Mój pierwszy trening biegowy

Jeszcze rok temu, gdyby ktoś mnie spytał, czy biegam, odpowiedziałabym „ludzie nie biegają”. Że to nudne i męczące. Ale z drugiej strony, gdyby mnie wtedy ktoś spytał, czy rzucę palenie – odparłabym, że tylko jeśli zajdę w ciążę. W ciąży nie jestem a już 3 miesiące nie palę, więc może warto spróbować biegania?

To chyba najbardziej naturalny sport dla człowieka. Dziś nie musimy gonić za zwierzyną ani przed nią uciekać, ale wciąż do biegu jesteśmy stworzeni. Wystarczy popatrzeć na dzieciaki, które trudno zatrzymać w miejscu lub zmusić do zwykłego spacerowania.

Niezaprzeczalną zaletą biegania jest też dostępność. Chciałabym grać w tenisa, ale do tego potrzebuję rakiety, kortu i przeciwnika. Nie wszędzie pogram w tenisa. A biegać mogę wszędzie, sama, z kimś, o dowolnej porze. Potrzebuję tylko butów. Na razie kupiłam sobie jakieś zwykłe, tanie buty do biegania za 100 zł przecenione z 300, żeby w ogóle zacząć. I już. Następnego dnia poszłam biegać. Jak było? :)

1. Po pierwsze zapomniałam o tym, gdzie będę trzymać telefon z muzyką. Bo przecież nie w ręku. Odpięłam od plecaka takie boczne coś w stylu „nerki”, ale i tak się majta a klucze dzwonią. Muszę wymyślić jakiś sposób na trzymanie przy sobie telefonu i kluczy. good looking guy

2. Nie mogłam przestać się uśmiechać. Jak kretynka. Jak ridiculously good looking guy. To trwało jakieś 15 minut, potem trochę przeszło. Wysiłek robi swoje ;)

3. Wybrałam trening interwałowy, czyli po pięciominutowej rozgrzewce marszem na przemian biegłam i maszerowałam przez minutę. Minuta biegu, minuta marszu, minuta biegu, minuta marszu… i tak 7 powtórzeń. Na koniec znów 5-minutowy marsz i… okazało się, że jestem daleko od domu, więc przedłużyłam sobie trening na drogę powrotną. Na przyszłość muszę lepiej sobie trasy planować.

4. Myślałam, że bieganie będzie mnie bardzo męczyło, ale okazało się, że te minuty biegu kończyły się… zbyt szybko. Miałam tak wiele energii, że mogłabym biec dłużej. Ale wierzę w sens tego planu i będę się go słuchać. Przez pierwszy tydzień (3 – 4 treningi) będę biegać po minucie.

5. Przy treningu interwałowym czuję się trochę głupio. Biegnę minutę, potem przechodzę do marszu i tak sobie myślę, że ludzie myślą, że się już zmęczyłam! A ja się nie zmęczyłam! Tylko głos w słuchawce mi mówi, ze mam przejść do marszu! Fash, która też zaczęła biegać, mówi, że ma tak samo. Że trochę głupio, że wyprzedza ludzi na chodniku, tylko po to, żeby zaraz zwolnić. Na pewno mają ją za złośliwą babę ze Staszowa.

6. Trochę głowa mnie bolała po biegu i tak szumiało w uszach. To normalne?

Dane mojego pierwszego treningu. Proszę się nie śmiać. ;)
Dane mojego pierwszego treningu. Proszę się nie śmiać. ;)

Piszę Wam o tym trochę nauczona doświadczeniem z rzucaniem palenia. Nie wiem, czy ogłoszenie tego zadecydowało o powodzeniu całej akcji, ale na pewno pomogło mi wytrwać w postanowieniu. Z bieganiem mam podobnie, choć nie chcę się jeszcze zarzekać, że to sport dla mnie, bo może po dwóch miesiącach mi się znudzi. Ale właśnie te dwa miesiące chcę mu dać. I będę biegać trzy do czterech razy w tygodniu. Tak właśnie. Trzymajcie mnie za słowo :)
A tak w ogóle to bardzo motywacyjnie pomaga mi Mateusz Jasiński swoją pisaniną. Jeśli planujecie zacząć biegać, koniecznie go poczytajcie. Na przykład tu: klik!

PS. Są też tacy ludzie, którzy biegania nie lubią w dość specyficzny sposó. Artykuł pana Zdorta (klik) został mocno skrytykowany wczoraj przez internety, ale mi się podobał. Stanowi bardzo ciekawy przedmiot analizy psychologicznej i mówię to zupełnie serio. Chętnie przeczytałabym kogoś, kto na zimno wziąłby pana redaktora pod lupę i zinterpretowałby jego słowa i retorykę. :)

Komentarze do wpisu: 35 Napisz komentarz

  1. ja miałam kilka miesięcy przerwy i się w sobie zebrać jakoś nie mogę. Codziennie mówię, że od dziś znowu biegam! I tak jakoś z dupą siedzę kolejny wieczór przed monitorem. Jeśli chodzi o ból głowy i zawroty to pewnie dlatego żeś nieprzyzwyczajona. Organizm Ci się dotlenił i to dlatego. Powinno przejść za drugim, trzecim razem :)

    1. Aleksandra L napisał(a):

      Też tak robiłam po paru miesiącach przerwy. Trzymam kciuki, żebyś wstała od tego kompa i znowu zaczęła :)
      A co do punktu nr 5, też tak mam przy swoich 3/3. Między innymi dlatego biegam po lesie. Ale już niedługo będziemy biegać bez przerw na marsz, więc nie ma się czym przejmować :)

  2. Anna Zet napisał(a):

    Ha! to ja nawet nie wiedziałam, że właśnie to co robię podczas biegania to interwały (mój debiut wczoraj) Trzymam kciuki za nas!

  3. Piona Seg! Zaczęłam biegać po tym samym artykule i z tego samego planu ;) Biegam wciąż regularnie, ale od jakichś trzech tygodni robię trzeci tydzień planu… no nie mogę przeskoczyć na 4 minuty biegu! Udało mi się do 3,5 zwiększyć ;) Oby Tobie szło łatwiej!
    PS. Też się głupio czuję zwalniając :D

  4. Isinlor napisał(a):

    To co bym Ci i innym początkującym biegaczom polecił na sam początek, to zapoznać się z odpowiednią techniką biegu. http://www.youtube.com/watch?v=zSIDRHUWlVo&list=PLJJTLcOti2Xp51VMZa0j8oxLl87PmAVFd Wielu ludziom tylko wydaje się, że potrafią biegać, podczas gdy tak często widziana przeze mnie technika lądowania na pięcie z wyprostowanym kolanem, to prosta droga do kontuzji.
    Poza tym w ramach motywacji: http://www.youtube.com/watch?v=MaKdd4Y6RZY&feature=share&list=PLD3E96E6C72EFE3D0

    A ja i tak będę polecał ludziom zamiast samego biegania cały triathlon: http://youtu.be/WFMyoOH46C8 Piękny sport :) .

    BTW – Co do ganiania zwierzyny :)

  5. Od fellatio do biegania… ;-) No i proszę – kolejna biegająca blogerka (bo Kominek chyba pierwsza zaczęła ;-) Ja też zaczynam, a co! Seg, zdradzisz co to za soft tak ładnie Ci to wszystko wyliczył? :-)

  6. Maja Sieńkowska napisał(a):

    Haha, też na początku przygody biegowej dziwnie się czułam podczas marszu i nie mogłam się doczekać, kiedy w końcu będę biegła i biegła i biegła. Wizualizowałam sobie to, że za 30 dni już biegnę i się nie wstydzę. Jakoś dałam radę. :)

  7. Jakaś wiosenna mania z tym bieganiem, na jakiego bloga nie wejdę to prezentują buty i biegają… a poważnie – życzę wytrwałości :) ja wciąż nie mogę oderwać tyłka od kanapy :/

  8. disqus_edmHzA9lKb napisał(a):

    Z tą naturalnością to nie wiem, bieganie jest okrutne dla stawów, kręgosłupa… nawet w dobrych butach do biegania.

  9. Stasiun napisał(a):

    Ja już tylko czekam, aż zagoi się blizna po przepuklinie i tez zaczynam – i stała się rzecz niesamowita – niegdyś na samą myśl o bieganiu się wzdrygiwałem, a teraz doczekać się nie mogę. ale endomondo już jest:D

  10. ARSH napisał(a):

    No dobra…czuję się zmotywowana. Właśnie ściąga się to Czarodziejskie I Znane Wszystkim Endomondo.W czwartek „odpalam” pierwszy bieg interwałowy, zobaczymy co z tego wyjdzie.

  11. Mam dokładnie takie same odczucia jeśli chodzi o interwały. Ludzie patrzą na mnie jak na idiotkę, bo IDĘ w ciuchach do BIEGANIA – żenada. Dlatego olałam interwały i teraz pędzę galopem. Co prawda szybciej dopada mnie zadyszka i miewam zakwasy, ale … trening czyni mistrza ;-))

  12. cruxinterpretum.blogspot.com napisał(a):

    Też bym chciała w końcu zacząć biegać, ale ja mam wrażenie, że ludzie na mnie dziwnie patrzą nie tylko jak zwalniam. :D

  13. Urszula Jaworska napisał(a):

    W styczniu zaczęłam dokładnie takim samym programem treningowym! Szybko zobaczysz efekty, serio! Tylko ja musze zacząć od nowa, mam przerwę zbyt długą :( życzę Ci,aby bieganie TO BYŁO TO! :)

  14. Szyszka napisał(a):

    na telefon znajdziesz takie specjalne opaski na ramię – można w Decathlonie kupić. Głowa mogła cię boleć od odwodnienia, piłaś coś? Zapraszam do siebie: pierwszykilometr.blogspot.com

  15. Jarek Qwerty napisał(a):

    Świetna sprawa. Gratulacje. Fajne i motywujące są te aplikacje wyliczające i rejestrujące dokonania. Trochę śmieszne te minuty na km, osobiście wolałbym w knotach.

  16. Widzę, że jest moc. :) Jak poszłam na swój pierwszy w życiu świadomy truchto-tupot, bo biegiem tego nie nazwę, to moje płuca i serce chciały we mnie rzucać sztyletami. Marzyłam tylko o tym, żeby tam nie zdechnąć – nie wiem czy w ogóle pokonałam kilometr. Dobrze, że było ciemno (luty) to nie było widać mojego koślawego przemieszczania się z miną krzyczącą „ratunku”. Oczywiście nie mogłam nie opisać tej „masakry”. Jak teraz wracam do tego opisu, to parskam śmiechem. Masz chęć poczytać, to zapraszam.
    Na całe szczeście jest lepiej, co mnie bardzo cieszy. :) Trzymam kciuki, żeby i Tobie się udało.

  17. Bieganie jest super. Na razie już drugi sezon inspiruję się ideą, ale czuję, że w tym roku zaskoczy. Dzięki za tekst, nie będę czuć się jak osioł przy treningu interwałowym.

  18. Bieganie jest super. Na razie już drugi sezon inspiruję się ideą, ale czuję, że w tym roku zaskoczy. Dzięki za tekst, nie będę czuć się jak osioł przy treningu interwałowym.

Dodaj komentarz