Są dwa rodzaje kobiet. Ja jestem tą drugą.

To jest zupełnie proste i oczywiste. W naszym świecie są dwa rodzaje kobiet: te które zaczynają dzień od yogi, dietetycznego śniadania lub pisania pamiętnika – oraz te, które nie mają na takie pierdolenie czasu, bo muszą pracować, wychowują dzieci lub po prostu mają ciekawsze rzeczy do roboty. Ten drugi gatunek to wszystkie moje znajome, przyjaciółki, rodzina i ja sama. Ten pierwszy gatunek jest gatunkiem mitycznym, niespotykanym na żywo, a jedynie w czasopismach, reklamach i polskich filmach z Zakościelnym lub innym Szycem.

Dlatego tak urzekła mnie ta reklama.

Ale nie tylko ta reklama pokazuje rozdźwięk pomiędzy tym jak jest – a tym, jak się mediom / agencjom marketingowym / scenarzystom wydaje, że jest. Albo, co gorzej, jak by chcieli, żeby było. Bo ten wizerunek kobiety jako pustostanu umysłowego o pięknej, nieskażonej refleksją główce, długich gładkich nogach oraz wielkim zamiłowaniu do gotowania i sprzątania jest od kilkudziesięciu już lat lansowany jako ideał kobiety. Dodajmy do tego tysiąclecia patriarchatu i bum, mamy pokłosie w postaci takich artykułów.

2016-05-03 12.11.44

Jakoś nie spotkałam się z podobnymi radami dawanymi mężczyznom. Nie sądzę też, by komukolwiek aparycja (a wszystkie punkty artykułu traktują o wyglądzie) znacząco utrudniała robienie kariery, o ile oczywiście nie mówimy o jakimś skrajnym zaniedbaniu lub zawodzie ściśle z nią związanym. Sęk w tym, że artykuł nie dotyczy wcale pracy hostessy, modelki lub nawet pracownika bezpośredniego kontaktu z klientem. Nie. On jest skierowany do takiej przeciętnej kobiety. Możemy się domyślać – do pracownicy biura. I naprawdę, przysięgam Wam, z punktu widzenia koleżanki z pracy oraz pracodawcy – głównym problemem, dla których ktoś w pracy nie awansuje lub nie utrzymuje w ogóle swojego stanowiska, jest BRAK KOMPETENCJI. Ale nie tylko.

12 błędów, które utrudniają twój awans – lista odporna na stereotypy płciowe
  1. Brak kwalifikacji lub kompetencji w danym stanowisku.
  2. Brak rozwoju, szkolenia się, bycia na bieżąco.
  3. Nieumiejętność pracy w grupie i współpracy z innymi działami.
  4. Spóźnianie się do pracy, zawalanie terminów.
  5. Brak chęci do pracy, entuzjazmu, ciągłe utyskiwanie i uciekanie od obowiązków.
  6. Zbyt często popełniane błędy, które źle wpływają na firmę / kampanię / relacje z klientami. Czasem wystarczy jeden duży błąd.
  7. Niesłowność, nielojalność, zawodzenie zaufania współpracowników, szefów lub klientów.
  8. Opierdalanie się w pracy.
  9. Podejście „nie umiem”, „nie da się”.
  10. Historia częstych zmian pracodawcy, negatywne opinie od innych ludzi, duże fakapy w przeszłości.
  11. Niespełnianie oczekiwań stawianych wobec kandydata na wyższe stanowisko, o które się ubiegasz.
  12. Nieubieganie się o awans (tak, to bardzo częsty błąd ;)).

Wracając do tematu: są dwa rodzaje kobiet. I ten pierwszy rodzaj, ten z reklamy, nieistniejący, sztuczny niczym życzenia świąteczne Dudy – stawia na wygląd w pracy, żyje pozorami, chodzi w gorsecie stereotypów rodem z dziewiętnastego wieku – i ma być dla nas, normalnych kobiet, obiektem westchnień i zazdrości. Mamy chcieć takie być i codziennie się biczować, że takie nie jesteśmy. A wszystko po to, by kupować produkty reklamowane przez ten ideał, bo dzięki temu jesteśmy o krok bliżej. Sęk w tym, że ja nie chcę być tą kobietą. O wiele bardziej podoba mi się ta prawdziwa, ambitna, zabiegana, energiczna, skupiona na swoich pasjach, rodzinie lub pracy, prawdziwa, nieścieląca łóżka, z pomiętą bluzką, wiecznym brakiem czasu i kacem po piątkowej popijawie, na której celebrowała swoje sukcesy. To jest dopiero postać. To jest moja bohaterka. Taka chcę być i, do cholery, taka jestem.

A ty?

Komentarze do wpisu: 22 Napisz komentarz

  1. Natalia Szcześniak napisał(a):

    Nawiązując do pytania na końcu: no jasne, że tak! Też nie mam wśród moich znajomych ani jednej z typu 1 (chyba, że jakoś ukrywają przed światem tą swoją idealność). Jednak wydaje mi się, że cały czas największą przeszkodą jest nasza patriarchalna kultura i wychowanie panien jako cichych i grzecznych.

  2. Te pierwsze muszą być przerażająco nudne, jeśli w ogóle istnieją. Chyba bardziej zirytował mnie ten artykuł – co ma wspólnego tkanina z awansem? Z resztą jest mnóstwo kobiet sukcesu, które właśnie robią wszystko nie tak, jak w artykule, ale z rana na pewno nie mają czasu na cokolwiek.

    1. Paula napisał(a):

      Ja też od razu zwróciłam uwagę na te tkaniny :D „Ma pani świetne kwalifikacje, radzi pani sobie w stresowych sytuacjach, umie być liderem, jak również pracować w grupie, do tego jest pani bardziej wydajna niż reszta zespołu, ma pani świetne wyniki – dostałaby pani awans od ręki, gdyby nie to chu*owe dobieranie tkanin” – powiedział nikt nigdy. Te rady są zupełnie z dupy, nic o rzeczywistej pracy, tylko o fatałaszkach.

  3. Paula napisał(a):

    Miałam etap w swoim życiu, kiedy byłam tym pierwszym typem. Naprawdę! Zrywałam się godzinę wcześniej, żeby zrobić super-ekstra-zdrowe-glutenfree-wegan-bezlaktozowe śniadanie. Jak akurat nie musiałam być w robocie ani na uczelni z samego rana, to jeszcze bladym świtem ćwiczyłam. I robiłam sobie plan żywieniowy na cały dzień. I coś tam jeszcze, nie pamiętam do końca, bo przeszłam ten etap traumatycznie. A trwał dokładnie 3 dni, dopóki nie zdałam sobie sprawy, że chyba mnie pojebało i że nie mam czasu na takie pierdoły. Tylko mój Chłop się cieszył, że może i syf, ale przynajmniej było w domu jedzenie z rana :D

  4. Aż skojarzył mi się oglądany wczoraj film: „Histeria”. Jeszcze do 1954 kobiety zbyt wygadane, emocjonalne, ekstrawertyczne, pewne siebie, głośno wyrażające swoje zdanie mogły być zdiagnozowane jako… chore na histerię. Aż boli! Ale od lat 50. XX wieku wcale nie minęło przecież aż tak wiele czasu…

  5. Do rozlewu krwi zabrakło jednego słowa – instagram :)
    Tam się żyje idealnymi życiami, chwali idealnymi „rzyciami” i wszystko kwituje słowami: „nikt nie jest doskonały, ale dlaczego by nie spróbować?”

    Bo jeśli…

    Masz potargane włosy i zarzucasz komuś sztuczność – na bank jesteś nieszczęśliwa!

    Masz niepomalowane paznokcie – pewnie nikt Cie nie kocha!

    Masz odrosty – szkoda mi Cię!

    Dołącz do idealnych lasek z insta już dziś!

    Schudłaś 10 kilo? Wreszcie możesz pokazać gołą dupę w stringach!

    Czy to nie wspaniałe?

    Urodziłaś dziecko? Masz pełne prawo pokazać gołe cycki (ale do jednego musi być przyssane dziecko).

    Czy to nie piękne?

    Możesz wszystko!
    :P

  6. CiotkaSamoZło napisał(a):

    Damn, tak sobie przejrzałam ten arcymądry artykuł, którego zdjęcie wstawiłaś i wychodzi na to, że powinnam dopłacać pracodawcy za to, że pozwala mi przychodzić do biura :D
    – tak, zdarza mi się mocniej umalować, szczególnie usta
    – tak, mam słabość do markowych torebek, kosmetyków, okularów
    – tak, bywa, że użyję mocnych perfum (mój signature scent jest mega trwały, cóż mogę na to poradzić?)
    – tak, zdarza mi się mieć odrosty

    Jak ja to robię, że od kilku lat pracuję na stanowisku kierowniczym, jestem docenianym pracownikiem, awansuję, inwestuje się w mój rozwój? „Cuda, panie” :D

    1. Mnie szokuje, że mężczyźnie na stanowisku wręcz doradza się mieć markowe produkty, żeby podkreślały jego prestiż.
      Seksizm, pani sąsiadko, seksizm.

  7. Niuchacz napisał(a):

    3 w porywach do 4 dni przykrywam łóżko kapą. Mam fazę.
    Zmywam jak nie ma miejsca.
    Biegam i ćwiczę jak mam czas.
    Gotuję też jak mam czas.
    Nie znam kobiet z reklamy. Nie chcę znać. Kobieta to ta, co robi ten klimat w domu, atmosferę, ciepły pachnący obiad i czystą łazienkę. Nie znam numer 1, znam same numer 2 – to chyba nasza polskość :)

  8. estera napisał(a):

    Hej, co jest złego w byciu ogarniętym, jedzeniu zdrowych rzeczy i ćwiczeniu jogi? Serio zdrowy tryb życia to taka pierdoła, na którą w ogóle nie warto tracić czasu? Troche mi niektóre komentarze tutaj przypominają bunt gimbazjalny :p Niektórym się nie mieści w głowie, że można robić te wszystkie rzeczy i nie być przy okazji tępą laską z nudnym życiem. Z tego co zrozumiałam, to chcesz walczyć z gorsetem stereotypów – a czy przypadkiem sama nie formułujesz pewnego stereotypu przez łączenie wybranych cech czy aktywności i zestawianie ich z pejoratywnymi określeniami?

  9. Ja mogłabym się nie malować, nie stroić, ale kurcze: ćwiczyć i zdrowo jeść to ja chcę! Właśnie zaczynam tak dzień: jem fit i robię 100 brzuszków – to lubię :)
    Masz jednak rację, że nie możemy się podporządkować stereotypom… Po co? Trzeba robić to, co nas rozwija (moją drugą pasją jest fotografia) i dążyć do spełnienia swoich własnych aspiracji, nie czyichś. A w pracy/szkole (na razie studiuję) to chyba przede wszystkim obie płci powinny być sumienne i nie lekceważyć obowiązków, wtedy jest ok :)

  10. Jagoda Ol napisał(a):

    Segritta to mądra dziewczyna tylko czasem opowiada szowinistyczne lifestylowo pierdolety. Chyba doskonale wiesz w jakim zapyziałym świecie przyszło Nam żyć, na pewno przyjdzie czas kiedy mignie Ci przed umysłem refleksja, że trochę wysiłku na podłodze czy w kuchni ma sens, a nawet jeszcze większy sens. Dlaczego 2w1 odpada? Takie są moje bohaterki. Dzieciakowi wyjdzie na dobre gdy matka i ojciec będą w stanie niegasnącej formy. Trochę pogłębionej refleksji nie powinno Ciebie zaboleć, jesteś zbyt mądra na takie powierzchowne opiniątka.
    Pozdrawiam Seg, bez urazy.

  11. Ej, ale ja naprawdę zaczynam dzień od pisania pamiętnika i zdrowego śniadania, chociaż jogę akurat wolę wieczorem robić ;) Każdy ma inne obiekty westchnień, ja za zabieganiem nie wzdycham. Choć za sprzątaniem i prasowaniem akurat też nie.

Dodaj komentarz