparza zatorow, planowanie, genialnie zaplanowane studzienki na zupelnie nowej drodze, wymuszajace slalom… dlugo by wymieniac, coz, ludzie ludziom zgotowali ten los..

  5. Każdy może przy odrobinie chęci założyć statystyki, które będą się różnić od innych, jak w linkach powyżej. Gdybym ja prowadził statystyki to byli by tam przechodnie, którzy wchodzą na przejście bez zatrzymania i jakiejkolwiek oceny sytuacji. Rowerzyści omijający studzienki czy też użytkownicy włączający się do ruchu. Skuterowcy w wieku do 20 kilku lat, podobnie jak ci, którzy bezpieczną odległość między autami uważają za miejsce na ich samochód. Ludzie przeceniający swoje umiejętności i ludzie bez umiejętności. Ktoś powie, jeśli osoba ma prawo jazdy to jakieś musi mieć… 2 przykłady: sąsiadka dekadę temu zdała egzamin prawa jazdy za pierwszym razem, a maluchem nie potrafiła wjechać do bramy ogrodowej ani przodem ani tyłem, bramy, gdzie zmieściły by się dwa auta razem. Siostra(50l.) kolegi musi mieć auto z automatem bo nie potrafi włączać się do ruchu i jednocześnie zmieniać biegów, oceniać sytuację i kierować pojazdem. Nie prędkość zabija tylko brak wyobraźni, nuda i monotonia za kółkiem, która powoduje rozstrojenie koncentracji na tym co się dzieje dookoła, jak choćby głupie ruszanie z pod świateł. Fotoradary stacjonarne i przyczajone misiaki to nie egzekwowanie bezpieczeństwa tylko nabijanie kasy gminie czy miastu. Swoją drogą, że przepisy po coś są i należy się ich w miarę trzymać, nawet na pustej i prostej jak stół drodze, bo nigdy nie wiadomo co może wyskoczyć. Mam jedną zasadę jechać tak, aby dojechać w jednym kawałku do domu. Na marginesie, już nigdy, nie będę tu oglądał filmików w słuchawkach na pełnym głosie ;) idę sprzątnąć kawę.

Dodaj komentarz