Życie po trzydziestce jest lepsze!

DSC03427-kopia

Dziś kończę 31 lat, czyli oficjalnie jestem „po trzydziestce” i nie można mnie już nazywać ryczącą czydziechą. Czydziechojedynką najwyżej. MILFem (jak księżna Kate) – jeszcze nie. A, i wciąż można mnie nazywać żeńską wersją gothicowego orka, jak to kiedyś celnie określił czytelnik Kominka. To będzie wieczne :)

Dostałam niedawno maila od czytelniczki, która (mając niewiele ponad 20 lat) podziękowała mi za dodanie jej otuchy, że po trzydziestce też można żyć i się bawić i mieć się dobrze. Bo dla niej to jest już wiek starczy. Właściwie powinnam już rezerwować sobie miejsce na cmentarzu. Znajomi, dowiedziawszy się o tych podziękowaniach, skrzywili się, ale dla mnie to wyznanie było zupełnie zrozumiałe, szczere i wyzbyte jakiejkolwiek złośliwości. Tak – gdy miałam 18 lat, trzydziestka wydawała mi się wiekiem nader dorosłym, zbyt dorosłym wręcz. To moment, gdy się już odchowuje dzieci, chodzi do pracy w korpo i liczy lata do emerytury. A tymczasem tak naprawdę – nic się nie zmienia. Bo choć MR od jakiegoś czasu chciałaby być już babcią, to ja te dzieci ciągle w czasie odwlekam. A że niedobry moment teraz, a że chcę do Buenos polecieć na pół roku i gdzie ja tam będę z

male DSC03439 (kopia)

dzieckiem tango tańczyć, a to że faceta teraz nie mam, a to że mam, ale po chuj nam dzieci. W końcu uznałam, że mój stan psychiczny teraz niewiele się różni od tego stanu, który miałam w wieku 20 lat i nie będę się z żadnym dzieckiem spinać, najwyżej dzieci nie będę miała i trudno. Albo tuż przed menopauzą pójdę się łajdaczyć. Jak będzie to będzie, jak nie będzie to trudno. Jestem więc przykładem zupełnie niedorosłej kobiety w mojej nastoletniej wizji dorosłości. Zaraz zaraz… czy ja powiedziałam, że nic się nie zmienia po trzydziestce? To nieprawda. Zmienia się. Na przykład seks jest lepszy. Tak, to nie mit. Jak porównam sobie seks sprzed dziesięciu lat do seksu teraz, to świat i ludzie… A będzie jeszcze lepiej. Zaczynam rozumieć związki starszych panów z młodymi dziewczętami i starszych kobiet z młodymi chłopakami. Oni się wtedy po prostu dobrze dopasowują seksualnie! :)

Tyle się teraz w moim życiu dzieje. To nie jest kwestia wieku, ale odejdźmy już od tematu wieku, bo to najmniej istotne. Urządzam sobie mieszkanie, do którego wprowadzę się prawdopodobnie w sierpniu. Jednocześnie kocham ten remont – i go nienawidzę. Wlecze się jak pięciolatek na mszę, kasę pożera jak Górecki burgery, ale to jednak tak przyjemne, wybierać sobie kolor podłogi, projektować kuchnię i wymyślać układ ścian. To będzie przepiękne mieszkanie, eklektyczne, jasne, domowe i… stworzone do nagrywania wideo, bo to mój kolejny cel: nagrywać vloga. Zupełnie mi to jeszcze nie idzie, peszę się przed kamerą, daję pożywkę hejterom i nie umiem posługiwać się tymi amatorskimi programami do montażu. Ale zrobię to. Pójdę śladami Krzysia Gonciarza i Rocka, będę gadać do ludzi na youtube. Hell yeah. Na dniach jakoś zobaczycie próbkę tego, co nagrałam w Portugalii.

A skoro Portugalia… Cudna była ta podróż z Fash i Kominkiem. Uwielbiam tych ludzi, którzy tak inni ode mnie (i od samych siebie), stanowią moją grupę wsparcia, mój prywatny kabaret, moich przyjaciół w blogowaniu – i z którymi po raz kolejny mogłam wyjechać w fantastyczne miejsce. Z miejsca zakochałam się w Portugalii, która bije na głowę Hiszpanię, jest radosna, piękna i wyluzowana. Pojechaliśmy razem na BastardoTrip zaledwie kilka tygodni po innej wspólnej akcji, jaką była Misja Orange Travel, na której z kolei miałam szczęście poznać Rocka i Krzysia. Rozrasta nam się Komfagritta ;) W ramach kampanii rozsypano po Polsce nasze billboardy i teraz, jadąc przez Warszawę, widzę samą siebie na wielkich reklamach roamingu w Orange. Dziwne to uczucie. Mąż Zielaka – mój przyszywany tata (nie pytajcie, to patologiczna rodzina) mówi, że jest ze mnie dumny, że stoję na wylotówkach Warszawy i tak zarabiam, bo tam najlepszy ruch i widać, że mam żyłkę do interesów. ;)

DSC03495
Samojebka lvl 3 na tle podświetlanych zdjęć z kampanii Orange Travel w Multikinie.

Poza przyjaciółmi, którzy dzwonią z „widziałam cię na Toruńskiej”, mam też kilku, którzy mówią „widziałam cię w Twoim Stylu”. Kolejna super przygoda – tym razem z pozowaniem, przebierankami i całym zamieszaniem przed, w trakcie i po sesji fotograficznej w profesjonalnym wydaniu. Gdy ludzie z Somersby zaproponowali mi sesję zdjęciową, byłam przekonana, że chodzi o kilka zwykłych fotek do gazety, a okazało się, że to naprawdę projekt na bogato. W sumie powinnam się była domyślić po nazwisku fotografa, bo Łukasz Murgrabia zwykłych fotek nie robi. Jesteśmy więc z Gonciarzem i Kominkiem na przepięknym, trochę rysunkowym zdjęciu w Twoim Stylu, do którego to zdjęcia przygotowania trwały miesiącami. Suknia w stylu Marii Antoniny szyta i projektowana specjalnie na sesję i dla mnie miała tak okrutny gorset, że podczas zdjęć oddychałam dwa razy szybciej niż zwykle i gdybym musiała spędzić w niej dłużej niż kilka godzin, pewnie bym zemdlała. Właśnie dlatego nie dziwi mnie już, że kiedyś kobiety były takie mdlejące. To przez gorsety! Kilka momentów z tej sesji wyjątkowo wbiło mi się w pamięć. Na przykład to, że chciałam sobie zrobić herbaty, więc podeszłam do stołu z kateringiem i sięgnęłam po filiżankę. Wtedy Łukasz kazał mi ją odstawić i krzyknął „herbata dla Matyldy!”. Ktoś zajął się tą herbatą a Łukasz powiedział mi, że jeśli na coś mam ochotę albo czegoś mi trzeba, to mam mówić, bo ja tu jestem od wyglądania dobrze a nie od robienia sobie dobrze. To była dla mnie dość zabawna zamiana ról, bo przywykłam do bycia w organizacji eventów, obsługi ekipy jako kierownik produkcji lub do zwijania kabli w studio filmowym – a nie do bycia „gwiazdą”, której coś się podaje. Nie będę ukrywać – to dość krępujące, ale zabawne. Tia. Gwiazdą być… :) Pamiętam też moment, gdy stylista wyjął z torby pudełko po zielonej herbacie i aż do momentu upinania fryzury nie wiedziałam, po co mu ta herbata. Okazało się, że to pudełko było …stelażem dla moich włosów. Tak. Magia się rozwiała. Ja nie mam tyle włosów na głowie. W środku tej konstrukcji jest kawałek kartonu. Jeśli chcecie się przyjrzeć zdjęciu w szczegółach, wejdźcie sobie w aplikację konkursową w tej notce, bo można w niej mocno przybliżyć fotografię wraz z jej detalami. Tyle pracy w to włożono. Wszyscy mieliśmy zdjęcia robione oddzielnie, na studyjnym, białym tle, ja stałam na takim budowlanym podnośniku a detale zdjęcia zostały dołożone w postprodukcji. Ekhm.. to znaczy… nie… naprawdę laliśmy Somersby tym zakręconym strumieniem. Dużo prób było ;)

somersby foto

Przełom wiosny i lata to też taka mała duma z faktu, że napisał o mnie Artur Włodarski – doskonały dziennikarz, autor rewelacyjnego wywiadu „Sekrety Ewolucji Kochania i Swawolenia”, który polecił mi kiedyś mój przyjaciel. Spotkałam się z Arturem na tarasie Agory, czyli w miejscu, w którym spędziłam wiele godzin, gdy pracowałam jeszcze w Gazecie.pl. Wywiad, który miał trwać godzinkę, przedłużył się do kilku godzin, bo Artur jest tym typem człowieka, przy którym czas leci szybko i błogo. I tak moje nazwisko znalazło się w długim tekście w Gazecie Wyborczej – czyli w dzienniku, który ma dla mnie duże znaczenie, bo towarzyszył mojej rodzinie od zawsze i z dzieciństwa pamiętam chwile, gdy mama siadała z Wyborczą i kawą, oddając mi część stron po przeglądania. Czytałyśmy ją razem, była i jest dla mnie symbolem polskiej prasy politycznej. Teraz co prawda przerzuciłam się całkowicie na internet, ale wciąż mam do Wyborczej duży sentyment. Nie wiem, czy rozumiecie ten rodzaj dumy, ale obecność w gazecie, którą pamięta się z dzieciństwa, jest bardzo przyjemnym doznaniem. To takie małe spełnienie marzeń, podobnie jak mój artykuł w Playboyu, do którego chciałam pisać jako dziecko (wciąż – nie pytajcie – to patologiczna rodzina!) i co się urzeczywistniło w czerwcu kilka lat temu. Jeszcze tylko chcę być w encyklopedii PWN i mogę umierać :)

DSC03679

To taki wspaniały dla mnie czas. Wreszcie żyję z tego, co lubię – z pisania i publikowania całkiem moich tekstów, których nikt nie cenzuruje i które zależą tylko ode mnie. Bo zależą. Wbrew temu, co myślą hejterzy, każdy mój tekst, nawet ten, na którym zarabiam, jest mój, jest prawdziwy i nikt nie ma prawa zmienić mojej opinii na jakikolwiek temat. Mam tyle propozycji reklamowych, że mogę z łatwością wybrać tylko ten odsetek z nich, które mi pasują i na jaki temat chcę się wypowiedzieć. Czuję się dzięki temu wolna, więc bawią mnie dyskusje o wolności i niezależności blogerów, na które rzekomo negatywnie miałyby wpływać reklamy. Jest wręcz przeciwnie. Właśnie dzięki nim mogę skupić się na pisaniu i pisać tylko o tym, co lubię oraz robić to, co sprawia mi frajdę. Czytam czasem komentarze na fejsie, komentarze tutaj i ogólne dyskusje o blogerach w internecie. Ludzie mówią, że żebyśmy się tak nie cieszyli, bo mamy pięciominutową slawę gwiazdek i zaraz zgaśniemy. Na Bug, czemu mamy się nie cieszyć? :) Nie wiem, ile to potrwa. Nie wiem, jak długo będziecie chcieli mnie czytać, ale najwyżej wrócę do poprzedniej pracy, która też zła nie była. Albo napiszę książkę. Zawsze chciałam napisać książkę. Przeczytalibyście książkę tej samej mordy o wyglądzie żeńskiej wersji gothicowego orka? ;) Jak nic nie wypali, to pojadę do Buenos, na Sycylię albo Kostarykę i zatrudnię się jako barmanka w jakimś barze. Barmanką też zawsze chciałam być, nie licząc starszaków w przedszkolu, gdy pani przedszkolance powiedziałam, że jak dorosnę, to będę striptizerką (po raz ostatni – nie pytajcie – to patologiczna rodzina). Zaczęliśmy też grupowy projekt growy z bandą ludzi, którzy się na grach nie znają. Ruszył wczoraj, jest młody i nie wiadomo, co z niego wyrośnie, ale już mi tam dobrze. Nazywa się Casuale i ma Himena.

A propos Sycylii, lecę tam dziś. W prezencie urodzinowym trochę, choć przez przypadek, zabiera mnie tam przyjaciel. Będziemy podrywać Włochów (no dobra, on będzie podrywał Włoszki), jeździć po wyspie (wynajmujemy samochód!), robić zdjęcia, nagrywać vlogi, jeść owoce morza, łajdaczyć się i śpiewać Nessun Dorma, układając się do snu pod gołym niebem na jakiejś plaży przy Taorminie. Dokładnie tak sobie wyobrażam wymarzone wakacje. Tylko nie wiem, jak tam będzie z internetem, więc mogę Wam na te 10 dni zniknąć z sieci, ale obiecuję, że narobię materiałów na wpisy po powrocie.

Dziękuję Wam, że jesteście ze mną. Nawet nie wiecie, z jaką niecierpliwością czekam zawsze na komentarze po publikacji notki i jak wielką frajdę sprawia mi ich czytanie. Ta frajda właśnie przede mną.

Wasza rycząca czydziechajedynka.

Komentarze do wpisu: 51 Napisz komentarz

  1. bazyllia napisał(a):

    słońca, miłości i żeby uśmiech nigdy nie schodził ci z twarzy :) spełnienia marzeń siostrzyczko <3 <3

  2. Aleksandra Kolanek napisał(a):

    Seg, wszystkiego dobrego! Ciebie się zawsze dobrze czyta i po niemal każdym wpisie zostaje jakaś taka pozytywna energia we mnie :)
    Udanego wyjazdu :)

  3. Anna napisał(a):

    Fajnie wiedzieć, że nie jestem jedyną trzydziestojednolatką z głębokim poczuciem dwudziestolatkowości :) Uśmiechu takiego zwykłego, codziennego, hejterów podatnych na argumenty i wiary w siebie i ludzi.

  4. aventia napisał(a):

    Seg, wszystkiego, co dla Ciebie dobre! Uwielbiam Cie czytac, Twoj blog jest przepelniony pozytywna energia. Chcialabym taka miec w wieku trzydziestu jeden lat ;)

  5. Wszystkiego najlepszego!
    Bardzo lubię Cię czytać i jest dokładnie tak jak piszesz – nawet wpisy na których zarabiasz są Twoje, a to niestety nie każdemu się udaje :)
    Baw się dobrze w tych Włoszech!

  6. Seg, spotkałam się kiedyś z młodszym ode mnie kolegą, który rzekł: „Kobiety po 30 są fajne, nie mają już w sobie genu wiecznej spiny.” I zapragnęłam być kobietą po 30! Takie „posuwanie” przez czas to ja rozumiem. ;) Sto lat & baw się dobrze! :)

  7. Kasiek napisał(a):

    Samych pozytywnych dni Seg! Uwielbiam Cię czytać, w końcu jest ktoś kto ma podobny światopogląd:) Po każdym Twoim wpisie chce się powiedzieć: Tak trzymaj siostro! Robisz to najlepiej!

  8. Patrycja Kowalska napisał(a):

    A ja Cię lubię za Twój styl ubioru. Nic na siłę, nic wymuszonego. Widać, że dobrze się czujesz w tym, co masz na sobie. Do tego te luźne fryzury, no można się zakochać:)

    1. justi napisał(a):

      Dokladnie! Jestes najlepszym dowodem na to, ze nie trzeba miec tony makijazu (w dodatku zrobionego przy uzyciu kosmetykow Channel), nie trzeba swiecic torebka od MK a miec zwykly, niewymuszony stroj i byc niesamowicie seksowna! za kazdym razem, gdy patrze na twoje zdjecia nie moge oderwac od nich oczu!

  9. Moja kochana Seg. Nigdy nie zapomnę pewnego długiego deszczowego poranka, tuż przed jakimś egzaminem btw, gdy znalazłam twój blog z paryrza. Wiele się nie pouczyłam:)! I w zasadzie do dziś lubię tam wracać, ten stary szablon działa jak wehikuł czasu. Parę lat od tamtej pory minęło, ja nadal Cię czytam i, wiesz, niesamowicie miło jest mi obserwować jak fajnie się rozwijasz i robisz te wszystkie niezwykłe rzeczy. Zwłaszcza że pamiętam czasy, gdy jedyną rzeczą, która przypominała reklamę na blogu, były te małe banerki z Adcośtam. A tu proszę! Seg na billboardach! Trzymaj tak dalej. Lofciam, Józia. :)

  10. Kamil Nowak napisał(a):

    To jak przyspieszona wersja autobiografii, która pokazuje, że można osiągnąć wszystko. Lubię takie teksty.

  11. Aggie S napisał(a):

    Wszystkiego najlepszego :) No i udanego wypadu.
    Twój blog i styl pisania są świetne. Trzymaj tak dalej.
    I niech dalej tak dobrze ci się wiedzie.
    PS. dobrze wiedzieć, że życie jednak zaczyna się po trzydziestce bo sama
    za kilkanaście miesięcy będę mogła się o tym przekonać :)))

  12. Eliza Gawin napisał(a):

    Nie wyobrazam sobie przestac Cie czytac i to pewnie nie nastapi, bo z kazda notka mam wiecej powodow do followania niz hejtowania.
    Juz jakies 3 latka jestes moim wzorem i zawsze bede zdrowo Ci zazdroscic i/takze aspirowac do takiego poziomu pewnosci siebie, stylu i sposobu bycia jaki zawsze masz. Dzieki Bug jestem mloda a czym skorupka… :)
    Gratsy!

  13. Rzeczywiście fajny wiek. Trzydziestolatkom najwięcej wolno i nie są traktowani jak szczyle, a jednocześnie nie są jacyś starzy i zgrzybiali. Moja siostra jest w tym wieku zresztą. Jeśli kiedyś się ożenię, to z trzydziechą.

  14. Seg, żeby dalej, przez najbliższe 31 lat, a potem kolejne 31, żyło Ci się tak szczęśliwie, jak dotychczas! :)
    PS: a co do dzieci to co się odwlecze, to nie uciecze, nie ma co się spieszyć :)

  15. Zbychu napisał(a):

    Zajebiście mieć 30+ lat – ‚ryczące trzydziestki’ to wszystkie w przedziale 30-39lat, także wciąż się zaliczasz.
    Pozdrawiam,

  16. Joanna Sobieszyńska napisał(a):

    Widzę, że jest Nas – błękitnych ptaków, więcej:) Ahh to podejście do
    życia – czyli głowa wciąż nabita tymi samymi marzeniami od przeszło 10
    lat:) Już nie mam 20 i widzę, że nigdy z tego nie wyrosnę i nawet nie
    chcę..Chociaż czasami bywa ciężko, nikt cię nie rozumie, dla wszystkich
    jesteś odmieńcem co nie chce założyć rodziny (bo przecież co można robić
    innego, po za tym razem łatwiej) ku uciesze rodziców, dziadków,
    sąsiadów, znajomych ze szkoły średniej i ku uciesze przyszłego męża
    nieroba intelektualnego – bo w mojej okolicy to oni stanowią
    większość;)
    Więc w marcu stuknie mi 30-stka, uwielbiam robić
    zdjęcia, pisać, czytać fajne książki – jest tyle ciekawych dziedzin
    czekających wciąż na odkrycie…
    Jestem 100 % humanistką,
    nigdy nie pogodzę się z faktem życia za 1600 brutto, a po 30 mam
    nadzieję – a raczej święcie w to wierzę, uda mi się spełniać swoje
    marzenia tak jak Ty to robisz:)
    Wszystkiego jeszcze lepszego niż to co masz w tej chwili:))

  17. Katarzyna Stachurska-Rexha napisał(a):

    Wszystkiego dobrego Mati!

    Btw Uwielbiam takie teksty – pisane prosto z serca i umysłu ;)

  18. kotylubiarybki napisał(a):

    I ja początkiem lipca przekroczyłam 31 :) Wcale mnie to nie boli, co więcej nie mam powodów, aby marzyć o cofnięciu się poniżej trzydziestki, jest dobrze jak jest, choć pewnie niektórym trudno w to uwierzyć … :) Nie mam dzieci i w najbliższym czasie nie mam ich w planach, wielkiego wesela nigdy nie będzie i zmiany nazwiska też nie – nie pochwalę się zdjęciami ani zmianą statusu na fejsie :P Zazdroszczę jedynie wypadu na Sycylię, bo w tym roku z uwagi na pracę mogę wybrać się jedynie na kilka imprez (a może aż, bo w końcu dzieci po kątach nie płaczą …. )

    życzę mocnego sycylijskiego słońca, dużo ładnych widoków (czyt. przystojnych mężczyzn) i mocnego wina !!!!

  19. Harrold napisał(a):

    No i znakomicie. Tak powinno wyglądać życie wolnego człowieka. Pomyślcie jak wszyscy byliby dla ciebie mili i uśmiechnięci do siebie, gdyby każdy miał chęć realizować swoje plany i marzenia. Podobnie jak to dzieje się tam, gdzie już dotarła cywilizacji.
    Może i u nas kiedyś tak się stanie i sposób na cieszenie się życiem prezentowany przez Seg stanie się powszechny. Czego sobie i Wam życze :) PS. Podobno 40 to też wypas :)

  20. Guest napisał(a):

    To takie zwyczajne i oklepane (i sama tego nie lubię), ale
    WSZYSTKIEGO najlepszego. Już wyjaśniam dlaczego decyduję się napisać tylko
    tyle.

    Takie ‘życzenia’ np. na facebooku, dla mnie nic nie znaczą,
    jeśli piszą je osoby z którymi tak na prawdę nie mam kontaktu. Masz urodziny i
    na tablicy jesteś zasypana nieskończonością haseł „sto lat”, „wszystkiego
    najlepszego”. I tyle.

    Ale Tobie świadomie i szczerze życzę tylko i aż wszystkiego
    co najlepsze. Bo Ty sama przecież wiesz doskonale czego pragniesz i co jest dla
    Ciebie najlepsze. I oby to wszystko Ci się udało, spełniło :)

  21. gola_pionierka napisał(a):

    Sto lat od ryczącej czydziechy:) Która wprawdzie jeszcze nie opublikowała nic w Playboyu, ale cierpliwie do tego dąży

  22. Sylwa napisał(a):

    To takie zwyczajne i oklepane (i sama tego nie lubię), ale
    WSZYSTKIEGO najlepszego. Już wyjaśniam dlaczego decyduję się napisać tylko
    tyle.

    Takie ‘życzenia’ np. na facebooku, dla mnie nic nie znaczą,
    jeśli piszą je osoby z którymi tak na prawdę nie mam kontaktu. Masz urodziny i
    na tablicy jesteś zasypana nieskończonością haseł „sto lat”, „wszystkiego
    najlepszego”. I tyle.

    Ale Tobie świadomie i szczerze życzę tylko i aż wszystkiego
    co najlepsze. Bo Ty sama przecież wiesz doskonale czego pragniesz i co jest dla
    Ciebie najlepsze. I oby to wszystko Ci się udało, spełniło :)

  23. Hania Szymczak napisał(a):

    A ja sobie na totalnego bezczela pożyczam niektóre Twoje zdjęcia na pulpit i tylko potem słyszę: a to kto?

    Czekam na czasy, kiedy przedszkolaki będą Cię rozpoznawać ;)

    Sto lat, z patologią oczywiście.

  24. Malgorzata Witkowska napisał(a):

    Od całkiem niedawna czytam Twojego bloga i podpisuję się obiema rękoma pod słowami Patrycji Kowalskiej i dodam, że oprócz, a nawet bardziej od Twojego niewymuszonego stylu ubierania lubię Twój niewymuszony styl pisania.

  25. Karolina Jarczewska napisał(a):

    Seg, Ja Cię po prostu uwielbiam i życzę urodzinowo, żebyś za rok napisała, ze jeszcze lepiej mieć 32 lata :)

  26. Ania napisał(a):

    Zawsze uśmiechu na twarzy, wiecznego optymizmu i mało życiowych zawirowań! Stóweczka!
    I wszystkiego dobrego dla wszystkich Ań – bo też dziś świętują;)

  27. miss vicious napisał(a):

    Dobra, Seg, czas na wyznanie: otóż ciesz tę japę żeńskiej wersji gothicowego orka (zaiste, bezcennym jest to określenie!), albowiem masz tu groupies. Ja jestem Twoją groupie. Okej, stosunkowo od niedawna, ale hu kers enyłej. Ciesz się podróżą, nagrywaj vlogi (MAMO, GWIAZDKA JEST W TYM ROKU WCZEŚNIEJ!), a z okazji urodzin to Ci życzę, żebyś się dorobiła w przyszłości większej ilości takich genialnych określeń na swój temat (jak już będziesz kiedyś w sędziwym wieku 40 lat na przykład to może pomyślisz nad wydaniem ich w zgrabnym tomiku – czytałabym pasjami). I żebyś się dalej cieszyła. I ewangelizowała w imię borze.
    I ten Himen… Ten Himen. Bug mi świadkiem – tak bardzo mnie kupiłaś.

  28. Tianzi napisał(a):

    Wszystkiego najlepszego i gratulacje :) A dla osiemnastek trzeba mieć trochę wyrozumiałości. Pamiętam, jak mając te 18 poszłam na studia i gdy naprzeciwko mnie usiadło dziewczę, przepraszam, w moich ówczesnych oczach stateczna kobieta wieku lat 23, to jej z fascynacją liczyłam zmarszczki na twarzy (nie wiem, czy je miała, ale ja je wtedy widziałam) i podziwiałam, że ma z tym brzemieniem odwagę siedzieć wśrod młodszych roczników :)

  29. Justyna Wawrzyńska napisał(a):

    No Seg, to teraz tylko czeka sie zakup kota :D bo kawalerke juz masz, hehehe.
    Żarty żartami… Sto lat :)

  30. Aśka napisał(a):

    Pamiętam jak Cię poznałam, jakieś 2 lata temu. Trochę mi zajęło przeczytanie wszystkich wpisów, każdy trafiał w sedno. Uwielbiam kobiety z takim podejściem do życia, mądrym, racjonalnym, ale mega luźnym. Twoja szalona wycieczka do Włoch była dla mnie wielką inspiracją, wciąż jest, bo to rzecz do spełnienia, wymarzona. Mój luby też Cię czyta. Musisz być świetną kompanką do życia, picia, tycia, mycia – po prostu Twoja energia, poczucie humoru i ten szeroki uśmiech mrużący Ci oczy sprawiają, że przy Tobie czuję się po prostu dobrze, chociaż nigdy przy Tobie nie byłam. Wszystkiego najlepszego.

  31. Michał . napisał(a):

    Niesamowicie sympatyczny i pozytywny post:) Uwielbiam zamykać przeglądarkę będąc doładowany solidną dawką pozytywnej energii z Twojego bloga. Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów, jeszcze więcej czytelników i wyjazdów! Mam nadzieję, że kiedyś będę miał okazję Cię spotkać i zrobić wspólną samojebkę lvl3! :*

  32. bartek napisał(a):

    Hej Segritta. Nie obraź się na to co napiszę i potraktuj jako komplement. Masz super cyc, aż miło popatrzeć :*

  33. Choć jestem u Ciebie stałym bywalcem już od dawna to dopiero dzisiaj komentuję pierwszy raz :)

    Bardzo lubię tutaj zaglądać, stworzyłaś pozytywny zakątek w sieci, pełen niewymuszonej „Twojości” która mi bardzo odpowiada, otwartości i bezpośredniości.

    Pozdrawiam i oby tak dalej!

  34. SzafaSkrajnej napisał(a):

    Ehh..też pamiętam to uczucie…przekroczenia boskiej trzydziestki..tylko troszku nie było jak świętować, bo 3 tygodnie wczesniej dziecie powiłam i dziwnie rozpruta byłam…ale na 40chę będzie bal , :-)))
    Oby nigdy nie kończyły ci się marzenia….

  35. Aga napisał(a):

    Wszystkiego najlepszego!
    Choć jestem od Ciebie młodsza o 3 lata, wciąż bliżej mi do studentki, a nawet licealistki niż do dojrzałej kobiety.
    A Twój opis wakacji i spania na plaży to mój ideał!
    Od jakiś 9 lat co roku wyjeżdżamy ze znajomymi na majówki i choć niektórzy mają już rodziny, jest to czas absolutnego luzu, 24h imprez i szaleństwa. M.in. dzięki takim wyjazdom udaje mi się nie zgrzybieć w codziennym świecie odpowiedzialnych ludzi.

  36. Nierobtegowiecej napisał(a):

    Przeczytalam Twoj wywod z….wytchnieniem?… Nie! Potwornosc, ciezko mi bylo, mialam stany maniakalno-depresyjne, ze „takiej sie to powodzi”, a ja szara myszka po trzydziestce Tyram jak wol i walcze o przezycie. ( o skladni zdan nie wspomne, te rzeczywiscie nadaja sie Tylko do plejboja;) ). Mocno koncentrujesz sie na sobie: boze jakie ja Mam zajebiste zycie! Ale kryje sie Za Tym zakompleksiony, wulgarny, na sile wysuszony humor ( pieciolatka do kosciola…eeee?) narcyzm! Tlumaczysz sobie, ze jest za wczesnie na zalozenie rodziny, ze niedoroslas-Phi Kochana kogo chcesz oszukac? Napisz po prostu, ze nie znalazlas odpowiedniego kolesia-to nie wstyd, tYlko takie czasy :(. Poza Tym ja nie jestem „chejterka” (nienawidze tego okreslenia, to Takie wiesniackie)…tylko komentatorka i krytykiem, nie mozna sobie w zyciu tylko slodzic…Prosze nastepnym razem przemysl to czym chcesz Nas zainteresowac! P.s. Milego dolce Vita !

Dodaj komentarz