Szort 55

Nie wiedziałam, że można być tak szczęśliwym.
Wiosenny poranek, przede mną wizja lata, śpiew ptaków za oknem, za mną pewne oparcie mężczyzny i opiekuńcze ramię przygarniające mnie bliżej. W moim objęciu zaś kulka ciepła, wtulona we mnie, śpiąca, spokojna. Dwa uśmiechy rzęs. Rozchylone, koralowe usta. Skórka pokryta meszkiem, jak brzoskwinia. I ten zapach, wspaniały, ufny, szczenięcy, mleczny, którym chcę się codziennie perfumować. Przelewa mi się w ramionach. Pochrapuje, śpiąc. W głowie układają się wspomnienia, które będzie pamiętał, nawet jeśli o nich zapomni, bo zadecydują o jego wzorcu szczęścia, rodziny i spokoju. Potem jakiś głośniejszy dźwięk go wybudza i otwiera oczy. Marszczy nos. I uśmiecha się zaraz.
Matko, co to za uśmiech jest!
Nie wiedziałam, że można być tak szczęśliwym.

Dodaj komentarz