Moje idealia

Pamiętacie Natalię Power? Moją osobistą, chodzącą, kobiecą motywację do uprawiania sportów? Gdyby nie ciąża, byłabym teraz w trakcie treningu do ćwierć-triatlonu na wiosnę, w dużej mierze dzięki niej i jej niesamowitej, pozytywnej energii. Do tych sportowych planów wrócę jeszcze, bo „no women no tri”. Tak słyszałam :) Otóż Natalia pochwaliła mi się niedawno, że bierze udział w kampanii Vichy Idéalia (dziwnym zbiegiem okoliczności – jedynego kremu, który stoi mi dziś na półce w mieszkaniu na Powiślu). Chwilę później i do mnie zgłosiło się Vichy, czy nie napisałabym notki o moich idealiach, bo chcą pokazać kobiety właśnie od tej strony – naszych osobistych celów, ambicji i tego, co jest dla nas doskonałością, do której uparcie dążymy. No pewnie!

Moje idealia ukształtowała głównie moja mama. Myślę, że jest odpowiedzialna za 90% moich wzorców i życiowych celów. Nie dlatego, że mnie do nich w jakikolwiek sposób zmusiła, ale dlatego, że przez cały czas mojego wychowania pokazywała, jakie wartości i cechy są dla niej ważne.

Przede wszystkim wiedza. Nigdy nie miałam wątpliwości, że pójdę na studia. Zastanawiałam się tylko, jaki kierunek wybiorę – ale to, że magisterium jest jakimś standardowym, podstawowym celem w moim wykształceniu, było oczywistością. Zwłaszcza, że dostanie się na studia na ulubionym kierunku ani nawet obronienie magisterium do trudnych zadań nie należy – a samo studiowanie daje tak fajne doświadczenia i znajomości, że nawet moje wrodzone lenistwo nie próbowało mi podszeptywać rozwiązań w stylu „a może zrobię sobie roczną przerwę od nauki i pojadę po maturze zwiedzać świat…?”. Bardzo dobrze. Bo pewnie wszystko bym pozapominała i potem nie zdałabym egzaminów na Uniwerek. ;) MR zawsze dawała mi pieniądze na książki i podkreślała, że cokolwiek się nie stanie, ja będę miała u niej dom i utrzymanie, dopóki się będę uczyć. Oczywiście już wtedy zaczęłam sobie dorywczo pracować, ale nie musiałam stawać przed wyborem – mieć za co żyć albo studiować. Zdobywanie wiedzy – czy to w formie nauki w szkołach, czy przez czytanie, czy dodatkowe kursy językowe – było u nas w domu wspieranie, chwalone i ułatwiane w każdy możliwy sposób. Do dziś wiedza, inteligencja i ciekawość świata są dla mnie jednymi z najistotniejszych zalet u człowieka. Podziwiam takich ludzi i uwielbiam się od nich uczyć.

Honor. Takie trochę zapomniane dziś pojęcie, a przynajmniej niewspierane przez tak zwany mainstream ;) Dla mnie honor jest bardzo ważny i staram się w moim życiu postępować honorowo. Co to dla mnie oznacza? Dotrzymywanie danego słowa, bycie uczciwym wobec ludzi, trzymanie się zasad fair-play. Od takich pierdółek jak nieoszukiwanie w grach planszowych lub oddawanie kasjerce źle wydanej reszty – po przyznawanie się do błędu i starania zadośćuczynienia krzywd, nawet tych wyrządzonych nieświadomie. Honor to też szacunek do samej siebie, który nie pozawala mi poniżać się poprzez czytanie nieswoich listów/wiadomości, poprzez wpraszanie się tam, gdzie mnie nie chcą (np. do USA, gdzie każą mi płacić za wizę, która umożliwiłaby mi wydawanie u nich moich pieniędzy. Po moim trupie, lamusy!) lub poprzez trwanie w relacjach, które są dla mnie krzywdzące (dla jakichś innych celów, np. finansowych. Nigdy w życiu!).

Dobro. Jej, ale się sztampowo zrobiło… Ale cóż poradzę, że moje trzy idealia są takie.. tradycyjne..? I tak dobrze, że to nie „Bóg, honor, Ojczyzna”, bo już w ogóle nic od siebie bym nie mogła napisać ;) Wracając do tego dobra – cenię, szanuję i podziwiam ludzi dobrych, niezależnie od tego, czy są przy tym mądrzy. Dlatego nawet nie wiem, czy dobra nie powinnam postawić na pierwszym miejscu moich ideałów. Jest to po prostu wartość, którą w pierwszej kolejności chcę przekazać mojemu dziecku i która najbardziej w życiu procentuje, bo daje najwięcej radości. Żaden zakup, żadne pieniądze, żadne nagrody i tytuły nie dają jej tyle, co pomaganie innym. Dobro to dla mnie nie tylko bycie dobrym wobec innym (czyli niesienie pomocy, słuchanie i generalnie sprawianie, że inni czują się przy nas i dzięki nam lepiej), ale też szukanie tego dobra w innych – takie zakładanie, że każdy jest w gruncie rzeczy dobrym człowiekiem i jego działania, choć czasem głupie i krzywdzące, nie wynikają z wrodzonej złośliwości i okrucieństwa, ale ze słabości i niewiedzy.

Oto mojej trzy idealia, moje trzy życiowe cele, do których ciągle dążę i które chciałabym widzieć w otaczającym mnie świecie. Trzy moje najważniejsze wartości. A jakie są Wasze? Podzielacie część moich?

Jeśli przy okazji chcecie wziąć udział w konkursie Vichy Idéalia, wejdźcie na tę aplikację (klik) i wyślijcie swoje zgłoszenie w formie video (jak Natalia), foto lub tekstu (jak ja :)). Każda uczestniczka, która nagra swoje wideo i uzyska akcept moderatora otrzyma od Vichy zestaw miniproduktów Idéalia. Autorki 50 najciekawszych zgłoszeń otrzymają zestaw pełnowartościowych dermokosmetyków Idéalia.

zestaw Idealia

Komentarze do wpisu: 8 Napisz komentarz

  1. Pięknie napisane. Mam ten krem do twarzy i jestem bardzo zadowolona. Mógłby tylko być mniej perfumowany. Przechodziłam fascynację samą naturą w kosmetykach i sporo ciekawych rzeczy udało mi się odkryć, niestety żaden naturalny krem do twarzy nie przebył mi jeszcze tego od Vichy.

  2. Nie wiem jak u Ciebie z wiedza i honorem. Natomiast dobroć, o której piszesz jest obecna na twoim blogu. Taką dobroć czuję też czytając Nishkę. Wydaje mi się, że takie „dobre” nastawienie do życia jest związane rownież z byciem szczerym wobec siebie i innych oraz ze świadomością tego, że różni ludzie, różnie widzą ten sam świat.

    1. motylica_watrobowa napisał(a):

      Coś w tym jest, że czuje się pozytywną energię z twoich notek. Ludzie źli dobrej energii nie mają;). Sooo

      Co do wiedzy- spokojnie, ta też jest widoczna.

  3. Chciałam tylko powiedzieć, że mnie niesamowicie cieszy wszystko, co piszesz. Czytam od jakiegoś czasu i zwykle tylko po cichu lajkuję, ale skłonił mnie do tego ten wpis oraz… albo mam zwidy, albo tam byłaś – jestem niemal pewna, że stałam tuż za Tobą w kolejce do przymierzalni w H&M wczoraj, ale stwierdziłam, że „ej, siema, czy Ty jesteś Segritta? ależ strasznie uwielbiam Twojego bloga” to może nie być dobry pomysł, bo wyglądałaś (jeśli to byłaś Ty) na zmęczoną. ;) W każdym razie pozdrawiam serdecznie i życzę wszystkiego dobrego.

Dodaj komentarz